Jump to content

Jak iść dalej po rozstaniu?


Recommended Posts

Siema! 

Kiedyś już zaglądałem na ten dział ale nie sądziłem że sam do niego wkrótce dołączę. Zapraszam do lektury! Z pewnością będziecie mieli niezły ubaw czytając moją historię.

 

Moja relacja trwała trzy lata. Od samego początku było romantycznie jak w filmie. Poznaliśmy się na wakacjach, zagadałem do niej i od razu złapaliśmy kontakt jak byśmy się znali całe życie. Od początku była zajęta, nie przeszkadzało to jednak ani mi ani jej, bo jak stwierdziła "nie mają do siebie pretensji o znajomych tej samej płci". Hehe. Ja nie miałem wtedy żadnych konkretnych planów bo ona pochodzi z innego kraju i nie traktowałem poważnie takich relacji. Szukałem wtedy raczej wakacyjnej przygody bo byłem jakiś czas po rozstaniu. 

 

Wraz z upływem urlopu poznałem jej rodzinę, coraz bardziej się do siebie zbliżyliśmy, całodniowe spacery, noce pod gwiazdami.. magia! Zaczęła mi imponować swoim podejściem do życia, wizją na przyszłość, wykształceniem i niespotykaną u jej rówieśników inteligencją. Po powrocie nie byłem w stanie jej sobie wybić z głowy, żadna laska mnie już nie była w stanie zainteresować. 

 

Coraz więcej gadaliśmy, zaczęły się spotkania (mimo że wciąż była w związku). Zaczęliśmy się zachowywać jak para, robiło się coraz grubiej ale wciąż nie dawało mi spokoju dlaczego ona robi w balona tego gościa, którego zna całe życie? Ja wtedy wciąż nie brałem tego jeszcze na poważnie mimo mojego uczucia, więc nie naciskałem na głębszą relację. Po drodze znalazłem sobie kogoś, z kim nieomal wszedłem w związek żeby zapomnieć. Wtedy się spotkaliśmy i ona podobno zostawiła go "żeby zemną być". Uznałem że co mi szkodzi i wszedłem w to po uszy. Do tego momentu wszystko było sielankowo, gdy się zeszliśmy zaczęły się schody. 

 

Ciągle słyszałem że jest nieodpowiedni moment na spotkanie, że ona ma mnóstwo na głowie w związku z czym widywaliśmy się raz na 2/3 miesiące. Do tego jej relacja z matką która we wszystko się wtrącała w niczym nie pomagała. Z początku mówiłem sobie że to chwilowe, że może warto przeczekać bo to w końcu mój ideał kobiety. Gdy się już widywaliśmy to na tydzień/dwa i zawsze wracałem jak zaczarowany. Zwiedziliśmy razem pół świata i jakoś mi to rekompensowało długie przerwy. Seks był na najwyższym poziomie, mogłem z nią robić wszystko co tylko chciałem, a do tego uczucia którymi ją darzyłem sprawiały że były to niezapomniane przeżycia. Nie jestem człowiekiem dla którego jest to bardzo istotne ale nie ukrywam, podobało się:). 

 

Mimo wszystko ciągle czułem frustrację związaną z tym że to jest jednak na odległość. W dłużej perspektywie zaczęło to rzutować też na nasze spotkania bo moje zachowanie w związku z tym żalem zaczęło się ochładzać. (Zacząłem zauważać że inwestuję dużo, dużo więcej) Do tego nie pomagał fakt że wszystkim dzieliła się ze swoją matką która wiecznie się we wszystko wtrącała. 

 

Jakiś czas przed rozstaniem stwierdziłem że zaryzykuję wszystko i się do nich wprowadzę, bo ona nie brała pod uwagę wyprowadzki. Miała jak zwykle swoje argumenty. Ich rodzimy język znam bardzo dobrze, do tego nie było problemu ze znalezieniem tam pracy w mojej branży. 

 

Spotkaliśmy się aby na ten temat porozmawiać, ale czułem żal bo straciłem kupę forsy żeby się tam wybrać ponieważ musiałem odwołać kilka rzeczy na jej życzenie, ponieważ mocno kręciła z terminem. Nie uważam żeby facet był zobowiązany za każdym razem płacić za kobietę, więc tym razem stwierdziłem że płacę na wyjściach tylko za siebie. Dodam że większość kosztów związanych z naszymi spotkaniami była po mojej stronie, ona nie raczyła nawet wybrać się ze mną do mojej rodziny po praniu mózgu jej matki. Do tego od początku sądziłem że to dość zamożna rodzina, jak się okazało większość z tego było pozerstwem. Ten mały detal rozpoczął lawinę nieporozumień, ona poszła poskarżyć się matce która na środku ulicy zrobiła ze mnie idiotę, wyzywając ile to na mnie pieniędzy nie wydali, jakie to mam zaburzenia psychiczne i ile jej córce przykrości sprawiłem. (Jedynym co mi dali to nocleg i czasem coś do jedzenia). Do tego mi wygadała że sobie na ich koszt robię wakacje i że jakbym ją kochał, to bym czekał ile trzeba. Moje jedyne żale w stosunku do niej sprowadzały się głównie o to że się rzadko widujemy. Co ciekawe po tej scenie ona myślała że dalej będzie normalnie, jak wcześniej. Zawinąłem się stamtąd mówiąc że nigdy nie zmarnuję życia dla takich chorych ludzi, i że nie chce mieć z jej rodziną nic wspólnego. Mimo wszystko podziękowałem za wspólny czas i się pożegnałem, jednocześnie najeżdżając ostro na jej matkę i wylewając to co dla ogólnego dobra chowałem do kieszeni. W ich domu praktycznie każdy jest skłócony, mężczyźni są demonizowani a gości nie miewają, bo każdy jest zły. 

 

Mimo wszystko od niej samej bezpośrednio nie spotkały mnie większe przykrości, dlatego było to tak ciężko skończyć. Zdrowy rozsądek podpowiadał mi że osoba z takiej rodziny nie może być dobrą partnerką na dłuższą metę ale mimo wszystko doznałem od niej tyle bliskości jak nigdy wcześniej. Faktycznie chciałem dla niej wszystko poświęcić i ją poślubić, a ta wizja bardzo wbiła mi się w głowę, bo nawet wyobrażaliśmy sobie wspólne dzieci i wspólną przyszłość. Jest to już moja któraś z kolei relacja, ale pierwsza w którą się tak zaangażowałem. 

 

Jak byście się z tego wyleczyli? Trochę mi się życie zawaliło bo moje wszystkie plany na przyszłość się w jednym momencie skończyły. Mam hobby, znajomych, rodzinę, normalne życie ale mimo to ciężko mi dojść do siebie. Boję się że już każdą następną będę do niej porównywał i że nie będę w stanie stworzyć zdrowej relacji. Nie miałem wcześniej laski o której mógłbym powiedzieć że jest 10/10. Miała w sobie coś czarującego, co sprawiało że ego mi skakało w górę. Łapię się na tym że najchętniej bym do niej jeszcze zadzwonił, mimo że szacunek do samego siebie nie pozwalał mi w tym dalej tkwić.

Link to comment
Share on other sites

Sam jestem swieżo po rozstaniu, miesiąc po, mieszkalismy ponad 2 lata razem, ćwiczę, podrozuje, sledzę forum, dbam o siebie. Poza tym przewertuj tematy na forum bo takich tu były dziesiątki. Przede wszystkim ona nie jest wyjątkowa, chyba, że jeśli tak bardzo się przy tym upierasz to każda jest.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

23 minuty temu, Boczq napisał(a):

10/10

10 na 10 a jednak zjebana. Jesteś na forum od roku ponad. Szanuj się, amazonek jest pełno , szkoda życia na gada/ gady ( jej mama i ona ) ponadto tyle piszą żebyś patrzył na relacje z rodzicami, relacje jej rodziców i co? Patrzyłeś?  Wyleczysz się, po prostu weź redpilla. 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

6 minutes ago, EmseyXYZY said:

Sam jestem swieżo po rozstaniu, miesiąc po, mieszkalismy ponad 2 lata razem, ćwiczę, podrozuje, sledzę forum, dbam o siebie. Poza tym przewertuj tematy na forum bo takich tu były dziesiątki. Przede wszystkim ona nie jest wyjątkowa, chyba, że jeśli tak bardzo się przy tym upierasz to każda jest.

Bynajmniej, jej wyjątkowość narysowała w moich oczach ta historia, ale pomogło trochę napisanie tego, przeczytanie i przeanalizowanie

7 minutes ago, Dzingolo said:

10 na 10 a jednak zjebana. Jesteś na forum od roku ponad. Szanuj się, amazonek jest pełno , szkoda życia na gada/ gady ( jej mama i ona ) ponadto tyle piszą żebyś patrzył na relacje z rodzicami, relacje jej rodziców i co? Patrzyłeś?  Wyleczysz się, po prostu weź redpilla. 

W to nie wątpię, ale chciałbym ten proces przyspieszyć 😁

Link to comment
Share on other sites

Cytat

wciąż nie dawało mi spokoju dlaczego ona robi w balona tego gościa, którego zna całe życie?

Na pewno nie jest taka, ale dla mnie zrobiła wyjątek. ;)

Cytat

chciałem dla niej wszystko poświęcić

Nigdy tak nie rób.

 

A jak się wyleczyć? MGTOW, idź grać w Tomb Raider jedną ręką etc. ;)

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Pierwsze dwa miesiące są najgorsze, potem zacznie schodzić, ale to ile to potrwa to już zależy od poziomu upojenia.
 

2 godziny temu, Boczq napisał(a):

 Trochę mi się życie zawaliło bo moje wszystkie plany na przyszłość się w jednym momencie skończyły.


Wszystkie twoje plany = ona? Niziutko. Więcej szacunku do siebie, to ona straciła dobrą partię i już nie ma powrotu.

 

2 godziny temu, Boczq napisał(a):

Boję się że już każdą następną będę do niej porównywał


Będziesz. Do czasu aż nie spotkasz kolejnej przy której:

 

2 godziny temu, Boczq napisał(a):

Miała w sobie coś czarującego, co sprawiało że ego mi skakało w górę.


Nie chodzi o nią tylko o emocje, które ci dawała. Większość z nas przez to przechodziła. Ja na przykład byłem jak w transie, bardzo intensywne to było, wystarczyło jedno jej słowo, żeby mnie porobić, wpasowała się w moje gusta w 100%. Ucięcie tego było dla mnie gorzkim doświadczeniem, ale potrzebowałem tego żeby okrzepnąć. Życie.

Znasz język, masz doświadczenie, nadchodzi lato - korzystaj kolego, korzystaj, bo młodszy niż dzisiaj już nie będziesz.

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

23 minutes ago, dziadul said:

Na pewno nie jest taka, ale dla mnie zrobiła wyjątek. ;)

Nigdy tak nie rób.

 

A jak się wyleczyć? MGTOW, idź grać w Tomb Raider jedną ręką etc. ;)

Właśnie dlatego cały czas mi to siedziało w głowie 🤣. Nie skreśliłem jej przez ten fakt bo sam nie zawsze byłem wzorem cnót, jednak gdy zacząłem ją brać pod uwagę jako potencjalny materiał na żonę to coraz częściej miałem w tej kwestii przemyślenia. 

Z tym poświęceniem wszystkiego to może trochę przesadziłem, ale całkowita zmiana środowiska, zostawienie dotychczasowego poukładanego życia żeby rozpocząć nowe to dość dużo.

3 minutes ago, Hipolit Skalski said:

Pierwsze dwa miesiące są najgorsze, potem zacznie schodzić, ale to ile to potrwa to już zależy od poziomu upojenia.
 


Wszystkie twoje plany = ona? Niziutko. Więcej szacunku do siebie, to ona straciła dobrą partię i już nie ma powrotu.

 


Będziesz. Do czasu aż nie spotkasz kolejnej przy której:

 


Nie chodzi o nią tylko o emocje, które ci dawała. Większość z nas przez to przechodziła. Ja na przykład byłem jak w transie, bardzo intensywne to było, wystarczyło jedno jej słowo, żeby mnie porobić, wpasowała się w moje gusta w 100%. Ucięcie tego było dla mnie gorzkim doświadczeniem, ale potrzebowałem tego żeby okrzepnąć. Życie.

Znasz język, masz doświadczenie, nadchodzi lato - korzystaj kolego, korzystaj, bo młodszy niż dzisiaj już nie będziesz.

Aż tak źle nie jest, żeby była całymi moimi planami. Od pewnego czasu tak kierowałem swoim życiem, żeby tu zamknąć swoje sprawy i wyjechać do niej. Na całe szczęście żadnych drastycznych decyzji nie zdążyłem podjąć ale wiele niepotrzebnych zapadło, i teraz będzie trzeba to odkręcić. Wiesz jak to jest, człowiek łatwo przywiązuje się do ładnych obrazków które sobie w głowie ułoży, szczególnie gdy się tą wizję przyszłości pisze z drugą osobą. Aktualnie coraz bardziej zdaję sobie sprawę że dla tych ludzi zawsze robiłbym za mało, moje poświęcenie nigdy by nie było docenione i finalnie pewnie musiałbym utrzymywać księżniczkę wraz z jej dysfunkcyjną rodziną. Chyba wolę przeznaczyć te zasoby na bycie przeciętnym, ale za to spełniającym się gościem 😁

 

10 minutes ago, Hipolit Skalski said:

Nie chodzi o nią tylko o emocje, które ci dawała. Większość z nas przez to przechodziła. Ja na przykład byłem jak w transie, bardzo intensywne to było, wystarczyło jedno jej słowo, żeby mnie porobić, wpasowała się w moje gusta w 100%. Ucięcie tego było dla mnie gorzkim doświadczeniem, ale potrzebowałem tego żeby okrzepnąć. Życie.

Co sprawiło że przejrzałeś na oczy?

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, Boczq napisał(a):

Coraz więcej gadaliśmy, zaczęły się spotkania (mimo że wciąż była w związku).

 

2 godziny temu, Boczq napisał(a):

Po drodze znalazłem sobie kogoś, z kim nieomal wszedłem w związek żeby zapomnieć. Wtedy się spotkaliśmy i ona podobno zostawiła go "żeby zemną być". Uznałem że co mi szkodzi i wszedłem w to po uszy. Do tego momentu wszystko było sielankowo, gdy się zeszliśmy zaczęły się schody. 

Zaczęła tracić, więc to był sposób na Ciebie.

 

2 godziny temu, Boczq napisał(a):

Ciągle słyszałem że jest nieodpowiedni moment na spotkanie, że ona ma mnóstwo na głowie w związku z czym widywaliśmy się raz na 2/3 miesiące.

A jakby w pracy Cię tak zbywał przełożony to jakbyś to odbierał? 

 

2 godziny temu, Boczq napisał(a):

Mimo wszystko od niej samej bezpośrednio nie spotkały mnie większe przykrości, dlatego było to tak ciężko skończyć. Zdrowy rozsądek podpowiadał mi że osoba z takiej rodziny nie może być dobrą partnerką na dłuższą metę ale mimo wszystko doznałem od niej tyle bliskości jak nigdy wcześniej. Faktycznie chciałem dla niej wszystko poświęcić i ją poślubić, a ta wizja bardzo wbiła mi się w głowę, bo nawet wyobrażaliśmy sobie wspólne dzieci i wspólną przyszłość. Jest to już moja któraś z kolei relacja, ale pierwsza w którą się tak zaangażowałem. 

W zamian za złe traktowanie, olewanie, chciałeś jej oddać wszystko. Dla beznadziejnego szefa też byś się tak poświęcił? 

 

2 godziny temu, Boczq napisał(a):

Jak byście się z tego wyleczyli? Trochę mi się życie zawaliło bo moje wszystkie plany na przyszłość się w jednym momencie skończyły.

Odpowiem jak ja wychodziłem po 11-letniej relacji. Czas, własne priorytety. Tylko i aż tyle. Haj emocjonalny jest silny, wspomnienia są silne, więc tu logika nie podziała mocno. Musiałbyś jej w jeszcze coś mocniejszego, ale to może być nawet bardziej toksyczne niż to co było ostatnio, więc szkoda na to energii. Miałem takie okazje, sam siebie zblokowałem. Trochę żałuję (bo mogłem mieć więcej seksu), a z drugiej strony komfort, cisza, spokój zdecydowanie przeważa. Rozwinąłem się niesamowicie na wielu płaszczyznach od tamtej pory, koncentrując się na własnych priorytetach. 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Nigdy, ale to przenigdy nie wprowadzasz się do baby tym bardziej nie wyprowadzasz się do jej miasta rzucając wszystko.

Chce z Tobą zamieszkać, proszę bardzo, bierzesz ją do siebie jeśli już - zawsze!

W przeciwnym razie na dzień dobry równowaga jest zachwiana a role odwrócone.

Finał latwy do przewidzenia.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, Boczq napisał(a):

Nie miałem wcześniej laski o której mógłbym powiedzieć że jest 10/10.

 

To sobie znajdź taką, która jest 12/10... 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Wypowiem się za siebie.. po wszystkich miłosnych perypetiach nie wszedł bym w związek, relacje i nie wiązał przyszłości z babą, która aktualnie jest w związku bądź w trakcie jakis aktów prawnych typu rozwodów itd.

 

Na zdrowy rozsądek nie jest to siadanie na dupe 10/10 tylko pewność, ze 10/10 to będzie z tego problemów.

 

Chwile pocierpisz i będzie dobrze, glowa do góry.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

10 godzin temu, Kogut napisał(a):

Nigdy, ale to przenigdy nie wprowadzasz się do baby tym bardziej nie wyprowadzasz się do jej miasta rzucając wszystko.

Chce z Tobą zamieszkać, proszę bardzo, bierzesz ją do siebie jeśli już - zawsze!

W przeciwnym razie na dzień dobry równowaga jest zachwiana a role odwrócone.

Finał latwy do przewidzenia.

Stary w 100% zgoda. Natomiast nie należy zapominać o kontekście. Z perspektywy dobrobytu owszem. No, ale nie jak ktoś jest np. (skrajny przypadek) w kryzysie bezdomności to się nie będzie nad tym zastanawiał.

 

W moim przypadku chęć zmiany otoczenia pomogła w podjęciu decyzji, wrociłem i już mam dosyć. Muszę się pilnować, żeby nie podjąć kolejnej beznadziejnej decyzji.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

17 godzin temu, Boczq napisał(a):

Jak byście się z tego wyleczyli? Trochę mi się życie zawaliło bo moje wszystkie plany na przyszłość się w jednym momencie skończyły. Mam hobby, znajomych, rodzinę, normalne życie ale mimo to ciężko mi dojść do siebie. Boję się że już każdą następną będę do niej porównywał i że nie będę w stanie stworzyć zdrowej relacji. Nie miałem wcześniej laski o której mógłbym powiedzieć że jest 10/10. Miała w sobie coś czarującego, co sprawiało że ego mi skakało w górę. Łapię się na tym że najchętniej bym do niej jeszcze zadzwonił, mimo że szacunek do samego siebie nie pozwalał mi w tym dalej tkwić.

Czas leczy rany. Banał, ale to prawda. Miałem kilka relacji 2-3, nawet 5 letnie. Miałem narzeczoną i też myślałem, że nie znajdę lepszej. I wiesz co? Każda kolejna była lepsza od poprzedniej. Myliłem się. 

 

Mózg będzie Ci płatał figla (z natury nie lubimy czegoś tracić), ale jak wiesz co z czym i dlaczego, to łatwiej to przeżyć. Poczytaj sobie forum, poczytaj historie Braci. Jestem pewien, że za rok będziesz się z tego śmiał. 

 

Co ja bym zrobił na Twoim miejscu: 

1. Zablokował, usunął, wszędzie - tel, socjale itp. (zero kontaktu) 

2. Usunął/wyrzucił/schował gdzieś wszystkie fotki i rzeczy z nią związane, które Ci przypominają 

3. Żył swoim życiem, nie alienował się, gadał z kumplami

4. Przyswajał dalej wiedzę z Redpilla, książki, youtube, forum

5. Poszedł w sport, aby emocje tam wyładować

6. Zadbaj o siebie (wygląd, sylwetka, ubiór, fryzura) - bo możesz mieć obniżone poczucie własnej wartości 

 

Czego bym nie robił:

1. Nie kontaktował/spotykał się pod żadnym pozorem "oddania czegoś", itp. (od tego jest ewentualnie kurier/poczta)

2. Nie szedł w tryb imprezy i chlania/ćpania itp. przez dłuższy czas. To działa na chwilę, a później dostajesz rachunek x10

3. Nie szedł w inną relację typu "plaster". Wiem, że tutaj kilku Braci sobie chwali - ja ze względów moralnych bym tego nie robił. Ale możesz atakować jakąś relację typu FWB

 

Finalnie na końcu warto się zastanowić dlaczego tak długo tolerowałeś tę relację i dlaczego nie widziałeś aż tylu czerwonych flag (oblałeś test z Redpilla :)

 

Okres zakochania to czysta chemia, seks poza cielesnymi uciechami to endorfiny, dopamina, serotoina, oksytocyna (która odpowiada za więź). Stąd Twoje odczucia teraz (poczucie straty, ból, może lęk). 

 

Będzie dobrze, zobaczysz. Musisz tylko zminimalizować teraz te straty czasu rozmyślania nad nią. Przed nami lato, zobaczysz, że szybko witamina D3 pomoże Ci w dobrym nastroju. Z czasem zaczniesz widzieć jej wady (teraz będziesz ją gloryfikował, ale to też mija). Trzymaj się Brachu. 

  • Like 1
  • Thanks 3
Link to comment
Share on other sites

19 minut temu, Spokojnie napisał(a):

Nie szedł w tryb imprezy i chlania/ćpania itp. przez dłuższy czas.

 

Wydrukować to sobie i powiesić na ścianie!

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Spokojnie napisał(a):

Nie kontaktował/spotykał się pod żadnym pozorem "oddania czegoś", itp. (od tego jest ewentualnie kurier/poczta)

Czy ma ktoś sposób cywylizowany jak odzyskać swoje rzeczy? Moja była jest jebnięta. Część z tych rzeczy mi kupiła sama, są to ciuchy oryginalne, bluzy, koszulki, kurtka, są też rzeczy, które kupiłem sam. Nie mam zamiaru się z nią widzieć. Ona wystawia oje rzeczy na vinted za 1 zł, uważam, ze ich nie wysyla tylko próbuje nie podkurwić. Jak się wściekne to jej przedsądowe wezwanie wyśle, darowizna to darowizna.

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

13 hours ago, facundo said:

po wszystkich miłosnych perypetiach nie wszedł bym w związek, relacje i nie wiązał przyszłości z babą, która aktualnie jest w związku

Też mnie takie nigdy nie interesowały bo to nie świadczy dobrze o takiej potencjalnej partnerce. Jak już mówiłem, chciałem się zabawić a straciłem głowę 🤣.

1 hour ago, Spokojnie said:

I wiesz co? Każda kolejna była lepsza od poprzedniej

Jak tak o tym myślę to faktycznie, u mnie to wygląda podobnie. 

Wizja ponownego wystawienia się na rynek matrymonialny mnie mocno odpycha. Jak trzeba było to jakoś tam zawsze zagadałem ale nie lubię tego robić. Męczy mnie pokazywanie najlepszej wersji siebie i zdecydowanie lepiej odnajduję się w późniejszej fazie relacji, gdy już mam tą bratnią duszę. Dużo lasek z którymi randkowałem to była totalna strata czasu i gdy wracam myślami do tych spotkań to zastanawiam się gdzie miałem głowę, żeby udawać że chce mi się słuchać co taki pustak jeden z drugim ma do powiedzenia o swoich melanżu sprzed tygodnia. Seks z kimś kogo nie darzę sympatią nigdy mnie za bardzo nie kręcił, więc w tym celu w ogóle nie chadzam na randki.

1 hour ago, Spokojnie said:

1. Zablokował, usunął, wszędzie - tel, socjale itp. (zero kontaktu) 

2. Usunął/wyrzucił/schował gdzieś wszystkie fotki i rzeczy z nią związane, które Ci przypominają 

3. Żył swoim życiem, nie alienował się, gadał z kumplami

4. Przyswajał dalej wiedzę z Redpilla, książki, youtube, forum

5. Poszedł w sport, aby emocje tam wyładować

6. Zadbaj o siebie (wygląd, sylwetka, ubiór, fryzura) - bo możesz mieć obniżone poczucie własnej wartości 

 

Tak zrobiłem. Zawsze usuwałem byłe żeby nie kusiło się odzywać. Mam trochę wyrzuty sumienia zachowując się w ten sposób, żeby nie wyszło że jestem na kogoś śmiertelnie obrażony i od razu uważam za wroga, ale z drugiej strony jaki jest cel mieć taką osobę w kontaktach?

 

Całe szczęście nie zrezygnowałem z życia towarzyskiego, mam pracę którą uwielbiam i kilka zajawek które pochłaniają mnie na całe dni. W planach trochę podróży (to też mi jej matka wypomniała, jak śmiem sobie gdzieś jeździć gdy ona siedzi w domu, że mam za dużo czasu i tylko przyjemności mi w głowie X D. Do tego stwierdziła że to ja powinienem jej wszystkie wyjazdy stawiać. W jej chorej głowie powinienem grzecznie siedzieć i czekać na wezwanie).

 

Na szczęście się nie zapuściłem w trakcie tego związku. Nie miałem oczywiście tyle zapału co w momentach bycia kawalerem ale wciąż dobra sylwetka i zajawka na ulubiony sport się utrzymały. Co jej trzeba przyznać, od kiedy się zeszliśmy udzieliła mi mnóstwo świetnych porad modowych i kupiliśmy razem tony super ciuchów. Nie mam pojęcia kiedy to wszystko wynoszę 🤣.

 

1 hour ago, Spokojnie said:

1. Nie kontaktował/spotykał się pod żadnym pozorem "oddania czegoś", itp. (od tego jest ewentualnie kurier/poczta)

2. Nie szedł w tryb imprezy i chlania/ćpania itp. przez dłuższy czas. To działa na chwilę, a później dostajesz rachunek x10

3. Nie szedł w inną relację typu "plaster". Wiem, że tutaj kilku Braci sobie chwali - ja ze względów moralnych bym tego nie robił. Ale możesz atakować jakąś relację typu FWB

Po tym co się nasłuchałem nawet by mi nie przyszło do głowy podejść pod jej dom.

 

Nie piję, nie palę, nie daje mi to żadnego ukojenia.

 

Właśnie się umówiłem ze starą znajomą XD. Nie wiem czy to dobra droga, wątpię żebym ją pokochał a nie chciałbym jej skrzywdzić.

 

1 hour ago, Spokojnie said:

Finalnie na końcu warto się zastanowić dlaczego tak długo tolerowałeś tę relację i dlaczego nie widziałeś aż tylu czerwonych flag (oblałeś test z Redpilla

Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Z każdym kolejnym dniem po rozstaniu sam się o to pytam, dlaczego sobie na tyle pozwoliłem. Chyba z lenistwa, bo jak wspomniałem, na samą myśl o poszukiwaniu czegoś nowego i nurkowaniu w stercie odpadów robi mi się niedobrze. Mówiłem sobie że nie jest tak źle, przynajmniej mam z kim porozmawiać, ktoś mi okazuje zainteresowanie, czasem można się do kogoś przytulić, wyżyć I fajnie spędzić czas. Ciężko się z tego rezygnuje haha.

Link to comment
Share on other sites

19 godzin temu, Boczq napisał(a):

Wraz z upływem urlopu poznałem jej rodzinę, coraz bardziej się do siebie zbliżyliśmy, całodniowe spacery, noce pod gwiazdami.. magia! Zaczęła mi imponować swoim podejściem do życia, wizją na przyszłość, wykształceniem i niespotykaną u jej rówieśników inteligencją. Po powrocie nie byłem w stanie jej sobie wybić z głowy, żadna laska mnie już nie była w stanie zainteresować. 

To było w Himalajach czy na polskiej ziemi? 

Po pierwsze primo:

najczęściej jej matka jest jej alfonsem. Pierdolnij to sobie na lustrem. 

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, GriTo napisał(a):

Wydrukować to sobie i powiesić na ścianie

 

5 minut temu, zuckerfrei napisał(a):

Pierdolnij to sobie na lustrem

Jedna firma czy konkurencja? :D

  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
20 godzin temu, Boczq napisał(a):

Ja nie miałem wtedy żadnych konkretnych planów bo ona pochodzi z innego kraju i nie traktowałem poważnie takich relacji. Szukałem wtedy raczej wakacyjnej przygody bo byłem jakiś czas po rozstaniu. 

Częstym błędem jest nie trzymanie się wstępnych założeń. 

Jak dziewczyna na przykład od początku wydaje się rozwiązła, niewierna, i chcesz od niej seksu, to należy wycofać się jak zaczynasz coś czuć. Faceci czasem zaczynają romantyzować taką relację i sami sobie tłumaczyć, że ona nie jest taka, jaka jest.

Jak dziewczyna nawiązuje relację będąc z innym, to jak dla mnie nie nadaje się do czegoś dłuższego. Ale to już pewnie wiesz :)

20 godzin temu, Boczq napisał(a):

wciąż nie dawało mi spokoju dlaczego ona robi w balona tego gościa, którego zna całe życie?

Nie mają kobiety z tym problemu nawet gdy są w 20-letnim małżeństwie. Gdy "uczucie się wypaliło" to nie ma znaczenia ile dla kobiety się robi i często wspólne wspomnienia też nic nie znaczą. No tak to jest, nie ma co się o to obrażać tylko trzeba zaakceptować. Ja na przykład mam masę dobrych wspomnień w poprzednim miejscu pracy, i wiele bardzo dobrych znajomości, ale nie miałem żadnych skrupułów by kompletnie się od tego odciąć i przejść do innej pracy/branży, gdy nadarzyła się taka okazja, a jednocześnie ówczesne miejsce pracy nie dawało możliwości większego rozwoju i stabilności zatrudnienia. To kobiety analogicznie mają z relacjami D-M.

20 godzin temu, Boczq napisał(a):

Zdrowy rozsądek podpowiadał mi że osoba z takiej rodziny nie może być dobrą partnerką na dłuższą metę ale mimo wszystko doznałem od niej tyle bliskości jak nigdy wcześniej.

Desperacja często wygra ze zdrowym rozsądkiem ;/

20 godzin temu, Boczq napisał(a):

ak byście się z tego wyleczyli? Trochę mi się życie zawaliło bo moje wszystkie plany na przyszłość się w jednym momencie skończyły. Mam hobby, znajomych, rodzinę, normalne życie ale mimo to ciężko mi dojść do siebie. Boję się że już każdą następną będę do niej porównywał i że nie będę w stanie stworzyć zdrowej relacji. Nie miałem wcześniej laski o której mógłbym powiedzieć że jest 10/10. Miała w sobie coś czarującego, co sprawiało że ego mi skakało w górę. Łapię się na tym że najchętniej bym do niej jeszcze zadzwonił, mimo że szacunek do samego siebie nie pozwalał mi w tym dalej tkwić.

Spójrz na to tak, jeśli wyrwałeś jedną taką dziewczynę co uważasz za 10/10, to i wyrwiesz kolejną, jeśli tylko będziesz aktywny.

Daj sobie trochę czasu na dojście do siebie, ale nie za dużo, tydzień-dwa. I działaj z kolejnymi kobietami. Przejdzie Ci. Będzie to szybciej jeśli porandkujesz z kolejnymi kobietami, wtedy przestaniesz tak romantyzować byłą relację. 

Z moich doświadczeń to człowiek wraca myślami do byłej relacji, gdy jest na głodzie, nie ma nowej-kolejnej. Ja tak miałem gdy byłem przez kwestie zdrowotne wyjęty z podrywu na 2 tygodnie i nie miałem nowej relacji, to ciągle wracałem myślami do baby co spotykała się ze mną zdradzając swojego faceta, mając jednak z tyłu głowy że z nią nie będę i że takie odczucia to kwestia przejściowa. Tu nie ma magii, przekierujesz swoje romantyczno-seksualne skupienie na inne kobiety to zapomnisz o byłej. Tyle dobrze że jak piszesz, masz hobby, znajomych, rodzinę, zorganizowane życie. Bo czasem wiesz, mężczyźni kończą relację małżeńską gdzie mają dzieci i wspólne biznesy z żoną, wtedy wchodzi masa komplikacji, opieka naprzemienna, walka w sądzie, podział majątku, restrukturyzacja działalności i tak dalej. a przy tym utrata bliższych relacji bo nimi kierowała partnerka i ona odcinała faceta od jego rodziny.

Każda kobieta da bliskość i seks.

Siądź z kartką i zaplanuj kolejne działania. 

18 godzin temu, Boczq napisał(a):

utrzymywać księżniczkę wraz z jej dysfunkcyjną rodziną.

No właśnie częstym wyznacznikiem czy relacja się uda jest to jak wygląda rodzina kobiety i ich relacje.

 

Ja bym jej nie blokował bo to świadczy o takiej emocjonalnej relacji, nie jestem zwolennikiem blokowania, natomiast oczywiście bym się nie kontaktowal i nie oglądał starych zdjęć itd.

Proponuję też nie wczytywać się obecnie zbytnio, w treści redpillowe i damsko-męskie, bo będziesz je czytać porównując to do swojej byłej relacji. Przez co będziesz cały czas sobie ją przypominać. 

Teraz nie jest dla Ciebie dobry czas na czytanie takich treści, poza tym tematem co założyłeś. Bo jak będziesz np. 4 godziny dziennie czytać Forum albo oglądać YT na tematy D-M to będziesz te 4 godziny dziennie analizować swoją byłą. Lepiej dla Ciebie zrobić autorefleksję, podyskutować tutaj, i spędzić czas na świeżym powietrzu, idź do lasu, do parku, odetnij się od treści co by mogły prowokować myślenie o niej. W ten sposób odzyskasz spokój ducha, nie będzisz znerwicowany i szybciej o niej zapomnisz.

Godzinę temu, Boczq napisał(a):

Wizja ponownego wystawienia się na rynek matrymonialny mnie mocno odpycha. Jak trzeba było to jakoś tam zawsze zagadałem ale nie lubię tego robić. Męczy mnie pokazywanie najlepszej wersji siebie i zdecydowanie lepiej odnajduję się w późniejszej fazie relacji, gdy już mam tą bratnią duszę.

Rozumiem to bo sam randkuję. Ale to bardzo źle że "cię odpycha". Bo będziesz mniej skłonny do zakończenia złej relacji, będziesz więcej tolerować, jeśli randkowanie, flirt, poznawanie, nie sprawia Ci frajdy. Zastanów się, dlaczego masz do tego awersję (Ty konkretnie), i co możesz zrobić by zmienić podejście. Ja tu już widzę dwie rzeczy, piszesz
- "rynek matrymonialny mnie mocno odpycha" -> nie myśl o rynku matrymonialnym, statystykach itd. tylko po prostu zagaduj, poznawaj, randkuj, ruchaj obserwuj jak to mawia @zuckerfrei xd
- "Dużo lasek z którymi randkowałem to była totalna strata czasu i gdy wracam myślami do tych spotkań to zastanawiam się gdzie miałem głowę, żeby udawać że chce mi się słuchać " -> wyluzuj, jak nie pasuje laska no to tracisz tylko godzinę z dnia, na przyjscie na kawę, jej wypicie, powrót. Ja też miałem randki z imprezowiczkami, prostaczkami co nie potrafiły się normalnie wysłowić i mówiły jak przekupka na targu, albo nudnymi babami bez energii. Ale patrzę tak że no ok godzinka stracona lecz jakieś doświadczenie zyskane, przewietrzyłem się, byłem w nowej kawiatni.

Godzinę temu, Boczq napisał(a):

Mam trochę wyrzuty sumienia zachowując się w ten sposób, żeby nie wyszło że jestem na kogoś śmiertelnie obrażony i od razu uważam za wroga, ale z drugiej strony jaki jest cel mieć taką osobę w kontaktach?

EEE tam to normalne przecież że nie kontaktujesz się po zerwaniu, ja bym tylko nie blokował bo to jest dla mnie niedojrzałe. Do blokowania widże tylko dwie przesłanki

- laska ciągle wypisuje

- laska psychopatka albo ma męża/chłopaka i mogłaby np. nasłać na Ciebie jego, albo kolegów, pokazując że do niej wypisujesz, no to jak ona będzie mieć Ciebie zablokowanego to oni to zobaczą i stwierdzą że jest pierdolnięta (jak miałbyś do niej wypisywać skoro ją zablokowałeś), albo zaproponują "to zadzwoń do niego ustaw spotkanie z nim a my mu wpuścimy wpierdol", a ona "nie bo mnie zablokował" xd

 

Co do wyrzutów sumienia jeszcze - to one mogą wynikać z Twojego błędnego spojrzenia na byłą relację i ogólnie na kobiety. Bo facetom po zerwaniu wydaje się że ona taka biedna, cierpi, nie poradzi sobie, a tak nie jest, ona dzień-dwa się wypłacze i leci dalej i sobie świetnie poradzi. Do tego jeśli jej nie skrzywdziłeś (a zerwanie to nie skrzywdzenie, masz do tego prawo) to zbędne wyrzuty sumienia.

Godzinę temu, Boczq napisał(a):

od kiedy się zeszliśmy udzieliła mi mnóstwo świetnych porad modowych i kupiliśmy razem tony super ciuchów.

Normalne że będąc w relacji strony się wspierają i sobie doradzają. Ona akurat te porady dawała z myślą o sobie nie o Tobie, chciała mieć po prostu u swego boku kogoś kto będzie dobrze się prezentować, traktowała Cię jako wizytówkę. 

Godzinę temu, Boczq napisał(a):

Właśnie się umówiłem ze starą znajomą XD. Nie wiem czy to dobra droga, wątpię żebym ją pokochał a nie chciałbym jej skrzywdzić.

Ja mam podejście że można randkować, spotykać się, poznawać kobiety, mieć z nimi seks, a jeśli sobie coś DOPOWIADAJĄ że będziecie zawsze razem, to jest ich problem. Co innego gdy facet obiecuje związek, narzeczeństwo, by zaliczyć kobietę i potem ją zostawić. A co innego gdy ma z nią seks ale nic nie obieca i potem zrywa gdy ona się angażuje - to drugie wg mnie jest OK. Nie odpowiadasz za to co sobie ktoś dopowiada. Mała tylko uwaga by lepiej w kręgu zawodowym i kręgu znajomych nie randkować bo nawet jeśli kobieta sobie coś dopowie to i tak otoczenie Ciebie uzna za złego.

Edited by krzy_siek
  • Like 4
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

14 minut temu, krzy_siek napisał(a):

Częstym błędem jest nie trzymanie się wstępnych założeń. 

Jak dziewczyna na przykład od początku wydaje się rozwiązła, niewierna, i chcesz od niej seksu, to należy wycofać się jak zaczynasz coś czuć. Faceci czasem zaczynają romantyzować taką relację i sami sobie tłumaczyć, że ona nie jest taka, jaka jest.

Jak dziewczyna nawiązuje relację będąc z innym, to jak dla mnie nie nadaje się do czegoś dłuższego. Ale to już pewnie wiesz :)

Amen.

 

Godzinę temu, krzy_siek napisał(a):

Ja mam podejście że można randkować, spotykać się, poznawać kobiety, mieć z nimi seks, a jeśli sobie coś DOPOWIADAJĄ że będziecie zawsze razem, to jest ich problem. Co innego gdy facet obiecuje związek, narzeczeństwo, by zaliczyć kobietę i potem ją zostawić.

Nigdy nie można założyć co będzie w przyszłości, takie obiecanki to wróżenie, ezoteryka. Im jestem starszy tym bardziej wychodzę z założenia, że w miłości jak na wojnie nie ma zasad.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Dzięki za wszystkie komentarze, bardzo mi ten post pomógł. 

Minęło zaledwie kilka dni a ja zadaję sobie pytanie - gdzie ja miałem głowę?

Nie potrafię zrozumieć dlaczego nie kopnąłem jej w dupę już dawno temu, naliczyłem tu tyle redflagów że wychodzi poza skalę. To chyba nie była żadna miłość, a jeśli była to nie skończyła się w momencie rozstania tylko już dawno temu. Nie wyobrażałem sobie bez niej życia, teraz nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak by ono wyglądało gdyby ona w nim była choćby dzień dłużej. Czasem nawet samotność jest lepszą opcją niż przesuwanie własnych granic i pozwalanie sobie wejść na łeb. Wyrzucam sobie że tak delikatnie to zakończyłem zamiast wylać z siebie cały żal. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

13 minut temu, Boczq napisał(a):

Czasem nawet samotność jest lepszą opcją niż przesuwanie własnych granic i pozwalanie sobie wejść na łeb.

Przesuwanie własnych granic dla dupy wiąże się z tym że tracisz siebie, tracisz ramę i tracisz ją. Ponadto jak chłodno popatrzysz to czemu ona swoich granic nie przesuwała dla ciebie? Ot widzisz? Komu bardziej zależało? Tobie zależało i dlatego ona sobie pozwalała na tyle. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

43 minuty temu, Boczq napisał(a):

Minęło zaledwie kilka dni a ja zadaję sobie pytanie - gdzie ja miałem głowę?

Nie potrafię zrozumieć dlaczego nie kopnąłem jej w dupę już dawno temu, naliczyłem tu tyle redflagów że wychodzi poza skalę

No i bardzo dobrze. Od tego jest forum. Natomiast bedziesz miał jeszcze momenty tęsknoty i zwątpienia. To pułapka myślenia. Ufaj racjonalnym osądom.

32 minuty temu, Dzingolo napisał(a):

Przesuwanie własnych granic dla dupy wiąże się z tym że tracisz siebie, tracisz ramę i tracisz ją

I tracisz satysfakcję ze związku.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.