Jump to content

Ostateczne rozstanie po 8 latach


Recommended Posts

Witajcie po długiej przerwie i licznych perypetiach związkowych, które ostatecznie zakończyły się z hukiem, czyli tak jak było to spodziewane. Proszę Was o konstruktywną krytykę i rady, jak szybko stanąć na nogi i nie powtórzyć błędów, które popełniłem przy następnej okazji.

 

Może najpierw bez przynudzania opiszę fazy naszego związku, jej zachowania i moje błędy, z których będę wyciągał wnioski aby nigdy się nie powtórzyły:

 

Faza I (2018-2020)

 

Motylki w brzuchu - ona pulchna studentka z niskim poczuciem własnej wartości, ja przystojny z przeciętną pracą, ale ze stabilnym dochodem. Na początku bardzo mi nadskakiwała, ja też byłem w nią zapatrzony, ale dość asertywny. Zawsze gdy wybuchały kłótnie to ona je łagodziła. Wspierała mnie w moich celach zawodowych i życiowych. Byliśmy szczęśliwi.

 

Faza II (2020-2022)

 

Zaczęły się pierwsze poważne problemy - po pierwsze zmieniłem pracę na dość prestiżową - współpraca z politykami najwyższej rangi, pieniężnie też skok do góry. Ale minus był taki, że praca ta wymagała całodobowej dyspozycyjności i wyjazdów w delegacje 2-3 razy w tygodniu. Jej było ciężko to zaakceptować, a dodatkowo okazało się, że jej planem (a także jej rodziców) był jej powrót do rodzinnego miasta. Są oni bardzo majętni i mają na nią podatny wpływ). Wiele razy o tym rozmawialiśmy, gdzie ona stwierdziła, że tam dostaniemy mieszkanie od rodziców, a ja znajdę jakąś pracę. Start będzie dla nas lepszy. Miało to formę ultimatum, a ja uległem, bo zależało mi na niej, a perspektywa mieszkania 100 m2 bez kredytu też mnie skusiła. Zrezygnowałem z pracy, którą uwielbiałem dla niej, co okazało się fatalnym błędem.

 

Faza III (2022-2024)

 

Po przeprowadzce była harmonia i wdzięczność ze strony jej i jej rodziców. Naprawdę się starała, ale ja miałem w sobie żal, że potrafiła postawić na szali nasz związek dla rodziców i bycia blisko nich. Coś co nigdy mnie nie opuściło. Po trochu wpadałem we frustrację, którą zapijałem alko - byłem dość blisko bycia alkoholikiem, ale od roku całkowicie nie piję, co trochę zawdzięczam byłej i jej naciskom. Nie pomagała też chujowa praca, którą załatwiła mi teściowa i w której słabo zarabiałem i nie rozwijałem się. W międzyczasie teściowie kupili nam dom - uwaga - ulicę dalej od miejsca, w którym mieszkają. Oczywiście mieszkanie jak i dom było na nich - mój kolejny katastrofalny błąd, że tego nie ustawiłem i który spotęgował nierówność w związku. Byłem sfrustrowany i nieszczęśliwy, zrobiłem podyplomówkę, która nic mi nie dała bo straciłem tym zainteresowanie. Szukałem pracy, ale teren jest ciężki na znalezienie dobrej pracy bez znajomości.

 

Faza IV 2024-2025

 

Tu już była równia pochyła. Narzeczona zaczęła wzmożone testy, brak szacunku dla moich granic nasilał się. Pomyślałem, że spróbuję poszukać pracy hybrydowej w Wawie, ale ona to zablokowała. Znowu ultimatum, że nie będzie tego w stanie zaakceptować. Mieliśmy jedno rozstanie, gdzie wyprowadziłem się z domu na 2 miesiące. Ona wtedy płakała, chciała żebym wrócił -zachowywała się dużo lepiej i uleglej w moją stronę. W przeciwieństwie do wcześniejszego zachowania, gdzie chciała dominować i narzucać mi to na co nie miałem ochoty. Zwłaszcza narosło to wtedy, gdy dostała świetną pracę, jeździła na szkolenia i rozwijała się, a ja gniłem w domu. Poza tym wylaszczyłą się, schudła, doczepiła włosy i ewidentnie czuła się pewniej. Mimo, że próbowałem pójść w inną stronę, aby czuć jakikolwiek rozwój - majsterkowanie: zrobiłem cały system Smart w domu, ogród zrobiłem tak, że wszyscy nas chwalili. Ale dla niej to nie miało znaczenia. Ja już czułem się przezroczysty i zrezygnowany.

 

Faza V 2025 H II - 2026 

 

Znowu podjąłem próbę zmiany pracy na hybrydową. W tych naszych tarciach i kłótniach udało się nam pójść na terapię dla par, co dzięki Bogu otworzyło mi oczy. Wtedy zobaczyłem, że to ciągłe deptanie moich granic, wymuszanie rezygnacji z dążeń zawodowych nie jest normalne. Wcześniej dawałem sobą manipulować , a teraz stawiałem spójne granice, co jej się bardzo nie podobało. Ona już mentalnie wycofywała się z relacji. Były ciągle te same zdawkowe pytania typu: jak w pracy? Co słychać? bez wchodzenia głębiej w temat - brak zainteresowania się po prostu czuje. Priorytety przesunęły się na karierę, rodziców i koleżanki. Ja miałem być dostępny gdy ona wracała z drugiej pracy, a jak tego nie robiłem to fochy i pretensje. Ostatecznie powiedziałem, że chcę żeby zmieniły się 3 rzeczy : brak blokowania pracy hybrydowej, priorytet na mnie i na dom, odcięcie koleżanek oraz szanowanie moich granic i mojego "nie".

Ostatni miesiąc dałem sobie na obserwację czy coś się zmienia. Ostatecznie teoretycznie była w stanie według deklaracji zmienić wszystko poza zgodą na prace hybrydową, ale tak naprawdę nie zmieniło się nic, a jeśli chodzi o pracę hybrydową to powiedziała, że to dla niej jest nie do przejścia. Stwierdziłem, że w takim razie musimy się rozstać.

 

Myślę, że dużo do tego przyłożyło jej wychowanie i kontrolująca matka. U nich w domu ojciec jest spacyfikowany i robi to co matka każe. Całkowicie się temu podporządkował i myślę, że ona chciała takiego samego układu relacyjnego.  Mimo, że pokazałem słabość, to nie pasuje mi takie życie i nigdy bym tego nie zaakceptował, dlatego tak to się zakończyło.

 

Wiem, że zrobiłem dobrze i nie chcę do niej wracać nawet gdyby dzisiaj przyszła i powiedziała, że się na to wszystko zgadza. 

Potrzebuję Waszej rady Bracia, jak mam naprawić siebie, aby nigdy nie dopuścić do czegoś takiego po raz kolejny. Na co zwracać uwagę przy kolejnych relacjach i jakie wnioski wyciągnąć z tego dużego kawałka mojego zycia, które odchodzi w niepamięć.

 

Link to comment
Share on other sites

Dobra, u Ciebie brak rozwoju. Brak zgody na prace hybrydową, czyli miałeś siedzieć w domciu i czekać na pancię? Czyli ona chciała kontroli nad Tobą? A co robiła ona w międzyczasie?

Brzmi trochę bardziej jak wypalenie związku po dłuższym czasie.

Link to comment
Share on other sites

Spotykałem się jakiś czas temu z kobietą, która miała świetny kontakt ze swoim ojcem.

Tyle, że owy ojciec był również całkowicie pod butem matki.

Na początku było wszystko bardzo ok, jednak po jakimś czasie również zaczęły wyłazić jej podświadome zachowania.

Nie akceptowała granic, chciała abym był bezkrytyczny tak jak ojciec był wobec niej, w przypadku drobnych nieporozumień emocjonalnie uciekała. Uciąłem to.

Do czego dążę: archetyp jest cholernie ważny w kontekście relacji damsko męskich i w Twoim przypadku to się potwierdziło, ale również dotyczy i Ciebie.

Od początku byłeś gdzieś z tyłu zamiast prowadzić, dałeś się stłamsić, nie stawiałeś wyraźnych granic, w zasadzie nie miałeś nic do powiedzenia.

Kwestią czasu było kiedy nadejdzie taki finał.

Co robić? Przede wszystkim nie pchać się w najbliższym czasie w żadne związki tylko postawić na samorozwój, przebywać więcej w męskim gronie (ale prawdziwie męskim) żeby obserwować ich zachowania i czerpać z nich.

Ojciec w Twoim życiu jaką rolę odgrywał?

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Na moje próbowałeś podchodzić do rzeczy rozsądnie. A jak do tego nie dopuścić znów? Uuuu... tutaj może być cienko, bo wiele rzeczy okazuje się dopiero - jak u ciebie - po latach. 

W każdym razie sam dajesz sobie pewne wskazówki: patrzysz na relacje rodziców i jaki mają stosunek do siebie; nie uzależniasz się od niej i jej majątku (a tym bardziej jej rodziców); nie przeprowadzasz się daleko dla niej; umiesz stawiać granice, jak to robiłeś; nie rezygnujesz ze swoich planów, jeżeli są one w zasięgu ręki i do wykonania, a wystarczy odrobina akceptacji i elastyczności z drugiej strony. Nam się wydaje chyba, że kobieta będzie nam wdzięczna za wyrzeczenia dla niej w nieskończoność. Nie, termin minie. Dlatego też od samego początku oczekuj wyrzeczeń od niej. Niech zainwestuje jak najwięcej, ale nie w sensie forsy, ale starania.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

3 minuty temu, Kogut napisał(a):

Spotykałem się jakiś czas temu z kobietą, która miała świetny kontakt ze swoim ojcem.

Tyle, że owy ojciec był również całkowicie pod butem matki.

Na początku było wszystko bardzo ok, jednak po jakimś czasie również zaczęły wyłazić jej podświadome zachowania.

Nie akceptowała granic, chciała abym był bezkrytyczny tak jak ojciec był wobec niej, w przypadku drobnych nieporozumień emocjonalnie uciekała. Uciąłem to.

Do czego dążę: archetyp jest cholernie ważny w kontekście relacji damsko męskich i w Twoim przypadku to się potwierdziło, ale również dotyczy i Ciebie.

Od początku byłeś gdzieś z tyłu zamiast prowadzić, dałeś się stłamsić, nie stawiałeś wyraźnych granic, w zasadzie nie miałeś nic do powiedzenia.

Kwestią czasu było kiedy nadejdzie taki finał.

Co robić? Przede wszystkim nie pchać się w najbliższym czasie w żadne związki tylko postawić na samorozwój, przebywać więcej w męskim gronie (ale prawdziwie męskim) żeby obserwować ich zachowania i czerpać z nich.

Ojciec w Twoim życiu jaką rolę odgrywał?

 

To prawda, trzeba było to uciąć wcześniej. Ale jakoś zagubiłem się w życiu - przeprowadzka, nowe miasto, nowa praca, za dużo frontów otwartych na raz plus zależność, bo de facto mieszkałem u jej rodziców. To wszystko mnie sparaliżowało. 

Rodzice byli po rozwodzie, wychowywała mnie matka i rzeczywiście brakowało mi wzorców. Chodzę teraz do psychologa - faceta, który ma fajne podejście i trochę czerpię z jego doświadczeń życiowych. Mam też przyjaciela w Warszawie i w sumie stoję w rozkroku - zostać w tym mieście, gdzie trzyma mnie tylko średnia praca, czy wracać do Wawy.

 

 

16 minut temu, Atanda napisał(a):

Dobra, u Ciebie brak rozwoju. Brak zgody na prace hybrydową, czyli miałeś siedzieć w domciu i czekać na pancię? Czyli ona chciała kontroli nad Tobą? A co robiła ona w międzyczasie?

Brzmi trochę bardziej jak wypalenie związku po dłuższym czasie.

 

Ona w tym czasie robiła specjalizację (branża medyczna) a teraz robi doktorat. Seminari, wyjazdy, szkolenia itp. Ja miałem być w domu i regulować jej napięcie po ciężkim dniu - przytulić i obejrzeć film jak wraca z pracy.

 

Link to comment
Share on other sites

11 minut temu, janis123 napisał(a):

Ona w tym czasie robiła specjalizację (branża medyczna) a teraz robi doktorat. Seminari, wyjazdy, szkolenia itp. Ja miałem być w domu i regulować jej napięcie po ciężkim dniu - przytulić i obejrzeć film jak wraca z pracy.

O Pani kochany znam to z autopsji. Tylko zaszedłem dalej. Po etapie przytulania pocieszania stałem obiektem wyładowywania jej frustracji. Ty do kolejnego etapu nie doszedłeś, brawo dla Ciebie.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

 

Godzinę temu, janis123 napisał(a):

Potrzebuję Waszej rady Bracia, jak mam naprawić siebie, aby nigdy nie dopuścić do czegoś takiego po raz kolejny. Na co zwracać uwagę przy kolejnych relacjach i jakie wnioski wyciągnąć z tego dużego kawałka mojego zycia, które odchodzi w niepamięć.

Uważam, że wyciągnąłeś bardzo dużo. I bardzo dobrze oceniłeś sytuację.

...

Natomiast ja Cię bardzo dobrze rozumiem, ponieważ sam dobrze wiem, co powinienem zrobić a i tak tego nie robię. Życie jest bardzo skomplikowane, tak jak umysł ludzki i emocjonalność człowieka. Jednakże stawianie siebie na pierwszym miejscu nigdy nie będzie złym wyborem.

Edited by EmseyXYZY
  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, janis123 napisał(a):

aby nigdy nie dopuścić do czegoś takiego po raz kolejny.

 

Dać sobie czas. Rok. Dla siebie. Minimum.
Żadnych emocjonalnych zaangażowań.

Potem (może) zaczniesz myśleć.
A (dopiero) potem coś się w Twojej głowie zacząć zmieniać. (może)...

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, GriTo napisał(a):

 

Dać sobie czas. Rok. Dla siebie. Minimum.
Żadnych emocjonalnych zaangażowań.

Potem (może) zaczniesz myśleć.
A (dopiero) potem coś się w Twojej głowie zacząć zmieniać. (może)...

 

Prawde mówiąc teraz jest dzień 5 od rozstania i przez pierwsze 3 dni trzymałem się nieźle. Nawet umówiłem się na spotkanie na badoo - nie żeby złapać za kolejną gałąż ale żeby pogadać i ewentualnie się pobawić.

Ale nie był to zbyt dobry pomysł, to wszystko jest jeszcze za świeże. Wczoraj miałem psychiczne tąpnięcie, jakby słoń usiadł mi na klatce. Teraz czekam aż czas to uleczy, ale smutek i żal powoli ustępuje miejsca złości na siebie, że pozwoliłem tak sobą pomiatać. 

Tak zrobię:  żadnych związków przez rok albo i lepiej, co najwyżej jakieś nowe znajomości i zabawa bez krzywdzenia kogokolwiek.

Link to comment
Share on other sites

W 2022 - ultimatum - to powinien być koniec tematu. Umiesz stawiać, stawiaj na siebie. Zostałbyś z prestiżową pracą i już do czegoś doszedł przez te lata. Tak to dałeś sobie narobić do buzi na rzadko. Nigdy więcej nie rezygnuj z siebie dla żadnej rury. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

2 hours ago, janis123 said:

W międzyczasie teściowie kupili nam dom - uwaga - ulicę dalej od miejsca, w którym mieszkają. Oczywiście mieszkanie jak i dom było na nich - mój kolejny katastrofalny błąd, że tego nie ustawiłem i który spotęgował nierówność w związku.


Tak się właśnie kończą mezalianse. Bardzo dobrze zrobili, co mieli wam podarować 300 czy 400 koła tym bardziej, że nie byliście małżeństwem? Nie bądź jak Juleczki. To, że nie przepisali tej chałupy na Was, świadczy o tym, że mieli łeb na karku, a Ty przez to tańczyłeś jak zagrali. Więc nie do końca rozumiem co Ty tam miałeś ustawiać... w momencie rzucenia dobrze płatnej pracy i wyjazdu do ich miejscowości zacząłeś grać w ich karty.

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

14 minut temu, Moriente napisał(a):


Tak się właśnie kończą mezalianse. Bardzo dobrze zrobili, co mieli wam podarować 300 czy 400 koła tym bardziej, że nie byliście małżeństwem? Nie bądź jak Juleczki. To, że nie przepisali tej chałupy na Was, świadczy o tym, że mieli łeb na karku, a Ty przez to tańczyłeś jak zagrali. Więc nie do końca rozumiem co Ty tam miałeś ustawiać... w momencie rzucenia dobrze płatnej pracy i wyjazdu do ich miejscowości zacząłeś grać w ich karty.

 

Wiesz co.. nigdy nie chodziło o pieniądze, raczej o poczucie tego, że jestem u siebie. Wolałbym żeby było na nią, a następne inwestycje robilibyśmy razem. Pewnie dobrze to rozegrali i pozwoliłem na to, ale z perspektywy czasu wiem, że nawet złote klamki nie zastąpią satysfakcji dorobienia się czegoś swoimi siłami. Teraz kupiłem kawalerkę i satysfakcja jest nieziemska, bo zrobiłem to swoimi siłami.

Oni ściągnęli też drugą córkę z mężem mimo, że zapierali się rękami i nogami. Ale mąż tej drugiej siostry rozegrał to dużo lepiej - sprzedali mieszkanie w Warszawie, które de facto kupili im w 90% jej rodzice, ale było na nich i teraz sprzedali to samo mieszkanie, a resztę i tak dołożyli im jej rodzice i byli u siebie. Poza tym ta druga siostra nie jest aż tak podatna na ich wpływy i u nich on decyduje. 

Edited by janis123
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Poczekaj ziomek, teraz to mnie rozjebałeś xD Terapia dla par? Ty się ziomek powinieneś wybrać na terapię dla siebie. Masz rozdwojenie jaźni czy co? Mam nadzieję, że psychologowi opisałeś całą historię, nie tak jak nam. Patrząc na ten temat wyglądasz na ofiarę, ale patrząc co pisałeś tak nie dawno temu...to koleżko role się odwracają. 

3 hours ago, janis123 said:

Wtedy zobaczyłem, że to ciągłe deptanie moich granic, wymuszanie rezygnacji z dążeń zawodowych nie jest normalne. Wcześniej dawałem sobą manipulować

 

3 hours ago, janis123 said:

Ja już czułem się przezroczysty i zrezygnowany.

Dlatego zacząłeś ruchać szlaufy na datezone i tinderze xd
 

On 9/10/2024 at 8:11 AM, janis123 said:

Jestem w 6 letnim związku, który lata świetności ma już za sobą. Tak naprawdę od 2 lat trwa agonia. Rzeczy, które trzymają nas przy sobie to przyzwyczajenie, wspólny dom, wakacje i kot.


 

On 12/2/2024 at 2:47 PM, janis123 said:

Pobawiłem się trochę znowu w Tindera, ale z każdym miesiącem coraz gorzej. Ale poniżej absolutny hit - prawie spadłem z krzesła jak zobaczyłem taką odpowiedź:


 

On 10/9/2024 at 9:38 AM, janis123 said:
On 10/9/2024 at 9:27 AM, Brat Jan said:

Czy zaraziłeś już swoją związkową partnerkę?

Temat na ostatniej prostej - brak seksu, jesteśmy po poważnej rozmowie i będzie wkrótce pokojowe oddalenie się, więc nikogo nie zaraziłem.

 

On 11/12/2024 at 12:51 PM, janis123 said:

Jeszcze gorzej jest na apkach typowo erotycznych typu Datezone czy Erodate - Masa fejków, ofert sponsoringu i jak nie masz kutasa +19 i super rzeźby to szanse na ogarnięcie kogoś są iluzoryczne. Dwa razy ktoś zrobił mnie w chuja i zrobiłem na darmo trochę kilometrów + oczywiście kontakt urywa się po kilku godzinach, bo jeśli nie spotkasz się z laską natychmiast, to już ma na Twoje miejsce 10.

 

Co do filtrów to też niestety prawda - na 5 dziewczyn z którymi się spotkałem tylko jedna wyglądała jak na foto w necie i była bardzo ładna - niestety ta sama, która sprzedała mi rzeżączkę, o czym pisałem w innym temacie.

On 10/10/2024 at 8:32 AM, janis123 said:

Z poczucia przyzwoitości napisałem do tej laski, że zaraziła mnie syfem. Oczywiście natychmiast mechanizm wyparcia, to nie ona, ona ma badania świeże i takie jest jej stanowisko. A sama mi się chwaliła z iloma się parzy 😅 No ale to już mam w dupie, zrobi sobie z tym co chce. Dobrze, że antybiotyk tak szybko działa, bo nie minęło 24 godz. a ulga ogromna.

 

  • Like 6
  • Thanks 6
Link to comment
Share on other sites

13 minutes ago, Moriente said:

Dwa razy ktoś zrobił mnie w chuja i zrobiłem na darmo trochę kilometrów

Będąc w związku @janis123, jechałeś jebać tinderówki, i dziwisz się że związek się rozpada? Dziwne to jest, że tyle przetrwał.

  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, janis123 napisał(a):

ona pulchna studentka z niskim poczuciem własnej wartości

I pewnie pomyślałeś, że z taką będzie łatwiej, bo zapatrzona w Ciebie, bez wielu opcji do wyboru. To jest kusząca wizja, ale gardę trzeba trzymać cały czas, bo i taka może wziąć pod pantofel. Wystarczy, że się poczuje za pewnie. 

 

3 godziny temu, janis123 napisał(a):

praca ta wymagała całodobowej dyspozycyjności i wyjazdów w delegacje 2-3 razy w tygodniu. Jej było ciężko to zaakceptować, a dodatkowo okazało się, że jej planem (a także jej rodziców) był jej powrót do rodzinnego miasta.

Tutaj powinno nastąpić rozstanie. Powód - brak wspólnej wizji przyszłości. Wy się możecie różnić na zasadzie: Ty lubisz Tedego, a ona O.S.T.R., a nie co do priorytetów i docelowego miejsca zamieszkania. Tutaj kulturalne „do widzenia” i każdy idzie własną drogą.

 

3 godziny temu, janis123 napisał(a):

była w stanie według deklaracji zmienić wszystko poza zgodą na prace hybrydową, ale tak naprawdę nie zmieniło się nic, a jeśli chodzi o pracę hybrydową to powiedziała, że to dla niej jest nie do przejścia. Stwierdziłem, że w takim razie musimy się rozstać.

Dlaczego w ogóle ona ma się zgadzać na Twoje plany zawodowe? Kim ona jest? To Twoja partnerka (teraz już ex), a nie pani. Komunikujesz, że podjąłeś taką decyzję i realizujesz, a nie pytasz o zgodę. Gwarantuję, że jeżeli czegoś po latach byś żałował, to nie tego, że się nie posłuchałeś. Wręcz przeciwnie - tego, że nie miałeś odwagi, by realizować swoje marzenia.

 

Musisz odchorować związek i iść dalej. Będzie bolało, bo to sporo lat z Twojego życia. Zachowaj higienę umysłu i przede wszystkim

pozbądź się z otoczenia rzeczy, które mogą Ci ją przypominać. Oddaj, sprzedaj, jeśli masz. Nie słuchaj piosenek, które Ci ją przypominają. Nie daj się zapętlić w przypominanie i idealizowanie. Ja tak robiłem, to nic nie da, a będziesz się czuł fatalnie i myślał, co mogłoby być. To jest zamknięty etap. Podjąłeś słuszną decyzję. Idź dalej i nie daj się zatrzymać w marzeniach. Jasno je komunikuj, jeśli będziesz wchodził za jakiś czas w następny związek. Wyznacz, co jest Twoją nieprzekraczalną granicą i się tego trzymaj od samego początku. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, janis123 napisał(a):

Start będzie dla nas lepszy. Miało to formę ultimatum, a ja uległem, bo zależało mi na niej, a perspektywa mieszkania 100 m2 bez kredytu też mnie skusiła. Zrezygnowałem z pracy, którą uwielbiałem dla niej, co okazało się fatalnym błędem.

Jak po tym oczekiwałeś jakiegokolwiek szacunku w obec siebie ? Jak za cipkę oddałeś godność? 

Bardzo brakuje opisu cuckold weekdendow, gdzie twoja Pania robią Byki a ty grzecznie siedzisz w cieniu i trzepiesz podkulony.   

 

4 godziny temu, janis123 napisał(a):

dzisiaj przyszła i powiedziała, że się na to wszystko zgadza.

Ojej zgodę wydala, pewnie przekalkulowała ze będzie miec Byki w swojej sypialni jak podnóżek w delegacji.

Link to comment
Share on other sites

52 minuty temu, Kespert napisał(a):

Będąc w związku @janis123, jechałeś jebać tinderówki, i dziwisz się że związek się rozpada? Dziwne to jest, że tyle przetrwał.

Chciał zjeść ciastko i mieć ciastko, oczy mu zarosły nie cipą a hajsem, podswiadomie i tak czuł że się rozjebie, więc korzystał.

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Faza druga dales doopy , zawsze wybieraj swoje dobro a jak idziesz na kompromis  warto miec backup w razie czego . Poboli i przestanie , dziewczyna czy zona to nie rodzina warto miec to w glowie . 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, Moriente napisał(a):

Co do filtrów to też niestety prawda - na 5 dziewczyn z którymi się spotkałem tylko jedna wyglądała jak na foto w necie i była bardzo ładna - niestety ta sama, która sprzedała mi rzeżączkę, o czym pisałem w innym temacie.

Dzięki @Morienteza przypomnienie co robił @janis123

Bzykać tinderówki bez gumy to szaleństwo!!

@janis123za takie wybryki należy cię przywiązać do pręgierza i wychłostać!!!

Może wtedy zapamiętasz, żeby zakładać gumki!

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Jeden podstawowy błąd, który wiele razy na tym forum wypłynął.

 

1. Zrezygnowałeś ze swojej pracy w której się rozwijałeś i miałeś przyszłość - bo na tak chciała by przenieść się na zadupie i bezrobocie.

2. Wprowadziłeś się do jej/jej mamusi domu - stałeś się zależny i miałeś G do gadania, w dodatku załatwili ci gówno pracę.

3. I najważniejszy błąd to słuchałeś i robiłeś jak pańcia postanowiła bo ci oczy pipą zarosły.

 

Żadna, ż powyższych rzeczy nie jest dobrym prognostykiem związku i źle wróży na przyszłość. I jak tu szanować takiego człowieka

Edited by rarek2
  • Like 7
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Dzięki za wartościową dla mnie, ale myślę ze dla reszty z nas historie.

Bracia a szczególnej @rarek2, napisali Ci co tak naprawdę doprowadziło do tego bigosu.
Ja mogę dodać tylko ze poszedłeś przez ostatnie lata na pełnym konformizmie, wybierając to co inni dla Ciebie wybrali (czyt: 'czyli dobrze dla nich')
Myślę, ze każdy z nas popełnił ten błąd... natomiast teraz masz szanse powalczyć o swoje i nie popełniać tego samego błędu. Dodając od siebie wbrew wielu osobą w forum myślę ze twój brak emocjonalności, budowania zaangażowania, brak aktywnego słuchania, autentyczności (jesteś szczery względem siebie) i granic (które na szczęście budujesz) będą dalej owocować kolejnymi nieudanymi relacjami. 

Edited by siswa
  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Masz rację, że układ był chory: ona rozwój, wyjazdy, doktorat, a Ty masz siedzieć na miejscu jako regulator napięcia i jeszcze pytać o zgodę na swoją pracę – to była kontrola, nie partnerstwo. Ale trzeba też uczciwie powiedzieć, że sam do tego dopuściłeś: kluczowy błąd to Faza II, czyli ultimatum + oddanie sterów (rzucenie roboty, przeprowadzka pod teściów i wejście w zależność). Od tej chwili grałeś ich kartami: mieszkanie/dom na nich, ulica obok – w praktyce byłeś lokatorem w cudzym systemie, więc szacunek i sprawczość leciały w dół. Drugi wątek, którego nie da się pominąć: jeśli w trakcie agonii zacząłeś wchodzić w apki i bokiem szukać wrażeń, to zaufanie i porządek w głowie też się rozjeżdżają – albo kończysz relację, albo nie żyjesz w rozkroku, bo potem zostaje wstyd i wściekłość na siebie. Wnioski na przyszłość są proste: ultimatum = koniec, teściowie wchodzący w decyzje/majątek = mur albo ucieczka, partnerka blokująca Twoją pracę i mobilność = czerwone światło, a kompromisy mają działać w dwie strony od początku, nie po latach. Teraz: minimum kilka miesięcy bez wchodzenia w związki, odbudowa autonomii (praca, kasa, forma, rutyna), trzymanie higieny głowy (sen/ruch/zero alkoholu jeśli masz skłonność), i dopiero potem wracasz na rynek już jako facet, który nie oddaje życia za darmowe metry.

Edited by Sakon
  • Like 3
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

Trzy błędy tylko na pierwszy rzut oka:

 

1. Podążanie za tym o chce samica nie koniecznie Ty.

2. Podpięcie się pod jej rodziców pępowinę z której ona się nie wypięła.

3. Ucieczka w alkochol = słabość.

 

Byłeś zbyt uległy na jej żądania które  mogły być też pewnego rodzaju shit testami czy masz jaja czy wydmuszki. Prawdziwy facet ma dominować w związku i nadawać kierunek.

 

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.