Dworzanin.Herzoga Posted April 7 Share Posted April 7 Kiedyś YT podrzucił mi filmik z kanału "Śmietnikowy Artysta", gdzie koleś buszuje nocami po wrocławskich śmietnikach w poszukiwaniach fantów. Wydawało mi się to stratą czasu, ale przeglądając jego kanał, na niejednym filmiku znalazł masę ciekawych rzeczy. Wiadomo, że pewnie w 1 na 5, czy 1 na 10 coś się trafi, a większość łupów nie porywa, to wszystko jest całkiem przypadkowe. Ludzie hurtowo wyrzucają szkła prasowane z PRL, meble, zegarki kominkowe, porcelany, które mają niezłą wartość. Zwłaszcza, gdy widać, że ktoś na szybko opróżniał świeżo kupione mieszkanie po poprzednim właścicielu, w pudełkach potrafili wywalać złoto i srebro, bez sprawdzania zawartości. Przykładowa rzecz wyjęta ze śmietnika z filmiku sprzed ponad roku: vs to samo, tylko w innym kolorze na allegro: W sumie też mam niewielką opowieść anegdotyczną w temacie: Niecałe 10 lat temu ś.p. sąsiad, dorabiał na sortowni śmieci, i jak znalazł coś ciekawego, to czasem przynosił, i odkupiłem od niego wazon, który parę lat później z nudów zidentyfikowałem. I był to wazon róże, z Huty Hortensja z Piotrkowa Trybunalskiego, z katalogu z 1937 roku. Zazwyczaj pojawiał się na necie w cenie 500-750 złotych. Inny znajomy pracujący na skupie złomu, też kiedyś znajdował wśród wyjebanych rzeczy przedmioty warte po kilkaset złotych lub więcej. Także w skali kraju to zjawisko było i jest pewnie w miarę rozpowszechnione. Wam zdarzyło się coś wyrzucić, co miało wartość? Ew. przypadkiem wpadło w ręce coś ciekawego, kupione za ułamek wartości lub znalezione? Dorzucam artykuł w temacie, z takimi najgłośniejszymi światowymi przypadkami znalezisk śmietnikowych i kupionych za grosze z drugiej ręki. Znalezione w śmietniku, ale warte miliony. Oto największe "śmietnikowe skarby" ostatnich lat "Nie wszystko złoto, co się świeci" – mówi stare porzekadło. Czasem warte fortunę przedmioty możemy znaleźć… na śmietniku. Nie wierzycie? Mamy na to kilka konkretnych dowodów! Skarby znalezione na śmietniku Każdy miał w życiu taki moment, kiedy potrzebował szybkiego zastrzyku gotówki. W tej sytuacji pomocą mogą być różne kolekcjonerskie przedmioty, takie jak dzieła sztuki, biżuteria czy antyki. Jeśli takich nie mamy albo mamy, ale nie chcemy się z nimi rozstawać, warto uważnie się rozejrzeć. Rzadkie i drogocenne przedmioty mogą czaić się wszędzie, a zwłaszcza… Tak, na śmietniku. W rozmowie z Onetem, pracujący w sortowni śmieci na Śląsku pan Łukasz, zdradził, że przez jego ręce przechodzą często naprawdę niesamowite przedmioty. - Podczas pracy znajduję prawdziwe skarby. Już kilkukrotnie znajdowałem starodruki, ale też i inne wartościowe rzeczy. Niedawno trafiłem na unikatowy wisior. Później sprawdzałem, to okazało się, że ta spółdzielnia jubilerska wykonała tylko dwa takie egzemplarze – opowiada w rozmowie. Zdarza się także, że niektóre znaleziska udaje mu się później sprzedać za niezłą sumę. Poniższe historie utwierdzą was w przekonaniu, że podczas wynoszenia śmieci można też nieźle się wzbogacić. Los z milionem dolarów znaleziony w koszu na śmieci Zdarza się, że do śmieci trafią przedmioty, które wcale nie miały tam trafić. W 2005 roku niejaki Edward St. John z Blackstone znalazł w koszu na śmieci zdrapkę z nagrodą o wartości… miliona dolarów. Trudno nie być w tej sytuacji szczęśliwym, choć szybko okazało się, że każda róża ma kolce. Pojawił się bowiem inny człowiek, który stwierdził, że to on kupił kupon, a nagroda powinna należeć się właśnie jemu. Komisja Loterii w Massachusetts odrzuciła jednak roszczenie, powołując się na fakt, że zdrapki nie są imienne, a nagroda jest wydawana okazicielowi. Rzekomy właściciel kuponu nie dawał jednak za wygraną i skierował sprawę do sądu. 83-letni Edward St. John nie zamierzał marnować czasu na kłótnie oraz spory i w ramach ugody oddał mężczyźnie 143 tysiące dolarów. Zaginiony obraz znaleziony przy śmietniku Rzucający się w oczy obraz znajdujący się przy śmietniku łatwo zwrócił uwagę mieszkającej w Manhattanie Elizabeth Gibson. Abstrakcyjny obraz nie do końca jej się spodobał, ale… poczuła, że jest to coś ważnego. Później kobieta znalazła w sieci informacje, że jest to dzieło meksykańskiego artysty Rufino Tamayo zatytułowane "Tres Personajes". Co więcej, obraz uznawany był za zaginiony. Pierwotnie płótno zostało zakupione przez amerykańskiego kolekcjonera w 1977 roku. Po pewnym czasie zgłosił on kradzież obrazu. Elizabeth Gibson skontaktowała się z wdową po kolekcjonerze i otrzymała od niej 15 tysięcy dolarów oraz część zysku ze sprzedaży obrazu, który został później wylicytowany za… milion dolarów. Kolekcja cennych manuskryptów na śmietniku Następna historia miała miejsce w portugalskim mieście Figueira da Foz. Właściciel kawiarni Mario Rui, znalazł przy śmietniku pakunek zawierający stare dokumenty, które dla ochrony owinięte były gazetami z lat 70. I chociaż zawartość paczki wydawała się mężczyźnie dość tajemnicza, nie zdawał sobie sprawy, że może to być coś aż tak istotnego. Z czystej ciekawości wystawił jeden z ręcznie wypisanych dokumentów na sprzedaż za 400 euro w jednym z portali internetowych. Dość szybko okazało się, że wystawione pismo to… list króla Portugalii Alfonsa V z 1480 roku. Z Mariem Rui skontaktowało się portugalskie Archiwum Narodowe. Rui oddał instytucji całą, znalezioną na śmietniku kolekcję, która jak się okazała, zawierała dokumenty i pisma sięgające XI wieku. Co w zamian? Mężczyzna został zaszczycony tytułem honorowego darczyńcy oraz… nagrodą pieniężną. Plakat Picassa w second handzie Zachary Bodish pewnego dnia wpadł na chwilę do sklepu charytatywnego Volunteers of America i zauważył plakat, który z jakiegoś powodu od razu wpadł mu w oko. Grafika promowała wystawę ceramiki we francuskim Villauris. Ze względu na to, że plakat nie był zbyt drogi (mężczyzna zapłacił za niego 14 dolarów), Bodish długo się nie zastanawiał. Kiedy wrócił do domu, zauważył… podpis Pabla Picassa. Szybki research w sieci pomógł Bodishowi znaleźć informację, że Picasso mieszkał w mieście Villauris oraz że słynny artysta stworzył jedynie sto takich plakatów. Kiedy nowy nabywca plakatu opisał historię na swoim blogu, stała się ona viralem. Z Zacharym skontaktował się też lokalny biznesmen, który zaoferował mu za grafikę aż 7 tysięcy dolarów. Niezła przebitka, prawda? Pierwsze wydanie powieści "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" znalezione w sklepie charytatywnym Pierwsze wydanie powieści "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" należy do najdroższych książek na świecie. Do tego stopnia, że nawet popisany przez dziecko egzemplarz został sprzedany za ogromną sumę. Książka w twardej oprawie — jeden z 500 egzemplarzy wydrukowanych w 1997 roku — została kupiona za 50 pensów w sklepie charytatywnym w Manchesterze. Kiedy nowy nabywca zrozumiał, z czym ma do czynienia, natychmiast wystawił swój nowy nabytek. Nawet wykonane flamastrem rysunki, które poczynił w całej książce poprzedni młody właściciel, nie zniechęciły anonimowego oferenta z USA, który zapłacił za nią aż 15 tysięcy funtów. To dopiero magia! Mieszkaniec Olsztyna znalazł na śmietniku 30 tysięcy złotych W 2022 roku 63-letni mieszkaniec Olsztyna znalazł w śmietniku kopertę, w której, jak później poinformowała lokalna Komenda Miejskiej Policji, znalazło się ponad 30 tysięcy złotych w gotówce. Główny bohater historii, który chciał zachować anonimowość, postanowił uczciwie podejść do sprawy i swoje znalezisko oddał właśnie policjantom. Okazało się, że pieniądze były zbieranymi przez lata oszczędnościami pewnego małżeństwa, które kopertę wyrzuciło przez przypadek, podczas większych porządków. Na szczęście odnalezienie właścicieli pieniędzy nie było trudne. Koperta była podpisana. Co jeszcze można znaleźć na śmietniku? Wśród historii „śmietnikowych” bardzo często pojawiają się także rzadkie wydania płyt winylowych. - Każdy kolekcjoner czy kolekcjonerka posiada jakąś tam wiedzę na temat tego, ile dana płyta jest warta. […] Da się zarobić, tylko trzeba wiedzieć, na czym można zarobić – opowiadał mi podczas rozmowy Pan Winyl, czyli Tomasz Olszewski. Sporo zarobić można np. na first pressach płyt Beatlesów i Led Zeppelin czy tzw. Solid Blue Triangle, czyli pierwszym wydaniu brytyjskiego tłoczenia "Dark Side On The Moon" Pink Floyd z błękitnymi pryzmatami na labelach. No i ostatnia rzecz… Pierścionki zaręczynowe. W sieci znajdziecie masę historii na ich temat. Część spada z palców przyszłych żon przypadkowo podczas wynoszenia śmieci, część w chwilach kryzysu jest wyrzucana umyślnie. A jednak są one sporo warte. https://www.well.pl/art_culture/142/znalezione_w_smietniku_ale_warte_miliony_oto_najwieksze_smietnikowe_skarby_ostatnich_lat,17203.html?mp=promo 6 Link to comment Share on other sites More sharing options...
DOHC Posted April 7 Share Posted April 7 Kiedyś było u nas bajoro, staw, ludzie tam wrzucali różne rzeczy. Lampy naftowe, była zdekompletowana WSKa, nawet lufa od dubeltówki. Człowiek traktował to jak śmiecia, a dziś takie lampy by mogły troszkę kosztować. Po lasach walały się różne części, lampy itd, złomiarze zebrali na złom. Kiedyś znalazłem lampę od motorynki, a kumpel potrzebował i sprzedałem mu za 5zł. Innym razem znałem lampę tylną od MZ TS, akurat kumpel oddał motocykl do renowacji i mu zgubili... Tamta lampa była wybawieniem. Czasem na różnych urbexach się coś znajdywało, wiem że nie ładnie ale budynek w stanie rozkładu, właściciel wątpię że żył, znalazłem jakieś części do starych motocykli, sprzedałem i coś tam zarobiłem. Czasem różne deale, od kumpla kupiłem złom pakowany na przyczepę, części od beemy i polskich aut za 100zł, zarobiłem z 5x tyle tylko pakując to i wysyłając. Takich historii miałem dużo więcej, skrzynka części od gościa za niecałe 200, w nich kierunkowskazy WSK Perkoz, sprzedałem za 350 plus reszta fantów dla mnie. Ale chyba najlepsze znalezisko, moralne bardziej niż finansowe to było znalezienie wraku ciężarówki Studebaker US6C, z 41r jak pamiętam. Później rozgrabili na złom, jak poszedł w górę ale zabrałem z niej tabliczki znamionową, z oznaczeniem, schemat pracy skrzyni biegów itd. Mój kumpel znalazł w kupionym domu order Virtuti Militari z papierami od prezydenta, w sumie - ja to znalazłem, ale nie miałbym sumienia oszukać kumpla i wszystko mu pokazałem, po prostu lubiłem wszędzie szperać. Później jeszcze ujawniły się ślady z czasów drugiej wojny światowej, ale tego już nie będę ujawniał. Znalazłem kiedyś także m.in łeb dzika na strychu jednego z domów, ale był dla mnie bezwartościowy. Myślę że kanały nurków są o wiele ciekawsze, czy też eksploratorów z detektorami metali. Osobiście miałbym opory brać coś ze śmietnika, chyba że byłyby to tzw wystawki na zachodzie. Raz tak wziąłem fajny rower, naprawiłem, używam do dzisiaj. Sporo znajomych tak się umeblowało itd. 4 Link to comment Share on other sites More sharing options...
EmseyXYZY Posted April 8 Share Posted April 8 Niedługo ludzie będą się cieszyli z moich oryginalnych ciuchów Realu Madryt, które moja była zapewne wyjebie do kosza. 2 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
cst9191 Posted April 8 Share Posted April 8 16 godzin temu, Dworzanin.Herzoga napisał(a): Wam zdarzyło się coś wyrzucić, co miało wartość? Raczej nic nie przebije tego: Historia Jamesa Howellsa, informatyka z Walii, to najsłynniejszy przypadek utraty kryptowalut. W 2013 roku przypadkowo wyrzucił dysk twardy z 8000 BTC (obecnie warte ponad $800 mln USD). Mimo 12 lat prób, w tym prób pozwania władz Newport o dostęp do wysypiska, nie odzyskał dysku, a sąd odrzucił jego roszczenia. Kluczowe szczegóły sprawy: Obecny status: W 2025 roku, po latach nieudanych prób, Howells ogłosił zakończenie prób fizycznego odzyskania dysku i poszukiwanie nowych rozwiązań. Wartość utraconych środków: Początkowo niewielka, obecnie szacowana na ponad 700-800 milionów dolarów. Lokalizacja: Dysku poszukiwano na wysypisku śmieci w Newport (Walia), gdzie według Howellsa znajduje się w obszarze o pojemności 100 000 ton odpadów. Problem prawny: Władze miasta Newport konsekwentnie odmawiają zgody na poszukiwania, argumentując to kwestiami ekologicznymi i kosztami. Co się stało z dyskiem? Dysk został wyrzucony przez pomyłkę podczas porządków. Od tego czasu znajdować się ma pod warstwami śmieci na składowisku. Eksperci ds. odzyskiwania danych uważają, że nawet jeśli dysk zostanie znaleziony, szansa na odzyskanie danych z niego po tak długim czasie na wysypisku jest znikoma. 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dworzanin.Herzoga Posted April 12 Author Share Posted April 12 W dniu 8.04.2026 o 10:06, cst9191 napisał(a): Raczej nic nie przebije tego: Ciężko się myśli, że na wyciągnięcie ręki miało się pieniądze, którymi można się ustawić kilka pokoleń do przodu. Obecna wartość, 800 mln dolarów - poniżej historia przejebania bitcoina o podobnym rzędzie wielkości, jeśli chodzi o obecną wartość: Laszlo Hanyecz, programista z Florydy, 14 lat temu kupił dwie pizze za 10 tysięcy bitcoinów. Wówczas była to równowartość 41 dolarów, gdyż bitcoin kosztował 0,41 centa. Z cenowego punktu widzenia w tamtej transakcji nie było nic dziwnego. Dziś jednak 10 tysięcy bitcoinów to równowartość około 680 milionów dolarów. //////////////////////////////////////////////////////// Do tematu, sytuacja z lutego, z Włoch: Skarb na wysypisku. 57-latek z Włoch przez pomyłkę wyrzucił 20 sztabek złota Niecodzienna historia z południa Włoch. Mieszkaniec Apulii przez nieuwagę wyrzucił do śmieci blaszane pudełko z 20 sztabkami złota o wartości 120 tysięcy euro. Jednak dzięki szybkiej interwencji karabinierów udało się odzyskać cenny skarb z wysypiska. 57-latek z Apulii przez pomyłkę wyrzucił do śmieci pudełko z 20 sztabkami złota. Wartość zgubionego majątku to 120 tysięcy euro. Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl. Do zdarzenia doszło w miejscowości Torre Lapillo w prowincji Lecce. 57-letni mieszkaniec tej miejscowości przez przypadek wyrzucił do pojemnika na śmieci blaszane pudełko, w którym przechowywał 20 sztabek złota. Mężczyzna przez lata regularnie kupował kolejne sztabki, gromadząc majątek wart 120 tysięcy euro. Dopiero następnego dnia właściciel zorientował się, że razem z odpadkami wyrzucił swój złoty skarb. Zdesperowany zgłosił się na posterunek karabinierów i opowiedział o całej sytuacji. Funkcjonariusze, chcąc upewnić się co do prawdziwości historii, przejrzeli nagrania z monitoringu, które potwierdziły wersję mężczyzny. Karabinierzy ustalili, że zawartość kontenerów została już przewieziona na wysypisko w pobliskiej miejscowości Ugento. Rozpoczęto tam intensywne poszukiwania. Dzięki zaangażowaniu służb udało się odnaleźć blaszane pudełko wraz z całą zawartością. https://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-skarb-na-wysypisku-57-latek-z-wloch-przez-pomylke-wyrzucil-2,nId,8065447 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Atanda Posted April 12 Share Posted April 12 https://www.instagram.com/historia_ze_smietnikow_breslau/ tu jako realizacja całości.... Sporo ośób chodzi do lumpeksów przed otwarciem. Kupują markowe ubrania i sprzedają dalej na vinted, olx.... Inni jeżdzą dzień przed odbiorem gabarytów i oglądają meble etc. które można zebrać. Niektórzy to samo robią w Niemczech.... Są jeszcze inni, co założą kanał na youtube i podrzucą jakiś fant żeby potem filmik nagrać i pokazać lub wykreować trend. Ja chodzę często na giełdy i bazary, realnych trafień już nie ma. Od kiedy sprzedawcy mogą sobie w internecie sprawdzić ceny fantów, które sprzedają.... 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Baca1980 Posted April 12 Share Posted April 12 (edited) Wszelkiej maści bazary czy targi staroci są już od dawna przebrane. Podobnie jest także przy wszelkich wyprzedażach garażowych. Właśnie przez to że można teraz wszystko sobie sprawdzić w internecie. Dużo też zrobiły też wszelkiej maści telewizyjne show typu "wojny garażowe" czy "lombardy". Nawet akweny wodne są przełowione :). Na skutek mody z przed kilku lat na łowienie magnesami neodymowymi :). 46 minut temu, Atanda napisał(a): Sporo ośób chodzi do lumpeksów przed otwarciem. Kupują markowe ubrania i sprzedają dalej na vinted, olx.... Jeszcze dwa trzy lata temu to tak. Teraz chiński "oryginał" można sprowadzić za kilka złotych. Podziękujmy Temu :). Edited April 12 by Baca1980 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dworzanin.Herzoga Posted April 13 Author Share Posted April 13 6 godzin temu, Atanda napisał(a): Sporo ośób chodzi do lumpeksów przed otwarciem. Kupują markowe ubrania i sprzedają dalej na vinted, olx.... Widziałem, że były próby ukrócenia tego, już serio nie maja gdzie szukać pieniędzy na siłę: Przekroczenie 30 transakcji lub 2000 euro przychodu na Vinted w roku kalendarzowym (dyrektywa DAC7) oznacza automatyczne zgłoszenie danych sprzedającego do Krajowej Administracji Skarbowej. Nie jest to jednoznaczne z obowiązkiem zapłaty podatku, jeśli sprzedajesz rzeczy prywatne (używane powyżej 6 miesięcy) lub nie osiągasz zysku. 6 godzin temu, Atanda napisał(a): Są jeszcze inni, co założą kanał na youtube i podrzucą jakiś fant żeby potem filmik nagrać i pokazać lub wykreować trend. No, ten koleś którego linkowałem narzekał na to podrzucanie w jednym odcinku. On sam akurat ma u mnie wysoką wiarygodność. Fanatyk hasioków, garaż, pokój, i część mieszkania zajebane pod korek fantami z wystawek. 5 godzin temu, Baca1980 napisał(a): Właśnie przez to że można teraz wszystko sobie sprawdzić w internecie. Tak, prosta i dostępna możliwość wyszukiwania przedmiotu obrazem zrobiła tutaj robotę. W latach 2010-2012 szło wyhaczyć po b.dobrych cenach wiele starych rzeczy na allegro za pół darmo. Zdarzało się nawet, że ktoś nie wiedział co sprzedaje i wprost o tym informował. Pamiętam do dziś, jak koleś sprzedawał coś starego z III rzeszy. Napisał, że znalazł to podczas spaceru z psem, i nie wie co to jest. Sfatygowane. 50zł chciał za to - stwierdziłem, kurła, drogo. A to było to odznaczenie, 3 z lewej, bo później się na nie natknąłem: Na pocieszenie, teraz znalazłem, tutaj można kupić za 12 tysięcy euro: https://www.weitze.net/militaria/94/Bandenkampfabzeichen_in_Gold_flat_back__445194.html 😊 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Atanda Posted April 13 Share Posted April 13 2 godziny temu, Dworzanin.Herzoga napisał(a): Widziałem, że były próby ukrócenia tego, już serio nie maja gdzie szukać pieniędzy na siłę: Przekroczenie 30 transakcji lub 2000 euro przychodu na Vinted w roku kalendarzowym (dyrektywa DAC7) oznacza automatyczne zgłoszenie danych sprzedającego do Krajowej Administracji Skarbowej. Nie jest to jednoznaczne z obowiązkiem zapłaty podatku, jeśli sprzedajesz rzeczy prywatne (używane powyżej 6 miesięcy) lub nie osiągasz zysku. To jest bardzo dobre ich działanie. Ludzie de facto działają w szarej stefie robiąc konta na wszystkich członków rodizny i nie płacąc podatków. Te platformy powinny być dla ludzi okazjonalnie sprzedających fanty z domu. Reszta jak chcę z tego żyć, to powinna płacić podatki. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Piter_1982 Posted April 13 Share Posted April 13 32 minuty temu, Atanda napisał(a): To jest bardzo dobre ich działanie. Ludzie de facto działają w szarej stefie robiąc konta na wszystkich członków rodizny i nie płacąc podatków. Te platformy powinny być dla ludzi okazjonalnie sprzedających fanty z domu. Reszta jak chcę z tego żyć, to powinna płacić podatki. Ja tam uważam, że do dochodu 1kg złota rocznie (w przeliczeniu, ale to ładnie brzmi) powinno podatku dochodowego nie być. Jak mamy być bogacić jako społeczeństwo jeśli za każdy przejaw inicjatywy będziemy karani). Jeśli nie moralne jest płacić mniej niż płaca minimalna, to tym bardziej niemoralne jest pobieranie od osób ją zarabiających podatków (tym bardziej, że koszty obsługi PIT są porównywalne z wpływami). Opodatkowane powinny być możliwości (a więc jakaś forma katastru plus konsumpcja, a więc VAT). @Dworzanin.Herzoga zdarzyło mi się wyrzucić wartościowe rzeczy. Kiedyś oddałem do biblioteki książkę z gotówką między kartkami, nie wiem czy się liczy. Pewnie ktoś się ucieszył. Ilość równa czynszowi jaki wtedy płaciłem, miałem mocno wygniecione banknoty więc włożyłem do książki, żeby się rozprostował ;). Jakieś pierdoły w stylu elektronika, zdarzyło się. Co do rzeczy po śmietnikach, na gabarytach często widzę różne fajne rzeczy, z drugiej strony zawsze mam obawę o zdrowie. Jednak powinno się to przynajmniej ozonem potraktować, albo w inny sposób zdezynfekować. Nigdy nie wiesz czy poprzedniego właściciela mieszkania nie jadły przez kilka tygodni muszki, które mikro drobinki krwi rozniosły po wszystkim w mieszkaniu. Najbardziej niebezpieczne wydają mi się wszelkie ustrojstwa w stylu meble tapicerowane albo elektronika (telewizor -kratki z tyłu itp.). Rozumiem jeszcze odnawianie mebli z litego drewna, metalowych, ewentualnie szkło, które można po prostu wygotować. Jest to jeden z powodów, dla których coraz rzadziej kupuje używane rzeczy, jeśli nie jestem pewien pochodzenia. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
J. Horsie Posted April 13 Share Posted April 13 @Piter_1982 Kiedyś znalazłem w książce z biblioteki kilka banknotów, to były banknoty stuzłotowe, chyba za 600zł tego było. Zgłosiłem to do bibliotekarki i podobno wróciły do prawowitego właściciela. Nawet dostałem potem symboliczne znaleźne. Ale do tematu. Dalej daje się znaleźć na śmietnikach fajne i nawet wartościowe w sensie finansowym rzeczy. Część ludzi wyrzuca różne przedmioty, zamiast próbować je naprawić, ewentualnie sprzedać w takim stanie, jakim to jest i uzyskać jakieś symboliczne pieniądze. To wymaga czasu i trochę chęci. Nie każdemu się chce. Jak się na czymś znam i mam czas, można sobie dorobić na waciki :) Jakiś czas temu trafiłem na elektro złomie stare laptopy. Chyba ze trzy sztuki. Wziąłem do domu, posprawdzałem co mogłem i wystawiłem na olx za jakieś nieduże pieniądze, z uczciwym opisem. Sprzedały się wszystkie dosyć szybko, Miałem z tego w sumie jakieś 150zł. Niby niewiele, ale to zawsze jakieś pieniądze. Akurat mam takie hobby, że lubię grzebać w komputerach. 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dworzanin.Herzoga Posted April 13 Author Share Posted April 13 7 godzin temu, Atanda napisał(a): To jest bardzo dobre ich działanie. Ludzie de facto działają w szarej stefie robiąc konta na wszystkich członków rodizny i nie płacąc podatków. Te platformy powinny być dla ludzi okazjonalnie sprzedających fanty z domu. Reszta jak chcę z tego żyć, to powinna płacić podatki. Rozumiem, że gdy dla kogoś to jest główne [jedyne] źródło dochodu i żyje z tego na dobrym poziomie, powinien mieć założoną działalność. Po prostu, skoro w PL można prowadzić działalność nierejestrowaną, jeśli w żadnym miesiącu nie przekracza 3/4 minimalnej, zgłaszanie z automatu do urzędu i badanie czy ktoś prowadzi działalność, po przekroczeniu 2000 euro rocznie, dla mnie jest przesadą, niski ten próg. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dworzanin.Herzoga Posted April 14 Author Share Posted April 14 A tutaj natknąłem się na ciekawą historię intencjonalnych poszukiwań złota w zatopionym wraku, z kilkoma mocnymi zwrotami akcji. Milczenie jest złotem? Przez 10 lat za kratami nie zdradził, gdzie ukrył skarb Tommy Thompson to 73-letni poszukiwacz skarbów. Sąd właśnie zwolnił go z więzienia, bo doszedł do wniosku, że skoro mężczyzna przez 10 lat za kratami nie zdradził, gdzie ukrył 500 złotych monet wydobytych z wraku statku, to już nigdy tego nie powie. Ta historia aż prosi się o hollywoodzki film. Tommy Thompson to amerykański poszukiwacz skarbów, który w 1988 roku odkrył wrak statku SS Central America, zwany "Statkiem Złota". Inwestorzy nigdy nie dostali swojego udziału, więc w 2005 roku pozwali Thompsona. Thompson ukrywał przez lata miejsce ukrycia złota. Więcej ciekawych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco Tommy Thompson określany jest w amerykańskich mediach jako "poszukiwacz skarbów" ukrytych w głębinach. W 1988 roku, kiedy świat po raz pierwszy o nim usłyszał, był inżynierem oceanicznym w Battelle Memorial Institute w Columbus w stanie Ohio. Wtedy to odkrył wrak statku SS Central America, który rozbił się 130 lat wcześniej nieopodal wybrzeża Karoliny Południowej. Parowiec o długości 85 m, zwany dziś "Statkiem Złota", zatonął podczas huraganu we wrześniu 1857 roku wraz z 425 z 578 pasażerów i członków załogi oraz 30 tys. funtów (13,6 tys.kg) złota. Cenny kruszec, efekt m.in. kalifornijskiej gorączki złota, przewożony był z portu Aspinwall (dziś Colon w Panamie) do Nowego Jorku. Katastrofa i zatopienie tak dużej ilości złota przyczyniły się do paniki finansowej w 1857 roku. Tommy Thompson, wiedząc o ukrytym w głębinach skarbie, zaangażował w akcję poszukiwawczo-wydobywczą aż 161 inwestorów, którzy łącznie przekazali mu 12,7 mln dolarów w zamian za rozdzielenie zysków z pozyskanego kruszcu. Na potrzeby akcji skonstruowano specjalny, zdalnie sterowany pojazd. Inwestorzy nie zobaczyli centa Thompson wraz ze swoją załogą wydobył w 1988 r. tysiące sztabek i monet ze złota, z których większość sprzedano w 2000 r. za około 50 mln dolarów. Problem w tym, że inwestorzy nie dostali z tego tytułu ani centa. W 2005 roku pozwali Thompsona do sądu. W zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa stwierdzili, że sztabki złota i monety wydobyte z dna morskiego były warte nawet 400 milionów dolarów. Zaczął się skomplikowany proces. Thompson zaginął jednak w 2012 r., gdy żądano od niego stawienia się w sądzie. Po trzech latach został aresztowany wraz ze swym wspólnikiem w Boca Raton na Florydzie. Mężczyźni, jak relacjonuje BBC, przez dwa lata mieszkali w hotelu, płacili gotówką za pokój pod fałszywym nazwiskiem i korzystali z taksówek i komunikacji miejskiej, aby uniknąć wykrycia. Gdzie Thompson ukrył skarb? Łowca skarbów trafił w końcu przed oblicze sądu. W grudniu 2015 r. dostał bezterminową karę 24 miesięcy pozbawienia wolności za obrazę sądu. Tu wchodzimy w niuanse amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości: kara mogła zostać zdjęta, jednak warunkiem było ujawnienie miejsca ukrycia 500 złotych monet. W efekcie Thompson, milcząc na temat miejsca ukrycia reszty skarbu, spędził za kratami 10 lat. W zeszłym roku, jak podaje CNS News, sąd zgodził się na uchylenie wyroku za obrazę sądu, argumentując, że jest mało prawdopodobne, aby Thompson kiedykolwiek udzielił odpowiedzi na pytanie o miejsce przechowywania 500 złotych monet. Poszukiwacz skarbów wyszedł na wolność, nie zdradzając swojej tajemnicy, hołdując najwyraźniej zasadzie, że milczenie jest złotem. Źródło: RMF24 @cst9191 4 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dworzanin.Herzoga Posted April 23 Author Share Posted April 23 W dniu 12.04.2026 o 21:44, Atanda napisał(a): Ja chodzę często na giełdy i bazary, realnych trafień już nie ma. W dniu 12.04.2026 o 22:28, Baca1980 napisał(a): Wszelkiej maści bazary czy targi staroci są już od dawna przebrane. Mówicie, że bazary przebrane, a jak rodacy mieli bogaty asortyment, to służby im zlikwidowały szczękę na bazarze: 😊 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts