Jump to content

Jakie jest rozwiązanie na kryzys w relacjach?


Recommended Posts

Panowie, Podzielę się tutaj bardzo fajnym podkastem. Ktoś (chyba @JoeBlue) (jeśli nie to przepraszam) już wspominał o tym kanale. Naprawdę poszerza to tematy o których tutaj rozmawiamy. 

W obecnym temacie kryzysu w relacjach wrzucę coś co na pierwszy rzut oka może wydawać się dziwne...ale poczytajcie bo ma to głęboki sens!

 

Temat odcinak to "Rób/oferuj najmniej jak tylko się da" 

 

 

 

Ponieważ nie wszyscy sobie radzą z angielskim pozwoliłem sobie na moje własne tłumaczenie/interpretację:

 

Powody dlaczego ma to sens:

1. Nigdy nie możesz zmniejszyć swoich starań. Jak np. przyzwyczaisz kobietę, że od pierwszej randki przynosisz jej bukiet róż, zabierasz na drogą kolację, to potem nie możesz nagle zaproponować jej hot-doga i spacer po parku. Możesz tylko eskalować swoje zaangażowanie. Kobiety dodatkowo przystosowują się do poziomu który oferujesz, więc Twoje super staranie się na początku zaczynają traktować jako coś oczywistego (popularny ostatnio termin „bare minimum”) i ich oczekiwania rosną. Jak w polskim przysłowiu że „apetyt rożnie w trakcie jedzenia”.  Więc jeśli zaczynasz od razu przy pierwszym spotkaniu z „grubej rury”, to gratulacje, sam się zapędziłeś w kozi róg (na przyszłość).

 Nie masz co liczyć na wdzięczność. Związek może trwać z poczucia winy (gdy jedna osoba czuje się źle gdyby odeszła od osoby której tyle zawdzięcza). Nigdy jednak nie trwa z samego poczucia wdzięczności.  

 

2. Daje Ci to odpowiedni mechanizm pozytywnego sprzężenia (nagradzania za dobre zachowanie). Czyli im więcej laska się stara, robi to na czym Tobie zależy, tym bardziej możesz to nagradzać, co powoduje że ona nadal się stara. Jeśli na pierwszej randce wpadasz na pełnej k**wie z naręczem kwiatów i traktowaniem ją jak księżniczkę….to nie masz już pola manewru na przyszłość. Tutaj ważny cyctat „bo co do ch***ja te laski zrobiły żeby zapracować sobie na to traktowanie jej jak księżniczkę”?  Gostkowie z takim podejście są odpowiedzialni za to, że współczesne kobiety są tak roszczeniowe. To nie feminizm to spowodował, ale właśnie tabuny mężczyzn którzy oferowali (od razu) „noszenie na rękach” od pierwszej randki jako standard, gdy jeszcze te kobiety niczym sobie na to nie zasłużyły. Za każda roszczeniową kobietą jest wianuszek mężczyzn którzy ja taką stworzyli swoim głupim zachowaniem.

 

Od 5:30 autor podaje dobry przykład analogi. Kobieta decyduje o seksie, ale to facet decyduje o związku. Związek to trochę jak zatrudnienie. Mało kto zasuwałby przez miesiąc w robocie, gdyby pierwszą pensję od razu dostał na starcie. Dokładnie to dzieje się na rynku damsko męskim. Jeśli dajesz ludziom coś z góry, to usuwasz powód dla którego chcieli nadal utrzymywać relacje z Tobą. Tak samo dzieje się właśnie  w życiu zawodowym. Im dłużej pracujesz w danej firmie z oddaniem, tym wyżej awansujesz, masz lepszą pensje i stanowisko. Co ciekawe kobiety to rozumieją jak to działa, bo dokładnie tego spodziewają się w życiu zawodowym.

 

3.To pomaga zidentyfikować kobiety, które są zainteresowane Tobą, a nie tylko i wyłącznie tym co im zaoferujesz. Gość ma fajny tekst że „Wszyscy faceci płacą, ale im bardziej dana kobieta Cię lubi/pożąda….tym większy rabat dostajesz” (dlatego np. BadBoye dostają coś niemal za darmo -za samo zainteresowanie). Jeśli jakaś kobieta jest na maksa zainteresowaną Tobą, to nie będzie miała nic przeciwko spacerowi jako pomysł na pierwszą randkę. Ponieważ dla niej przebywanie z Tobą ma wartość samą w sobie.

 

Idąc dalej, kobieta, dla której nie jesteś atrakcyjny sam w sobie, potrzebuje niejako „dodatkowych profitów” które „wynagrodzą” jej to że zadaje się z mniej atrakcyjnym (w jej mniemaniu) facetem niż ten na którego „zasługuje” w swoim mniemaniu. Czyli oferując na starcie niewiele w łatwy sposób filtrujemy te które są zainteresowane nami od tych które są zainteresowane tylko dodatkami (ekskluzywna restauracja, prezenty itp.).

  • Like 6
  • Thanks 4
Link to comment
Share on other sites

5 godzin temu, ciekawyswiata napisał(a):

Czy przypadkiem nie powinniśmy zacząć od samych siebie?

Zawsze łatwiej jest narzekać niż działać. To jest banał, ale tak jest. Daleki jestem od twierdzeń, że wszystko można i że ,,jesteś zwycięzcą" jak to mawiał klasyk, ale:

To wszystko zależy od otoczenia i środowiska w którym się znajdziesz, a obecnie trudno nie narzekać na to środowisko, bo niestety wbrew propagandzie nie mamy na wszystko wpływu.

5 godzin temu, ciekawyswiata napisał(a):

Zastanawiam się czy pomimo rozwijającego się feminizmu, równouprawnienia i tak dalej i tak dalej- czy nie jest jednak cały czas tak, że kobieta chce męskiego faceta, a facet kobiecej kobiety?

Teoretycznie tak, w praktyce nie, bo niestety nie ma żadnej równowagi, w zasadzie każda kobieta może wymagać i to dostanie, bo desperacja mężczyzn i cuckoldów jest niesamowita, a faceci praktycznie nie mają żadnych wymagań wobec kobiet, więc ty sobie możesz wymagać "kobiecej kobiety" ale te będą wymagać "męskiego faceta" ale z kasą, kwadratową mordą, i ogólnie top 10%, bo jak pójdzie w kompromis to potem kończy się dead bedroomem i rogami.

5 godzin temu, ciekawyswiata napisał(a):

Czy nie jest tak, że będąc w męskiej energii (sprawczość, siłownia, podejmowanie ryzyka, branie życia na klatę) przyciąga się właśnie kobiece kobiety?

Cope'ing. Nawet jak masz tą męską energię, to i tak musisz mieć tą mordę chada i 190 cm bo ta "męska energia" jest tylko małym dodatkiem.

Jakby było inaczej to by nie istnieli gym cele oraz inni zadbani a samotni faceci.

Dzisiaj siłownia itd. to MINIMUM by w ogóle witaminka chciała ciebie ROZWAŻYĆ.

5 godzin temu, ciekawyswiata napisał(a):

Wiem, że w tym temacie pojawi się po raz kolejny wątek chadów, mediów społecznościowych, wzrostu, pieniędzy, przegrywizmu i wygrywizmu, ale to w gruncie rzeczy właśnie takie analizowanie doprowadza do sytuacji, że stoimy w miejscu. 

No właśnie niekoniecznie bo można błądzić we mgle i cały czas rozbijać głową o sufit.

My nie jesteśmy istotami emocjonalnymi jak kobiety, tylko właśnie analitycznymi, dzięki czemu nie jesteśmy w jaskiniach tylko w domach/mieszkaniach.

Jakbyśmy postępowali jak kobiety to w ogóle cywilizacja by stała w miejscu od tysięcy lat.

Tylko że one mogą sobie na takie coś pozwolić, a my nie.

5 godzin temu, ciekawyswiata napisał(a):

Jeżeli facet jest w kobiecej energii, a wynika to z różnych rzeczy (zła dieta, używki, brak treningu) to raczej nie przyciąga do siebie takich kobiet. Tak się zastanawiam, bo jeżeli będziemy załamywać ręce, to nic się nie da uratować.

No, jak faceci dalej będą coraz bardziej pajacować, to tym bardziej zwiększą się wymogi kobiet, to naprawdę proste, więc zamiast jeszcze bardziej je olewać, to jeszcze bardziej nakręcają wyścig szczurów, a potem mamy takie kwiatki że nagle 180 cm to wzrost niski, a posiadanie samochodu nie marki premium powyżej 10 lat jest oceniane jako "XD" a nie "wow". No ale jak ma być inaczej jak do typowej Basi 5/10 zalecają się goście 6/10 i wyżej, bo nie odpuszczą ruchania? A potem zdziwienie że karzeł 140 cm żąda faceta 190 cm z szesciopakiem.

5 godzin temu, ciekawyswiata napisał(a):

Może po prostu trzeba być facetem, podejmować ryzyko i grać na takim boisku, jakie jest, a murawa idealna nie jest.

Może jest to naiwne myślenie, ale jeżeli nie zaczniemy też od siebie, to nikt nie zacznie.

Jak pisałem wcześniej, nie mamy wpływu na otoczenie, to nie nasza wina że masa spermiarzy zamiast dać sobie spokój to podkręcają wymogi i pajacują przed kobietami, zamiast je olać to rywalizują jakby każda była conajmniej miss universe. To nie nasza wina że jest kobiet mało, a wielkie nosy kręcą korbą, że nawet nie chcą własnych rodaków.

Możesz oczywiście się starać itd. ale nie oczekuj że społeczeństwo i otoczenie to w jakikolwiek sposób doceni.

5 godzin temu, ciekawyswiata napisał(a):

Jeżeli ja zacznę przejmować odpowiedzialność za swoje życie, zacznę lepiej wyglądać, zrobię formę, zacznę dobrze wyglądać w ubraniach, zacznę emanować dobrą energią, zacznę komunikować kobietom, że jestem zainteresowany i podchodzić do nich, to może innym damy przykład, że też tak mogą?

XD kolejny który wierzy w energie i chakry. 

To tak nie działa, możesz robić cokolwiek, łącznie z pompkami na rzęsach, jak kobiecie się nie spodoba twoja gęba, to wszystko inne szlag trafi.

Ty masz działać dla siebie, a nie dla kobiet, one srają na chakry z naruto i innych energii - jakoś wątpię by goście z swastyką i SS na karku mieli "super energie" a jakoś od bab się odgonić nie mogą.

One mają w nosie że jesteś zainteresowany, one same mają dawać takie oznaki, bo tylko im ego nabijasz i nic więcej, nakręcasz bardziej tą karuzelę spier...olenia.

5 godzin temu, ciekawyswiata napisał(a):

Może tu chodzi też o to, że właśnie zmiana zaczyna się od małych, pojedynczych rzeczy, w gruncie od nas samych, którzy mogą dać też przykład innym?

W gruncie rzeczy narzekamy też na kobiety, ale jaką kobiety mają motywację do tego, żeby zachowywały się kobieco, jeżeli mężczyźni są w żeńskiej energii?

Jeżeli nie podchodzą do nich, boją się zakomunikować zainteresowanie, jeżeli są przebodźcowani dopaminą, źle wyglądają? I w taki sposób mamy błędne koło.

Teraz czekam Panowie na lincz, a może jednak ktoś ma podobne spostrzeżenia? 

Jak pisałem wcześniej, to kobiety wybierają, my możemy najwyżej PRÓBOWAĆ zwiększać szansę, ale nie ma co liczyć na realne zmiany, bo dziś po prostu kobietom odwaliło od nadmiaru wyboru.

Niestety, dopóki spermiarze nie przestaną rywalizować i pajacować, to nie ma nadziei na zmiany, bo one mają mentalność "łaski nie robisz, ja mam na twoje miejsce 300 lepszych od ciebie" a że to fejki i ONSy to dla nich nie ma znaczenia, po prostu trzeba się pogodzić że jesteśmy w parszywych czasach i po prostu nie ma szans zwalczyć aż takiej konkurencji - zwłaszcza że kolorowi nie muszą spełniać jakichkolwiek ich wymogów, bo tylko nasze witaminki kochają egzotykę najbardziej na świecie (i to nie żart, chyba tylko słowianki tak kochają mokabe, a gdzie indziej mają przesrane xD)

Edited by Zły_Człowiek
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Brigitte Bardot miała czterech mężów. Trzecim z nich był Gunter Sachs - niemiecki miliarder i juniorski mistrz Europy w bobslejach. Poznali się w jednym z ekskluzywnych kurortów w Szwajcarii. Sachs był tak oczarowany swoją towarzyszką, że przeleciał helikopterem nad zajmowaną przez nią willą, by obrzucić ją różami.

 

Para w 1966 roku wzięła ślub w Las Vegas. Ich związek nie przetrwał jednak próby czasu i po trzech latach zakończył się rozwodem.

SF.pl

 

Trzeba mieć fantazję synku , na trzy lata starczyło .

  • Haha 8
Link to comment
Share on other sites

24 minuty temu, Drago napisał(a):

. Sachs był tak oczarowany swoją towarzyszką, że przeleciał helikopterem nad zajmowaną przez nią willą, by obrzucić ją różami.

 

 

 

Trzeba mieć fantazję synku , na trzy lata starczyło .

Zabraklo gownoburz , w przyrodzie musi byc rownowaga . Daj mu namiary na braci 😎

  • Haha 2
Link to comment
Share on other sites

1 hour ago, Zdzichu_Wawa said:

Tak samo dzieje się właśnie  w życiu zawodowym. Im dłużej pracujesz w danej firmie z oddaniem, tym wyżej awansujesz, masz lepszą pensje i stanowisko. Co ciekawe kobiety to rozumieją jak to działa, bo dokładnie tego spodziewają się w życiu zawodowym.

Tylko, że w życiu zawodowym niekoniecznie tak to działa, szczególnie w polskiej rzeczywistości. Często przeskok do innego pracodawcy dopiero jest szansą na lepszą pensję i stanowisko i kobiety to pewnie też rozumieją/wyczuwają w kontekście relacji DM.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Z mojej strony - ja działam tak:

7 godzin temu, ciekawyswiata napisał(a):

(sprawczość, siłownia, podejmowanie ryzyka, branie życia na klatę)

 

tzn. dbanie o siebie, sylwetka/sport (kiedyś udział w zawodach), kariera, szukanie inicjatyw. Na swoje działania mam wpływ i niezależnie od tego, że one nie wystarczą, bo musiałyby jeszcze zmienić się: prawo, propaganda medialna, wsparcia systemowe itd., to i tak lepiej się ma gdy coś się działa. Do tego próbuję to co opisujecie m.in. @niemlodyjoda w kwestii budowania wzajemnego męskiego wsparcia:

3 godziny temu, niemlodyjoda napisał(a):

Ciągłe mierzenie się na uje kto więcej zarabia, kto ma lepszy samochód, kto wybudował dom, a kto nie, konsumpcjonizm, pęd za kasą i cipą i to, że 99% mężczyzn nie potrafi zrozumieć, że rywalizacja z innymi mężczyznami jest czasem dobra a czasem trzeba działać razem.

Plus deficyty poczucia własnej wartości objawiające się marzeniami że jak wreszcie zarucha / wejdzie w związek / kobiety uznają go za atrakcyjnego ,to będzie mu wreszcie dobrze, a żeby to zaruchanie było / związek / damska atencja to musi być lepszy od innych facetów więc znów zaczynamy samochód, siłownia, dom i tak w kółko do usranej śmierci....

 

Mi już na przykład szkoda czasu na pisanie po raz nty "najpierw głowa potem baby" bo przyjdzie po raz nty randomowy user i napisze "ale ja się lepiej czuję jak się podobam kobietą".

I tak się to kręci, solidarności brak bo on musi "się lepiej poczuć".

ale no jest ciężko, z wielu względów. Choćby że trudno to ogarnąć tak by nie być trochę frajerem wznoszącym status innych.
Praca - tutaj każdy stonowany, oficjalny, nie ma się co dziwić, też taki tam jestem. Jednak jednemu znajomemu z kręgu zawodowego starałem się pomóc w takim zagubieniu/załamaniu nerwowym (nawet kiedyś o tym temat założyłem), no i tak to wyglądało że był taką pijawką energetyczną zamiast w końcu wdrożyć to co doradziłem (choć dużo i tak wdrożył), a potem się do mnie porównywał, np. doradzałem odnośnie diety to potem mówi że lepiej ode mnie niby wygląda xd także finalnie do mierzenia chujów i tak przeszedł. Kontynuując kwestię "męskiego wsparcia" i rozwijając wypowiedź @Brat Jan

2 godziny temu, Brat Jan napisał(a):

a nie raz rozkminiałem opuścić prowincję i solo do dużego miasta.

I co dalej?

Praca, hobby ok to by znalazł.

A na co dzień?

Znowu jakaś baba na stałe lub na trochę...

 

Bo znalezienie męskiego grona do bliskiej przyjacielskiej znajomości na których można liczyć będzie statystycznie b. małe, jeśli nie żadne.

 

Owszem, niektórzy z Was żyją solo, bez przyjaciół. Można, ale to nie dla mnie takie pustelnicze życie.

no to ja przeprowadzałem się do dużego miasta, co prawda nie z prowincji ale to bez znaczenia bo i tak byłem nowy-sam w obcym mieście. I tak jak wyżej, hobby się znajdzie, można też wcześniejsze kontynuować. Baby/randki też można próbować poogarniać (stałej nie mam). Natomiast męskie znajomości to raczej, kontekstowe, żeby daną rzecz zrealizować. Ciężko jest takie znajomości utrzymywać, trzeba by przebywać regularnie ze sobą i coś robić. I znaleźć na to czas poza pracą i własną rutyną. Ja myślę o zapisaniu się do jakiejś grupy sportowej (sztuki walki), może jakiś wolontariat/lokalne inicjatywy.

Ja wychowałem się na wsi, za mojego dzieciństwa to każdy się znał, znało się nie tylko rówieśników ale ich rodziców, dziadków. Dorośli utrzymywali ze sobą kontakt, wiedzieli "co się na wsi dzieje", Była po prostu, zwarta społeczność. Ludzie mieli kontakt w zakresie pracy w rolnictwie (sprzedaże, naprawy, pomoce itd.), większość chodziła co niedzielę do kościoła, były zabawy w remizie, straż itd. Duży kontrast do życia w wielkim mieście, gdzie każdy anonimowy, sąsiadów się nie zna, teraz wynajmuję mieszkanie i nawet na żadne spotkania wspólnot mieszkaniowych nie chodzę, wszystko mam na maila od właściciela. Także niby dużo ludzi wokół co jest na plus, mniejsza wścibskość/krytycyzm/ostracyzm gdy coś próbujesz nowego itd., ale generalnie jest się takim randomem dla każdego. Socjopatia się rozwija. 

Trzeba więc, jak się chce nabyć znajomości, wychodzić regularnie w różne miejsca, próbować sportów, aktywności, warsztaty, kursy, jak ktoś zaprasza na piwo to nie szukać wymówek ale iść. Ja ostatnio mało gdziekolwiek wychodziłem bo miałem taki okres że pracy dużo a chęci mało (zima, ciemno), i czuję negatywne skutki takiego ograniczenia kontaktów.

Edited by krzy_siek
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

@Zdzichu_Wawa to podejście w zasadzie jest spoko, tylko imo ma jedną wadę. Na tle konkurencji jesteś postrzegany jako skąpiec, dusigrosz nie rokujący na przyszłość, więc wydaje mi się, że jest spalone na starcie. Chyba, że faktycznie masz ten przytoczony efekt aureoli, ale jak przyjdziesz nazwijmy to jak tzw. random (nawet będą zamożnym gościem, ale nie chcesz się afiszować) to raczej szanse marne na to be continued...

Link to comment
Share on other sites

6 godzin temu, thyr napisał(a):

Sposobow jest mnostwo , nowy iphon , ciekawa wycieczka  , torebka lv  i twoja szczera obietnica poprawy bo one sa niemal zawsze idealna . 🙃Ewentualnie jakas terapia lekowa lecz jak je przekonac ze wiekszosc probemow to ich mental ktory projektuja na innych  😂. Kiedys myslalem ze tylko te ktore doswiadczyly zlych relacji z rodzicami sa uszkodzone ale teraz juz wiem ze glowna przyczyna jest programowanie ktore im wmawia jakas szczegolna wyjatkowosc . Niemal kazdy kto sie odwazy wejsc w relacje dm na dluzej zobaczy tego demona 😎 Jest jeszcze jeden sposob ktory je czesciej wcoorvia niz leczy ale warto sprobowac . Zamiast je korygowac trzeba do nich mowic jezykiem rodzica i traktowac jak dziecko tylko z wyczuciem aby nie przegiac 👍

 

Moja Ex , matka mojej Córki dostawała telefony, kosmetyki , nawet kupiłem samochód , potem drugi (mięliśmy 3 auta na dwóch kierowców) . awantury były o wszystko i o nic, nawet prosiłem żeby wytłumaczyła za co mam przeprosić to to zrobię , tylko najpierw muszę wiedzieć za co. Nie potrafiłem zrozumieć jak kobieta, która nie pracuje, robi co i kiedy chce , ma wszystko czego chce, dawałem emocje , ale się poddałem po pewnym czasie, może zachowywać się w tak poyebany sposób. 

 

Zostałem tak jakby wykastrowany .

 

W pewnym momencie zaczęły się rozmowy o psychologu , że muszę jechać itp. Wiedziałem gdzie leży problem , ale w końcu mówię , że pojedziemy bo chce skończyć te akcje i może ktoś z zewnątrz, z wiedzą na te tematy pomoże. Okazało się, że psycholog (kobieta) powiedział to samo co ja, czyli gdzie leży problem i co trzeba zrobić. Niestety okazało się , że moja ex nie zgodziła się z diagnozą i dalej było tak samo. Potem kolejny psycholog (mężczyzna) powiedział znowu cos innego , ale to samo co mówiłem ja i znowu nic. Więcej u Niego się nie pojawiliśmy. dziecko przez kilka lat było narzędziem walki o wszystko . 

 

Podsumowując jeśli kobieta nie chce z Toba już być nie ma już odwrotu, nie ważne co byś robił. Do tego kobieta nigdy nie przyzna się do winy i błedu. Z perspektywy czasu wiem, że trzeba odpuścić i przyjąć wszystko na klatę , nie jest to łatwe, zwłaszcza gdy w tle jest dziecko/dzieci. Tylko tak oszczędzisz Sobie zdrowia i życia. 

  • Like 5
  • Thanks 1
  • Sad 1
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, reffohem napisał(a):

Tylko, że w życiu zawodowym niekoniecznie tak to działa, szczególnie w polskiej rzeczywistości. Często przeskok do innego pracodawcy dopiero jest szansą na lepszą pensję i stanowisko i kobiety to pewnie też rozumieją/wyczuwają w kontekście relacji DM.

 

Skupiłeś się na mniej istotnej kwestii w tej analogii. Chodzi o ofertę pracodawcy którą dostaje pracownik. Nikt nei daje Ci pierwszej pensji od razu przy podpisaniu umowy o pracę....bo wtedy mógłbyś się w ogóle nie pokazać w robocie (bo już Ci zapłacili) i szukać kolejnego frajera, co da kase z góry za pierwszy miesiąc. Owszem jak pracodawca Cię nie docenia to wtedy szukasz takiego co Cię doceni, ale nadal ma to być docenianie za to co robisz, a nie za sam fakt że jesteś w robocie.

 

W innym odcinku podkastu tego samego autora, on podał fajny przykład. Wybraś sobie że masz dwóch potencjalnych pracodawców u których byłeś na rozmowie o pracę. Jeden mówi, OK. Możemy się zgodzić na Twoje warunki, ale na początek mniej o 20%, a po 3 miesiącach jak się sprawdzisz to damy Ci 100% tego co oczekujesz. Drugi zaś mówi: "Jesteśmy mega zadowoleni że w ogóle rozważasz pracę w naszym zespole. Możesz przyjść do nas kiedy tylko chcesz, czekamy z otwartymi rękoma i dodatkowo na zachętę damy Ci jeszcze 20% podwyżki od ręki.

 

Czy sądzisz że dana osoba od razu wybierze tą druga ofertę....błąd. Skoro ta druga oferta leży na stole i można po nią sięgnąć w dowolnej chwili, to zacznie szukać jeszcze lepszej, bo skoro jest tak zajebistym pracownikiem że się o nią zabijają pracodawcy to po co się ograniczać.

 

 

59 minut temu, Jorgen Svensson napisał(a):

to podejście w zasadzie jest spoko, tylko imo ma jedną wadę. Na tle konkurencji jesteś postrzegany jako skąpiec, dusigrosz nie rokujący na przyszłość, więc wydaje mi się, że jest spalone na starcie.

 

To jest kwestia na co się nastawiasz. Czy na cel krótkoterminowy (zaliczyć daną laskę za wszelką cenę), czy na cel długoterminowy (sensowny związek z wartościową osobą). Jeśli stawiasz na tu i teraz to strategia "zastaw się a postaw się" szybciej da efekt w postaci konsumpcji znajomości. Jeśli jednak szukasz partnerki na lata, to sam sobie wtedy robisz krzywdę (w długim okresie czasu).

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

8 godzin temu, ciekawyswiata napisał(a):

Właśnie tego się obawiałem, że wrzucę moje przemyślenia, będąc ciekawym zdania innych osób, i jednocześnie będę wrzucony do jakiejś "partii reprezentującej dana ideologię". Spokojnie, wiem, że kwestia jest złożona,

 

Nie oczekuj, że wszyscy będą myśleć tak jak ty, zgadzać się, każdy ma prawo do wyrażenia własnego zdania,

i co użytkownik to inny punkt widzenia, bo zależy z jakiej perspektywy patrzy.

 

Oczywiście, że kwestia jest złożona, każda ze stron jest winna temu stanu rzeczy, jednak dalej gloryfikuje się, 

usprawiedliwia kobiety, a odpowiedzialność zrzuca na mężczyzn, bo tak najłatwiej.

 

Gdyby mężczyźni przestali dawać darmową atencje, wyręczać kobiety, nie być na każde skinienie, stawiać granice,

zasady, których kobiety nie mogą przekraczać, to wiesz co? kobiety same by zabiegały o mężczyzn, bo czułyby presję,

niepewność, brak wsparcia, co mobilizowałoby je do działania. A tak wszystko mają podstawiane pod nosek.

 

Mamy na forum wielu mądrych ludzi, którzy nie raz pisali, dawaj kobiecie tyle ile ona sama daje tobie.

Skoro nie masz zainteresowania ze strony kobiet, to po co na siłę masz zabiegać o nią?

To jest takie proste, jednak w kukoldstanie wyposzczone simpy dalej nie rozumieją, że są strażnikami związków,

więc mają wszelkie prawo wymagać, oczekiwać od kobiet, czego niestety nie robią, stąd problemy relacyjne.

 

Za to chętnie uczą kobiety egoizmu, bierności, roszczeniowości, tylko dla tego, by dostać się do kuciapy wartej 300 zł😏

 

Szanujcie się panowie i zacznijcie myśleć, kobieta jest tylko dodatkiem do waszego życia, które macie sobie poukładać pod siebie.

Bo to wy jesteście głównymi aktorami swojego filmu zwanego życiem.

 

Mocy w torbie jak to mawia klasyk🙂

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

5 godzin temu, Brat Jan napisał(a):

Taka właśnie powinna być alternatywa dla "mężczyzn podążający solo drogą" zamiast związku/małżeństwa.

Zgrana paczka lojalnych wobec siebie kumpli.

Wspólne hobby, wspólne wypady do klubów, na miasto, na geomaxing do Tajowa czy Filipin.

Ale wy macie odklejki z tym gełomaxingiem w Tajowie czy innym azjatyckim pizdustanie.

Naprawdę ludzie wierzą, że wyrwą z biedy jakąś małpiatkę, która z wdzięczności będzie im gotować i opierdalać gałę po wsze czasy?

Wy tam jedziecie się spuścić, wysrać się komuś na stół. I tyle w temacie.

Edited by dziadul
  • Like 2
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

7 minut temu, dziadul napisał(a):

Naprawdę ludzie wierzą, że wyrwą z biedy jakąś małpiatkę, która z wdzięczności będzie im gotować i opierdalać gałę po wsze czasy?

Wy tam jedziecie się spuścić, wysrać się komuś na stół. I tyle w temacie.

 

Gdy czytam takie wypowiedzi jak Twoja, pełne tej niesamowitej pewności siebie....że tylko autor tej wypowiedzi pozjadał wszystkie rozumy i wie wszystko, to myślę że warto mieć trochę pokory i przeczytać o czymś takim jak efekt "Krugera-Dunninga"

 

wykres.jpg

Link to comment
Share on other sites

@Zdzichu_Wawa, a możesz bardziej do rzeczy? Ja też mogę tobie w równie subtelny sposób zarzucić, że chuja wiesz, a na koniec pierdnąć triumfalnie i pójść sobie w poczuciu wyższości.

 

Powtórzę - biadolicie, jak to obcy rozjebali wam rynek matrymonialny, a to samo robicie w innych częściach świata. Żenada.

 

Cytat

takie wypowiedzi jak Twoja, pełne tej niesamowitej pewności siebie

Trochę już przeżyłem, swoje widziałem - może dlatego pewne rzeczy widzę wyraźniej niż ty.

 

Biedni menszczyźni, którzy w pogoni za cipą tratują wszystko po drodze, także innych mężczyzn. Śmiało, lituj się nad nimi - na pewno to docenią. Może nawet zaproszą cię na wypad do Tajowa. xD

I jeszcze te deluzje, że latynoski/małpiatki są inne i 'nie znają pojęcia focha'. Chłopie, dorośnij. Jesteś podręcznikowym przykładem zinfantylizowanego dorosłego.

Cytat

myślę że warto mieć trochę pokory

A ta rzeczona pokora to nic innego jak 'zamknij ryj, abyś nie powodował u mnie dyskomfortu'. Tia. :)

Edited by dziadul
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

@Zdzichu_Wawa

Nie neguję transakcyjnego charakteru związków. Natomiast problemem jest to, że to głównie mężczyzna ponosi koszty przeskoczenia "pracownika" do innego "pracodawcy" ze względu na absurdalne prawo rodzinne i jego interpretację w polskich sądach.

I co z tego, że ktoś będzie systematycznie dawał po trochu chcąc budować coś trwalszego z kobietą skoro koszt "rozwiązania umowy" przez drugą stroną, bo znajdzie się "lepsza oferta" na rynku, poniesie głównie on w postaci alienacji/alimentów/fałszywych oskarżeń/odebrania majątku/itp, itd. To jest dla mnie główny problem "kryzysu w relacjach", to na co zresztą zwrócił uwagę @Krugerrand
 

Jeżeli już trzymamy się tej analogii, to tak jakby pracodawca musiał ponosić absurdalne koszty w wyniku decyzji pracownika o zmianie na innego pracodawce bo prawo pozwala pracownikowi wycisnąć z niego jak najwięcej w sytuacji "przeskoku". Zakładam, że taki pracodawca albo by naciskał na zmianę takiego prawa, albo szukał innego miejsca na działanie/zatrudnianie bo ryzyko zatrudniania tutaj byłoby zbyt duże, a samo "dawanie po trochu" i zabezpieczanie nie rekompensowałoby potencjalnych nieadekwatnych strat.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

@reffohem ja się w pełni z Tobą zgadzam.

 

17 minut temu, dziadul napisał(a):

Ja też mogę tobie w równie subtelny sposób zarzucić, że chuja wiesz, a na koniec pierdnąć triumfalnie i pójść sobie w poczuciu wyższości.

 

Ja mogę z Tobą rozmawiać z perspektywy związku prawie 8 letniego związku z Latynoską. Która mieszka w Polsce, pracuje tutaj w korpo, ma niezłe zarobki (po pandemii to nawet lepsze od moich) i tworzymy razem fajny związek.

Znam także kilku innych Braci którzy też poszli w związki z laskami zza granicy i bardzo sobie chwalą tą decyzję.

Jakim Ty doświadczeniem w temacie związków z laskami zza granicy możesz się pochwalić?

 

Teksty w stylu "wyrywania z biedy jakiejś małpiatki" pokazują tylko w jaki target celujesz. 

 

Ale oczywiście Ty wiesz lepiej. Dlatego wrzuciłem Ci wykres tego jak człowiek buduje świadomość o swojej wiedzy (lub jej braku), Ty jesteś na razie na samym początku, przeświadczony że wiesz wszystko i masz rację.

Edited by Zdzichu_Wawa
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

@dziadul wie lepiej, bo tak.... a tak naprawdę @dziadulto generalizujesz i próbujesz wszystkich podpiąć pod pewien obraz jednolitą grupy, którą mamy niby tworzyć... gości którzy sobie jada tylko poruchać i nasrać. Ja akurat zajmowałem się tymi regionami naukowo i dalej po studiach śledzę tematy związane z tymi regionami... i tu cała twoja teoria upada.

Zawsze są jakieś konsekwencje i wszystko podlega zmianie... jest taka świetna książka suwerenne jednostki (opisujące przemiany, do których doprowadzi cyfrowa gospodarka i globalizacja)

- Przypuszczam ze gówno widziałeś, dlatego teraz masz takie mroczne spojrzenie na świat

@Zdzichu_Wawa dzieli się świetnymi i bardzo merytoryczną wiedzą.

P.S Przepraszam, ale musiałem edytować, bo oddało mi post (pisze na telefonie)XD

Edited by siswa
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

5 minut temu, siswa napisał(a):

gówno widziałeś, dlatego teraz masz takie mroczne spojrzenie na świat

Spojrzenie na świat mam pozbawione złudzeń.

 

Ale tak jak wcześniej zauważyłem - wystarczy, aby pojawił się jeden głos, który nie wpisuje się w schemat wzajemnego miziania się po jajcach, a dostajecie furii.

 

To zrozumiałe - do pewnego stopnia.

Edited by dziadul
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

16 minut temu, dziadul napisał(a):

Spojrzenie na świat mam pozbawione złudzeń.

 

Ale tak jak wcześniej zauważyłem - wystarczy, aby pojawił się jeden głos, który nie wpisuje się w schemat wzajemnego miziania się po jajcach, a dostajecie furii.

 

To zrozumiałe - do pewnego stopnia.

Jeden głos... @Zły_Człowiek potwierdzi, że jakoś się ze sobą za często nie zgadzamy, ale mimo wszystko szanuje go jako brata dzielącego wspólnie forum. 

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, dziadul napisał(a):

Ale wy macie odklejki z tym gełomaxingiem w Tajowie czy innym azjatyckim pizdustanie.

Naprawdę ludzie wierzą, że wyrwą z biedy jakąś małpiatkę, która z wdzięczności będzie im gotować i opierdalać gałę po wsze czasy?

Wy tam jedziecie się spuścić, wysrać się komuś na stół. I tyle w temacie.

Idioto, co ty pierdolisz?

Nie porównuj Tajek z P00lkami. Polki dają ciapatym i czarnym za darmo, a my mamy tylko koszt w postaci małych mokebe, których wszyscy utrzymujemy z podatków.

Białas zawsze płaci, dzięki temu rodzina Tajki czy Filipinki ze slamsów może sobie pozwolić na odrobinę lepsze życie. A jak zaciąży to całkiem już ful legal.

Jeszcze nie widziałem, żeby murzyn czy arab płacił Polkom, wyjątek to "dubajskie kasztanki".

 

2 godziny temu, Pejo napisał(a):

Podsumowując jeśli kobieta nie chce z Toba już być nie ma już odwrotu, nie ważne co byś robił. Do tego kobieta nigdy nie przyzna się do winy i błedu. Z perspektywy czasu wiem, że trzeba odpuścić i przyjąć wszystko na klatę ,

Odpuścić tak.

Przyjąć na klatę nie!

Należy jak najlepiej zabezpieczyć "własne interesy" przed rozstaniem.

Nigdy nie wiadomo co sondom odbije i jakie wyroki wyda.

57 minut temu, dziadul napisał(a):

Spojrzenie na świat mam pozbawione złudzeń.

 Nie.

Masz klapki na oczach tylko inaczej założone.

Widzisz jedynie inny wycinek rzeczywistości, nigdy całość.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

@ciekawyswiata wysmarowałes się miodem i nie dziw się że osy się zlatują. Pewna dawka jadu jest zdrowa, pod warunkiem nabycia odporności. Lubię takie wątki jak ten, bo pokazuje gdzie kto jest i jak mocno się odpala i jak mocno tkwi tam gdzie jest. @calltoaction w sumie ogarnął całościowo, ale większość i tak nie weźmie tego do serca podobnie jak nie zrozumie odpowiedzi bo się emocjonalnie odpali i wyłączy myślenie. Za każdym razem widać masę błędów logicznych i wręcz zabawne jest, że nie czytając wątku na początek wiedziałem co się napisze. 

 

Generalizacja, ataki osobiste, apel do tradycji, myślenie 0-1, błędy naturalistyczne, empatii, atrybucji, uproszczenia I pesymizm. 

 

Każdy boryka się z presją niezależnie od płci, włączcie w końcu krytyczne myślenie i nie bierzcie wszystkich "prawd" redpilla jako objawione niczym przykazania dane Mojżeszowi. Rywalizujecie kogo kut@$ jest tak czerwony, że aż czarny. Mógłbym napisać szukajcie rozwiązań i je praktykujcie wspólnie, ale drogie kraby nadal będą siedzieć i debatować. 

 

@ciekawyswiata, właściwe pytania jak to i twoje rozkminki świadczą o świadomym podejściu do tematu. Widzisz że łatwiej obwiniać innych niż przyznać, że własne oczekiwania, lęki i zachowania mogą być częścią problemu. @dziadul wytknął hipokryzję i dostał zjeby jak od przekupek na fejsie. 

 

Ja prawie od zawsze trąbie słowami  Tony'go "Widzimy ludzi i rzeczy nie takimi, jakimi są, ale takimi, jakimi jesteśmy." 

 

Tak posiadanie swojego "plemienia" jest ważne. Często ważniejsze niż terapia, ważne by się znać, bo anonimowość burzy ta koncepcję. Jesteście w stanie przestać być tutaj anonimowi? No właśnie. Jak ciężko znaleźć to zawsze można założyć z kimś o podobnym  sposobie myślenia (polecam) i zamiast dawać się gnoic, wspólnie siebie budować. 

 

 

  • Like 2
  • Thanks 1
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Brat Jan napisał(a):

Idioto, co ty pierdolisz?

 

2 godziny temu, dziadul napisał(a):

A ta rzeczona pokora to nic innego jak 'zamknij ryj, abyś nie powodował u mnie dyskomfortu'. Tia. :)

 

3 godziny temu, dziadul napisał(a):

Ale wy macie odklejki z tym gełomaxingiem w Tajowie czy innym azjatyckim pizdustanie.

Naprawdę ludzie wierzą, że wyrwą z biedy jakąś małpiatkę, która z wdzięczności będzie im gotować i opierdalać gałę po wsze czasy?

Wy tam jedziecie się spuścić, wysrać się komuś na stół. I tyle w temacie.

 

Panowie przypominam o wzajemnym szacunku, nawet jeżeli się ze sobą nie zgadzacie.

Po co te emocje, nerwy? Czy nie możecie w innej formie przedstawić swoich przemyśleń, merytorycznie, na argumenty? 

  • Like 7
Link to comment
Share on other sites

16 minut temu, Pater Belli napisał(a):

@dziadul wytknął hipokryzję

Jaką?

Za Gierka byliśmy taką Tajlandią i każdy ojciec chętnie wydałby córkę za mąż za Niemca czy Amerykanina.

Nikt nie miał też problemu, że przyjeżdżali sobie na sexy i płacili walutą.

Byznes yst byznes...

 

Edited by Brat Jan
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.