facundo Posted May 13 Share Posted May 13 Czołem chłopy.. Jako że na forum ostatnio brak swieżych tematów postanowiłem podzielić sie z wami swoim aktualnym dylematem. Większość starszyzny zapewne bedzie kojarzyć mój zeszloroczny temat rozstania z babą po 5 latach związku ale dziś to juz etap zamknięty aczkolwiek pod względem swoim, życiowym to jego kontynuacja a wiec do rzeczy. Po rozstaniu i powrocie do swojego miasta uznałem, ze nie bede pakował się mamie na głowę choć mieszka sama, bez ojca i generalnie nie było żadnego problemu bo wynająłem mieszkanie z nadzieją, ze poukladam sobie to wszystko w głowie w samotności.. Tak tez sie stało i dzis jestem juz bez zbędnych wspominek, rozpamiętywania i przesadnego wracania do przeszłości ale nachodzi mnie myśl, czy jest sens wkładać komuś obcemu do kieszeni ponad 2k miesięcznie. Generalnie robie to samo tutaj, co mógł bym robic w domu rodzinnym. Praca, gotowanie, aktywnośc fizyczna, weekendowe tripy i tak leci dzien za dniem.. ostatnimi czasy zacząłem sie zastanawiać nad kwestią czysto ekonomiczną. Mam mozliwosc powrotu do domu rodzinnego, wyremontowania dolnego piętra pod siebie i akurat z tego co place aktualnie za wynajem jest to jak najbardziej do zrobienia... Nie wspomnę juz o możliwości odłożenia na przyszłość. Babona na horyzoncie brak, względy rodzinne i kontakt z mamą zawsze był i są na dobrym poziomie.. Co byście zrobili na moim miejscu ? 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted May 13 Share Posted May 13 (edited) Ja powiem tak, jak mama szanuje twoja niezależność a przy okazji też jej pomożesz ( no tak to działa że pomagamy rodzicom ) to wracaj i odkładaj pieniądze na przyszłość. Lepiej mieć 24tys zł na koncie więcej za rok niż ich nie mieć. Takie jest moje zdanie. No i starszym osobom też potrzebne jest wygadać się, mieć do kogo te przysłowiową gębę otworzyć. Edited May 13 by Dzingolo 5 Link to comment Share on other sites More sharing options...
GriTo Posted May 13 Share Posted May 13 42 minuty temu, facundo napisał(a): Babona na horyzoncie brak Żalisz się czy cieszysz? 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
facundo Posted May 13 Author Share Posted May 13 6 minut temu, GriTo napisał(a): Żalisz się czy cieszysz? Na żale pod tym względem to juz za późno, na to był czas ponad rok temu 😅 Link to comment Share on other sites More sharing options...
GriTo Posted May 13 Share Posted May 13 1 godzinę temu, facundo napisał(a): Co byście zrobili na moim miejscu ? Przypomnisz ile masz lat? Czy masz rodzeństwo? Mama o ile starsza? Czasami bywa tak, że można (a i nawet powinno się umieć) dogadać z matulą. Różnie w życiu bywa. Zależy od Twojej relacji z mamą. 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
thyr Posted May 13 Share Posted May 13 (edited) Jak jestes wiekowy +40 powrot “ekonomiczny “ ma sens ale jesli jestes mlody to bedzie cie mocno ciagnac do doop . I co poznasz kogos i kolejna przeprowadzka ? No chyba ze bedziesz chcial umilac zycie matce zmuszajac ja do zycia z hipotetyczna kolezanka . Edited May 13 by thyr 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
krzy_siek Posted May 13 Share Posted May 13 (edited) 1 godzinę temu, facundo napisał(a): pod tym względem to juz za późno, na to był czas ponad rok temu 😅 Ale to w rok tak się postarzałeś, czy o co chodzi? Co do tematu to ja bym nie mógł zamieszkać w domu rodzinnym, z rodzicami, bo ciągle wtrącaliby się w moje sprawy, gderali, narzekali, podkurwiali, dokazywali. Kwestionowali wybory zawodowe, związkowe i kazde inne. Poza tym byłbym "u nich" a nie "u siebie", a nawet jak wynajmujesz to jesteś u siebie, właściciel nie ma prawa wparować Ci ni z gruchy ni z pietruchy, to jest traktowane jak włamanie. Pytanie, czy z mamą miałbyś podobnie jak ja wyżej opisałem. Czy masz opcję zapraszać kobiety na chatę. Czy mama będzie wam zaglądać. Dla mnie, cenniejsza jest niezależność, święty spokój i zdrowie psychiczne, niż te 24k rocznie. Rodziców można wspierać inaczej, a moi to mają blisko córkę, w którą bardzo dużo zainwestowali i poprzepisywali, mają z nią stały kontakt bo 2-3 razy w tygodniu opiekują się jej dziećmi. Jak to często bywa aby coś OPowi doradzić trzeba by dodatkowych informacji, jakie ma relacje rodzinne, czy rodzeństwo wspiera matkę, czy daleko mieszka obecnie od matki, jak pracuje (zdalnie czy dojeżdża), czy przeprowadzka do mamy wiąze się ze zmianą pracy, czy planuje zakładanie rodziny, czy ma dzieci Edited May 13 by krzy_siek 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
alphachad Posted May 13 Share Posted May 13 Tu po prostu są dwie szkoły. Jedna, o dziwo bardzo spójne to jest z poradami inwestycyjnymi wszystkich osób, które znam a które no... delikatnie mówiąc to są analfabetami finansowymi. W każdym razie ta szkoła mówi kup na krechę, zamiast pakować komuś w kieszeń dwa koła papieru i ona ma w pewnych okolicznośćiach ( ta szkoła) sens. Druga mówi, że jak wynajmujesz to nie masz przed sobą tak na prawdę kilkudizesięciu lat presji że miesiąc w miesiąc kaskę w zębach trzeba przynieść. Masz pełną elastyczność i możesz sobie pozwolić np ponieść ryzyko wystartowania z biznesem w którym możesz sobie pozwolić na to by że tak powiem nie pykło. Ja np wybrałem drogę nr. 2 ale każda z tych dróg jest dobra, w zależności od osoby, jej planów, ambicji, apetytu na ryzyko itd. 1 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
wolnystrzelec Posted May 14 Share Posted May 14 Ja bym zastosował opcję hybrydową. Wracam do matuli i remontuję w taki sposób, żeby mieć tam niezależność, ale po przeprowadzce nie ładuję za dużo w ten dom, tylko zbieram na przyszłość i myślę o czymś odrębnym „w razie W”. Najlepiej zaaranżować dom tak, żebyście z matką nie musieli się za każdym razem widzieć. Zechcesz pobyć z mamą, to do siebie przychodzicie, a zechcesz być sam, to masz komfort. Sam jestem za opcją niezależności od matki, bo bardzo nie lubię wtrącania się w moje sprawy (przerabiałem temat nadopiekuńczości, „bo ona chce mojego dobra”), ale jeszcze bardziej nie chciałbym płacić za wynajem. Ale będąc u matki i mając zrobione oddzielne mieszkanie u niej będziesz mógł skupić się na zarabianiu na swoje przyszłe, odrębne gniazdo bez dużego wydawania na bieżąco. 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
facundo Posted May 14 Author Share Posted May 14 Na chwilę obecną nie zakładam, ze kogoś poznam taki temat w ogole nie wchodzi w grę, po prostu nie chce. Poznawałem tutaj będąc przez ten rok czasu i uznałem, ze nie ma to sensu i czas skupić sie na sobie, odbić sie trochę finansowo. Pracę mam na miejscu, jak na ten rejon Polski bez pleców w miarę dobrze płatną bo jestem w stanie wyciągnąć ponad 6 na rękę ( jest to praca w trybie akordowym ) Lat mam 32, rodzeństwa nie posiadam, do 26 roku mieszkałem z mamuską po czym przepowadziłem sie do ex 80km dalej nie zmieniając przy tym pracy bo byla mozliwosc dojazdu z gościem, któremu firma zwraca koszty paliwa. Moja mama nie jest osobą konfliktową, nie jest tez typem matki, która siada na glowe i pcha sie do życia. Pracuje w trybie zmianowym w służbie zdrowia. Wracając w swoje rejony po rozstaniu uznałem, ze nie na miejscu jest pchać sie jej na glowe raz ze swoimi problemami a dwa po prostu moze męskie ego w tamtym czasie nie pozwalało na taką decyzję, potrzebowałem totalnej samotności. Dzis po upływie roku mam mysli, ze pcham komuś miesięcznie prawie 3k do kieszeni za możliwość spania, gotowania, i ewentualnego podupcenia bo oprócz tego nie zmieniły sie moje pasje, podejście do sportu i innych tematów. Każdy weekend wygląda tak, ze pakuje plecak, tankuje auto i jestem tu dopiero z powrotem na niedzielne popołudnie. Po głowie chodzą mysli, żeby wrócić do domu rodzinnego, zainwestować i odłożyć częsc z tego, co aktualnie zostawiam tutaj na wynajmie. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Atanda Posted May 14 Share Posted May 14 Na Twoim miejscu wróciłbym do rodzicielki. Oczywiście po rozmowie z Nią. Kasa zawsze się przyda. Czy sens wkładać kasę w dom mamy, to trudno ocenić. W służbie zdrowia pensje będą tylko rosły, społeczeństwo się starzeje. Myśl jak zarabiać więcej. Za mało napisałeś o swojej sytuacji. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
GriTo Posted May 14 Share Posted May 14 3 godziny temu, facundo napisał(a): Lat mam 32, rodzeństwa nie posiadam, No, to sprawa się wyjaśniła. Masz więc przed sobą całe życie poprzeplatane epizodami waginalnymi (wyłącznie na Twoje życzenie). To, co zrobisz zależy od wielu zmiennych, które i tak dadzą o sobie znać, prędzej czy później. Idź do mamy, dla higieny związku zabierz ją co jakiś czas do kawiarni, do restauracji (niech się fajnie poczuje z Tobą). Zasadniczo o relacje warto dbać. Zwłaszcza że nie masz rodzeństwa. Mama jeśli około 60, to wiele ma jeszcze fajnego. Nie wiemy co planujesz. Wybór i tak (ostatecznie) należy do Ciebie. 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Tyrion Posted May 14 Share Posted May 14 Jak powyżej koledzy i na tyle na ile opisałes to wracaj do domu. Zaoszczędzisz dużo kasy, a wygląda że raczej ingerencji w zycie dużej nie będziesz miał a i tak piszesz że raczej domatorem nie jesteś. No i jak nie masz rodzeństwa, to nawet wpakowanie kasy w jakiś nieduży remont nie wydaje się problemem bo kiedyś dom spadnie na Ciebie. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Atanda Posted May 14 Share Posted May 14 To ja jeszcze zapytam, co z tatą. Bo wejdziesz w tym domu w kobiecą energię. Żeby nie było za łatwo, tj. rosół w niedzielę, pranie zrobione..... Link to comment Share on other sites More sharing options...
facundo Posted May 14 Author Share Posted May 14 Z tatą są po rozwodzie juz prawie 10 lat. Caly dół wcześniej był zaadoptowany przeze mnie, nie bylo wchodzenia sobie w interes i wyręczania czy niedzielnych obiadków. Po 26 roku życia podjąłem decyzję, ze wyprowadzę sie do miasta ex i razem cos wynajmiemy. W skrócie chodzi mi na pierwszym miejscu o podbudowanie sie finansowo, nie odmawianie inwestycji w siebie bądź rzeczy materialne kosztem płacenia wysokiego najmu. Robię wszystko tutaj, co mógł bym robic 10km dalej w domu rodzinnym i nachodzi mnie myśl, czy po prostu nie cofnąć sie wstecz, nie podbudować portfela, relacji rodzinnych i nie zainwestować choć by nawet w nowe ogrodzenie kolo domu, wyburzenie niepotrzebie stojącej i rozsypującej sie szopy na drewno. Nie jestem bankrutem, nie mam kredytów na garbie, nie posiadam dzieci ani alimentów ale widzę, ze place za cos, co nie do końca jest mi potrzebne i ze czas, energię i pieniądze mógł bym zainwestować tam, gdzie sie urodziłem i wychowałem. Link to comment Share on other sites More sharing options...
wolnystrzelec Posted May 14 Share Posted May 14 A jak wyglądają sprawy ewentualnego dziedziczenia rodzinnego domu? Niech mama żyje jak najdłużej, ale im jest starsza, tym ryzyko chorób itd. będzie większe. Czy w razie czego będziesz mógł zostać sam w tym domu? Dobrze jest mieć to przemyślane, bo z rodziną najlepiej na zdjęciu. Włożysz czas i fundusze, a potem może przyjść rodzina i nagle spłacaj procent od wartości tego, co sam zainwestowałeś. 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
facundo Posted May 14 Author Share Posted May 14 5 godzin temu, wolnystrzelec napisał(a): A jak wyglądają sprawy ewentualnego dziedziczenia rodzinnego domu? Niech mama żyje jak najdłużej, ale im jest starsza, tym ryzyko chorób itd. będzie większe. Czy w razie czego będziesz mógł zostać sam w tym domu? Dobrze jest mieć to przemyślane, bo z rodziną najlepiej na zdjęciu. Włożysz czas i fundusze, a potem może przyjść rodzina i nagle spłacaj procent od wartości tego, co sam zainwestowałeś. Kwestia dziedziczenia jest w miarę jasna i klarowna bo nie ma nikogo oprócz mnie. Mało to męskie, nie pasujące do ramy ale ostatnimi czasy poza poświęceniem czasu sobie odnoszę wrażenie, ze zaniedbałem tez relacje rodzinne I czas w końcu skupić sie na tym co namacalne, obok a nie na poznawaniu i obracaniu dup.. na to zawsze jest bądź znajdzie sie czas. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
krzy_siek Posted May 14 Share Posted May 14 Może zatem załóż sobie że przeprowadzasz się na jakiś ograniczony czas np. 2 miesiące, i rób ograniczone finansowo i czasowo inwestycje (jeśli planujesz). Po tych powiedzmy 2 miesiącach będziesz widzieć, jak się czujesz. Bo może stwierdzisz, że takie życie Cię "rozleniwia", i zamiast inwestować w siebie jak to opisujesz, to "poczujesz się wygodnie". Z tego co opisujesz zdawać się może że tak nie będzie, ale to się po czasie okazuje. Ja jestem w podobnym wieku (33) i jak zjeżdżam do rodziców na wieś na pobyt max 3-4 dniowy to się rozleniwiam. Rozmyślam o dzieciństwie, przeszłości zamiast teraźnieszości i planach. To jest dobra odskocznia, na święta, ale ciągle z rodzicami tam żyć, byłoby dla mnie źle. U Ciebie kwestie finansowe, ewentualne dziedziczenie, relacje z mamą, sugeruje że warto może spróbować. Najwyżej sobie znowu wynajmiesz po jakimś czasie, gdy uznasz że już na to czas. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
JoeBlue Posted May 15 Share Posted May 15 W wielu filmach czy książkach kryminalnych gdzie szuka się sprawcy wskazówką jest "Idź za pieniędzmi". Z tego wynika, że moją radą jest to, żeby wrócić do matki. Wprawdzie przyszło mi do głowy, że wtedy nie zaprosisz panienki na noc, ale wielu nie ma takiej możliwości i sobie radzą. Są hotele, lasy, wycieczki weekendowe i lody w samochodzie. Sex zresztą też jeśli się nie boisz. Dodaje nawet więcej emocji. To najmniejszy problem. Link to comment Share on other sites More sharing options...
EmseyXYZY Posted May 15 Share Posted May 15 Kurdę, w zasadzie sam mógłbym ten temat napisać, jestem w niemal identycznej sytuacji, tylko nie mam roboty, jest ojciec i siostra i warunki gorsze. Nie mam odpowiedzi na to pytanie. Ja swoje rozwiązanie traktuję tymczasowo, ale gdyby były takie warunki jak Ty opisujesz nie wiem czy bym kombinował. 24 tysiące to tyle tanich lotów 😅✈️ 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted May 15 Share Posted May 15 @facundo widzisz, względu ekonomiczne oraz sytuacja z mamą ( dobra relacja i nadal niezależność ) mówią same za siebie. Pieniądze co zaoszczędzisz możesz wydać lub zainwestować, a przy okazji mama też będzie miała cię w razie co pod ręką. To chyba w przyrodzie nazywa się symbioza. 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Arghor Posted May 21 Share Posted May 21 Bracie, odpowiedz sobie na jedno proste pytanie: Czy lepiej oddawać, pewnie niemałą kasę co miesiąc obcej osobie, czy lepie dać ją mamie, lub włożyć w remont? Tyle i tylko tyle. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts