Jump to content

To ze mną jest coś nie tak czy jednak z tymi dziewczynami?


Recommended Posts

Witam Braci. Na wstępie przepraszam za obszerność niniejszego postu, ale postanowiłem po krótce opowiedzieć wszystkie moje dotychczasowe "podboje", ponieważ nie mam jednej jakoś szczególnie wyróżniającej się historii, wszystkie są praktycznie do siebie podobne schematycznie i kończyły się zawsze tak samo, czyli jak możecie się domyśleć, niczym.

 

Ale na początku troszeczkę o mnie: 27-go skończę 23 lata, obecnie spełniam się zawodowo w pracy, o której myślałem od dziecka - jestem maszynistą. Obecnie mieszkam sam w mieszkaniu, które w papierach jest na mamę (rodzice rozwiedli się, mój tata opisał to ze swojej perspektywy w wątku "Piekło rozwodu"). Do mieszkania, w którym mieszkaliśmy wszyscy razem przed rozwodem, a w którym nadal mieszka mój tata z babcią znajduje się 300 metrów od mojego, widujemy się prawie codziennie. Posiadam własny samochód, który miałem upatrzony jeszcze przed zdobyciem prawka (nie żadne nie wiadomo co, po prostu działające z kilkoma fajnymi bajerami).

Mam w zasadzie wszystko co chciałem mieć. Niestety jestem człowiekiem dość mocno samotnym. Nie byłem na żadnej osiemnastce znajomych, czas spędzam głównie z tatą, babcią i pozostałymi członkami najbliższej rodziny (z mamą widuje się rzadziej, bo mieszka godzinę ode mnie samochodem, nie mniej codziennie rozmawiamy przez telefon). Mam w zasadzie tylko jednego wiernego znajomego z czasów podstawówki no i kilku bliższych (ale też bez przesady) kolegów z pracy i na tym moje życie towarzyskie się w zasadzie kończy. 

 

Dziewczynami zacząłem na poważnie interesować się na przełomie podstawówki i gimnazjum (jeszcze się załapałem), czyli w 2015 roku. Moja pierwsza "miłość" zakończyła się w zasadzie prosto - zaprosiłem na spotkanie - odmówiła i dziękuję.

Kolejna "próba" miała miejsce w gimnazjum i cała ta nasza "relacja" trwała naprawdę długo, bo skończyła się w zasadzie w 2021 roku. Generalnie dziewczyna najpierw robiła nadzieję, że coś z tego będzie, aby następnie stwierdzić, że jednak nic z tego i tak co jakiś czas zmieniała wersję, więc w pewnym momencie po prostu to jej gadanie o tym, że nic z tego nie robiło na mnie wielkiego wrażenia. Naprawdę mocno się wtedy zaangażowałem - kupowałem jej ulubioną czekoladę (raz przyjmowała z łachą innym razem nie przyjmowała). Dodatkowo doszły przyjaciółeczki, które wymyślały, a to wymyślenie jej chłopaka, a to wręcz by nasz wspólny kolega z naszej klasy udawał przez jakiś czas jej chłopaka, na co się na szczęście nie zgodził. Do tego doszła praktycznie "niemożność" spotkania się sam na sam. Nie wspomnę już o tym, jak ją pierwszy raz chciałem gdzieś zaprosić, to narobiła rabanu przy całej klasie, co ona ma z tym fantem zrobić... A wszystko skończyło się tak, już po ty ładnych paru latach, że gdy zapytała mnie czy dalej mi się podoba, to skłamałem, że nie (wiedziałem, że nic już z tego nie będzie, więc po co było się wydurniać). Ona na to, że dobrze, bo nie jest jeszcze gotowa na miłość, a kilka dni później już chłopak. :D

 

Zacząłem szukać pomocy na apkach typu Tinder czy Badoo i wszystkie później poznane dziewczyny pochodziły w zasadzie tylko z nich.

 

Poznałem raz jedną dziewczynę, nie z mojego miasta. Samochodem miałbym do niej 1,5 godziny, pociągiem ponad 2. No i tak sobie gadaliśmy, pisaliśmy fajnie wszystko się klei (laska była wówczas dużo młodsza, ale legalna oczywiście, chodziła jeszcze do szkoły, a ja już pracowałem). No tak jak już mówiłem, bardzo fajnie nam się gadało, nawet doszliśmy do etapu wideo rozmów na kamerkach. Niewiasta często narzekała, że ma problem kogoś znaleźć, że nikt jej nie chce i takie tam. W pewnym momencie wszystko zaczęło się sypać - gdy ja nie pisałem, laska twierdziła, że urywa się kontakt i znajomość (?), chociaż sama równie dobrze miała dostęp do telefonu i komunikatora i mogła napisać. W końcu gdy pojawiła się perspektywa na spotkanie, bo szykował mi się urlop, laska stwierdziła, że niezupełnie bo znalazła kogoś kto "odzywa się mimo wszystko", po czym zostałem zablokowany. A podobno nie może nikogo znaleźć hihi.

Poznałem kolejną, również fajnie się pisało, zbliżyliśmy się do siebie, ale jak proponowałem spotkanie to się wykręcała. W końcu po prostu nagle, bez żadnego powodu zostałem zablokowany. Czemu - nie mam zielonego pojęcia.

 

Kolejna dziewczyna i znowu podobna sytuacja - pisaliśmy dłuższy czas, laska, przynajmniej wydawało się, że jest mocno na mnie nakręcona. Mówiła, że chce mnie poznawać i poznawać i że zawsze się cieszy na wiadomość ode mnie (ta, dobre ;) ). No i tutaj znowu, gdy proponowałem spotkanie, były uniki, aż w końcu znowu któregoś dnia patrzę, a jestem zablokowany. To akurat bardzo mocno mnie zabolało, bo zaczynałem wierzyć, że może z tego wyjść coś naprawdę fajnego. Okazało się, że dziewczyna miała w tym czasie innego chłopaka. To było dla mnie jak zdrada. Bolało mnie to jeszcze bardziej. Natomiast ku mojemu zaskoczeniu za jakiś czas (akurat dziwnym trafem jak zerwali ;) ) odblokowała mnie i zaczęła wyjaśniać, że było to spowodowane śmiercią bliskiej jej osoby i jej stanem z tego tytułu i że zablokowała wtedy spore grono osób. Nie kupiłem gadki. Oczywiście chciała spróbować jeszcze raz ze mną, ale powiedziałem, że nie ma mowy po czymś takim.

  

Do tego dochodziły drobne, mało znaczące epizody, gdzie kończyło się na hej, ewentualnie na "hej, co tam?" albo po prostu dziewczyna w pewnym momencie przestała odpisywać...

 

Najpoważniejszą jak dotąd "przygodę" miałem w Sylwestra rozpoczynającego ten rok. To było nasze trzecie spotkanie ogólnie. Mieliśmy coś oglądać i z takim też zamiarem ją zaprosiłem - nie znaliśmy się wtedy jakoś wybitnie dobrze, nie wiedziałem nawet jak ma na nazwisko. Pierwsze spotkanie było bardzo udane i byłem usatysfakcjonowany natomiast podczas drugiego miałem wrażenie, że nie jest tak dobrze jak za pierwszym razem. Mimo tego dziewczyna ubzdurała sobie, że już jesteśmy razem i z takim nastawieniem do mnie przyszła. Przyniosła mi ciasto, które upiekła, bo jak powiedziała "to jest jej język miłości". Generalnie skończyło się to spotkanie tym, że zaczęła mnie całować (mimo braku mojej woli, nawet nie spytała, dla niej było oczywiste, że w tym celu ją zaprosiłem) i nawet żeśmy się rozebrali (ona chciała ten tego) ale na szczęście finalnie do niczego nie doszło. Nie do końca rozumiem skąd u niej przeświadczenie, o wielkiej miłości między nami (a podobno to my chłopy myślimy tylko o jednym). Ostatecznie skończyło się tak, że koleżance podziękowałem.

  

A teraz najnowszy epizod, który w zasadzie nie jest jeszcze ostatecznie rozstrzygnięty. Z racji mojego zawodu, zaczęło mnie w mediach społecznościowych obserwować wiele osób zainteresowanych tym tematem. Już jakiś czas wcześniej rzuciła mi się w oczy pewna dziewczyna. Lajkowała prawie każdy mój post, relację i dodatkowo sądząc po zdjęciu, była w podobnym wieku do mnie, no ewentualnie ciut młodsza. Pewnego razu wyhaczyłem ją na Badoo i stwierdziłem, że zagadam. I tak żeśmy się wkręcili, że zaczęło pachnieć czymś naprawdę poważnym, jak jeszcze nigdy dotąd. Warto nadmienić, że niewiasta jest młodsza o 6 lat (ma 17, ja zaraz 23), ale przyznam, że mi to nie przeszkadza i nie uważam tego za jakieś dziwactwo. Laska sprawia wrażenie bardziej dojrzałej i normalnej niż tamte wszystkie poprzednie. Bo byle kłótni nie blokuje od razu, tylko próbujemy wyjaśnić itp. Zresztą między moim wujkiem a ciocią jest 5 lat różnicy, a poznali się w podobnym momencie (jak ona była w szkole średniej). No i tak się kleiło, wysyłaliśmy sobie rolki różne romantyczne, potrafiliśmy pisać ze sobą pół nocy, no po prostu bajka. Ale były momenty wątpliwe. Na przykład musiałem jej kilka razy tłumaczyć to, że nasza różnica wieku nie jest dla mnie żadnym problemem i jak jej to nie przeszkadza to brnijmy w to dalej. Dodatkowo często dziwiła się, dlaczego nie chcę kogoś w moim wieku, tłumaczyłem o tej dojrzałości, o tym jak tamte się zachowywały i tak dalej i tak dalej. Dodatkowo często wspominała, że ma wątpliwości i "nie wie sama co czuje". ;)
Miała do mnie przyjechać w moje urodziny i osobiście wręczyć mi prezent. Mówiła, że chce sprawić, by ten dzień był dla mnie "niezapomniany". Trochę się zdziwiłem pewności tej deklaracji, bo przecież raczej mama nie puści niepełnoletniej jeszcze dziewczyny do obcego faceta i tak się ostatecznie stało. Niemniej doszło w końcu między nami do spotkania. Na początku mówiła, że noo mogłobyć lepiej, ale że generalnie jest zadowolona (mieszka w innym mieście ponad godzinę samochodem ode mnie, ale stwierdziłem, że wypada, żeby pierwsze spotkanie było na jej terenie). Dosłownie dzień czy dwa później zaczęła po mnie jechać jak nie powiem po kim. Padały oskarżenia, że jestem niedojrzały, że nie dziwi się, że z innymi mi nie wyszło oraz, że nie wykazuje inicjatywy. Dodatkowo kupiłem i chciałem jej podczas spotkania wręczyć prezent, którego nie przyjęła, bo jak później stwierdziła "może były powody ku temu". Gada coś, że nie ma ochoty mi wszystkiego tłumaczyć, sugerować oraz nie ma ochoty mieć takiej roli w kolejnej relacji, bo już przez jednego niedojrzałego "cierpiała". Dodatkowo twierdzi, że jestem nią tak naprawdę niezainteresowany i wszystko robię na siłę i traktuje ją jak koleżankę. Nie wiem nagle skąd taka zmiana. Jeszcze chwilę wcześniej twierdziła, że chętnie pozwiedza moje miasto i "pozna mnie bliżej". Podejrzewam, że ktoś podrzucił jej jakąś "dobrą radę", tak mi się wydaje przynajmniej. Obecnie nie rozmawiamy. Stwierdziła, że nie wiem czy po ostatnim w ogóle będzie miała ochotę rozmawiać oraz, że nie planuje się odezwać przez najbliższe dni. Zawsze zarzekała się, że jak coś jej bardzo nie spodoba to mnie zablokuje i tyle, ale do tej pory tego nie zrobiła. Podejrzewam, że jak się jeszcze trochę nie odezwę, to to zrobi, albo uprzednio jeszcze dodatkowo stwierdzi, że skoro się nie odezwałem to mi nie zależy. Daje się od niej wyczuć, że oczekiwała od tego spotkania czegoś więcej, ale za Chiny nie wiem czego. Złapania za rękę, pocałunku? Nie wiem. Przyznam, że mam opór do takich rzeczy, dopóki się do takiej osoby nie "przyzwyczaję".  Dodatkowo na koniec spotkania mnie przytuliła. Najpierw zapytała, czy może (chociaż dla mnie to było oczywiste). Widziałem, że się waha to stwierdziłem "nie to nie" - jak mówiłem mam początkowo problem z takimi rzeczami, nie przytulam się tak swobodnie tak z mamą czy z tatą. No i oczywiście "kobieta nie powinna pytać o takie rzeczy".

 

Kończąc to naprawdę nie rozumiem dlaczego obecnie młode dziewczyny nie potrafią normalnie powiedzieć, że coś jest nie tak tylko po prostu blokują albo przestają odpisywać. No tak się poważny i dojrzały człowiek niezachowuje. Strasznie mnie też irytuje to, że u dziewczyn dalej panuje przeświadzenie, że to facet ma przejmować inicjatywę, a jak nie jest w tym zbyt dobry to wypad. Kto ich tego uczy? Czasy się troszkę zmieniły, a zresztą jak dwóm stronom zależy to czemu jakoś niepomóc, niewspółdziałać? Podobno mamy równouprawnienie... 😉 Nawet moja mama mówi, że jak patrzy teraz na te młode dziewczyny współczuje mi teraz szukać sobie dziewczyny.

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

41 minut temu, wojakowy napisał(a):

Dziewczynami zacząłem na poważnie interesować się na przełomie podstawówki i gimnazjum (jeszcze się załapałem), czyli w 2015 roku. Moja pierwsza "miłość" zakończyła się w zasadzie prosto - zaprosiłem na spotkanie - odmówiła i dziękuję.

Kolejna "próba" miała miejsce w gimnazjum i cała ta nasza "relacja" trwała naprawdę długo, bo skończyła się w zasadzie w 2021 roku. Generalnie dziewczyna najpierw robiła nadzieję, że coś z tego będzie, aby następnie stwierdzić, że jednak nic z tego i tak co jakiś czas zmieniała wersję, więc w pewnym momencie po prostu to jej gadanie o tym, że nic z tego nie robiło na mnie wielkiego wrażenia. Naprawdę mocno się wtedy zaangażowałem - kupowałem jej ulubioną czekoladę (raz przyjmowała z łachą innym razem nie przyjmowała). Dodatkowo doszły przyjaciółeczki, które wymyślały, a to wymyślenie jej chłopaka, a to wręcz by nasz wspólny kolega z naszej klasy udawał przez jakiś czas jej chłopaka, na co się na szczęście nie zgodził. Do tego doszła praktycznie "niemożność" spotkania się sam na sam. Nie wspomnę już o tym, jak ją pierwszy raz chciałem gdzieś zaprosić, to narobiła rabanu przy całej klasie, co ona ma z tym fantem zrobić... A wszystko skończyło się tak, już po ty ładnych paru latach, że gdy zapytała mnie czy dalej mi się podoba, to skłamałem, że nie (wiedziałem, że nic już z tego nie będzie, więc po co było się wydurniać). Ona na to, że dobrze, bo nie jest jeszcze gotowa na miłość, a kilka dni później już chłopak. :D

Pierwsze koty za płoty - byłeś w friendzone'ie a wydawało Ci się, że jesteś na granicy relacji. Ogólnie dałeś się wodzić za nos i raczej byłeś jej ofiarą jak Ci narobiła rabanu przy klasie niż realnym obiektem zainteresowań.

Pamiętaj o tym, bo ona za 10 lat do Ciebie może wrócić jak już bedzie przejebana przez setki kakaowych przyjaciół i wtedy będzie gotowa na prawdziwą miłość.

 

41 minut temu, wojakowy napisał(a):

Poznałem raz jedną dziewczynę, nie z mojego miasta. Samochodem miałbym do niej 1,5 godziny, pociągiem ponad 2. No i tak sobie gadaliśmy, pisaliśmy fajnie wszystko się klei (laska była wówczas dużo młodsza, ale legalna oczywiście, chodziła jeszcze do szkoły, a ja już pracowałem). No tak jak już mówiłem, bardzo fajnie nam się gadało, nawet doszliśmy do etapu wideo rozmów na kamerkach. Niewiasta często narzekała, że ma problem kogoś znaleźć, że nikt jej nie chce i takie tam. W pewnym momencie wszystko zaczęło się sypać - gdy ja nie pisałem, laska twierdziła, że urywa się kontakt i znajomość (?), chociaż sama równie dobrze miała dostęp do telefonu i komunikatora i mogła napisać. W końcu gdy pojawiła się perspektywa na spotkanie, bo szykował mi się urlop, laska stwierdziła, że niezupełnie bo znalazła kogoś kto "odzywa się mimo wszystko", po czym zostałem zablokowany. A podobno nie może nikogo znaleźć hihi.

Poznałem kolejną, również fajnie się pisało, zbliżyliśmy się do siebie, ale jak proponowałem spotkanie to się wykręcała. W końcu po prostu nagle, bez żadnego powodu zostałem zablokowany. Czemu - nie mam zielonego pojęcia.

Błąd, który pewnie będzie się ciągnał przez kolejne historie (a jeszcze nie doczytałem) że wdajesz się w jakieś dziwne dziecinne manipulacje oraz zbyt długo ciągniesz temat. 

W grze randkowej zasada jest prosta - "podobasz mi się chce się spotkać, dawaj" a ty ewidetnie zabierasz się do tego z dupy strony + ta odległość to kolejny bez sens.

 

41 minut temu, wojakowy napisał(a):

Kolejna dziewczyna i znowu podobna sytuacja - pisaliśmy dłuższy czas, laska, przynajmniej wydawało się, że jest mocno na mnie nakręcona. Mówiła, że chce mnie poznawać i poznawać i że zawsze się cieszy na wiadomość ode mnie (ta, dobre ;) ). No i tutaj znowu, gdy proponowałem spotkanie, były uniki, aż w końcu znowu któregoś dnia patrzę, a jestem zablokowany. To akurat bardzo mocno mnie zabolało, bo zaczynałem wierzyć, że może z tego wyjść coś naprawdę fajnego. Okazało się, że dziewczyna miała w tym czasie innego chłopaka. To było dla mnie jak zdrada. Bolało mnie to jeszcze bardziej. Natomiast ku mojemu zaskoczeniu za jakiś czas (akurat dziwnym trafem jak zerwali ;) ) odblokowała mnie i zaczęła wyjaśniać, że było to spowodowane śmiercią bliskiej jej osoby i jej stanem z tego tytułu i że zablokowała wtedy spore grono osób. Nie kupiłem gadki. Oczywiście chciała spróbować jeszcze raz ze mną, ale powiedziałem, że nie ma mowy po czymś takim.

Zaś - pisaliśmy dłuższy czas, proponowałem spotkanie itp. Brzmisz jakbyś prosił o spotkanie + wydaje Ci się, że czym dłużej będziesz pisał tym lepiej ją poznasz i będziecie mieć cudowną więź. To tak nie działa. One potrafią wieź którą budowaleś z nią latami wrzucic do śmietnika jak pojawi się inny ciekawszy gość. Masz działać tu i teraz. 

Ta akurat miała chłopaka, no trudno, ale dopóki tego nie wiedziałeś to trzeba bylo grzać.

Reszta jej tłumaczenia, spoko ale wypierdalaj po czymś takim( tu masz plus :) )

41 minut temu, wojakowy napisał(a):

To było nasze trzecie spotkanie ogólnie. Mieliśmy coś oglądać i z takim też zamiarem ją zaprosiłem - nie znaliśmy się wtedy jakoś wybitnie dobrze, nie wiedziałem nawet jak ma na nazwisko. Pierwsze spotkanie było bardzo udane i byłem usatysfakcjonowany natomiast podczas drugiego miałem wrażenie, że nie jest tak dobrze jak za pierwszym razem. Mimo tego dziewczyna ubzdurała sobie, że już jesteśmy razem i z takim nastawieniem do mnie przyszła. Przyniosła mi ciasto, które upiekła, bo jak powiedziała "to jest jej język miłości". Generalnie skończyło się to spotkanie tym, że zaczęła mnie całować (mimo braku mojej woli, nawet nie spytała, dla niej było oczywiste, że w tym celu ją zaprosiłem) i nawet żeśmy się rozebrali (ona chciała ten tego) ale na szczęście finalnie do niczego nie doszło. Nie do końca rozumiem skąd u niej przeświadczenie, o wielkiej miłości między nami (a podobno to my chłopy myślimy tylko o jednym). Ostatecznie skończyło się tak, że koleżance podziękowałem.

Tu mi ręce opadają, ty jesteś normalny? Przychodzi do Ciebie laska nagrzana, mówi Ci każdym gestem i słowem, że masz ją wyruchać a ty mówisz, że nie wyraziłeś woli xDDDDDDDDDD

Jeszcze się cieszysz, że do niczego nie doszło xDDDDDDDDDD TO jest jakiś zart? XDDDD

Masz jakiś kompletny zaburzony obraz odczytywania znaków, które one Ci dają. 
EDIT: tu nasuneła mi się myśl, że Ty właśnie powinineś działać jak ta laska. Dla niej to było normalne i naturalne, że ona przychodzi, robi coś dla Ciebie, potem sięga jak po swoje i masz ją całować. Potem rozbieracie się i będzie Cię ruchała. A potem sie zobaczy. Zauważ, że ona nie pyta o zgodę, czy Ci się to podoba, czy ma zgodę, po prostu to robi. 

41 minut temu, wojakowy napisał(a):

Pewnego razu wyhaczyłem ją na Badoo i stwierdziłem, że zagadam. I tak żeśmy się wkręcili, że zaczęło pachnieć czymś naprawdę poważnym, jak jeszcze nigdy dotąd.

No dobra, tu już mamy wyjasnienie wszystkiego. Twoja matka jest na dystans, relacja tylko z Ojcem i Babcią i tobie po prostu brakuje miłości i cukierkowego świata, dlatego tak to romantyzujesz. Polecam otrzeźwieć bo nabierzesz się w końcu na wielką miłość i skonczysz pod mostem z alimentami na dzieci i żonę.

41 minut temu, wojakowy napisał(a):

No i tak się kleiło, wysyłaliśmy sobie rolki różne romantyczne, potrafiliśmy pisać ze sobą pół nocy, no po prostu bajka

Słodko, pisaliście sobie pół nocy i wysyłaliście rolki. Czyli zamiast się z nią spotkać i posuwać ją na tym samym łóżku na którym Ci wysyła słodkie memy wolisz fantazjować w domciu pod kołderką i czuć się jak bajce.

41 minut temu, wojakowy napisał(a):

Na przykład musiałem jej kilka razy tłumaczyć to, że nasza różnica wieku nie jest dla mnie żadnym problemem i jak jej to nie przeszkadza to brnijmy w to dalej.

Błąd na błędzie. Ty nie masz jej pytać czy jej to przeszkadza. Jak tobie nie przeszkadza to idziesz dalej i nie prosisz ją o zgodę.

41 minut temu, wojakowy napisał(a):

Dodatkowo często dziwiła się, dlaczego nie chcę kogoś w moim wieku, tłumaczyłem o tej dojrzałości, o tym jak tamte się zachowywały i tak dalej i tak dalej. Dodatkowo często wspominała, że ma wątpliwości i "nie wie sama co czuje". ;)

No jesteś pierdoła i tłumaczysz się to ona potem nie wie co czuje, bo inny gość by ją już ostro posuwał.

41 minut temu, wojakowy napisał(a):

Dosłownie dzień czy dwa później zaczęła po mnie jechać jak nie powiem po kim. Padały oskarżenia, że jestem niedojrzały, że nie dziwi się, że z innymi mi nie wyszło oraz, że nie wykazuje inicjatywy.

Czytam to na bieżąco i komnetuje i nie trzeba było długo czekać by ci laska powiedziała to samo co ja xD

Swoją droga czy ty jej się spowiadałeś z innych relacji gdzie Ci nei wyszło? Wiesz jaki to obraz siebie jej sprzedajesz? Żadna inna mnie nie chciała a teraz jestem tu z tobą, pokochaj mnie. Jakbym się spotkał z laską, która opowiadała by mi o swoich porażakach związkowych to bym wyszedł. Szkoda mi życia na loserów.

41 minut temu, wojakowy napisał(a):

Przyznam, że mam opór do takich rzeczy, dopóki się do takiej osoby nie "przyzwyczaję". 

Sugeruje szybko zwalczyć ten opór bo za parę lat będziesz miał tony takich historii jak te wyżej. Laskami chcą tu i teraz, one płyną na emocjach. Jak widza flepę, który nie wie czego chce, za którego trzeba podejmować decyzję i który prosi o zgodę na wszystko to gardzą.Każda z nich tobą gardzi bo jesteś dla nich facetem ostatniej kategorii.

41 minut temu, wojakowy napisał(a):

No i oczywiście "kobieta nie powinna pytać o takie rzeczy".

Masz jakieś dziwne przekonania, które kierują twoim życiem. Nie wiem kto Ci ich do głowy nawkładał, ale robisz wszystko inaczej niż się powinno.

41 minut temu, wojakowy napisał(a):

Kończąc to naprawdę nie rozumiem dlaczego obecnie młode dziewczyny nie potrafią normalnie powiedzieć, że coś jest nie tak tylko po prostu blokują albo przestają odpisywać. No tak się poważny i dojrzały człowiek niezachowuje.

Postaw się z drugiej strony. Piszesz z grubaską, która jest memlą, flepą i nie wie chce od życia. Przecież szkoda czasu na kogoś takiego. Tak samo jest z tobą, robisz jakieś dobre pierwsze wrażenie, może jesteś w miarę przystojny i masz fajnego instagrama itd. Potem przychodzi dalsze poznanianie i widać, że jesteś cienias.

41 minut temu, wojakowy napisał(a):

że to facet ma przejmować inicjatywę, a jak nie jest w tym zbyt dobry to wypad.

Dokładnie tak, wypad, chyba, że masz szalonie cudowny wygląd i względnie dobry portfel to przetrwasz ale wypad zaliczysz na koniec a nie z poczatku.

41 minut temu, wojakowy napisał(a):

Czasy się troszkę zmieniły, a zresztą jak dwóm stronom zależy to czemu jakoś niepomóc, niewspółdziałać? Podobno mamy równouprawnienie... 😉 Nawet moja mama mówi, że jak patrzy teraz na te młode dziewczyny współczuje mi teraz szukać sobie dziewczyny.

Czasy pewnie się zmieniły ale reguły gry są ciągle te same. Nie potrafisz w to grać to zostają ci grubaski, dziwki albo ta jedyna co finalnie Cię wyrucha na hajs i alimenty.

 

Sorry, że taki brutalny wobec Ciebie jestem ale popełniasz jedne i te same błędy. Masz strasznie słabą grę z laskami, nie wiesz jak się to robi, igorujesz albo na siłę nie widzisz sygnałów, boisz się inicjatywy, masz dziwne wzorce i przekonania, pewnie zasłyszane z domu rodzinnego itd. Starasz się pływać w świecie, gdzie jesteś na poziomie zero.  Tona pracy przed tobą.

Edited by calltoaction
  • Like 7
  • Thanks 1
  • Sad 1
Link to comment
Share on other sites

13 minut temu, calltoaction napisał(a):

Sorry, że taki brutalny wobec Ciebie jestem ale popełniasz jedne i te same błędy. Masz strasznie słabą grę z laskami, nie wiesz jak się to robi, igorujesz albo na siłę nie widzisz sygnałów, boisz się inicjatywy, masz dziwne wzorce i przekonania, pewnie zasłyszane z domu rodzinnego itd. Starasz się pływać w świecie, gdzie jesteś na poziomie zero.  Tona pracy przed tobą.

Bracie ja się Broń Boże nie gniewam. Mnie nieraz trzeba z góry na dół opierniczyć, żeby "zaskoczyło". A co do reszty wypowiedzi, to niestety się zgadzam. 

Edited by wojakowy
ucięte słowo
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, wojakowy napisał(a):

młode dziewczyny

 

Godzinę temu, wojakowy napisał(a):

No tak się poważny i dojrzały człowiek niezachowuje

 Na pocieszenie powiem, że starsze też zachowują się niepoważnie. 
Niestety, ale problem jest w Tobie. Masz branie, ale jak przychodzi do Ciebie kobieta i chce się z Tobą ruchać to Ty się cieszysz, że ostatecznie do niczego nie doszło. Nie wiem jak wyglądają Twoje rozmowy z kobietami, ale mam wrażenie, że wysyłasz jakieś sprzeczne sygnały. 
Mocno przeżyłeś rozwód rodziców? Bo może chcesz coś więcej, ale podświadomie sabotujesz swoje relacje. 

Link to comment
Share on other sites

13 minut temu, Magos Dominus napisał(a):

 

Mocno przeżyłeś rozwód rodziców? Bo może chcesz coś więcej, ale podświadomie sabotujesz swoje relacje. 

Niestety Bracie przeżyłem bardzo mocno. Natomiast co do sabotowania to niestety, ale możesz mieć rację. W każdym razie dzięki za wskazanie przyczyn problemów. Podświadomie czułem, że to może być problem ze mną, bo w końcu tyle skopanych relacji to jednak nie przypadek…

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Brat calltoaction wszystko dobrze podsumował. Wygląda na to, że masz wgrany romantyczny wzorzec miłości do kobiet - to pisanie całą noc etc. Ty masz je ruchać, do tego prowadzić a nie z nimi gadać.

One będą pierdolić różne głupoty -> opowieści o miłości, trudach swojego życia itp. Jak dasz się w to wciągnąć będziesz wpadał do friendzone czy tam inną orbitę.

Będą pisały Ci jaki to nie jesteś wyjątkowy, umiesz słuchać i rozbawić a w tym samym czasie będą opierdzielać gały i będą grzmocone przez innych kolesi bo robisz za emocjonalną ścierę i koleżankę z fiutem.

 

Stety niestety tak wygląda rzeczywistość.

 

 

Edited by Upadły Romantyk
  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

A co do tej ostatniej laski, myślicie, że da się to jeszcze wyratować i co może znaczyć to, że jeszcze mi nie „podziękowała” blokadą? Czy lepiej próbować na nowym, czystym, nieskażonym gruncie?

Link to comment
Share on other sites

6 minut temu, wojakowy napisał(a):

A co do tej ostatniej laski, myślicie, że da się to jeszcze wyratować i co może znaczyć to, że jeszcze mi nie „podziękowała” blokadą? Czy lepiej próbować na nowym, czystym, nieskażonym gruncie?

W ostatniej relacji jesteś w dalekiej dupie i raczej bliżej Ci do gościa z którego ona się smieje z koleżankami. 

Polecam, żeby Cię ktoś za rekę poprawdził jak się ogarnia relacje bo na razie jesteś nice guyem do potęgi. Polecam Ci również przeczytać książkę "GRA" Neila Strausa tam zobaczysz to kim jesteś i dlaczego.

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Próbuj. Jednak póki nie przerobisz tego co masz pod kopułą, to będziesz miał wrażenie, że spotykasz takie same laski (tak samo się zachowujące), historia będzie się toczyła identycznie. Może pójdziesz i pukniesz jakaś (teoretycznie pójdziesz do przodu) ale potem ona zrobi coś co Bracia wyżej Ci opisali, tylko po prostu gdy będziecie na wyższym/głębszym poziomie relacji. 

 

Słuchaj @calltoaction bo Ci naprawdę wartościową wiedzę przestawia, opartą o głębie i fakty, a nie powierzchowne rzeczy które możesz spotkać powszechnie. 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Teraz, calltoaction napisał(a):

Polecam, żeby Cię ktoś za rekę poprawdził jak się ogarnia relacje bo na razie jesteś nice guyem do potęgi. 

No właśnie Bracie tu jest cały pies pogrzebany. Nie ma za bardzo kto. Z tego właśnie wynika taki, a nie inny stan rzeczy. To wszystko w moim przypadku to operacja i nauka na żywym organizmie, co jak widać póki co przynosi katastrofalne skutki. 

Link to comment
Share on other sites

Teraz, wojakowy napisał(a):

No właśnie Bracie tu jest cały pies pogrzebany. Nie ma za bardzo kto. Z tego właśnie wynika taki, a nie inny stan rzeczy. To wszystko w moim przypadku to operacja i nauka na żywym organizmie, co jak widać póki co przynosi katastrofalne skutki. 

Proces zrzucania zbroi może być długi i bolesny - ale masz przewagę, jesteś na forum i zaczynasz coś kumać przed nieuchronną katastrofą konsekwencji bycia nice guyem. Jeśli masz powodzenie, próbuj, baw się i korzystaj - tylko nie rób głupstw, zbytnio się nie angażuj, nie przewalaj kasy > one w końcu same Cię oduczą takiego zachowania.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

No właśnie z tym powodzeniem czy braniem bym się za bardzo nie rozpędzał. Lajki na apkach dostaje „od wielkiego dzwonu”, a rozwinięta konwersacja następuje od jeszcze większego. Przedstawione w moim pierwszym poście sytuacje miały miejsce nie co chwilę, a w odstępach nawet kilku-kilkunastu miesięcy.

 

15 minut temu, OdważnyZdobywca napisał(a):

Słuchaj @calltoaction bo Ci naprawdę wartościową wiedzę przestawia, opartą o głębie i fakty, a nie powierzchowne rzeczy które możesz spotkać powszechnie. 

Ja jak najbardziej chłonę i jestem wdzięczny za każdą wskazówkę. Należę zresztą do ludzi, którzy potrafią wyciągać wnioski. 

Link to comment
Share on other sites

19 minut temu, wojakowy napisał(a):

No właśnie Bracie tu jest cały pies pogrzebany. Nie ma za bardzo kto. Z tego właśnie wynika taki, a nie inny stan rzeczy. To wszystko w moim przypadku to operacja i nauka na żywym organizmie, co jak widać póki co przynosi katastrofalne skutki. 

Chcesz się zmienić, najpierw przeczytaj książkę o której Ci napisałem. Jak masz determinacje do zmiany to zrobisz to w parę dni. Nikt Ci nie każe robić od linijki to co tam jest napisane ale musisz znać procesy i etapy każdej z relacji.

Podam ci prosty przykład.

Każda relacja z kobietami przebiega w trzech etapach:

1) Budowa atrakcyjności

2) Bliskość / więź / raport

3) Uwodzenie - słowa, dotyk, pocałunek, sex

 

Dużo początkujacych często pomija któryś z tych etapów i zastanawia się czemu do cholery nie ma efektów. Często też myli niektóre kroki i potem wychodzi z tego cringe albo przykłada zbyt dużą wagę do jednego kroku.

Typowy początkujący jak w twoim wypadku buduje nikłą atrakcyjność - wydaje się fajny, bo może jest przystojny, może ma fajnego instagrama itd. Następnie bez doświadczenia płynieee w budowanie raportu. 

Raport to nic innego jak te rozmowy bez końca o pierdołach, które u Ciebie powoduje wystrzał dopaminy w głowie i ciągniesz to bez końca by dostać więcej i więcej a laska sie zaczyna nudzić.

Ty jej pierdolisz o tym co dzis jadłeś, ile srałeś jaki serial ogladasz, a ona chce iść dalej, ona chce się dotykać, całować, ruchać. A ty dalej jej pierdolisz kocopoły. 

(tu często wpadasz w friendzone, czyli fajny facet do pogadania ale seks z nim to jakbym miala sie ruchać z bratem albo / nie wiem co czuje, czyli - no jesteś sobie na orbitce i od wielkiego dzwona możę ale raczej nie, bo szukam innych cech w facecie niż te które ty masz, innymi słowy jesteś ciotą)

 

Początkujacy też mylą raport z uwodzeniem. Im się wydaje, że jak wyslą romatycznego mema to jest spoko(może na którymś etapie tak) ale z początku to jest załosne i jesteś ciotą jeżeli tak robisz.

ABC to zbudować atrakcyjność - wygląd, to jak mówisz, jak pewny siebie jesteś, czy masz jaja.

Zbudować raport by poczuła wieź - idealnie to obrazuje ten tekst które one często mówią - ojejj czuje jakbym znała Cię całe życie a nie 20minut

Przejść płynnie w czasie raportu do uwodzenia - dotyk

Przejśc do uwodzenia, zmiana głosu, dotyk, pocałunek, zmiana lokalu -> sex.

 

Jak ją będziesz z nią sypiać 4 razy dziennie przez kolejne 3 miesiace to możesz jej czasem memy z serduszkami wysłac. Ogólnie wysyłanie memów i rolek zostaw dla ciot.

Edited by calltoaction
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

2 minuty temu, calltoaction napisał(a):

Chcesz się zmienić, najpierw przeczytaj książkę o której Ci napisałem. Jak masz determinacje do zmiany to zrobisz to w parę dni. Nikt Ci nie każe robić od linijki to co tam jest napisane ale musisz znać procesy i etapy każdej z relacji.

Podam ci prosty przykład.

O widzisz Bracie, tego mi trzeba było, nadziei. Książkę napewno „obczaję”.  A co do tych innych rzeczy to hmmm, mam coś w sobie w rodzaju blokady. Boję się tego, że w związku z brakiem doświadczenia po prostu coś spieprzę i coś będzie nie tak. Ta obawa głównie powoduje ten stan rzeczy, że faktycznie mam opory przed pójściem „dalej”.

Link to comment
Share on other sites

3 minuty temu, wojakowy napisał(a):

O widzisz Bracie, tego mi trzeba było, nadziei. Książkę napewno „obczaję”.  A co do tych innych rzeczy to hmmm, mam coś w sobie w rodzaju blokady. Boję się tego, że w związku z brakiem doświadczenia po prostu coś spieprzę i coś będzie nie tak. Ta obawa głównie powoduje ten stan rzeczy, że faktycznie mam opory przed pójściem „dalej”.

No dobra spierdolisz coś i co się stanie w najgorszym wypadku?

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, wojakowy napisał(a):

27-go skończę 23 lata,

Uzupełniając odpowiedzi Braci - jesteś młody, daj sobie czas żeby to wszystko zrozumieć. Masz w sobie masę błędnych przekonań, które wpajano Ci przez lata, także to normalne, żeby zmienić podejście - potrzeba czasu.

 

Wielka chwała dla Twojego ojca, że skierował Cię na to forum - gdzie możesz chłonąć wiedzę i doświadczenie Braci. Wiele bym dał, żeby w wieku 23 lat dostać taką wiedzę, jaką przyjąłem dopiero w wieku 37 - ale i tak się mega przydała. 

Także czytaj, słuchaj, zadawaj pytania, buduj siebie - a za rok, dwa przyjdą efekty. Wchodząc w te dorosłe życie wejdziesz dużym handicapem, bo będziesz już znał schematy, mechanizmy, red flagi u kobiet, manipulacje które bardzo często stosują. I już teraz mogą Ci napisać, że zanim wiedzę dobrze posiądziesz, to jeszcze jakieś tam błędy pewnie popełnisz - ale nie zrażaj się tym.

 

Klasycznie - czy kanał "Musisz wiedzieć" już namiętnie przesłuchujesz? Polecam przy okazji De Masta - bo chłop gada konkretnie bez owijania w bawełnę. Z lektur - to co polecił Ci @calltoaction również polecam w 100%, dorzuciłbym książkę p. Marka - Kobietopedia (klik).

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

51 minut temu, wojakowy napisał(a):

Boję się tego, że w związku z brakiem doświadczenia po prostu coś spieprzę i coś będzie nie tak. Ta obawa głównie powoduje ten stan rzeczy, że faktycznie mam opory przed pójściem „dalej”.

 

Spieprzysz, to pewne mogę się założyć. Nie spieprzysz tylko w jednym przypadku jak nic nie będziesz robił i skończysz jako zgorzkniały wyznawca czarnej piguły. Wiedzę z forum masz. Wsparcie rodziny. Żadnych stałych relacji jak na tę chwilę. Na tę chwilę to podjąłeś mniej prób niż ludzie w moim wieku przez rok (bez powodzenia). 

Gładko to idzie naprawdę nielicznym, większość łyka łzy płacząc po cichu w pokoju nad niespełnionymi miłościami i fantazjując o powrotach i kolejnych szansach. 

 

Wszystko bracia napisali, więc do ataku chłopie.

 

ps. mechanizm blokady jest jak najbardziej właściwy, ale ... dla grupy plemiennej 40-60 osób. Tam rzeczywiście informacja roznosiła się lotem błyskawicy i jak, ktoś ośmieszył się przy startowaniu do jednej panny to mógł drugiej szansy nie dostać (zależnie od struktury demograficznej danej grupy) dlatego tak ważna była bezbłędność w rytuale. W tak małej społeczności mogło być dodatkowo niezdrowo by Kazik mógł mieć dzieci z Anią, więc dla Bronka zostawała tylko Ania. Stąd mechanizm małżeństw aranżowanych, które miały sens w tamtych warunkach. Pytasz co to ma do rzeczy, a no dokładnie tyle samo co mechanizm blokady, który w tobie działa. Tak samo pomocny w dzisiejszym uwodzeniu jak lęk przestrzeni w pracy pilota. Nie ma co główkować za dużo. 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Dzięki Bracia. Tyle wystarczyło, żebym zaczął „jarzyć” o co chodzi i o co tak naprawdę koleżanka zrobiła aferę. A z tym baniem oczywiście też racja, ale oczywiście musiałem to przeczytać na forum, bo sam bym na to nie wpadł. 🫣

6 minut temu, Spokojnie napisał(a):

Wielka chwała dla Twojego ojca, że skierował Cię na to forum - gdzie możesz chłonąć wiedzę i doświadczenie Braci. Wiele bym dał, żeby w wieku 23 lat dostać taką wiedzę, jaką przyjąłem dopiero w wieku 37

 

Też po czasie to doceniłem. Najgorsze jest właśnie to, że z najbliższego otoczenia nikt nie potrafił powiedzieć mi wprost, że problem leży po mojej stronie. Jednak forum, to forum. Teraz żałuję, że opisałem to dopiero teraz.
 

10 minut temu, Spokojnie napisał(a):

Klasycznie - czy kanał "Musisz wiedzieć" już namiętnie przesłuchujesz? Polecam przy okazji De Masta - bo chłop gada konkretnie bez owijania w bawełnę. Z lektur - to co polecił Ci @calltoaction również polecam w 100%, dorzuciłbym książkę p. Marka - Kobietopedia (klik).

Szczerze to nie przeglądałem nic poza tym forum. Ale dziękuję za polecenie tych materiałów.

 

12 minut temu, Piter_1982 napisał(a):

Spieprzysz, to pewne mogę się założyć. Nie spieprzysz tylko w jednym przypadku jak nic nie będziesz robił i skończysz jako zgorzkniały wyznawca czarnej piguły.

 

Amen.

Link to comment
Share on other sites

8 minut temu, wojakowy napisał(a):

Też po czasie to doceniłem. Najgorsze jest właśnie to, że z najbliższego otoczenia nikt nie potrafił powiedzieć mi wprost, że problem leży po mojej stronie. Jednak forum, to forum. Teraz żałuję, że opisałem to dopiero teraz.

Bo większość osób żyje w iluzji, nie możesz ich za to winić. 

 

Według mnie, to masz teraz dobry czas dla siebie, a pytanie jak go wykorzystasz - zależy tylko od Ciebie... Tak jak pisałem, masz handicap na wyciągnięcie ręki, potrzebujesz czasu, żeby wiedzę, którą tutaj i w lekturach zdobędziesz - SKONFROTNOWAĆ z życiem. Wówczas zauważysz jak wiele kłamstw nt. relacji nam pakowano do głowy przez XX lat (od książek, muzyki, telewizji po reklamy i przysłowia).

 

Jak nauczysz się odróżniać czerwone flagi, manipulacje itp. zagrywki kobiet, to wówczas przyjdzie czas na praktykę i pewnie wtedy też uwalisz co najmniej raz 😉

 

Aha, z dużym prawdopodobieństwem przyjdzie moment zwątpienia, negowania tego wszystkiego czego się dowiesz, polecam wspomniany kanał: 

 

Jeśli umiesz w cele długoterminowe - ustal sobie systematyczne czytanie + podcasty. Na forum zadawaj pytania, najwyżej dostaniesz zjebkę jak ja kiedyś od @zuckerfrei - ale uwierz, że to nie nie będzie zjebka bo gość ma zły dzień, tylko taka, która z czasem okaże się prawdą. 

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

9 minut temu, Spokojnie napisał(a):

Jak nauczysz się odróżniać czerwone flagi, manipulacje itp. zagrywki kobiet, to wówczas przyjdzie czas na praktykę i pewnie wtedy też uwalisz co najmniej raz 😉

 

 

Dzięki lekturze forum już na niektóre rzeczy jestem wyczulony, jak np. to słynne spanie u koleżanki czy "nie wiem co czuję". 😉 Ale oczywiście na tym nie poprzestaję i zamierzam dalej wnikliwie się "doszkalać".

Link to comment
Share on other sites

8 minut temu, wojakowy napisał(a):

Dzięki lekturze forum już na niektóre rzeczy jestem wyczulony, jak np. to słynne spanie u koleżanki czy "nie wiem co czuję". 😉 Ale oczywiście na tym nie poprzestaję i zamierzam dalej wnikliwie się "doszkalać".

Przyjacielu - wiem, że jesteś młody i są czasy "fast food'ów", ludzie chcą szybko, tu i teraz efekty. W Twoim wypadku polecam uzbroić się w cierpliwość, ale jestem pewien, że ta droga i jej czas są tego warte. Sam podejmiesz decyzję końcową.

 

Tutaj masz jasne proste zasady, czerwone flagi, manipulacje. Moja uwaga - nie obrażaj się na kobiety, to niech ich wina, one po prostu taką mają naturę w większości. Część to robi świadomie, z wyrachowaniem, ale myślę, że większość nie ma pojęcia czemu np. zdradziła (hipergamia). 

 

Forum to skarbnica wiedzy, jak Ci czas pozwoli to zacznij od Świeżakowni i historii sprzed kilku lat, zauważysz pewien schemat jak działają kobiety. Polecam też luźniejsze wątki, jak np. ten w którym bracia dzielą się esencją w pigułce.  

 

P.S. w tym wszystkim miej swoje zdanie, wątpliwości i pytania. Będzie wiele sprzeczności, ale jeśli zapytasz - na pewno wiele osób spróbuje Ci pomóc. 

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, calltoaction napisał(a):

Pamiętaj o tym, bo ona za 10 lat do Ciebie może wrócić jak już bedzie przejebana przez setki kakaowych przyjaciół i wtedy będzie gotowa na prawdziwą miłość.

VS

4 godziny temu, calltoaction napisał(a):

To tak nie działa. One potrafią wieź którą budowaleś z nią latami wrzucic do śmietnika jak pojawi się inny ciekawszy gość. Masz działać tu i teraz.

VS

4 godziny temu, calltoaction napisał(a):

Ty właśnie powinineś działać jak ta laska. Dla niej to było normalne i naturalne, że ona przychodzi, robi coś dla Ciebie, potem sięga jak po swoje i masz ją całować. Potem rozbieracie się i będzie Cię ruchała. A potem sie zobaczy.

=To proponujesz (jak jest okazja) żeby wyruchać i postępować jak ten "niedobry" n'ty kakaowy przyjaciel, ale ostatecznie i tak trafi się ktoś lepszy. Recepta na jeszcze większe kureswto, zresztą i tak jesteś trolem wiec nikt normalny tych głupot nie słucha...

Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.