Jump to content

To właściwie jakim mężczyzną trzeba być, żeby stworzyć wartościowy związek?


Recommended Posts

W dniu 5.02.2026 o 11:30, Wolumen napisał(a):

Mija 6 rok mojej obecności tutaj, a wcześniej obserwowałem chyba z 1,5 roku jako niezarejestrowany.

Przez te 6 lat wydarzyło się u mnie na płaszczyźnie damkso-męskiej dużo, bardzo dużo, popełniłem dużo błędów, a w zasadzie zaryzykuję stwierdzenie - z perspektywy czasu - że popełniłem prawie wszystkie, które popełnić się dało.

Począwszy od związków z samotnymi matkami, poprzez związki z zaburzonymi singielkami, gdzie wkład w związek i przepływ korzyści był w zasadzie jednostronny - wiadomo, w którą stronę.

Ostatnio sytuacja z ex żoną, którą tutaj opisałem, moja pomoc, a następnie olanie mojej prośby o stosunkowo drobną przysługę.

 

Pojawia się zatem fundamentalne pytanie,

 

Jesteś niereformowalny biały rycerz.

Temat można zamknąć, gdyż te 6-7 lat na forum niczego w Tobie nie zmieniły.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Musisz być sobą i musi być ci z tym dobrze. Musisz być otwarty i nie brać do siebie rzeczy na które nie masz wpływu. W relacji dawać 100% siebie i być autentycznym (coś czego większość ludzi nie potrafi). Przede wszystkim nauczyć się cenić siebie, dbać o siebie i przede wszystkim zbudować ze sobą dobrą relację, bo z tego co oglądam to ludzie sami sobie są najgorszymi wrogami. Przestać programować się negatywnie, bo świat nie jest taki zły i większość kobiet nie jest taka paskudna, a jak na taką trafisz, to niczego nie żałuj. Potraktuj to jako doświadczenie i rusz do przodu. Nie rozpamiętuj przeszłości, bo zaczniesz w niej żyć i obawiać sie przyszłych relacji. Również będziesz ch***wo wybierał, bo leciał według schematu. Serio zatroszczie sie o siebie i bądźcie dla siebie wyrozumiali i przestańcie się programować ch***mi treściami. Wychodź @Wolumen do ludzi. Miej ekipę fajnych kumpli, jak nie masz, to ją stwórz. Jest tyle możliwości i lepszych rzeczy, żeby siedzieć w Imternecie i rozkminiać co by było jakbym.... 

 

Ja napiszę "sprawdzam". Wiecie co, tabletki wam zamykają perspektyę. Zamykają was na świat i powodują, że boicie się z nim zmierzyć w obawie przed zranieniem, odrzuceniem, opuszczeniem. Coś czego doświdczyliście w przeszłości, zrobiliście z tego swoją tożsamość pod nazwą "świadomości relacji". G***o a nie świadomość. To jest często zwykły lęk, który steruje i blokuje. Typu, kobiety nie mam, a jak się ożenie to się rozwiodę i ona zabierze  dzieci. WTF. Jak takie coś siedzi w głowie i widzisz świat w takich barwach, to powinna te dzieci zabrać, bo jesteś toksyczny na możliwie kilka sposobów. Po pierwsze źle wybierasz, po drugie w glowie masz lęk i strach, który zniszczy każdą relację, po trzecie będziesz oczekiwał najgorszego i to wlasnie otzrymasz.

Ja rozumiem, że ludzie z dzieciństwa wychodzą z niską samooceną, ale nie wzięcie odpowiedzialności za swój dobrostan i wybieranie partnera, któremu też daleko do bycia bezpiecznym to recepta na katastrofę i wpdniecie w czarna dziurę AWALT i zycie z mentalnoscia ofiary.  

 

Stay tuned. CDN

 

Zresztą co ja tam wiem, jestem kukold I klasy, co szczesliwy jest sam ze soba i w malzenstwie i poza rowniez. 
 

  • Like 3
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

2 minuty temu, Pater Belli napisał(a):

Wiecie co, tabletki wam zamykają perspektyę. Zamykają was na świat i powodują, że boicie się z nim zmierzyć w obawie przed zranieniem, odrzuceniem, opuszczeniem. Coś czego doświdczyliście w przeszłości, zrobiliście z tego swoją tożsamość pod nazwą "świadomości relacji". G***o a nie świadomość. To jest często zwykły lęk, który steruje i blokuje. Typu, kobiety nie mam, a jak się ożenie to się rozwiodę i ona zabierze  dzieci. WTF. Jak takie coś siedzi w głowie i widzisz świat w takich barwach, to powinna te dzieci zabrać, bo jesteś toksyczny na możliwie kilka sposobów.

Nie pomyliłeś tematów?

Wolumen ma dorosłego syna.

 

4 minuty temu, Pater Belli napisał(a):

Musisz być sobą

 

4 minuty temu, Pater Belli napisał(a):

musi być ci dobrze

 

4 minuty temu, Pater Belli napisał(a):

Musisz być otwarty

 

4 minuty temu, Pater Belli napisał(a):

W relacji dawać 100% siebie

Weź się już tak nie wysrywaj z tym dawaniem i zmuszaniem.

 

No kurła, jak Cię lubiłem i jako forumowy awatar czyli człowieka jak i to co pisałeś, tak tutaj masz totalny odchył. Równy blakiplowcom tylko w druga stronę.

 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

2 minuty temu, Brat Jan napisał(a):

Nie pomyliłeś tematów?

Wolumen ma dorosłego syna.

 

 

 

 

Weź się już tak nie wysrywaj z tym dawaniem i zmuszaniem.

 

No kurła, jak Cię lubiłem i jako forumowy awatar czyli człowieka jak i to co pisałeś, tak tutaj masz totalny odchył. Równy blakiplowcom tylko w druga stronę.

 

 

@Wolumen pisał jak tworzyć dobry zwiazek. Ja opisuje swoje doswiadczenie i swoja perspektywe co widze u ludzi, ktorzy maja dobre zwiazki. I podpisuje sie pod tym co podpisalem. Autentyczność, wewnętrzna spójność i pogodzenie ze sobą, trzeba być otwartym na świat i w relacji pokazywać 100% siebie. Relacje się kończą, bo któraś ze stron pokazuje swoje prawdziwe ja, albo je tłumi i wtedy pojawia się złość i niechęć w stronę partnera. 

NIkt nie kontroluje drugiej strony, tym bardziej co ona może zrobić. To nie świadczy o tobie czy o mnie tylko o osobie która działa w ten perfidny sposób, To wszystko do niej wróci. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

On 2/5/2026 at 11:30 AM, Wolumen said:

1. PO CO W TAKIM RAZIE WIĄZAĆ SIĘ Z KOBIETA?

 

2. Zmierzając do puenty;

gdzie leży granica, pomiędzy byciem wykorzystywanym, a byciem najzwyczajniej w świecie odpowiedzialnym facetem, w poważnym związku, który nie odpala codziennie na wieczór  Excela...

1. Mnie wyszło, żeby się nie wiązać i tego się trzymam.

 

2. Sporo napisałeś i gdyby te zasady obowiązywały świat byłby dużo lepszy.

Jest w całej sytuacji jeden haczyk, o którym zapomniałeś.

Możesz być idealny, ale związek tworzą dwie osoby a sposób myślenia tej drugiej jest o 180 stopni inny niż twój. Tak po prostu ustawiła to Natura.

To co dla ciebie jest oczywiste dla niej nie jest.

To co dla niej jest oczywiste dla ciebie nie zgadza się z żadną z twoich reguł.

Jak rozwiążesz tę "zagwozdkę"?

Albo dostosujesz swoje zachowanie do tego co działa w tym drugim świecie albo będziesz żył w złudzeniach w swoim świecie do czasu aż spadniesz na ziemię a to oczywiście będzie bolało.

 

Tradycyjnie ode mnie na dobranoc anegdota z ukrytym sensem.

Oczywiście, że diabłów nie ma, ale jeśli poczujesz zapach siarki to nie udowadniasz, że ich nie ma tylko zapieprzasz do kościoła po święconą wodę.

Może nie będzie potrzebna, ale jeśli będzie to będziesz ją miał.

Dla tych co myślą za wolno prawdopodobnie jej zabraknie.

 

TAK myślą i robią mądrzy ludzie.

 

Wyszedłem zapalić i inne porównanie nasunęło mi się na myśl.

Wiążesz się z rybą.

Ona mówi: "Świetnie. Właź do wody, wiem gdzie jest piękna podwodna jaskinia. W niej będziemy mieszkać".

Ty mówisz: "Chyba zwariowałaś. Wyłaź z tej wody. Niedaleko jest piękna góra. Tam zbudujemy sobie piękny dom".

Tak to teraz wygląda.

 

Edited by JoeBlue
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

On 2/5/2026 at 11:30 AM, Wolumen said:

PO CO W TAKIM RAZIE WIĄZAĆ SIĘ Z KOBIETA?

Dla każdego - odpowiedź jest inna. Jeden chce dzieci, inny chce się kimś "opiekować", trzeci zaś lubi dramy i życie w niepewności. Czwarty myśli że związek=seks, a piąty chce by w związku w końcu nie musiał więcej niż raz na miesiąc.

Musisz znaleźć sam, swoją odpowiedź... albo jej brak.

 

On 2/5/2026 at 11:30 AM, Wolumen said:

Jeżeli z góry mam powziąć strategię

Jeżeli cokolwiek w życiu zakładasz "z góry", to przestajesz być w stanie reagować na otaczającą Cię rzeczywistość - taką, jaka ona jest.

Bo "wszystko płynie", a my - i nasze związki - jesteśmy funkcją czasu. Zmienni - i to jedyny pewnik.

Każdego dnia my budzimy się trochę innym człowiekiem, partnerka budzi się trochę innym człowiekiem, i każdego dnia zmienia się trochę związek dwojga "innych" ludzi.

 

Jak powiedział Kipling, istotą choroby psychicznej jest utrwalenie się stałych i niezmiennych wzorców zachowań. Także - zachowań w związku!

 

On 2/5/2026 at 11:30 AM, Wolumen said:

Wyprowadźcie mnie z błędu, ale jeśli wiązę się z kimś, to traktuję poważnie tą osobę

Ale że codziennie, niezmiennie, i niezależnie co ta druga osoba zrobi? Patrz powyżej i REAGUJ na chwilową rzeczywistość!

 

Kobieta nie zawsze chce być traktowana poważnie. Serio. I będzie testować, czy potrafisz to "wykryć" - kilka razy dziennie, albo raz na kilka lat, ale będzie.

 

On 2/5/2026 at 11:30 AM, Wolumen said:

...jest jakaś chemia, uczucie, wspolne tematy, pasje i ten tzw. VIBE pomiędzy ludźmi. 

Zatem jaki ma sens odgrywanie teatrzyka...

Jeśli masz ten mityczny vibe, to - nie odgrywasz teatrzyka, tylko reagujesz na to, co jest "tu i teraz".

 

On 2/5/2026 at 11:30 AM, Wolumen said:

Co to znaczy w ogóle równowaga w zaangażowaniu w zwiazek?

To znaczy, że obie strony równo niechętnie odnoszą się do myśli o zmianie partnera/partnerki, na innego/inną.

Nic więcej.

On 2/5/2026 at 11:30 AM, Wolumen said:

Jeżeli się godzi to moim skromnym zdaniem widziały gały, co brały i na co się godziły.

Nie, nie widziały - bo czas płynie. Z każdym dniem, "widzą gały" coraz więcej i więcej - nawet jeżeli nic się nie zmienia; a przecież zmienia się.

Każdego dnia, decyzja czy się z tym godzisz, podejmowana jest na nowo.

On 2/5/2026 at 11:30 AM, Wolumen said:

Nie potrafię być w związku, widząc, że moja partnerka czegoś potrzebuje i nie pomóc

Poszukaj sobie tej książki "Iluzje czyli człowiek który nie chciał być mesjaszem" - Richarda Bacha.

A tak w skrócie... to jest Twój wybór, Twoja decyzja, że swoje szczęście uzależniasz od drugiego człowieka.

On 2/5/2026 at 11:30 AM, Wolumen said:

gdzie leży granica, pomiędzy byciem wykorzystywanym, a byciem najzwyczajniej w świecie odpowiedzialnym facetem

W Twojej decyzji, na co się zgodzisz, by podążać za tym, co - w Twoim wyborze - przynosi Ci "szczęście".

 

On 2/5/2026 at 1:12 PM, dziadul said:

Przestańcie żyć tymi wyobrażeniami o jakiejś mistycznej więzi - to jest układ. Obie strony muszą widzieć korzyści we wspólnym trwaniu.

Jeśli ktoś widzi swoje "szczęście" w pomaganiu innym, swoim kosztem - to stworzy układ z "pasożytem", w którym obie strony będą widziały (chwilową) korzyść.

Jeśli ktoś widzi szczęście w chwilach seksu z chadem/modelką, to zgodzi się na pasożytowanie ekonomiczne... lub seksualne, na sobie. I obie strony (chwilowo) będą widzieć swoją korzyść.

Jeśli obie strony mają cel "dziecko" - to też będą wspólnie widzieć (chwilową) korzyść we wspólnym związku.

 

I tak dalej, i tak dalej - można wymyślić mnóstwo wariantów. Ale ich kluczem jest  słowo "chwilowo". "Chwilo trwaj, póki jesteś".

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

W dniu 5.02.2026 o 12:23, wolnystrzelec napisał(a):

To znamienne, że to facet zada sobie pytanie „jakim mężczyzną być?”. A czy przeciętna kobieta katuje się podobnymi? Jaka ona powinna być, żeby stworzyć udany związek? Jeżeli jej z facetem nie wyjdzie, to będzie wina chłopa. Bo był za mało, za bardzo. Za mało się starał, za dużo, za wysoki, za niski. A nawet za idealny.

 

Kobieta, która jest niepoukładana w sferze psychicznej, będzie przez koleżanki określana jako ta z temperamentem, z charakterkiem, sama o sobie powie „jeśli nie możesz znieść mnie, gdy jestem najgorsza…” itd. Kobieta, która nie dba o siebie fizycznie, będzie pocieszana jako „plus size queen”, „jesteś piękna jaka jesteś”, a „faceciki nie widziały prawdziwej kobiety”. „Nie przejmuj się, kochana, nie był ciebie wart”. „You go, girl!”. Kobieta właściwie nic nie musi, po prostu jest. Próba jej zmiany będzie odbierana jako toksyczna. Natomiast my na swoich barkach niesiemy ten świat, a przy tym jeszcze dodatkowo próbujemy zrozumieć, co w nas usprawnić, żeby ta druga, emocjonalna istota przypadkiem się nie znudziła i nie wypowiedziała umowy. Wiem, że to wołanie na puszczy, ale buntuję się przeciwko takiemu porządkowi. Sfera domowa, seksualna, cała moja prywatność powinna być azylem, gdzie czuję się bezpiecznie, a nie drugim frontem walki, gdy na chwilę opuszczam ten pierwszy - społeczno-zawodowy. 

 

W trakcie dość nowej relacji, pojawiła się u mnie ciężka depresja. Trudno w tym stanie być odpowiedzialnym za siebie, a w związku tak naprawdę odpowiada się także za emocje, bezpieczeństwo, problemy i potrzeby drugiej osoby. Nie mając na to żadnej siły wolałam zerwać, niż przerzucać moją toksyczną czarną dziurę na partnera, z którym jeszcze nie było głębokiej więzi. Spędziłam dwa lata na wizytach u psychologa i układaniu się, także dlatego, żeby nie stanowić tej "zepsutej" strony przyszłych związków. Podobne  podejście ma sporo moich koleżanek, starają się poprawić wygląd bo przestały się podobać, czytają i chodzą do lekarzy np. seksuologów po to, żeby nie brakowało czegoś ich drugiej połówce, żeby nie uznali że ktoś inny lepiej zaspokoi. Myślę, że wiele kobiet bardzo chce być tą najlepszą w oczach wybranego mężczyzny i walczą z wieloma słabościami czy kompleksami...albo jestem naiwna nie wiem. 

  • Haha 3
Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu, WhiteRabbit99 napisał(a):

Myślę, że wiele kobiet bardzo chce być tą najlepszą w oczach wybranego mężczyzny i walczą z wieloma słabościami czy kompleksami...albo jestem naiwna nie wiem. 

Cały feler że ja zacznie się nimi interesować ktoś lepszy od jej faceta "dla którego to wszystko robiła " to panie brną w to i zapominają o miłości. 

Link to comment
Share on other sites

5 minut temu, Dzingolo napisał(a):

Cały feler że ja zacznie się nimi interesować ktoś lepszy od jej faceta "dla którego to wszystko robiła " to panie brną w to i zapominają o miłości. 

To strasznie przykre, porzucanie dla kogoś innego niezależnie co to za osoba. Nigdy nie dzieje się to z dnia na dzień więc zawsze jest tu jakieś zwodzenie. Jestem w stanie to chyba zrozumieć tylko przy całkowitym zaniedbaniu lub przemocy przez partnera/partnerkę, ale wtedy to raczej nie związek. Ktoś zakochany chyba nie uważa nikogo "lepszego" dla siebie poza obiektem uczuć 🤔 wybacz chyba jestem romantyczką

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, Pater Belli napisał(a):

Wiecie co, tabletki wam zamykają perspektyę.

Zamykają was na świat i powodują, że boicie się z nim zmierzyć w obawie przed zranieniem, odrzuceniem, opuszczeniem.

Uderz w stół... 

Nic nie zamykają, pokazują jak działa świat, a świat to brudne popsute miejsce gdzie silni i atrakcyjni ludzie ustawiają zasady.

2 godziny temu, Pater Belli napisał(a):

Coś czego doświdczyliście w przeszłości, zrobiliście z tego swoją tożsamość pod nazwą "świadomości relacji". G***o a nie świadomość.

To jest często zwykły lęk, który steruje i blokuje.

Wiesz co a ja to odbiję to w drugą stronę:

Oto jak wygląda twoja logika: Jak ktoś poparzył sobie dłoń, to zrobiłeś z tego swoją tożsamość pod nazwą "świadomości poparzenia" G***wno a nie świadomość.

 

Wkładaj sobie rękę do ognia dalej, tym razem na pewno się nie poparzysz! Od razu rzuć się w ogień i spłoń, bo przecież nie będziesz się bał świadomości poparzenia?

 

Nie, to żaden lęk, to świadomość ogromnego zagrożenia - że jak włożę rękę do ognia, to ona będzie piękną pieczenią.

 

Cytat

Typu, kobiety nie mam, a jak się ożenie to się rozwiodę i ona zabierze  dzieci. WTF. Jak takie coś siedzi w głowie i widzisz świat w takich barwach, to powinna te dzieci zabrać, bo jesteś toksyczny na możliwie kilka sposobów. Po pierwsze źle wybierasz, po drugie w glowie masz lęk i strach, który zniszczy każdą relację, po trzecie będziesz oczekiwał najgorszego i to wlasnie otzrymasz.

No to mam dla ciebie złą wiadomość, osoby które mają negatywne nastawienie do kobiet, nie mają go, bo sobie tak ubzdurali, tylko to skutek LAT negatywnego ich traktowania. A dlaczego są tak traktowani? Bo są nieatrakcyjni. I takich ludzi społeczeństwo naturalnie gnoi.

 

I niestety rzeczywistość jest taka czy się to komuś podoba czy nie, jest bardzo wysokie prawdopodobieństwo że tak właśnie się związek u przeciętniaka się skończy - gnojeniem.

- kobiety są miłe tylko dla chadów, 

- kobiety są mega interesowne, i faceci są niczym więcej niż tylko narzędziem do zaspokajania ich potrzeb,

 

Dla chada będą fajne, miłe, milusie :3

Jakoś chad nie musi się zastanawiać czy daje równo, czy nic nie daje, pani i tak będzie szczęśliwa go obsługiwać.

Chad w ogóle może mieć ją w nosie, nawet do niej drzeć mordę i na jej oczach bawić się z kolejną, ona i tak zostanie.

 

Ale dla przęciętniaka, takiego jak OP który się zastanawia gdzie ma stawiać granice, to tak się nie skończy - miłością i równym traktowaniem.

Skończy się jako rogacz, beciak, bo kobiety nie czują emocji, nie czują szacunku czy nawet poczucia wdzięczności, tak działa ludzka natura.

Przeciętniak cały czas stąpa po cienkim lodzie, nawet oddychając, chad może dosłownie robić z kobiet ścierki a i tak nie będą w tym nic złego widziały.

 

Baba nie czuje nic do przeciętniaka i nie będzie miała skrupułów zabrać mu połowę majątku czy podrzucać nie jego dzieci, u chada nigdy by tak nie zrobiły.

 

Dzisiaj kobiety mają raj, mogą robić dosłownie co im się podoba, a polecanie wpychania łap do ognia jest kiepską radą.

Powiesz mi że ogień jest niezmienny a kobiety różne są!

 

A to nieprawda, są stałe dla chada true love i zaangażowanie, a dla innych odpad, obowiązki i problemy.

Dlaczego tyle związków się rozpada? Bo ludzie naiwnie w nich myślą  "że jakoś to będzie, może coś poczuję", nie, to nie tak to działa, jak kobieta nie poczuje motylków w brzuchu to nie ma siły na ziemi, która by to zmieniła. A jak nie ma motylków w brzuszku, to niestety, związek będzie dla obojgu męczący:

- ona cierpi, bo on nie jest chadem a max kolegą (w najlepszym przypadku) a w najgorszym jej koszmarem - bo ona musi z nim żyć.

- on cierpi bo ona ma go kompletnie w nosie, i żyje w strachu że jutro będzie mieszkał pod mostem.

Edited by Zły_Człowiek
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

23 hours ago, Zdzichu_Wawa said:

O to, że nie musisz się jakoś specjalnie starać, żeby laski same zwracały na Ciebie uwagę. wrzucałem tutaj bardzo fajny odcinek podkastu dr Orajan Tarabana pt "Staraj się najmniej jak to możliwe". 

 

 

 

Ależ to było dobre, dzięki Zdzichu. Dr Orion się w tańcu nie pierdoli.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Jeżeli @Pater Belli jest w szczęśliwym związku, a wszyscy mu wmawiają, że tak naprawdę nie, albo, że zaraz wszystko jebnie to znaczy, że mamy przegrzane łby i trzeba wyjść do ludzi i odstawić forum, zgadzam się, to już się staje toksyczne. To on nam powinien tłumaczyć jak to robi, a nie my jemu, nie róbmy tu kęgu ofiar losu, bo nimi nie jesteśmy. Nie wmawiajmy mu, że ma być nieszczęsliwy jak my, żebysmy się poczuli lepiej.

 

@WhiteRabbit99 Witamy i szczerze jestem ciekawy Twojego spojrzenia i wkładu na forum.

1 godzinę temu, Dzingolo napisał(a):

Cały feler że ja zacznie się nimi interesować ktoś lepszy od jej faceta "dla którego to wszystko robiła " to panie brną w to i zapominają o miłości. 

 

To nie jest zarezerwowane tylko dla kobiet.

  • Like 3
  • Thanks 2
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, Pater Belli napisał(a):

Autentyczność, wewnętrzna spójność

 

4 godziny temu, Pater Belli napisał(a):

Musisz być sobą i musi być ci z tym dobrze. Musisz być otwarty

No dobrze...

Może i masz trochę racji...

@Wolumenpowinieneś w końcu nauczyć się taki jak Pater napisał.

Jeżeli była skontaktuje się z prośbą o coś to jej odpowiedzieć na spokojnie "no dobrze, ale jak ja potrzebowałem od ciebie pomocy czy przysługi to żadnej nie dostałem" i czekać na odpowiedź, jeżeli będzie.

Czyli być otwarty w wyrażaniu swoich emocji, swoich potrzeb i oczekiwań, ale bez nerwów. Komunikować to tym osobom poprzez miłą rozmowę z nimi.

Umiejętnej asertywności.

Nie działać na zasadzie, ja robię coś dla niej to ta osoba zrobi coś dla mnie w ramach wzajemności. Jak widać to tak nie działa!!!

 

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, Pater Belli napisał(a):

Zamykają was na świat i powodują, że boicie się z nim zmierzyć w obawie przed zranieniem, odrzuceniem, opuszczeniem. Coś czego doświdczyliście w przeszłości, zrobiliście z tego swoją tożsamość pod nazwą "świadomości relacji". G***o a nie świadomość. To jest często zwykły lęk, który steruje i blokuje. Typu, kobiety nie mam, a jak się ożenie to się rozwiodę i ona zabierze  dzieci. WTF. Jak takie coś siedzi w głowie i widzisz świat w takich barwach, to powinna te dzieci zabrać, bo jesteś toksyczny na możliwie kilka sposobów. Po pierwsze źle wybierasz, po drugie w glowie masz lęk i strach, który zniszczy każdą relację, po trzecie będziesz oczekiwał najgorszego i to wlasnie otzrymasz.

😉

 

4 godziny temu, Brat Jan napisał(a):

Równy blakiplowcom tylko w druga stronę

 

 

 

 

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, EmseyXYZY napisał(a):

Jeżeli @Pater Belli jest w szczęśliwym związku,

Słowo-klucz: jeżeli. Nie ma pewności, jest założenie, o którym do końca nie wiadomo czy jest prawdziwe lub nie, można jedynie się domyślać.

 

Słyszałeś o czymś takim jak wyparcie? Psychologiczny mechanizm zapierania się nie tylko rękoma i nogami, że jest inaczej niż wszyscy mówią. Charakterystyczne dla wielu mężów, którzy zamiast przyznać się przed całym światem oraz przede wszystkim przed sobą w jakie gówno wdepnęli idą w stronę usprawiedliwiania lub też tłumaczenia. Nikt kto tak naprawdę żyje w szczęśliwym związku nie tłumaczy się z tego oraz się tym nie wywyższa przed innymi. Łatwiej jest robić tak niż przyznać się do życiowego błędu.

 

Są tu takie przykłady, ale nie będę ich po raz kolejny podawał. Już wystarczająco na to klawiatury zużyłem. Wystarczy wejść w pierwszy temat po przywitaniu jaki założył na forum by zobaczyć jak naprawdę ten szczęśliwy związek wyglądał. A wyglądał sztampowo jak chyba każdego tutaj. To jest niby szczęście? Sam z tego co kojarzę żyjesz z borderką, od której nie potrafisz lub też nie chcesz się uwolnić. Czy to również ma być owe szczęście? Chyba tak, skoro jest się jej utrzymankiem.

 

Żeby tylko ten "kołczingowo-mentoringowy" ton wprost z Discorda jaki bije z tych postów nie zmienił się w to co w przypadku kolegi @Messer, gdzie wieloletnia praca nad sobą i zarzekanie się, aby nie kłócić się w sieci z anonimami przerodziło się w tragifarsę, z której bije jedna wielka słabość połączona z zadufaniem. 

 

Są tacy co to czerpią z forum garściami i jakoś próbują to w swoje życie zaimplementować lub też i nie, ale są też tacy co forum traktują jako trampolinę do poczucia się lepszymi.

 

Co do tematu: @Wolumen jak Ci napisałem ostatnio: zacznij się wreszcie szanować. Życie masz tylko jedno. Jest to tylko i wyłącznie Twoje życie i od Ciebie tylko zależy jak je przeżyjesz i co z niego wyciągniesz. Na forum znajdziesz ogrom tematów i tym samy wpisów na ten temat. Zacznij to miejsce traktować nie tylko jako miejsce gdzie możesz się wyżalić, poszukać rady, opisać swoje problemy. Jest to także miejsce gdzie znajdziesz ogrom wiedzy na te tematy, Wystarczy poszukać, poczytać i zastosować. Chociaż tymi dwa ostatnimi to bywa największy problem. Powodzenia.

 

Edited by Krugerrand
  • Like 2
  • Thanks 5
Link to comment
Share on other sites

30 minut temu, Krugerrand napisał(a):

Sam z tego co kojarzę żyjesz z borderką, od której nie potrafisz lub też nie chcesz się uwolnić. Czy to również ma być owe szczęście? Chyba tak, skoro jest się jej utrzymankiem

To nie o mnie a o nim, on twierdzi, ze jest szcześliwy, więc niech sprzeda recepte na szczescie, my tu raczej nie jestesmy, ja sie przyznaje ze daje dupy, nie pudruje rzeczywistosci. Natomiast jego postow nie sledzilem, az tak nudnego zycia nie mam, wnioskuje z tego co napisal. Natomiast radykalizm w kazdą strone jest zły.

 

33 minuty temu, Krugerrand napisał(a):

Żeby tylko ten "kołczingowo-mentoringowy" ton wprost z Discorda jaki bije z tych postów nie zmienił się w to co w przypadku kolegi @Messer, gdzie wieloletnia praca nad sobą i zarzekanie się, aby nie kłócić się w sieci z anonimami przerodziło się w tragifarsę, z której bije jedna wielka słabość połączona z zadufaniem

O mnie czy o niego Ci chodzi?

Link to comment
Share on other sites

Tytułowe pytanie równie dobrze mogłoby brzmieć:

 

"Dlaczego moja biała wypolerowana zbroja rycerska, która lśni w promieniach słońca, nie daje wymarzonego efektu pod postacią tej jednej jedynej idealnej kobiety dla której warto poświęcić wszystko?"

 

Stalowe zbroje i rycerze odeszli w zapomnienie. Zmieniły sie taktyki walki, uzbrojenie. Pojawiły się kamuflaż, broń palna, gazy bojowe. Wojna stała się jeszcze bardziej brutalna, masowa i bezwzględna. Z wielką liczbą ofiar. Na współczesnej wojnie ludzie giną nie widząc ani razu przeciwnika na oczy.

 

Podobna ewolucja czy może raczej rewolucja zaszła w temacie relacji damsko-męskich. Albo się dostosujesz do aktualnie panujących reguł gry albo ciągle będziesz przegrywał i zastanawiał się dlaczego szarżując w pełnej zbroji na karabiny maszynowe znowu poniosłeś porażkę. 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Nie muszę nikomu nic udowadniać ani się tłumaczyć. To jest wspaniałe. Mogę dać komuś co u mnie  działa, ale to nie jest recepta na szczęście, której nie ma. Zresztą większość z was i tak nie zrozumie. Dla niektórych to może być wyparcie, spoko więc wypieram i jest zajebiscie, albo udaje i możecie mówić cokolwiek chcecie. Kłamcą jestem. Zapraszam do dokładnej analizy mojej psyche. Z nią mam zajebisty kontakt, a i podświadomość mi kibicuje.  Wszystkie moje łobuziaki. 
 

Jak pisałem nie mam recepty, Jest radość z każdego doświadczenia, dobrego i tego gorszego.  Akceptacja życia i otwarcie się na to co przychodzi. Możesz widzieć świat pozytywnie i możesz widzieć w dwóch kolorach.  Nie napiszę też nic odkrywczego czego nie pisali od setek czy tysięcy lat. Problemem jest filtr jaki mamy założony. Niektórzy się go trzymają bo uczynili go centrum swojej tożsamości i czytają ale nie rozumieją. Patrzą a nie widzą. 

 

Jak zaczynałem na forum byłem w innym miejscu. Może opisze to gdzie indziej, an może nie.  Może ktoś jeszcze pamięta mój wątek w którym pisałem jak wychowywałem samice. Byłem wtedy żałosnym manipulującym chujkiem który na siłę chciał kogoś zmienić by był posłuszny woli samca alfa. I zadziałało na chwilę ale zadziałało. Tylko wszystko miało swój koszt. Mnie kosztowało sporo, ale nauczyłem się więcej.  Nie ufaj żadnej ideologii. Nie ma prawd objawionych. 

 

Odpuszczam i odrzucam co mi nie służy. Nawet nie wchodzę w dyskusje bo po co miałbym. Wyrażam swoje zdanie i nikogo nie zamierzam przekonywać że warto zmienić sposób myślenia i przestać się programować.  Nie jestem pasażerem, nie trzymam się też kurczowo kierownicy. Czasami się zatrzymuje i oglądam widoki. Czasami są mało ciekawe, ale je widzę. 
 

Znalazłem świetną ekipę. Ludzi o podobnym mentalu jak ja. Co umieją się śmiać z siebie i mają dystans do świata.  Są otwarci i świat odpowiada podobnie. Wspieramy się nawzajem chociaż mieszkamy setki km od siebie. To daje mi radość. Radość mi daje ze jesteśmy odrębnymi jednostkami w relacji.  Mamy świadomość że każdy może odejść w dowolnej chwili. Przekierowałem trochę tej miłości na z zewnątrz do środka, albo odkryłem jej źródło wewnątrz. Mam pełen zakres emocji w środku nie samą złość. 

 

Tańczę jak paralityk, śmieje się jak głupek. Na scenie magicznego teatru nie ma nikogo innego. Cieszę się z tego co jest, szklanka jest już rozbita, kto wie to wie. 

 

Nie uprawiam żadnego coachingu, ale z chęcią pomogę tym kto wyciągną do mnie rękę. Bez żadnych zobowiązań, bez ukrytych kontraktów. Znalazłem swoją drogę. 

 

A napiszę jeszcze Ci to drogi Bracie. Zbudowałeś wysokie SMV, masz pieniądze i ciało, ale Twój stan mentalny to wciąż czujność i strach przed oszustwem. Jeśli po całym tym 'rozwoju' jedyne co masz, to lęk przed stratą i konieczność ciągłej walki, to czy ten system naprawdę działa na Twoją korzyść, czy Cię uwięził?

Edited by Pater Belli
Formatowanie
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

W dniu 5.02.2026 o 19:38, Zdzichu_Wawa napisał(a):

W Polsce (i w krajach zachodnich) zaś pojawiło się mocne przesunięcie wahadła w stronę "nadskakiwania" laskom przez tabuny SIMP-ów, przez co całość jest jak z krzywego zwierciadła.

 

Ta gra w PL jest bowiem "ustawiona", możesz grać, ale i tak zawsze wygra kasyno. 

Dobre podsumowanie. Mam wrażenie, że brat @Wolumen nadal żyje iluzjami z dawnych czasów, bajek, komedii romantycznych. O kobietach jak jego matka w małżeństwie, w czasach przed internetem, tinderem, onlyfans, datezone. 

 

Profil otyłej 50 latki na Datezone, która dostanie kilkaset ofert:

Mam 50 lat, jestem żoną i matką, sekretarką w pracy… ale po godzinach staję się kobietą, która pragnie uciec od rutyny i szarego życia. Niedawno przeprowadziłam się z rodziną do Warszawy. Mieszkam na szarym osiedlu pełnym szarych blokowisk. Życie rodzinne, mieszkanie, praca, codzienne obowiązki, kredyty – proza życia.
Mam nieudane małżeństwo. To takie przyzwyczajenie. Mój mąż od lat już mnie nie zauważa, poza tym interesuje go głównie oglądanie meczów piłkarskich w tv i wyjazdy na ryby. Jest kompletnym nieudacznikiem, ale mimo wszystko go kocham. Porządna to ja jestem we własnym mieszkaniu, poza nim puszczają mi hamulce i to coraz częściej co bardzo mi się spodobało. Mimo swoich 50 lat lubię być pożądaną przez mężczyzn kobietą. Uwielbiam flirtować i facetów, którzy mnie adorują i podrywają. Lubię poznawać mężczyzn zadbanych, wiedzących czego chcą, męskich, silnych którzy wręcz kipią testosteronem. Kręcą mnie panowie w garniturach, ale dla kontrastu podobają mi się napakowane byki w łańcuchach na szyi.
Powiem wam w sekrecie, że lubię być niegrzeczna ... Bardzo niegrzeczna... Są chwile, gdy zdejmuję rolę przykladnej kobiety, żony i matki jak elegancki żakiet, zakładając maskę na oczy zamieniam się w dziwkę. Miasto nocą, apartament. Was dwóch. Siedzicie na dużej skórzanej sofie. Zbliżam się do was, słychać stukot moich obcasów. Podchodzę, nachylam się i masuję wasze krocza... Czuję jak sztywnieją wasze fiuty.. Czy to nie jest ekscytujące? Uwielbiam być ostro brana na dwa baty. Mam wiele fantazji erotycznych, które chciałabym spełnić. Mam nadzieję że spędzę tutaj dobrze czas i będę się świetnie z wami bawiła. Cenię kulturę i pełną dyskrecję. Zapraszam panów do kontaktu w wiadomości prywatnej. Jeżeli nie odpisuje to znaczy, że nie jestem zainteresowana. Na portalu będę bywała częściej w godzinach wieczorno-nocnych. Zapraszam na początek do miłej rozmowy.
Pozdrawiam serdecznie i całuję namiętnie.

 

Miłość dla Polskiej żony, to nie ogarnięcie swojej otyłości, seksowna bielizna, lepszy seks dla męża. To korzystanie z zasobów betabankomatu i zdradzanie go z simpami; którzy, z powodu ciśnienia, przymną oko na jej tuszę.

 

@Wolumen Jeżeli chcesz relacji z kobietą, nie posiadając wysokiego SMV (wygląd + charyzma, ewentualnie też status), masz kilka dróg, np.:

  • Samotne matki i wariatki na czasowe FWB.
  • Cichodajki, masażystki, divy.
  • Kraje Azji i Ameryki Południowej, gdzie to Ty jesteś nagrodą, dla 18-25 latek.
  • Bycie pogardzanym bankomatem dla samicy w związku, w Europie i USA. 
Edited by Morfeusz
  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

8 godzin temu, Pater Belli napisał(a):

Nie muszę nikomu nic udowadniać ani się tłumaczyć. To jest wspaniałe. Mogę dać komuś co u mnie  działa, ale to nie jest recepta na szczęście, której nie ma. Zresztą większość z was i tak nie zrozumie. Dla niektórych to może być wyparcie, spoko więc wypieram i jest zajebiscie, albo udaje i możecie mówić cokolwiek chcecie. Kłamcą jestem. Zapraszam do dokładnej analizy mojej psyche. Z nią mam zajebisty kontakt, a i podświadomość mi kibicuje.  Wszystkie moje łobuziaki. 
 

Jak pisałem nie mam recepty, Jest radość z każdego doświadczenia, dobrego i tego gorszego.  Akceptacja życia i otwarcie się na to co przychodzi. Możesz widzieć świat pozytywnie i możesz widzieć w dwóch kolorach.  Nie napiszę też nic odkrywczego czego nie pisali od setek czy tysięcy lat. Problemem jest filtr jaki mamy założony. Niektórzy się go trzymają bo uczynili go centrum swojej tożsamości i czytają ale nie rozumieją. Patrzą a nie widzą. 

 

Jak zaczynałem na forum byłem w innym miejscu. Może opisze to gdzie indziej, an może nie.  Może ktoś jeszcze pamięta mój wątek w którym pisałem jak wychowywałem samice. Byłem wtedy żałosnym manipulującym chujkiem który na siłę chciał kogoś zmienić by był posłuszny woli samca alfa. I zadziałało na chwilę ale zadziałało. Tylko wszystko miało swój koszt. Mnie kosztowało sporo, ale nauczyłem się więcej.  Nie ufaj żadnej ideologii. Nie ma prawd objawionych. 

 

Odpuszczam i odrzucam co mi nie służy. Nawet nie wchodzę w dyskusje bo po co miałbym. Wyrażam swoje zdanie i nikogo nie zamierzam przekonywać że warto zmienić sposób myślenia i przestać się programować.  Nie jestem pasażerem, nie trzymam się też kurczowo kierownicy. Czasami się zatrzymuje i oglądam widoki. Czasami są mało ciekawe, ale je widzę. 
 

Znalazłem świetną ekipę. Ludzi o podobnym mentalu jak ja. Co umieją się śmiać z siebie i mają dystans do świata.  Są otwarci i świat odpowiada podobnie. Wspieramy się nawzajem chociaż mieszkamy setki km od siebie. To daje mi radość. Radość mi daje ze jesteśmy odrębnymi jednostkami w relacji.  Mamy świadomość że każdy może odejść w dowolnej chwili. Przekierowałem trochę tej miłości na z zewnątrz do środka, albo odkryłem jej źródło wewnątrz. Mam pełen zakres emocji w środku nie samą złość. 

 

Tańczę jak paralityk, śmieje się jak głupek. Na scenie magicznego teatru nie ma nikogo innego. Cieszę się z tego co jest, szklanka jest już rozbita, kto wie to wie. 

 

Nie uprawiam żadnego coachingu, ale z chęcią pomogę tym kto wyciągną do mnie rękę. Bez żadnych zobowiązań, bez ukrytych kontraktów. Znalazłem swoją drogę. 

 

A napiszę jeszcze Ci to drogi Bracie. Zbudowałeś wysokie SMV, masz pieniądze i ciało, ale Twój stan mentalny to wciąż czujność i strach przed oszustwem. Jeśli po całym tym 'rozwoju' jedyne co masz, to lęk przed stratą i konieczność ciągłej walki, to czy ten system naprawdę działa na Twoją korzyść, czy Cię uwięził?

Zgadzam się, że radykalizm w każdą stronę jest zły, my tu nawet się nie zgadzamy czy czarna czy czerwona pigułka jest słuszna. Natomiast jezeli ktoś uwaza, że związek ma być idealny bez tarć to chyba trochę ma w glowie wizje disneyowskich milosci i troche niebieskich wodą popija.

 

Żyjmy i dajmy żyć innym, jedni lubią jak mu cyganie grają a drudzy jak mu buty śmierdzą.

 

To trochę tak jakby sie twierdziło, że nie da sie strzelić 5 bramek w 9 minut w bundeslidze pare minut po wejsciu z ławki. Tak było dopóki nie przyszedł facet i pokazał, że można. To, że jego zona przegina to inny temat XD

 

 

  • Like 2
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

Jedyny idealny związek jaki możesz mieć to tylko sam ze sobą. Nie ma idealnych rzeczy i nie ma co dążyć do ideałów, bo one są tylko w głowie. Świat byłby piękny a zarazem paskudny jakby miał być idealny. Podobnie jak relacje. W nich pięknem są interakcje. Zderzanie, wywrotki i umiejętność bycia w nich 100% i zobaczenie że nawet największa kłótnia mówi o nas równie sporo to co o partnerze. 

Życzę wszystkim wewnętrznego spokoju i pogodzenia ze wszystkimi częściami siebie i pokoju pomiędzy nimi. 

 

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.