platinum Posted September 1 Share Posted September 1 Bracia, przeczytałem prawie całą świeżakownię i zorientowałem się, co zrobiłem ze swoim życiem. Opiszę najkrócej, jak potrafię. Ja mam 36 lat, ona 33. Byliśmy ze sobą 9 lat, w tym niestety 3 lata w związku małżeńskim. To mój pierwszy poważny związek, wcześniej byłem w bardzo krótkim, ale i tak to mocno odchorowałem. Seks czasami się zdarzał w przeszłości, ale to było spuszczanie z kija i tyle. Generalnie moje życie było nudne, jestem introwertykiem, skończyłem licencjat, ale nie miałem ambicji przez swoje usposobienie do poważnej kariery, zatrudniłem się w firmie, gdzie nie robię wiele, ale w miarę płacą. W pewnym momencie stwierdziłem, że trochę mi samotnie, że picie i melanżowanie już mi się przejadło. Więc zapoznałem panią przez internet. Ona miała dwójkę dzieci i była w trakcie rozwodu. Już na drugiej "randce" chciała mi obciągnąć z połykiem, co ochoczo zapowiadała przez komunikator. Skończyło się seksem na 3 albo 4 spotkaniu. Z perspektywy czasu nie wiem, czy to była gra, ale była na mnie mocno napalona. Jej rodzina to patologia, matka alkoholiczka, dzieci z różnymi ojcami, siostra ma męża alkoholika, też po rozwodzie, dzieci z innymi ojcami. Po niedługim czasie urobiła mnie cipą, seks jak z pornola, gały z połykiem, anal itp. Po niedługim czasie, 1.5 roku dziecko. Wiedliśmy spokojne, nudne życie. Przeprowadziliśmy się do miasta powiatowego. Ja kupiłem mieszkanie. To jedyna rzecz, jaką zrobiłem dobrze, mieszkanie jest moje i spłacałem swój kredyt (już po). Nic nigdy nie kupiliśmy na dwójkę. Także finansowo wybrnąłem z tego. Ona miała i ma dużo zasiłków, ale w pewnym momencie zdecydowała się pójść do pracy. Zatrudniła się jako kasjerka na stacji benzynowej, pracowała dużo, ja zajmowałem się dziećmi i ona też. W pewnym momencie musiała zrezygnować przez kłopoty ze zdrowiem, ale jej szef zaproponował jej wyższe stanowisko z samochodem służbowym. Na początku się cieszyłem, że się rozwija (sic!). Nie ma co się rozpisywać na ten temat, ale pewnie mu popuszczała szpary przed, a na pewno po tym jak się wyprowadziła na początku lipca. Jest jeszcze możliwe, że daje komuś innemu. Rozstanie wyglądało tak, że zaczęło mnie to wkurwiać, wieczna robota, w domu robota, wiecznie na telefonie itp. Dodatkowo gość ma 47 lat, po rozwodzie i jeszcze tam poznała koleżaneczkę singielkę 20 parę lat, która z niejednego pieca jadła. Żona jeszcze miała koleżankę z czasów szkoły, która też zdradzała męża i dawała na prawo i lewo. Zerwały kontakt lata temu, ale wiem, że w tym roku odnowiły go. Powiedziałem, że mam dość tego wiecznego pieprzenia o robocie i się zaczęła jazda, płacz i nie dotykaj mnie i tym podobne rzeczy. No więc sobie poszedłem spać do innego pokoju i to trwało parę dni. Potem zauważyłem, że ona już chce odejść, ale nie byłem tego świadomy. Zrobiłem coś okropnego, płaszczyłem się przed nią i przepraszałem, bo myślałem, że jej zależy (LOL). Żeby nie było, to zdaję sobie sprawę, że ja nie byłem święty i miała moralne prawo odejść. Najgorsze, że pomimo braku doświadczenia, do pewnego momentu trzymałem ramę i nie dałem sobie wejść na głowę. Dopiero, jak poczuła się pewnie w tej robocie, wszystko trzasnęło. Po tych paru dniach było jeszcze parę kłótni i koniec końców się wyprowadziła z dziećmi. Teraz najważniejsze, czyli ja - jest bardzo źle. Nie zdawałem sobie sprawy, jak rozstanie psuje głowę. Jestem dość wrażliwy, introwertyk i bardzo się od niej uzależniłem. Nie była dodatkiem do mojego życia, wystarczała mi. Teraz zostałem sam, próbuję odnowić jakieś kontakty z przeszłości, ale jest fatalnie. Przez chwilę musiałem mieszkać u rodziców. Sen 3-4 godziny dziennie, napady lękowe, bóle fizyczne, które na szczęście ustąpiły. Po 1,5 miesiąca psychiatra i leki, bo wiedziałem, że będzie gruba jazda i nie ma na co czekać. Jest minimalnie lepiej, zapisałem się na psychoterapię, ale nie obiecuję sobie zbyt wiele. Myślę o niej non-stop, próbuję zająć głowę, ale nie bardzo mi to wychodzi. Do roboty chodzę, ale też nie jestem zbyt produktywny, generalnie wegetacja. Pytanie, czy jest szansa dla mnie jeszcze, że się z tego pozbieram. Ona na pewno przeskoczyła na gałąź, bo w ogóle nie cierpi, wszystko raczej było przygotowane. Ukrywa się z tym, ze względu na dzieci, które już dużo kumają i trochę się chyba boi, że mogę jej nasrać podczas rozwodu, bo sporo wiem. Urabia kogoś cipą znowu, przeglądałem jej historię na laptopie, który został u mnie i nie ma wątpliwości. Jestem wrakiem na samym dnie i mam czarne myśli co do swojej przyszłości jakiejkolwiek. Dwa miesiące po, jest tylko minimalnie lepiej i nie wiem czy uda mi się o niej zapomnieć. Standardowo - kochałem ją. Co o tym sądzicie? 4 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted September 1 Share Posted September 1 (edited) " kobiety trzeba kochać ale nie się w nich zakochiwać " Standardowo " kanał musisz wiedzieć " Posłuchaj mnie kolego, mam ręce w topniku bo mi się szlifierka zepsula, włącznik na cewkę i nie trzyma i go wymieniam na inny, nie od tej szlifierki ale będzie pasował idealnie jak go dostosuje . Z kobietami jest jak z szlifierka , nigdy nie wiesz kiedy szlak trafi włącznik, ale można go wymienić, mimo że niby nie pasuje teraz będzie lepszy. Tego się proszę trzymaj, będzie lepsza ale też ty musisz być mądrzejszy. Powiem tak, jak napisałeś że z kasjerki dają jej auto służbowe to już nie musiałem czytać a wyobraziłem sobie jak lance od 95obrabia 😂. Przykre ale one tak mają że o miłości mówią ale jej nie znają . Szykuj artylerię na rozwód i ty uderz pierwszy, tutaj mądrzejsi bracia powinni powiedzieć co i jak. Ja ze swojej strony powiem że nie warto tracić zdrowia i życia na zamartwianie po rozstaniu, one nie są tego warte. Edited September 1 by Dzingolo Link to comment Share on other sites More sharing options...
EmseyXYZY Posted September 1 Share Posted September 1 Czym się strułeś tym się lecz Link to comment Share on other sites More sharing options...
platinum Posted September 1 Author Share Posted September 1 Dzięki za odpowiedzi. Jak wspominałem, jej odejście, choć spektakularne biorąc pod uwagę, że w tle są dzieci ja nawet rozumiem. Że zaczęła jej przeszkadzać moja osobowość i zachowanie. Dużo czasu spędzałem przed komputerem, rzadko gdzieś wychodziliśmy itp. W pewnym momencie staliśmy się podobni do siebie, no do pewnego czasu jak widać. Muszę wam powiedzieć, że mi teraz jedynie chodzi o mnie. Chcę uratować swoje życie, na razie nie widzę światełka w tunelu. Jestem dosyć mądrym gościem, mam szeroką wiedzę ogólną, trochę elektroniki umiem, trochę mechaniki samochodowej, dużo wiedzy z IT, dobry angielski, który studiowałem (teraz już zardzewiały). Pośród ludzi, którzy mnie znają uchodzę za człowieka mądrego, z dużą wiedzą na wiele tematów. Niestety nic z tego nie wynika, chociażby na polu zawodowym. Problemem jest i zawsze była głowa. Introwertyk, poznawanie ludzi idzie mi słabo, nie lubię wychodzić itp. Chociaż w tej sytuacji jest wręcz odwrotnie, towarzystwo to jest to, czego najbardziej potrzebuję. Mam obawy co do czasu chorowania i wrażenie, że przeżywam to aż nadto, każde wspomnienie o niej powoduje mocny ból i bicie serca. Standardowo na odchodne uderzyła w moje poczucie wartości, które nigdy nie było wysokie - a to że seksu czasami nie było, a to że nie chciałem w niej dochodzić, no siedzi mi to w głowie. Znajomych praktycznie nie mieliśmy, głównie to od jej strony jakieś tam znajomości się utworzyły, ale nie jakieś stałe. No teraz ma kolegów i koleżanki z pracy, to jest łatwiej. 48 minut temu, Dzingolo napisał(a): Szykuj artylerię na rozwód i ty uderz pierwszy, tutaj mądrzejsi bracia powinni powiedzieć co i jak. Ja ze swojej strony powiem że nie warto tracić zdrowia i życia na zamartwianie po rozstaniu, one nie są tego warte. Ja złożyłem pozew, bez orzekania o winie, czekam na odpowiedź. Myślę, że pójdzie bez problemu, ale kto wie. Nie mieliśmy wspólnego majątku, niczego się nie dorobiliśmy, głównie dlatego, że ona wszystkie pieniądze jakie miała, to traciła, ile by nie było. Podział mieliśmy, że ja utrzymuję i spłacam mieszkanie, tankuję auto i opłacam ewentualne naprawy (auto i mieszkanie są moje, kupione przed małżeństwem). Na poziomie racjonalnym koledzy ze wszystkiego sobie zdaję sprawę, przerobiłem większość forum, kanał Musisz wiedzieć też w dużej części. Mam wiedzę, jak to wszystko działa, jakie to jest proste. Gdybym wiedział wcześniej... Ale emocje biorą górę, no jest fatalnie - puste mieszkanie, w którym aż boję przebywać, brak seksu, myśli, że ona obrabia gałę komuś innemu i bierze mu z połykiem. Boli jak cholera. Wrażenie, że to była ta jedyna, że nikogo nie spotkam. Samoocena poniżej zera. 22 minuty temu, EmseyXYZY napisał(a): Czym się strułeś tym się lecz Nie ma opcji, libido też spadło do zera. Idealizuję ją tak, że wszystkie inne przy niej to paskudy (mimo, że nie jest pięknością, tak 5/10). Link to comment Share on other sites More sharing options...
Kogut Posted September 1 Share Posted September 1 8 minut temu, platinum napisał(a): myśli, że ona obrabia gałę komuś innemu i bierze mu z połykiem. Boli jak cholera. Lęk przed odrzuceniem i lęk przed utratą kontroli. Zastanów się na spokojnie czy to co przeżywasz nie jest czasem współuzależnieniem a nie żadną wielką miłością. Postawiłeś ją na piedestał, uzależniłeś od niej swoje samopoczucie i szczęście. Nie dziw, że teraz gdy jej nie ma czujesz dyskomfort. To minie, jeśli nie będziesz tego wystarczająco dokarmiał. Dużo pracy przed Tobą. 5 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Brat Jan Posted September 1 Share Posted September 1 (edited) 1 godzinę temu, platinum napisał(a): Generalnie moje życie było nudne, jestem introwertykiem 1 godzinę temu, platinum napisał(a): stwierdziłem, że trochę mi samotnie, że picie i melanżowanie już mi się przejadło. 16 minut temu, platinum napisał(a): Dużo czasu spędzałem przed komputerem, rzadko gdzieś wychodziliśmy itp 16 minut temu, platinum napisał(a): Znajomych praktycznie nie mieliśmy, 16 minut temu, platinum napisał(a): Niestety nic z tego nie wynika, chociażby na polu zawodowym. Problemem jest i zawsze była głowa. Introwertyk, poznawanie ludzi idzie mi słabo, nie lubię wychodzić itp. Ale jednak miałeś jakieś towarzystwo do imprez? Jesteś mądry, jak widać uzdolniony więc czemu nie chcesz iść nauczyć się "poznawania ludzi"? Edited September 1 by Brat Jan Link to comment Share on other sites More sharing options...
platinum Posted September 1 Author Share Posted September 1 (edited) 19 minut temu, Kogut napisał(a): Lęk przed odrzuceniem i lęk przed utratą kontroli. Zastanów się na spokojnie czy to co przeżywasz nie jest czasem współuzależnieniem a nie żadną wielką miłością. Postawiłeś ją na piedestał, uzależniłeś od niej swoje samopoczucie i szczęście. Nie dziw, że teraz gdy jej nie ma czujesz dyskomfort. To minie, jeśli nie będziesz tego wystarczająco dokarmiał. Dużo pracy przed Tobą. Dokładnie tak jest i zdaję sobie z tego sprawę. Wcześniej nie byłem taki mądry. Jak to przykładny białorycerz - robiłem wszystko dla rodziny. Utrzymywałem całe towarzystwo i było mi w miarę dobrze. Wiadomo, dupa do przytulenia i poruchania. Dzieci lubię, w domu było wesoło i tak dalej. Teraz tego nie ma no i jest lipa. 16 minut temu, Brat Jan napisał(a): Ale jednak miałeś jakieś towarzystwo do imprez? To były melanże, nie imprezy, hehe. W pewnym momencie powiedziałem dość, poszukałem sobie baby i to wszystko się skończyło w jednej chwili. Miałem kilku znajomych, ale ja nie jestem człowiekiem, który pielęgnuje znajomości. Błąd, błąd, błąd za błędem. Teraz tego zbieram żniwo, zgniłe żniwo. Przeraża mnie, że wielu ogarniętych dochodzi długo do siebie po czymś takim, u mnie są obawy, że się z tego nie podniosę. Zablokowałem ją na SM, ale musiałem zostawić kontakt telefoniczny i SMS ze względu na dziecko. Nie pomaga mi to, każda wiadomość przywołuje wspomnienia. Do tego świadomość, jak ona bardzo ma mnie w pompie. Koledzy, jestem w takim stanie, że nawet córka, którą kocham, nie poprawia mi humoru i przypomina o matce. Zastanawiam się poważnie, czy nie zrezygnować z kontaktów, żeby się szybciej uleczyć... Mała tego nie zrozumie, ale co jej po ojcu, co chodzi i nie wie o bożym świecie. Co do nauki poznawania ludzi - tak, wiem, że muszę to robić. Obawy mam co do mojego wieku, 36 lat to już nie pierwsza młodość. Dodatkowo irytuje mnie, że ja się muszę podnieść z dna, a ona jak gdyby nigdy nic sobie żyje dalej. Staram się o tym nie myśleć, ciężko to idzie. Edited September 1 by platinum 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
MG-42 Posted September 1 Share Posted September 1 Dobrze było by czymś głowę zająć bo inaczej będziesz mielił przeszłością o niej no i dziecko wspólne, może coś robić fizycznego zająć się, noo ale żebyś się nie wqrwiał przy robocie no bo to też nerwy. Będziesz musiał to przepracować, na pewno z czasem będzie lżej ale dłuuuga droga przed Tobą brachu. Link to comment Share on other sites More sharing options...
M1KO Posted September 1 Share Posted September 1 Na forum trafiłem około 5 lat temu, kiedy to mój związek zbliżał się wielkimi krokami do jego zakończenia. W moim przypadku też to była pierwsza miłość więc po rozstaniu przechodziłem dokładnie te same etapy które wymieniłeś tj; brak snu, płaszczenie się, stany lękowe itp. Akurat w moim przypadku nie było małżeństwa, dzieci itp. ale po 4 latach związku ciężko było sobie wyobrażać, że moge się jeszcze z tego podnieść.. Nic bardziej mylnego 1 rok po rozstaniu faktycznie był najgorszym ale jeżeli pracujesz nad sobą, masz jakieś hobby, ćwiczysz to i z czasem myśli przestaną wracać do tejże małży Aktualnie 5 lat po tym rozstaniu i paru innych związkach jestem szczęśliwym singlem i nic nie zapowiada się na razie zebym chciał zmienić ten stan rzeczy :D Bycie singlem to również może być i błogosławieństwo ale trzeba najpierw nauczyć się ze sobą żyć co wymaga pracy i nauki P.s Zemsta kobiet jest natychmiastowa Nie diluj z tym po prostu zaakceptuj. 5 Link to comment Share on other sites More sharing options...
smerf Posted September 1 Share Posted September 1 To nie był materiał na życiową partnerkę - bardziej na ruchadełko z doskoku w podwójnym ogumieniu. Takie jak ona to lepiej jak małpy po gałęziach skaczą. Czas leczy rany, znajdź sobie zajecie najlepiej coś nowego. No i się nie zakochuj więcej bo prawdziwa miłość istnieje tylko w bajkach dla dzieci. 4 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Maurycy Posted September 1 Share Posted September 1 @platinum nie Ty pierwszy, nie Ty ostatni przeżywasz rozstanie z kobietą w zły sposób. Tak to niestety działa. Tutaj na forum sporo osób ma doświadczenia podobne do Twoich, w tym ja. Też kilka lat temu, w 2022 roku przeżyłem podobne rozstanie, była partnerka związała się z innym facetem, potem z kolejnym, a potem z kolejnym ... i nie mogła znaleźć partnera na stałe, bo każdy ją po jakimś czasie (miesiąc-dwa) zostawiał Potem sama przyznała, że odejście ode mnie było dużym błędem. Wiem, że teraz jest w związku z facetem, który nie do końca jej odpowiada, a że jest po 30-stce, to te lepsze opcje się skończyły i musi pozostać przy tym, co jej zostało. Ten facet jest sporo gorszą opcją (pod kątem wyglądu oraz zarobków) niż byłem ja. Pamiętaj, że dla mężczyzny najważniejszy jest rozwój, zarówno fizyczny, jak i ten, który przynosi lepsze pieniądze. Na Twoim miejscu, zająłbym się po prostu sobą - idź na siłownie, poświęć się pasji, pracy, rób pożyteczne rzeczy. Idź do przodu. Dla kobiety nie ma nic gorszego, niż uświadomienie sobie, że zostawiła faceta, który się spełnia na każdym życiowym polu. Na przykład, kobieta zostawiła faceta z nadwagą, mało dbającego o siebie, średnio wyglądającego, nudnego. A za 2 lata, ten sam facet jest wyrobiony po siłowni, dobrze wygląda, jest zadbany. Ma lepszą pracę, zarabia dobre pieniądze. Ciekawie spędza czas - ma hobby, podróżuje, wrzuca zdjęcia do social mediów i ta była laska to widzi. Nie daj boże, jak się zwiąże jeszcze z dziewczyną młodszą od tej byłej, w dodatku ładniejszą Mój kolega z pracy zaliczył taki glow-up po rozstaniu z byłą partnerką. Przez dwa lata zainwestował mocno w swój wygląd - zrobił sobie sylwetkę, wyprostował zęby, zaczął się modnie ubierać. Poznał potem laskę młodszą od tej byłej oraz o wiele ładniejszą. Podobno, że ta była dziewczyna przeżyła dwa szoki - pierwszy, jak go zobaczyła po 2 latach jak się zmienił, a drugi szok - że miał czelność się związać z 6 lat młodszą kobietą, tak ze dwa razy ładniejszą od niej Życie jest przewrotne. Raz na wozie, raz pod wozem. Ty teraz jesteś pod wozem, ale pamiętaj, że tylko od Ciebie zależy, kiedy z powrotem wskoczysz na górę. Powodzenia 👍 6 Link to comment Share on other sites More sharing options...
calltoaction Posted September 2 Share Posted September 2 (edited) Nie będę Ci pisał tego samego co każdy, bo jesteś w rozsypce i musisz po prostu to przeboleć, czas minie, rany sie uleczą i luz. Zresztą i tak Ci minie bardzo szybko i twoje słodkie wspomnienie o ex zmienią się w nienawiść jak zobaczysz pozew o alimenty, laska nie daj boże będzie cie alienować od dziecka(oby nie) i wyciągnie łape po "twoje" mieszkanie(połowa majątku) albo co gorsza ona zechce tam mieszkać a ty dostaniesz polecenie wyprowadzenia się by zapewnić byt dziecku i swojej ex. Wiec jeżeli jest tak, że to ona się wyprowadziła z dziećmi to trzymaj kciuki za to do końca bo prawdopodoobnie ona nie jest tak wyrachowana jeszcze i nie zna się na tej grze, bo mogłeś wylosować dużoooooooo gorzej. Edited September 2 by calltoaction Link to comment Share on other sites More sharing options...
balin Posted September 2 Share Posted September 2 11 godzin temu, platinum napisał(a): Obawy mam co do mojego wieku, 36 lat to już nie pierwsza młodość. A jeśli będziesz miał 63, to co powiesz? A to jeszcze ze 20 lat życia. Są goście, którzy w tym wieku młócą po sanatoriach kobitki jak kombajny zboże. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
facundo Posted September 2 Share Posted September 2 (edited) Łatwo nie jest i zapewne jeszcze przez chwilę nie będzie ale jak tu już bracia wspominali wszystko w Twoich rękach. Introwertyk, nie jesteś skory do poznawania ludzi, nie lubisz wychodzić. Zadaj sobie pytanie do czego jest Ci to potrzebne ? Najpiękniejsze towarzystwo jakie możesz mieć obok to Ty sam... Zrób coś ze sobą w wolnym czasie, ucieknij w naturę.. w wysiłek fizyczny, zajmij czymś głowę i ciało. Czytam tą historię i uznaje, żeś głupol taki sam jak ja 5 lat temu, wybacz. Dwójka dzieci, w trakcie rozwodu.. no NIE Czytaj wszystkie historie w Świeżakowni a przekonasz się, że to nie pierwsza taka historia i nie pierwszy schemat w który wpadłeś jak śliwka w kompot. Swoją drogą.. zastanawiające jest to, że większość babonów w trakcie rozwodów skupia się już na nowym kutangu zamiast w pierwszej kolejności na rozwodzie.. tam to są inne priorytety. Edited September 2 by facundo 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
platinum Posted September 3 Author Share Posted September 3 Bracia, dzięki za taki odzew i porady. To wszystko łatwo się mówi, gorzej wdrożyć w życie. No ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Dwie rzeczy są najbardziej frustrujące. Skakanie przez niej po kutangu, albo nawet karuzela bez żadnych sentymentów i idealizowanie jej nie wiadomo dlaczego. Jestem mega wkurwiony na tę sytuację, że będę długo lizał rany. Robi się trochę niebezpiecznie, bo zaczynam dochodzić do wniosku, że naprawdę nie warto się wiązać i poświęcać w imię wyimaginowanego szczęścia, skoro babie się odwiduje w przeciągu chwili. Prawdopodobnie planowała to dłuższy czas, a ja jak głupi ignorowałem sygnały, bo mi zależało. Nawiasem mówiąc to ja na miejscu takiej baby, to już bym dzieci nie robił i przestał się bawić w dom, wiedząc, że mogę odjebać takie jazdy dzieciom. Natura i rodzinne przyzwyczajenia prędzej, czy później dają o sobie znać. A że 2 dzieci ma jednego tatusia, a następne innego, to coś normalnego. Teraz jak sobie pomyślę, jak odbierałem córkę od niej z mieszkania jakiś czas temu, to myślę, jaki to jest cyrk (2 dzieci już akurat wyprawkę do swojego taty dostały i pojechały, a ja odbierałem trzeciego). Mama zadowolona, no taka sytuacja, nic się nie dzieje No chłop jeden niedobry, drugi niedobry, ona cacy, kiedyś się w końcu trafi prawidłowy. Tylko czy dawanie dupy od razu i szukanie jelenia to dobry sposób, śmiem wątpić. Co najlepsze mimo wszystko mi się wydaje, że ona dobrze chciała. Przez cały czas naszego związku traktowała mnie dobrze, miła, obiadek, całuski na powitanie itp. Być może mnie nawet "kochała" na ten ich sposób. Jak wcześniej wspomniałem, to ja doprowadziłem do kłótni, wcześniej dawałem wyraz swojemu niezadowoleniu w dość szczeniacki sposób, ale robiłem to dla świętego spokoju, wolałem nie wszczynać kłótni (DEBIL). Powinienem to zakończyć ja, ale nie miałem odwagi (w przeszłości też miałem powody). Ja tak naprawdę nigdy jej do końca nie ufałem i wiedziałem, że może wywinąć jakiś numer i kto wie, czy wcześniej już mi poroża nie przyprawiała. No frajer ze mnie bracia był, przyznaję bez bicia. Jeszcze jedno przemyślenie mam co do takiego zachowania. Po tej całej sytuacji usłyszałem już wiele historii, jak to małża zaczęła się spełniać zawodowo w jakiejś gówno robocie nawet i po chwili rozwód, bo już jest niezależna i wyzwolona. Naprawdę trzeba mieć wąskie horyzonty, żeby mieć takie podejście, chociaż zazwyczaj w tle jest nowy bolec. W dniu 1.09.2025 o 21:58, smerf napisał(a): To nie był materiał na życiową partnerkę - bardziej na ruchadełko z doskoku w podwójnym ogumieniu. Takie jak ona to lepiej jak małpy po gałęziach skaczą. Czas leczy rany, znajdź sobie zajecie najlepiej coś nowego. No i się nie zakochuj więcej bo prawdziwa miłość istnieje tylko w bajkach dla dzieci. Tak jak wspomniałem byliśmy długo ze sobą i było w porządku. Wystarczyła jakaś iskra i natura się odezwała. Więc z perspektywy czasu chyba można uznać, że to prawda. Tym bardziej, że to co opowiadała o swoim byłym mężu to prawdopodobnie bujdy na resorach, bo z tego co ja widzę, to ojcem jest dobrym. Jest gość lekko przytrzaśnięty, ale każdy jest jakiś. Jeszcze jedna sprawa, co do dzieci. Kiedyś nie zwracałem na to uwagi, ale wielokrotnie mi narzekała na swojego byłego, że on to się nie interesuje, jak dzieci w szkole itp. Teraz się gościowi nie dziwię. Dziecko ojca już nie ma tak naprawdę, rodzina jest rozbita, tatuś na weekend to bardziej kolega. Ojciec jest petentem i co ma dupę zawracać matce, która ma wyjebane na ojca i się dopytywać o dziecko? Ale dla mamusi to norma. W dniu 1.09.2025 o 22:17, Maurycy napisał(a): Pamiętaj, że dla mężczyzny najważniejszy jest rozwój, zarówno fizyczny, jak i ten, który przynosi lepsze pieniądze. Na Twoim miejscu, zająłbym się po prostu sobą - idź na siłownie, poświęć się pasji, pracy, rób pożyteczne rzeczy. Idź do przodu. Dla kobiety nie ma nic gorszego, niż uświadomienie sobie, że zostawiła faceta, który się spełnia na każdym życiowym polu. Na przykład, kobieta zostawiła faceta z nadwagą, mało dbającego o siebie, średnio wyglądającego, nudnego. A za 2 lata, ten sam facet jest wyrobiony po siłowni, dobrze wygląda, jest zadbany. Ma lepszą pracę, zarabia dobre pieniądze. Ciekawie spędza czas - ma hobby, podróżuje, wrzuca zdjęcia do social mediów i ta była laska to widzi. Nie daj boże, jak się zwiąże jeszcze z dziewczyną młodszą od tej byłej, w dodatku ładniejszą Tutaj chyba taka sytuacja nie zaistnieje, ale kto wie. Jest bardzo pewna co do swojej przyszłości i oczywiście na koniec jeszcze powiedziała, że nie wierzy w miłość i już nikogo teraz nie potrzebuje . Urabianie cipką będzie bardzo szybkie i podejrzewam, że po rozwodzie od razu jakaś wyprowadzka do domku i dzidzia nowa (ten gościu to niezły frajer, pierwsza żona go wydymała na hajs, a raczej on sam się wydymał). Ciężko mi się wziąć za siebie, ale robię, co mogę. Zapisałem się na siłkę, zamierzam wymaksować formę. Co do pracy, na razie nie będę zmieniał, ale zamierzam się zabrać ostro za naukę i przebranżowienie, mam do tego predyspozycje. Wczoraj w końcu wyszedłem na rower, zrobiłem 40 km, chociaż humor miałem chujowy i po powrocie mega dół. Dzisiaj się czuję spoko, chilluję na zewnątrz, cisza, spokój. Byłem wczoraj u psychoterapeuty, stwierdził lęki społeczne, a o których wiedziałem, ale myślę, że sobie z tym poradzę i to przezwyciężę. Chyba będę kontynuował, stać mnie, zawsze można przerwać. Mam obawy też co do skutków ubocznych SSRI, biorę na razie niecałe 3 tygodnie, czy czuję różnicę, nie wiem. Na pewno ciężko się zwlec z łóżka. Myślę, czy nie odstawić i spróbować podnieść się o własnych siłach. @calltoactionNie wiem, czy to by nie było lepsze z dwojga złego, może jak by mnie podkurwiła tak ostro, to szybciej by mi przeszło Ale nadal uważam, że obędzie się bez niespodzianek. Z poprzednim "mężem" tak było. Z drugiej strony tam nie było żadnego majątku, bo mieszkali w spelunie na kupie z całą tą patologiczną rodziną. Tutaj jest jednak mieszkanie warte ~350k. Zobaczymy. @facundoTak, tak, wiem, że nie może moje szczęście zależeć od innych, muszę pokochać siebie przede wszystkim. Po prostu jest to trudne po takim czasie. Dodatkowo ja chciałem mieć rodzinę i dzieci, taki model życia mi odpowiadał, po prostu oprócz tego nie było niczego innego. Co do rozwodu, to ona stanowczo zapowiedziała, że złoży pozew i się rozwodzimy i tak dalej. Po prostu ja powiedziałem, że to zrobię, w sumie to nie wiem dlaczego, tak wyszło. Link to comment Share on other sites More sharing options...
krzysiu25 Posted September 3 Share Posted September 3 Witam, życzę Ci szybkiego powrotu do normalnego stanu i odbudowy swojego życia, napisz co jakiś czas co u ciebie powodzenia 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted September 3 Share Posted September 3 Stary posłuchaj to dobra rada, Bierz się za siebie, w nałogi nie wpadaj. Życie nas doświadcza, na próby wystawia " Nigdy się nie poddawaj" tak się kurwa mawia! Serce złamane boli, ale to przechodzi, To że ktoś był nie znaczy, że całe życie odchodzi... "Miłość " kobiety to ulotna chwila, O wszystkim zapomniała, ta przepiękna żmija?? Było , minęło czas biegu nie zawróci, to co sie wydarzyło już nigdy nie powróci.... Chciałem ci powiedzieć mój drogi kolego, Warto się obudzić dla dnia następnego!! by Dzingolo 4 Link to comment Share on other sites More sharing options...
DOHC Posted September 3 Share Posted September 3 Klasyka plus planie giga red flag. Do przepracowania samoocena i pewność siebie, późnej możemy porozmawiać o kobietach. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
facundo Posted September 3 Share Posted September 3 @platinum Ale to zawsze tak jest, że wchodząc w związek z kobietą, która ma dzieci bądź jest po jakichs przejściach będziesz słyszał, jaki to zwyrodnialec był i prostak ten jej ex😁 Nie usłyszysz nigdy, że zostawiła dobrego faceta. Ze swojego doświadczenia mogę Ci tylko powiedzieć, że jak minie trochę czasu zaczniesz zauważać coraz więcej słabych zachowań z jej strony, coraz więcej Red flag których wcześniej nie widziałeś.. których zapewne jeszcze teraz nie widzisz bo na chwilę obecną nadal tkwisz w uzależnieniu od niej ale uwierz, że to minie Nie jest to łatwe, nie jest to przyjemne i nie zapomnisz na pstrykniecie palcem ale uwierz, że to jest do zrobienia i będą z tego same pozytywy.. Jesteśmy z Tobą. 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Upadły Romantyk Posted September 4 Share Posted September 4 11 godzin temu, facundo napisał(a): @platinum Ale to zawsze tak jest, że wchodząc w związek z kobietą, która ma dzieci bądź jest po jakichs przejściach będziesz słyszał, jaki to zwyrodnialec był i prostak ten jej ex😁 Nie usłyszysz nigdy, że zostawiła dobrego faceta. Nie musi mieć nawet dzieci. Często ex to frajer, przemocowiec albo szkoda gadać... Najczęściej goście mieli dosyć codziennych odpałów księżniczki, chcieli walczyć, naprawiać, byli za miętcy, za dobrzy etc. 15 godzin temu, platinum napisał(a): Tak jak wspomniałem byliśmy długo ze sobą i było w porządku. Wystarczyła jakaś iskra i natura się odezwała. Więc z perspektywy czasu chyba można uznać, że to prawda. Tym bardziej, że to co opowiadała o swoim byłym mężu to prawdopodobnie bujdy na resorach, bo z tego co ja widzę, to ojcem jest dobrym. Jest gość lekko przytrzaśnięty, ale każdy jest jakiś. Jeszcze jedna sprawa, co do dzieci. Kiedyś nie zwracałem na to uwagi, ale wielokrotnie mi narzekała na swojego byłego, że on to się nie interesuje, jak dzieci w szkole itp. Teraz się gościowi nie dziwię. Dziecko ojca już nie ma tak naprawdę, rodzina jest rozbita, tatuś na weekend to bardziej kolega. Ojciec jest petentem i co ma dupę zawracać matce, która ma wyjebane na ojca i się dopytywać o dziecko? Ale dla mamusi to norma. Tutaj chyba taka sytuacja nie zaistnieje, ale kto wie. Jest bardzo pewna co do swojej przyszłości i oczywiście na koniec jeszcze powiedziała, że nie wierzy w miłość i już nikogo teraz nie potrzebuje . Urabianie cipką będzie bardzo szybkie i podejrzewam, że po rozwodzie od razu jakaś wyprowadzka do domku i dzidzia nowa (ten gościu to niezły frajer, pierwsza żona go wydymała na hajs, a raczej on sam się wydymał). Każdy z nas był w którymś momencie tym frajerem także uważałbym na takie określenia - ale świeża sprawa, stres, emocje - zrozumiałe. 15 godzin temu, platinum napisał(a): Byłem wczoraj u psychoterapeuty, stwierdził lęki społeczne, a o których wiedziałem, ale myślę, że sobie z tym poradzę i to przezwyciężę. Chyba będę kontynuował, stać mnie, zawsze można przerwać. Mam obawy też co do skutków ubocznych SSRI, biorę na razie niecałe 3 tygodnie, czy czuję różnicę, nie wiem. Na pewno ciężko się zwlec z łóżka. Myślę, czy nie odstawić i spróbować podnieść się o własnych siłach. tak wyszło. Odpowiednie dobranie leków to może być kwestia miesięcy albo i lat. Trzymaj się bracie i cokolwiek by się teraz działo, walcz, stawiaj siebie na pierwszym miejscu i nie daj się wydymać przy rozwodzie. 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
lubelak Posted September 5 Share Posted September 5 Przeczytałem całą historię i Twoje odpowiedzi na komentarze Braci. I jedna rzecz mnie uderzyła, a nikt o to nie zapytał: - czarna rozpacz, tęsknota, wycie do księżyca, psycholog, rower itd. - wszystko ładnie, ale gdzie w tym wszystkim jest TWOJE dziecko? Baba się wyprowadziła, zabrała je, a Ty masz na to wywalone, bo Ci smutno, bo patola się z domu wyniosła? Sorry, ale takie mam odczucia czytając to wszystko. Dla pewności Twój pierwszy post przeczytałem od deski do deski dwukrotnie. O dziecku tyle, że pojawiło się po półtora roku. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
platinum Posted September 9 Author Share Posted September 9 @lubelak Mam kontakt z córką, tutaj nie ma problemów, ale praca mi trochę przeszkadza, tym bardziej, że zaczęła się szkoła. Weekendy mam pracujące niestety. Ja koledzy zaczynam mieć wątpliwości co do ojcostwa... Ale kocham córkę, jest moim oczkiem w głowie. U mnie nie jest najlepiej, funkcjonuję niby lepiej, ale nadal żal, tęsknota, chociaż za czym. Za ścierą, którą wyciągnąłem z gnoju, a ona się puściła i potraktowała mnie jak gówno? Mózg jest bezsensownym urządzeniem. Nadal zżera mnie zazdrość za kimś, kto ma totalnie w pompie i ciągnie innego druta. Często o niej myślę o dużo rzeczy mi o niej przypomina. Oby kiedyś było lepiej. Wczoraj obudziłem się w nocy i przez dłuższą chwilę czułem coś pięknego - nie pamiętałem w ogóle o niej. Potem wiadomo, powrót do rzeczywistości. Co cipka potrafi zrobić z człowiekiem - masakra. Pozdrawiam, bracia i dzięki za wsparcie. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Kogut Posted September 9 Share Posted September 9 To nie cipka Ci to robi tylko brak emocji od których się uzależniłeś. Przez długi czas byłeś poddany rollercoasterowi emocjonalnemu. Uzależniłeś się zwyczajnie. Jak narkoman jesteś aktualnie na głodzie a mózg robi wszystko aby wrócić do tego co przyjemne. Stąd z czasem zacierają się złe wspomnienia a pamiętamy tylko te dobre chwile. Ale to ułuda i iluzja i nie możesz się jej poddać. Głowa do góry i rób swoje. Każdy dzień przybliża Cię do ogarnięcia się. Jeśli nie będziesz dostatecznie karmić tych wspomnień to będą one coraz bledsze. 4 Link to comment Share on other sites More sharing options...
smerf Posted September 9 Share Posted September 9 3 godziny temu, platinum napisał(a): Mózg jest bezsensownym urządzeniem. No nie zgodzę się on działa tak jak został zaprojektowany z sensem dla rozmnażania i przetrwania gatunku - twoje szczęście jest mało istotne dla ewolucyjnych popędów. Musisz zdać sobie sprawę że szczęście z tą panią to iluzja którą chce ci sprzedać popęd seksualny. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
facundo Posted September 10 Share Posted September 10 Nic się nie martw, to przejdzie. Nie idealizuj jej, nie próbuj obarczać się winą.. to nie Ty dales dupy na boku Zapisuj się na siłownię, kupuj jakiś rower, podszlifuj gotowanie i generalnie rób co chcesz, w końcu jesteś wolny, kleszcz odpadł od dupy Zadaj sobie pytanie co ona miała Ci do zaoferowania oprócz dupy i swojego towarzystwa bo śmiem twierdzić, że niewiele więcej. U mnie już minęło kilka miesięcy od rozstania i jest o wiele lepiej.. coś tam myślę czasami ale nie w kategoriach ale mi jej brak.. bo wcale mi nie brak. W końcu jestem wolny i robię co chce, gdzie chce, z kim chce i jak chce. 4 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts