fitmaster Posted May 17 Share Posted May 17 Witajcie, czytam od jakiegoś czasu to forum, sam edukuje się w tej tematyce również. Byłem kiedyś wielkim białorycerzem i od tamtej pory powiedziałem sobie nigdy więcej i zbudowałem w sobie pewne cechy charakteru, które według mnie nie powinny sprowadzić mnie do roli podnóżka. Ja 34. Ona 30. Związek 2.5 roku. Mieszkamy ze sobą. Nigdy nie boli głowa. Stara się dziewczyna. Troskliwa. Bardzo ładna.Cala rodzina zachwycona nią. Nieprzepracowana trauma po stracie ojca. Nie ma tak naprawdę kontaktu z koleżankami/ przyjaciółkami. Widzi się z jedną na kawie raz na 3/4miesiace. Ma bardzo silne więzi z rodzenstwem i mamą. Bardzo lubi przebywać ze mną. Naiwna niestety i dajaca die wykorzystywać z racji jej dobrego serca. Boi się mówić głośno swoje zdanie. Do rzeczy. Wychodzę raz na 2 miesiące do klubu. Bo lubię muzykę. Lubię się wyczillować po mocno obciążających wrażeniach w pracy. Nie idę by podrywać kogokolwiek. Wcześniej chodziłem bez niej. Od jakiegoś czasu z nią. I raz na jakiś czas z kuzynem czy przyjacielem. Urwał mi się film i podczas imprezy tańczyłem a raczej dotykałem inną. No odwaliłem, ale nawet wyrzutów nie miałem bo nie wiedziałem, że to zrobiłem. Ale no niewątpliwie wsryd za to co zrobiłem. Pije alkohol raz na 1.5-2 miesięcy. Pije by się wyluzować i zawsze upijam się na śmiesznie. Od tego momentu zaczął się brak zaufania. Wczoraj podczas imprezy nie zaczekałem za nią pod łazienką. Pamiętam wszystko, ale tego zdarzenia nie i powrotu do domu również. Tak to cala imprezę bawiliśmy się razem i było super. Dzisiaj awantura na całego. Atak. Ultimatum, że albo zostajesz za tydzień w domu albo koniec z nami. Ona podczas kłótni krzyczy. Za zawsze jestem spokojny, nie obrażam nie wyzywam. Mam silne poczucie, żeby nie zistac zdominowanym. Zależy mi na niej i naszej relacji. Za rok bierzemy ślub. Za 2 dni jesteśmy umówieni na terapię dla par. Ona uważa, że wszystko to moja wina. Nie zdradzałem jej. Wyszedłem z domu, gdzie był tylko krzyk w moja stronę i oczekiwanie, że mam ją przepraszać a ona nie ma za co- powiedziała jak mogła zakochać się w takim deb.ilu Nie wiem co teraz robić, by bylo dobrze miedzy nami. Poprostu uwazam, że nie zrobiłem aż tak bardzo złej rzeczy zapominając o niej pod tą łazienką. Choć jest to poważna lampka jak ktoś pije i urywa my się film i ma dziewczynę gdzieś. Jak chcecie to mi przywalcie. Zapewne to moja wina wszystko i niepotrzebnie to tutaj napisałem. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted May 17 Share Posted May 17 (edited) 20 minut temu, fitmaster napisał(a): Jak chcecie to mi przywalcie. Avatar wstaw, przywitaj się z panami i paniami i przeczytaj regulamin. Edited May 17 by Dzingolo 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Iceman84PL Posted May 17 Share Posted May 17 Dopóki nie wypełnisz wytycznych i regulaminu forum, temat zamykam. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
fitmaster Posted May 21 Author Share Posted May 21 (edited) Jesteśmy po wizycie u pani psycholog. Ja poczułem się lżejszy. Mamy ustalone, żeby spotykać się co tydzień, bo jest dużo kwestii do przepracowania. Niewątpliwie uważam, że mam problem z piciem alkoholu tzn. upijania się i uzależnienia od imprez. Powiedziałem też, że chciałbym aby partnerka gdy widzi, że jestem już w takim stanie, żeby zareagowała i powiedziała, że już dość. Jak ona raz przesadzila to tak zrobiłem i poprostu wyszliśmy z imprezy, ale ja nie robiłem z tego niewiadomo czego. Nie umiem się długo gniewać. Ostatnie dni to przywalanie się do mnie, wzbudzanie poczucia winy. Prawda jest, że ze względu na pracę mijamy się. Ona po nocce, ja przyszedłem się pożegnać, bo jadę na trening i do rodziny co było powiedziane już dłuższy czas temu. I wyrzut, że dlaczego jadę na trening zamiast z nią zostać. Ja mówię, żebyś wyspala się, bo będziesz zmęczona. No to atak w mojà stronę, że myślę tylko o sobie, że jadę na trening, że powinienem szybko wrócić od rodziny, żeby jeszcze dziś z nią spędzić czas, bo się oddalamy i ona potrzebuje bycia razem. Ona pracuje 7 dni pod rząd, 2 dni wolne czterobrygadówka. Na szczęście od lipca zmienia pracę. Proponowałem jej, żeby pojechała razem ze mną do rodziny to ona, że nie na humoru i nie chce jechać w takiej sytuacji. Mamy bardzo duży kryzys w związku. Mi przypominają się najgorsze rzeczy z poprzedniego związku. Ostatnie kilka dni chodzę znerwicowany. Wiem, że wszystkie problemy zaczęły się ode mnie. Taniec z inną panna na oczach mojej, dwa razy zapomniałem o mojej w klubie i bawiłem się w najlepsze. Wszystko łączyło to, że się upiłem i urwał mi się film. Co o tym sądzicie? Chce, żeby było dobrze i jest to osrtnerla z którą chce być. Edited May 21 by fitmaster Link to comment Share on other sites More sharing options...
Kogut Posted May 21 Share Posted May 21 47 minut temu, fitmaster napisał(a): Powiedziałem też, że chciałbym aby partnerka gdy widzi, że jestem już w takim stanie, żeby zareagowała i powiedziała, że już dość. To żart? Potrzebujesz mamusi czy kobiety? Masz jakąś sprawczość na swoje decyzje i wybory jak przystało na faceta? Ktoś ma Cię pilnować? Nie dziwię się, że kobieta się Ciebie czepia. To klasyczne zachowanie kobiety która zamiast faceta z ramą ma obok siebie dziecko, które musi niańczyć. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
GriTo Posted May 21 Share Posted May 21 W dniu 17.05.2026 o 21:57, fitmaster napisał(a): Ona uważa, że wszystko to moja wina. Już na siebie wyrok wydałeś... 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
fitmaster Posted May 21 Author Share Posted May 21 31 minut temu, GriTo napisał(a): Już na siebie wyrok wydałeś... Czyli uważasz, że już nie ma szans? Link to comment Share on other sites More sharing options...
EmseyXYZY Posted May 21 Share Posted May 21 5 godzin temu, GriTo napisał(a): Już na siebie wyrok wydałeś... Też tak uważam, ostatnio jeżdząc rowerem słucham audiobooka Mężczyzny Racjonalnego Tomassiego. I tam jest jak byk: przepraszanie kobiety za błahe sprawy lub przyjmowanie całej winy na siebie oznacza utratę tzw. ramy, czyli kontroli nad emocjonalną rzeczywistością w związku Oto jak Tomassi tłumaczy tę dynamikę: 1. Utrata Ramy = Utrata Szacunku Rama to Twoja osobista rzeczywistość, wartości i poczucie własnej wartości. Kiedy bezwarunkowo przepraszasz za coś kobietę, rezygnujesz z własnej perspektywy i wchodzisz w jej rzeczywistość jako ten „winny”. W ujęciu Tomassiego kobieta podświadomie traci szacunek do mężczyzny, który ulega, co osłabia jej pociąg seksualny. 2. Wzbudzanie Poczucia Winy jako Narzędzie Tomassi twierdzi, że kobiety (kierowane tzw. hipergamią) dążą do testowania i kontrolowania dominacji w relacji. Jeśli mężczyzna przeprasza, daje partnerce silne narzędzie w postaci „poczucia winy”, które może ona wykorzystać do wymuszania ustępstw i ustawiania go w pozycji Beta. 3. Asertywność zamiast Uległości Zamiast tanich i częstych przeprosin, Tomassi radzi mężczyznom przyjmowanie postawy opartej na: Zrozumieniu perspektywy: Zamiast zgadzać się z jej wersją wydarzeń, warto przyjąć do wiadomości, że ona tak to odczuwa (np. „Rozumiem, że jesteś zła”), ale bez przyklejania sobie łatki „złego”. Radzeniu sobie z emocjami: Mężczyzna powinien być „punktem wyjścia” dla swoich własnych emocji i nie uzależniać swojego nastroju od tego, czy partnerka jest na niego obrażona. Stanowczości: Utrzymanie męskiej ramy wymaga odporności na próby wciągnięcia w grę w „ofiarę” i „kata” 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
fitmaster Posted May 21 Author Share Posted May 21 Przed odczytaniem tego tak postąpiłem. Powiedziałem partnerce, że rozumiem jej emocje, że porozmawiamy, ale na terapii o takich sprawach na spokojnie. Zapewniłem, że jest ważna. Nie przepraszalem jej i nie robiłem z siebie ofiary tylko chodzę uśmiechnięty, bo taki jestem. Poprostu przyznałem się raz do winy i tyle. Nie będę codziennie biczował się z tego powodu. Zobaczymy jak to dalej będzie wyglądać. Wiem, że jak wypadnę z ramy to ciężko wtedy odbudować atrakcyjność. Przerabiałem to. Byłem totalnie uległym gościem w poprzednim związku i dawałem się manipulować łzami. Za wszelkie dobre rady i wnioski z góry dziękuję. Na nikogo się nie obrażam za mocniejsze słowa. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Arghor Posted May 21 Share Posted May 21 (edited) Pierwsza rama do postawienia - alkohol Skoro ma nad tobą taką władzę i nie potrafisz sobie powiedzieć, to był ostatni shot. To zostaje ci odstawienie. To jest zero-jedynkowe, albo kontrolę masz Ty, albo alko. Lepiej wydaj kasę na ogarnięcie tego tematu niż psycho-loszki od związków. Bo w następnym będzie to samo. Druga rama - to ta, którą położyłeś. W stosunku do kobiety. Jeśli robi to o czym piszesz, to gadzi mózg już cię przekwalifikował na słabeusza. Czy do uratowania -może. Zależy jak będziesz działał w nadchodzącym czasie. Ogarnij alko - to jest najważniejsze. To będzie rozwalało twoje kolejne związki. A jak dobrze pójdzie, zaprowadzi cię na krawężnik. Edited May 21 by Arghor 1 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
GriTo Posted May 21 Share Posted May 21 W dniu 17.05.2026 o 21:57, fitmaster napisał(a): Zależy mi na niej i naszej relacji. Za rok bierzemy ślub. Nikt nie mówi Tobie co masz robić. Wiesz jak to jest (w życiu, w związku). Temu, któremu mniej zależy jest lepiej / łatwiej. Odejdzie i po temacie. Widać jak na dłoni komu jest trudniej. Zasadniczo nic w tym niezwykłego. Nikt nie mówił że będzie łatwo. Będziesz miał 35 żeniąc się z nią. Jeszcze wiele (dobrego/złego) może się wydarzyć. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Hipolit Skalski Posted May 22 Share Posted May 22 Wiesz może jak wyglądały relacje pomiędzy jej matką i ojcem? Leży tam sporo odpowiedzi na przyszłe pytania. W dniu 17.05.2026 o 21:57, fitmaster napisał(a): Nigdy nie boli głowa. Stara się dziewczyna. Troskliwa. To po chuj odwalasz krzywe akcje? W dniu 17.05.2026 o 21:57, fitmaster napisał(a): Nie ma tak naprawdę kontaktu z koleżankami/ przyjaciółkami. Widzi się z jedną na kawie raz na 3/4miesiace. Według mnie to akurat duży plus, one potrafią sporo namieszać. W dniu 17.05.2026 o 21:57, fitmaster napisał(a): Ona uważa, że wszystko to moja wina. A to jej wina, że macasz inne? W dniu 21.05.2026 o 11:15, fitmaster napisał(a): Jesteśmy po wizycie u pani psycholog. Ja poczułem się lżejszy. Tutaj bym bardzo uważał, bo wysypanie się ze słabości przy swojej kobiecie nigdy nie kończy się dobrze. One są empatyczne tylko na papierze. W dniu 21.05.2026 o 11:15, fitmaster napisał(a): No to atak w mojà stronę, że myślę tylko o sobie, że jadę na trening, że powinienem szybko wrócić od rodziny, żeby jeszcze dziś z nią spędzić czas, bo się oddalamy i ona potrzebuje bycia razem. Czarno na białym mówi ci, czego potrzebuje. W innym przypadku uznałbym to za shittest, ale w tym myślę, że warto jej posłuchać. Od "oddalamy się" do "poznałam kogoś" jest bardzo krótka droga, zwłaszcza że przez cały tydzień nie ma jej w domu. W dniu 21.05.2026 o 11:15, fitmaster napisał(a): Mamy bardzo duży kryzys w związku. Kryzys to jest jak masz na karku kredyt, dwójkę dzieci a twoja żonka znalazła w pracy wspierającego kolegę. Jest spora szansa, że wyciągniesz to na normalne tory. W dniu 21.05.2026 o 18:56, fitmaster napisał(a): Poprostu przyznałem się raz do winy i tyle. Nie będę codziennie biczował się z tego powodu. Zobaczymy jak to dalej będzie wyglądać. Wiem, że jak wypadnę z ramy to ciężko wtedy odbudować atrakcyjność. Przerabiałem to. Byłem totalnie uległym gościem w poprzednim związku i dawałem się manipulować łzami. No jest jak jest, nie biczuj się, złap się za jaja i cała naprzód. Wiedz jednak, że ona ci te akcje będzie raz na jakiś czas wypominać, ot tak dla sportu. One to uwielbiają. A na koniec, jako abstynent, nawołuję do zaprzestania picia alkoholu. Niszczy on bowiem osobę pijącą i wszystkich wokół niej. To gówno powinno zniknąć z powierzchni ziemi. 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
smerf Posted May 22 Share Posted May 22 Ogólnie ja to widzę trochę inaczej. To twoja partnerka jest mocno niedojrzała i to ona powinna chodzić do psychologa albo psychiatry najlepiej odrazu. Zaczynając od tego że dałeś się jej storpedować jakimś wybrykiem po alkoholu — gdzie wiadomo że po tym trunku ludziom odwala. Z tego co piszesz nie jesteś patologicznym pijakiem, a kimś kto raz na jakiś czas lubi gdzieś wyskoczyć i się zresetować — to jest ok. Ona natomiast robi już jazdy i to moim zdaniem w sumie za pierdoły, a nie ma jeszcze ślubu... wyobraź sobie co będzie po ślubie. Darcie ryja — a ty to akceptujesz? Mam jedną zasadę w życiu nie ważne co do mnie ktoś wypowiada w krzyku mogą być to nawet mądrości mędrców ja od razu to odrzucam i wrzucam do koszyka agresja i gaszę to jak peta, kumasz? Kolejne czerwone światło — ona już wymusza na tobie uległość względem jej oczekiwań to co widzisz to być może kończąca się wersja DEMO . Ty dajesz się napierdalać za urwany film po alkoholu a ja jestem ciekaw ile ona ma za sobą w pełni świadomych flirtów w pracy 🙂 Moim zdaniem twój problem jest taki się do niej przyzwyczaiłeś wyidealizowałeś i nie chcesz puścić tego co na ciebie naciska. Boisz się straty ale właściwie straty czego bo jak widać nie kogoś co potrafi cię zrozumieć i stosuje wobec ciebie agresje. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
fitmaster Posted May 22 Author Share Posted May 22 Wszystko wraca na właściwe tory. Wczoraj spędziliśmy ze sobą trochę czasu. Podziękowała, że odpuściłem jedną rzecz i pobyliśmy ze sobą. Był bardzo dobry sex. Dzisiaj jak wróciłem z pracy kolacja czekała na mnie. Potem również sex. Jutro idę się spotkać z przyjacielem i kuzynem. Coś tam wypiję, ale odpuściłem wyjście z nimi do klubu. Ja się zachowuje jak gdyby nigdy nic. Humor, uśmiech, zero płaszczenia się czy zabiegania o uwagę. Jest dobra atmosfera w domu. Wiem, że będzie mi to wypominać co jakiś czas. Wiem, że trochę mi nie ufa. Relacje jej matki z ojcem byly bardzo dobre. Ojciec był autorytetem dla matki. Była zakochana w nim. 8 lat już nie żyje i nadal ona nie może się pogodzić z jego śmiercią. To samo moja partnerka. Link to comment Share on other sites More sharing options...
EmseyXYZY Posted May 23 Share Posted May 23 6 godzin temu, fitmaster napisał(a): Jutro idę się spotkać z przyjacielem i kuzynem. Coś tam wypiję, ale odpuściłem wyjście z nimi do klubu Niech Ci sie uklada, życzę Ci tego. Kobieta wydaje się ułożona, ale ten moment może zmienić dynamikę waszej relacji. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Upadły Romantyk Posted May 23 Share Posted May 23 15 godzin temu, smerf napisał(a): Ogólnie ja to widzę trochę inaczej. To twoja partnerka jest mocno niedojrzała i to ona powinna chodzić do psychologa albo psychiatry najlepiej odrazu. Zaczynając od tego że dałeś się jej storpedować jakimś wybrykiem po alkoholu — gdzie wiadomo że po tym trunku ludziom odwala. Jak się nie umie pić to się nie pije - ja na jej miejscu po takich akcjach ekspresowo kopnął go w dupę a ona go jeszcze przeprasza. W sumie fakt, że przydałby jej się psycholog. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted May 23 Share Posted May 23 Alkohol jest dla ludzi a nie ludzie dla alkoholu. Ja alkohol odrzucam chodź go nie neguje bracie, wszystko zależy jaki po nim masz charakter. Jak zachowujesz się jak debil to nie pij, jak umiesz pić to pij. Chociaż dla mnie tak jak wyżej było napisane tego ścierwa nie musi być na półkach sklepowych. 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
EmseyXYZY Posted May 24 Share Posted May 24 20 godzin temu, Dzingolo napisał(a): Chociaż dla mnie tak jak wyżej było napisane tego ścierwa nie musi być na półkach sklepowych Stary, wróciłem do mojej rodzinnej miejscowości i widzę, że jeden typ poszedł alko i sie przekrecil- 2 lata starszy ode mnie, gościu po prawie chodzi srodkiem ulicy i żebrze o szklanke wody bo wiecznie na bombie. Mój wuj, nagle poszedł w cug i dyma jakąś patusiarę mimo, że ma swoją rodzinę. To największe gówno świata. Środek do niezwolenia społeczeństwa i jego ogłupiania. Dlatego w komunie było tylko to i wszędzie. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Bumber Posted May 24 Share Posted May 24 Ja praktycznie odstawiłem alko już jakiś czas temu. Od czasu do czasu jakieś piwko a twardego to już zero. Zdarzały się różne dziwne akcje jak było go za dużo. Kolega kiedyś wylądował na izbie. I powiem Ci szczerze że jeśli nie potrafisz kontrolować się po wypiciu większej ilości to daj sobie spokój całkowicie. Ja widzę po sobie tylko same pozytywy zdrowotne i finansowe. Co do myszki 2,5 roku związku to jeszcze trochę wersja demo, jak dla mnie chyba zaczyna się koniec haju. No i macanie innych lasek przy swojej to tak trochę jak z tymi punktami za podpierdalanie Link to comment Share on other sites More sharing options...
fitmaster Posted May 24 Author Share Posted May 24 No to się porobiło. Wczoraj było dobrze między nami, razem spędziliśmy czas i było miło. Nie szukałem zaczepki. Dzisiaj po jej powrocie z pracy ona poszła spać. Wstała, zainteresowałem się jak w pracy, jak się czuje i wogóle. Mieliśmy rezerwację do miejsca x na urlop. Lubimy wspólnie chodzić po górach. Wspólnie podjęliśmy miesiac temu decyzję, że rezerwujemy miejsce noclegowe x. Wczoraj pojechałem z jej autem ogarnąć klimatyzację itd. Zapłaciłem i mówię jak będziesz miała to oddasz, nie spieszy mi się. Pytała o ten nocleg i czy wystawie pieniądze. Powiedziałem, że nie ma problemu i jak będzie mogła to mi odda połowę. I od tego się wszystko zaczęło. Od wczoraj kłócimy się o kasę. Tzn moja partnerka ubiera to w słowa czy będzie mogła liczyć w małżeństwie i związku na moje wsparcie ( finanse) i jak widzę podział kosztów. Mieszkamy w mieszkaniu jej matki, które będzie podzielone na moją, jej rodzeństwo. Po ślubie chcieliśmy odkupić to mieszkanie i spłacić od razu rodzeństwo ale na powiedzmy 200k byśmy wzięli kredyt. I mówię tak jak sobie o tym rozmawialiśmy, że rata kredytu na pół, jedzenie to wiadomo ja o wiele więcej jem to będę więcej płacił. Moja na to, ale ze ona zarabia o wiele mniej tj. 4.5k, a za 2 msce po zmianie pracy będzie zarabiać 5.5k. Ja mam 8k. 2-3 msce uda się 12-14k. Wypomniała mi, że stać mnie na to i na tamto, że korzystam z życia a ona żyje jak uboga i to ją boli. Jej Powiedziałem, że to ile zarabiam to konsekwencja moich decyzji i nie uważam, że dużo zarabiam, ale każdy jest kowalem swojego losu. Że ona by chciała kupić sobie buty, czy inne drobne rzeczy i jà nie stać. Tu dodam, że partnerka nie rozwala kasy na głupoty. Co do urlopu Powiedziałem, że w takim razie dam 100proc więcej a ona kwotę x. Koniec końców poszliśmy na to, że znalazła tańszy nocleg i na pół, ale ja wystawiłem cala kasę. 2 minuty po tym fakcie zaczęła się kłótnia, że myślę tylko o sobie, że jak mogłem jej powiedzieć, że chce aby ona zarabiała jak najwięcej i nic z tym nie robi. Tak Powiedziałem, bo przez rok tkwiła w pracy za minimala w mocnym kołchozie. Że ona widzi, że ja jestem inny, że myślę tylko o sobie, że małżeństwo to wsparcie i chce, żeby w potrzebie jej pomógł. Mówiłem jej wielokrotnie, że jak będzie chciała na sukienkę czy fryzjera to nie ma problemu. Nie jestem.skapcem. Zostało mi wypomniane, że mieszkam tu za darmo i dzięki temu mogę sobie odkładać kasę na wesele i przyjemności. To mnie zdenerwowało. Bo dokładam się do czynszu i mediów i nie było pomysłu żadnego, żebym płacił cos więcej. Wiedziałem, że tak będzie, ale dałem się namówić na wspólne zamieszkanie w mieszkaniu jej mamy. Dzisiaj w kłótni powiedziala, ze w takim razie chce 2 tys za to, że mieszkam tu. Powiedziała, że wymagam od niej aby zarabiała tyle co ja to ona chce iść na 3 letnie studia pielęgniarskie. Ja mowie, ze juz rozmawialiśmy o tym i jest już za późno na to a po drugie czasowo i finansowo nie dala by rady plus odkładać na wesele gdzie mój wkład będzie powiedzmy 40proc, jej 10, naszych rodziców po 25proc. I jej Powiedziałem, że rozmawialiśmy o tym i że względu, że mieszkam tanim kosztem to ja na wesele więcej daje ale nie chce nigdy słyszeć że mieszkam u kogoś za darmo. Teksty, że nie pasujemy do siebie, że ja chce się bawić, korzystać z różnych atrakcji i nie mieć zobowiązań a w związku i małżeństwie chodzi o to, żeby móc liczyć na wsparcie drugiej osoby. Tyle, że ciągle chodziło o kasę. Nie mogła zrozumieć, że ratę kredytu chce na pół. Rozmowa przybrała bardzo negatywna formę i ja postanowiłem wyjść z domu i pisze do was, bo nie chciałem się kłócić i być obrażany od egoistów, hedonistów itp. Powiedziała no tak najlepiej leżeć przytulać się i zanieść problem pod dywan. Tylko, że naprawdę to nie ja poruszyłem ten temat i naprawdę by mogła l8czyc na pomoc, ale nie, że wszystko będę ja fundował i nie stać będzie mnie na moje zachcianki. Plan nasz był prosty i klasyczny. Ślub. Wesele. Odkupienie mieszkania. Dziecko. To usłyszałem, że ja wymagam urodzenia dziecka i tego, żeby dobrze zarabiała. Mocno zabolało ja, że Powiedziałem jej, że widzę nie jest zaangażowana w to odpowiednio, żeby mieć jak najlepsza pracę i mieć na swoje wydatki. Znowu demony powróciły i w środku czuje się znerwicowany. Ps. Jutro mieliśmy iść do pani psycholog na drugie spotkanie, ale odwołała bo sie rozchorowała i proponuje inny termin który dogadamy lub online. Moja koniecznie chciała online, ja byłem zdania, że chce pogadać ma żywo i nie chce online i ona już w czarnych barwach , że nie uda się już pewnie z nią spotkać, bo nasza praca itd ja ją uspokoiłem, że spokojnie wtedy i wtedy jak będzie możliwość to pójdziemy. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
EmseyXYZY Posted May 24 Share Posted May 24 Skończyło się demo. Każdy związek to układ. Dopiero co Ci pisałem, że życzę Ci dobrze, ale prawdopodobnie dynamika się zmieni bo straciłeś ramę. Ja jak stracilem to nie odzyskalem. Niech się wypowiedzą bardziej doswiadczeni. Ja tu nie widzę przyszłości. 4 Link to comment Share on other sites More sharing options...
fitmaster Posted May 24 Author Share Posted May 24 Jeszcze usłyszałem, że wszystko ważniejsze jest od niej. Panowie ja mam wiele pasji, lubię spędzać czas w roznoraki sposób. Razem chodzimy na siłownię czy podróżujemy, oglądamy podoba gatunek filmów, seriali. Dużo nas łączy. Ze idę na trening zamiast spędzić z nią czas. Boli partnerkè to, że mam czas ma to wszystko a ona nie. Przykro mi z tego powodu, bo chciałbym, żeby zarabiała i 3 razy lepiej niż ja i miała czas na swoje przyjemności, no ale ja tego nie zmienię. Podaje mi przykład, że moi rodzice mają wspólną kasę. Okej tak jest podejrzewam w 95proc malzenstw, ale ja nie chce, żeby ktoś mi mówił, że nie mogę kupić sobie rzeczy x. Ona mi mówi, że przecież kiedyś karta się odwróci i ona dostanie dużo kasy za ziemię i będzie to nasze. Ja jej odpowiedziałem, że nigdy w życiu nie chciałem nic finansów od drugiej osoby. Pogadałem z kumplami. To oni w większości swoje pensje trzymają jako wspólne pieniądze i nie wyliczają sobie. Może to ja jestem źle myślący. Ja nie chce poprostu całe życie wydawać dużo więcej kasy na kogoś a tynbardziej na kredyt takie mam myślenie i zasady. Ale też nie mylić, że żałuję partnerce i nie dam na to i tamto, bo wielokrotnie oferowałem słuchaj chidz idziemy do restauracji o nic się nie martw, idz do lekarza ja ci oplace. Ona nie chciała skorzystać. I nagle w ostatnich dniach padło pytanie od jej matki czy ona może liczyć na moje wsparcie i zaczęła się zastanawiać i jest jak jest. D9dam tylko, że mieszkaniem zajmuje się partnerka jest posprzątane, zrobi coś dobrego często, choć osobno gotujemy bo mamy diety pod plan treningowy. Biorę wibe na siebie, że z bólem przychodzi mi pościerać kurze. Staram się mocno racjonalnie podchodzić do życia i związku. Jest to fajna kobieta. Naprawdę te 2.5 roku było super i coś się stało i nie było nigdy tak źle między nami Link to comment Share on other sites More sharing options...
blueeyes Posted May 24 Share Posted May 24 (edited) Kolega pokazałeś,że Ci zależy. Ona to zauważyła i księżniczkuje. Dałeś sobie wejść na głowę. Tak jak inni pisali okres demo się skończł/kończy się. Jak nic z tym nie zrobisz Wasze przyszłe małżeństwo codziennie będzie wyglądało tak jak teraz. Skoro słowa nie pomagają trzeba podjąć czyny. A wyprowadź się od niej na kilka dni/ tydzień, nawet do hotelu. Wyłącz telefon/ nie odbieraj nie odpisuj. Powiesz, jej tylko, że masz coś bardzo ważnego do załatwienia i nie będzie Cię jakiś czas. Niech ona poczuje, że się jej pali pod dupą! A Ty zastanów się przez ten czas czy na pewno chcesz spędzić resztę życia z taką kobietą. Edited May 24 by blueeyes Link to comment Share on other sites More sharing options...
EmseyXYZY Posted May 24 Share Posted May 24 Wyczuła Twoją słabość, ma dysonans poznawczy, Twój obraz w jej głowie pryska, będzie Cię teraz testować na potegę wg mnie. Link to comment Share on other sites More sharing options...
fitmaster Posted May 24 Author Share Posted May 24 Wyszedłem z domu to najpierw napisala mi:Jestem przekonana, że teraz będziesz chodził i wszystkim gadał, że ja Ci każe sponsorować moje życie albo mi coś opłacał więc wypraszam sobie, żebyś takie kłamstwa opowiadał. Z każdej złotówki się rozliczam z Tobą. Ale ja nigdy nie powiedziałem, że mnie wykorzystuje czy jest nieuczciwa. Wydzwaniała. Nie odbierałem. Pisała gdzie jestem. Odpisałem. A ona czy jestem sam. I na to już nie zamierzam odpisywać. Do domu i tak muszę wrócić bo mam rzeczy do pracy a jutro na 6 I teraz ciężko mi zebrac myśli i wiedzieć jak postępować dalej. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts