Jump to content

Kto Naprawdę Niszczy Relacje? Nie Mężczyźni. Doświadczenie Ze Spraw Sądowych


Patton

Recommended Posts

Coraz więcej mężczyzn trafia do kancelarii z jednym doświadczeniem: w relacji przez lata byli stroną dającą, a nie stroną, wobec której ktoś poczuwał się do wzajemności.

Dzisiejsze przekazy kierowane do kobiet bardzo często mówią, czego mają oczekiwać od partnera, ale dużo rzadziej czego same powinny dostarczać, jeśli chcą budować stabilny i partnerski związek. Większości kobiet nie uczy się, jak traktować mężczyznę – tylko czego mogą od mężczyzny oczekiwać. Uczy się je standardów, a nie wzajemności.

„Nie zadowalaj się byle czym.” „Znaj swoją wartość.” „Niech on zapewnia.”
Ale rzadko: „Jak możesz wnosić wartość do życia dobrego mężczyzny?”
Oczekiwania rosną. Wkład prawie nigdy nie jest omawiany. Uczy się je, co mężczyzna powinien robić. Chronić. Zapewniać. Być lojalnym. Być silnym.

Ale kto uczy je, jak szanować, wspierać i budować razem z nim? Współczesne rady skupiają się na braniu. „Jak on cię traktuje?” „Czy daje wystarczająco?” „Czy spełnia twoje potrzeby?”
Mało rozmów dotyczy pytania: „Czy ty spełniasz jego?”

Wiele współczesnych kobiet jest niestety wychowywanych przez tzw. współczesną „kulturę” do roli kontrolera jakości, a mężczyźni do roli dostawcy usług.

Ona ma ocenę wystawić, on ma egzamin zdać. I dopóki ten układ działa na jej korzyść, nikt nie zadaje najprostszego pytania: co ona wnosi do tego związku poza oczekiwaniami? Mężczyzna daje, inwestuje, zapewnia, a po drugiej stronie rosną tylko oczekiwania. Współczesne narracje uczą kobiety, czego mają żądać od mężczyzny, ale już nie tego, jak same mają budować relację.

Mało kto mówi o tym, że szacunek, spokój i lojalność nie są prezentem, tylko codzienną pracą dwóch ludzi. Mało kto mówi kobietom, jak wygląda szacunek, wsparcie i realny wkład z ich strony. To tworzy relacje, w których jedna strona oczekuje, a druga dźwiga odpowiedzialność. Z takiego układu prędzej czy później znika równowaga, a wraz z nią szacunek. A tam, gdzie zanika szacunek, zanika związek.

Potem, kiedy relacja się sypie, padają klasyczne hasła: on się zmienił, przestał się starać, przestało mi wystarczać to, co robił. Tyle że przez lata udźwigał ciężar dwóch osób. W pewnym momencie każdy pęka.

Największy paradoks? Te same kobiety, które najwięcej wymagają, najmniej dają. Zero szacunku, zero lojalności, zero intencji budowania czegokolwiek wspólnego. Cała energia idzie w ocenianie i porównywanie. A później płacz, że trafiają tylko na niedojrzałych mężczyzn. Nie. Trafiają na takich, jakich stworzył ich własny sposób funkcjonowania.

Druga strona medalu jest również wyraźnie widoczna w praktyce kancelarii: kobiety, które naprawdę rozumieją wzajemność, nigdy nie mają problemu z relacjami. Bo szacunek, spokój i lojalność to nie są słabości. To są fundamenty, których większość nawet nie próbuje zbudować.

Relacji nie niszczą mężczyźni. Relacje niszczy brak wzajemności, brak współpracy, brak szacunku. I dopóki oczekiwania będą ważniejsze niż własny wkład w związek, większość związków będzie się kończyć dokładnie tak samo.

Relacja, w której jedna strona tylko oczekuje, a druga tylko daje, nie jest partnerstwem. To układ, który zawsze kończy się tak samo: brakiem szacunku. A brak szacunku niszczy szybciej niż cokolwiek innego.

Najbardziej wygrywają kobiety, które rozumieją zasadę wzajemności: że relacja jest przestrzenią współtworzoną, a nie jednostronnym świadczeniem. Szacunek, spokój i lojalność stają się wtedy czymś oczywistym, a nie wyjątkiem.
Współczesne rodzinne konflikty, które widzimy na co dzień w sądach, w dużej mierze biorą się właśnie z tego braku równowagi. Im szybciej ktoś zrozumie, że oczekiwania bez wkładu własnego tworzą tylko napięcie a w rezultacie fiasko relacji, tym większa szansa, że kolejne związki nie będą powtarzać tych samych błędów.

Autor: Wojciechowska & Stopa Adwokaci
Źródło: https://www.facebook.com/share/p/15baQoi9JfE/

 

Czyżby postanowili podjąć ryzyko mowiacos takiego ? 

  • Like 9
Link to comment
Share on other sites

  • Patton changed the title to Kto Naprawdę Niszczy Relacje? Nie Mężczyźni. Doświadczenie Ze Spraw Sądowych

Komentarze:

Mariusz L.

Kiedyś nie czytałbym takiego posta... mam żonę i dwie cudne córeczki (3lata różnicy między nimi). Na początku małżeństwa zona chodziła do pracy (okolo 1rok). Postaraliśmy sie o dziecko. Od zajścia w ciążę zaprzestała pracować (chyba nawet dosłownie). Później kolejne dziecko i tak nieprzerwalnie okolo 8/9 lat nie wróciła do pracy. Tak zajmowała sie dziećmi, ugotowała. Tyle. I żeby nie było doceniam ten wkład. Ale żeby nie było kolorowo, nie zgadzam sie również na "lenistwo". Pracowałem za dwoje. Kupiłem i utrzymywałem 3 auta, robiłem zakupy, opłacałem rachunki, remontowałem dom, zrobiłem od podstaw 18ar-ow ogrodu, zacząłem inwestować w drugą działkę, na której tez zacząłem budować warsztat "marzeń", wakacje, wyjazdy, imprezy okolicznościowe itd. itp. Sam. Nie żale sie, nie wspominam. Nie tak dawno usłyszałem z ust mojej żony: " a co ty sie w życiu dorobiłeś?". Obecnie mam 37lat, córa 4 i 7 lat. Świat mi sie zawalił poniekąd. Żona wróciła do pracy, a w jej telefonie wiadomość SMS z niezapisanego nr "ładne masz zęby", "ładny masz usmiech" zobaczone przeze mnie zupełnie przez przypadek. Cios. Podjąłem rozmowę. Wszystkie wiadomości natychmiast skasowane, nie ma tematu. "?" Czemu? Jak? Wytłumacz proszę. Minęło okolo 5 miesięcy. Nie mam odpowiedzi. Zacząłem częściej sprzątać w domu, zacząłem gotować, prać, zmywać, zbieram i zawożę dzieci codziennie do szkoły i przedszkola. Nie usłyszałem "dziękuję". Mimo wszystko jestem. Dobrze? Źle? Powinienem? I wiecie co najbardziej mnie zabolało i wciąż boli? "X" lat (okolo 10lat) ciężkiej mojej pracy "podsumowane": "co w życiu osiągnąłeś?" i cios z wiadomościami z innym, ich kasowanie, zatajenie i brak wytłumaczenia. Totalny brak zaangażowania żony w dom (nie sprząta, nie dba o dom, o ogrod, rzadko gotuje, spedza czas przy tel. lub książce). Za to zostałem nazwany toksyczną osobą, manipulantem. Tak, tak wraz ze swoją przyjaciółką pisała moja żona. Mamy iść do psycholog, porozmawiać, nie wiem... Życie...

 

Grzegorz N.

Piotrek moja mnie zostawiła po 22 latach małżeństwa i poszła do innego fagasa który jest ścigany za alimenty ale ja mam szczęście że syn 15 lat został że mną

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

45 minutes ago, Morfeusz said:

Za to zostałem nazwany toksyczną osobą, manipulantem

To tylko przedsmak, w trakcie rozwodu (jeżeli do niego dojdzie) zostanie oskarżony o przemoc psychiczna i ekonomiczna. A jeżeli nie będzie "posłuszny" to również o fizyczną i molestowanie swoich córek w pakiecie. A wszystko dla "dobra rodziny/dzieci" czytaj wyciągnięcia jak największych alimentów.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

- Co tam u Ani I Marka
- Rozstali się przez zdradę
- Wiedziałam wszyscy faceci są tacy sami
- Ale to Ona Go zdradzała
- Pewnie ją zaniedbywał . Wiedziałam . Wszyscy faceci są tacy sami .
cała kwintesencja babskiej logiki.
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.