Jump to content

Próg bogactwa zaczyna się od 10 tys. zł dochodu. Tak uważają Polacy


Recommended Posts

4 minuty temu, Magos Dominus napisał(a):
25 minut temu, BumTrarara napisał(a):

bo zawsze możesz się urodzić córką Muska i wygrywasz życie na starcie. ;) 

No tak nie do końca https://plejada.pl/newsy/transplciowa-corka-elona-muska-odcina-sie-od-ojca-mowi-o-jego-majatku/5c85w3q

Ale to są lewicowe deluzje, a tatuś jest Trumpistą, faszystą, fobem i innym takim. 🤡

 

 

 

W skrócie: Córka (Vivian Jenna Wilson) odcięła się od Muska głównie dlatego, że:

  • Jest transpłciowa, a on publicznie nazywa ją „zmarłą”, „zabitym przez wirusa woke” i „oszukanym przez neomarksistów”
  • Musk otwarcie gardzi jej tożsamością i przejściem
  • Uważa go za toksycznego, zimnego i narcystycznego ojca

Krótko: trans + nienawiść ojca do transpłciowości = zerwanie kontaktów.

 

Tak mi to podsumował Muskowy ;) grok.

Link to comment
Share on other sites

Bogactwo zaczyna się od:

- spłacone lokum (dom w lokalizacji jaka ci odpowiada lub duże mieszkanie w centrum dużego miasta)

- kilka źródeł dochodu (jakiś najem lokali, mieszkań, własna restauracja, pensjonacik, może własne gospodarstwo, pokitrane 1-2 bańki w ETF itp)

- czas dla siebie (pracujesz zadaniowo/strategicznie a nie wysiadujesz dupogodziny w korpo lub jakimś cuchnącym szpitalu na oglądaniu gnijących penisów i wagin, umierających na raka itp)

- jak chcesz to jedziesz na wakacje i możesz robić minimum w międzyczasie aby nic się nie zawaliło 

- ty i twoja rodzina cieszycie się zdrowiem

- twój dochód jest wynikiem twojej inwencji a nie spadku

- nie masz nałogów 

- masz poczucie, że wszytko jest ok. Nie jest tak, że jak zaczynasz mówić o czymś co ci nie odpowiada to zewsząd słyszysz „Jest w pyte, nie marudź”

- twój dochód nie jest funkcją liniową o postaci liczba godzin razy średnia stawka godzinowa 

 

Powyższe warunki spełnia na oko pół promila społeczeństwa albo mniej. 

 

Cała reszta, niezależnie czy zarabiasz 10 czy 50 miesięcznie jest tylko pewną formą wegetacji obarczoną ogromnym stresem, wysiłkiem, brakiem czasu, gonitwą w kołowrotku. 

Edited by Roman Ungern von Sternberg
  • Like 5
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

W Polsce nigdy nie będzie takiej sytuacji, jak dawniej w USA, że od zera do milionera, bo mamy taki idiotyczny system społeczno-gospodarczy. Klasa ludzi pracujących na etacie i prowadzących małe biznesy jest najbardziej dymana i okradana. To oni głównie utrzymują ten chlew, składają się na kiełbaski wyborcze, utrzymują darmozjadów i pasożytów w sejmie i urzędach. Tutaj cała ekonomia jest tak ustawiona, żeby maksymalnie utrudniać i zniechęcać do bogacenia. Nawet mamy podatek od wzbogacenia się(!!!). A mentalnie? Oczywiście każdy, kto jakimś cudem coś tam się dorobił to złodziej, szmaciarz, prywaciarz, krwiopijca itp. Jeden drugiemu by oczy wykłuł nożem z zawiści.

  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

https://businessinsider.com.pl/gospodarka/tyle-zarabia-10-proc-najbogatszych-nowe-dane-gus/4qtlk3g

 

Jeśli zarabiasz przynajmniej 13 tys. 442 zł brutto miesięcznie, to kwalifikujesz się do grona 10 proc. najwyżej wynagradzanych Polaków. 

Mowa tu chyba wyłącznie o pracownikach?

 

 

 

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, Roman Ungern von Sternberg napisał(a):

Bogactwo zaczyna się od:

- spłacone lokum (dom w lokalizacji jaka ci odpowiada lub duże mieszkanie w centrum dużego miasta)

- kilka źródeł dochodu (jakiś najem lokali, mieszkań, własna restauracja, pensjonacik, może własne gospodarstwo, pokitrane 1-2 bańki w ETF itp)

- czas dla siebie (pracujesz zadaniowo/strategicznie a nie wysiadujesz dupogodziny w korpo lub jakimś cuchnącym szpitalu na oglądaniu gnijących penisów i wagin, umierających na raka itp)

- jak chcesz to jedziesz na wakacje i możesz robić minimum w międzyczasie aby nic się nie zawaliło 

- ty i twoja rodzina cieszycie się zdrowiem

- twój dochód jest wynikiem twojej inwencji a nie spadku

- nie masz nałogów 

- masz poczucie, że wszytko jest ok. Nie jest tak, że jak zaczynasz mówić o czymś co ci nie odpowiada to zewsząd słyszysz „Jest w pyte, nie marudź”

- twój dochód nie jest funkcją liniową o postaci liczba godzin razy średnia stawka godzinowa 

 

Powyższe warunki spełnia na oko pół promila społeczeństwa albo mniej. 

 

Cała reszta, niezależnie czy zarabiasz 10 czy 50 miesięcznie jest tylko pewną formą wegetacji obarczoną ogromnym stresem, wysiłkiem, brakiem czasu, gonitwą w kołowrotku. 

Da się zrobić i nawet dojść do tego na etacie tylko to kwestia 20-30lat z wysokimi zarobkami >15k i niskimi wydatkami 2-3k oczywiście uwzględniajać średnią inflacje(czyli taką co zachowa siłe nabywczą tych 15k na teraz)

 

Link to comment
Share on other sites

Gdybym miał 10k netto miesięcznie to bym się czuł jak bym złapał Pana Boga za nogi.

Nie pamiętam danych ale co najmniej połowa ludzi zarabia w pl minimalną krajową.

Edited by bassfreak
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

To jest próg zamożności. Tylko, że u nas nie ma klasy średniej, więc ludzie patrzą my biedaki i bogacze. 

 

Co to za bogacz jak go nie stać, żeby zapłacić pensję kamerdynerowi czy innemu pomagierowi, wyręczającemu Pana w prozie życia. 

 

 

17 godzin temu, Roman Ungern von Sternberg napisał(a):

Bogactwo zaczyna się od:

- spłacone lokum (dom w lokalizacji jaka ci odpowiada lub duże mieszkanie w centrum dużego miasta)

- kilka źródeł dochodu (jakiś najem lokali, mieszkań, własna restauracja, pensjonacik, może własne gospodarstwo, pokitrane 1-2 bańki w ETF itp)

- czas dla siebie (pracujesz zadaniowo/strategicznie a nie wysiadujesz dupogodziny w korpo lub jakimś cuchnącym szpitalu na oglądaniu gnijących penisów i wagin, umierających na raka itp)

- jak chcesz to jedziesz na wakacje i możesz robić minimum w międzyczasie aby nic się nie zawaliło 

- ty i twoja rodzina cieszycie się zdrowiem

- twój dochód jest wynikiem twojej inwencji a nie spadku

- nie masz nałogów 

- masz poczucie, że wszytko jest ok. Nie jest tak, że jak zaczynasz mówić o czymś co ci nie odpowiada to zewsząd słyszysz „Jest w pyte, nie marudź”

 

Co???

 

Piszesz o wyobrażeniach jak może (nie musi wyglądać życie bogacza). Czyli ktoś kto wg. ciebie odziedziczył majątek nie jest bogaty? Nie ma nałogów? - to już poleciałeś. Uzależnienie choroba jak każda inna. Albo że cieszy się dobrym zdrowiem? Bogactwo oznacza tylko dostęp do opieki medycznej (zwykle) na wysokim poziomie, ale to niczego nie gwarantuje. Często może też być przyczyną dodatkowego cierpienia w okresie terminalnym kiedy całe życie załatwiałeś wszystko za kasę, a tu się nie da, albo masz chore dziecko.  

 

Jeśli już chcesz parametru konkretnego to stabilna w czasie, wartość netto na poziomie 1000 miesięcznych średnich pensji dla danego społeczeństwa, przez minimum ostatnie 10 lat.  

 

 

Edited by Piter_1982
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

On 1/15/2026 at 8:51 AM, Margrabia.von.Ansbach said:

Używają dokąd spłacają.

Mieć, czy używać, oto jest pytanie.

https://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/zyl-i-umieral-jak-pustelnik-a-na-koncie-mial-miliony/dcf3bzc

 

On 1/14/2026 at 8:11 PM, Ksanti said:

Dla ludzi skrajnie biednych ten pierwszy próg to już może być bogactwo, ale obiektywnie to tylko wygodna wegetacja

"Bogactwo" to móc iść do sklepu i włożyć do koszyka to co naprawdę potrzebujesz, bez potrzeby liczenia "czy starczy".

Kluczem jest tutaj zwrot "naprawdę potrzebujesz" - kontra biznes generowania potrzeb... biznes wmawiania ludziom, "czego potrzebują do szczęścia".

 

18 hours ago, Roman Ungern von Sternberg said:

spłacone lokum

Nawet spłacone lokum, może zabrać wojna czy nacjonalizacja - nie tylko bank/komornik.

Z drugiej strony skali masz pracownika, któremu firma daje lokal i opłaca czynsz - ale może go używać.

Obaj nie wiedzą czy/kiedy stracą... nie znają dnia ani godziny.

"Szczęśliwy, kto posiada" czy "szczęśliwy, kto może korzystać" to bardzo trudne pytanie... prawie jak: lepiej "posiadać żonę", czy korzystać z żon innych.

 

18 hours ago, Roman Ungern von Sternberg said:

kilka źródeł dochodu

Żadne źródło dochodu nie jest 100% pewne... poza tym, które masz w swojej głowie. Ono jedno wystarczy.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

W dniu 14.01.2026 o 19:31, HermannBrunner napisał(a):

Jeżeli ktoś zarabia nawet te 10 tys zł, niby jest bogaty, może mieć nawet 15-20 tys ale ma kredyt na kilkaset tysięcy to jest bogaty czy nie jest?

W krajach anglojęzycznych na takich ludzi ukuto termin: HENRY.

Jest to skrót od: Hight Erner Not Rich Yet (wysokie zarobki, ale jeszcze nie bogaty).

Bogaty kredytów nie ma, a Henry ma i tym się różnią. Dlatego po polsku można delikwenta z wysokimi zarobkami i kredytem nazwać: Dobrze Usytuowany, Płaci Epicki Kredyt ;) Bogaty pewnie będzie jak spłaci kredyt(y).

W dniu 15.01.2026 o 08:51, Margrabia.von.Ansbach napisał(a):

Krechę za auto/ratę leasingu/najmu.

Krechę za AGD/RTV/meble.

Krechę za tydzień pod palmami.

YOLO. You Only Live Once. Tak się nazywa taki segment konsumentów. Przepieprzają wszystko, co zarobią, niezależnie od wysokości tych zarobków. To niekoniecznie jest zła postawa. Pieniędzy do grobu nikt nie zabierze, nieruchomości tym bardziej.

Edited by Adams
  • Like 2
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

Ankietowanych poproszono również o to, aby z zaproponowanych kategorii wskazali maksymalnie trzy czynniki, które – ich zdaniem – decydują o tym, że niektórzy ludzie w stosunkowo krótkim czasie dochodzą do wielkich pieniędzy. 58 proc. wskazało pracowitość i jest to najwyższy wynik w całej historii prowadzenia pomiarów dotyczących społecznego postrzegania bogactwa. W dalszej kolejności pytani wskazywali odwagę i gotowość do ryzyka (47 proc.) oraz talenty i zdolności (37 proc.).

 

A przecież gołym okiem widac, że jedno z czołowych miejsc powinny zająć "układy i znajomości".

Link to comment
Share on other sites

W dniu 15.01.2026 o 23:42, Ksanti napisał(a):

@bassfreak dla lasek w mieście z takimi zarobkami i tak jest się nikim szczególnym. 

 

Jak by mnie to interesowało chociaż w 0000.1% 😆

Doszedłem do momentu gdzie w dupie mam co kto o mnie myśli a szczególnie baby.

W dniu 16.01.2026 o 12:24, Roman Ungern von Sternberg napisał(a):

@Piter_1982 bogactwo to nie są tylko pieniądze.

Moje motto jest takie że ludzie którzy mają tylko pieniądze są na prawdę biedni.

Edited by bassfreak
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

W dniu 15.01.2026 o 08:51, Margrabia.von.Ansbach napisał(a):

Tak czy inaczej, 10k PLN to taka finansowa mniej-więcej 'klasa średnia'.

W czasach do kowidozy, tj. c.a. do 2019 ;) 

 

Wtedy pełna zgoda. 10 na łapę to były rzeczywiście sensowne pieniądze.

 

Dlatego moim zdaniem realna klasa średnia w RP nie istnieje. Ludzie, którzy do niej by się kwalifikowali w przeważającej opinii publicznej uchodzą bowiem za krezusów.

Link to comment
Share on other sites

13 godzin temu, Brat Jan napisał(a):

Ankietowanych poproszono również o to, aby z zaproponowanych kategorii wskazali maksymalnie trzy czynniki, które – ich zdaniem – decydują o tym, że niektórzy ludzie w stosunkowo krótkim czasie dochodzą do wielkich pieniędzy. 58 proc. wskazało pracowitość i jest to najwyższy wynik w całej historii prowadzenia pomiarów dotyczących społecznego postrzegania bogactwa. W dalszej kolejności pytani wskazywali odwagę i gotowość do ryzyka (47 proc.) oraz talenty i zdolności (37 proc.).

 

A przecież gołym okiem widac, że jedno z czołowych miejsc powinny zająć "układy i znajomości".

@Obliterarorjestem ciekaw Twego zdania.

Link to comment
Share on other sites

Teza z tytułu tego tematu zawiera błąd logiczny. Bogactwo jest stanem posiadania a nie zarabiania.

Warren Buffett pobierał pensję w wysokości $100k rocznie, co jak rozumiem kwalifikowałoby go w Polsce do grona bogatych (nie to, że miał ciężkie miliardy w akcjach firm) ;).

Nawet jeśli patrzeć na temat pozaekonomicznie, np. w kwestii zdrowia, to również liczy się stan posiadania a nie, że np. jestem chory ale z każdym miesiącem jest o wiele lepiej.

Link to comment
Share on other sites

W dniu 17.01.2026 o 18:40, Obliteraror napisał(a):

Dlatego moim zdaniem realna klasa średnia w RP nie istnieje. Ludzie, którzy do niej by się kwalifikowali w przeważającej opinii publicznej uchodzą bowiem za krezusów.

1625555029_bmsw6b_600.jpg

 

 

  • Haha 3
Link to comment
Share on other sites

W dniu 15.01.2026 o 08:51, Margrabia.von.Ansbach napisał(a):

Ja się czasami uśmiecham pod nosem.

Patrząc na te suburbia zabudowane domami z dwoma garażami.

I te auta na warszawskich blachach.

Bo mam pełną świadomość, że ci ludzie z tych domów.

To w zasadzie są pełnoprawnymi właścielami swoich ubrań.

I dobytku, który można spakować w dwa worki 120 L.

Reszta - na krechę.

Używają dokąd spłacają.

 

 

Świetny wpis.

Nic nie bawi bardziej niż ludzie zapierdalający na domy po 200m2 na krechę bo "dzieci jak dorosno to będą miały gdzie mieszkać" albo furę w leasingu bo "somsiada ma dupa boleć" :D 

Mam znajomych, parka przed 60tką.

Dom prawie 300m2.

Facet jebał na tego kloca świątek piątek i niedziela przez ponad 20 lat - przesrał w robocie najlepsze lata życia.

Obecnie sami tam żyją  z żoną, 3/4 domu zamknięte na 4 spusty żeby tego nie ogrzewać (koszty) i nie sprzątać (sił brak) bo żaden z 3 synów nie chce z rodzicami mieszkać i wpadają do domu raz na miesiąc na darmowy obiad XD 

Przejmą jak starzy umrą ale to już zagrzybioną ruinę to się sprzeda i chłopaki sobie na wakacje pojadą :D 

I dlatego warto jebać całe życie na te kredyty, domy minimum 200m2 i "żeby dzieci miały".

XDDD

 

Jak się nie nauczycie, że żyjecie dla siebie i że czym więcej materialnych rzeczy posiadacie tym bardziej one Was posiadają to do końca życia niewolnicy Waszych kredytodawców i pracodawców.

Ale każdy sam wybiera.

 

Jak będziecie umierać to sobie przypomnicie czy warto było jebać świątek piątek i niedzielę na to całe gówno i dorabiać kogoś innego :D 

Edited by niemlodyjoda
  • Like 8
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

12 godzin temu, Brat Jan napisał(a):

Obliterarorjestem ciekaw Twojego zfsnia

Różnie bywa, Janku. Jeżeli miałbym mówić za sobie, to przede wszystkim zapierdol i dużo szczęścia. Talent jest zdecydowanie przereklamowany ;)

Robotę robi dyscyplina i konsekwencja. To, by się nie poddawać 

 

A statystycznie? Układy, czasem sięgające jeszcze poprzedniego systemu, zobowiązania, podobny kod kulturowo - finansowy (chłopakowi z biednej rodziny gorzej się startuje niż synowi ordynatora czy mecenasa) itd 

 

Różnie to w życiu bywa :)

 

Ale jak dla mnie - chcesz być ktoś, trzeba cisnąć. Nikt tego za piękne oczy nie daje. Na pewno nie facetowi ;)

 

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

21 minut temu, niemlodyjoda napisał(a):

Nic nie bawi bardziej niż ludzie zapierdalający na domy po 200m2 na krechę bo "dzieci jak dorosno to będą miały gdzie mieszkać" albo furę w leasingu bo "somsiada ma dupa boleć" :D 

Mam znajomych, parka przed 60tką.

Dom prawie 300m2.

Facet jebał na tego kloca świątek piątek i niedziela przez ponad 20 lat - przesrał w robocie najlepsze lata życia.

Obecnie sami tam żyją  z żoną, 3/4 domu zamknięte na 4 spusty żeby tego nie ogrzewać (koszty) i nie sprzątać (sił brak) bo żaden z 3 synów nie chce z rodzicami mieszkać i wpadają do domu raz na miesiąc na darmowy obiad XD 

Ty się śmiejesz, a ja na prowincji zaczynam mieć podobnie. :(

Dzieci zarobione, do rodziców zajeżdżają jak coś im potrzeba albo na święta.

  • Sad 3
Link to comment
Share on other sites

Polska jest biednym krajem, 10K to zarabia 1% ludzi.

Reszta żyje poniżej mitycznej średniej, a 60% co miesiąc odbiera 3,5 - 5K.

 

Przy galopującej inflacji, kosztach życia, podwyżkach, podatkach, daninach,

10K np. w stolicy to minimum, natomiast w mniejszym mieście, na prowincji

to godna zapłata, jednak nierealna.

 

A teraz co ma powiedzieć statystyczny Kowalski, który wiąże koniec z końcem.

Za czasów PiS 4K oznaczało klasę średnią, za KO 10K bogactwo, świat klaunów🤡 

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Mi się udało dojść do 5000 netto w 2019r, gdzie za granicą można było przywieźć 7-8 tysięcy, ale pracując przeważnie ciężko, a spać i mieszkać w nierzadko jeszcze cięższych warunkach.

 

10 tysięcy netto na osobę, w rodzinie 3-4 osobowej rzeczywiście może być traktowane jak klasa średnia, ale nie bogactwo. 10 tysięcy w Polsce starczy na spokojne życie bez wodotrysków, zależy jeszcze od naszej sytuacji oraz lokalizacji. 

Dycha dla kawalera powiedzmy 40 lat z własnym domem, autem, ziemią to fajne pieniądze, dycha dla młodego - bez urazy, szczura gdzieś w Warszawie? Starczy na wynajmem nory, płacenie subskrypcji netflix, kawę w starbuksie i na jakieś szmaty z modnych butików oraz raty za afjona.

Więc zamiast podniecać się zarobkami, lepiej przeliczyć sobie siłę nabywczą pieniądza, ile godzin trzeba pracować paliwo, opłaty, wyżywienie itd.

  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.