Jump to content

Senne wizje [anty]bohatera ze "Ślępnąc od świateł", przypomniały mi o własnych, dawnych "demonach" sennych.


Dworzanin.Herzoga

Recommended Posts

Parę dni temu skończyłem nadrabiać "Ślepnąc o świateł." Sny i wizje głównej postaci  przypomniały mi o własnych, dawnych "demonach" z sennej rzeczywistości.

Skopiuję to co pisałem na brudno, próbowałem zredagować tak, by było przejrzyste[może nawet się udało]:

 

Swoją drogą jeżeli chodzi o moje subiektywne postrzeganie tego serialu i luźne skojarzenia, które wywołał, po obejrzeniu całości przypomniało mi się coś, przez co poczułem się trochę nieswojo przez chwilę.

 

Przez całe życie miałem bardzo realistyczne sny, z zamkniętą, rozbudowaną historią i dialogami. Wszystko z perspektywy jak z kamer filmowych, ujęcia, cięcia, jak w filmie.

Często w tych snach pojawiały się bardzo mroczne motywy i symbolika. Miks fikcji, niemożliwych do zaistnienia zdarzeń, jednocześnie wymieszane z silnym zakotwiczeniem w prozie życia.

Zazwyczaj każdy sen zaczynał się spokojnie i realistycznie, a później zmierzał w stronę coraz większej psychodeli.

 

Kumpel z klasy, który kilka lat temu popełnił samobójstwo, śnił mi się wielokrotnie.

Powtarzalny schemat początkowych snów z nim był taki, że znajdował się opuszczony w jakimś miejscu, np domu rodzinnym, który wyglądał jakby był poza czasem i przestrzenią, i dzwonił do mnie, żebym

do niego przyszedł. W tych snach nie zdawałem sobie sprawy z jego śmierci i chciałem do niego pójść, po czym się budziłem. Dopiero po obudzeniu docierało do mnie wszystko.

 

Jakiś czas później nastąpiła ewolucja.

Pojawiał się w snach, spotykaliśmy się w okolicznościach, jakie były normalne dla naszej znajomości w dawniejszych, bardziej beztroskich czasach, latach szkolnych.

Początkowo wszystko było normalnie, ale zawsze w pewnym momencie docierało do mnie, że on w rzeczywistości dawno nie żyje, a wszystko co działo się we śnie, było preludium do koszmaru i dramatycznego finału

snu [jeden z takich snów opisałem kiedyś na forum, jest stary wątek].

 

Jeszcze później, gdy pojawiał się w snach, moja podświadomość od początku wiedziała, że w rzeczywistości nie żyje.

W tych snach od razu dystansowałem go od siebie. Treść przykładowego, krótkiego snu:

 

Jestem w swoim domu, słyszę pukanie do drzwi wejściowych. Otwieram.

Za drzwiami widzę tego znajomego. Ubrany w charakterystyczną kurtkę, którą nosił w wieku gimnazjalnym, plecak na plecach, twarz i ręce całe sine. To dobrze się zgrywa z okolicznościami jego śmierci.

Nie wygląda jak żywy człowiek, tylko jak żywy trup. Pyta, czy idziemy na wagary.

Na to mówię, że dzisiaj nie dam rady. Dodaje, czy może wejść do domu, i robi krok do przodu. Zamykam mu drzwi przed nosem i mówię, że teraz to niemożliwe.

 

Ostatni istotny sen z nim miałem, myślę, ~2 lata temu.  Stał gdzieś przy oknie i patrzył na zewnątrz.

Akurat byłem w stanie wprowadzić się w coś na kształt świadomego snu w tym momencie i wpłynąć na bieg zdarzeń.

 

Powiedziałem mu "o, jaki biedny" i wykonałem przed nim znak krzyża. On zrobił zbolałą minę, i powtórzył za mną ten gest z krzyżem. Po czym złapałem go za kark, i zacząłem tłuc jego głową o betonowy parapet.

Tryskała krew, odpadały kolejne tkanki z twarzy, kruszyły się kości, wypadał mózg, aż powyżej szyi nie zostało nic, i rzuciłem jego zwłoki na ziemię. Paradoksalnie, obudziłem się po tym mega zrelaksowany.

 

Bo nie odbierałem tego kolegi w snach jako realnej osoby, tylko personifikację samobójstwa. A sam miałem wtedy mega poważne problemy, znacząco wykraczające poza prozę życia

i zwykłe zawirowania życiowe [częściowo mam dalej]. A ciągłą jego chęć bycia blisko mnie w tych snach, odczuwałem jako płynącą z poniżej poziomu świadomości potrzebę umysłu, żeby też się targnąć. 

I zabicie tego tworu, obleczonego w powierzchowność denata, było jak naprawa jakiegoś bad sectora w mózgu. Takie pozbycie się mentalnego pasożyta.

 

Od kilkunastu miesięcy niemal nie mam snów, po okresie kilkunastu lat naszpikowanych snami, z których większość była ciężka gatunkowo...i jakoś za tym nie tęsknie.

 

 

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.