Rnext Posted December 29, 2025 Share Posted December 29, 2025 Rzecz dla kogoś na keto niemal wymarzona, szczególnie jako dodatek smakowy. Ale nie powinna zaszkodzić również wyznawcom glutenu Choć według propagandy archeo-żywieniowej, zabije cię już jedna pajda ze smalcem, zatykając żyły, tętnice a nawet neurony do tego stopnia, że zanim umrzesz - doszczętnie zgłupiejesz. No więc jak to robię a robię już regularnie, żeby zawsze był dostępny w lodówce. Bywają sezony, że z @H wyżeramy na wyścigi. Przygotuj naczynia/pojemniczki/słoiczki w które zapakujesz ambrozję dla podniebienia. Wymyte, wyparzone etc. oczywiście. Ja stosuję pojemność do 350 ml. wówczas optymalnie tydzień są otwarte/rozszczelnione do wyjadania. Weź 2 kg słoniny i 30% jej wagi w postaci boczku wędzonego. Czyli w naszym przypadku 600 g. Boczek jak najbardziej mięsny z minimalnymi przerostami tłuszczu. Te 2 kg to umowne, po prostu więcej nie przechowamy a dla mniejszej ilości nie chce mi się myć maszynki Nie krój substratów w kostkę! To IMO "robota głupiego". Zamiast tego miel w maszynce - słonina na oczkach 8 mm a boczek oczkiem circa 4-6 mm. Naprawdę nikt nie rozróżni że nie było krojone nożem. Nie mam pojęcia po co się ludzie zniechęcają zajebaniem robotą. Rzecz jasna w zestawach z maszynką takich sit nie dołączają - trzeba (do)kupić oddzielnie. Duuuża cebula to już robota w kostkę dla nożownika. Ale to pryszcz nawet dla amatora. Smażymy każdy substrat oddzielnie z tym że cebulkę w miarę możliwości na maśle klarowanym. Cebulkę lekko solimy ale całej reszty już nie. Do smażenia cebulki dodajemy czosnek tak jak lubimy. Może być żywy albo w proszku. Ja daję różnie, raz taki raz taki. Jeśli mamy chudy boczek, dodajemy do smażenia trochę tłuszczu, bo nie ruszy. Masło klarowane albo smalec. Nawet ten z bieżąco wytapianej słoniny. Smażymy każdą frakcję (boczek, słonina, cebula) do stanu "prawie gotowe". Chodzi głównie o konsystencję skwarków boczku, ale też chrupka miękkość słoniny będzie wskazana. Boczek powinien być jeszcze miękki choć przyzwoicie wysmażony. Z garnka słoniny odlewany sam smalec. Najprościej jest zanurzyć sito i łyżką wazową z niego wybierać czysty "olej". Kapitalny materiał do smażenia na przyszłość. Wybieramy płyn tak długo, aż nie pozostaną same skwarki delikatnie opływające płynnym smalcem. Mi wychodzi nieco ponad 1L płynnego smalcu. Jak już mamy wszystkie substraty w stanie pożądanym z odcedzonym smalcem, pakujemy je wszystkie do jednego gara, solimy (ja dodaję 0.3% wagi kupionej słoniny, boczek i tak jest słony) solą kłodawską, niejodowaną, niearomatyzowaną, po prostu czystym kryształem bez żadnych dodatków, wrzucam trochę pieprzu i grzeję do stanu przed-ostatecznego. Zwyczajnie po przelaniu do słoików całość i tak w wysokiej temperaturze nadal "dochodzi". Jak już wyłączę "gaz" (czyli u nas indukowanie) to wsypuję suszony majeranek. Nie żałować ale też nie przesadzić - zależy od jego "starości" i stopnia zwietrzenia. Pozostaje tylko rozlać taką mieszaninę skwarków do słoików, zakręcić i czekać aż stygnąc zassają pokrywki. Proporcje płynu do masy nabieranej na łyżkę sami sobie dopasowujemy w zależności ile chcemy mieć białego smalcu w posiłku. Osobiście lubię przewagę skwarków. Jak wystygnie i postoi dobę w lodówce, smarujemy tym pajdę chleba, kładziemy na to kiszeniaka w plastrach i oszczędzamy 15 PLN od osoby na jarmarku świątecznym Przechowujemy w lodówce. No chyba że mamy polską zimę, to taras/balkon. Dla ambitniejszych smakoszy: Jak już mamy taki słoiczek gotowego produktu, to przed spożyciem możemy dodatkowo przesmażyć z wtartą odrobiną dobrego jabłka (duże oczka tarki). Nie robię tego dla całości bo ponoć źle się wówczas przechowuje i trzeba jeść "na świeżo". Nie wiem, ale na zimne dmucham. Smacznego! ps. Dodatek boczku naprawdę robi całą robotę. pps. Mam też opracowaną wersję a'la pasztet z dodatkiem karkówki. Jak chcecie do dodam. ppps. Idea jest taka, żeby słoniny niczym nie doprawiać do czasu odsączenia z płynnego smalcu. Do przyszłego smażenia na tym smalcu chcemy go w wersji bazowej. 10 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Ramzes Posted December 29, 2025 Share Posted December 29, 2025 @Rnext poproszę o wersję pasztetową. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Rnext Posted December 30, 2025 Author Share Posted December 30, 2025 @Ramzes wersja a'la pasztet jest "a'la", bo nie zawiera jak tradycyjny pasztet żadnych podrobów. Ja wprawdzie bardzo chętnie bym ich użył ale ze względu na zawartą w nich bombę fosforanową raczej powinienem unikać. Zatem do dzieła! Wszystko pozostaje prawie jak wyżej, czyli słonina, boczek i proces obróbki substratów. Możemy dodać tylko więcej podsmażonej cebulki i czosnku na tym etapie, bo przybędzie nam trochę mięsa. Bierzemy znów 30% tym razem karkówki w stosunku do masy słoniny i kroimy jak na gulasz. Uwaga techniczna - jeśli nie będziemy przechowywać słoików w lekkim mrozie (lodówka/zamrażarka) to ja bym karkówkę jednak zapeklował solą peklującą. Może to i nie najczystsze/najzdrowsze ale wolę to od zatrucia botuliną (jad kiełbasiany). Ja mrożę w każdym razie, używając do zasolenia zwykłej kłodawskiej (bez niczego). Swoją drogą wiecie że dodatek zwany antyzbrylaczem to żelazocyjanek potasu? Ile soli? ja daję max 1.6% wagi karkówki. Na którym etapie ją dodacie to wszystko jedno (nie mówimy o peklosoli, której użycie wymusza wcześniejsze zapeklowanie karkówki). Karkówkę podsmażamy tak jak na gulasz uważając żeby koniecznie na jej powierzchni nastąpiła tzw. reakcja Maillarda! Koniecznie! (https://tinyurl.com/mw77af96) Więc spora temperatura i szybkie "ścięcie", uważając żeby ją smażyć a nie gotować. I dalej to już jak przy "dżemie", tyle że odlewamy max ile się da płynnego smalczyku, żeby skwarki słoniny w niczym już nie pływały. Do nich dorzucamy jeszcze na koniec karkówkę z resztą substratów i po wymieszaniu - mielimy całą masę na drobnych oczka w maszynce do mięsa. Tu proponuję doprowadzić ilością mieleń do konsystencji jaka nam na smarowidło odpowiada. Jednemu wystarczy lekko gruzełkowaty jeden przemiał a inny lubi konsystencję pasty do zębów. Więc do wyboru. Bajzel wokół maszynki i tak będzie Jak już mamy przemiał to przyprawiamy i mieszamy ręcznie lub robotem planetarnym. Na tym etapie można nawet dodać owe 1.6% należnej karkówce soli. Acha - do przemiału dodaję parę ziarenek ziela angielskiego (tzn. żeby się zmielił z całą masą), pieprz i startą gałkę muszkatołową. Tutaj mamy fajną rzecz, bo możemy na bieżąco próbować i kontrolować smak. Jak ktoś lubi takie potrawy bardziej grzybowe, to możemy użyć suszonych leśnych (po wcześniejszej obróbce typu namoczenie i przesmażenie z "gulaszem") i np. lekko doprawić oliwą truflową. Jak już mamy smakowo wyprowadzoną masę, to z powrotem do gara i "podgotowujemy" chwilę. Chodzi o nakładanie bardzo gorącej masy do słoików i ich zakręcanie. Niech się wieczka zassają podczas stygnięcia i do lodówki. Voila! 3 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
b4ry Posted December 30, 2025 Share Posted December 30, 2025 W okolicach tuż przedświątecznych myślałem sobie, że cholera, zjadłbym taki smalczyk, ale w sumie to nigdy nie robiłem i jakiś fajny przepis by się nadał. I tak sobie myślę, jest na forum gość co wrzuca tutaj swoje przepisy na mięcho. A zapytam po świętach, może coś podrzuci. I nagle @Rnext wyskakujesz z przepisem. Wywołałem Cię podświadomie. Normalnie Prawo Przyciągania działa na pełnej. 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
zuckerfrei Posted December 30, 2025 Share Posted December 30, 2025 Czytając tytuł topiku, odrazu przyszło mi na myśl, jabłko czy @Rnext dodaje jabłko. I już pod koniec, jest. ♥️ 23 godziny temu, Rnext napisał(a): prostu czystym kryształem Ech, ♥️ chyba nie wiesz o czym piszesz. XD XD 🤣 i jeszcze PASZTET ZAJĘCZY. 🥳 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Rnext Posted December 30, 2025 Author Share Posted December 30, 2025 5 hours ago, zuckerfrei said: i jeszcze PASZTET ZAJĘCZY Dziczyzny nie ogarniam. Nic a nic. W ogóle nie rozumiem tego mięsa. Mój kuzyn a i owszem, robi takie przetwory że tylko siąść do stołu i wcinać. Ale on sam to wszystko strzela od lat. 5 hours ago, zuckerfrei said: Ech, ♥️ chyba nie wiesz o czym piszesz. XD XD 🤣 A Ty myślisz że dlaczego tak wszystkim smakuje? 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
zuckerfrei Posted December 30, 2025 Share Posted December 30, 2025 1 godzinę temu, Rnext napisał(a): rozumiem tego mięsa Idziesz na imprezę, wyrywasz najgorszy pasztet imprezy, potem ruchasz tak długo, aż zajęczy. Pasztet, zajęczy. 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Brat Przemysław Posted December 30, 2025 Share Posted December 30, 2025 (edited) 2 godziny temu, Rnext napisał(a): W ogóle nie rozumiem tego mięsa. A kto zrozumie "🥩"? Edited December 30, 2025 by Brat Przemysław 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Brat Jan Posted December 30, 2025 Share Posted December 30, 2025 (edited) 47 minut temu, zuckerfrei napisał(a): 2 godziny temu, Rnext napisał(a): tego mięsa Idziesz na imprezę, wyrywasz najgorszy pasztet imprezy, potem ruchasz tak długo, aż zajęczy. Pasztet, zajęczy. A pasztet ze świni? Ruchasz, aż "świnka" za chrumka @zuckerfreispierdzielamy z tego tematu bo nas @Rnext zbanuje!! Edited December 30, 2025 by Brat Jan Link to comment Share on other sites More sharing options...
Atanda Posted December 30, 2025 Share Posted December 30, 2025 Piękny przepis.Tata zrobił dzisiaj z orzechem włoskim. Dam znać jak odczucia. Link to comment Share on other sites More sharing options...
J. Horsie Posted December 31, 2025 Share Posted December 31, 2025 Opisałeś to w taki sposób, że jak czytałem, to mi ślinka sama po języku ciekła, mimo że nie jestem głodny. Dżemik ze świnki najlepszy! Zrobię w najbliższym czasie, ale ja to 5kg słoninki na raz smażę, w wiaderka po śmietanie i w piwnicy stoi, bo tam zimno. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Rnext Posted December 31, 2025 Author Share Posted December 31, 2025 30 minutes ago, J. Horsie said: ja to 5kg słoninki na raz smażę, Noooo, konkret Ale to pewnie masz więcej gęb do wykarmienia niż dwie? Widziałem dziś w Ą-szonie świeże podgardla i tak sobie od razu pomyślałem, żeby je zastosować jako "bazę" smalcu i mieć coś na kształt włoskiego guancale w postaci skwarków. Można by zupełnie inaczej przyprawić wtedy. Pewnie kiedyś zrobię jakąś testową ilość na jego bazie. 22 hours ago, Atanda said: Tata zrobił dzisiaj z orzechem włoskim U mnie też niestety orzechy odpadają, chociaż ja bym chętnie spróbował z laskowymi. Ale to osobista preferencja orzechowa. Uwielbiałem kiedyś zamieniać we włoskim pesto, pinoli (nasiona szyszek) na orzechy laskowe właśnie. Ech. Link to comment Share on other sites More sharing options...
J. Horsie Posted January 1 Share Posted January 1 Jem na tłusto to idzie na bieżąco, ale w rodzinnej kuchni też się sporo tego używa, więc się nie marnuje nawet jeden skwareczek. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Rnext Posted January 4 Author Share Posted January 4 A właśnie - żeby nie było 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts