Jump to content

Drobne gry emocjonalne


Recommended Posts

Chciałbym poruszyć temat gier w związkach. Chodzi mi o gry słowne, zagrania psychologiczne, postawy pasywno-agresywne kobiet. Wyjaśniam o co chodzi.

W moim małżeństwie od dawna wieje chłodem z różnych powodów. Na razie wielkiego dramatu nie ma, ale po lekturze forum widzę moją winę – białorcerzykowanie, nie dostarczam wymaganej dawki emocji i tajemnicy. Od kilku dni działam bardziej konfrontacyjnie i staram się odbijać piłeczkę w jej grach.

Moja żona czuje się zbyt pewna siebie. Jeśli chodzi o wygląd znacznie podnosi poprzeczkę, jest inteligenta a jej hobby to bycie domową psycholożką. Efekt – częsta tłumaczy moje zachowania. Uważa, że wie co ja myślę mimo, że mówię inaczej, wie co mną kieruje. Ogólnie po przeczytaniu X książek wie wszystko lepiej.

Jakie to gry.

Czysto w rozmowach wbija mi szpilę. Działa na obniżenie poczucia mojej wartości. Stara się mnie wprawić w zakłopotanie. Ponieważ jestem człowiekiem prostolinijnym odpierałem logicznie argumenty, negowałem zarzuty, albo schodziłem z linii strzału, aby nie eskalować. Ale dość. Przykład.

Ma lekkiego fioła na punkcie moich koleżanek – od dawna byłych. Upatrzyła sobie panią nazwijmy to M, z którą 2 lata temu organizowałem jakieś zajęcia sportowe dla ludu. Wtedy była afera, że za dużo smsów i że się zadurzyłem. Skończyło się przyjemnym wzrostem temperatury w związku ale tylko na jakiś czas.

A teraz trafiają się teksty typu: M ci się podoba, podobają ci się takie nisko posadowione. Robisz porządki - pewnie dlatego, że M się zapowiedziała przyjść na kawę. Możesz się spotkać – mi to nie przeszkadza, szkoda tylko że wybrałeś sobie taką (tu określenie niższego statusu). Itp.

Normalnie z mojej strony był uśmieszek (tłumaczony opacznie) i logiczne dementi lub/i komplement.

Ale teraz jest inaczej. Wchodzę w tę grę. Mówię np. że fajna była, ale że to łatwa zdobycz, że widzę w okolicy lepsze. Jak za mało to podaję jakieś szczegóły urody. Tego typu odpowiedź zbija ją z tropu, myli, ostateczne rzuca coś typu – mnie to nie przeszkadza.

Ostatnio rozegrałem to tak. W ramach nawiązywania kontaktów społecznych i aktywności sportowej wybrałem się na rajd (trekking po górkach na kilka godzin) z nieznajomymi całkiem osobami. Jak wróciłem całkiem zadowolony, trochę opowiedziałem jakie było tempo, jaka sprawna grupa, trochę o rozmowach z organizatorem. I wkrótce się zaczęło.

A ile osób było…

No dobra, a pani M była? Ja na to, że lista otwarta, każdy mógł się zapisać, jakby nawet to co?

Po jakiś czasie – a jakie były proporcje kobiet i mężczyzn? Ja na to pół na pół. A to wszyscy w parach? Nie. To były też panie same? A no były.

Na drugi dzień oglądałem fotorelację na FB i żona przyszła, nie mogła się powstrzymać. Zobaczyła zdjęcia. Już nie było tekstów o pani M – nie ta liga. Kobiety uprawiające sport odbiegają wyglądem przeważnie od średniej na plus. Moja zaczęła, że ta byłaby dobra dla mnie lub tamta. Żadnego dementi. Ja że owszem podobały mi się, że sprawne biegaczki, a jedna się nawet na mnie gapiła. Na drugi dzień widzę, że podziałało. Chłód zelżał nieco.

Bracia chodzi mi o wymianę takich przykładów niewinnych rozgrywek dnia codziennego. Jaki to przynosi efekt. Czy to jest dobry kierunek? Nie robię grubszych akcji, bo żona, dzieci. Ale pozycję trzeba odbudowywać nawet przez robienie lekkiego chaosu, zamieszania emocjonalnego i sianie niepewności.

  • Like 2
  • Sad 1
Link to comment
Share on other sites

O rety, temat rzeka:

-nie jesteś prawnikiem, lekarzem, okulistą nie znasz się; zrób coś z tym samochodem, przytnij drzewo, co z Ciebie za facet- później zrobiliśmy to razem.

-gdy prowadzisz sam sprawę w sądzie, to pewnie potraktują Cię jak płotkę, przegrasz;

-gdy jesteś wsyportowany i pokazujesz ile spaliłeś kalorii, to ona, że przyrząd przekłamuje, że nie jest miarodajny( specjalnie daje cięzkie rzeczy do jedzenia żeby waga nie spadła bo sama woli wpierdalać chipsy).

 

Obrażanie się na reakcję gdy ona sama coś odjebie, albo coś nie jest po jej myśli (typu zaginął kot, jest zimno, ona wyszła 5 minut wcześniej i go nie znalazła).

-No wyjdź wczoraj jej szukałeś, raz jesteś taki a raz taki.

-Byłaś przed chwilą, po co bede szedł

-Bo CI nie zależy na tym kocie.

-Oczywiście ze mi nie zależy, mam na niego wyjebane.

-To po co je karmisz i sie nimi opiekujesz.

-Bo czuje sie za nie odpowiedzialny.

-Ta jak za mnie i nic do mnie nie czujesz.

 

Parę dni wcześniej wydaje na prezenty dla ciebie ponad 5 tysięcy złotych. Rano po tej rozmowie Cie przeprasza, ale wiesz ze do końca tygodnia coś odjebie. Żeby z nimi funkcjonować trzeba je traktować jak niedojebane dzieci, inaczej się nie da.

 

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

29 minut temu, EmseyXYZY napisał(a):

Ja mam akurat 5 razy w miesiącu i to ona płaci.

 

Opowiedz nam swój sekret Jebako 😎

 

 

Autorze: dobrze robisz, poczytaj o shit testach. To się nigdy nie skończy, ale jak chcesz mieć pozycję w związku, nie być podnóżkiem, to jedyna droga to walczyć i odbijać. Im mocniej (w granicach rozsądku) = tym zazwyczaj da to większy efekt. Pamiętaj, że pierwszym krokiem do zdrady, odejścia i różnych tego typu akcji, jest najpierw słowne podporządkowanie się pańci. Jak widzi, że tu wygrała = idzie dalej jak taran. Jak tu jesteś mocny = to może nie dasz sobą pomiatać w innych sytuacjach w życiu i lepiej Cię zostawić w spokoju/być miłą i uległą. 

Edited by OdważnyZdobywca
Link to comment
Share on other sites

2 hours ago, BiałyBrat said:

podobają ci się takie nisko posadowione. Robisz porządki - pewnie dlatego, że M się zapowiedziała przyjść na kawę. Możesz się spotkać – mi to nie przeszkadza, szkoda tylko że wybrałeś sobie taką (tu określenie niższego statusu).

 

I tak całe życie tego słuchać, Chryste Panie...

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, OdważnyZdobywca napisał(a):

Opowiedz nam swój sekret Jebako

Najważniejsza jest pewność siebie i poczucie, że w każdej chwili możesz odejść i ona sobie nikogo lepszego nie znajdzie. Lepszy nie znaczy milszy. Pisałem, że tydzień wcześniej doszło do rękoczynów z mojej strony.

 

I używać ich własnej broni przeciwko nim. I być zawsze gotowym na spakowanie się pół godziny i odejście. Ona nigdy nie może miec poczucia, że Cię do końca zdobyła; ale że jej nie zostawisz jeśli będzie dobra dla Ciebie.

 

I poczucie, że jesteś od niej lepszy, bo jesteś facetem, a one wszystkie są od nas gorsze. I mieć w dupie co ona pierdoli. I myśleć o swoich korzyściach.

  • Like 2
  • Confused 1
Link to comment
Share on other sites

6 godzin temu, BiałyBrat napisał(a):

a jej hobby to bycie domową psycholożką.

o ja pierd.lę XD

gorzej chyba być nie mogło XD

Nie dość że psycholożka to jeszcze próbuje rozgryźć faceta kompletnie nie rozumiejąc jego i swojej natury xD

Moim zdaniem szuka zaczepki, i raczej szykuj się na rozwód, bo tylko szuka pretekstu by ci walnąć niebieską kartę.

5 godzin temu, EmseyXYZY napisał(a):

Żeby z nimi funkcjonować trzeba je traktować jak niedojebane dzieci, inaczej się nie da.

Dokładnie, niby się gada o równouprawnieniu, ale czasami inaczej się nie da.

One same chcą by je tak traktować.

Edited by Zły_Człowiek
Link to comment
Share on other sites

11 godzin temu, BiałyBrat napisał(a):

Ma lekkiego fioła na punkcie moich koleżanek – od dawna byłych. Upatrzyła sobie panią nazwijmy to M, z którą 2 lata temu organizowałem jakieś zajęcia sportowe dla ludu. Wtedy była afera, że za dużo smsów i że się zadurzyłem. Skończyło się przyjemnym wzrostem temperatury w związku ale tylko na jakiś czas.

A teraz trafiają się teksty typu: M ci się podoba, podobają ci się takie nisko posadowione. Robisz porządki - pewnie dlatego, że M się zapowiedziała przyjść na kawę. Możesz się spotkać – mi to nie przeszkadza, szkoda tylko że wybrałeś sobie taką (tu określenie niższego statusu). Itp.

 

11 godzin temu, BiałyBrat napisał(a):

Na drugi dzień oglądałem fotorelację na FB i żona przyszła, nie mogła się powstrzymać. Zobaczyła zdjęcia. Już nie było tekstów o pani M – nie ta liga. Kobiety uprawiające sport odbiegają wyglądem przeważnie od średniej na plus. Moja zaczęła, że ta byłaby dobra dla mnie lub tamta. Żadnego dementi. Ja że owszem podobały mi się, że sprawne biegaczki, a jedna się nawet na mnie gapiła. Na drugi dzień widzę, że podziałało. Chłód zelżał nieco.

Zaczynasz kumać, to dobrze.

Zauważ, że ona sama szuka dla siebie kobiecej konkurencji aby w sobie wzbudzić chęć rywalizacji o Ciebie. 

Jakbyś miał na FB fotę z koleżanką od trekingów jak się do siebie uśmiechacie (emocje) to myślę, że gdyby Twoja to zobaczyła to miałbyś niespodziewany sex.

Nie wiem dlaczego, ale baby tak mają. Taki gatunek człowieka.

Zamiast negować nakręcaj z uśmiechem, baw się procesem, wszystko na luzie...

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

12 godzin temu, Brat Jan napisał(a):

 

Zaczynasz kumać, to dobrze.

Zauważ, że ona sama szuka dla siebie kobiecej konkurencji aby w sobie wzbudzić chęć rywalizacji o Ciebie. 

Jakbyś miał na FB fotę z koleżanką od trekingów jak się do siebie uśmiechacie (emocje) to myślę, że gdyby Twoja to zobaczyła to miałbyś niespodziewany sex.

Nie wiem dlaczego, ale baby tak mają. Taki gatunek człowieka.

Zamiast negować nakręcaj z uśmiechem, baw się procesem, wszystko na luzie...

 

No to inny przykład gry.

Ona szykuje się na imprezę, która będzie z parę tygodni. Będzie tam grupa młodziaków i grupa starszych jej znajomych. Daje mi do zrozumienia, że będą młodsi faceci a ona wśród tych starszych koleżanek się wyróżnia (trzeba przyznać, że tu jest przepaść).

- Młodsi będą tam mieć swoje rówieśniczki, atrakcyjne opcje. Mówię.

- Ale ja jestem starsza a za to doświadczona (żartuje). Może ty byś tak ze starszą (wkręt).

- O ze starszą, to ciekawe (zamyślam się). Ze starszą to nie miałem doświadczenia ;). Szkoda, że tu nie ma starszych.

- A pani M instruktorka od koni?

- Jest w moim wieku dokładnie. A właśnie – umów mnie. Dawno nie byłem na koniach. Czytam teraz taką książkę o średniowieczu – tam ciągle jeżdżą konno i są opisy ;) - to wróciłbym do tego.

- Jasne, jest jesień dobra pora na ten sport.

- A przypomniałem sobie. Była tam taka, do rzeczy, starsza, przejazdem, zrobiła ogląd i powiedziała, że brałaby.

(ona była przy tym, wtedy niby żarty ale moja żona zrobiła się nerwowa i było jakieś odbicie, że zajęty itp. hehe).

- To jak chcesz (!), ale się zabezpiecz, bo jak coś złapiesz to nie będzie akcyjek po przyjacielsku.

 

Uśmiechnąłem się, rozbawiło mnie to. Nie dałem po sobie poznać, że na akcyjkach mi zależy.

Akcyjki – to wiadomo sporadyczny seks.

Jazda konna to ku...sko drogi sport ale tam są same kobiety w wieku od 18 wzwyż i wiadomo wyselekcjonowane. Polecam braciom, którzy chcą nawiązać kontakty.

Link to comment
Share on other sites

37 minut temu, Brat Jan napisał(a):

Jak podchodzicie do spraw wierności związkowej?

 

Ciekawe pytanie, czekam na odpowiedzi, a Ty? Natomiast ja uważam, że dla kobiety wierność nie jest najważniejsza. Ona się boi zdradzy emocjonalnej, że przez rżnięcie innej się zakocha czy jak to tam zwać i od niej odejdzie. Poczucie bezpieczeństwa jest ważniejsze niż wierność wg mnie dla kobiety. U faceta wierność jest najwazniejsza. Oczywiście czynniki biologiczne na to wpływają, w tym glównie możliwość wychowywania cudzego dziecka przez faceta i samotne macierzyństwo przez kobietę.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

W dniu 21.10.2025 o 09:06, BiałyBrat napisał(a):

Moja żona czuje się zbyt pewna siebie. Jeśli chodzi o wygląd znacznie podnosi poprzeczkę, jest inteligenta a jej hobby to bycie domową psycholożką.

Jak to mój śp dziadek mawiał "kobieta czym bardziej szkolona, tym bardziej popierdolona".

Link to comment
Share on other sites

6 godzin temu, BiałyBrat napisał(a):

 

Jazda konna to ku...sko drogi sport ale tam są same kobiety w wieku od 18 wzwyż i wiadomo wyselekcjonowane. 

Takie rasowe klacze ? 
 

Nie rozumiem dokladnie o co ci biega z tymi jak to sam okreslasz grami emocjonalnymi . Rozumiem jesli sprawa dotyczy kogos kogo nie znasz a chcesz poznac (etc. przeleciec ) . Natomiast piszac to w kontekscie zony / dlugotrwalej partnerki brzmi to troche jak jakis kabaret . Twoje slowa nie sprawia ze jej nagle kisiel po nogach splynie , to juz bylo i minelo . 

Link to comment
Share on other sites

11 godzin temu, EmseyXYZY napisał(a):

Ciekawe pytanie, czekam na odpowiedzi, a Ty? Natomiast ja uważam, że dla kobiety wierność nie jest najważniejsza. Ona się boi zdradzy emocjonalnej, że przez rżnięcie innej się zakocha czy jak to tam zwać i od niej odejdzie. Poczucie bezpieczeństwa jest ważniejsze niż wierność wg mnie dla kobiety. U faceta wierność jest najwazniejsza. Oczywiście czynniki biologiczne na to wpływają, w tym glównie możliwość wychowywania cudzego dziecka przez faceta i samotne macierzyństwo przez kobietę.

To są takie rozmowy luźne w żartach raczej. Jednak jakoś wpływają na emocje. Czasem widzę tego jakiś pozytywny wpływ. Nie chodzi tutaj o to, aby kogoś zdradzać. W moim obecnym małżeństwie zdrad nie było (o ile mi wiadomo). Jeśli byłaby zdrada to poziom pogardy jest raczej nie do pominięcia. Ja zdrady nie dopuszczam i bym nie odpuścił. Mimo całego chłodu mamy pewien układ. A te dialogi - to z mojej strony taki początek podnoszenia się z białorycersta. Chodzi o to, aby przestać się dać kłuć tymi szpilami słownymi a przy okazji zasiać trochę chaosu i niepewności u żony - amatorki psychologi. Bo wiadomo, że gdy wchodzi w grę minimum emocji, to ona tej wiedzy do siebie nie zastosuje. W planie mam dalsze kroki.

Co do wierności, to do mnie ma zarzut. Kiedyś miałem taką przyjaciółkę z dawnych lat (nic z tych rzeczy). Trochę utrzymywaliśmy kontakt i jak było dość kiepsko u mnie, to zwróciłem się o radę. Wyszła z tego spora awantura, że nielojalność, że zdrada emocjonalna, że żona powinna być najlepszym przyjacielem itp. Było, minęło. Były silne emocje i silne godzenie się. Ale tak na prawdę, to jak żona ma być przyjacielem? Jak takiemu przyjacielowi opowiedzieć o problemach, jak to ona jest tym problemem?

Według psychologów szukanie wsparcia u przyjaciół absolutnie nie jest zdradą. 

12 godzin temu, BiałyBrat napisał(a):

Akcyjki – to wiadomo sporadyczny seks.

 

Spieszę ze sprostowaniem. "Akcyjki" to nie żadne skoki w bok. Chodziło o takie zdarzające się jeszcze zbliżenia domowe - z małżonką (namieszałem).

Edited by BiałyBrat
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 21.10.2025 o 09:06, BiałyBrat napisał(a):

Czysto w rozmowach wbija mi szpilę. Działa na obniżenie poczucia mojej wartości. Stara się mnie wprawić w zakłopotanie.

Zapodaj przykłady bo na razie nie widzę abyś o tym pisał.

 

11 godzin temu, BiałyBrat napisał(a):

Ona szykuje się na imprezę, która będzie z parę tygodni. Będzie tam grupa młodziaków i grupa starszych jej znajomych. Daje mi do zrozumienia, że będą młodsi faceci

 Baw się dobrze kochanie, nagraj jakiś film, wrzucimy na Onlyfansa to przynajmniej jakas kasa będzie z twojego puszczalstwa.

Lub coś równie głupiego, bez logiki.

Link to comment
Share on other sites

Nie wiem, ale dla mnie to jakieś takie infantylne...

Po cholerę wchodzić w jakieś chore emocjonalne gierki z babami? Zwłaszcza z taką, z którą się znacie jak łyse konie.

Trzeba to zwyczajnie zignorować i dalej robić swoje.

A jak przekroczy granicę to zjebać, przywołać do porządku, jak trzeba to ukarać i dalej robić swoje.

Jak te samą granicę przekroczy drugi i trzeci raz to spakować panią i kulturalnie pożegnać, nieważne czy to żona, konkubina czy dama do towarzystwa.

Zajmujesz się sobą, dbasz o siebie, trzymasz ramę, masz zasady, masz zainteresowanie innych kobiet i więcej nic nie potrzeba.

Jeśli będzie czuć i widzieć, że nie robisz z niej sensu swojego życia i masz inne opcje to reszta sama się zrobi.

Na cholerę takie cyrki jakie odpierdzielasz. No chyba, że Ci rola klauna odpowiada.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

17 godzin temu, Kogut napisał(a):

Po cholerę wchodzić w jakieś chore emocjonalne gierki z babami? Zwłaszcza z taką, z którą się znacie jak łyse konie.

Trzeba to zwyczajnie zignorować i dalej robić swoje.

A jak przekroczy granicę to zjebać, przywołać do porządku, jak trzeba to ukarać i dalej robić swoje.

Jak te samą granicę przekroczy drugi i trzeci raz to spakować panią i kulturalnie pożegnać, nieważne czy to żona, konkubina czy dama do towarzystwa.

Pożegnać wysyłając pod most?

A co z dziećmi?

Sądy rodzinne uwielbiają takich stanowczych mężczyzn...😉

 

PS mam nadzieję, że pisałeś ten post jako ironię, a nie dosłownie...

Link to comment
Share on other sites

5 minut temu, Brat Jan napisał(a):

Pożegnać wysyłając pod most?

A co z dziećmi?

Sądy rodzinne uwielbiają takich stanowczych mężczyzn...😉

 

PS mam nadzieję, że pisałeś ten post jako ironię, a nie dosłownie...

Zdecydowanie pisałem to co uważam i nie była to ironia. 

A z sądami rodzinnymi podejrzewam, że miałem więcej do czynienia niż wszyscy razem tutaj wzięci.

P.S. pożegnać nie znaczy wystawić za drzwi tu i teraz.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.