Jump to content

Impreza z drugimi połówkami w firmie, a pójście solo


Recommended Posts

Za jakiś czas jest u mnie impreza integracyjna w firmie. Tyle, że jest to impreza z osobami towarzyszącymi. Nie mam za bardzo z kim iść, a też nie chce kogoś na siłę ciągnąć. Większość osób 80-90 proc będzie z kimś. Chciałbym pójść na tą imprezę, ale mam wrażenie, że nie będę czuł się komfortowo jak pójdę sam. Niby mam na to wyjebane, ale z drugiej strony mam wrażenie, że może być momentami niekomfortowo. Do tego jeden pracownik będzie z taka jedną moją koleżanką i jakoś mnie to uwiera.

Co o tym sądzicie?

Link to comment
Share on other sites

25 minut temu, nomek18 napisał(a):

Co o tym sądzicie?

Że bardziej będzie " Cię " uwierać jak pójdziesz z randomową Julką i ona zacznie się bydłować niczym krowa przy chadzie albo innym wyszczekanym menago.

 

 

  • Like 7
Link to comment
Share on other sites

Powiem ci tak:

Jesteś na forum, idź bardziej dla nauki tzn. 

Nie pij , obserwuj a jak dobrze pójdzie to jeszcze naprawdę dobrze się pobawisz. 

 

Po drugie, takie coś wyrabia charakter, żyj dla siebie a nie dla pokazu innym. Jesteś sam, co w tym złego?

 

Pogadasz , potańczysz i pobserwujesz. 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

41 minut temu, nomek18 napisał(a):

Co o tym sądzicie?

Że w porządnym kraju w którym uznaje się zaimki ;) to byłby świetny case na skargę do centrali/proces po same gacie.

Jakiś faszyzm w stosunku do osób samopartnerskich? 

 

A tak poważnie... imprezy firmowe to dla mnie patologia. 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Nie ma w firmie jakiejś koleżanki?

 

Branie randomowej Julki najgorszy możliwy scenariusz.  

 

Byłeś już na takiej imprezie czy dopiero idziesz? Jeśli lubisz ludzi, z którymi będzie impreza to i tak będzie spoko. Jak nie to przerodzi się w festiwal bufoniarsta i pokazywania kto ma większego.

 

 

 

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

54 minuty temu, nomek18 napisał(a):

Do tego jeden pracownik będzie z taka jedną moją koleżanką i jakoś mnie to uwiera.

Znaczy stanie Ci  na jej widok i będzie uwierać w spodniach?

To idź bez spodni.

 

Link to comment
Share on other sites

Problem istnieje wyłącznie w Twojej głowie.

Ludzie nie myślą za dużo o innych. Większości ludzi nie obchodzisz Ty ani kto z Tobą przyszedł, chyba że będzie wyjątkowo piękna lub wyjątkowo brzydka. To tak jak z ustami u kobiet - nikt nie zwraca na nie uwagi chyba, że napakują sobie fillera i wtedy każdy wie, że coś sobie zrobiła i że to wygląda albo dobrze albo źle (zazwyczaj to drugie).

 

Jednocześnie zgadzam się tutaj z @Kiroviets, który słusznie zauważył, że typowa Julka może Ci narobić wiochy w taki czy inny sposób a Ty w zamian nic naprawdę nie zyskujesz.

  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

Z własnego doświadczenia nie polecam chodzić na tego typu spędy w miejscu pracy. Jednego dnia ze sobą pijecie, tańczycie, śmiejecie się i ogólnie rzecz biorąc bawicie na terenie poza pracą, a następnego dnia już w pracy te same osoby potrafią wbijać w plecy noże i podkładać świnie osobom, z którymi przecież tak świetnie bawiły się w czasie firmowej imprezy. Dzięki tego typu imprezom potrafiłem swego czasu dowiedzieć się bardzo dużo złego o osobach, z którymi pracowałem. Kopalnia obserwacji, wyciągania wniosków i następnie obserwacji do czego takie osoby są zdolne. W takich momentach zupełnie człowiek traci wiarę w innego człowieka i ma się nieodparte wrażenie, że ma się do czynienia nie z ludźmi, tylko jakimiś prymitywami czy zwierzętami.

 

Z drugiej strony najlepsze chociażby wesela przeżyłem pojawiając się na nich sam, bez osoby towarzyszącej. Najlepiej bawiłem się właśnie wtedy i nie mam na myśli picia na umór. Co to, to nie. Bezcenne były obserwacje panów, którzy pojawiali się na takich imprezach w towarzystwie swoich drugich połówek, które to połówki zachowywały się względem nich jak Hitlerki w spódnicach. Totalna kontrola swoich misiów, ile, czego mogą i mają wypić, co mają jeść i ile, kiedy na parkiet i z kim. Najlepszą akcję pamiętam na ślubie swojego kumpla, tak z kilkanaście lat wstecz. Koło mnie siedziała taka parka, którą ledwo co znałem. Laska najpierw miała pretensje do gościa, że się nie bawi, że tylko siedzi, gada, pije i je, a jak gość wreszcie poszedł na parkiet, to strzeliła fochem, a następnie jak doszły mnie słuchy zrobiła mu w hotelu awanturę, że z nią nie tańczył za wiele, tylko z jakimiś innymi laskami i jeszcze na dodatek w czasie oczepin jakąś tam randomową laskę w ramach zabawy musiał złapać za kolano czy coś podobnego.

 

Ja na Twoim miejscu bym się tam nie pojawił. Jednak jeśli musisz to zrobić, najlepiej pójdź sam i baw się najlepiej jak potrafisz. Ta koleżanka ma Ciebie gdzieś, to dlaczego Ty masz się tym jakoś przejmować i nie mieć jej dokładnie w tym samym miejscu? 

Edited by Krugerrand
  • Like 6
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, Piter_1982 napisał(a):

Nie ma w firmie jakiejś koleżanki?

 

Branie randomowej Julki najgorszy możliwy scenariusz.  

 

Byłeś już na takiej imprezie czy dopiero idziesz? Jeśli lubisz ludzi, z którymi będzie impreza to i tak będzie spoko. Jak nie to przerodzi się w festiwal bufoniarsta i pokazywania kto ma większego.

 

 

 

 

na imprezie pewnie bedzie kilka samych dziewczyn, ale max 1-3

2 godziny temu, Krugerrand napisał(a):

Z własnego doświadczenia nie polecam chodzić na tego typu spędy w miejscu pracy. Jednego dnia ze sobą pijecie, tańczycie, śmiejecie się i ogólnie rzecz biorąc bawicie na terenie poza pracą, a następnego dnia już w pracy te same osoby potrafią wbijać w plecy noże i podkładać świnie osobom, z którymi przecież tak świetnie bawiły się w czasie firmowej imprezy. Dzięki tego typu imprezom potrafiłem swego czasu dowiedzieć się bardzo dużo złego o osobach, z którymi pracowałem. Kopalnia obserwacji, wyciągania wniosków i następnie obserwacji do czego takie osoby są zdolne. W takich momentach zupełnie człowiek traci wiarę w innego człowieka i ma się nieodparte wrażenie, że ma się do czynienia nie z ludźmi, tylko jakimiś prymitywami czy zwierzętami.

 

Z drugiej strony najlepsze chociażby wesela przeżyłem pojawiając się na nich sam, bez osoby towarzyszącej. Najlepiej bawiłem się właśnie wtedy i nie mam na myśli picia na umór. Co to, to nie. Bezcenne były obserwacje panów, którzy pojawiali się na takich imprezach w towarzystwie swoich drugich połówek, które to połówki zachowywały się względem nich jak Hitlerki w spódnicach. Totalna kontrola swoich misiów, ile, czego mogą i mają wypić, co mają jeść i ile, kiedy na parkiet i z kim. Najlepszą akcję pamiętam na ślubie swojego kumpla, tak z kilkanaście lat wstecz. Koło mnie siedziała taka parka, którą ledwo co znałem. Laska najpierw miała pretensje do gościa, że się nie bawi, że tylko siedzi, gada, pije i je, a jak gość wreszcie poszedł na parkiet, to strzeliła fochem, a następnie jak doszły mnie słuchy zrobiła mu w hotelu awanturę, że z nią nie tańczył za wiele, tylko z jakimiś innymi laskami i jeszcze na dodatek w czasie oczepin jakąś tam randomową laskę w ramach zabawy musiał złapać za kolano czy coś podobnego.

 

Ja na Twoim miejscu bym się tam nie pojawił. Jednak jeśli musisz to zrobić, najlepiej pójdź sam i baw się najlepiej jak potrafisz. Ta koleżanka ma Ciebie gdzieś, to dlaczego Ty masz się tym jakoś przejmować i nie mieć jej dokładnie w tym samym miejscu? 

a czy ten pierwszy akapit nie dotyczy się całego życia, a nie tylko spotkań firmowych :D?

3 godziny temu, BumTrarara napisał(a):

Że w porządnym kraju w którym uznaje się zaimki ;) to byłby świetny case na skargę do centrali/proces po same gacie.

Jakiś faszyzm w stosunku do osób samopartnerskich? 

 

A tak poważnie... imprezy firmowe to dla mnie patologia. 

czemu według Ciebie imprezy firmowe to patologia?

Link to comment
Share on other sites

Dawno, dawno temu byłem na imprezie firmowej sam i nic wielkiego się nie stało.

 

Popiłem, pojadłem, potańczyłem, pogadałem z ludźmi i tyle.

 

Bliżej poznałem koleżanki z innych działów i krótko po tym z jedną z nich spotykałem się przez chwilę. 

 

Idź, spędź miło czas a co będzie to będzie 

 

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

A co tu rozkminiać? 

 

Jak chcesz to idziesz, jak nie to nie, proste.

Przecież imprezy firmowe nie są obowiązkowe tylko dobrowolne.

 

Musisz znaleźć w sobie odwagę, pewność siebie, wyrobić samoocenę, 

zamiast przejmować się co ludzie powiedzą, jak zareagują.

 

Zazwyczaj imprezy firmowe, to festiwal hipokryzji, ludzie piją na umór, by zagłuszyć

zranioną duszę, to że przychodzą z kimś nie znaczy, że tryskają szczęściem.

 

W pracy następnego dnia zaczyna się dopiero robić ciekawie, gdy jeden z drugą

obgadują co się tam działo. Wtedy możesz dowiedzieć się czegoś co nie powinno wypłynąć na światło dzienne.

 

Także wybór należy do ciebie.

 

PS. Na przyszłość zdanie rozpoczynaj z wielkiej litery, tak samo przy odpowiedziach

na dany post użytkownika.

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

5 godzin temu, nomek18 napisał(a):

Niby mam na to wyjebane

Nie masz, inaczej to byś poszedł albo to olał i tyle. 

Pójdź sobie z jakąś eskortką, przynajmniej będziesz miał pewność, że poruchasz na koniec wieczoru. Ba! Może Twój szef przykładny ojciec i mąż, co służy przy mszy okaże się jej stałym klientem. 

  • Like 1
  • Haha 2
Link to comment
Share on other sites

A masz w zasięgu (na „orbicie”) jakąś pannę, którą znasz i fajnie spędziłbyś z nią czas? To weź. Jeśli miałaby być mało znana i randomowa, to ja bym miał totalnie gdzieś, co pomyślą inni i poszedł sam. Święty spokój najważniejszy. 

Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.