Jump to content

Ciąg dalszy mojej głupoty i samotność.


Recommended Posts

Cześć. 

To mój drugi post na forum. Opisywałem już swoją sytuację tutaj:

https://braciasamcy.pl/index.php?/topic/43861-zachowałem-się-jak-ata-proszę-o-poradę/

 

Na wstępie zaznaczę ze gdyby nie to forum i audycje Marka to nie chce nawet myśleć gdziebym teraz się znajdował. Także dzięki że jesteście! 

Chciałbym się wymienić spostrzeżeniami, po prostu wygadać a i może jak będzie ktoś miał podobny problem to wyciągnie jakieś wnioski. 

 

Zacznę od tego że zdecydowałem się na terapię. Na efekty wiadomo trzeba będzie poczekać (o ile będą). 

Dopiero teraz do mnie dochodzi tak naprawdę co zrobiłem i w jakim bagnie emocjonalnym się babrałem. 

Aktualnie czuję się jak ćpun na odwyku.. Stany lękowe, samotne wieczory/noce są mega ciężkie, często mój mózg łapie się na tym żeby napisać do kogoś, ulżyć sobie i dlatego zdecydowałem się napisać tutaj... no i dochodzi brak kontaktu z eks i utrata "kontroli" nad życiem. Choć nigdy jej nie miałem tak naprawdę. Na codzień staram się funkcjonować normalnie, spacery, siłka pomagają. 

 

Można powiedzieć decyzja o rozstaniu była trochę nie przemyślana i zrobiłem to pod bardziej wpływem emocji - jak już wspomniałem w poprzednim wątku, nie mogłem już tak dalej żyć w tej iluzji. Przyznałem się eks o tym że ją zdradziłem. O dziwo odebrała to dosyć normalnie, jakby się spodziewała. Jakiś czas temu też z nią porozmawiałem na dość chłodno (choć gotowało się we mnie) gdyż musiałem wziąć swoje rzeczy. Było normalnie, żadnych jazd, wręcz byłem zaskoczony ze podeszła tak spokojnie do tego, wydawało się jakby otrzasnęła się już po tym. (tak szybko?) Jak to się mówi - to ona mi zrobiła zwarcie styków? gdzieś miałem nadzieję że więcej dla niej znaczyłem, wcześniej to ona bardziej zabiegała, starała się (a ja zajmowałem się swoimi sprawami itp) a teraz wręcz spucila mnie w kiblu. 

 

Teraz mam takie spostrzeżenia że tak naprawdę byłem z nią tylko by z kimś być, żeby nie czuć samotności, mieć seks, zagłuszac gdzieś wewnętrzne diabły. Eks Była dość stabilna, co przez moje zaburzenia mnie odpychało, bo ja szukałem rozrywki. Chciałem poznawać nowe dziewczyny, korzystać z życia... Wyglądowo też nie była do końca w moim typie. Na pierwszy rzut oka wydawała się dobrym materiałem na LTR, chciała razem zamieszkać lecz widać było że chciała w niedługim czasie obrączke i bombelka - czego ja stanowczo nie chciałem. Wiem ze trzeba pierw siebie ogarnąć żeby myśleć o takich sprawach. 

Natomiast mam klasyczne czy dobrze zrobiłem? Czy dobrze ze się przyznałem? Może już takiej nie znajdę? Mówiła że gdybym jej powiedział wszytsko zamiast kończyć nagle relacje to by była w stanie wybaczyć. Co o tym sądzić? Dosyć dojrzałe jej podejście wg mnie. Co też dodatkowo mnie podkrecilo że mogłem zawalczyć. 

 

No i tutaj dochodzę dochodzę do pewnego tragizmu - z jednej strony wiem że gdyby nie moja zdrada to dalej bym trwal w nie satysfakcjonującym na tamten moment związku i nic ze sobą nie zrobił. Z drugiej straciłem dosyć dobrze prosperującą dziewczynę na LTR, gdzie napewno dość szybko ktoś ją złapie. Bo patrząc aktualnie na rynek to raczej ciężko takie znaleźć.

 

Teraz muszę się zmierzyć z tym co uciekałem całe życie czyli lękiem przed samotnością, nauka życia samemu, no i gdzieś poczuciem winy że zrobiłem co zrobiłem. Muszę zapłacić swoją cenę. Ale łatwo się mówi, a jak biorą emocje i łapią mnie stany lękowe... Zapewne większość z was to przeżyła, a teraz kolej na mnie. 

 

Pozdrawiam. 

Link to comment
Share on other sites

10 godzin temu, mordziaty_00 napisał(a):

Natomiast mam klasyczne czy dobrze zrobiłem? Czy dobrze ze się przyznałem? Może już takiej nie znajdę? Mówiła że gdybym jej powiedział wszytsko zamiast kończyć nagle relacje to by była w stanie wybaczyć. Co o tym sądzić?

Kolego,

Jak sam zauważyłeś to jest klasyczne i normalne, że człowiek po rozstaniu zadaje sobie takie pytania.

Życie to sztuka decyzji.

Myślę, że każdy choć raz się mierzył z tym.

Nie każda będzie dobra i nie zawsze będziemy pewni ją podejmując czy dobrze robimy.

Natomiast warto przyjąć strategię, że cokolwiek się nie będzie działo nie oglądam się za siebie tylko prę do przodu.

Co było to było i tego się nie cofnie.

Nie ma co żyć przeszłością.

Zatrzymaj miłe chwile i podziękuj sobie za nie z tą kobietą a następnie zamknij mentalnie ten etap.

Bez tego nie ruszysz do przodu.

Ciągle emocjonalnie tkwisz w tej relacji a to Cię blokuje i nie pozwala na rozwinięcie skrzydeł.

Stąd potęguje to Twoje stany lękowe.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

11 hours ago, mordziaty_00 said:

Teraz muszę się zmierzyć z tym co uciekałem całe życie czyli lękiem przed samotnością, nauka życia samemu, no i gdzieś poczuciem winy że zrobiłem co zrobiłem. Muszę zapłacić swoją cenę. Ale łatwo się mówi, a jak biorą emocje i łapią mnie stany lękowe... Zapewne większość z was to przeżyła, a teraz kolej na mnie. 

Był kiedyś polski lekarz, psycholog, znany na całym świecie.

Poszukaj na Google "psycholog Dąbrowski teoria dezintegracji".

Postaram się krótko ją przedstawić w swojej luźnej interpretacji. 

Więcej sam znajdziesz jeśli zechcesz.

 

Kiedy rozwala ci się dom wiesz, że pora postawić nowy.

Żeby jednak mieć miejsce na działce musisz najpierw zburzyć stary.

To jest ten trudny okres.

Nie masz ani nowego ani starego za to wiesz, że czeka cię wysiłek.

Pomyśl jednak o całości.

Minie trochę czasu, zaklniesz 10000 razy, ale na koniec będziesz miał nowy dom.

Lepszy, większy, taki w jakim będziesz się dobrze czuł.

 

Osobiście nie mam wiary w terapie, bo większość lekarzy też jest w Matrixie, kobiety na pewno, mężczyźni zazwyczaj.

Wszystko będzie piękne na ich obrazku, tyle że znowu zafałszowane.

 

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

W dniu 6.01.2026 o 10:07, JoeBlue napisał(a):

Osobiście nie mam wiary w terapie, bo większość lekarzy też jest w Matrixie, kobiety na pewno, mężczyźni zazwyczaj.

Wszystko będzie piękne na ich obrazku, tyle że znowu zafałszowane.

@JoeBlue masz jeszcze jakieś doświadczenia odnośnie tego, mógłbyś rozwinąć temat? 

Zauważyłem właśnie że mój terapueta trochę skręca w matrix. Sam może nie jestem do końca odłączony ale dostrzegam różnice 

Link to comment
Share on other sites

W dniu 6.01.2026 o 10:07, JoeBlue napisał(a):

Osobiście nie mam wiary w terapie, bo większość lekarzy też jest w Matrixie, kobiety na pewno, mężczyźni zazwyczaj.

Wszystko będzie piękne na ich obrazku, tyle że znowu zafałszowane.

 O to to . Jak może Ci ktoś pomóc jak sam nie ma pełnego obrazu sytuacji ?

Ludzkie problemy często też wynikają z czynników zewnętrznych na które nie mamy wypływu .

Pojscie do kobiety terapeutki to istne szaleństwo , masochizm .

Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.