Jump to content

Dyskusja na temat życia na zasadach MGTOW


odysean

Recommended Posts

Bracia,

 

Ponieważ wyszedłem z matriks'a dosyć niedawno, jeśli porównać ten czas do długości mojego życia, to mam kilka takich spostrzeżeń żyjąc według swoich zasad MGTOW:

 

1. W mojej dalszej rodzinie większość to kobiety. Te wszystkie ciotki i kuzynki to mniej lub wiecej toksyczne wampiry. Wiekszość po rozwodach. Jak zauważyły, że już nie bawię się w "rodzinę" i nie wspomagam finansowo, mentalnie lub fizycznie (w sensie np. trzeba mi przywieźć kilka worków cementu z marketu), kontakt sie urwał.

2. W środowisku businessowym, jeśli współpracowniczki zauważą, że: nie jestem łatwym celem, nie skaczę jak głupi na tekst: "idziemy na jednego z koleżankami a póżniej może coś z tego będzie", nie przeznaczam swojego czasu na profilowanie i pomaganie paniom. W zasadzie oschła współpraca. Zero życia towarzyskiego.

3. W miejscu zamieszkania wprowadza się wiele fajnych nowych sąsiadek. Ale jak się okaże, że nie jestem chetny i nie wyprowadzę jej piesiunia na spacer jak jest w pracy. Przyjaźń sąsiedzka zanika.

 

Mógłbym pewnie jeszcze wiele przykładów przytoczyć, natomiast z nich jest jeden wniosek. Życie według zasad MGTOW sprowadza się do samotności. A ona, jak już naukowo udowodniono, to trucizna dla każdego organizmu. Nie wiem co dalej o tym myśleć, może coś konstruktywnego napiszecie. Tylko nie piszcie, że to dlatego, że nie jestem CHADEM bo CHAD to i tamto bo to już przestaje być śmieszne.

 

Dzięki.

Link to comment
Share on other sites

Podałeś trzy przykłady na to, że kobiety bez namysłu "pójdą w samotność" i zerwą kontakty - ale to jak to, same sobie wolą "szkodzić samotnością"? 

 

Może jednak można powiedzieć, że kobiety instynktownie żyją według zasad WGTOW?

Więc co "złego" jest w naśladowaniu ich zachowania przez mężczyzn?

 

1 hour ago, odysean said:

jak już naukowo udowodniono

Pamiętaj, że swego czasu nauka "udowadniała":

- brak szkodliwości palenia papierosów

- bezpieczeństwo azbestu

- pozytywne aspekty niewolnictwa

- nadrzędność ewolucyjną mężczyzn nad kobietami

- przewagę feudalizmu nad innymi systemami

 

A potem czasy się zmieniły, i "dowody naukowe" zostały obalone w proch. 

Patrzeć więc na teorie o "szkodliwości samotności" należy przez pryzmat dwóch pytań: kto prowadzi takie badania, i kto im za to płaci. Bo to ostatnie, najczęściej determinuje wynik.

  • Like 6
Link to comment
Share on other sites

Podam czwarty przykład, taki od strony osobników płci męskiej nawiązując do poprzednich punktów WGTOW. To co najczęściej słyszę:

 

"Dlaczego nie pomogłeś Halince?"

"Dlaczego tak jej odmówiłeś? To było niemiłe."

"Powinieneś byc bardziej życzliwy"

"Ona potrzebuje wsparcia"

itp.

 

Dochodzę do wniosku, żę ludzie nie chcą wyjść z matriksa, więc tym osobnikom nawet nie tłumaczę o co mi chodzi i dlaczego. W ten sposób moja samotność rozpościera sie również w kierunku znajomości męskich. Faktycznie, może to zły argument z tymi dowodami naukowymi. Ale niestety źle się z moją samotnością czuję, a powrotu do matriksa już nima.

 

Najchętniej poznałbym ludzi o podobnych spostrzeżeniach. Ale jak?

 

Link to comment
Share on other sites

1 hour ago, odysean said:

źle się z moją samotnością czuję

Trochę pojadę po słowach-kluczach.

"źle się z moją samotnością czuję" -> "(ja) źle się z moją samotnością czuję".

Ty masz odczucie - taka jest esencja zdania.

Odczucie z definicji jest subiektywne.... czy jest to poczucie wewnętrzne, czy jednak wyuczona odpowiedź na wzorzec kulturowy?

A może wewnętrzne odczucie jest wyłącznie odpowiedzią na wcześniejsze "programowanie".

Świadomość zewnętrzności, kluczem do odrzucenia zewnętrznej "wizji świata".

 

1 hour ago, odysean said:

Najchętniej poznałbym ludzi o podobnych spostrzeżeniach.

Z samotnością walczysz, poddajesz się jej, albo ją akceptujesz.

Poddanie - to "białorycerz" lecący na dowolne wezwanie rodziny, żony, dziewczyny. Byle tylko ktoś nie zagroził samotnością, jak nie przymierzając papież - klątwą.

Akceptacja - to "trwanie", "jest-jak-jest". Ma wiele odcieni, od smutnych po radosne - każdemu według jego "ja chcę".

Walka - to poszukiwanie tych, których będziemy w stanie zaakceptować... którzy nie zagrożą nam samotnością.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, odysean napisał(a):

Mógłbym pewnie jeszcze wiele przykładów przytoczyć, natomiast z nich jest jeden wniosek. Życie według zasad MGTOW sprowadza się do samotności. A ona, jak już naukowo udowodniono, to trucizna dla każdego organizmu. Nie wiem co dalej o tym myśleć, może coś konstruktywnego napiszecie. Tylko nie piszcie, że to dlatego, że nie jestem CHADEM bo CHAD to i tamto bo to już przestaje być śmieszne. 

Odpowiedź sobie na jedno pytanie, ale to zajebiście ważne pytanie. 😀

Czy gdybyś realizował prośby tych cioć, kuzynek i innych pań z Twojej rodziny czułbyś się mniej samotny?

Czy te panie zaspokoiłyby Twoją potrzebę posiadania kogoś, kto pozwalałby Ci czuć się mniej samotny?

Przypuszczam, że nie. Bo widziałbyś, że jesteś przez nie wykorzystywany i nic ponadto.

Lepiej być sam (ale nie samotny) niż mieć do czynienia z toksykami. 

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

Wydaje mi się, że to też nie chodzi o to żeby być oschłym do każdego z zasady.

 

Napisałeś, że dosyć niedawno ,,wyszedłeś z Matrixa", więc całkiem możliwe że jeszcze nie złapałeś równowagi. To nie jest tak, że każdy chce być wampirem i marzy o tym, żeby Cię wykorzystać. Są wobec Ciebie ludzie życzliwi i staraj się właśnie wyłapywać takie osoby. Pomaganie to nie jest nic złego, sęk w tym żebyś wyczuł intencje oraz wiedział, gdzie kończy się granica.

 

Na moje amatorskie oko, potrzebujesz jeszcze trochę czasu, żeby przywyknąć do sytuacji i strawić całą rzeczywistość która Cię otacza. Później przyjdzie ulga, znacznie mniej będą zaskakiwać Cię zachowania ludzi a zarazem wszystko będziesz przyjmować na miękko 🙂. Cierpliwości.

 

I mała rada: nie dziel się z ludźmi zbyt dużo o rzeczach, które tutaj są poruszane. Nie będzie zrozumienia. Daj im żyć po swojemu, przyjmij do wiadomości, że każdy swój krzyż nosi a i Tobie będzie znacznie lżej 👍.

Edited by Jan III Wspaniały
  • Like 8
Link to comment
Share on other sites

32 minuty temu, TPakal1 napisał(a):

Przypuszczam, że nie. Bo widziałbyś, że jesteś przez nie wykorzystywany i nic ponadto.

Lepiej być sam (ale nie samotny) niż mieć do czynienia z toksykami. 

Powrotu do matriksa nima. Chociaż czasem mówię sobie tak jak w scenie kiedy Cypher konsumuje kawałek wołowiny i mówi do agenta „I don’t want to remember nothing. Nothing. You understand?"

56 minut temu, Kespert napisał(a):

Walka - to poszukiwanie tych, których będziemy w stanie zaakceptować... którzy nie zagrożą nam samotnością.

Tu mam problem ze słowem poszukiwanie. Bo albo ten świat zjechał totalnie w samotność, albo jest coś nie tak ze mną. Ludzie nie chcą kontynuować relacji po pierwszych wymianach uprzejmości. Czasami uważam, że powinienem pracować w miejscu gdzie poznaje bardzo dużo ludzi ale na krótką metę, bo dluższa nigdy nie wychodzi.

Edited by odysean
Link to comment
Share on other sites

10 minutes ago, odysean said:

Bo albo ten świat zjechał totalnie w samotność, albo jest coś nie tak ze mną.

Świat działa tak jak zawsze, a Ty dopiero się przyzwyczajasz do nowego spojrzenia nań.

12 minutes ago, odysean said:

bardzo dużo ludzi

Nie myl ilości - z jakością.

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Nie bycie samotnym to jakis zestaw Twoich oczekiwan. Oczekiwania a rzeczywistosc to dwie rozne rzeczy. Pozbądź się oczekiwań i sprawdz jak jest. 

Godzinę temu, odysean napisał(a):

Cypher konsumuje kawałek wołowiny i mówi do agenta „I don’t want to remember nothing. Nothing. You understand?"

Troche offtop ale to bez sensu - jesli przerwana jest ciaglasc swiadomosci to rownie dobrze moglby nie zyc (z reszta jaki zysk mialby matrix by faktycznie go przywracac do symulacji? Raczej instant czapa i na nawoz dla reszty). 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

6 godzin temu, odysean napisał(a):

Życie według zasad MGTOW sprowadza się do samotności

Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Nikt nie zabrania spotykania się ze znajomymi płci męskiej. 

 

4 godziny temu, odysean napisał(a):

Najchętniej poznałbym ludzi o podobnych spostrzeżeniach. Ale jak?

 

Przecież są tutaj na forum. 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

15 godzin temu, Jan III Wspaniały napisał(a):

Napisałeś, że dosyć niedawno ,,wyszedłeś z Matrixa", więc całkiem możliwe że jeszcze nie złapałeś równowagi. To nie jest tak, że każdy chce być wampirem i marzy o tym, żeby Cię wykorzystać. Są wobec Ciebie ludzie życzliwi i staraj się właśnie wyłapywać takie osoby. Pomaganie to nie jest nic złego, sęk w tym żebyś wyczuł intencje oraz wiedział, gdzie kończy się granica.

 

I mała rada: nie dziel się z ludźmi zbyt dużo o rzeczach, które tutaj są poruszane. Nie będzie zrozumienia. Daj im żyć po swojemu, przyjmij do wiadomości, że każdy swój krzyż nosi a i Tobie będzie znacznie lżej 👍.

 Ja też uważam, że pomaganie to nic złego. Moją granicą jest choćby symboliczna wdzięczność. Natomiast jeśli np. mam być życzliwy i pozwolić siostrze wybrać dowolnie ze spadku po rodzicach a sobie wziąść ochłapy? To nie do mnie tak.

 

Gdybym nie obejrzał serialu jutubowego przed, to bym z lektury tego forum mało co zrozumiał. Jest za dużo chaosu i różnych interpretacji jak dla nowicjuszy.

 

Jednak mam cały czas taką nadzieję, że istnieje tu jakaś ukryta grupa braci, która spotyka się w realu, tylko że nie chcą się ujawnić.

 

Bo spotkania z osobnikami płci męskiej nieuświadomionej są niekomfortowe ze względu na tematy, ktorych muszę unikać. Zamiast się rozluźnić to muszę się pilnować. Przykład: ostatnio młody GenZ narzeka, że musi po robocie posprzątać bo miał kobietę na chacie w weekend. Chcąc trochę go szturchnąć, żeby trochę zmienił kryteria doboru partnerek dla jego dobra, tłumaczę mu, że "kobieta na chacie" to mi raczej kojarzy się z "wysprzątanym lokalem". Odpowiedź cytuję: "Jak możesz tak mówić!"

 

Link to comment
Share on other sites

"Samotność" to stan umysłu.

 

W dniu 12.12.2025 o 18:11, Magos Dominus napisał(a):

Nikt nie zabrania spotykania się ze znajomymi płci męskiej

Z płcią żeńską też nie.

Jak chcesz to spotkaj się z kobietą, ale bądź świadom jaka jest jej natura, i nie daj się wykorzystać ani zmanipulować.

 

Może też zawsze mieć jakichś znajomych chłopów... normików/blue pillowców.

Kwestia tylko, żeby nauczyć się/przyzwyczaić... żeby stało się Twoją drugą naturą, nie poruszanie pewnych tematów z nimi.

 

Da się.

A jeśli po kielonie sami coś tam wspomną, wtedy coś tam pogadać możesz, tylko bez "prawd objawionych", bo i tak nie zrozumieją/podświadomie odrzucą.

 

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

W dniu 12.12.2025 o 11:21, odysean napisał(a):

Bracia,

 

Ponieważ wyszedłem z matriks'a dosyć niedawno, jeśli porównać ten czas do długości mojego życia, to mam kilka takich spostrzeżeń żyjąc według swoich zasad MGTOW:

 

1. W mojej dalszej rodzinie większość to kobiety. Te wszystkie ciotki i kuzynki to mniej lub wiecej toksyczne wampiry. Wiekszość po rozwodach. Jak zauważyły, że już nie bawię się w "rodzinę" i nie wspomagam finansowo, mentalnie lub fizycznie (w sensie np. trzeba mi przywieźć kilka worków cementu z marketu), kontakt sie urwał.

2. W środowisku businessowym, jeśli współpracowniczki zauważą, że: nie jestem łatwym celem, nie skaczę jak głupi na tekst: "idziemy na jednego z koleżankami a póżniej może coś z tego będzie", nie przeznaczam swojego czasu na profilowanie i pomaganie paniom. W zasadzie oschła współpraca. Zero życia towarzyskiego.

3. W miejscu zamieszkania wprowadza się wiele fajnych nowych sąsiadek. Ale jak się okaże, że nie jestem chetny i nie wyprowadzę jej piesiunia na spacer jak jest w pracy. Przyjaźń sąsiedzka zanika.

 

Mógłbym pewnie jeszcze wiele przykładów przytoczyć, natomiast z nich jest jeden wniosek. Życie według zasad MGTOW sprowadza się do samotności. A ona, jak już naukowo udowodniono, to trucizna dla każdego organizmu. Nie wiem co dalej o tym myśleć, może coś konstruktywnego napiszecie. Tylko nie piszcie, że to dlatego, że nie jestem CHADEM bo CHAD to i tamto bo to już przestaje być śmieszne.

 

Dzięki

To, co opisałeś to nie jest sprowadzanie życia do samotności, nicości, kres życia ludzkiego, towarzyskiego itp. Najzwyczajniej w świecie odsiałeś zwykłych pasożytów i wyzyskiwaczy. Dobrze napisał @TPakal1: jakbyś spełniał ich zachcianki to nagle przestałbyś być samotny, czy raczej miałbyś więcej takich "zleceń"? Zadaj też sobie pytanie, czy ci, o których napisałeś, też spełniliby twoje podobne zachcianki? Jaka byłaby reakcja? Pomagać to można dobremu kumplowi, kolegom, na których możesz liczyć a nie losowym babskom nastawionym na dojenie "bo im się należy". Trzeba zacząć im wybijać z głowy takie nastawienie.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

TLDR; Brat chyba nie ogarnia co oznacza MGTOW, no ale to najmniejszy zonk...

 

No ale zacznijmy od końca.

W dniu 12.12.2025 o 10:21, odysean napisał(a):

Życie według zasad MGTOW sprowadza się do samotności

Chyba jedynie, gdy ktoś tą samotność lubi. W innym przypadku to raczej brak zrozumienia czym jest MGTOW. Men Going Their Own Way - czyli mężczyzna podążający swoją drogą. Jeżeli nie masz wyznaczonego azymutu, siedzisz rozkraczony na rozstaju dróg i nie masz pojęcia czy wybrać lewą ścieżkę (LHP) czy prawą (RHP) wzdychając za pusią i targając mnicha mażysz o Dżesice sąsiadce/koleżance/p*huba (niepotrzebne skreśllić), to raczej nie ma to zbyt wiele wspólnego z MGTOW. Po prostu się oszukujesz, dorabiasz ideologię i imaginujesz że jesteś kimś, kim nie jesteś.

 

W dniu 12.12.2025 o 10:21, odysean napisał(a):

sprowadza się do samotności. A ona, jak już naukowo udowodniono, to trucizna dla każdego organizmu

Och... really... a niby kto naukowo to 'udowodnił'? 'Nowośmieszni' naukowcy nie potrafią odróżnić kobiety od mężczyzny... tak... słuchaj ich.. napewno daleko zajdziesz.
Poczytaj może Senekę, Marka Aureliusza a jak odkarmisz tą swoją zagłodzoną szarą komórkę sięgnij, to zastanów się nad zdaniem Shopenchauera (o ile cenisz wolność i autentyczność);

 

A man can be himself only so long as he is alone,
and if he doesn't love solitude, he will not freedom,
for it is only when he is alone that he is really free.

 

Mężczyzna może być sobą tylko tak długo jak jest sam,
jeśli nie kocha samotności, nie będzie kochał wolności,
bo tylko gdy jest sam, jest naprawdę wolny

 

W dniu 12.12.2025 o 10:21, odysean napisał(a):

Nie wiem co dalej o tym myśleć, może coś konstruktywnego napiszecie

A myślisz (no offence)? Czy może wykonujesz linijka po linijce standardowe oprogramowanie dla normików:

- pusia dobra,
- chaos z mediów społecznościowych i interneteu - miodzio

- o... cycki poszły, drągal płonie, trzeba stargać bestję

- o.. przez pięć sekund nic się nie działo - umieram od tej samotności, cisza - zła, cisza - niedozwolona, w ciszy ludzie zaczynają myśleć, myślenie to twój wróg.. odpal jeutjube lub slop-generator, pogadaj z JeJaj gwarantujemy że zapiszemy wszystkie twoje konwersacje i użyjemy je przeciwko tobie, bądź 'dobrym' członkiem owczego stada, myślenie złe.. programowanie z internetów dobre...

 

Zastanawiałeś się kiedyś ile myśli tak naprawdę jest 'twoich' a ile z tych myśli które sobie ciągle w głowie powtarzasz codziennie w kółko, to jedynie slogany wypalone w twoich zwojach przez media, reklamy czy programowanie społeczne? Tak więc skąd założenie że myślisz?

 

W dniu 12.12.2025 o 10:21, odysean napisał(a):

Ponieważ wyszedłem z matriks'a dosyć niedawno

Serio... bądźmy poważni.
Z niczego nie 'wyszedłeś'. Nawet za bardzo nie ogarniasz z czym ten Mjigtjał się je.
Gdybyś 'wyszedł' z matrix'a, to że jakaś posiadaczka vaginy walnęła focha nie zrobiło by na ciebie żadnego wrażenia. Nie bałbyś się postawić bardzo zamożnym ludziom decyzyjnym których imiona można znaleźć w dokumentach które mają wartość merytoryczną. Miał byś w d... gdyby ci ludzie próbowali poczuciem winy wymusić zmianę twojej decyzji, a ty ... przejmujesz się, że jakaś pipa powiedziała że ... serio ... bądźmy poważni.

 

Z niczego nie wyszedłeś, ba, nawet nie jesteś świadom mechanizmów jakie kierują twoim zachowaniem. Mechanizmów znanych od bardzo dawna, opisanych wielokrotnie w przeciągu wielu wieków. W czasach gdy informacje, za które wielu dało by się pokroić jeszcze 200 lat temu (a wielu zostało pokrojonych przed/lub po dotarciu do nich) dostępne są na wyciągnięcie ręki, błądzisz jak ślepiec w jaskini 30.000 lat temu. Uganiasz się za pipami (sąsiadeczkami) i nawet nie zdajesz sobie sprawy dlaczego ...

 

To tyle ode mnie, bo widzę, że nawet nie ma sensu zaczynać kwestii które mają jakąkolwiek wagę.

Edited by oxy
  • Like 6
Link to comment
Share on other sites

W dniu 13.12.2025 o 07:54, odysean napisał(a):

Bo spotkania z osobnikami płci męskiej nieuświadomionej są niekomfortowe ze względu na tematy, ktorych muszę unikać. Zamiast się rozluźnić to muszę się pilnować. Przykład: ostatnio młody GenZ narzeka, że musi po robocie posprzątać bo miał kobietę na chacie w weekend. Chcąc trochę go szturchnąć, żeby trochę zmienił kryteria doboru partnerek dla jego dobra, tłumaczę mu, że "kobieta na chacie" to mi raczej kojarzy się z "wysprzątanym lokalem".

Oczywiście.

 

Chociaż gdybym mieszkał sam to wolałbym aby mi baba nie zaglądała w moje rzeczy po za kuchnią i łazienką.

 

 

 

W dniu 13.12.2025 o 07:54, odysean napisał(a):

Odpowiedź cytuję: "Jak możesz tak mówić!"

:D

 

 

Edited by Brat Jan
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Autorze wszystko sprowadza się do jednej konkluzji, dla kobiet jesteś tylko zasobem/narzędziem do osiągnięcia jej celu, potrzeb, interesu.

To jest ta przykra lecz brutalna prawda o naturze kobiet, które zawsze patrzą na czubek własnego nosa, a raczej na przyjemność jaką chcą odczuwać.

Kobiety tak jak i mężczyźni unikają dyskomfortu, bo to wysiłek, zmiany.

 

Nie masz nic do zaoferowania, nie opłacasz się na żadnej płaszczyźnie, nie podobasz się kobiecie, to one nawet nie będą chciały z tobą gadać.

Dla nich również świadomy mężczyzna to zagrożenie, bo wyłapuje w mig niuanse, gierki, manipulacje, które kobiety stosują, by tresować faceta.

 

Mężczyzna naprawdę żyjący w MGTOW z wyboru (osobiście jeszcze takie nie spotkałem) wcale nie musi być samotny, bo nie uzależnia on szczęścia

i spełnienia od kobiet, wtedy nie cierpi, zajmuje się własnym życiem, tak jak lubi, chce, jak mu się podoba. 

 

Wyjście z matrix to życie poza systemem, niewielu się to udaje, dodatkowo musisz mieć ogarnięte wokoło siebie, niezależność, by inni nie mieli na ciebie wpływu.

MGTOW to pogodzenie się z zastanym stanem rzeczy, zaakceptowanie, że pewnego poziomu nie przeskoczysz.

 

Na moje ani jednego, ani drugiego stanu nie osiągnąłeś, ciągnie cię do kobiet i jest to normalne, jednak w ich oczach nie masz niczego co uznają za atrakcyjne.

Co do bycia Chadem, na pewno wiele to pomaga, kobiety są skłonne do wybaczania im nieakceptowalnych dla nich zachowań, dlaczego? bo są w 5% najatrakcyjniejszych.

Więc kobieta boi się stracić dobrą okazję, relacje, która może jej w przyszłości przynieść profity.

 

Wiedzę jaką zdobywasz, informacje, zachowaj dla siebie, nie odnoś się z nimi, obserwuj, doświadczaj, ucz się, jak działa kobieta, kim jest, czego chce i jaką ma naturę.

Kobiety są istotami uzależnionymi od opinii ludzi, kolektywne, bojące się samotności, wykluczenia poza grupę, a adaptacje na przestrzeni tysięcy może milionów lat

utwierdziły je w tym przekonaniu, bo natura, ta planeta pokazała, jak trudno kobiecie poza grupą, wręcz niemożliwe funkcjonowanie w pojedynkę.

 

To dzisiejsza cywilizacja dała kobietom narzędzia, pomoc, wsparcie, dlatego tylko sobie radzą, bo pan państwo daje opiekę, gdy przyjdą ciężkie czasy to jedna z drugą,

bez systemowych niewolników/służących, obudzi się z rękami w nocniku, będzie musiała wrócić do ustawień fabrycznych, bo inaczej marny kobiet los.

  • Like 8
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

22 hours ago, Iceman84PL said:

Mężczyzna naprawdę żyjący w MGTOW z wyboru... wcale nie musi być samotny

Nawet więcej - nikt nie może zabronić mu związków z kobietami, które zaakceptują jego zasady/ramę.

 

On 12/13/2025 at 7:54 AM, odysean said:

Jest za dużo chaosu i różnych interpretacji

Tam gdzie masz jedną słuszną interpretację, jedną "wyrocznię", czy jedną "prawdę objawioną", tam masz sektę. Gdzie wszyscy myślą tak samo, więc nikt nie myśli zbyt wiele.

Ale tam, gdzie każdy może szukać własnej interpretacji - masz wolność. Wolność nawet do popełniania błędów; poligon intelektualny, trenujący do samodzielnego wyciągania własnych, niepowtarzalnych wniosków.

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, Kespert napisał(a):

Tam gdzie masz jedną słuszną interpretację, jedną "wyrocznię", czy jedną "prawdę objawioną", tam masz sektę. Gdzie wszyscy myślą tak samo, więc nikt nie myśli zbyt wiele.

Ale tam, gdzie każdy może szukać własnej interpretacji - masz wolność. Wolność nawet do popełniania błędów; poligon intelektualny, trenujący do samodzielnego wyciągania własnych, niepowtarzalnych wniosków.

Ale czasami mi sie wydaje, że dla nowicjuszy powinna być rekomendacja "obejrz i zrozum wiadomy serial jutubowy zanim cokolwiek tutaj napiszesz". 

Link to comment
Share on other sites

W dniu 12.12.2025 o 11:21, odysean napisał(a):

żyjąc według swoich zasad MGTOW

Myślę, że problem tkwi trochę w tym jaką wersję MGTOW stworzyłeś sobie na własny użytek. MGTOW to nie jest jakaś spójna ideologia w której migtałowy papież ustala dogmaty i wyznanie wiary, a odstępstwa są karane. To bardziej filozofia życia/prakseologia, która wskazuje na to, że masz rozmaite inne możliwości przeżycia swojego życia niż tylko bycie klasycznym niewolnikiem systemu. Według mnie to sprowadza się do strącenia z piedestału wszystkich innych rzeczy i osób i ustawienia na tym piedestale samego siebie - swojego zdrowia, swojego czasu, swoich pieniędzy, swoich pasji, pracy - cokolwiek tylko wymyślisz, jak w sklepie z zabawkami. Starasz się zbudować swoje małe albo większe królestwo. Wyznaczasz cele i je osiągasz. Samemu albo z innymi ludźmi. 

 

W ramach tego podejścia do życia możesz unikać kobiet wchodząc w tryb mnicha pracującego nad sobą, możesz od czasu do czasu randkować, możesz nawet wchodzic w związki - wszystko możesz sobie dozować tak jak chcesz i na swoich zasadach. Wszystkie parametry ustawiasz sobie na pasującym Ci poziomie. Możesz zaczerpnąć z zasobów MGTOW to co jest Ci potrzebne do komfortowego życia w zgodzie z sobą samym. 

 

W dniu 12.12.2025 o 11:21, odysean napisał(a):

Zero życia towarzyskiego.

Jeżeli Ci to przeszkadza - zmień to. 

 

W dniu 12.12.2025 o 11:21, odysean napisał(a):

Życie według zasad MGTOW sprowadza się do samotności.

Ja bym to zdanie zmienił na: "Życie wg stworzonej przeze mnie wersji MGTOW sprowadza się do samotności."

 

W dniu 12.12.2025 o 11:21, odysean napisał(a):

A ona, jak już naukowo udowodniono, to trucizna dla każdego organizmu.

Potęgę wykuwa się w samotności. W samotności możesz budować siłę i wytrzymałość trenując na siłowni, w samotności możesz zdobywać wiedzę z książek, w samotności możesz podróżować i wiele wiele innych. Będąc w samotności musisz nauczyć się samodzielności, albo przepadniesz. Dobrze jak mężczyzna potrafi funkcjonować w trybie samotnego wilka. Czy to oznacza, że musisz się izolować od innych ludzi? Na pewno nie.

Edited by Orkan1990
  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

W dniu 14.12.2025 o 07:20, odysean napisał(a):

Myślę, że Twoja odpowiedź jest niedojrzała w porównaniu np. z @Jan III Wspaniały. Właśnie takich dyskusji chciałbym unikać. 

I super. Siedź w swojej strefie komfortu. Unikaj wszelkich, niewygodnych, niekomfortowych sytuacji, tak... zdecydowanie 'wyszedłeś z Matriksa'... zdecydowanie...

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 15.12.2025 o 22:18, Egregor Zeta napisał(a):

Masz ciekawe przemyślenia, zakładałeś może jakieś tematy na forum?

Owszem, i nawet kiedyś się z Tobą kłuciłem ... :P zresztą nie tylko z Tobą ;)

 

 

Edited by oxy
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.