Jump to content

Poważny krok w przód, proszę o porady


Recommended Posts

Witajcie bracia,

Z góry przepraszam, że łącze kilka tematów nie zwiazanych z tym konkretnym działem. Jeżeli będzie potrzeba to proszę o info i założę osobne tematy.

Zwracam się do Was jak do starszych, bardziej doświadczonych życiowo braci.
Jestem w związku już 5 lat. Ja lekko po 30, partnerka przed 30. Jeszcze bez dzieci. Ze względu na swoją pracę nie moglismy zamieszkać ze soba, ale ten czas już się skończył i planuje kupić mieszkanie. Nie jesteśmy w żadnym formalnym związku, mieszkanie chce kupić samodzielnie. Uzbierałem spory wkład własny i chciałbym się zabezpieczyć przed ewentualnym rozstaniem. W związku z tym mam parę pytań.
Czy jeżeli wezmę mieszkanie na kredyt, z własnym wkładem to, czy moja partnerka może żądać jakiejś części za to mieszkanie, przy ewentualnym rozstaniu?
Raty za kredyt będę spłacał sam, jej jedyny wkład to będą opłaty które dodatkowo podzielimy na pół.
Rozumiem, że najlepiej by było jakby płaciła mi w gotówce, aby nie zostawiać żadnych śladów.
Ogólnie dobrze, że zawracam sobie tym głowe, czy po prostu skoro mieszkanie będzie na mnie to ona żadnych praw do niego mieć nie będzie? Już czytałem historię, gdzie partnerka dzwoniła na policję i wyrzucali z mieszkania jej partnera, który notabene był jego jedynym właścicielem.

Przez te lata nie widziałem żadnych sygnałów, świadczących o zdradzie. Nie jestem zaślepiony i na ten moment ufamy sobie. Zakomunikowałem jej, że żadnego ślubu nie biorę pod uwagę i się na to zgodziła. Jedyny Red flag to jej tatuaże. Rodzina pełna, był kilkuletni okres, gdzie jej ojciec pracował za granicą, ale trwało to tylko kilka lat. Raz, czy dwa razy wyszła na balety sama z koleżankami , ktore znam. Natomiast ostatnio zakomunikowała mi, że na swoje urodziny chciała by wraz z kolezanka z pracy wyjechać na kilka dni za granicę na wakacje. Tą koleżanke znam jedynie z opowieści, wiem że jest około 15 lat starsza, mezatka, ale będzie lecieć bez meza. Na to oczywiście już się nie zgodzę. I trochę martwi mnie, że w ogóle o tym pomyślała, aby lecieć na 3-4 dyniowe wakacje beze mnie.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Jak mieszkanie kupujesz na siebie, kredyt bierzesz na siebie, w dodatku przed ślubem, to mieszkanie jest Twoje. Jeśli ona będzie się dokładać do czynszu to najlepiej niech Ci robi przelew zatytułowany "Czynsz za mieszkanie", żeby potem nie było, że się dokładała do raty kredytu. 

 

Oczywiście, mimo tego, że mieszkanie jest Twoje, może Ci założyć niebieską kartę mówiąc, że się nad nią znęcasz i wtedy będzie sobie w tym mieszkaniu mieszkać, a Ty nie (jeśli sąd tak zadecyduje). Co nie zmienia faktu, że mieszkanie na papierze będzie Twoje. 

 

Jak planujesz to mieszkanie kupić, to zrób to przed ślubem, bo jak już będziesz po ślubie to będzie wspólny majątek i mieszkanie będzie wasze, a nie tylko Twoje. Mimo tego, że to Ty za nie zapłacisz. Pomijam tutaj fakt intercyzy, bo mało ludzi robi intercyzę przed ślubem. 

 

Według mnie, nie ma się czego bać, ja bym kupował na siebie, dał jej do zrozumienia że mieszkanie jest Twoje, bo Ty za nie płacisz, a ona się dokłada tylko do opłat (tak jakby musiała się dokładać do czynszu przy wynajmie). Przy czym nie jest to porada majątkowa, bo mieszkania są w tym momencie bardzo drogie i nikt Ci nie powie, czy lepiej kupić teraz czy poczekać do przyszłego roku, bo nie wiadomo czy pójdą do góry, czy spadną, czy będą kosztowały tyle samo. 

Edited by Maurycy
  • Like 5
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

40 minut temu, Atanda napisał(a):

Brzmisz jakbyś był przewrażliwiony. Jak chcę, to niech jedzie. Nie ma się co przejmować.

Po co baba jedzie na kilka nocy, z zalozenia bez partnera z koleżanką zdala od domu? Tu jest sie czym przejmować - a właściwie to mleko sie juz wylało skoro ma takie ciągoty i zalecam ostroznosc z tą osobniczką. 

  • Like 7
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem kup kawalerkę "dla siebie", a razem coś wynajmijcie, tym bardziej, że nie mieszkaliście razem. Jakaś nieruchomość, może nie koniecznie mieszkanie, żebyś miał swój kąt.

 

Wiesz jest takie powiedzenie, "nawet mi to przez myśl nie przeszło". Na razie nie miała możliwości pokazać "co potrafi". Jeśli nie planujesz dzieci ani ślubu to czas działa na twoją korzyść.

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

No właśnie, chce cos większego dla ewentualnego potomstwa.

 

Ślubu nie planuje, dzieci owszem. 

W najbliższych tygodniach planuje się "oświadczyć" z naciskiem na brak ślubu.  Niech ten pierścionek też świadczy o tym, że chciałbym wejść w to na poważanie. Przedstawie kilka punktów, których nie akceptuje i albo się zgodzi, albo niech nie przyjmuje pierścionka.

Edited by ViniRM
Link to comment
Share on other sites

52 minuty temu, ViniRM napisał(a):

Przedstawie kilka punktów, których nie akceptuje i albo się zgodzi, albo niech nie przyjmuje pierścionka.

Wybacz, ale jak związek trwa 5 lat, to wydaje mi się, że powinieneś już mieć swoje zdanie wyrobione czy takiej kobiety jesteś pewien czy nie. Sam fakt, że chcesz jakąś listę jej przedstawić do zatwierdzenia świadczy o tym, że nie jesteś do końca pewien według mnie. Poza tym z kobietami to tak nie działa, że przedstawiasz listę wymagań i ona będzie się tego bezwzględnie trzymać w zamian za pierścionek. Kobieta i nie tylko kobieta powie Ci wszystko co tylko chcesz usłyszeć, jeżeli zobaczy w tym jakąś korzyść dla siebie. Patrzy się na działania, a nie na słowa. Jak sobie zrobisz taki bilans działań to będziesz miał dobry obraz tego na czym stoisz w tej relacji.

 

Ciężko Ci doradzić w 100% dokładnie, Ty znasz tę dziewczynę 5 lat, i Ty tak naprawdę wiesz dokładnie co chcesz zrobić i czego potrzebujesz, warto posłuchać swojego wewnętrznego głosu. On się rzadko kiedy myli. 

Edited by Orkan1990
  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

No tak, zgadza się. Do tej pory myślałem, że wszystko mamy obgadane i dogadujemy się świetnie. Ale jak wyskoczyła z tą wycieka za granicę z koleżanką to trochę mnie zaskoczyła 😅. Bo to wyszło mega nagle. 

Kobieta jak to kobieta powie jedno, zrobi drugie.

 

Link to comment
Share on other sites

Wydaje mi się, że nie szukasz porady co do inwestycji, a tego jak dostać gwarancję na zachowanie drugiego człowieka. Tego się nigdy nie wie.

 

ps. potrzeba mieszkania dla potomka to trochę mit z PRLu. Tym bardziej kredytowanie się, że kiedyś to się przyda. Oczywiście lepiej mieć nieruchomość jak rozwalić kasę, ale tu już mocno wchodzimy w predyspozycje psychiczne danego inwestora. Przeczytaj na spokojnie "Jak oszczędzać pieniądze" i "Finansowa forteca". Dostosowane do Polskich realiów, w przeciwieństwie do dzieł w stylu "Bogaty ojciec, biedny ojciec".  

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Brat Przemysław napisał(a):

Po co baba jedzie na kilka nocy, z zalozenia bez partnera z koleżanką zdala od domu? Tu jest sie czym przejmować - a właściwie to mleko sie juz wylało skoro ma takie ciągoty i zalecam ostroznosc z tą osobniczką. 

W dodatku w swoje urodziny co jak co ale urodziny to chyba z tą drugą połówką się spędza ewentualnie w większym  gronie.

 

Przy hardcorowych akcjach ratuje tylko wynajm i brak ślubu.  

Link to comment
Share on other sites

Co do mieszkania już dostałem odpowiedź. 

A zachowania drugiego człowieka nie przewidzisz. 

Po prostu ktoś się wypowiedział na ten temat to go kontynuuje. 

4 minuty temu, EmseyXYZY napisał(a):

I już jesteś w dupie.

Mógłbyś rozwinąć?

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Brat Przemysław napisał(a):

Po co baba jedzie na kilka nocy, z zalozenia bez partnera z koleżanką zdala od domu? Tu jest sie czym przejmować - a właściwie to mleko sie juz wylało skoro ma takie ciągoty i zalecam ostroznosc z tą osobniczką. 

 

Dokładnie. Sylwester i urodziny to "święte" dni w każdym związku. Jeśli były spędzane osobno, to nigdy nie znaczyło to niczego dobrego.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Powiem ze swojej strony z tą różnicą, że ja jestem 5 lat w związku ale 3.5 mieszkamy razem. Na informacje, że przez tydzień panna będzie u koleżanki łezka mi z oczu nie popłynęła. Każdy kto mieszka z kobitą wie jak kojąca bywa chwila ciszy. A ten moment kiedy Ty gdzieś pojedziesz sam z kumplami czy ona z koleżanką musi kiedyś przyjść. I nie oznacza, że ktoś ma uj wie jakie zamiary. Chyba, że wszelkie znaki na ziemi Ci to pokazują (ale wtedy byś się nie oświadczał). 

  • Like 1
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

Dziecka za Chiny bym się nie wyparł. Ono jest najważniejsze, żeby wychowywało się w zdrowej, kochającej rodzinie.  Jej jestem pewny, ale biorę promil poprawki w szczególności patrząc na to co się dzieje wśród znajomych, sąsiadów, to co przewija się na forum itp. 

Może niepotrzebnie przeglądam te forum, bo ono trochę wyrylo mi w głowie pogląd na związki.

 

A co do wycieczki to nie będą one dokładnie w jej urodziny, tylko w okresie. Zrobimy mała imprezę dla najbliższych. 

Dobra, ale to nie problem, tak tylko napomknąłem o tej sytuacji, bo po prostu wydało mi się dziwne że nie wspomniala tam o mnie 😂.

Dziękuję Panowie, bardziej chodziło mi o te kwestie prawno mieszkaniowe, ale te zostały już w pierwszych postach mi wyjaśnione 

Edited by ViniRM
Link to comment
Share on other sites

3 hours ago, ViniRM said:

partnerka przed 30

Przypomniałeś mi, co kilka lat temu zaobserwowałem u znajomej z pracy, właśnie "przed 30-stką". Najpierw zaskoczenie - o nie, to już za pół roku będzie trzydziestka, a ona zasadniczo sama. Poszła w tango tak, że w kilka miesięcy obskoczyła kilkunastu potencjalnych kandydatów, często na zakładkę, by w końcu na urodziny, wybrać "tego jedynego". Kilka miesięcy potem ślub, i dziecko. Aż tak było dla niej ważne, z kim spędzi urodziny.

 

3 hours ago, ViniRM said:

znam jedynie z opowieści... mezatka

Albo "żonaty".

Nie widziałeś, nie znasz.

 

3 hours ago, ViniRM said:

Uzbierałem spory wkład własny

Kawalerka na wynajem, która spłaca najem wspólnego "gniazdka" z Tą Jedyną. Pół na pół, albo proporcjonalnie do zarobków.

W razie W, zrywasz oba najmy, przetrwasz czas wypowiedzenia nawet w hotelu, i idziesz na swoje.

 

3 hours ago, ViniRM said:

skoro mieszkanie będzie na mnie to ona żadnych praw do niego mieć nie będzie?

Prawo tak bardzo chroni najemców, że może taki powiedzieć Ci w twarz "nie będę płacił i co mi zrobisz". Co dopiero konkubina.

Masz prawo do mieszkania = masz prawo płacić za prąd zużywany przez najemcę, za wodę, za ścieki, za ogrzewanie. Ale nie zawsze masz prawo się go pozbyć... czy nawet wejść do swojego lokum.

 

1 hour ago, ViniRM said:

W najbliższych tygodniach planuje się "oświadczyć"

Żadnych deklaracji bez zamieszkania razem minimum kilka miesięcy. Ta skarpetka na krześle, czy zostawianie torebek od herbaty na stole, rozbiło niejeden "związek", zanim się na dobre zaczął.

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, ViniRM napisał(a):

Jestem w związku już 5 lat. Ja lekko po 30, partnerka przed 30. Jeszcze bez dzieci. Ze względu na swoją pracę nie moglismy zamieszkać ze soba,

Ile spędziliście najwięcej dni razem z nocowaniem w 1 łóżku?

 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

2 hours ago, ViniRM said:

W najbliższych tygodniach planuje się "oświadczyć" z naciskiem na brak ślubu.

 

Trochę odbiegnę od istoty tematu, ale o co chodzi z oświadczynami z kategorycznym brakiem ślubu?

Narzeczeństwo to czas przygotowania do małżeństwa z założenia. A Ty chcesz oświadczyć się, żeby pokazać że wchodzisz na poważnie w związek nieformalny?? Po co te fikołki, może ktoś inny mnie oświeci, jak ustaliliście że nie będzie ślubu i jest ok, to po co takie wymyślanie?

 

PS. koleżanka 15 lat starsza? Mężatka, ale chce na wakacje jechać bez męża z 15 lat młodszą koleżanką? i Ty tą koleżankę znasz tylko z opowieści, to mocno śmierdzi.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Pomyślałem, że oświadczyny to dobry pomysł bo z tego co widzę byłoby to dla niej ważne. Wszystkie kuzynki już w narzeczeństwie i patrzy na nie z zazdrością. Więc dlatego tak pomyślałem. 

 

Nie doszukujmy się na siłę jakiegos fagasa na boku. Starsza koleżanka z pracy na pewno istnieje 😅. Dziewczyna się stara, widać że jej zależy itp. Nie miała ze mną łatwo, bardzo często poza domem, praktycznie tylko w weekendy byłem na miejscu. Wytrzymała tak 5 lat

Edited by ViniRM
Link to comment
Share on other sites

Wyjazd z koleżanką starszą z pracy za granicę na kilka dni „wakacji” fajna sprawa.

 

”Jestem z Gniezna nikt mnie nie zna” 🤫

 

Cóż stoi na przeszkodzie żebyście we trójkę pojechali? Może jakiś trójkąt Ci się trafi a tak ten obowiązek spadnie na jakiegoś zagranicznego księcia. 
 

Ktoś powie, że przesada i przewrażliwienie, ale nie wyobrażam sobie w poważnym związku takich wypadów.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

13 minut temu, Moriente napisał(a):

Cóż stoi na przeszkodzie żebyście we trójkę pojechali? Może jakiś trójkąt Ci się trafi a tak ten obowiązek spadnie na jakiegoś zagranicznego księcia. 
 

Ktoś powie, że przesada i przewrażliwienie, ale nie wyobrażam sobie w poważnym związku takich wypadów.

Znam stanowisko ludzi z forum, te historie ze swiezakowni zmieniły trochę mój pogląd na kobiety, związki. W czasach przed forum moze bym się na ten wyjazd zgodził, ale teraz już nie. 

 

Dobra dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Jakby ktoś miał jakieś inne zdanie, inne pomysły odnośnie bardziej kwestii tego mieszkania to chętnie bym się z nimi zapoznał. 

 

Ktoś wyżej przytoczył jakieś książki nt. bogactwa, zarabiania. Że mieszkanie to nie jest dobra inwestycja. Ja również tak myślę, ale z drugiej strony jak się nie ma żyłki do biznesu to co robić z zaoszczędzona gotówka? Płacić za wynajem to też przepalanie siana.

 

Za dużo lat już straciłem, chciałbym zbudować już rodzinę, czas leci. 

Edited by ViniRM
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.