Jump to content

Bez związku było mi lepiej niż w związku


Recommended Posts

Jestem chlopem 34 lata. Jestem już parę lat w relacji z laską młodszą o niemal dekadę. I po opadnięciu haju hormonalnego stwierdzam, że kurwa, bez związku było mi zdecydowanie wygodniej niż teraz, będąc w relacji. Szkoda, że nie mogę tu stworzyć tabeli bo w sumie taka rozpiska byłaby dla mnie najlepsza.

 

No to trochę mniej wyraźnie.

 

+ Nie będąc w związku: zadowalam się pracami na pół gwizdka, żyję minimalistycznie, mieszkam u (bogatych) rodziców, mam co jeść i pić, nikt mi nie truje dupy że za mało zarabiam albo za długo śpię. Po pracy (gdy ją akurat mam) kupuję flachę, odpalam gierkę albo neta i wesoło się odmóżdżam. Mogę chodzić jak fleja. Jak mnie przypili to mogę sobie zwalić.

 

- W związku. Kasa idzie na jedzenie (takie które będzie odpowiadało i jej) i jakieś życie. Wyjścia do knajp i na wydarzenia kulturalne. Laska truje mi o zarobki i kasę oraz szeroko pojęte ambicje, mam się dokształcać i zwiększać kwalifikacje. Mam mało czasu dla siebie na przysłowiowe pierdzenie w stołek, Muszę się ubrać i udawać kogoś innego nie tylko przed nią ale i jej rodziną/znajomymi. Mam być gotowy do seksu nie znając dnia ani godziny.

 

- Bez związku - rodzice kiedyś umrą i skończę sam. A to będzie przykre

+ W związku - jest jakaś motywacja do działań które ewentualnie dadzą mi korzyści, które przetrwają nawet po zakończeniu relacji.

 

 

  • Like 1
  • Haha 6
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, SolidSnake napisał(a):

Mam być gotowy do seksu nie znając dnia ani godziny.

Taka nutka niebezpieczeństwa i motywacji. 

 

1 godzinę temu, SolidSnake napisał(a):

Muszę się ubrać i udawać kogoś innego nie tylko przed nią ale i jej rodziną/znajomymi.

Dba o Ciebie na swój sposób. Ale to dobry sposób. 

 

1 godzinę temu, SolidSnake napisał(a):

- jest jakaś motywacja do działań które ewentualnie dadzą mi korzyści, które przetrwają nawet po zakończeniu relacji.

 

Zdecydowanie, to najważniejszy jego element. 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, Lenno napisał(a):

Taka nutka niebezpieczeństwa i motywacji. 

 

Dba o Ciebie na swój sposób. Ale to dobry sposób. 

 

Zdecydowanie, to najważniejszy jego element. 

Częściowo masz rację, ale to jest inwazja na moje 'ja'

Link to comment
Share on other sites

Nie ma nic złego w tym, że laska czegoś tam wymaga. Chyba nikt z nas nie chciałby być w związku z kimś, kto leży, obija się, nic nie robi i wychodzi z założenia, że mu się należy, bo tak i już. Oczywiście wszystko to pod warunkiem, że ona sama coś tam wnosi do twojego życia. Jeżeli tak to ma pełne prawo stawiać wymagania.

  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

35 minut temu, HermannBrunner napisał(a):

Nie ma nic złego w tym, że laska czegoś tam wymaga. Chyba nikt z nas nie chciałby być w związku z kimś, kto leży, obija się, nic nie robi i wychodzi z założenia, że mu się należy, bo tak i już. Oczywiście wszystko to pod warunkiem, że ona sama coś tam wnosi do twojego życia. Jeżeli tak to ma pełne prawo stawiać wymagania.

No ale ja nie mówię, że jest w tym coś złego. I tak wnosi. Ale zwyczajnie gdy robię zestawienie zysków i strat to często tęsknię za starym życiem.

Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu, SolidSnake napisał(a):

No ale ja nie mówię, że jest w tym coś złego. I tak wnosi. Ale zwyczajnie gdy robię zestawienie zysków i strat to często tęsknię za starym życiem.

Bardzo dobrze Cię rozumiem, jestem od wtorku u rodziców i ciągle w glowie robie bilans zysku i strat. Ten spokój jest wspaniały, to życie bez dramatu.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

@SolidSnake nie znam Cię osobiście, ale z Twojego opisu to przypomina mi się znajomy z którym przez pół roku (aż oblał semestr) żyłem w pokoju w akademiku. Nic nie robił tylko grał na kompie, oglądał kabarety, żarł zupki chińskie i mył się raz na 3 dni. Robił syf, trzeba było na niego naskoczyć z ryjem aby w końcu chociaż śmieci wyniósł. Jeśli baba patrzy na Ciebie tak jak ja patrzyłem na niego to w sumie ją rozumiem. 

Generalnie to wydaje mi się, że ona ma na Ciebie dobry wpływ. Piszesz że zatracisz siebie, ale wg mnie nie jesteś najlepszą swoją wersją bez tego do czego ona stara Cię napędzać. A też ten drive powinien wychodzić z samego Ciebie bez jej ingerencji ale no ludzie różnie na życie patrzą co jest spoko. Może nie dobraliście się pod względem ambicji i spojrzenia na życie i rozwój.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

7 minut temu, krzy_siek napisał(a):

@SolidSnake nie znam Cię osobiście, ale z Twojego opisu to przypomina mi się znajomy z którym przez pół roku (aż oblał semestr) żyłem w pokoju w akademiku. Nic nie robił tylko grał na kompie, oglądał kabarety, żarł zupki chińskie i mył się raz na 3 dni. Robił syf, trzeba było na niego naskoczyć z ryjem aby w końcu chociaż śmieci wyniósł. Jeśli baba patrzy na Ciebie tak jak ja patrzyłem na niego to w sumie ją rozumiem. 

Generalnie to wydaje mi się, że ona ma na Ciebie dobry wpływ. Piszesz że zatracisz siebie, ale wg mnie nie jesteś najlepszą swoją wersją bez tego do czego ona stara Cię napędzać. A też ten drive powinien wychodzić z samego Ciebie bez jej ingerencji ale no ludzie różnie na życie patrzą co jest spoko. Może nie dobraliście się pod względem ambicji i spojrzenia na życie i rozwój.

Tylko pytanie dla kogo 'najlepsza' byłaby ta wersja mnie. Dla mnie najlepszą wersją siebie byłem wtedy gdy cwanie się uchylałem od pracy, dzięki czemu wyglądałem znacznie mniej zjechanie niż moi rówieśnicy, to co mnie pochłaniało to latanie na siłkę i robienie form i noobowałem w gierki. Brzmi dziwnie, ale teraz w porównaniu z tamtymi czasami to mimo ze mam znacznie więcej kasy to mam znacznie mniej czasu na dbanie o siebie o swój stan, po prostu zapierdalam. Żyję normalnie (iak na mój wiek) ale czuje się do t ego przymuszony i wiem że gdybym postępował tak jak bym chciał to byłoby inaczej

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Rozumiem autora, pierdoli system i matrix. Ma możliwość przeżycia życia po swojemu. Ma dzianych rodziców, dużo widział, uznaje, że przez pogoń za hajsem ucieka życie i on tego nie chce. Ja tam kumam. Czy ma rację? Nie wiem, w każdym razie rozumiem to spojrzenie.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Musisz tak tyrać mając dzianych rodziców? Nie mogą jakiegoś biznesu na Ciebie przepisać, żebyś się tak nie przemęczał? A co do ambicji widzisz tak źle i tak nie dobrze. Ja jestem w związku od ładnych paru lat gdzie partnerka odnośnie kariery/zarobków/rozwoju zupełnie niczego ode mnie nie wymaga. I myślę w drugą stronę, że może gdyby mi truła nad uchem to miałbym lepszą pracę i wyższe zarobki. Bo możliwości są tylko chęci i motywacji brak.

Link to comment
Share on other sites

Porażka i padaka, jak przez lata to forum się zmieniło. 

Kiedyś było miejscem, gdzie mężczyźni w kryzysie przychodzili po poradę do starszych braci. 

Teraz co rusz wysryw jakiś nieporadnych życiowo łamag.

 

Autorze..

Skoro to baba (póki co) ciągnie Cię w górę to sam wystawiasz sobie laurkę. 

Jak związek Ci nie odpowiada to go zakończ a jej daj iść do lepszego.

Jeżeli dbanie o siebie i samorozwój Ci nie odpowiada to daleko nie zajedziesz. 

30 wiosen dawno na karku a Ty chcesz flache, odmozdzanie i kompa? 

Ambitny jesteś, nie ma co. 

 

@zuckerfreibracie żyjesz jeszcze? ;)

Edited by Rapke
  • Like 11
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Jak juz dzieki niej wyjdziesz na ludzi i uniezaleznisz sie od rodziny rzucasz ja pod byle pretekstem i wracasz do picia / gierek ,win win .W razie czego szklanke wody poda ci jakas prostytutka , kto bogatemu zabroni . 

Link to comment
Share on other sites

15 godzin temu, SolidSnake napisał(a):

- Bez związku - rodzice kiedyś umrą i skończę sam. A to będzie przykre.

Każdy z nas boi się samotności. Tak jak śmierci. Ale od obu nie uciekniesz, musisz je oswoić, przyjąć jako część życia, rzecz nieuniknioną. Ale nigdy nie kieruj się obawą przed samotnością przy wyborze swoich partnerów i przyjaciół, bo to pułapka. Mam sporo znajomych chłopaków, którzy w obawie przed samotnością wybierają sobie jakieś randomowe kobiety, tylko dlatego, żeby nie być samotnymi. A to błąd. Żyją z nimi w małżeństwie, bez uczucia, mają dzieci i są urobieni po pachy. I są nieszczęśliwi. 

Poza tym żeby żyć samemu (z wyboru, nie z konieczności), nieraz potrzeba więcej dyscypliny niż wtedy kiedy żyjesz z jakąś kobietą. Inaczej się staczasz. 

  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

28 minut temu, Rapke napisał(a):

Porażka i padaka, jak przez lata to forum się zmieniło. 

Kiedyś było miejscem, gdzie mężczyźni w kryzysie przychodzili po poradę do starszych braci. 

Teraz co rusz wysryw jakiś nieporadnych życiowo łamag.

 

Forum będzie ewoluować, bo przychodzą do nas coraz młodsze chłopaki, które nie do końca rozumieją gry relacyjnej.

Coraz więcej z nich posiada nieodpowiednie wzorce, przekonania, ogólne przygotowanie do samodzielnego życia.

Stąd później marzenia o wygodzie, łatwym funkcjonowaniu bez zmartwień, zapominając, że w związku są z drugą osobą,

która też czegoś oczekuje, ma swoje cele, potrzeby czy interes.

 

To nie jest tak, że kiedyś były czasy a teraz ich nie ma, z pozycji moda widzę to całkiem inaczej.

Jednak musimy liczyć się z tym, że co rusz będą tematy tego typu, które urastają do rangi problemów pierwszego świata.

 

Dlatego nie ma co dokuczać, obrażać, jeżeli masz dla takich ludzi rozwiązanie to podziel się, jeśli nie to nie wchodzić w temat i się nie denerwować.

Dzisiaj dużo mężczyzn jest po socjalizacji i wychowaniu przez kobiety, więc nie ma się czego pozytywnego po nich spodziewać.

  • Like 11
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

51 minut temu, Iceman84PL napisał(a):

Forum będzie ewoluować, bo przychodzą do nas coraz młodsze chłopaki, które nie do końca rozumieją gry relacyjnej.

Coraz więcej z nich posiada nieodpowiednie wzorce, przekonania, ogólne przygotowanie do samodzielnego życia.

 

16 godzin temu, SolidSnake napisał(a):

Jestem chlopem 34 lata.

 

Link to comment
Share on other sites

@SolidSnake chyba dopadła cię ściana.

Życie weryfikuje wiele poglądów , czynów , zachowań i u ciebie właśnie to się dzieje. Masz panią o której myślę część mężczyzn w Polsce może pomarzyć, ona wymaga bo ma prawo wymagać od ciebie tak samo jak ty od niej ale to ci się nie spina.

Wiesz przecież że jej Windows ma inne ustawienia niż twój, a jednak zaskoczenie. Był już temat co kobieta daje mężczyźnie a co facet jej i tam czarno na białym wyszło że to mężczyźni więcej inwestują i dają. 

 

Wybierz mądrze co dla ciebie jest najlepsze. Masz wybór, swoją drogą jesteśmy w podobnym wieku i powiem ci że mamy inne priorytety bo ja nie tęsknię za graniem, chipsami itp. życie doświadcza nas w różny sposób, ciesz się że masz wybór powtórzę. 

Link to comment
Share on other sites

16 godzin temu, SolidSnake napisał(a):

bez związku było mi zdecydowanie wygodniej niż teraz

Też tak mam, choć patrzę na to z nieco innej perspektywy.

 

To, co jest dla mnie cenne w byciu samemu, to nieskrępowana wolność, mobilność i szybkość działania. Wstaję rano, wyglądam przez okno, jest piękny dzień. Myślę sobie - bryknę się gdzieś na moto. Szybki prysznic, gacie na dupę, garnek na głowę i po 15 minutach siedzę na moto.

 

Z kobitą tak się nie da, bo najpierw ona przez godzinę albo dwie myje głowę trzema szamponami, potem nakłada dwie odżywki, wciera w różne miejsca ciała jakieś breje. Pichci jakieś śniadanie, bo bez śniadania to ją będzie brzuch bolał. A po śniadaniu musi chwilę odczekać, bo tak zaraz po jedzeniu to ona nie może, musi się uleżeć. No dobra, jakoś się wyturlaliśmy. Po pół godziny jazdy ona chce siku 🤦‍♂️

 

I wiele innych spraw wygląda podobnie - sam bym ogarnął temat błyskawicznie, ale pańcia wszystko opóźnia, zamula i dezorganizuje. I tu mam podobną refleksję do:

17 godzin temu, SolidSnake napisał(a):

Mam mało czasu dla siebie na przysłowiowe pierdzenie w stołek

Ja bardziej mam poczucie, że czas mi bezsensownie spierdala. Że to wszystko można zrobić szybciej i efektywniej, a przez pańcie czas mi przecieka przez palce. A tu warto dodać, że po 40-ce czas zaczyna płynąć jakoś szybciej. I zostało go coraz mniej.

12 godzin temu, SolidSnake napisał(a):

Żyję normalnie (iak na mój wiek) ale czuje się do t ego przymuszony i wiem że gdybym postępował tak jak bym chciał to byłoby inaczej

@SolidSnake Problem, o którym mówisz, nie jest nowy i nie jest jedynie Twoim udziałem. Jakieś 35 lat temu powstała dość znana piosenka, której słowa mówią o człowieku, który całe życie robił nie tak jak chciał, tylko tak, by się dopasować, a w końcu umiera zgorzkniały i przepełniony żalem. Idzie to tak:
 

Cytat

They dedicate their lives
To running all of his
He tries to please them all
This bitter man he is


Throughout his life, the same
He's battled constantly
This fight he cannot win
A tired man they see no longer cares


The old man then prepares
To die regretfully
That old man here is me

 

What I've felt, what I've known
Never shined through in what I've shown
Never be, never see
Won't see what might have been

 

Jeżeli uważasz, że obecne życie jest niesatysfakcjonujące, to wprowadź zmiany. Nie ma musu spełniać cudzych ambicji jeżeli sam nie masz takiej potrzeby. Nie będziesz miał drugiego życia, więc nie spierdol sobie pierwszego.

 

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

Nie narzekaj chłop, trzymaj tę kobitę tak długo, jak nie zacznie robić naprawdę jakiś paskudnych świństw. Ja właśnie mając wolny weekend z chęcią bym się z kimś spotkał, ale nie mam możliwości. W ogóle, żadnej. I wiesz co mi zostaje? Ta "flacha" (przysłowiowa, od ponad dwóch lat nie tykam alkoholi wysokoprocentowych), gierki i głupoty w internecie - najbardziej to ostatnie. Ale męczy mnie to, bo wiem, że marnuję czas. Miała mnie odwiedzić znajoma z innego miasta, ale plany jej się zmieniły. Ja mam 35 lat na karku, i nie mogę patrzeć w przyszłość, bo widzę tam tylko pustkę. Chciałbym normalnie mieć rodzinę i własne życie jak moje rodzeństwo, ale obawiam się, że przez to jak mi się popierdoliło życie, jest to fantazja nie do spełnienia, i pewnie zostanie mi samotność, w*lenie k*nia albo chodzenie na gurwy.

 

Doceń to co masz.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

7 minut temu, Phantom Slasher napisał(a):

Nie narzekaj chłop, trzymaj tę kobitę tak długo, jak nie zacznie robić naprawdę jakiś paskudnych świństw. Ja właśnie mając wolny weekend z chęcią bym się z kimś spotkał, ale nie mam możliwości. W ogóle, żadnej. I wiesz co mi zostaje? Ta "flacha" (przysłowiowa, od ponad dwóch lat nie tykam alkoholi wysokoprocentowych), gierki i głupoty w internecie - najbardziej to ostatnie. Ale męczy mnie to, bo wiem, że marnuję czas. Miała mnie odwiedzić znajoma z innego miasta, ale plany jej się zmieniły. Ja mam 35 lat na karku, i nie mogę patrzeć w przyszłość, bo widzę tam tylko pustkę. Chciałbym normalnie mieć rodzinę i własne życie jak moje rodzeństwo, ale obawiam się, że przez to jak mi się popierdoliło życie, jest to fantazja nie do spełnienia, i pewnie zostanie mi samotność, w*lenie k*nia albo chodzenie na gurwy.

 

 

Wszystko zależy od percepcji jednemu rodzina da satysfakcje innemu nie. Mam znajomego co tak myślał jak ty a teraz zmęczony życiem i z trzema babami pod jednym dachem. Żona i dwie córki. Ty szukasz szczęścia w relacji z kobietą i rodzinie gdzie może być co inne koleżka inny też miał wesołą rodzinkę a teraz żeby dzieci zobaczyć to musi jeździć przez pół polski bo żonę broszka swędziała. Rodzina nie jest gwarancją szczęścia może być jeszcze większą traumą jak bycie samemu. 

 

Odnoszę wrażenie że OP będzie miał z tą panią niekończącą się listę chekpointów do odhaczenia w imię nie jego szczęścia, ale partnerki bo samiec jest środkiem do celu dla wielu kobiet.

  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

Dlatego napisałem jest w super położeniu bo ma wybór, ona nie stawiła go przed faktem dokonanym. Pytanie co wybierze bo nie można zjeść ciastka i mieć ciastka 

Edited by Dzingolo
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.