Jump to content

Regres snu niemowlaka w 3/4 miesiącu życia


Recommended Posts

Syn kończy za tydzień 4 miesiąc. 

Po ukończeniu 1 miesiąca życia przesypiał już noce z jedną lub dwiema pobudkami na karmienie.

 

Drzemki w ciągu dnia były nieregularne, po prostu zasypiał jak był zmęczony - głównie spał na mnie albo w wózku na spacerze.

 

W zasadzie jak skończył trzeci miesiąc wszystko się zmieniło - drzemki wciąż kontaktowe, ale w pozycji do karmienia, po przeniesieniu do łóżeczka oczywiście się rozbudza. Na noc usypiał całkiem okej i spał w łóżeczku, ale zaczął się wybudzać CO GODZINĘ.

 

Trwa to już trzy tygodnie i mam wrażenie, że z każdym dniem jest coraz gorzej. Usypia już tylko na rękach i to noszony, bo jak się stoi w miejscu to marudzi. Drzemki w ciągu dnia nie idą zupełnie - staramy się go usypiać jak wykazuje oznaki zmęczenia, ale on się nie poddaje, a jak już uśnie to wychodzi godzina usypiania na około pół godziny snu. W wózku już nie śpi wcale, ale tam ma chociaż lepszy humor bo widzi świat.

 

W efekcie on jest wyczerpany i marudny, my jesteśmy styrani jak konie na westernie. Tak jak na początku życie toczyło się dookoła karmienia i pełnych pieluch, tak teraz wszystko się kręci dookoła snu. 

 

Oczywiście, spodziewałam się tej zmiany, bo czytałam, że w tym okresie stabilizuje się cykl snu i dochodzi skok rozwojowy - synek bardzo szybko się teraz rozwija. Ale wiedzieć, a przeżyć to dwie różne sprawy.

 

Do snu wieczornego mały od dwóch miesięcy ma wprowadzoną rutynę: kąpiel, piżamka, karmienie, przytulanki/noszenie i to zwykle wystarczało, teraz nawet to nie wystarcza. Nie wiem co robimy źle. 

 

Może macie w tej materii doświadczenie? Może macie jakieś sprawdzone sposoby, żeby pomóc maluchowi sprawniej usypiać?

Od znajomych usłyszałam, że to po prostu trzeba przetrwać 🙃

Link to comment
Share on other sites

Nigdy młodego nie nosiłem, żeby go uśpić. To najgorsze co można zrobić.

Po karmieniu lądował w łóżeczku i tam zasypiał.

Czasem trwało to dłużej czasem krócej, ale na ręce jak już został położony do łóżeczka, nigdy nie wrócił choćby skały srały.

Na siłę też nie próbowałem go usypiać w ciągu dnia.

Zasnął to zasnął a jeśli nie to trudno.

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Jak karmisz maluszka? Piersią czy mm? 

Z moich obserwacji wynika, że dzieci na mm mają łatwiej przesypiają noce niż karmione mlekiem mamy. Bo budzą sie tylko na karmienie, a dzieci karmione piersią budzą się bo chcą być blisko mamy, nawet jak nie są głodne.  

Według mnie możesz spróbować to przeczekać.  Jeśli karmisz piersią,  możesz spróbować odciągać i dawac butle. 

2 godziny temu, Kogut napisał(a):

Nigdy młodego nie nosiłem, żeby go uśpić. To najgorsze co można zrobić.

Po karmieniu lądował w łóżeczku i tam zasypiał.

Bez problemu? Czy z płaczem?

 

2 godziny temu, Kogut napisał(a):

Czasem trwało to dłużej czasem krócej, ale na ręce jak już został położony do łóżeczka, nigdy nie wrócił choćby skały srały.

Ile Twój syn ma lat? 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, Kogut napisał(a):

Nigdy młodego nie nosiłem, żeby go uśpić. To najgorsze co można zrobić.

Po karmieniu lądował w łóżeczku i tam zasypiał.

Czasem trwało to dłużej czasem krócej, ale na ręce jak już został położony do łóżeczka, nigdy nie wrócił choćby skały srały.

Na siłę też nie próbowałem go usypiać w ciągu dnia.

Zasnął to zasnął a jeśli nie to trudno.

 

A jak się budził jaką strategie przyjmowaliście? Głaskanie, przytulas, przeczekanie aż znów zaśnie?

41 minut temu, Summer napisał(a):

Jak karmisz maluszka? Piersią czy mm? 

Z moich obserwacji wynika, że dzieci na mm mają łatwiej przesypiają noce niż karmione mlekiem mamy. Bo budzą sie tylko na karmienie, a dzieci karmione piersią budzą się bo chcą być blisko mamy, nawet jak nie są głodne.  

Według mnie możesz spróbować to przeczekać.  Jeśli karmisz piersią,  możesz spróbować odciągać i dawac butle. 

Karmię go piersią. Niestety maluch nie chce jeść z butli, nawet smoczka nie akceptuje. 

Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, Kogut napisał(a):

Nigdy młodego nie nosiłem, żeby go uśpić. To najgorsze co można zrobić.

Po karmieniu lądował w łóżeczku i tam zasypiał

Ja popełniałem ten błąd przy pierwszym dziecku. Nosiłam go, usypiałam na rękach, przy piersi. 

W 4 miesiącu był już całkowity dramat. Pobudki co 40 minut, 10 minut.

Nie mam pojęcia jak wtedy funkcjonowałam, ani jednej nocy nie przespałam. Ale też czułam się świetnie fizycznie... 

Próbowałam już wtedy praktykować naukę samodzielnego spania, ale serce mi pękało, kiedy dziecko zaczynało płakać. Dodatkowo ciężej było, bo przy piersi tylko zasypiał. Smoczka nie akceptował w ogóle, żadnego! 

Bezsmoczkowy, bezbutelkowy. 

Przy drugim, nauczyłam samodzielnego spania gdzieś w 6 miesiącu, regresu nie zaobserwowałam jakiegoś spektakularnego. Przy 3, odkładałam i szłam.

A robiłam tak, bo miałam jeszcze dwójkę do uśpienia. Trochę pokręci się, i zasypia sama. 

 

Nauka samodzielnego zasypiania ma sens, bo dziecko budzi się i znajduje się w tym samym miejscu w którym zasnęło. Czyli czuje się bezpiecznie, dzięki czemu łatwiej powrócić mu do snu. 

4 godziny temu, Nakhema napisał(a):

to już trzy tygodnie i mam wrażenie, że z każdym dniem jest coraz gorzej. Usypia już tylko na rękach i to noszony, bo jak się stoi w miejscu to marudzi.

Każde dziecko jest inne. 

To co opisujesz też jest zupełnie normalne. To się zdarza. 

Zacznij uczyć samodzielnego zasypiania. Jest o tym kilka książek. Na przykład: Niespokojny maluch. 

 

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

26 minut temu, Nakhema napisał(a):

Karmię go piersią. Niestety maluch nie chce jeść z butli, nawet smoczka nie akceptuje. 

Karmienie piersią to najlepsze co możesz mu dać 🥰 ale niestety, przekłada sie to na gorsze nocki. 

Nie wiem, co mogę Ci doradzić tak naprawdę, bo nasze nocki wyglądają podobnie od mniej więcej drugiego miesiąca życia synka. A teraz ma prawie 14 miesięcy i nadal często sie budzi. Moze jak odstawimy to cos sie poprawi. 

U nas było przez chwile lepiej, jak odciągałam i dawałam butelkę.  Ale pediatra kazał wrócić do normalnego karmienia i tak sie bujamy 😅

 

7 minut temu, JudgeMe napisał(a):

Nauka samodzielnego zasypiania ma sens, bo dziecko budzi się i znajduje się w tym samym miejscu w którym zasnęło. Czyli czuje się bezpiecznie, dzięki czemu łatwiej powrócić mu do snu. 

Prawda 😉  ale wszystko delikatnie, nie przez siłę ;) bo na przykład kiedyś mówili "zostaw, niech sie wypłacze" a to już w ogóle niedobre.

7 minut temu, JudgeMe napisał(a):

Każde dziecko jest inne. 

To co opisujesz też jest zupełnie normalne. To się zdarza. 

Dokładnie 😊

Link to comment
Share on other sites

10 godzin temu, Summer napisał(a):

Bez problemu? Czy z płaczem?

Z tego co pamiętam raczej było bez problemu.

Powiercił się czasem dłużej czasem krócej i zasypiał. 

Czasem jak nie był śpiący to coś tam "pogadał" sobie i też zasypiał a zostawał sam w pokoju pod kontrolą elektronicznej niani.

Czasem już pod koniec karmienia zasypiał i się go odkładało na śnie do łóżeczka.

10 godzin temu, Summer napisał(a):

Ile Twój syn ma lat? 

Teraz już stary koń -11 lat.

9 godzin temu, Nakhema napisał(a):

A jak się budził jaką strategie przyjmowaliście? Głaskanie, przytulas, przeczekanie aż znów zaśnie?

To kwestia wyczucia i "nauczenia się" płaczu dziecka.

Jeśli wiedzieliśmy, że nic się nie dzieje to odczekiwaliśmy 2 min zanim ktoś z nas zareagował.

Inna strategia była np. jak miał katar a inna gdy mu się coś śniło co go wybudziło.

W przypadku gdy nic złego się nie działo zasypiał raczej sam z powrotem, ewentualnie poklepanie po pupie pomagało.

Dosłownie kilka razy zdarzyło się, że wzięliśmy go do siebie do łóżka, ale wtedy jak był chory, nos zawalony i nie umiał oddychać. Co chwilkę się budził więc bez sensu było cały czas wstawać.

Natomiast przyjęliśmy jedną zasadę: jak się przebudzi można pogłaskać, poklepać, ale za cholerę nie wyciągamy na ręce.

 

Edited by Kogut
  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

5 godzin temu, Kogut napisał(a):

Z tego co pamiętam raczej było bez problemu.

Powiercił się czasem dłużej czasem krócej i zasypiał. 

Czasem jak nie był śpiący to coś tam "pogadał" sobie i też zasypiał a zostawał sam w pokoju pod kontrolą elektronicznej niani.

Czasem już pod koniec karmienia zasypiał i się go odkładało na śnie do łóżeczka.

To super 😄 podziwiam za konsekwencje,  u nas sie niestety tak sie nie udało,  bo synek miał koszmarne problemy brzuszkowe i płakał z bólu po nocach. Nieraz się zdarzyło że całą noc spał w chuście, a ja z nim w jakimś fotelu. I tak jedno i drugie się przyzwyczaiło 😉

 

5 godzin temu, Kogut napisał(a):

Teraz już stary koń -11 lat.

🤣🤣🤣 

5 godzin temu, Kogut napisał(a):

To kwestia wyczucia i "nauczenia się" płaczu dziecka.

Jeśli wiedzieliśmy, że nic się nie dzieje to odczekiwaliśmy 2 min zanim ktoś z nas zareagował.

Cierpliwość i konsekwencja 😊

5 godzin temu, Kogut napisał(a):

Inna strategia była np. jak miał katar a inna gdy mu się coś śniło co go wybudziło.

W przypadku gdy nic złego się nie działo zasypiał raczej sam z powrotem, ewentualnie poklepanie po pupie pomagało.

Dosłownie kilka razy zdarzyło się, że wzięliśmy go do siebie do łóżka, ale wtedy jak był chory, nos zawalony i nie umiał oddychać. Co chwilkę się budził więc bez sensu było cały czas wstawać.

I elastyczność 😄 ej mam wrażenie ze fajnie z Was rodzice 😊

5 godzin temu, Kogut napisał(a):

Natomiast przyjęliśmy jedną zasadę: jak się przebudzi można pogłaskać, poklepać, ale za cholerę nie wyciągamy na ręce.

Serio, podziwiam. Ale tak, jak mówię u nas to nie zdało egzaminu przez problemy brzuszkowe. A druga sprawa, że pierwszy nasz synek poszedł do nieba, więc byłam przewrażliwiona na punkcie drugiego i też sama "leczyłam się" jego bliskością.  

 

@Nakhema słońce,  poradzisz sobie ze wszystkim 😀 "Noce są długie, ale lata krótkie" chociaż teraz wydaje się,  ze to sie nigdy nie skończy, to każdy miesiąc leci coraz szybciej 😃 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, Summer napisał(a):

I elastyczność 😄 ej mam wrażenie ze fajnie z Was rodzice 😊

Elastyczna to się okazała żona, ale w kroku 🤣

Natomiast fakt, rodzicem się jest niezależnie od tego co się dzieje między rodzicami.

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 19.09.2025 o 22:08, Tomek napisał(a):

Poczytaj o białym szumie. Ja włączałem kiedyś suszarkę do włosów  i moment zasypiał.  Teraz są odpowiednie akcesoria dla dzieci z białym szumem. Spróbować można.

Faktycznie, biały szum pomagał mu przy kolkach, potem jak dwa miesiące dobrze spał całkiem o tym zapomniałam. Warto spróbować.

W dniu 19.09.2025 o 22:19, JudgeMe napisał(a):

Ja popełniałem ten błąd przy pierwszym dziecku. Nosiłam go, usypiałam na rękach, przy piersi. 

W 4 miesiącu był już całkowity dramat. Pobudki co 40 minut, 10 minut.

Nie mam pojęcia jak wtedy funkcjonowałam, ani jednej nocy nie przespałam. Ale też czułam się świetnie fizycznie... 

Próbowałam już wtedy praktykować naukę samodzielnego spania, ale serce mi pękało, kiedy dziecko zaczynało płakać. Dodatkowo ciężej było, bo przy piersi tylko zasypiał. Smoczka nie akceptował w ogóle, żadnego! 

Bezsmoczkowy, bezbutelkowy. 

Przy drugim, nauczyłam samodzielnego spania gdzieś w 6 miesiącu, regresu nie zaobserwowałam jakiegoś spektakularnego. Przy 3, odkładałam i szłam.

A robiłam tak, bo miałam jeszcze dwójkę do uśpienia. Trochę pokręci się, i zasypia sama. 

 

Nauka samodzielnego zasypiania ma sens, bo dziecko budzi się i znajduje się w tym samym miejscu w którym zasnęło. Czyli czuje się bezpiecznie, dzięki czemu łatwiej powrócić mu do snu. 

Każde dziecko jest inne. 

To co opisujesz też jest zupełnie normalne. To się zdarza. 

Zacznij uczyć samodzielnego zasypiania. Jest o tym kilka książek. Na przykład: Niespokojny maluch. 

 

 

Dziękuję! Sprawdzę tę książkę. W sumie myślałam, żeby zacząć go uczyć samodzielnego zasypiania właśnie od 6 miesiąca, ale widzę, że jak nie zaczniemy wcześniej to po prostu odbije się to na funkcjonowaniu wszystkich w domu. 

W dniu 20.09.2025 o 07:39, Kogut napisał(a):

Z tego co pamiętam raczej było bez problemu.

Powiercił się czasem dłużej czasem krócej i zasypiał. 

Czasem jak nie był śpiący to coś tam "pogadał" sobie i też zasypiał a zostawał sam w pokoju pod kontrolą elektronicznej niani.

Czasem już pod koniec karmienia zasypiał i się go odkładało na śnie do łóżeczka.

Teraz już stary koń -11 lat.

To kwestia wyczucia i "nauczenia się" płaczu dziecka.

Jeśli wiedzieliśmy, że nic się nie dzieje to odczekiwaliśmy 2 min zanim ktoś z nas zareagował.

Inna strategia była np. jak miał katar a inna gdy mu się coś śniło co go wybudziło.

W przypadku gdy nic złego się nie działo zasypiał raczej sam z powrotem, ewentualnie poklepanie po pupie pomagało.

Dosłownie kilka razy zdarzyło się, że wzięliśmy go do siebie do łóżka, ale wtedy jak był chory, nos zawalony i nie umiał oddychać. Co chwilkę się budził więc bez sensu było cały czas wstawać.

Natomiast przyjęliśmy jedną zasadę: jak się przebudzi można pogłaskać, poklepać, ale za cholerę nie wyciągamy na ręce.

 

Kilka razy próbowałam młodego "przetrzymać" - zawsze jak się budzi, to najpierw zaczyna się od rzucania się w łóżeczku, potem stęka, a jak nie ma reakcji to zaczyna się płacz. Głaskanie po głowie i mówienie miłym głosem też nie pomaga. Spróbujemy coś wymyślić, na pewno konsekwencja to jest sposób na wypracowanie czegoś z dzieckiem - mam to doświadczenie ze znienawidzonym przez młodego leżeniem na brzuszku. 

W dniu 20.09.2025 o 13:18, Summer napisał(a):

To super 😄 podziwiam za konsekwencje,  u nas sie niestety tak sie nie udało,  bo synek miał koszmarne problemy brzuszkowe i płakał z bólu po nocach. Nieraz się zdarzyło że całą noc spał w chuście, a ja z nim w jakimś fotelu. I tak jedno i drugie się przyzwyczaiło 😉

 

🤣🤣🤣 

Cierpliwość i konsekwencja 😊

I elastyczność 😄 ej mam wrażenie ze fajnie z Was rodzice 😊

Serio, podziwiam. Ale tak, jak mówię u nas to nie zdało egzaminu przez problemy brzuszkowe. A druga sprawa, że pierwszy nasz synek poszedł do nieba, więc byłam przewrażliwiona na punkcie drugiego i też sama "leczyłam się" jego bliskością.  

 

@Nakhema słońce,  poradzisz sobie ze wszystkim 😀 "Noce są długie, ale lata krótkie" chociaż teraz wydaje się,  ze to sie nigdy nie skończy, to każdy miesiąc leci coraz szybciej 😃 

Cierpliwość jest najtrudniejsza jak się mało śpi. Ale trzeba przez to przejść. Znajoma mówi, że z dziećmi dni się dłużą, ale miesiące lecą szybko - myślę, że to idealnie podsumowuje rodzicielstwo. Dziękuję za słowa wsparcia:)

4 godziny temu, Brat Przemysław napisał(a):

Nie mam dzieci ale cos słyszałem o podobnych historiach - czy przypadkiem nie było szczepione jakimś kombinatem szczepionkowym ostatnio? W kalendarzu szczepien widzę ze tak właśnie to wypada. 

To jest temat na osobną dyskusję. Tak szczepiliśmy małego 6w1, ale to niecałe dwa tygodnie temu, a mały źle sypia od ponad trzech tygodni, więc w tym aspekcie korelacji nie widzę. 

 

Ogólnie temat szczepionek był dla nas bardzo trudny. Naczytalismy się o NOPach, nie chcemy krzywdy swojego dziecka, z drugiej strony naprawdę bym nie chciała, żeby chorował na polio, krztusiec czy błonicę, albo żeby w wieku kilku miesięcy przeszedł RSV czy rotawirusa bez "ochrony". Te choroby niestety wykańczają takie małe dzieci albo kaleczą do końca życia. 

 

Na początku chcieliśmy korzystać z refundowanego cyklu szczepień, ale pediatra nam wyjaśniła, że więcej NOPów jest po refundowanych, bo dziecko dostaje żywego wirusa. Wiem, że moje pokolenie i mojego partnera było tym szczepione "i żyjemy", ale skład szczepionek był wtedy inny i ja byłam szczepiona dopiero po w okolicy pierwszego roku, a nie w drugim miesiącu życia...

 

Z drugiej strony kary teraz są bardzo surowe, nie mamy pieniędzy na grzywny, do więzienia nie bardzo chcemy iść i nie chcemy żeby nam zabrano dziecko. 

Po każdym podaniu modlimy się, żeby przeszedł to dobrze, póki co jest chyba okej. Chociaż kto wie. My pewnie też ponosimy jakieś konsekwencje szczepień z dzieciństwa. Coś za coś zapewne.

Edited by Nakhema
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Nakhema napisał(a):

Tak szczepiliśmy małego 6w1, ale to niecałe dwa tygodnie temu, a mały źle sypia od ponad trzech tygodni,

Dość blisko - moze wypierasz korelację?

Godzinę temu, Nakhema napisał(a):

Z drugiej strony kary teraz są bardzo surowe, nie mamy pieniędzy na grzywny, do więzienia nie bardzo chcemy iść i nie chcemy żeby nam zabrano dziecko. 

Po każdym podaniu modlimy się, żeby przeszedł to dobrze,

Grają tak jak im na to pozwolimy. Wg mnie za bardzo zahukani jesteście. To co robi aparat panstwowy zachodzi za daleko. Żeby sie nie przeliczyli. 

Link to comment
Share on other sites

11 godzin temu, Brat Przemysław napisał(a):

Nie mam dzieci ale cos słyszałem

Ja też nie. I pewien ekspert na plusujemy również.

Niemniej gdyby to tam OPka zadała pytanie - zapewne ona jak i pozostali, nawet ci będący rodzicami dowiedzielibyśmy się, że przyczyną problemów ze snem( nie tylko tych nawiasem mówiąc)u niemowlęcia są słowiańskie geny.😎

Edited by Kiroviets
Link to comment
Share on other sites

7 godzin temu, Brat Przemysław napisał(a):

Dość blisko - moze wypierasz korelację?

Grają tak jak im na to pozwolimy. Wg mnie za bardzo zahukani jesteście. To co robi aparat panstwowy zachodzi za daleko. Żeby sie nie przeliczyli. 

Powiem tak, nie wykluczam, a nawet jestem pewna, że wszystko co wpuszczamy do naszych organizmów - a zwłaszcza leki, których działania do końca sami nie rozumiemy zostawia jakiś ślad. Więc tak, możliwe, że problemy dzieci ze snem w tym wieku są skorelowane ze szczepionkami. 

W takim wypadku raczej już nic się nie zrobi. 

 

Tak, zdecydowanie jesteśmy zahukani. Od długiego czasu mam wrażenie, że z każdej strony się nas straszy - jako rodziców, społeczeństwo, naród, itp. 

 

Zresztą problem jest trochę głębszy. Obowiązek szczepień jest realizowany w PL tak, że producenci szczepionek nie ponoszą odpowiedzialności za ewentualne szkody poczynione na zdrowiu dzieci, które je przyjęły, dodatkowo lekarze niechętnie zgłaszają NOPy jak rodzice z nimi wracają.

 

Bezkarność producentów i obcesowość systemu prowadzi do nieufności ze strony obywateli. Z drugiej strony, to postęp w medycynie i wejście szczepionek pomogło przedłużyć życie człowieka. Wielu z nas by tu nie było gdyby nie szpitale, antybiotyki lub właśnie rzeczone szczepionki. Dzieci serio umierały na krztusiec, błonicę, czy polio, a jeśli nie umierały to wychodziły z poważnymi powikłaniami przez te choroby.

 

Tutaj leży dylemat rodziców - nie chcesz żeby twoje dziecko umarło na jakąś chorobę i jeśli jest sposób zabezpieczenia dziecka, to po niego sięgniesz - a jaki to jest strach już wiem, bo lecieliśmy z lejącym się przez ręce noworodkiem na SOR, bo prawie go poskładała zwykła infekcja dróg moczowych (był przed szczepieniami).

 

Są rodzice, którzy wybiorą ryzyko ciężkiego NOPa ponad ryzyko poważnej choroby, a są tacy, którzy wybiorą ryzyko poważnej choroby ponad ryzyko ciężkiego NOPa. 

 

Zgodzę się z tym, że system robi z nas debili coraz bardziej. Miarka się przebierze, kiedy ludzie już nie będą mieli nic do stracenia.

Godzinę temu, Kiroviets napisał(a):

Ja też nie. I pewien ekspert na plusujemy również.

Niemniej gdyby to tam OPka zadała pytanie - zapewne ona jak i pozostali, nawet ci będący rodzicami dowiedzielibyśmy się, że przyczyną problemów ze snem( nie tylko tych nawiasem mówiąc)u niemowlęcia są słowiańskie geny.😎

Ale że czemu słowiańskie geny? :D

Edited by Nakhema
Link to comment
Share on other sites

31 minut temu, Nakhema napisał(a):

Ale że czemu słowiańskie geny? :D

Choćbym nie wiem jak chciał - nie jestem w stanie udzielić Ci rzetelnej odpowiedzi. Jak wspomniałem - zadaj to pytanie na plusujemy. Ja tylko przypuszczam, że może chodzi o strukturę twarzoczaszki.🤔😉

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

13 minut temu, Brat Przemysław napisał(a):

A będziesz wiedziała kiedy bedzie to nic do stracenia? I czemu liczysz na innych ludzi?

Nie liczę na innych ludzi. Nie oczekuje, że ktoś coś zmieni. Staram się robić to na co mam wpływ. A tam gdzie nie mam wpływu staram się robić tak, żeby straty były jak najmniejsze.

 

Pisząc o tym, że miarka się przebierze, gdy ludzie nie będą mieli nic do stracenia, miałam na myśli przekroczenie pewnej masy krytycznej - np. tak jak wtedy gdy były protesty w latach 70, bo partia podniosła ceny i żyć się nie dało, albo jak Polacy lali okupanta, bo dociskał tak, że żyć się nie dało. Taka masa krytyczna przelała się np. w Wielkiej Brytanii albo Francji. U nas póki co nie. 

 

Jednostka nie jest w stanie sama nic zmienić w dużym wymiarze i bieg historii to bezlitośnie udowadniał nie raz.

Link to comment
Share on other sites

Co do białego szumu to są podzielone zdania. Oczywiście powoduje to zasypianie, ale dlatego, że mózg jest przebodźcowany i "docina" ciało. Na podobnej zasadzie czasami widzi się dzieci śpiące w supermarkecie w wózkach. Niby śpią błogo, ale to nie ma nic wspólnego z wypoczynkiem. 

 

 

Link to comment
Share on other sites

Jezu. Pochwaliłam się tu, że moje dziecko tak pięknie śpi i zaczęło się... 

Regres snu 8 miesiąca w piekielnej postaci pobudek co 20, 40 minut. Płaczu. 

Tragedia. 

W dniu 21.09.2025 o 21:59, Nakhema napisał(a):

Więc tak, możliwe, że problemy dzieci ze snem w tym wieku są skorelowane ze szczepionkami. 

W takim wypadku raczej już nic się nie zrobi. 

W skutkach ubocznych jest nawet o tym napisane, tyle tylko, że trwa to dość krótko. 

U swoich dzieci nie zaobserwowałam nigdy nic niepokojącego. 

Jestem zwolenniczką szczepionek i dla mnie rozpatrywanie szczepień w kategoriach spiskowych jest ciemnogrodem, który należy skutecznie zwalczać.

 

 

 

  • Like 1
  • Thanks 1
  • Haha 2
Link to comment
Share on other sites

W dniu 19.09.2025 o 22:55, Nakhema napisał(a):

Karmię go piersią.

 

Może zwróć uwagę, czy Twoja dieta nie zawiera stymulantów typu kawa, herbata, kakao, słodycze (czyli cukier), które niestety przenikają do mleka nie pozostając bez wpływu na maluszka. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

@Nakhema podstawowa prawda o dzieciach jest niestety taka, że każde jest inne :) Dlatego rady w stylu "noś", "nie noś", "karm cyckiem", "karm butlą", "daj smoczka" itp są raczej mało wartościowe, bo tylko Ty i tata dziecka możecie tak naprawdę zrozumieć własne dziecko. Do tego powiem szczerze, że mimo iż każde z trójki moich dzieci było inne i miało inne wzorce snu to suma sumarum do mniej więcej 2 roku życia żadne nie przesypiało w pełni nocy na zasadzie że kładło się je do łóżeczka o 20 i do rana spało. Wydaje mi się że to jest po prostu coś  co jest naturalne i co trzeba przeżyć. Do Was należy decyzja gdzie postawicie granicę Waszej wytrzymałości.

Nam ogólnie pomagało spanie z dziećmi - ma swoje wady, ale ma też zalety. Dziecko mniej się budzi, bo czuje się bezpiecznie. A jak się nawet wybudzi i chce jeść to nie musisz sama się zbyt mocno wybudzać, bo masz je pod ręką.

U jednego z moich dzieci problemem ewidentnie była nietolerancja laktozy i pomagały takie kropelki z enzymem ułatwiającym trawienie laktozy. Choć też nie rozwiązywały problemu w 100%, ale było nieco lepiej. Jeśli u Ciebie też widzisz że problemem jest ewidentnie ból brzuszka to możesz spróbować. Szumiś też pomagał, a w skrajnych sytuacjach suszarka do włosów.

Tak czy inaczej życzę Wam siły i cierpliwości. Takie dzieci co to przesypiają całe noce w wieku 3 miesięcy to tylko w opowieściach starszych babć, które chyba już nie pamiętają jak to było :)

Edited by maria
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.