Jump to content

Recommended Posts

43 minuty temu, EmseyXYZY napisał(a):

Czemu ich to nie dotyczy? Co masz na myśli?

Bo one nie lecą tym samym schematem co niezaburzone.

Mają trochę inne oprogramowanie.

Kobiety zdrowe choć rzadko to są jednak zdolne do porzucenia relacji, w której nie czują się szczęśliwe.

Zaburzone nie. Nie sabotują relacji nie mając innej opcji w zasięgu. To podstawa.

Bo po pierwsze mają lęk przed samotnością i odrzuceniem, bardzo niskie poczucie własnej wartości, niską samoocenę i nie potrafią funkcjonować solo.

Po drugie do momentu aż dostawca, beta frajer nie zostanie wyssany do końca i pozbawiony całkowicie korzyści jaki jej daje to jest w jej oczach w jakimś stopniu nie tyle wartościowy co potrzebny.

Oczywiście uczucia i pożądania trudno tam doszukiwać się. To czysty układ. Tylko najczęściej druga strona nie jest tego świadoma niestety.

Edited by Kogut
  • Like 8
Link to comment
Share on other sites

23 minuty temu, Kogut napisał(a):

Nie sabotują relacji nie mając innej opcji w zasięgu. To podstawa.

No nie do końca, bo borderki właśnie się poznaje po tym, że sabotują relację z powodu lęku przed odrzuceniem, ale ogólnie wiem co masz na myśli. Są bardziej wyrafinowane.

Link to comment
Share on other sites

Dlatego samotne matki trzeba omijać szerokim łukiem, bo te zawodniczki mają dzieciaki z beciakami albo jakimiś innymi zjebami z marginesu. Najdobitniej to widać po pięknej lasce, która ma brzydkiego dzieciaka.

Edited by doler
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Samotność jest zła dla zdrowia psychicznego. Brak seksu odbija się na na psychice. Mogą się pojawić stany depresyjne, zaburzenia własnej wartości, zachwiania dewiacyjne, homoseksualne.

 

Samotność to nie jest opcja którą bym polecał komukolwiek. Pewnie każdy ma inaczej. Ja brak seksu źle znoszę psychicznie i fizycznie. 

 

Z tym że samotność daje bezpieczeństwo to na swoje babka wróżyła. Daje bezpieczeństwo przed skrzywdzeniem ze strony kobiet ale wystawa na inne zagrożenia - alkohol, narkotyki, używki, imprezy i przepuszczanie kasy na mieście. 

 

Mam przykład kolegi który po rozwodzie kilka lat był samotny. Poszedł ostro w tango, chlanie, koledzy, imprezy. Zaczął być agresywny po alko, lekko zaczynał się staczać + robił się z niego lekki żul. Dodatkowo brak seksu siadał mu na psychice. Pamiętam że robił się agresywny też do kobiet - potrafił zaczepiać przypadkowe kobiety  na mieście i klepać po dupie. Raz laska wezwała policję ale jakos go stamtąd odciągnąłem i ulotnilismy się zanim przyjechali. Odkąd związał się z obecną partnerką i urodziły mu się dzieci to nastąpił zwrot o 160%. Nie o 180 bo z 1-2 razy w miesiącu pójdzie na picie na miasto ale wraca po kilku godzinach a nie trzech dniach jak wcześniej. Nie odwala mu już po alko i nie ma już obaw że jak się z nim pójdzie na miasto to narobi problemów. 

 

 

Edited by RealLife
  • Thanks 1
  • Haha 1
  • Confused 1
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, EmseyXYZY napisał(a):

No nie do końca, bo borderki właśnie się poznaje po tym, że sabotują relację z powodu lęku przed odrzuceniem,

Może się źle wyraziłem.

Zgadza się, one sabotują, ale podświadomie. 

Świadomie nie chcą tracić relacji, ale robią wszystko żeby to się wydarzyło.

To przedziwny mechanizm, który polega na tym, że czują się kiepskie, niewystarczające.

A skoro tak, to jeśli jakiś facet się nimi zainteresował tzn. że coś z nim jest nie tak.

Zadają sobie pytania w stylu: Jak można pokochać takie ścierwo jak ja?

I testują ich cierpliwość tak długo aż chłop sam nie wytrzyma i porzuci ją.

Czyli podświadomie taka baba zrealizuje schemat, ale świadomie spotka ją to czego tak bardzo się boi.

To jest tak popierdolone, że zdrowemu człowiekowi trudno to zrozumieć.

 

Z tym porzuceniem przez chłopa to też nie jest takie proste i szybkie bo one często trafiają na typowych miłych facetów, którzy są w stanie zrobić dla księżniczki wszystko. W związku z tym nie jest tak łatwo go zniechęcić i doprowadzić do takiego stanu żeby sam odszedł. To typowy cierpiętnik, samarytanin, który jest w stanie znieść każde upokorzenie byleby księżniczka była zadowolona. 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

26 minut temu, Kogut napisał(a):

Może się źle wyraziłem

Ok, ale teraz opisujesz przykład w którym borderka świadomie nie chce rozstania, a wcześniej napisałeś, że nie rozstaje się mimo, że  swiadomie czuje ze partner jest dla niej nieodpowiedni, dostrzegam tu nieścisłość.

Link to comment
Share on other sites

9 godzin temu, EmseyXYZY napisał(a):

Ok, ale teraz opisujesz przykład w którym borderka świadomie nie chce rozstania, a wcześniej napisałeś, że nie rozstaje się mimo, że  swiadomie czuje ze partner jest dla niej nieodpowiedni, dostrzegam tu nieścisłość.

Nie ma tu żadnej nieścisłości.

Bo ta baba jest wyrachowana i ona nie chce tego faceta w sensie stricte jako partnera.

Nie pożąda go, nie szanuje.

Ona go używa. Dlatego świadomie z nim jest, ale tylko fizycznie, nie emocjonalnie.

Podświadomie on nie jest dla niej facetem.

Do momentu aż gość zostanie wyssany z wszystkich dóbr jakie ma do zaproponowania.

 

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, EmseyXYZY napisał(a):

Czy my się tu nie uczymy tego, że w zasadzie wszystkie takie są?

One są bardzo podobne do siebie.

Prawie niczym się nie różnią to fakt.

Ale w tym zakresie mam jednak inne doświadczenia.

Bardzo rzadko, ale jednak zdarzają się takie, które mają honor.

Z moich obserwacji wynika, że zawsze to korelowało z tym jakie relacje kobieta miała/ma ze swoim ojcem.

Jeśli była blisko z ojcem związana emocjonalnie to jest większa szansa, że ma mental bliższy tego czego szukamy.

Jest jeden szkopuł. Ten ojciec musiał być silny w stosunku do matki bo jeśli był pizdą to córka mimo pewnych pożądanych cech niestety będzie próbowała podświadomie sprowadzić swojego chłopa do takiej samej roli jaką w rodzinie miał ojciec - goniącego pieska pod butem.

Miałem nawet taką jedną pannę, która mając takiego ojca była świadoma, że to działa źle.

Ba! deklarowała, że ona szuka faceta silnego - przeciwność swojego ojca. To była świadomość.

Tyle, że po czasie podświadomie zaczynała lecieć schematem znanym z domu rodzinnego, zaczęły się testy, przeciąganie liny, próba dominacji.

Schematy w podświadomości mają ogromną moc i ciężko jest je wyplewić nawet jak jesteśmy ich świadomi.

A mają one ogromny wpływ na nasze życie. 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

W dniu 25.09.2025 o 21:49, RealLife napisał(a):

Mogą się pojawić stany depresyjne, zaburzenia własnej wartości, zachwiania dewiacyjne, homoseksualne.

Jak głosi Katedra Kwadratury Szczęki Uniwersytetu w Berlinie pod przewodnictwem profesora Analcondy brak peklowania w pewnym wieku powoduje przede wszystkim nieodwracalne zmiany w mózgu porównywalne do rany postrzałowej prowadzące wprost do debilizmu czego on sam jest empirycznym przykładem.

 

Podobnie jak peklowanie w gumie. To jest dobre tylko dla prawdziwych samców alfa, a tylko słaby facet się zabezpiecza. To jakbyś posiadał własną nieruchomość, a sypiał na ulicy. Prawdziwego alfa choroby weneryczne z racji genów omijają szerokim łukiem.

 

W dniu 25.09.2025 o 21:49, RealLife napisał(a):

Samotność to nie jest opcja którą bym polecał komukolwiek. Pewnie każdy ma inaczej. Ja brak seksu źle znoszę psychicznie i fizycznie. 

Doprecyzujmy czy chodzi o samotność czy brak seksu, ponieważ samotność definiowana jako brak stałej partnerki nie wyklucza z uprawiania seksu czy to z tzw. fucking friends, czy prostytutkami lub np. z paniami poznanymi gdzieś tam np. na imprezie. Natomiast brak seksu w związkach, tym bardziej wieloletnich, jest czymś normalnym i powszechnym.

W dniu 25.09.2025 o 21:49, RealLife napisał(a):

Daje bezpieczeństwo przed skrzywdzeniem ze strony kobiet ale wystawa na inne zagrożenia - alkohol, narkotyki, używki, imprezy i przepuszczanie kasy na mieście. 

Taaaa, jako ktoś kto od lat nie jest w związku mogę się określić jako alkoholik, narkoman i bankrut. Pewnie kilku takich na forum też się znajdzie. Moje kontakty z narkotykami ograniczyły się jedynie do sporadycznego palenia zioła, ostatni raz może z 5 lat temu. Mój jedyny kontakt z alkoholem to sporadyczne wyjścia z kolegami może z raz w miesiącu, walnięcie puszki lub butelki od święta ze szwagrem i jego ojcem lub też raz na kilka tygodni w domu gdy najdzie mnie na to ochota lub mam jakiś fajny powód do otwarcie puszki czy butelki wartej sporo więcej niż Tyskie czy Lech. Wina nie pijam, bo mi nie smakuje. Co przepuszczania kasy w moim przypadku są to tylko nietrafione inwestycje w jakieś aktywa. 

 

Pamiętajmy, że tylko kobiety krzywdzą, dlatego panowie stają się mizoginami czy incelami i to jest ich wina, a nie kobiet. Mężczyzna w postaci mitycznego czada kobiet nie krzywdzi i potem po jednorazowych przygodach z nim lub w najlepszym razie kilku, nie mają skrzywionej psychiki i postrzegania rzeczywistości w postaci: tylko czad mi się należy. Co potem przekłada się negatywnie na jakość tworzonych przez nią związków i na jej partnera.

 

Idąc taką logiką można przypomnieć wypowiedź pani burmistrz Kolonii sprzed dekady gdy po masowych napaściach przez emigrantów na kobiety podczas zabawy sylwestrowej stwierdziła, że to przecież panie prowokują.

W dniu 25.09.2025 o 21:49, RealLife napisał(a):

Nie o 180 bo z 1-2 razy w miesiącu pójdzie na picie na miasto ale wraca po kilku godzinach a nie trzech dniach jak wcześniej.

Wow, pogratulować koledze takiej partnerki, że mu chociaż te dwa razy w miesiącu pozwala. Ciekawe jak długo to jeszcze potrwa? Znam takich co to wychodne mają raz na kilka miesięcy lub wcale i żyją totalnie pod pantoflem, bo inaczej się nie da i wiadomo - skazani na samotność XD

 

Z drugiej strony co to za partnerka, że musi tak często wychodzić i odreagowywać życie z nią pod jednym dachem? Skarb normalnie😁

A wraca do domu wcześnie i nie szuka guza, bo jak znajdzie lub wróci po trzech dniach, to szlaban na dupę i jeszcze większy brak życia za zamkniętymi drzwiami.

 

Być może to wcześniejsze uciekanie w imprezowanie i alkohol też było wyrazem odreagowania poprzedniego związku i tego co się w nim działo. Też tak miałem dawno temu, że po zerwaniu z laską dwa weekendy miałem totalnie z życia wycięte. Widocznie było mi to potrzebne. Z tego co słyszałem lata temu ta małżeństwo tej laski szybciej się skończyło niż zaczęło, bo kto normalny wytrzyma z taką panną.

 

Także jak widzicie Panowie. Wasze życie ogranicza się tylko i wyłącznie do seksu. Do tego jesteście stworzeni i to jest jedyny sens waszego życia. Berliński naukowiec się nie myli w przeciwieństwie do tych co to baby nie mają, a nie czują się samotni, gdyż uwielbiają swoje własne towarzystwo, mają jakąś paczkę, z którą się od czasu do czasu widują lub mają jakieś pasje bądź hobby, które pochłania im czas.

 

Z własnego doświadczenia mogę też polecić wysiłek fizyczny i odpowiednie spocenie się na wyładowanie tych wszystkich destrukcyjnych myśli na temat braku peklowania.

 

Jak pamiętam stwierdziła z rozbrajającą pewnością siebie jedna z rezerwatek o bardzo, nawet jak na rezerwat, ograniczonych możliwościach poznawczych: ktoś kto nie uprawia seksu nie może być uważany za autorytet w żadnej dziedzinie, na co jedyną pozytywną reakcją na ten wpis był chyba pucharek od gościa uważanego we własnym domu za brzydala i przez to niepeklującego XXXXXXXXXXDDDDDDDDDD

Edited by Krugerrand
  • Like 2
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...
 
Przestań inwestować swoje życie w kobietę, która nie jest twoją żoną i nie widzi z tobą przyszłości.
Bo bardzo często robisz tylko jedno: budujesz kobietę dla innego mężczyzny.
A finał niemal zawsze wygląda tak samo - żal, stracony czas i poczucie, że dałeś za dużo.
Miłość nie usprawiedliwia bezmyślnego poświęcenia.
Kobieta, której nie poślubiłeś, nie ma prawa do twoich nieograniczonych zasobów: pieniędzy, energii, emocji i czasu.
Uczucia są ważne, ale głowa musi być ważniejsza.
Prawda jest taka, że większość ludzi nie pamięta, ile dla nich poświęciłeś.
Pamiętają tylko to, co dostają tu i teraz.
Gdy pojawi się lepsza opcja - odejdą.
A mężczyzna, który „dał wszystko”, zostaje sam z pustymi rękami.
Nie bądź zastępcą.
Nie bądź przystankiem.
Nie bądź bankomatem ani terapeutą.
Jeśli ona nie inwestuje w was finansowo, emocjonalnie i mentalnie, to nie jest związek - to jednostronna transakcja.
Ciało i czas to za mało.
Jeśli nie dokłada się do relacji, nie planuje z tobą przyszłości.
Przestań ratować ludzi.
Przestań brać na siebie cudze problemy.
Jesteś mężczyzną - nie sponsorem.
Zdrowy związek tworzą dwie dorosłe osoby, które biorą odpowiedzialność.
Jeśli tylko ty się starasz, tylko ty ciągniesz i tylko ty płacisz - to nie jesteś filarem rodziny.
Jesteś wykorzystywany.
Myśl.
Wybieraj mądrze.
Bo możesz albo być rozsądny teraz -
albo płakać później.
Wybór zawsze należy do ciebie.

Może być grafiką pop art

  • Like 7
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 26.09.2025 o 22:35, Krugerrand napisał(a):

Jak głosi Katedra Kwadratury Szczęki Uniwersytetu w Berlinie pod przewodnictwem profesora Analcondy brak peklowania w pewnym wieku powoduje przede wszystkim nieodwracalne zmiany w mózgu porównywalne do rany postrzałowej prowadzące wprost do debilizmu czego on sam jest empirycznym przykładem.

Sugerujesz że nie ma zmian w mózgu?

Przecież są, nawet ja odczuwam, czemu mózg uruchamia mechanizm samo destrukcji w głowie, bo żąda narkotyku jakim jest uczucie spełnienia, brak kobiety w życiu faceta robi sieczkę - jednym bardziej, drugim mniej, np. w moim wieku już społeczeństwo zaczyna się patrzeć na takich facetów z wielka nieufnością, a człowiek zastanawia się co poszło nie tak, że mimo tego samego startu, skończyło się całkowicie innym miejscu.

 

Posiadanie partnera to pewien etap w dorosłość, tak to postrzega społeczność, dla kobiet i atrakcyjnych facetów społeczeństwo jest bardzo zrozumiałe i głaszczące po głowie, ale dla facetów przeciętnych nie ma takiej litości, i są wysyłane tego oznaki - wymowne spojrzenia w rodzinie, a kobiety kolegów zabraniają spotykania się z takim samotnym kolegą, a ci chcąc nie chcąc muszą ich słuchać... Taki facet jest traktowany jak taki Piotruś Pan, tylko że to często przymus, a nie wybór.

Więc to zaczyna się samoizolacją (bo człowiek ma dość tego spojrzenia w rodzinie), koledzy znikają, bo mają swoje życia, dzieci, więc to często kończy się ucieczką w nałogi.

 

 

W dniu 26.09.2025 o 22:35, Krugerrand napisał(a):

Do precyzujmy czy chodzi o samotność czy brak seksu, ponieważ samotność definiowana jako brak stałej partnerki nie wyklucza z uprawiania seksu czy to z tzw. fucking friends, czy prostytutkami lub np. z paniami poznanymi gdzieś tam np. na imprezie. Natomiast brak seksu w związkach, tym bardziej wieloletnich, jest czymś normalnym i powszechnym.

Samotność można definować różnie, ale bądźmy szczerzy:

- zjawisko fucking friends - dotyczy raczej ludzi atrakcyjnych niż przęciętnych, bo żadna kobieta w tych czasach nie bawi się w sex z przeciętniakami, bo boją się ciąży, takich osób samotność nie dotyczy, bo przecież jak chcą to mają partnera do zabawy.

- DIVy są tylko w większych miastach i leczenie nimi samotności jest bardzo złym pomysłem (kasa znika, a syf się pojawia xD)

 

Jeśli chodzi o związki z dead bedroomem - no może nie ma tego dotyku itd. ale ma się dalej "awans społeczny" i przewagę nad "wiecznym kawalerem", taka osoba jest "dorosła", więc traktowana lepiej przez społeczeństwo oraz ma większą szansę nawet na okazyjny sex (bo kobiety częściej interesują się zajętymi gośćmi niż samotnymi kawalerami), więc są na całkiem innej pozycji niż kawaler "dziecko". Taka osoba nie jest obgadywana w rodzinie, a kobiety kolegów mniej zabraniają spotkań z takim osobnikiem.

W dniu 26.09.2025 o 22:35, Krugerrand napisał(a):

Taaaa, jako ktoś kto od lat nie jest w związku mogę się określić jako alkoholik, narkoman i bankrut.

Ale patrząc na internet, to u samotnej osoby znacznie większe jest prawdopobieństwo że tak skończy.

Alkohol - by znieczulić poczucie wstydu i bólu,

Narkoman - by wyłączyć świadomość,

Bankrut - wydaje hajs by się przypodobać innym, którzy go i tak nie szanują.

To są skutki długoletniego szukania wyjścia z sytuacji, desperacji, gdy wszystko zawiedzie, to ból psychiczny może po prostu wywalić człowieka z planszy życia :(

W dniu 26.09.2025 o 22:35, Krugerrand napisał(a):

Pamiętajmy, że tylko kobiety krzywdzą, dlatego panowie stają się mizoginami czy incelami i to jest ich wina, a nie kobiet. Mężczyzna w postaci mitycznego czada kobiet nie krzywdzi i potem po jednorazowych przygodach z nim lub w najlepszym razie kilku, nie mają skrzywionej psychiki i postrzegania rzeczywistości w postaci: tylko czad mi się należy. Co potem przekłada się negatywnie na jakość tworzonych przez nią związków i na jej partnera.

I dlatego jeśli typowy przęciętny facet nie ma świadomości o mechanizmach efektu aureroli, a za to wierzy w brednie "staraj się, spełnij wymogi (poza genetyką) to może będziesz mieć szansę" to ma znacznie większą szansę że źle skończy, ale że kobiety są egoistyczne, to rzadko edukują tych facetów że to nic nie da, za to ciągną korzyści, a potem mają krew na rękach - a one powiedzą "przecież ja go nie popchałam na tor" ale że go świadomie wykorzystywała za frajer i go olewała to nie ma znaczenia xD

W dniu 26.09.2025 o 22:35, Krugerrand napisał(a):

Idąc taką logiką można przypomnieć wypowiedź pani burmistrz Kolonii sprzed dekady gdy po masowych napaściach przez emigrantów na kobiety podczas zabawy sylwestrowej stwierdziła, że to przecież panie prowokują.

No, jak chodzą pół gołe, uśmiechają się do emigrantów, pobawią się a potem przychodzi kac moralny to ich wina.

Nie doszłoby do takich sytuacji jakby one nie łaziły same, olewały swoich spokojnych rodaków, byłyby otoczone swoimi facetami... nieeee bo to nie chady... to niech się bronią same i niech cierpią. Przecież nikt nie będzie prosił kobiet czy może się nią zaoopiekować. xD

W dniu 26.09.2025 o 22:35, Krugerrand napisał(a):

Wow, pogratulować koledze takiej partnerki, że mu chociaż te dwa razy w miesiącu pozwala. Ciekawe jak długo to jeszcze potrwa? Znam takich co to wychodne mają raz na kilka miesięcy lub wcale i żyją totalnie pod pantoflem, bo inaczej się nie da i wiadomo - skazani na samotność XD

No patrząc na bezwstydność i brak honoru u pań, oraz na demografię to wybór mniejszego zła, ja bym wybrał samotność niż taką kobietę, ale inni wolą mieć jakąkolwiek kobietę, bo innej nie będzie. No i dlatego spermiarze na kolanach służą kobietom a te mają ich za nic :) 

W dniu 26.09.2025 o 22:35, Krugerrand napisał(a):

Także jak widzicie Panowie. Wasze życie ogranicza się tylko i wyłącznie do seksu. Do tego jesteście stworzeni i to jest jedyny sens waszego życia. Berliński naukowiec się nie myli w przeciwieństwie do tych co to baby nie mają, a nie czują się samotni, gdyż uwielbiają swoje własne towarzystwo, mają jakąś paczkę, z którą się od czasu do czasu widują lub mają jakieś pasje bądź hobby, które pochłania im czas.

Powiem ci inaczej, wszystko jest spoko do czasu, jednak ta je$ana $uka matka natura wmontowała w nas mechanizmy które wręcz zaczynają torturować człowieka jak ten jest w samotności, odpala wszelkie systemy by facet samotny nie zapomniał że jest śmieciem, ludzie też od takich osób uciekają.

Paczki kolegów szybko pękają jak 90% młodych facetów dzisiaj to psy na baby i za kobietę by sprzedali rodzinę, kolegów z własną duszą.

To jest desperacja która po prostu pozbawia rozumu.

W dniu 26.09.2025 o 22:35, Krugerrand napisał(a):

Z własnego doświadczenia mogę też polecić wysiłek fizyczny i odpowiednie spocenie się na wyładowanie tych wszystkich destrukcyjnych myśli na temat braku peklowania.

Na dłuższą metę to nic nie da, bo jak pisałem ta $uka, matka natura i tak upomni się o swoje, a wysiłek fizyczny i tak nakręca testosteron a ten jeszcze bardziej nakręca desperację i wkurw na swoją bezsilność w samotności xD

W dniu 26.09.2025 o 22:35, Krugerrand napisał(a):

Jak pamiętam stwierdziła z rozbrajającą pewnością siebie jedna z rezerwatek o bardzo, nawet jak na rezerwat, ograniczonych możliwościach poznawczych: ktoś kto nie uprawia seksu nie może być uważany za autorytet w żadnej dziedzinie, na co jedyną pozytywną reakcją na ten wpis był chyba pucharek od gościa uważanego we własnym domu za brzydala i przez to niepeklującego XXXXXXXXXXDDDDDDDDDD

Niby to nie ma sensu, ale tak to działa w oczach społeczeństwa, ludzie mają w dupie osiągnięcia i zdanie osób niepeklujących, taka jest natura nieświadomych ludzi - dla nas to debilizm, ale dla całej reszty?

Przecież każdy z nas spotkał się chociaż raz jak się traktuje ludzi niepeklujących, nie wiem jakim cudem, ale społeczeństwo potrafi wyczuć czy ktoś pekluje czy nie.

Normalny mechanizm, bo ludzie są biorobotami. Człowiek niepeklujący = człowiek wybrakowany, niepełnowartościowy, uszkodzony, więc automatycznie włącza się pogarda. Bo brak peklowania = słabość w oczach biorobotów. Dlatego kobiety cwaniakują bo wiedzą że społeczeństwo darzy większym szacunkiem "ruchaczy-debili" niż "uczonych-incelów" - nawet powstało określenie "incel" - obecnie kojarzone BARDZO negatywne, choć na początku niby neutralne.

 

Możemy się śmiać, ale na podświadomość i tak zniszczy wszelkie idee wykraczające ponad bioprogram.

Z resztą wiele kobiet świadomych nie jest w stanie walczyć z biosoftem - nie są w stanie nagle szanować faceta który nie ma kobiety, bo biochemia w mózgu robi swoje i nikt na to nie ma wpływu. To są nasze ograniczenia (min. poznawcze) i dlatego nie jesteśmy istotami boskimi, tylko ludzkimi, nie mamy kontroli nad biochemią w mózgu, a kobiet nie zmusisz do szanowania inceli, mimo że oni mogą mieć wszystko poza genami, mimo że w teorii są równi prawnie :) Dlatego też prawo bywa wyjątkowo lekkie dla ludzi atrakcyjnych i kobiet, a dla facetów przęciętnych i poniżej może być mega surowe... to wszystko natura.

Edited by Zły_Człowiek
Link to comment
Share on other sites

22 minuty temu, Zły_Człowiek napisał(a):

Przecież każdy z nas spotkał się chociaż raz jak się traktuje ludzi niepeklujących, nie wiem jakim cudem, ale społeczeństwo potrafi wyczuć czy ktoś pekluje czy nie.

Normalny mechanizm, bo ludzie są biorobotami. Człowiek niepeklujący = człowiek wybrakowany, niepełnowartościowy, uszkodzony, więc automatycznie włącza się pogarda. Bo brak peklowania = słabość w oczach biorobotów. Dlatego kobiety cwaniakują bo wiedzą że społeczeństwo darzy większym szacunkiem "ruchaczy-debili" niż "uczonych-incelów" - nawet powstało określenie "incel" - obecnie kojarzone BARDZO negatywne, choć na początku niby neutralne.

To nie jest wielka filozofia, ludzie którzy są latami odrzucani i samotni mogą mieć mniej energii,

większą lękowość, zmęczenie życiem wypisane na twarzy i styl unikający,

a z drugiej strony będzie charyzmatyczny i towarzyski ksiądz, który nie "pekluje"

z wyboru i jest powszechnie lubiany i szanowany

 

22 minuty temu, Zły_Człowiek napisał(a):

Możemy się śmiać, ale na podświadomość i tak zniszczy wszelkie idee wykraczające ponad bioprogram.

Z resztą wiele kobiet świadomych nie jest w stanie walczyć z biosoftem - nie są w stanie nagle szanować faceta który nie ma kobiety, bo biochemia w mózgu robi swoje i nikt na to nie ma wpływu. To są nasze ograniczenia (min. poznawcze) i dlatego nie jesteśmy istotami boskimi, tylko ludzkimi, nie mamy kontroli nad biochemią w mózgu, a kobiet nie zmusisz do szanowania inceli, mimo że oni mogą mieć wszystko poza genami, mimo że w teorii są równi prawnie :) Dlatego też prawo bywa wyjątkowo lekkie dla ludzi atrakcyjnych i kobiet, a dla facetów przęciętnych i poniżej może być mega surowe... to wszystko natura.

Przestań używać tego dehumanizującego słowa na "i".

Myślałeś w ogóle, aby zaimplementować geomaxing?

 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

18 minut temu, Ksanti napisał(a):

To nie jest wielka filozofia, ludzie którzy są latami odrzucani i samotni mogą mieć mniej energii,

większą lękowość, zmęczenie życiem wypisane na twarzy i styl unikający,

a z drugiej strony będzie charyzmatyczny i towarzyski ksiądz, który nie "pekluje"

z wyboru i jest powszechnie lubiany i szanowany

Obraz księdza jest na tyle zagłębiony w naszą kulturę, że akurat on stanowi wyjątek, ale i tak niektórzy psują to, wynikając w afery pedo lub inne ukryte kochanki/kochanków.

Niestety w naszych czasach pojawia się coraz częściej ten obraz negatywny.

18 minut temu, Ksanti napisał(a):

Przestań używać tego dehumanizującego słowa na "i".

Zwykle go nie używam, bo używam słowa "przegryw" który jest bardziej adekwatny. co nie zmienia faktu że to słowo jest używane jako nazwa dla ludzi samotnych.

18 minut temu, Ksanti napisał(a):

Myślałeś w ogóle, aby zaimplementować geomaxing?

Myślałem, ale obecna moja sytuacja życiowa nie pozwala na sexturystykę, i jako posiadacz słabych genów nie przewiduję by to coś dało.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Podzielę się z Wami historią z ostatnich miesięcy, obalając w pewnym stopniu teorię o tym, że samotność = przegryw w oczach kobiet. Choć dla niektórych to może być wyjątek od reguły.

 

Spotykałem się ostatnie dwa miesiące poprzedniego roku z laską, która wiedziała o tym, że jestem sam od ponad 5 lat. I to nie był żaden pasztet, atrakcyjna dziewczyna. 

Poznaliśmy się przypadkiem i na początku nawet nie myślałem o tym, że mielibyśmy się spotykać, traktowałem ją po prostu jak koleżankę, bez żadnych podtekstów. Ona potrzebowała kilka razy transportu (oczywiście nie za friko) i widziałem, że zaczyna na mnie lecieć. Któregoś razu wyszło w rozmowie, że jej koleżanka to moja ex i może to zadziałało jako dowód społeczny. Tak czy inaczej, ta relacja poszła do przodu z jej inicjatywy. Ja nie spermiłem do niej, nie dodałem jej nigdzie na social mediach i dopóki nie zaczęliśmy się spotykać to ona inicjowała kontakt. 

Koniec końców ta znajomość się zakończyła, ale i tak tego nie żałuję.

 

It's not over Panowie ;)

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

5 minut temu, Chcni napisał(a):

Podzielę się z Wami historią z ostatnich miesięcy, obalając w pewnym stopniu teorię o tym, że samotność = przegryw w oczach kobiet. Choć dla niektórych to może być wyjątek od reguły.

 

Spotykałem się ostatnie dwa miesiące poprzedniego roku z laską, która wiedziała o tym, że jestem sam od ponad 5 lat. I to nie był żaden pasztet, atrakcyjna dziewczyna. 

Poznaliśmy się przypadkiem i na początku nawet nie myślałem o tym, że mielibyśmy się spotykać, traktowałem ją po prostu jak koleżankę, bez żadnych podtekstów. Ona potrzebowała kilka razy transportu (oczywiście nie za friko) i widziałem, że zaczyna na mnie lecieć. Któregoś razu wyszło w rozmowie, że jej koleżanka to moja ex i może to zadziałało jako dowód społeczny. Tak czy inaczej, ta relacja poszła do przodu z jej inicjatywy. Ja nie spermiłem do niej, nie dodałem jej nigdzie na social mediach i dopóki nie zaczęliśmy się spotykać to ona inicjowała kontakt. 

Koniec końców ta znajomość się zakończyła, ale i tak tego nie żałuję.

 

It's not over Panowie ;)

ruchałeś?

Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.