Jump to content

Bez związku było mi lepiej niż w związku


Recommended Posts

21 minut temu, smerf napisał(a):

Odnoszę wrażenie że OP będzie miał z tą panią niekończącą się listę chekpointów do odhaczenia w imię nie jego szczęścia, ale partnerki bo samiec jest środkiem do celu dla wielu kobiet.

Też takie wyczuwam tendencje. Pół biedy gdy to co robię jest z ewentualną korzyścią również dla mnie, najgorzej gdy to w 100% będzie chodziło o jej

Link to comment
Share on other sites

14 godzin temu, SolidSnake napisał(a):

Tylko pytanie dla kogo 'najlepsza' byłaby ta wersja mnie. Dla mnie najlepszą wersją siebie byłem wtedy gdy cwanie się uchylałem od pracy, dzięki czemu wyglądałem znacznie mniej zjechanie niż moi rówieśnicy, to co mnie pochłaniało to latanie na siłkę i robienie form i noobowałem w gierki. Brzmi dziwnie, ale teraz w porównaniu z tamtymi czasami to mimo ze mam znacznie więcej kasy to mam znacznie mniej czasu na dbanie o siebie o swój stan, po prostu zapierdalam. Żyję normalnie (iak na mój wiek) ale czuje się do t ego przymuszony i wiem że gdybym postępował tak jak bym chciał to byłoby inaczej

Ja mam odwrotną perspektywę bo rodzice mieli małe gospodarstwo rolne i wychowałem się na małej wsi. Także zapierdalałem żeby mieć hajs/perspektywy/poczucie spełnienia, samorealizacji - tego by nie było gdybym został na wsi, do tego byłbym zależny od rodziny i byłby problem z choćby szukaniem kobiety - one masowo uciekły do miast. Teraz wymienione rzeczy mam odhaczone ale dalej zapierdalam, najczęściej za dużo. Relacje zaniedbywałem przez prace, randki odwoływałem.

Nie lepiej po prostu siąść z kartką i zaplanować działania tak, by była przestrzeń na zapierdalanie, doszkalanie się ale i na czas dla siebie? Niż tak zero-jedynkowo patrzeć?

 

4 godziny temu, Rapke napisał(a):

baba (póki co) ciągnie Cię w górę

Mało jest takich bab, bo większość szuka faceta na którym ona się wybije. Pytanie czy trafił na "jedną na milion"? Może OP jest top przystojniakiem? Albo ma 30-centymetrowego zaganiacza? A może prozaiczny powód że młoda laska poszła za gościem który jest z zamożnej rodziny? @SolidSnake Twoja kobieta z jakiego jest środowiska? Jeśli biedniejszego, no to takie mają tendencje do szukania i trwania przy bogatszych gościach. A jeśli one same zarobią i się usamodzielnią to takich rzucają - znam opisane przypadki.

Kolejna sprawa czy jesteś zależny od swoich rodziców, od ich widzimisię? Jak się z nimi dogadujesz? Musisz się ich słuchać? Niezależność to bardzo ważne dla faceta. 

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

@Rapke a co ja mogę? Zmiękczenie męskości postępuje, każdy nowy topik świeżego czytam z zainteresowaniem i potem sam siebie pytam jak można być tak głupim. 
 

 

 

Sprawdź co mi się przydarzyło:

Niekiszony, level hard. 

Edited by zuckerfrei
Link to comment
Share on other sites

@Iceman84PL

To się nazywa konstruktywna krytyka - czasami bywa bardziej pomocna niż bezsensowne klepanie po ramieniu. 

To męskie forum dla mezczyzn a każdy kto się obraca w męskim towarzystwie wie że bezpośrednie stwierdzenia w "naszym" świecie są norma. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

21 godzin temu, SolidSnake napisał(a):

Mam być gotowy do seksu nie znając dnia ani godziny.

Co w tym dziwnego ? to jest akurat normalne, że ludzie żyjący razem pod jednym dachem uprawiają spontaniczny seks w momencie, w którym ich najdzie ochota, a nie umawiają się wcześniej "dobra, to jutro się ruchamy o 16". 

 

Dzień i godzinę to można sobie wybrać jadąc do kochanki albo do burdelu. Chociaż z tym też jest tak, że pojawiają się głębsze filozoficzne rozważania o tym, czy my jako ludzie naprawdę kierujemy się wolną wolą. Kiedyś miałem w planach pojechać do muzeum astrologii na prelekcje o tematyce popularnonaukowej związaną z wszechświatem. Przed wyjściem z domu przy śniadaniu naszła mnie tak silna, nagła ochota, że nie wiadomo kiedy znalazłem się na prelekcji, ale nie w muzeum, a u divy z roksy.

 

Mogłem wysłuchać ciekawych rzeczy od ludzi nauki, a pojechałem spuścić z krzyża. Jebać ten cholerny gadzi mózg teraz i na wieki wieków...

Edited by Infernal Dopamine
  • Like 1
  • Thanks 1
  • Haha 7
Link to comment
Share on other sites

6 godzin temu, Adams napisał(a):
23 godziny temu, SolidSnake napisał(a):

bez związku było mi zdecydowanie wygodniej niż teraz

Też tak mam, choć patrzę na to z nieco innej perspektywy.

 

Wszystko zależy od tego gdzie się chce być i kim za x lub xx lat.

 

Klasyczne podejście to baba, dzieci, a na dalszym planie hobby czy sport.

 

Nowe trendy to singlowanie bez baby i bez dzieci ze sportem i hobby na 1 miejscu.

 

Nie mi oceniać, które podejście jest lepsze.

Tylko czy czegoś na przysłowiowe stare lata nie będziemy żałować?

 

Ja jestem 50+

Dzieci mam odchowane, że tak powiem wyszły nawet z domu.

Mam czas na hobby, ze sportem gorzej bo jednak się trochę nie chce, a trochę i czasu jednak brak.

 

 

6 godzin temu, Adams napisał(a):

Z kobitą tak się nie da, bo najpierw ona przez godzinę albo dwie myje głowę trzema szamponami, potem nakłada dwie odżywki, wciera w różne miejsca ciała jakieś breje. Pichci jakieś śniadanie, bo bez śniadania to ją będzie brzuch bolał. A po śniadaniu musi chwilę odczekać, bo tak zaraz po jedzeniu to ona nie może, musi się uleżeć. No dobra, jakoś się wyturlaliśmy. Po pół godziny jazdy ona chce siku

Babę mam taką,  że wybiera się szybciej niż ja.

Odnośnie siku dużo tak ma, moja też:D

 

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

@SolidSnake

Zawsze się chce inaczej (lepiej) niż jest, to chcenie opiera się na przeszłości bo tylko tam mamy punkty odniesienia.

 

Z mojej perspektywy warto tak się układać by czuć smak życia najczęściej jak to możliwe, okoliczności zewnętrzne nie są aż tak istotne. 

 

Link to comment
Share on other sites

W dniu 20.02.2026 o 16:54, SolidSnake napisał(a):

Jestem już parę lat w relacji z laską młodszą o niemal dekadę. I po opadnięciu haju hormonalnego stwierdzam, że kurwa, bez związku było mi zdecydowanie wygodniej niż teraz, będąc w relacji. Szkoda, że nie mogę tu stworzyć tabeli bo w sumie taka rozpiska byłaby dla mnie najlepsza. (....)

- Bez związku - rodzice kiedyś umrą i skończę sam. A to będzie przykre

+ W związku - jest jakaś motywacja do działań które ewentualnie dadzą mi korzyści, które przetrwają nawet po zakończeniu relacji.

+

Cytat

Jestem chlopem 34 lata.

Jak ciebie lubię to muszę jednak trochę ciebie zhejtować xD Wybacz mi xD

Masz bardzo dobrą sytuację: masz laskę 25 lata, (kiedy ją poznałeś to ile miała lat xD?) 

I narzekasz.

 

Pozwól że podsummuję:

- masz rozrywki, wyciąga ciebie do ludzi, motywuje ciebie do rozwoju.

Niestety ma to swoją cenę bo piszesz że laska truje o zarobki, i musisz udawać kogoś innego.

 

Tęsknisz za okresem dzieciństwa o którym:

Cytat

+ Nie będąc w związku: zadowalam się pracami na pół gwizdka, żyję minimalistycznie, mieszkam u (bogatych) rodziców, mam co jeść i pić, nikt mi nie truje dupy że za mało zarabiam albo za długo śpię. Po pracy (gdy ją akurat mam) kupuję flachę, odpalam gierkę albo neta i wesoło się odmóżdżam. Mogę chodzić jak fleja. Jak mnie przypili to mogę sobie zwalić.

Nie wiem ile lat jesteś z tą dziewczyną powiedzmy że 5 lat.

5 lat temu miałeś takie życie i pozornie byłeś zadowolony, a dlaczego pozornie? pozwól że ci rozjaśnię:

 

To, że w wieku 18-30 lat takie życie wydaje się OK, ale to tylko iluzja, sam jestem powiedzmy (no na 40%) w podobnej sytuacji, i jako osoba po 30' ci powiem że to gówno a nie żadne życie.

Wyobraź sobie taką sytuację, wszyscy znajomi się rozwijają, biorą śluby mają dzieci, ogarniają mieszkanie itd. tymczasem taki ty powoli tracisz z nimi kontakt bo kontakt z takim "Piotrusiem Panem" bardzo nie pasuje im kobietom, więc znajomości zanikają. Niestety, wielu z nas to skończone lenie, jak nie mają bata (kobiety) nad sobą i wielu facetów POTRZEBUJE takiego "bata" by ruszyć w zad i nie skończyć jako menel. To bardzo pożyteczny mechanizm, dzięki którym rozwijamy się jako społeczeństwo. A to że czasem nie którzy za dużo sobie pozwalają wobec siebie to inna sprawa xD

 

Bo życie nie polega na chlaniu i graniu, tylko na pełnieniu obowiązków, wobec rodziny, wobec społeczeństwa.... wobec siebie.

Fakty są takie, że od "Piotrusia Pana" wszyscy się ostatecznie odwracają, bo przestajesz pasować do społeczeństwa.

Samotny facet który woli grać niż zająć się życiem jest dla nich tym samym kto wybrał życie pijaka....

 

W ich oczach (znajomych, rodziny) w takiej sytuacji nie wyglądasz jak dorosły, tylko jak takie duże dziecko które nie chce się pogodzić, że czas dzieciństwa się skończył i czas po prostu zająć się życiem na poważnie. A na "ogarnięcie dupy" przypada okres do ok 30' lat. Bo się kończy pobłażliwość tylko zaczynają się rosnąć oczekiwania, nie licz na to że ktoś będzie brał pod uwagę że się starasz itd. tutorial mode dawno się skończył, masz mieć już sukcesy i podjęte decyzje życiowe. I to nie tylko działa w życiu osobistym:

- pracodawcy obserwują same słabe prace - już ciebie mają w dupie, bo nie potrzebują 20'latka w ciele 30 latka, bo taki mamy rynek pracy,

- rodzice tracą cierpliwość i po prostu nie pozwolili ci na spanie i olewanie życia,

- kobiety tak samo, wyczuwają że skoro po 30' jest bez baby, to pewnie zaburzony albo inny yebnięty.

- rodzina zaczyna się zastanawiać co z tobą poszło nie tak, czemu nie chcesz wylecieć z gniazda.

 

Powiem ci na moim przykładzie:

- gry są coraz bardziej ujowe i naciągające na hajs, więc przestają cieszyć - bo gry są kopią kopii, a ich ceny rosną, retro też drożeje, a praktycznie 99% dawnych znajomych porzuca granie więc albo grasz sam, albo z dzieciarnią.

- walenie łba sztuczną dopaniną kończy się marnowaniem czasu zamiast zająć się robotą - np. ten durny instagram - 2h znikają szybciutko, a dupa rośnie.

- człowiek czuje że jest olewany to "buntuje się" i całkowicie "olewa" swój samorozwój co powoduje jeszcze zwiększenie koła niechęci społeczeństwa do takiej osoby,

- mój brat kiedyś prawie byliśmy nierozłączni, po 18 lat życia pojawiła się baba, potem jego żona, na początku była miła, ale jak skończyłem 25 lat zaczęła mnie postrzegać jako Piotrusia Pana, nienawdzi mnie, i robi wszystko by moje relacje z bratem zostały zerwane, co przez pantoflarstwo mojego brata jej się udaje, koledzy tak samo byli, ale znikli z mojego życia - podobny mechanizm.

- chodzi o to że ludzie mimowolnie postrzegają ciebie jakbyś nie wiem, emocjonanie nie dorósł, mimo że przecież jesteś dorosły i masz większe doświadczenia życiowe

- i po prostu się odczuwa że się odstaje i nie za bardzo ktoś chce pomóc, a czas nie stoi w miejscu, on zapierd....la! Sytuacja się pogłębia!

- a czas gra tu przeciwko nam bo szanse na ogarnięcie życia spadają a zwiększają się za to szanse na zdziczenie, alkoholizm, depresję nabytą.

- może są jakieś imprezy... ale nie ma z kim pójść bo każdy ma swoją babę i każdy ma ciebie głęboko w dupie, media społecznościowe praktycznie poza tanią dopaniną nie dają nic, bo nawet ludzie nie odpisują, ba nie siedzą tylko korzystają z życia, pracują.

- nawet jak zaczniesz uprawiać ten samorozwój, to tylko plaster na ranę którą nie da się zagoić bo dalej niewiele zmienia - w siłowni nie wyrwiesz laski, bo młodzież postrzega cb jako starego dziada, poza tym statystycznie każda nieyebnięta jest zajęta, koledzy może się znajdą, ale dalej to nie będzie to samo jakbyś miał lat 20' bo oni też mają swoje życia, obowiązki prace.

- w zasadzie to jest bardzo ciężka sytuacja a nie miejsce do którego chce się wracać.

 

Tęsknisz za czymś, czego po prostu JUŻ nie ma!

Bo nie masz 19 lat, masz 34 i wszyscy mają oczekiwania KTÓRE MUSISZ SPEŁNIAĆ by po prostu życia nie zmarnować.

Laska mimo że ma drobne wady, to widać że jej zależy bo ciebie ZMUSZA do wyjścia z tej strefy komfortu, i mimowolnie robisz dzięki czemu nie zmarnujesz sobie życia.

Mi np. brakuje takiej osoby, przez co mi się odechciewa wszystkiego, ale ja już jestem za stary by mieć szansę na taką osobę. Ciesz się więc że przynajmniej masz kogoś poza starymi którzy o ciebie dbają. 

Ja tylko czuję flustrację, ale powoli przygasa bo powoli się godzę z tym że po prostu nie jest mi pisane życie takie jak innych, tylko związek z kompem xD

 

Więc twoja sytuacja jest naprawdę dobra - tylko wymaga pewnej twojej pracy, porozmawiać z nią, ustalić pewne granice.

Ale jeśli zdecydujesz ją posłać w niebyt, to prawdopodobnie lepszej sztuki nie dostaniesz xD

Edited by Zły_Człowiek
  • Like 4
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Kolega @SolidSnakewskazał dwie ważne rzeczy. Pierwsza to brak entuzjazmu do seksu z obecną partnerką. To niepokojący objaw, wypalenie.

 

Druga rzecz, to wspominał kiedyś o gejowskim porno, które oglądał. Może po prostu ona go nie kręci.

 

Z tego co o niej piszę, to wydaje się być ok. Ona chce zasoby i motywacje żeby się rozmnażać.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Opowiem ci jeszcze inną historię:

- pewnego dnia kilka lat temu, kolega niesamowicie uparł się żebym poznał jego nowonabytą dziewczynę,

- no dobra, zależy mi bardzo na utrzymywaniu znajomości to się zgodziłem,

- spotkaliśmy się lekki zgryz bo niestety nie jestem chadem, ale ogólnie było miło i fajnie...

- gadamy o sobie, pokazuję jak się samo rozwijam itd.

- aż niestety musiało paść pytanie co robię i jaką mam dziewczynę - w sensie żeby mnie zaprosić na ślub (cringe w h*j)

- starałem się za wszelką cenę się nie wypowiadać, ale kolega oczywiście wszystko za mnie wypaplał,

- i ten moment panowie.... jak na mnie spojrzała mina między zdziwieniem, fałszywym współczuciem, a ogromnym zażenowaniem pomieszane z pogardą. Taka chwilowa zmiana Bilbo Bagginsa w momencie oddania pierścienia xD

- po kilku dniach pytam się kolegi dla jaj - czy ona coś o mnie gadała: yyy nic.... ale mina zdradziła mi wszystko xD

- oczywiście dziwnym trafem od tamtej pory kontakt zaczął samoczynnie zanikać XD więc spokojnie można założyć że kolega poszedł do odstrzału xD

- prawdopodobnie już ani jego ani ją nie więcej nie spotkam xD

 

I odpowiem już na zarzut - bo wypadłem sztucznie, źle itd. absolutnie nie, bardzo zwracam uwagę jak wyglądam i co mówię, i wiem że absolutnie nie dałem jej powodów by mnie nie lubiła xD

Zawsze robię wszystko by spotkanie było ciekawe interesujące, a nie żenujące.

Prędzej to ona wyszła gorzej ale wątpię xD 

 

I ten mechanizm nie działał tylko raz.

Ten mechanizm działał u brata, kuzynów, innych kolegów.

Jesteś przegrywem = jesteś zagrożeniem.

Jesteś odcinany jak rak i wyrzucany na śmietnik.

Empatia jest dla młodych lat 20', dzieci i zwierzątek.

Dla facetów po 30' nikt nie ma litości. Zwłaszcza przegrywów.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

@Zły_Człowiek Czuję się wywołany...

 

Rozjebało mi się wszystko w 2014 roku, przez to bycie wyjebanym z pracy. Trzy lata przerwy "w życiu" zaledwie starczyły, żeby się wszystko rozjebało. W 2017 roku zaczynałem od jebanego zera, przy grosza przy dupie, materialnie i emocjonalnie uzależniony od rodziców, podczas gdy moje rodzeństwo już miało swoje ogarnięte życia. Mój zaledwie rok starszy brat jest jakby o lata świetlne naprzód ode mnie, żona mu się nawinęła sama, nic się nie starał, a fizycznie chłop jest padaką (krzywe stopy od urodzenia, jedno oko kaput i pryszczata, wredna morda). I tak sobie właśnie mówię, a może poćwiczę na siłowni, pojeżdżę na rowerku, porobię to, porobię tamto... chuja. Nie mam już kompletnie motywacji do tego, zostało mi gnicie przed komputerem i zapierdalanie w pracy, w której jeszcze błagają mnie o nadgodziny, bo wiedzą, że nie mam własnej rodziny ani innych zajęć, które by to uniemożliwiały. Wieczny frajer całe życie.

 

Jedyna panna jaka kiedykolwiek dawała mi atencję, to koleżanka z pracy, dziewczyna kolegi z pracy... chyba mnie szykuje na "plan B" jakby coś z jej chłopem poszło nie tak.

 

Ale ja mam ochotę zdechnąć, bo ani owa praca, ani żadne hobby, nie dają mi jakiejkolwiek przyjemności.

Edited by Phantom Slasher
  • Like 1
  • Sad 2
Link to comment
Share on other sites

23 godziny temu, krzy_siek napisał(a):

Nic nie robił tylko grał na kompie, oglądał kabarety, żarł zupki chińskie

Mieliśmy wspólnego znajomego... 

 

A próbował ściągnąć cały internet? 

23 godziny temu, krzy_siek napisał(a):

i mył się raz na 3 dni.

I tak na bogato... U nas raz na tydzień a rekordzista co 6 Msc. 😉 

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

59 minut temu, Zły_Człowiek napisał(a):

Bo nie masz 19 lat, masz 34 i wszyscy mają oczekiwania KTÓRE MUSISZ SPEŁNIAĆ by po prostu życia nie zmarnować.

Ludzie mają w dupie Twoje życie, i moje i każdego, tak jak ja mam innych.

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, Zły_Człowiek napisał(a):

wielu facetów POTRZEBUJE takiego "bata" by ruszyć w zad i nie skończyć jako menel. To bardzo pożyteczny mechanizm, dzięki którym rozwijamy się jako społeczeństwo. A to że czasem nie którzy za dużo sobie pozwalają wobec siebie to inna sprawa xD

Coś w tym chyba jest bo jak patrzę na znajomych po rozwodach to raczej się zaniedbali, natomiast ich byłe - schudły, fitness, kosmetyczka itd.

Link to comment
Share on other sites

W dniu 20.02.2026 o 16:54, SolidSnake napisał(a):

Jestem chlopem 34 lata

 

W dniu 20.02.2026 o 16:54, SolidSnake napisał(a):

zadowalam się pracami na pół gwizdka, żyję minimalistycznie, mieszkam u (bogatych) rodziców, mam co jeść i pić, nikt mi nie truje dupy że za mało zarabiam albo za długo śpię. Po pracy (gdy ją akurat mam) kupuję flachę, odpalam gierkę albo neta i wesoło się odmóżdżam. Mogę chodzić jak fleja

 

W dniu 20.02.2026 o 21:58, SolidSnake napisał(a):

Dla mnie najlepszą wersją siebie byłem wtedy gdy cwanie się uchylałem od pracy

 

Chyba nie do końca wierzę w to co czytam ale ok. 

Rodzice muszą być dumni z takiego ambitnego syna...

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

12 godzin temu, Zły_Człowiek napisał(a):

+

Jak ciebie lubię to muszę jednak trochę ciebie zhejtować xD Wybacz mi xD

Masz bardzo dobrą sytuację: masz laskę 25 lata, (kiedy ją poznałeś to ile miała lat xD?) 

I narzekasz.

 

Pozwól że podsummuję:

- masz rozrywki, wyciąga ciebie do ludzi, motywuje ciebie do rozwoju.

Niestety ma to swoją cenę bo piszesz że laska truje o zarobki, i musisz udawać kogoś innego.

 

Tęsknisz za okresem dzieciństwa o którym:

Nie wiem ile lat jesteś z tą dziewczyną powiedzmy że 5 lat.

5 lat temu miałeś takie życie i pozornie byłeś zadowolony, a dlaczego pozornie? pozwól że ci rozjaśnię:

 

To, że w wieku 18-30 lat takie życie wydaje się OK, ale to tylko iluzja, sam jestem powiedzmy (no na 40%) w podobnej sytuacji, i jako osoba po 30' ci powiem że to gówno a nie żadne życie.

Wyobraź sobie taką sytuację, wszyscy znajomi się rozwijają, biorą śluby mają dzieci, ogarniają mieszkanie itd. tymczasem taki ty powoli tracisz z nimi kontakt bo kontakt z takim "Piotrusiem Panem" bardzo nie pasuje im kobietom, więc znajomości zanikają. Niestety, wielu z nas to skończone lenie, jak nie mają bata (kobiety) nad sobą i wielu facetów POTRZEBUJE takiego "bata" by ruszyć w zad i nie skończyć jako menel. To bardzo pożyteczny mechanizm, dzięki którym rozwijamy się jako społeczeństwo. A to że czasem nie którzy za dużo sobie pozwalają wobec siebie to inna sprawa xD

 

Bo życie nie polega na chlaniu i graniu, tylko na pełnieniu obowiązków, wobec rodziny, wobec społeczeństwa.... wobec siebie.

Fakty są takie, że od "Piotrusia Pana" wszyscy się ostatecznie odwracają, bo przestajesz pasować do społeczeństwa.

Samotny facet który woli grać niż zająć się życiem jest dla nich tym samym kto wybrał życie pijaka....

 

W ich oczach (znajomych, rodziny) w takiej sytuacji nie wyglądasz jak dorosły, tylko jak takie duże dziecko które nie chce się pogodzić, że czas dzieciństwa się skończył i czas po prostu zająć się życiem na poważnie. A na "ogarnięcie dupy" przypada okres do ok 30' lat. Bo się kończy pobłażliwość tylko zaczynają się rosnąć oczekiwania, nie licz na to że ktoś będzie brał pod uwagę że się starasz itd. tutorial mode dawno się skończył, masz mieć już sukcesy i podjęte decyzje życiowe. I to nie tylko działa w życiu osobistym:

- pracodawcy obserwują same słabe prace - już ciebie mają w dupie, bo nie potrzebują 20'latka w ciele 30 latka, bo taki mamy rynek pracy,

- rodzice tracą cierpliwość i po prostu nie pozwolili ci na spanie i olewanie życia,

- kobiety tak samo, wyczuwają że skoro po 30' jest bez baby, to pewnie zaburzony albo inny yebnięty.

- rodzina zaczyna się zastanawiać co z tobą poszło nie tak, czemu nie chcesz wylecieć z gniazda.

 

Powiem ci na moim przykładzie:

- gry są coraz bardziej ujowe i naciągające na hajs, więc przestają cieszyć - bo gry są kopią kopii, a ich ceny rosną, retro też drożeje, a praktycznie 99% dawnych znajomych porzuca granie więc albo grasz sam, albo z dzieciarnią.

- walenie łba sztuczną dopaniną kończy się marnowaniem czasu zamiast zająć się robotą - np. ten durny instagram - 2h znikają szybciutko, a dupa rośnie.

- człowiek czuje że jest olewany to "buntuje się" i całkowicie "olewa" swój samorozwój co powoduje jeszcze zwiększenie koła niechęci społeczeństwa do takiej osoby,

- mój brat kiedyś prawie byliśmy nierozłączni, po 18 lat życia pojawiła się baba, potem jego żona, na początku była miła, ale jak skończyłem 25 lat zaczęła mnie postrzegać jako Piotrusia Pana, nienawdzi mnie, i robi wszystko by moje relacje z bratem zostały zerwane, co przez pantoflarstwo mojego brata jej się udaje, koledzy tak samo byli, ale znikli z mojego życia - podobny mechanizm.

- chodzi o to że ludzie mimowolnie postrzegają ciebie jakbyś nie wiem, emocjonanie nie dorósł, mimo że przecież jesteś dorosły i masz większe doświadczenia życiowe

- i po prostu się odczuwa że się odstaje i nie za bardzo ktoś chce pomóc, a czas nie stoi w miejscu, on zapierd....la! Sytuacja się pogłębia!

- a czas gra tu przeciwko nam bo szanse na ogarnięcie życia spadają a zwiększają się za to szanse na zdziczenie, alkoholizm, depresję nabytą.

- może są jakieś imprezy... ale nie ma z kim pójść bo każdy ma swoją babę i każdy ma ciebie głęboko w dupie, media społecznościowe praktycznie poza tanią dopaniną nie dają nic, bo nawet ludzie nie odpisują, ba nie siedzą tylko korzystają z życia, pracują.

- nawet jak zaczniesz uprawiać ten samorozwój, to tylko plaster na ranę którą nie da się zagoić bo dalej niewiele zmienia - w siłowni nie wyrwiesz laski, bo młodzież postrzega cb jako starego dziada, poza tym statystycznie każda nieyebnięta jest zajęta, koledzy może się znajdą, ale dalej to nie będzie to samo jakbyś miał lat 20' bo oni też mają swoje życia, obowiązki prace.

- w zasadzie to jest bardzo ciężka sytuacja a nie miejsce do którego chce się wracać.

 

Tęsknisz za czymś, czego po prostu JUŻ nie ma!

Bo nie masz 19 lat, masz 34 i wszyscy mają oczekiwania KTÓRE MUSISZ SPEŁNIAĆ by po prostu życia nie zmarnować.

Laska mimo że ma drobne wady, to widać że jej zależy bo ciebie ZMUSZA do wyjścia z tej strefy komfortu, i mimowolnie robisz dzięki czemu nie zmarnujesz sobie życia.

Mi np. brakuje takiej osoby, przez co mi się odechciewa wszystkiego, ale ja już jestem za stary by mieć szansę na taką osobę. Ciesz się więc że przynajmniej masz kogoś poza starymi którzy o ciebie dbają. 

Ja tylko czuję flustrację, ale powoli przygasa bo powoli się godzę z tym że po prostu nie jest mi pisane życie takie jak innych, tylko związek z kompem xD

 

Więc twoja sytuacja jest naprawdę dobra - tylko wymaga pewnej twojej pracy, porozmawiać z nią, ustalić pewne granice.

Ale jeśli zdecydujesz ją posłać w niebyt, to prawdopodobnie lepszej sztuki nie dostaniesz xD

Ten post jest bardzo ok! Fajnie, że chciało Ci się tak to rozpisać.

1 minutę temu, Lenno napisał(a):

Jakby to była przymusowa praca... To rozumiem, ale żeby w ogóle...? 

Musisz jego cytować, nie mnie 😉 

Edited by calltoaction
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

17 minut temu, calltoaction napisał(a):
13 godzin temu, Zły_Człowiek napisał(a):

Jak ciebie lubię to muszę jednak trochę ciebie zhejtować xD Wybacz mi xD

Masz bardzo dobrą sytuację: masz laskę 25 lata, (kiedy ją poznałeś to ile miała lat xD?) 

I narzekasz.

 

Pozwól że podsummuję:

- masz rozrywki, wyciąga ciebie do ludzi, motywuje ciebie do rozwoju.

Niestety ma to swoją cenę bo piszesz że laska truje o zarobki, i musisz udawać kogoś innego.

 

Tęsknisz za okresem dzieciństwa o którym:

Nie wiem ile lat jesteś z tą dziewczyną powiedzmy że 5 lat.

5 lat temu miałeś takie życie i pozornie byłeś zadowolony, a dlaczego pozornie? pozwól że ci rozjaśnię:

 

To, że w wieku 18-30 lat takie życie wydaje się OK, ale to tylko iluzja, sam jestem powiedzmy (no na 40%) w podobnej sytuacji, i jako osoba po 30' ci powiem że to gówno a nie żadne życie.

Wyobraź sobie taką sytuację, wszyscy znajomi się rozwijają, biorą śluby mają dzieci, ogarniają mieszkanie itd. tymczasem taki ty powoli tracisz z nimi kontakt bo kontakt z takim "Piotrusiem Panem" bardzo nie pasuje im kobietom, więc znajomości zanikają. Niestety, wielu z nas to skończone lenie, jak nie mają bata (kobiety) nad sobą i wielu facetów POTRZEBUJE takiego "bata" by ruszyć w zad i nie skończyć jako menel. To bardzo pożyteczny mechanizm, dzięki którym rozwijamy się jako społeczeństwo. A to że czasem nie którzy za dużo sobie pozwalają wobec siebie to inna sprawa xD

 

Bo życie nie polega na chlaniu i graniu, tylko na pełnieniu obowiązków, wobec rodziny, wobec społeczeństwa.... wobec siebie.

Fakty są takie, że od "Piotrusia Pana" wszyscy się ostatecznie odwracają, bo przestajesz pasować do społeczeństwa.

Samotny facet który woli grać niż zająć się życiem jest dla nich tym samym kto wybrał życie pijaka....

 

W ich oczach (znajomych, rodziny) w takiej sytuacji nie wyglądasz jak dorosły, tylko jak takie duże dziecko które nie chce się pogodzić, że czas dzieciństwa się skończył i czas po prostu zająć się życiem na poważnie. A na "ogarnięcie dupy" przypada okres do ok 30' lat. Bo się kończy pobłażliwość tylko zaczynają się rosnąć oczekiwania, nie licz na to że ktoś będzie brał pod uwagę że się starasz itd. tutorial mode dawno się skończył, masz mieć już sukcesy i podjęte decyzje życiowe. I to nie tylko działa w życiu osobistym:

- pracodawcy obserwują same słabe prace - już ciebie mają w dupie, bo nie potrzebują 20'latka w ciele 30 latka, bo taki mamy rynek pracy,

- rodzice tracą cierpliwość i po prostu nie pozwolili ci na spanie i olewanie życia,

- kobiety tak samo, wyczuwają że skoro po 30' jest bez baby, to pewnie zaburzony albo inny yebnięty.

- rodzina zaczyna się zastanawiać co z tobą poszło nie tak, czemu nie chcesz wylecieć z gniazda.

 

Powiem ci na moim przykładzie:

- gry są coraz bardziej ujowe i naciągające na hajs, więc przestają cieszyć - bo gry są kopią kopii, a ich ceny rosną, retro też drożeje, a praktycznie 99% dawnych znajomych porzuca granie więc albo grasz sam, albo z dzieciarnią.

- walenie łba sztuczną dopaniną kończy się marnowaniem czasu zamiast zająć się robotą - np. ten durny instagram - 2h znikają szybciutko, a dupa rośnie.

- człowiek czuje że jest olewany to "buntuje się" i całkowicie "olewa" swój samorozwój co powoduje jeszcze zwiększenie koła niechęci społeczeństwa do takiej osoby,

- mój brat kiedyś prawie byliśmy nierozłączni, po 18 lat życia pojawiła się baba, potem jego żona, na początku była miła, ale jak skończyłem 25 lat zaczęła mnie postrzegać jako Piotrusia Pana, nienawdzi mnie, i robi wszystko by moje relacje z bratem zostały zerwane, co przez pantoflarstwo mojego brata jej się udaje, koledzy tak samo byli, ale znikli z mojego życia - podobny mechanizm.

- chodzi o to że ludzie mimowolnie postrzegają ciebie jakbyś nie wiem, emocjonanie nie dorósł, mimo że przecież jesteś dorosły i masz większe doświadczenia życiowe

- i po prostu się odczuwa że się odstaje i nie za bardzo ktoś chce pomóc, a czas nie stoi w miejscu, on zapierd....la! Sytuacja się pogłębia!

- a czas gra tu przeciwko nam bo szanse na ogarnięcie życia spadają a zwiększają się za to szanse na zdziczenie, alkoholizm, depresję nabytą.

- może są jakieś imprezy... ale nie ma z kim pójść bo każdy ma swoją babę i każdy ma ciebie głęboko w dupie, media społecznościowe praktycznie poza tanią dopaniną nie dają nic, bo nawet ludzie nie odpisują, ba nie siedzą tylko korzystają z życia, pracują.

- nawet jak zaczniesz uprawiać ten samorozwój, to tylko plaster na ranę którą nie da się zagoić bo dalej niewiele zmienia - w siłowni nie wyrwiesz laski, bo młodzież postrzega cb jako starego dziada, poza tym statystycznie każda nieyebnięta jest zajęta, koledzy może się znajdą, ale dalej to nie będzie to samo jakbyś miał lat 20' bo oni też mają swoje życia, obowiązki prace.

- w zasadzie to jest bardzo ciężka sytuacja a nie miejsce do którego chce się wracać.

 

Tęsknisz za czymś, czego po prostu JUŻ nie ma!

Bo nie masz 19 lat, masz 34 i wszyscy mają oczekiwania KTÓRE MUSISZ SPEŁNIAĆ by po prostu życia nie zmarnować.

Laska mimo że ma drobne wady, to widać że jej zależy bo ciebie ZMUSZA do wyjścia z tej strefy komfortu, i mimowolnie robisz dzięki czemu nie zmarnujesz sobie życia.

Mi np. brakuje takiej osoby, przez co mi się odechciewa wszystkiego, ale ja już jestem za stary by mieć szansę na taką osobę. Ciesz się więc że przynajmniej masz kogoś poza starymi którzy o ciebie dbają. 

Ja tylko czuję flustrację, ale powoli przygasa bo powoli się godzę z tym że po prostu nie jest mi pisane życie takie jak innych, tylko związek z kompem xD

 

Więc twoja sytuacja jest naprawdę dobra - tylko wymaga pewnej twojej pracy, porozmawiać z nią, ustalić pewne granice.

Ale jeśli zdecydujesz ją posłać w niebyt, to prawdopodobnie lepszej sztuki nie dostaniesz xD

Ten post jest bardzo ok! Fajnie, że chciało Ci się tak to rozpisać.

Też jestem pod wrażeniem.

@Zły_Człowiekdobra robota! Sporo życiowej prawdy. Też trochę tego odczułem za kawalera bo z kręgu znajomych najpóźniej się żeniłem.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

16 minut temu, Brat Jan napisał(a):

Też jestem pod wrażeniem.

@Zły_Człowiekdobra robota! Sporo życiowej prawdy. Też trochę tego odczułem za kawalera bo z kręgu znajomych najpóźniej się żeniłem.

Co Was obchodzi co ludzie o Was myślą? Czy nie tego się uczymy na forum, żeby nje ulegać presji społecznej? Mam wrażenie, że zakręcamy w drugą stronę tym postem. A sam temat bym uprościł. Skoro autorowi jest lepiej poza związkiem niż w związku, to związek jest nie z tą osobą.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

13 godzin temu, Zły_Człowiek napisał(a):

Wyobraź sobie taką sytuację, wszyscy znajomi się rozwijają, biorą śluby mają dzieci, ogarniają mieszkanie itd. tymczasem taki ty powoli tracisz z nimi kontakt bo kontakt z takim "Piotrusiem Panem" bardzo nie pasuje im kobietom, więc znajomości zanikają. Niestety, wielu z nas to skończone lenie, jak nie mają bata (kobiety) nad sobą i wielu facetów POTRZEBUJE takiego "bata" by ruszyć w zad i nie skończyć jako menel. To bardzo pożyteczny mechanizm, dzięki którym rozwijamy się jako społeczeństwo

No i właśnie tu jest klucz. Sam zauważam niestety ten schemat, ale... pytanie czy ktoś, kto nie jest w związku ma być traktowany jako przegryw, jako Piotruś Pan? Zadajmy sobie pytanie, czy naprawdę mamy czego zazdrościć naszym znajomym? Czy naprawdę oni posiadają partnerki, które są ładne, fajne z charakteru, żeby żałować? Czy widzimy to, że ten związek służy naszym znajomym? Widzisz, nie twierdzę, że nie ma szczęśliwych małżeństw, ale wiele tych związków jest opartych na właśnie potrzebie pozbycia się samotności. Wielu z nich to tylko przytyło, zaczęło pić, porzuciło jakąkolwiek pasję do sportu na przykład. Jak to jest rozwój, to ja podziękuję. Wielu samotnych ludzi to bardzo wartościowe osoby, z poważnymi zawodowami, z pasjami, bez nadmiernych nałogów- czy można ich traktować jako przegrywów? Na pewno nie. Co więcej nie zauważyłem, że ja potrzebuję jakiegokolwiek bata nad sobą w postaci kobiety, żeby dbać o siebie. Sam z siebie chodzę do fryzjera, ćwiczę. Widzę właśnie odwrotną tendencję, że faceci, którzy weszli w związek, to zaczynają tyć i rzucają uprawianie sportu (oczywiście to jest tylko moja obserwacja, pewnie jest grupa singli, która je chipsy i popija codziennie piwkiem, ale tak samo jest grupa facetów w związkach, którzy robią to samo). 

  • Like 6
Link to comment
Share on other sites

34 minuty temu, reffohem napisał(a):

Brakuje tam tylko drugiej strony medalu czyli rozwodów, alienacji rodzicielskiej, fałszywych oskarżeń o przemoc, molestowanie seksualne itp itd

Nie brakuje.

Pół forum o tym jest.

33 minuty temu, EmseyXYZY napisał(a):

Skoro autorowi jest lepiej poza związkiem niż w związku, to związek jest nie z tą osobą.

A może warto to jakoś wypośrodkować?

Podzielić czas na pracę, związek, i dla siebie...

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

35 minut temu, reffohem napisał(a):

Brakuje tam tylko drugiej strony medalu czyli rozwodów, alienacji rodzicielskiej, fałszywych oskarżeń o przemoc, molestowanie seksualne itp itd

 

To też jest ciekawe, czy lepiej być tym mitycznym samotnym przegrywem w wieku 40 lat z jakimś odłożonym hajsem, mieszkaniem, autem, żyjącym bez bata nad głową. Robisz co chcesz, kiedy chcesz i jak chcesz.

Tylko, że samemu źle -> deprecha z samotności i poczucie przegranie życia i tego, że coś jednak poszło nie tak i wiele nas omineło.

Z drugiej strony trafisz na jebniętą babkę  -> to co powyżej + np. świadomośc, że twoja była partnerka skacze po obcym kutangu w niedawno przez ciebie wybudowanym domu, za część twojego hajsu, w dodatku twoje dzieci za ścianą muszą tego wysłuchiwać. Tracisz wszystko, na co pracowałeś przez połowę swojego życia, deprecha, zniszczone życie etc.

Life is brutal.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, EmseyXYZY napisał(a):
1 godzinę temu, Brat Jan napisał(a):

 

Co Was obchodzi co ludzie o Was myślą?

Generalnie dobre pytanie bo większość osób za bardzo się przejmuje. Tyle że czasami jak nie będzie Cię to obchodzić co inni myślą, to możesz zostać odrzutkiem w ekstremalnych sytuacjach. Jednak myślę że to rzadszy scenariusz. Ja na przykład kiedyś przejmowałem się za bardzo, i to nawet w interakcjach z ludźmi z którymi nie wiązała mnie dluzsza relacja, wspólne działania. To było nielogiczne bo nie miało znaczenia co myślą bo i tak za niedługo nie będzie kontaktu i oni akurat mi złego PR nie mieli jak narobić. W bliższych relacjach to że się przejmowałem wynikało z chęci nietracenia relacji, nie bycia samotnym. Ale i tutaj porzucenie takiego podejścia, bycie bardziej transparentnym sprawiło że relacje stały się bardziej prawdziwe, bliższe, a ja uznany za bardziej ciekawego, wyrazistego, wyróżniającego się z tłumu. 

 

43 minuty temu, Upadły Romantyk napisał(a):

, że samemu źle -> deprecha z samotności

Właśnie. Jak to u mężczyzn bywa? Jak ktoś jest powiedzmy 30+, nie ma kobiety, to jak najczęściej jego życie socjalne i sposoby spędzania wolnego czasu wyglądają? W większości przypadków jest to samotność, anhedonia, nuda, brak kierunku co porobić i z kim - sam tak momentami mam, gdy mam za duże przytłoczenie podejmowanymi projektami, odpowiedzialnosciami, i zdrowie niedomaga (np. grypa, kontuzja). Kobiety natomiast, to mają swoje paczki koleżanek i się z nimi spotykają na pogaduchy, domówki. Jeżdżą razem na wycieczki za granicę. Serio, poznałem wiele kobiet singielek z którymi randkowałem i było widać, że u nich brak faceta nie równa się samotności, bo co chwilę spotykają się z psiapsiami. Jedna chodziła na naukę pływania grupami, tam poznała koleżankę i mają kontakt regularny od 3 lat. Inna na lekcjach tańca podobnie. Mężczyźni tak nie robią, jak się pozna kogoś gdzieś na grupach sportowych no to kontakt najczęściej do tej aktywności się ograniczy, rzadko będzie hasło "chodźmy na piwo" bo każdy ma swoje życie, pracę plany i jak nie ma wspólnych celów/interesow to relacja między facetami rzadko się rozwinie. 

Ja chętnie bym wysłuchał perspektywy Braci jak to wygląda u nich. To znaczy relacje z ludźmi i budowanie nowych znajomości gdy nie ma się kobiety.

Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.