krzy_siek Posted May 5 Share Posted May 5 Wkurwia mnie życie w wielkim mieście. Są tego plusy, anonimowość, brak wścibskości. Ale sporo aspektów wkurwia. Ja mam zawodowo sporo czynności takiej, użyteczności społecznej. Kiedyś w wolontariacie pomagałem, udzielałem się społecznie. Wykształcenie duże, kultura osobista. I co? I gówno. Wchodzę do lekarza na NFZ to traktują mnie jak jebanego natręta, ciecia. Kawiarnia/restauracja, pretensjonalny ton, wyjebanie, wymuszony uśmiech. Na ulicach momentami tłok, zadeptaliby Cię. Dążę do tego że w wielkim mieście niewazne czy jesteś matką teresą, wynalazłeś lek na raka, jesteś wybitnym prawnikiem i bierzesz sprawy pro bono, zajebistym lekarzem przychylnym dla pacjenta - czy może jesteś żulem, przegrywem, przestępcą. Każdy ma na Ciebie wyjebane i traktuje opryskliwie. 4 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Kleofas Posted May 5 Share Posted May 5 W Polsce tak jest praktycznie wszędzie. Nie tylko w dużych miastach. A będzie gorzej, bo ludzie przestają być nawykli do bezpośredniego kontaktu tylko do interakcji przez telefon, internet i inne komunikatory. Pewnie jakieś tam oazy normalności będą w małych miasteczkach, czy osiedlach, tam gdzie będą zbierać się ludzie chcący interakcji z drugim człowiekiem, ale poza tym będzie wszędzie ozięble. 3 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Roman Ungern von Sternberg Posted May 5 Share Posted May 5 Efekt ukrainizacji. Dzicz nadaje tonu na każdym kroku a reszta przejmuje ich wzorce. Od momentu w którym ta nacja trafiła do usług możesz liczyć tylko na obsługę rodem z filmu „Miś”. Link to comment Share on other sites More sharing options...
EmseyXYZY Posted May 5 Share Posted May 5 Życie w wielkim mieście jest zjebane, najlepije jest żyć na przedmieściach dużego miasta, albo w powiatówce 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted May 5 Share Posted May 5 (edited) @krzy_siekduze miasto , duża swoboda, duże ego. Wiele osób myśli że mieszkając w dużym mieście jest lepsza od innych, ale w dużym mieście traci się swoją tożsamość. Ja co jakiś czas załatwiam coś w stolicy wojewódzkiej. W galeriach pełno " dziwnych dzieci, ludzi dorosłych " dziwnych bo widać światopogląd lewy. Na ulicy zgiełk, wszyscy biegną. Lubię się chwilę zatrzymać, kupić kawę i popatrzeć na ten pędzący tłum, tylko do kad? Mam wrażenie że jesteś podobnie jak ja WWO. Zwracasz uwagę subtelniej na wiele rzeczy i te rzeczy cię wkurzają. Godzinę temu, krzy_siek napisał(a): Kiedyś w wolontariacie pomagałem, udzielałem się społecznie. Wykształcenie duże, kultura osobista. I co? I gówno Bądź sobą i tego nie trac, co mówił David Goggins? Jak co ciężko spójrz do słoja z ciastkami ( twoje wygrane w życiu ) ja nie pomagałem w wolontariacie, interakcje z ludźmi kulały do około 28 roku życia - podziwiam że pomagałes innym 💪. Teraz się nie wkurzaj, szukaj nadal tego co da ci te nirwanę, szczęście, tego miejsca. Ostatnio słuchałem zajebistych piosenek. Linki poniżej przesłuchaj. Czasami potrzebujemy naprawdę niewiele. A poniżej piosenka o życiu Edited May 5 by Dzingolo 2 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
dziadul Posted May 5 Share Posted May 5 (edited) Mam podobne odczucia. Zgiełk, pęd, brak czasu na życie - co najwyżej funkcjonowanie od poniedziałku do piątku. Ludzie coraz mniej cierpliwi wobec siebie. Ja też nie święty, coraz większy ze mnie mizantrop. Co roku robię sobie detoks i uciekam w jakieś wschodnie wiochy, bezdroża. W mieszkaniu siedzę w słuchawkach, bo od dołu pies szczeka, za ścianą kłótnie, nad głową jakaś stara baba zrzędzi. Trzeba rozbudzić życie wewnętrzne. Literatura, jakieś hobby. Regularne wypady na łąki, do lasu. Trzeba się ratować, inaczej barbaria nas porwie i wymiętoli. Edited May 5 by dziadul 9 Link to comment Share on other sites More sharing options...
krzy_siek Posted May 5 Author Share Posted May 5 (edited) 13 minut temu, Dzingolo napisał(a): am wrażenie że jesteś podobnie jak ja WWO. Zwracasz uwagę subtelniej na wiele rzeczy i te rzeczy cię wkurzają. Różnie mam. Czasem duże objawy WWO czasem nie. Takie objawy mi się nasilają gdy się nie wyśpię, albo przeciążony jestem, to wszystko rozprasza, ale to w jakimś stopniu każdy to ma. Teraz po prostu miałem trochę wolnego przez sprawy zdrowotne, nie wychodziłem do ludzi, jak coś to tylko żeby na mieście coś załatwić, i sobie podsumowywałem parę rzeczy w życiu, potrzebowałem też takiej powiedzmy przerwy. No i tak sobie myślę że ten jakiś status, kultura co wypracowałem, nie daje mi przewagi w interakcjach z nieznajomymi, czy to w kontekście towarzyskim, czy żeby coś załatwić. Więcej da, ubrać się ładnie, koszula, parę myków z mowy ciała co można z tiktoka w parę minut się zapoznać - niż lata jakiejś pracy. A życie w miejskim pędzie trochę mnie przytłacza. Tyle dobrze że u mnie jest bardzo dużo terenów leśnych, dziesiątki kilometrów można robić, z czego korzystam. Przyroda. Mi też prawdę mówiąc trochę doskwiera taki brak poczucia przynależności, co jest chyba częste u mężczyzn w dzisiejszym świecie. 3 lata temu zmieniałem miasto. Trochę ludzi poznałem, ale często to znajomości takie "zadaniowe", albo skupione na jakimś konkretnym hobby gdzie się zapoznaliśmy - tym bardziej z facetami. Moje poprzednie pokolenia w rodzinie żyli na wsi gdzie była zwarta społecznosć, każdy się znał, wiedział kim jest, za co odpowiada itd., była motywacja robić coś dla innych bo to też dawało docenienie i pozycję. W dzisiejszym świecie w wielkim mieście chocbyś na chuju stawał to tego mieć nie będziesz. Edited May 5 by krzy_siek Link to comment Share on other sites More sharing options...
EmseyXYZY Posted May 5 Share Posted May 5 3 minuty temu, krzy_siek napisał(a): No i tak sobie myślę że ten jakiś status, kultura co wypracowałem, nie daje mi przewagi w interakcjach z nieznajomymi, czy to w kontekście towarzyskim, czy żeby coś załatwić. Więcej da, ubrać się ładnie, koszula, parę myków z mowy ciała co można z tiktoka w parę minut się zapoznać - niż lata jakiejś pracy Tkwisz w matrixie cały czas. Link to comment Share on other sites More sharing options...
krzy_siek Posted May 5 Author Share Posted May 5 2 minuty temu, EmseyXYZY napisał(a): Tkwisz w matrixie cały czas. Rozwiniesz? 9 minut temu, dziadul napisał(a): rzeba rozbudzić życie wewnętrzne. Literatura, jakieś hobby. Regularne wypady na łąki, do lasu. Literatura, hobby jak najbardziej. Wypady do przyrody - też, robię regularnie przynajmniej raz na tydzień chyba że sprawy zdrowotne nie pozwolą. Życie wewnętrzne - dla mnie już nie, za dużo tego. Za dużo ucieczki do wewnątrz w bycie introwertykiem. Chcę skupienia na otoczeniu, jakiejś ekscytacji, a dalsza rozbudowa wewnętrznego życia od tego już odciąga. Brakuje mi też takiej paczki znajomych, ludzi życzliwych, co można pogadać, zadzwonić, spotkać się. Tęsknię czasem za studiami, gdzie mieszkałem w akademiku, znałem mnóstwo ludzi, odwiedzaliśmy się, wychodzilismy na różne eventy, kręgle bilard itd. Teraz każda znajomość to kalkulacja. Ja mam często tak że tygodniami wszystkie interakcje to -albo ktoś coś chce, czasem nawet leci komentarz "oo mój projekt idzie", bezosobowo - albo ktoś ma jakiś problem - że niby źle jadę, albo nie wysłalem informacji czy coś Mało takich interakcji wzajemnej życzliwości, typu jak się czujesz, czy u Ciebie ok, i tak dalej. Jak żyłem właśnie na wsi, to było tego dużo i od starszych i od rówieśników. Cóż, dorosłe życie mężczyzny. Czasem mnie to już przelewa się od takich rzeczy stąd chyba te załozenie tematu. Generalnie czaję że w końcu mężczyźni chcą założyć rodzinę, mieć żonę dzieci, bo to chyba jedyne bliższe relacje jakie można regularnie mieć dla mężczyzny. Link to comment Share on other sites More sharing options...
EmseyXYZY Posted May 5 Share Posted May 5 2 minuty temu, krzy_siek napisał(a): Rozwiniesz? Odwróć role to zrozumiesz, w interakcji z Tobą kto więcej ugra? Ktoś kto lepiej wygląda, lepiej się wyslawia i wygląda pewniej czy ktoś z robudowanym statusem np. Januszex o ktorym nawet nie wiesz kim jest? Tyle tematów na forum i jak krew w piach. Te same mechanizmy nie działają tylko i wyłącznie w relacjach z kobietami ale z facetami też. Te wszystkie świecidełka to tylko programowanie za pomocą reklam. Kogoś od razu szanujesz bardziej bo mieszka w palacu a nie w lepiance? Bzdura. Tego kto panuje nad otoczeniem. Były kiedyś takie dowcipy o Waciaku co zna kazdego. To nie były dowcipy w zasadzie. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Jorgen Svensson Posted May 5 Share Posted May 5 @krzy_siek nie ma się co dziwić. Ja jak byłem młodszy kończyłem studia to myślałem, że zrobię "karierę" w wielkim mieście. xD Dziś bym już się chyba nie zdecydował do takiej Warszawy czy Gdańska, może Kraków bo tam mieszkałem 5 lat, ale nie wydaje mi się, żebym się mógł tam wpasować. Docelowo chyba coś na uboczu, ale aktualnie taka powiatówka brzmi ok dla mnie. Zalety trochę większego miasta, a z drugiej strony brak jego wad jak gargantuiczne korki, czy ten zgiełk. Przynależność, ta... Od 4 lat jeżdżę po eu na różne projekty, w sumie 6 lat i i przynależności gdziekolwiek możesz zapomnieć, nigdzie życia nie idzie ułożyć. Z kolei w tej powiatówce 5k do ręki i się bujaj. Tak źle tak nie dobrze. Czasem to mam po kokardę, szczególnie ostatnio. Czasem też podejrzewam u siebie WWO i overthinking to na 100%, mieli się to we łbie bez końca, strasznie męczące. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
krzy_siek Posted May 5 Author Share Posted May 5 31 minut temu, EmseyXYZY napisał(a): Odwróć role to zrozumiesz, w interakcji z Tobą kto więcej ugra? Ktoś kto lepiej wygląda, lepiej się wyslawia i wygląda pewniej czy ktoś z robudowanym statusem np. Januszex o ktorym nawet nie wiesz kim jest? Tyle tematów na forum i jak krew w piach. Te same mechanizmy nie działają tylko i wyłącznie w relacjach z kobietami ale z facetami też. Te wszystkie świecidełka to tylko programowanie za pomocą reklam. Kogoś od razu szanujesz bardziej bo mieszka w palacu a nie w lepiance? Bzdura. Tego kto panuje nad otoczeniem. Były kiedyś takie dowcipy o Waciaku co zna kazdego. To nie były dowcipy w zasadzie. Ale ja to wszystko wiem, rozumiem, i nie pisałem że zaskoczony jestem xd krew w piach xd Dział jest "co cię wkurwia" więc napisałem co mnie wkurwia. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
EmseyXYZY Posted May 5 Share Posted May 5 1 minutę temu, krzy_siek napisał(a): Ale ja to wszystko wiem, rozumiem, i nie pisałem że zaskoczony jestem xd krew w piach xd Dział jest "co cię wkurwia" więc napisałem co mnie wkurwia. A dobra. No to trzeba mieć wyjebane. A złotej recepty na życie nikt nie zna. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Ksanti Posted May 5 Share Posted May 5 Duże miasta to duża hipergamia, ludziom odwala od pogoni za statusem. 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
smerf Posted May 5 Share Posted May 5 Wszędzie dobrze tam gdzie nas nie ma. Duże miasta mają swoje minusy jak i plusy tak samo z powiatowymi. U mnie akurat miasto niby ponad 80tys ludków ale jak się rozejrzysz to myślisz "umieralnia" same stare dziadki i gówniarze w wieku szkolnym. Niby spokój ale czasem nawet nie widzisz świni na której można oko zawiesić, można się tu poczuć jak w otwartym domu starców. Zarobki? Jakie zarobki, to zasiłki na utrzymanie. Dostaniesz 5k netto jak masz farta chyba ze jeździsz na tirze ale to tak jakbyś w sumie na emigracji siedział - spisz w budzie i szczasz na koło. Karton jest pogięty z każdej strony tylko że trochę inaczej. Małpy nie potrafią rządzić — zeszły z drzewa, ale do cywilizacji z prawdziwego zdarzenia to jeszcze daleko i to nie tylko u nas. 2 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
JedeNzNich Posted May 6 Share Posted May 6 11 godzin temu, Ksanti napisał(a): ludziom odwala od pogoni za statusem. 🤣Status kisnę, to działa wyłącznie przez ubogość intelektualna tych ludzi. Chów klatkowy level hard, życie w kurnikach, upodlenie w korkach/kolejkach a wszystko pochlania i tak zawyżony koszt miejsca noclegowego. O tych co się pchają do wojewódzkich miast a pracują na podstawowych stanowiskach, brak slow poziom małpy i to takiej co sama wchodzi do klatki. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Spokojnie Posted May 6 Share Posted May 6 14 godzin temu, krzy_siek napisał(a): Ale sporo aspektów wkurwia. Ja mam zawodowo sporo czynności takiej, użyteczności społecznej. Kiedyś w wolontariacie pomagałem, udzielałem się społecznie. Wykształcenie duże, kultura osobista. I co? I gówno. Wchodzę do lekarza na NFZ to traktują mnie jak jebanego natręta, ciecia. Kawiarnia/restauracja, pretensjonalny ton, wyjebanie, wymuszony uśmiech. Na ulicach momentami tłok, zadeptaliby Cię. Dążę do tego że w wielkim mieście niewazne czy jesteś matką teresą, wynalazłeś lek na raka, jesteś wybitnym prawnikiem i bierzesz sprawy pro bono, zajebistym lekarzem przychylnym dla pacjenta - czy może jesteś żulem, przegrywem, przestępcą. Każdy ma na Ciebie wyjebane i traktuje opryskliwie. Główne co mi się rzuciło w tym poście - to Twoje odczucia, reakcje, oczekiwania. Czemu akurat takie są? (warto zadać sobie to pytanie). Swoją drogą - stoicyzm słusznie zauważ, że frustracja na coś, na co nie masz wpływu = szkoda energii. Doskonale Cię rozumiem, też nad tym pracuję. Nad - zmianą perspektywy i zrozumieniem świata: ludzie z natury to jeb#%ni egoiści, warto o tym pamiętać. Jedni są bardziej, inni mniej (wykazują tak jak ty empatię np. przy wolontariacie). Ogólnie warto popracować nad wzmocnieniem siebie, swojego poczucia własnej wartości, samooceny. Jeśli to osiągniesz, to będziesz mieć wyjebane na innych, w sensie - zrozumiesz, że są inni, mają do tego prawo, ale przestaniesz się tym irytować. Nie jest to łatwy proces, bo wielu ludzi działa sprzecznie z logiką, sprzecznie z ogólnie przyjętymi normami społecznymi, ale da się. Mi pomógł stoicyzm + jak wyżej pisałem, zrozumienie natury ludzkiej. Egoiści mają klapki na oczach, oni mają "swoją prawdę" (zresztą jak każdy), jedna prawda jest bardziej zbliżona do tej akceptowalnej w świecie, inna mniej. Pamiętaj, że każdy przeżył jakąś swoją drogę w życiu, różne zakręty, sytuacje - pamiętaj, że każdy ma inne przekonania (co według mnie jest kluczowe), stąd ich zachowanie. Dla kogoś może być normalne, że jadąc np. pociągiem może naciągać japę w rozmowie telefonicznej opowiadając o tym, że jej dziecko miało rozwolnienie przez 3 dni, a Kaśki facet nie płaci alimentów tylko ciągle ją bije. 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
HermannBrunner Posted May 6 Share Posted May 6 9 godzin temu, smerf napisał(a): Zarobki? Jakie zarobki, to zasiłki na utrzymanie. Dostaniesz 5k netto jak masz farta chyba ze jeździsz na tirze ale to tak jakbyś w sumie na emigracji siedział - spisz w budzie i szczasz na koło. Ojej, a ponoć mamy gigantyczny dobrobyt, wszystkim żyje się dobrze, Polska rośnie w siłę, 20 gospodarka świata. Link to comment Share on other sites More sharing options...
ciekawyswiata Posted May 6 Share Posted May 6 19 godzin temu, krzy_siek napisał(a): Wkurwia mnie życie w wielkim mieście. Są tego plusy, anonimowość, brak wścibskości. Ale sporo aspektów wkurwia. Tak, wszystko ma swoje plusy i minusy. Ja myślę, że to kwestia nawyków. Ja od małego żyję w małym mieście i nie wyobrażam sobie życia w wielkim mieście (korki, tłumy ludzi, hałas)- dla mnie coś takiego jest nieakceptowalne. Z drugiej strony znam ludzi z wielkich miast, którzy z politowaniem na mnie patrzą i mówią, a co robić we wsi czy w małym mieście bez rozrywki, knajp, bilardów, kina, itd. I każdy ma prawo mieć swoją opinię- ja im współczuję, oni współczują mi. Myślę, że gdyby uczciwie przyznać, to każdy może czegoś komuś zazdrościć- ludzie z wielkich miast ludziom z miasteczek/wiosek czasem zazdroszczą spokoju, możliwości wypadu nad wodę/do lasu w 10 minut, poczucia że w małych miejscowościach jest się z czegoś znanym, a ludzie z małych miasteczek/wiosek dostępu do kina, teatru, jakiejś infrastruktury rozrywkowej. Jedynie czego nie lubię, to oceniania wyborów innych ludzi. Można wrzucić konstruktywne odczucia tak jak to zrobiłeś, że nie lubi się dużych miast, ja tak samo nie lubię, ale nie cierpię, gdy ktoś z wielkiego miasta (a zdarza się to częściej niż w odwrotną stronę) twierdzi, że co można robić na wsi/w małym miasteczku, a to indywidualna sprawa każdego człowieka, a można sporo (spokój, cisza, lasy, woda, brak stania w korkach, wypad do kina raz na jakiś czas do większego miasta to nie jest wyprawa na drugi koniec świata i też ma swój klimat), tak samo ja nie krytykuję kogoś, jeżeli ktoś lubi mieć rozrywkę, knajpy, życie towarzyskie, gwar wielkiego miasta. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Margrabia.von.Ansbach Posted May 6 Share Posted May 6 20 godzin temu, krzy_siek napisał(a): Ale sporo aspektów wkurwia. Ja mam zawodowo sporo czynności takiej, użyteczności społecznej. Kiedyś w wolontariacie pomagałem, udzielałem się społecznie. Wykształcenie duże, kultura osobista. I co? I gówno. Wchodzę do lekarza na NFZ to traktują mnie jak jebanego natręta, ciecia. Kawiarnia/restauracja, pretensjonalny ton, wyjebanie, wymuszony uśmiech. Na ulicach momentami tłok, zadeptaliby Cię. Jedna mrówka w akwarium to aktor pierwszoplanowy. Podmiot i obiekt obserwacji, atencji. Ta sama mrówka w mrowisku to składowa, jedna wielomilionowa takiej samej armii mrówek. Zawsze masa zabija podmiotowość. Zawsze. 2 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Kespert Posted May 6 Share Posted May 6 22 hours ago, krzy_siek said: Dążę do tego że w wielkim mieście niewazne czy jesteś matką teresą, wynalazłeś lek na raka, jesteś wybitnym prawnikiem i bierzesz sprawy pro bono, zajebistym lekarzem przychylnym dla pacjenta - czy może jesteś żulem, przegrywem, przestępcą. Każdy ma na Ciebie wyjebane i traktuje opryskliwie. Ludzie są ekonomiczni w myśleniu - stosują tyle wysiłku ile trzeba, i nie więcej. Szansa statystyczna na spotkanie Matki Teresy jest bliska zeru. Papieża można zobaczyć, ale wtedy i tak najczęściej ze 100+ metrów. Wybitni prawnicy raczej też nie poruszają się "po mieście" w masie innych ludzi, i to samo statystycznie dotyczy lekarzy. Także statystycznie, jeśli jesteś "normalnym" człowiekiem, to statystycznie spotkasz albo podobnych sobie, albo gorszych. I taka ekonomia myślenia 99% ludziom wystarcza, bo zazwyczaj się sprawdza. 22 hours ago, krzy_siek said: Kawiarnia/restauracja, pretensjonalny ton, wyjebanie, wymuszony uśmiech. Jesteś 123 osobą tego dnia, a jeszcze pewnie 100 kolejnych trzeba będzie obsłużyć. I tak dzień w dzień. I raczej żadna z nich nie zostawi paru tysięcy napiwku, to statystycznie nieprawdopodobne - a jak raz się uda, wtedy uśmiech staje się naturalny, nie wymuszony 20 hours ago, krzy_siek said: Teraz każda znajomość to kalkulacja. Jeśli Ty nie wiesz, "po co?" jest dana znajomość - to najpewniej doskonale wie to ta druga osoba (a Ty jesteś celem/ofiarą/dawcą). Statystyka myślenia. Kto nie kalkuluje, bo np. ma "miękkie serce", to musi mieć twardą dupę. 22 hours ago, krzy_siek said: Wchodzę do lekarza na NFZ to traktują mnie jak jebanego natręta, ciecia. Myślę że w prywatnej klinice 10k$/dobę, wygląda to trochę inaczej. Tak samo "ludzie spotykani na mieście" - kto może jeździ samochodem, a kto może, lata helikopterem, by nie "socjalizować się" z tłumem. I żeby nie było - podobne wrażenie miałem w wielu miastach, na całym świecie. To nie jest "polski problem", to natura gatunku "człowiek rozumny". 2 hours ago, Margrabia.von.Ansbach said: Zawsze masa zabija podmiotowość. Zawsze. Możliwość wybicia się ponad masę, prowadzi do alienacji. Niektórzy sięgają wtedy po lupę, bo mogą... Inni udają się "socjalizować" ze "zwykłymi ludźmi", według terminarza, dwie godziny tygodniowo. Wmówienie "zwykłym" ludziom, że są "wyjątkowi", to sztucznie wprogramowana alienacja, rozerwanie więzi społecznych. Mrówka przestaje działać dla mrowiska. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted May 7 Share Posted May 7 W dniu 5.05.2026 o 21:03, Ksanti napisał(a): Duże miasta to duża hipergamia, ludziom odwala od pogoni za statusem Najśmieszniejsza jest ta z brudnopisem na ciele. Generalnie niektóre teksty ma słabe ale ogół pan to jest sciek. 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
krzy_siek Posted May 7 Author Share Posted May 7 Dzięki Panowie za odpowiedzi. @Kespert+in. ja rozumiem te wszystkie przyczyny, prawidłowości, statystykę, różnorodność natury ludzkiej itd. Nie zmienia to jednak tego, że mnie to wkurwia i założyłem temat zgodnie z zamysłem tego działu. Życie w dużym mieście przeważa zaletami nad wadami jak dla mnie, więc tu pozostaję. Czasem, jak w chwili zakładania tego tematu, nazbiera się na raz zbyt dużo rzeczy co mi nie pasują. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Baca1980 Posted May 7 Share Posted May 7 Moja rada taka! Zalej pan robaka! Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts