Jump to content

Gdzie twój dom, Telemachu?


Obliteraror

Recommended Posts

Zapraszam Was dziś do swojej głowy.  Ale uprzedzam - wesoło tym razem nie będzie.

 

Get rich or die tryin'

 

Obrazki. A raczej obrazek. Uśmiecham się do wspomnień, gdy nad biurkiem w moim kącie/pokoju, w końcu gabinecie wisiała ta maksyma.
Wzbogać się, albo zdechnij próbując. Tak, zdechnij. Nigdy inaczej sobie tego zdania we własnej zawziętości nie tłumaczyłem. Nie umrzyj, a zdechnij próbując. Ani kroku wstecz. Nikt ci nigdy nic za darmo nie da. Masz to sobie sam wyszarpać od świata, ten własny, prywatny, osobisty kawałek komfortu i wolności.

 

Wyszarpałem. 


Czy stałem się dzięki temu szczęśliwy?


Nie.  Bo to wcale nie jest takie proste. 


Ale każdemu życzę, by sam się o tym przekonał. Bo niezrealizowane plany (czegokolwiek, co na poważnie chcesz osiągnąć, zdobyć) potrafią być jak zadra.

 

I przyznał mi rację - albo wręcz przeciwnie.

 

Znów dachy Renoir wyszczerzą kły..

 

Obrazki. Jadę A4 w kierunku Wrocławia. Mam jeszcze trochę kilometrów do mojego zjazdu. I nagle nadchodzi - piosenka, myśl, skojarzenie, oko robi się mokre. Najpierw jedno, potem drugie. Mrugam powiekami, by ten stan szybko minął. Ale nie mija, nie tym razem. Redukuję prędkość, zjeżdżam na najbliższy MOP. Na szczęście dosyć odludny. Nikt tego nie zobaczy.

 

Sztukę zarządzania własnymi emocjami mam od lat opanowaną do perfekcji. Na więcej pozwalam sobie jedynie w samotności. Jak w tym przypadku. A już z pewnością nie zobaczy mnie w takim stanie żadna kobieta. Nigdy. Widziały za to moje zwierzaki. Mądre kocie i psie oczy. Tak mi bliskie. One zawsze były przy mnie, gdy zawodzili ludzie. W czasie, gdy miałem jeszcze więcej złudzeń co do świata.

 

Potrzebuję tylko paru minut na dojście do siebie. Biorę głęboki oddech, po czym jadę dalej. Ciemne okulary zawsze pomagają.

 

Ale ten stan wraca. Czasami przed snem, czasami rano, budzę się z mokrymi oczami. Jeżeli oczywiście zasnę, bo nie jest to łatwe w ostatnim okresie.

 

Ja, lider.
Ja, motywator.
Ja zazwyczaj rozwiązuję problemy, nie dostarczam problemów.

 

A kto rozwiązuje moje? 

 

Smutek. Nie, nie rozpacz, nie załamanie, ale smutek.  Nic mnie nie złamie, jak powiedział Dawid Goggins. Ale i nic mnie ostatnio nie cieszy. 

 

Prawie nic.  

 

Już jakiś czas temu zaczęło brakować mi intensywności pracy. Praca zdefiniowała mnie niegdyś jako człowieka, zbudowała wiele rzeczy w moim życiu, w tym poczucie wartości i sensu.  To jest chyba jeden z niewielu obszarów życia, w którym się spełniłem / spełniam. Hah, na tym rynku wyrobiłem sobie pozycję rodem z płodnej Stacy w piku swojej damskiej atrakcyjności, przebierającej do wyboru, do koloru w Czadach.

 

Przepraszam, musiałem, ale to jest naprawdę doskonała analogia. I do tego zabawna, aż się uśmiechnąłem. 

 

A sam się czasem dziwiłem niektórym klientom, czemu np. X lat temu nie wyszli ze swoich firm, sprzedając je albo oddając zarządzanie zbudowanej zawczasu, z cierpliwością i rozmysłem drugiej linii managerskiej, by samemu cieszyć się życiem, majątkiem i ew. poruszać między plażami Waikiki czy Punta Cana (czy tam robić co innego, co kogo prywatnie kręci, chociażby leżeć kołami do góry. BTW. polskie Bieszczady też są super).

 

I się dziwić właśnie przestaję. Oni to też pewnie po prostu ukochali. Może próbowali inaczej i też się nie udało? Nie znaleźli tam satysfakcji? Ponieśli klęskę w innych obszarach? Nie wiem. 

 

Jak kiedykolwiek, to teraz

 

Obrazki. "To nie jest randka, zapłacę za siebie". Powiedziała mi niedawno kobieta nie będąca moją żoną, ale w jakimś aspekcie mojego życia stająca się dla mnie ważna. A co, chciałabyś, by nią była? - zripostowałem. Przyznam, że aż się przestraszyłem swojej błyskawicznej riposty, bezczelności i uśmiechu, który jej towarzyszył. Taki "ja, ale nie ja".

 

I gdy spuściła wzrok i się zaczerwieniła, też mi sprawiło to satysfakcję.

 

Poczułem wtedy, coś. Albo COŚ. Jakbym nalał sobie w żyły nowego paliwa. Zdaje sobie sprawę, że to może być piękny sen, śniony na jawie. Piękne sny mają jednak to do siebie, że zamieniają się w koszmary, gdy tylko odwrócisz wzrok. Ale przecież nie mogę się w takie sny angażować.

 

Nie mogę, prawda?

 

INTJ - Architekt 

 

To ja.

 

Introwertyczny/intuicyjny/analityczny/planujący/asertywny

 

Ale combo.

 

Na samym szczycie panuje samotność. Jako jeden z najrzadszych i najbardziej uzdolnionych typów osobowości Architekci (INTJ) wiedzą o tym aż nazbyt dobrze. Racjonalni i bystrzy Architekci są dumni ze swojej zdolności do samodzielnego myślenia, nie wspominając o ich niesamowitym talencie do dostrzegania fałszu i hipokryzji.

 

Wow. Nikt mi chyba tak w życiu mentalnie nie posłodził (żona chyba też nie). Ale wolę poniższy fragment, nikt mnie chyba lepiej nie zdefiniował..

 

Architekci są pełni sprzeczności. Są pomysłowi, ale zdecydowani, ambitni, ale skryci, ciekawi, ale skupieni. Na pierwszy rzut oka sprzeczności te mogą wydawać się zaskakujące, ale wszystko nabiera sensu, gdy zrozumie się mechanizm działania umysłu Architekta. Błędem byłoby jednak postrzeganie Architektów jako obojętnych. Niezależnie od stereotypów na temat ich stoickiego intelektu, osoby te czują naprawdę głęboko. Kiedy coś idzie nie tak lub gdy kogoś zranią, Architekci są osobiście dotknięci i spędzają dużo czasu i energii, próbując dowiedzieć się, dlaczego sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej. Być może nie zawsze cenią oni emocje jako narzędzie pomocne w podejmowaniu decyzji, są jednak autentycznie ludzcy.  

 

Nigdy nikomu nie zrobiłem krzywdy pierwszy. To jedna z prymarnych zasad, którymi zdefiniowałem w swoim czasie swoją osobowość.

 

Może zadzwoniłbym do ciebie z budki
Mówiąc że zależy mi na tobie i jestem smutny
I mam w bagażniku kierowcę taksówki
Którą porwałem razem z nim i stoję na dole z flaszką wódki
Wziąłbym łyka i o nic nie pytał
Pocałowałbym cię w usta by poczuć smak życia

 

Obrazki. Gdyby nie wspólne dziecko, już dawno zostawiłabym męża. Po co się oszukiwać - słyszę niedawno od innej koleżanki, która peroruje mi dalej: wszyscy przecież z podobnym stażem tak mają. Są ze sobą siłą przyzwyczajenia. Uczuć tam już dawno nie ma, o ile kiedykolwiek były. Dzieci, kredyty, zobowiązania. Rodzinne przedsiębiorstwo, spółka z o.o. 

 

Co za koszmar.

 

Nie!
Nie, nie, po stokroć nie.

 

Nigdy się na to nie gódźcie w relacji. Nigdy. Nie bądźcie z przymusu, przyzwyczajenia, braku chęci, bądźcie świadomym wyborem. I sami świadomie wybierajcie.

 

Ja zawsze chciałbym być w pełni świadomym wyborem. 

 

Jak żyć to nie jako widz
Wypuszczać dym, ale nigdy zysk
A jak już kraść to siedem cyfr
Jak grać to jak mistrz

 

Czasami mam ochotę spalić za sobą wszystkie mosty. Zerwać kontakty. Zrobić reset. Życiowy i relacyjny. Albo poznać kogoś, zaprosić do "swojego świata". Czerpać garściami z jej młodości, spontaniczności, radości życia. Pokazać jej piękno, przejechać jeszcze raz Route 66, na przykład. Stanąć ponownie na klifach Kornwalii, wrzosowiskach Devonu.

 

Zrozumieć i zaakceptować transakcyjny charakter takiej nowej relacji i nie oszukiwać się nadmiernie, będąc  świadomym mężczyzną. 

 

Niektórzy mówią, że pierwszą żonę masz dzięki temu, kim możesz być, a drugą/kolejną - dzięki temu, kim już jesteś, kim się stałeś. 


Nie, drugi raz bym się już nie ożenił. W tych czasach już szczególnie. Nie polecam.

 

A może to kompletnie bez sensu i zamiast radości, przyniosłoby jedynie katastrofę? Jedynym sensem jest dbać o wieloletni związek, jak o najpiękniejszy kwiat? Nawet jeżeli kolejny raz, po paru latach normalności powrócił marazm i znów odbijam się od ściany? 

 

Powoli, powoli. Z dużym stopniem prawdopodobieństwa to zadanie skupi się ponownie na mnie, na moim inicjowaniu i zmianie. Namiętność i pożądanie nie należą do kategorii negocjowalnych. 

 

To nie są negocjacje biznesowe.

 

Więc co? Kolejny raz rób/działaj/wymyślaj/staraj się.

 

Dlaczego mam się na to godzić? Nie wiem, czy kolejny raz chcę to robić pierwszy. To naprawdę przerażające, ale po prostu nie wiem.

 

To czego pragnę, to znów być szczęśliwym.

 

Ale nie wiem, czy to jeszcze możliwe. I nie wiem jak. Poszukać szczęścia w sobie - tak, to jest cholernie dobra rada.

Tyle że go tam obecnie ma. Limbo. Pustka.
 
Nocą na plaży

 

45 lat. Kawał życia. Ale już bliżej niż dalej. Ile jeszcze przede mną?  

 

Nocą na plaży
stoi ojciec z dzieckiem
dziecko trzyma ojca za rękę
patrzą na wschód, na jesienne niebo
żałobne chmury 
schodzą zwycięsko coraz niżej
wkrótce wszystko pochłoną

 

Walt Whitman

  • Like 13
  • Thanks 9
Link to comment
Share on other sites

Nie wygląda na to, żebyś potrzebował rady a raczej obecności i uwagi.

 

Nie jesteś sam z tym stanem, u mnie to wygląda tak, że jeżeli nie przeszkadza mi ta "nostalgia" w codziennym funkcjonowaniu to staram się odczuć to w całości.

Intensywność tego jest zapowiedzią intensywności odwrotnego, ten sam system pomiarowy.

 

"Nigdy nie wiadomo zza którego krzaka wyskoczy królik"

Edited by icman
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Przeczytałem to z ogromnym zaciekawieniem gdyż jestem w podobnym wieku jak Ty.

Trochę ten wylew brzmi jak rozkminy w kryzysie wieku średniego jak to mówią.

Nie, ja jednak nie osiągnąłem tyle co Ty w kwestiach zawodowych a mimo to chyba co raz bardziej odkrywam siebie na nowo i swoje szczęście.

To rozdroże raczej czeka każdego faceta wcześniej czy później i w różnym nasileniu.

Myślę, że jesteś gościem cholernie bystrym, ambitnym, doświadczonym z dużymi pokładami inteligencji emocjonalnej więc paradoksalnie mocniej Cię dotykają te rozważania.

Pytanie zawsze aktualne mieć czy być i tutaj nie ma dobrych odpowiedzi. Bo czegokolwiek człowiek nie zrobi zawsze pozostanie ten cień co byłoby gdyby..

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

32 minuty temu, Brat Jan napisał(a):

Objawy sugerują "kryzys wieku średniego".

Czyli raczej młoda dupencja, niż RTX 5090? ;)


Dziękuję, Janku. Na doświadczenie starszego kolegi zawsze mogłem liczyć :) 

 

xD

 

PS. A poważniej - trochę mi lepiej (teraz). Każdy pomysł jest warty rozważenia i mojego komentarza, bo nie tylko chodzi o to, tak jak napisał brat @icman, że się mogę wygadać. Dzięki.

Link to comment
Share on other sites

8 minut temu, Obliteraror napisał(a):

Czyli raczej młoda dupencja, niż RTX 5090?

 FJR 1300...

 

9 minut temu, Obliteraror napisał(a):

Dziękuję, Janku. Na doświadczenie starszego kolegi zawsze mogłem liczyć

Część objawów (w tym mokre powieki w samotności) przechodziłem kilka lat temu...

Link to comment
Share on other sites

39 minut temu, Obliteraror napisał(a):

Czyli raczej młoda dupencja, niż RTX 5090?

 

RTX 5060 TI (alternatywnie RX 9060 xt)  wystarczy w najbardziej wymagających grach w 1440p jest jakieś 70 - 80 FPS xD, a może raczej w grach kiepsko zoptymalizowanych, bo w większości AAA jest 90 - 120 FPS xD

 

Co do młodej dupencji, jak najbardziej pomaga, tak samo jak nowe auto i nowy komputer.

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

8 godzin temu, Obliteraror napisał(a):

Czasami mam ochotę spalić za sobą wszystkie mosty. Zerwać kontakty. Zrobić reset. Życiowy i relacyjny.

Ja już 2 razy miałem ustalone plany.

Raz mi covid stanął na drodze, a 2 raz wojna i napływ Ukrów.

Jak pech to pech.

Lata minęły, a teraz już mi się trochę nie chce.

 

 

 

8 godzin temu, Obliteraror napisał(a):

Albo poznać kogoś, zaprosić do "swojego świata". Czerpać garściami z jej młodości, spontaniczności, radości życia. Pokazać jej piękno, przejechać jeszcze raz Route 66, na przykład. Stanąć ponownie na klifach Kornwalii, wrzosowiskach Devonu.

 

6 godzin temu, Obliteraror napisał(a):

Czyli raczej młoda dupencja

Przed tym zalecałbym relax tajlandzki w stylu @JoeBlue

A może zmienisz zdanie po odwiedzinach w kraju-męskim raju...

 

 

Link to comment
Share on other sites

9 godzin temu, Obliteraror napisał(a):

To czego pragnę, to znów być szczęśliwym.

 

Ale nie wiem, czy to jeszcze możliwe. I nie wiem jak. Poszukać szczęścia w sobie - tak, to jest cholernie dobra rada.

Tyle że go tam obecnie ma. Limbo. Pustka.

No właśnie, trzeba "tylko" zdefiniować szczęście. Ja idę w kierunki analizy co mi sprawia szczerą autentyczną radość. Gdzie czuję się spełniony, gdzie czuję się swobodny i naturalny.

 

Czytając Twój post (swoją drogą klasa!) - wychodzi na to, że bardzo wiele wspólnego mamy, u mnie w tym roku już 4 z przodu... i też wiele rozkmin wchodzi do głowy. Analizy, może podsumowania, kolejne plany.

 

Bracia piszą, że to możliwy kryzys wieku średniego? Ja tak nie uważam, ba! W ogóle ten kryzys, to jakiś taki dziwny twór. Myślę, że dużym naszym problemem jest bycie świadomym, racjonalnym. To nie kryzys wieku średniego, ale 'świadomość w wieku średnim' :)

 

Swoją drogą - moje pierwsze odczucie po przeczytaniu - brakuje Ci bliskości. Ja też czasami za tym tęsknię, za tą beztroską szczerą młodzieńczą 'miłością'. Autentyczną. Po prostu. Nawiną, głupią, ale fajną. Dzisiaj wszystko jest kalkulowane, analizowane.

 

Jeszcze raz dzięki, za tego posta!

  • Like 6
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Brat Jan napisał(a):

Lata minęły, a teraz już mi się trochę nie chce.

Janku, to zabrzmiało jakby minęły Eony, a mówimy o czasie od marca 2020 ;) 

 

1 godzinę temu, Brat Jan napisał(a):

Przed tym zalecałbym relax tajlandzki w stylu

Tam mnie akurat (w tym celu, na chwilę) nie ciągnie. Bo i nie o obruchanie, za przeproszeniem, mi chodzi. Zupełnie nie o to. Jakby mi na tym głównie zależało, to bym sobie nabił już w PL bodycount na satysfakcjonującym mnie poziomie, karmiąc sobie tym ego czy walidując tzw. atrakcyjność.  Jak tak dalej pójdzie to pewnie coś z tego się pojawi, ale raczej pod kątem jakości, nie kręcenia licznika z powodu kompleksów.

 

Cechą (albo i przekleństwem, bo tracisz większość złudzeń do "pci pienknej") mężczyzny w mojej sytuacji jest akurat wiele "ofert", a nie jej brak. To już nie czas osiemnastolatka. przeźroczystego w pełni dla swoich koleżanek. 

 

47 minut temu, Spokojnie napisał(a):

brakuje Ci bliskości. Ja też czasami za tym tęsknię, za tą beztroską szczerą młodzieńczą 'miłością'. Autentyczną. Po prostu. Nawiną, głupią, ale fajną.

 

cheers-leonardo-di-caprio.gif\

 

Trafione, prosto w dychę.

 

Nie żeńcie się, Panowie. Nawet jak się dekady nie popierdoli, to się potem popierdoli. A jak naprawisz, pochodzi, pochodzi i znów się popierdoli.

 

A dlaczego? Bo tak 🤡 Bo może.

 

Ale czemu ja mam się na to znów, kolejny raz godzić?

 

Jestem tylko człowiekiem.

Edited by Obliteraror
  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

@Obliteraror każdego dopada to samo. Młoda dupa pomoże, może nawet poczujesz te motylki w brzuchu i młodzieńczą beztroską miłość za którą tęsknisz jak każdy kto ma już uregulowane życie. 

 

Oczywiście tylko na chwilę. Po kilku miesiącach, roku zaczną się jazdy i "miłość" się skończy. 

 

Ale wiem o co ci chodzi, o to żeby znaleźć w kobiecie (młodej oczywiście), bratnia duszę przy której znów poczujesz się młodo. Śpiewał o tym już Bajor w "Barze pod zdechłym psem".  Przesłuchaj sobie, jak dla mnie idealnie oddaje twój stan.

 

Od siebie życzę Ci Stary wszystkiego dobre i oby udało Ci się z powrotem odnaleźć sens w życiu, musisz go jednak odnaleźć w sobie, cokolwiek miałoby to znaczyć.

Edited by Jonash
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

28 minut temu, Obliteraror napisał(a):

Tam mnie akurat (w tym celu, na chwilę) nie ciągnie. Bo i nie o obruchanie, za przeproszeniem, mi chodzi. Zupełnie nie o to. Jakby mi na tym głównie zależało, to bym sobie nabił już w PL bodycount na satysfakcjonującym mnie poziomie, karmiąc sobie tym ego czy walidując tzw. atrakcyjność.  Jak tak dalej pójdzie to pewnie coś z tego się pojawi, ale raczej pod kątem jakości, nie kręcenia licznika z powodu kompleksów.

Nikt nie twierdzi, że masz brać wszystko co ma szparkę...

Ale znowu posłużę się przykładem @JoeBlueobruchanemu facetowi nie przychodzą do głowy aż takie rozkminy.

Europejki latają do Egiptu nie po sam sex, ale żeby poczuć w czasie urlopu "love habibi".

A panowie do Tajlandii....

 

 

 

32 minuty temu, Obliteraror napisał(a):
2 godziny temu, Brat Jan napisał(a):

Lata minęły, a teraz już mi się trochę nie chce.

Janku, to zabrzmiało jakby minęły Eony, a mówimy o czasie od marca 2020

5 lat to nie tak mało dla kogoś kto w tamtym czasie był już grubo po 40ce....

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

14 godzin temu, Spokojnie napisał(a):

Swoją drogą - moje pierwsze odczucie po przeczytaniu - brakuje Ci bliskości. Ja też czasami za tym tęsknię, za tą beztroską szczerą młodzieńczą 'miłością'. Autentyczną. Po prostu. Nawiną, głupią, ale fajną.

Tyle, że to jest niemożliwe na tym etapie, zasadniczo nigdy nie było, to były projekcje naszych umysłów.

 

Długoletnie relacje mają swoje zady i walety, wiążąca jest decyzja, ta z ostatniej chwili, ta z teraz.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

5 minut temu, icman napisał(a):

Tyle, że to jest niemożliwe na tym etapie, zasadniczo nigdy nie było, to były projekcje naszych umysłów.

 

Kiedyś dostałem namiastkę tego, wówczas tak to postrzegałem i w to wierzyłem. Oczywiście, że z perspektywy czasu wszystko to było mrzonki, ale zawsze miło jest pomarzyć :) Jakoś po 40 stałem się bardziej sentymentalny, lubię wracać do czasów młodości i beztroskiego życia. 

 

Btw. @Obliteraror pomyślałem o dwóch książkach, dotyczących szeroko pojętego szczęścia, albo po prostu tego co ważne w życiu. Wiadomo, że każdy z nas jest inny, ale pewne spostrzeżenia mogą dać do myślenia:

 

1. Dobre życie. Lekcje z najdłuższego na świecie badania nad szczęściem (opis poniższy z lubimyczytać - klik)

Cytat

Ponad osiemdziesiąt lat temu rozpoczęło się najdłuższe na świecie, przełomowe badanie nad ludzkim szczęściem i życiem. Wystąpienie TED Talk ujawniające wyniki badania wyświetlono 48 milionów razy! Harvardzkie badanie jest tak wyjątkowe, ponieważ przez wszystkie lata jego trwania obserwowano tych samych ludzi na różnych etapach ich życia. Naukowcy przyglądali się ich codzienności, sukcesom i porażkom. Temu, w jaki sposób radzili sobie z przeciwnościami i kto robił to lepiej. Pozwoliło to zrozumieć, jakie decyzje wpływają na poziom zadowolenia z życia i samą jego długość. Główny wniosek jest zaskakująco prosty: zdecydowanie dłużej i szczęśliwiej żyją ci, którzy umieją dbać o relacje z innymi ludźmi. Szefowie badania i autorzy tej książki – profesor psychiatrii Robert Waldinger i profesor psychologii Marc Schulz porównują konkretne przykłady życiorysów. Badają pułapki i schematy, w które wpadali uczestnicy doświadczenia. Dają nam skuteczne, sprawdzone narzędzia. W swojej unikalnej książce uczą, jak stworzyć MAPĘ RELACJI i na czym polega metoda W.I.S.E.R. , która pomoże uniknąć błędów w kontaktach z innymi ludźmi. W świecie epidemii samotności, polaryzujących ludzi algorytmów i coachów z TikToka ta oparta na badaniach naukowych książka wskazuje realną drogę do lepszego i dłuższego życia. UDOWADNIA, ŻE TO JEDNAK MY DECYDUJEMY O SWOIM SZCZĘŚCIU – NIE NASZE POCHODZENIE, DZIECIŃSTWO, TRAUMY. NIEZALEŻNIE OD TEGO, ILE MAMY LAT, WSZYSCY MOŻEMY ŻYĆ SZCZĘŚLIWIEJ 

 

2. Czego najbardziej żałują umierający (opis z lubimyczytać - klik)

Cytat

A ty, czego byś żałował przed śmiercią? Nigdy nie jest za późno na zmiany. Po latach niesatysfakcjonującej pracy Bronnie Ware postanowiła odmienić swój los. Znalazła pracę w opiece paliatywnej. Rozmowy z umierającymi zupełnie ją odmieniły. Dzięki nim odnalazła spokój i sens życia. Zrozumiała, że szczęście zależy wyłącznie od nas samych, a nasze wybory mają wpływ na to, czy odejdziemy spełnieni i szczęśliwi.  Swoimi doświadczeniami postanowiła podzielić się z innymi. To książka, która daje nadzieję, uczy współczucia, pokazuje, jak żyć pełnią życia i osiągnąć wewnętrzną harmonię.

 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

16 hours ago, Brat Jan said:

Przed tym zalecałbym relax tajlandzki w stylu @JoeBlue

A może zmienisz zdanie po odwiedzinach w kraju-męskim raju...

To już było pisane, ale chcę podkreślić jedną rzecz.

Tutaj, nawet gość z najlepszym SMV (pomijając jednostki, które wygrały w totolotka) musi się ruszyć, postarać choć odrobinę, powdzięczyć i poczarować panienkę.

Czy to będzie dwie godziny czy dwa miesiące "zalotów" - zawsze jest jak napisałem.

Musisz zacząć ty i na 99% ona cię spławi.

Tam idziesz ulicą i zaczepia cię dziewczyna:

"Dokąd idziesz? Pójdę z tobą".

I to nie jest pójście na spacer, do marketu czy kina.

Jest oczywiste, że to ciasteczko podane na talerzu i to smaczne ciasteczko.

Na sam widok gęba się śmieje od ucha do ucha.

Za 10 sekund zaczepia cię druga, trzecia, kolejna a każda ładniejsza od poprzedniej.

Kto z czytających przeżył coś takiego tutaj?

 

Jedna uwaga:

Nie dzieje się tak na każdej ulicy czy targu jednak jeśli ty spytasz "dokąd idziesz?" to w 90% przypadków to jest cały wysiłek jaki musisz włożyć.

Nawet logistyką nie musisz się martwić.

Kolejne zdanie to: "Znam niedaleko tani hotelik".

 

Nie to, że to dzieje się bez problemów. Oto one.

1. Którą mam wziąć do cholery?

2. Jak mam spławić pięć laseczek kiedy całę życie chciałem mieć choć jedną trafioną w tym stylu, bez namawiania na sex tygodniami?

3. Gdybym wziął więcej niż jedną to ilu dam radę naraz?

 

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, JoeBlue napisał(a):

To już było pisane, ale chcę podkreślić jedną rzecz.

Tutaj, nawet gość z najlepszym SMV (pomijając jednostki, które wygrały w totolotka) musi się ruszyć, postarać choć odrobinę, powdzięczyć i poczarować panienkę.

Czy to będzie dwie godziny czy dwa miesiące "zalotów" - zawsze jest jak napisałem.

Musisz zacząć ty i na 99% ona cię spławi.

Tam idziesz ulicą i zaczepia cię dziewczyna:

"Dokąd idziesz? Pójdę z tobą".

I to nie jest pójście na spacer, do marketu czy kina.

Jest oczywiste, że to ciasteczko podane na talerzu i to smaczne ciasteczko.

Na sam widok gęba się śmieje od ucha do ucha.

Za 10 sekund zaczepia cię druga, trzecia, kolejna a każda ładniejsza od poprzedniej.

Kto z czytających przeżył coś takiego tutaj?

 

Jedna uwaga:

Nie dzieje się tak na każdej ulicy czy targu jednak jeśli ty spytasz "dokąd idziesz?" to w 90% przypadków to jest cały wysiłek jaki musisz włożyć.

Nawet logistyką nie musisz się martwić.

Kolejne zdanie to: "Znam niedaleko tani hotelik".

 

Nie to, że to dzieje się bez problemów. Oto one.

1. Którą mam wziąć do cholery?

2. Jak mam spławić pięć laseczek kiedy całę życie chciałem mieć choć jedną trafioną w tym stylu, bez namawiania na sex tygodniami?

3. Gdybym wziął więcej niż jedną to ilu dam radę naraz?

 

 

 

Robisz taką reklamę, że wierzę, że nie jesteś tylko teoretykiem peklunku. 
Korci to tajowo jak cholera jak słyszę takie opowieści. Z drugiej strony @Obliteraror sam przyznaje, że później jak SMV jest ponadprzeciętnie wysoki nie ma z tym problemu. Egzystencjonalne rozważania pozostaną, ale zaspokojenie keksualne będzie dokonane.

 

  • Like 1
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

17 godzin temu, Jonash napisał(a):

Śpiewał o tym już Bajor w "Barze pod zdechłym psem".  Przesłuchaj sobie, jak dla mnie idealnie oddaje twój stan.

Lubię Bajora. Klasa. Dzięki. Za dobre słowo tym bardziej :) 

 

1 minutę temu, Husquarna napisał(a):

sam przyznaje, że później jak SMV jest ponadprzeciętnie wysoki nie ma z tym problemu.

Nie przesadzałbym z tą wysokością (tj. urody) u mnie przynajmniej ;) Ale to jest niebo a ziemia niż z lat młodości, jeżeli ktoś by bardzo chciał iść w taki promiskuityzm. Poza tym, nie wiem, obrączka na palcu wiele Pań kręci. Fetysz jakiś? Zwalidowana pozytywnie męska atrakcyjność, bo inna kobieta w to poszła?

 

Jakby mi ktoś dwie dekady + temu powiedział, że obca kobieta sama ci np. relację intymną zaproponuje, bo jesteś super (i to nie na randce, ale na spotkaniu biznesowym, zupełnie w teorii nieromantycznym), to bym go osobiście odwiózł do miejsca odosobnienia i hospitalizacji zakładając, że mam do czynienia z wariatem i mitomanem. 

 

@Spokojnie, bardzo wartościowe cytaty. Dzięki.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

On 8/27/2025 at 9:24 AM, Obliteraror said:

A kto rozwiązuje moje?

A kto miałby je rozwiązywać?

Uwierz w niewidzialnego przyjaciela w chmurkach albo w lawie, a będzie "łatwiej". Czy że za wszystkim stoją "oni/one".

Albo sam dalej wiosłujesz, w tym codziennym szambie - satysfakcja z prawdziwości, jedności myśli i czynów, daje kopa.

 

On 8/27/2025 at 9:24 AM, Obliteraror said:

Praca zdefiniowała mnie niegdyś jako człowieka, zbudowała wiele rzeczy w moim życiu, w tym poczucie wartości i sensu.

To umiem.

To robię.

W tym jestem dobry. Aż nawet mi za to płacą / mi się to opłaca.

 

Walidacja. Cel czy droga - nieważne. Dopóki idę.

 

On 8/27/2025 at 9:24 AM, Obliteraror said:

Jakbym nalał sobie w żyły nowego paliwa.

Nie, nie chcesz "nowego" paliwa.

Chcesz tamto, sprzed 20 lat.

 

On 8/27/2025 at 9:24 AM, Obliteraror said:

wszyscy przecież z podobnym stażem tak mają

Miliony much nie mogą się mylić.

 

Ewolucja gatunku jest tworzona przez jednostki, a nie przez masy. Takoż - rewolucje. Naukowe, społeczne - każde.

Jeden człowiek, punkt zero.

 

On 8/27/2025 at 9:24 AM, Obliteraror said:

Czasami mam ochotę spalić za sobą wszystkie mosty. Zerwać kontakty. Zrobić reset. Życiowy i relacyjny.

To se ne vrati.

Czas przeszły. Walczymy z nim, albo pozwalamy mu działać na naszą korzyść.

Wybór.

 

On 8/27/2025 at 9:24 AM, Obliteraror said:

Więc co? Kolejny raz rób/działaj/wymyślaj/staraj się.

 

Dlaczego mam się na to godzić?

Związek to praca. 

A o pracy już pisaliśmy.

 

On 8/27/2025 at 9:24 AM, Obliteraror said:

Tyle że go tam obecnie ma. Limbo. Pustka.

Szczęście to nie "stan".

Szczęście to przyzwyczajenie, stające się naturą bezwarunkową.

 

Nikt Ci nie zabrania być szczęśliwym. Tym bardziej, że za "prawdziwe", nie trzeba płacić - nosisz je w sobie.

 

On 8/27/2025 at 9:24 AM, Obliteraror said:

wkrótce wszystko pochłoną

"Memento mori" to nie groźba. To wskazówka, drogowskaz na drodze.

Daj mi mądrość, by rozróżniać jedne od drugich.

 

On 8/27/2025 at 11:30 AM, Mosze Red said:

Co do młodej dupencji, jak najbardziej pomaga, tak samo jak nowe auto i nowy komputer.

Ersatz. Zamiennik.

Nadal cel "statystyki", bo wygodniej się płacze w Mercedesie, niż pod mostem.

Byleby "zejście" z haju nie wywoływało efektu jo-jo.

 

23 hours ago, Spokojnie said:

brakuje Ci bliskości

Brakuje tego, co @Obliteraror rozumie pod pojęciem "bliskość". A przecież dla każdego to co innego.

 

5 hours ago, Obliteraror said:

Jakby mi ktoś dwie dekady + temu powiedział, że obca kobieta sama ci np. relację intymną zaproponuje, bo jesteś super (i to nie na randce, ale na spotkaniu biznesowym, zupełnie w teorii nieromantycznym), to bym go osobiście odwiózł do miejsca odosobnienia i hospitalizacji zakładając, że mam do czynienia z wariatem i mitomanem.

Kobiety często wierzą w miłość, i kierują się miłością.

A do kogo/czego, to już inna sprawa. 

Zbyt często, do wizerunku/idei/pieniędzy/"bezpieczeństwa" i tak dalej. Człowiek "po drugiej stronie"? A na co to komu?

Ech, złudzenia młodości.

 

https://www.tekstowo.pl/piosenka,jackson_browne,for_a_dancer.html

 

  • Thanks 3
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Kespert napisał(a):

Albo sam dalej wiosłujesz, w tym codziennym szambie - satysfakcja z prawdziwości, jedności myśli i czynów, daje kopa.

To prawda. Nikt ich za mnie nie rozwiąże. To wiem od zawsze.

PS. Dawała kopa. 

 

To co nadal cieszy, to praca. Praca, która uczyniła mnie realnie wolnym, jakkolwiek obrazoburczo i szyderczo to nie zabrzmi, ale taka jest akurat prawda. Moja prawdziwa przyjaciółka. 

I szponami trzyma mnie przy sobie.

Utrzymując w pionie.

 

1 godzinę temu, Kespert napisał(a):

Dopóki idę.

A gdy idziesz przez piekło, nie zatrzymuj się.

 

1 godzinę temu, Kespert napisał(a):

Nie, nie chcesz "nowego" paliwa.

Chcesz tamto, sprzed 20 lat.

..... 

Bądźmy realistami, żądajmy niemożliwego? :) 

 

Nigdy nie byłem tak szczęśliwy, jak wtedy, w wynajmowanej wspólnie kawalerce, mając tylko siebie. Potem to już w tym natężeniu nie wróciło nigdy.

 

Kojarzysz zapewne młodego Matczaka? Miałem go długi czas jedynie za bananowy produkt, ale ma chłopak talent. Ta piosenka jest rewelacyjna. Jak i tekst.

 

 

1 godzinę temu, Kespert napisał(a):

"Memento mori" to nie groźba. To wskazówka, drogowskaz na drodze.

 

Ostatnia noc była koszmarna.  

Link to comment
Share on other sites

8 hours ago, Husquarna said:

 jak SMV jest ponadprzeciętnie wysoki nie ma z tym problemu. 

Był taki wierszyk:

"... że tęsknisz, że kochasz mów do mnie.

Ja bajki tak lubię ogromnie".

Niech wystąpią ci, co uważają że mają ponadprzeciętnie wysoki SMV.

Jeszcze lepiej gdy powiedzą jak naprawdę to u nich działa.

Samo słowo ponadprzeciętny sugeruje, że to sytuacja wyjątkowa a nie typowa, co oznacza że szary zjadacz chleba może ją sobie wyśnić.

Może nawet będzie miał wtedy sex? :)

 

 

Edited by JoeBlue
Link to comment
Share on other sites

@Obliteraror Sam mam ostatnio podobne myśli. Podsumowania życia, analizy co można było inaczej, co dalej, co mi sprawia radość.. ale ja trochę młodszy jestem (32 l.). I też w sumie zbieram się z najpierw rozpisaniem celów potem założeniem podobnego do Twojego tematu. Odkładam to od jakiegoś czasu, bo trochę przytłacza mnie ciężar takiego podsumowania i robienia decyzji. Ale muszę to zrobić by nie błądzić tylko realizować różne rzeczy.

 

Może Tobie brakuje, jakichś projektów? Człowiek, musi coś robić. Mój dziadek miał 92 lata, to jeszcze pracował na roli, naprawiał stare rzeczy.

Może pomyśl o załozeniu jakiejś inicjatywy związanej z Twoim zawodem, gdzie mógłbyś rozwinąć nowe umiejętności, a przy okazji zbudować zespół?

Ludzie różne rzeczy robią w Twoim wieku, niektórzy zakładają grupki rowerowe na facebooku i organizują wyjazdy.

 

Co do kwestii kobiet i obecności innej, to nie wiem co doradzić, czy jest w ogóle na to rada... Może da się coś zrobić by Twoja oficjalna relacja przyniosła coś świeżego? 

Ostatnio robiłem trudne trasy rowerowe, zjazdy podjazdy, wpadło małżeństwo w Twoim wieku, fajni ludzie. To poprawia relację, wiesz adrenalina, robienie czegoś razem, wspólne wrażenia, integracja z ludźmi.

Trzeba też starać się cieszyć z małych rzeczy.

Ostatnio chodziłem po lasach i wszedłem na lokalny szczyt, z którego widać było całe miasto. Cudowny widok, poczułem emocje takie, jak dziecko które pierwszy raz widzi morze lub góry. Od 20 lat czegoś takiego nie czułem. Chwilowo wyłączony byłem z myślenia o codziennych sprawach.

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

12 godzin temu, Mosze Red napisał(a):

Jak już się mamy bawić w jakieś metafizyki i filozofie to odpowiedź na ten dylemat będzie prosta.

 

Tam dom twój gdzie aktywa twoje ;) 

 

Tam dom twój, gdzie sra się komfortowo...:D

  • Like 1
  • Thanks 1
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.