Jump to content

Kobiece kształty, a wiek oraz upływ czasu


Maurycy

Recommended Posts

Z waszego doświadczenia, jak wyglądają kobiety wraz z upływem lat, które w młodości (powiedzmy do 30 roku życia) miały tzw. "kobiece kształty", czyli mniej więcej coś takiego: 

 

plus-size3.png

 

Czy idzie to zawsze w kierunku otyłości 100+ kg? :D

Link to comment
Share on other sites

Kobiece kształty, dla mnie to nie jest odłożony tłuszcz, tylko szczupła sylwetka z dobrymi proporcjami. Powodowane proporcjami kostnymi, mięśniami i kobiecą dystrybucją tłuszczu - mało go na brzuchu, więcej na biodrach, pośladach, udach.

 

A przechodząc do meritum pytania to bardzo różnie jest, ale prędzej kobieta z nadwagą za młodu, będzie po latach mieć nadwagę, niż będzie szczupła.

Kobieta szczupła za młodu po latach albo taka pozostanie, tu znam takie, również po ciąży. Albo nabierze masy, ale takich co się totalnie roztyły nie znam wiele.

Jeden wyjątek do powyższych uogólnień, znałem taki, że baba miała nadwagę jak była młoda, po ślubie nabrała jeszcze trochę masy, ale magiczna tabletka w postaci rozwodu sprawiła, że zrzuciła wagę, zaczęła ćwiczyć siłowo, lepiej się ubierać. 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Maurycy napisał(a):

mniej więcej coś takiego

Ona absolutnie nie ma kobiecych kształtów, ona jest po prostu spasiona, buzia ładna ale reszta to tłuszcz, kompletnie nie podoba mi się taka uroda

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

9 minut temu, Foster napisał(a):

Ona absolutnie nie ma kobiecych kształtów, ona jest po prostu spasiona, buzia ładna ale reszta to tłuszcz, kompletnie nie podoba mi się taka uroda

IMO twarz ładna. Sylwetka, średnio. Nie klepsydra tylko bardziej figura na planie prostokąta. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Nie ważne jak wygląda ważne że kocha XD. Jak śmiecie oceniać piwniczaki... Każda jest piękna, liczy się wnętrze a i tak na nas nie zasługujecie...

 

Mam ja szparę między nogami... Jestem ponad Bogami. 

Tak myślą panie o wyglądzie 😂

  • Like 2
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
6 minut temu, Dzingolo napisał(a):

Nie ważne jak wygląda ważne że kocha XD. Jak śmiecie oceniać piwniczaki... Każda jest piękna, liczy się wnętrze a i tak na nas nie zasługujecie...

 

Mam ja szparę między nogami... Jestem ponad Bogami. 

Tak myślą panie o wyglądzie 😂

 

Pytam, bo kolega zapoznał taką pannę ostatnio i się boi, że mu przytyje po 30-stce :) Gościu jest z wyglądu przeciętny, a ta dziewczyna jest bardzo atrakcyjna z twarzy, natomiast ma zaokrąglenia tu i ówdzie :D Jakby schudła, to byłaby taka mocna 8/10. Z tego co mi mówił, to ta laska chodzi na siłownie, trenuje i biega - faktycznie to robi, a nie tylko mówi. Widać u niej musi być genetyczna skłonność do tycia. 

 

Co też jest alarmujące, bo jak ma zaokrąglenia w momencie, kiedy ćwiczy, to co się stanie, jak przestanie? :) Tak, czy inaczej, jak patrzę na nich, to wydaje mi się, że gościu wygrał los na loterii :D Ze swoim wyglądem 6/10 max, to dość dobrze trafił. 

Edited by Maurycy
Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
1 godzinę temu, EmseyXYZY napisał(a):

To już jest otyłość, to nie są kobiece kształty, poddałeś się propagandzie.

Chłopie, ogarnij się...
Od nadwagi do otyłości jest jakieś 20 kg. I na przykładowym zdjęciu to NIE jest otyłość.

 

1 godzinę temu, Maurycy napisał(a):

Z waszego doświadczenia, jak wyglądają kobiety wraz z upływem lat, które w młodości (powiedzmy do 30 roku życia) miały tzw. "kobiece kształty", czyli mniej więcej coś takiego: 

Mamy 2 kwestie:

- predyspozycje rodzinne, genetyczne i środowiskowe, czyli wychowanie w domu, w którym wpierdalało się bez opamiętania, albo w domu, gdzie ruch, sensowna micha i zdrowie były na porządku dziennym.

- predyspozycje środowiskowe na dalszym etapie życia.

 

Najlepszym predyktorem wyglądu młodej kobiety w wieku średnim jest wygląd jej matki. Jeżeli matka wygląda jak idź stąd i nie wracaj, to masz praktycznie gwarantowane, że córunia pójdzie w jej ślady. Młody organizm przepali (niemal) wszystko w (niemal) każdych ilościach. Jak pani już metabolizm nieco usiądzie, za to przyzwyczajenia kulinarno-życiowe pozostaną, bądź się rozwiną, to mamy gwarantowane odwrotne przepoczwarzenie się. Z motyla w tłustą larwę, żrącą wszystko wokół. Młodzi jeszcze tego nie znają, ci starsi (jak ja, hahaha) zobaczą na wszelkiej maści "zlotach absolwentów", jak okrutnie czas obchodzi się z kobietami. W liceum - dzikie petardy. Szpaler sterczących fiutów jak szła ulicą. Obecnie? Ojezu... Oczy szczypią. I to w sytuacji, gdzie panie są odpicowane na wysoki połysk, bo tu wiadomo, że będzie bezlitosna ocena.

 

Wszelkie pierdolenie o "grubych kościach/złych genach/"to po dzieciach" to bullshit. Jeżeli kobieta obraca się w środowisku wpierdalająco-leżącym, to takoż będzie wyglądać. Można bez problemu mieć 3 dzieci i wyglądać jak człowiek. Zaprawdę, powiadam Wam dzieci 🙂 To kwestia najzwyklejszego ZADBANIA o siebie. Ale do tego trzeba mieć samoświadomość i/lub sprężynę pod dupą. A tego paniom brakuje.

 

Sytuacje przejścia z poziomu "permanentnie gruby -> permanentnie chudy" podlegają regule Pareto: 80% takich przypadków to mężczyźni. Kobieta nigdy nie będzie wyglądać lepiej niż na początku lat 20. Nie i już.

 

Wracając do przykładu ze zdjęcia. Pani ma tendencję do tycia. Jest otłuszczona, ma nadwagę. To są FAKTY. Czy jest w stanie to zrzucić? Oczywiście. Ciężką pracą, świadomością, że wiele rzeczy ma w swoich rękach. Tylko że kobiety ciężkiej pracy nie lubią, więc szanse na to są niewielkie. Dlaczego? Jak wyżej. Dotychczasowy styl życia doprowadził ją do punktu w którym obecnie jest. Szaleństwem byłoby robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.

 

Zatem jednym zdaniem: 
Czy jest MOŻLIWE, że pani na dalszym etapie życia nie nabierze kilogramów hurtowo? TAK.

Czy jest PRAWDOPODOBNE, że na dalszym etapie życia pani nie nabierze kilogramów hurtowo? NIE

 

*tu należy jeszcze zauważyć pewien czynnik, który obecnie wchodzi na rynek. Farmaceutyki, które SKUTECZNIE powodują obniżenie masy ciała. Bez nazw, bo to nie o to chodzi. Te farmaceutyki DZIŚ są relatywnie drogie i trochę trudne w stosowaniu (zastrzyki podskórne, ale w penach, więc średnio pojętna małpa ogarnia, a umówimy się - dla pań kłucie/dźganie/etc w ramach tzw medycyny estetycznej/branży bjuti to codzienność). Ale patenty w pewnym momencie wygasną i leki te staną się generykami. Identycznie jak swego czasu było z Viagrą.

A wtedy może sporo się pozmieniać...

 

16 minut temu, Jorgen Svensson napisał(a):

Kobieta się zaczyna poniżej 60 czy tam 55kg. 😄

Kobieta KOŃCZY SIĘ na 60 kg 🙂

4 minuty temu, Maurycy napisał(a):

Z tego co mi mówił, to ta laska chodzi na siłownie, trenuje i biega - faktycznie to robi, a nie tylko mówi. Widać u niej musi być genetyczna skłonność do tycia. 

 

No to jeżeli faktycznie coś robi, a nie tylko "chodzi na siłownię" (i skroluje instaksa siedząc na dupie na ginekologii), to znaczy, że wpierdala bez pomyślunku.

Edited by Stary_Niedzwiedz
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Kiedyś też wybierałem oczami, aż znalazłem się na tym forum 😄

 

Dbanie o siebie jest ważne i nie wyobrażam sobie aby tego nie było w spólnym pożyciu, ale też z drugiej strony spokój w głowie jest ważniejszy - a więc wybierajcie mądrze, ładne ciałko nie zawsze idzie w parze z resztą. 
 

Partnerka z którą jestem nie jest idealna jeśli chodzi o figurę, ale spełnia praktycznie wszystkie kryteria z poradnika Mosze Reda „o żon wyborze”. Brak toksycznych rzeczy jakie miałem kiedyś z innymi kobietami jest bezcenny.
 

Zaraz lecimy na wspólny trening, więc coś się tam w końcu ukula ;)

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

6 minut temu, Taboo napisał(a):

Kiedyś też wybierałem oczami, aż znalazłem się na tym forum 😄

Tak jak ja tylko teraz nie mogę na żadną patrzeć w perspektywie związkowej... 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Ja bardziej obstawiam czynniki środowiskowe, w tym nawyki m.in. rodzinne, niż genetykę.

Każdy ma geny do tycia bo tak działa organizm. Nadmiar energii gromadzi.

Niektórzy mają łatwiej utrzymywać szczupłą sylwetkę, inni trudniej. Natomiast nie ma czegoś takiego, że ktoś ma geny do tycia przez co u niego deficyt kaloryczny nie zadziała.

A i nie uważam że chudnięcie to jakaś wielce ciężka praca, wystarczy przecież mniej jeść. A jak ktoś umie liczyć kalorie, lub zechce tej jakże ciężkiej sztuki się nauczyć, to może jeść jeszcze bardziej objętościowo ale mniej kalorycznie, i chudnąć.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

53 minuty temu, Maurycy napisał(a):

 

Pytam, bo kolega zapoznał taką pannę ostatnio i się boi, że mu przytyje po 30-stce :) Gościu jest z wyglądu przeciętny, 

Niech się stuka z kim chce obu nie przytyła. Najgorszej jak przytyje i jeszcze rogi przyprawi . Tego już mi nie mów bo to może go zabić takie combo. 😁

Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.