Jump to content

Dawni kumple


Recommended Posts

Oto dylemat, który ostatnimi czasy przyszedł mi do głowy. Być może ktoś z was miał taką sytuację, że wasz dobry kolega/przyjaciel całkowicie zerwał z wami kontakt. Nie mówię tu o sytuacji będącej konsekwencją jakiegoś konfliktu.

Teraz dajmy na to spotykacie się po latach w losowych okolicznościach i jest propozycja przysłowiowego piwka i odnowienia znajomości. Idziecie w to czy uprzejmie odmawiacie?

Jestem ciekaw zdania braci i argumentów za i przeciw.

Link to comment
Share on other sites

20 minut temu, Shark napisał(a):

Teraz dajmy na to spotykacie się po latach w losowych okolicznościach i jest propozycja przysłowiowego piwka i odnowienia znajomości. Idziecie w to czy uprzejmie odmawiacie?

Jestem ciekaw zdania braci i argumentów za i przeciw.

 

Szczerze, to wykręciłbym się, że nie mam czasu. Ani mnie nie interesuje, co teraz dzieje się z dawnymi znajomymi, ani nie chciałoby mi się gadać o sobie heh.

 

Miałem jeden taki przypadek, kumpel z którym miałem regularny kontakt w latach 2005-2008 w gimnazjum, w 2009 poznał dziewczynę i nie mieliśmy kontaktu do momentu 2014 gdzie się odezwał, i widywaliśmy

się regularnie dwa lata, było wesoło, a później z dnia na dzień zero kontaktu i nieodczytywanie wiadomości, bez żadnej wcześniejszej spiny.

Cały czas był w związku z tą samą dziewczyną, i chyba jej nie pasowało, że za często się z nami widuje, wychodzi itd.

Raz go widziałem przez te lata na pogrzebie parę lat temu, powiedział cześć, to podałem rękę, nie obraziłem się za urwanie znajomości.

Ogólnie to jeśli jakaś znajomość kiedyś gwałtownie, spontanicznie się zakończyła, to nie rokuje, że następnym razem będzie inaczej. :P 

 

Teraz już by mi się nie chciało wracać do dawnych znajomości, wystarczy mi pogadać parę minut gdzieś w przestrzeni publicznej jak się kogoś spotka, i elo.

I ja jestem innym człowiekiem niż w dawnych latach, na skutek różnych doświadczeń życiowych i oni też, nie czuję jakiegoś przywiązania do dawnych znajomych, ale ja generalnie nigdy nie byłem sentymentalny.

 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

53 minuty temu, Shark napisał(a):

Oto dylemat, który ostatnimi czasy przyszedł mi do głowy. Być może ktoś z was miał taką sytuację, że wasz dobry kolega/przyjaciel całkowicie zerwał z wami kontakt. Nie mówię tu o sytuacji będącej konsekwencją jakiegoś konfliktu.

Teraz dajmy na to spotykacie się po latach w losowych okolicznościach i jest propozycja przysłowiowego piwka i odnowienia znajomości. Idziecie w to czy uprzejmie odmawiacie?

Jestem ciekaw zdania braci i argumentów za i przeciw

Ja tak miałem jakis czas temu i stwierdzenie przez niego " trzeba jakieś piwo ogarnąć itp. " ale tak to czuć było żebym ja organizował 😂 noo koment. 

Link to comment
Share on other sites

Raz kolega z dziecinstwa i lat nastoletnich - spotkalem go po latach, pogadaliśmy ale okazalo się, że zatrzymał się dalej w byciu nastolatkiem...

Drugi - koledze dziewczyna łeb popsuła zaczął rzucać fochy, urwał kontakt i jak go spotkałem na mieście to spanikowany dosłownie uciekł w swoją stronę...

Trzeci - bardzo dobry znajomy wręcz przyjaciel - nagle brak kontaktu, na każdy z mojej strony to wygaszanie rozmowy, w końcu dowiedziałem się, że to co robiliśmy kiedyś razem zaczął robić z kimś innym...

 

No nic, to ostatnie najbardziej przykre, czy bym poszedł na piwo no nie wiem... raczej kurtuazyjna rozmowa i nara.

Edited by calltoaction
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, Shark napisał(a):

Teraz dajmy na to spotykacie się po latach w losowych okolicznościach i jest propozycja przysłowiowego piwka i odnowienia znajomości. Idziecie w to czy uprzejmie odmawiacie?

Jestem ciekaw zdania braci i argumentów za i przeciw.

Jeżeli czas by mi pozwolił, to łaj nat. 

 

Z drugiej strony  zastanawiał bym się nad powodem takiego odnowienia kontaktu, wszak nic nie dzieje się bez przyczyny.

 

2l temu w wakacje spotkałem tak całkiem przypadkiem kilku typów których nie widziałem od czasów gimbazy czy liceum, ale skończyło się na szlugu czy kilkuminutowej bajerce.

 

Wychodząc gdzieś miałbym obawy o brak tematów do rozmów, gdyż nasza codzienność wygląda zupełnie inaczej - większość z nich z kajdanem na palcu, uje** i w kredyty, z roszczeniowymi karynami itp deluzje vs ja peklujacy 🥩🥩 z najróżniejszych zakątków świata xDD .

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, Shark napisał(a):

Jestem ciekaw zdania braci i argumentów za i przeciw.

Jak nie było wcześniej żadnych spin, kłótni, afer to czemu nie, tylko musisz obserwować czy to kolega z którym nie widziałeś się latami robi to, bo ma w tym jakiś interes, czy po prostu chcę pogadać. 

3 godziny temu, Shark napisał(a):

całkowicie zerwał z wami kontakt.

To chyba nazywa się ghosting ? 

3 godziny temu, Shark napisał(a):

stem ciekaw zdania braci i argumentów za i przeciw.

Bierz jeszcze kolejną rzecz, nie byłeś mu w tym czasie potrzebny, znalazł pannę, wyprowadził się, więc nie raz tak jest, że urywa się kontakt z tego właśnie powodu. 

Edited by Druid
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, Shark napisał(a):

wasz dobry kolega/przyjaciel całkowicie zerwał z wami kontakt. Nie mówię tu o sytuacji będącej konsekwencją jakiegoś konfliktu.

Myślę, że ten powód byłby tutaj kluczowy. Ogólnie to nie żywię do nikogo długiej urazy, ale pewnych rzeczy zwłaszcza związanych z wartościami i lojalnością bym raczej nie wybaczył (odnowienie takiej relacji na dłuższą metę mogłoby być dla mnie niemożliwe).

 

Swoją drogą ostatnio z takim "ziomkiem" się spotkałem po 3 latach (z jego inicjatywy), do dzisiaj nie wiem jaki miał w tym interes, ale miło było powspominać stare czasy.

 

Warto pamiętać fakt, że wszyscy jesteśmy egoistami i wszyscy z natury szukamy jakiś korzyści dla siebie w takich relacjach. Większość to robi podświadomie, ale myślę, że jak ktoś dobrze zapoznał się z redpillem i samorozwojem to już wie jak wygląda świat 😉

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

To zależy…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

4 godziny temu, Kiroviets napisał(a):

ja peklujacy 🥩🥩 z najróżniejszych zakątków świata xDD .

Wtedy stajemy się wrogami (no1) miru domowego wy szanownych małżonek. 
 

 

Edited by zuckerfrei
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Było ich paru, z którymi się wychowałem i trzymałem X lat:

-Jeden jakby nigdy nic nie zaprosił mnie na wesele, a później próbował normalnie życ ze mną (zapraszał ludzi, których znał dużo mniej ode mnie).

-Drugi był toksyk i sam urwałem z nim kontakt, później go wkręciłem do siebie do roboty i on w podzięce kopał pode mną dołki. Minał tydzień od tego jak mnie wyjebali i już telefonów ne odbierał.

-Trzeci zerwał ze mna kontakt po tym jak powiedziałem, żeby dał sobie spokoj z jego pojebaną dupą 3 lata temu. Ostatnio się dowiedziałem, że nie są razem, ale próby kontaktu nie widzę ( chociaż pytał mojej siostry co u mnie).

-Z czwartym się skontaktowałem ostatnio po X latach i napisałem po prostu, że zawsze może na mnie liczyć nawet jak nie gadamy X lat, napisał, że teź, ale tak naprawde nie mamy ze sobą nic wspólnego.

 

W życiu się mocno przejechałem na ludziach. Jestem mega nieufny i czasem żałuję, że brak mi tej naiwności.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Mam w zasadzie jednego dobrego znajomego. Idziemy pogadać przy whisky 1-2 razy w roku. Ludzi którzy zniknęli ni stąd ni zowąd a z którymi wypiłem morze wódki było trzech. Z pierwszym nie mam kontaktu od 2011 czyli już 15 lat. Odezwał się kilka lat temu (czyli po 10 latach od urwania się znajomości) będąc pod wpływem alkoholu w sprawie jakiejś drobnej przysługi (drobnostka, niewarta dzwonienia do kogoś). Uznałem to za obelgę i powiedziałem mu to wprost. Od tamtego momentu spokój. Drugi i trzeci - wchłonęła ich dupa, tzn weszli w jakieś związki, na mój kontakt odpowiadali lakonicznie i sporadycznie, usunąłem ich numery telefonów. I tak to jest, 40 na karku i człowiek kończy z jedną dobrą znajomością. Znajomości z liceum zupełnie nie istnieją, ci ludzie nie mają dla mnie żadnego znaczenia. U jednego byłem jakieś 8 lat temu na weselu ale później już nie było kontaktu. 

 

Wniosek z tego jeden: znajomości oparte na wspólnej konsumpcji usychają gdy się nie podlewa XD 

Edited by Roman Ungern von Sternberg
  • Like 6
Link to comment
Share on other sites

8 godzin temu, Dworzanin.Herzoga napisał(a):

było wesoło, a później z dnia na dzień zero kontaktu i nieodczytywanie wiadomości, bez żadnej wcześniejszej spiny.

Również mi się przydarzyła podobna sytuacja.

5 godzin temu, Druid napisał(a):

To chyba nazywa się ghosting ? 

Ghosting to IMO przypadek jak powyżej. Inna sprawa jak po prostu ktoś z czasem ma coraz większą wyjebkę.

4 godziny temu, Spokojnie napisał(a):

Myślę, że ten powód byłby tutaj kluczowy. Ogólnie to nie żywię do nikogo długiej urazy, ale pewnych rzeczy zwłaszcza związanych z wartościami i lojalnością bym raczej nie wybaczył (odnowienie takiej relacji na dłuższą metę mogłoby być dla mnie niemożliwe).

Scenariusz, w którym dochodzi do jakiegoś konfliktu jest dość prosty. Tzn. jeśli ktoś mi zalazł za skórę to już ta osoba mnie nie interesuje.

W moim przypadku jest tak, że z żadnym z bliskich znajomych/przyjaciół nie miałem nigdy kosy. Te przyjaźnie się albo po cichu rozpadły (tzn. gdy moja inicjatywa zniknęła albo przestałem być potrzebny albo postrzegany za wartościowego) albo (rzadziej) urwały nagle bez wyraźnej przyczyny. W drugim przypadku chyba bym poprzestał na kurtuazyjnym "cześć i nara" bo takie coś ociera się u mnie o "zniewagę". Może jestem przeczulony ale mam wrażenie, że jak kogoś nie stać nawet na "spierdalaj" to już lekka przesada.

Dylemat miałbym w przypadku pierwszym, bo w sumie po co odgrzebywać zdechłego kota. Z drugiej strony być może tak wyglądają dzisiaj znajomości - nic na serio, nic na zawsze.

 

Ogólnie, co do zwykłych kolegów to nigdy nie miałem żadnych oczekiwań i gdy pojawia się okazja pogadać to nie pogardzę. Podobnie jak jakiś dawny znajomy się odezwie bo potrzebuje pomocy - nie widzę w tym nic zdrożnego i o ile nie jest jakimś żulem to pomogę. "Byłych" przyjaciół mam tendencję postrzegać inaczej. Stąd ten temat.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

12 godzin temu, Shark napisał(a):

być może tak wyglądają dzisiaj znajomości - nic na serio, nic na zawsze.

U mnie coś w ten deseń. 

Nie mam kontaktu z: ludźmi z miejscowości rodzinnej, ludźmi z liceum, ludźmi ze studiów. To są 3 różne środowiska gdzie już nie bywam - tylko rodzinę odwiedzam parę razy w roku. Zatem śmiercią naturalną za obopólną zgodą (obojętnością) pokończyły się relacje, każdy poszedł w swoją stronę. Nie mam żalu do nich, ale trochę mi czasem brakuje takiej paczki ludzi z którymi się dobrze znasz.

Ogólnie to ciężko trzymać kontakt z kimś z kim mieszkasz w oddali >100 kilometrów, nie współpracujesz, nie jesteś z jednej branży. Coś musi łączyć, chociażby jakieś hobby, i musi być przestrzeń do interakcji (najlepiej spotkania "w realu").

A na spotkania klasowe z liceum, gdyby były, to nawet niespecjalnie chciałoby mi się jechać, bo one polegają najczęściej na popisówie kto czym się zajmuje, co osiągnął, potem każdy wraca do siebie i na tym się kończy.

 

A co do znajomości z kobietami, to z koleżankami (z dawnych lat) pokończył się kontakt gdy znalazły chłopa. A kobiety z którymi coś się randkowało czasem albo robią ghosting albo kończą relację krótką wiadomością.

To jest trochę znak czasów, "globalnej wioski", przeprowadzek, przebranżawiania się, zmian środowiska zawodowego itd. Ciężkie czasy na trwałe relacje. Dlatego obecnie ważne umiejętności to zdolność zawierania nowych relacji i oceny, z kim warto a z kim nie.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

16 godzin temu, Druid napisał(a):

Czyli to samo. 

To jest takie samo "to samo" jak np. zostać zastrzelonym tu i teraz albo umrzeć na raka za rok. Ostatecznie ponosisz śmierć, więc to to samo.

Link to comment
Share on other sites

Im starszy jestem, tym bardziej doceniam relacje poza rodziną i związkiem. Tym bardziej, jeśli to męskie towarzystwo. Warto je mieć, a ja to zaniedbywałem przez całkiem sporo lat. Poszedłbym żeby sprawdzić, co z tego będzie, bez nastawiania się na powrót serdecznej przyjaźni, która będzie trwać do grobowej deski. Parafrazując klasyka: cóż szkodzi zobaczyć.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.