Jump to content

Czy istnieje szczęśliwe partnerstwo 50 na 50?


Recommended Posts

Witam wszystkich, ostatnimi czasy coraz częściej mam pewną rozkminkę którą chciałbym się z wami podzielić oraz zapytać o wasze doświadczenia. 
W wielkim skrócie chodzi mi o podział wydatków w relacjach i czy w poszczególnych wariantach istnieje szczęśliwe partnerstwo. 
Przykładowo - para na „dorobku” przed 30tką i decyzja o podziale wydatków na pół - czyli wynajem na pół, opłaty na pół. Czy myślicie że na dłuższą metę ma to prawo bytu? Czy po jakimś czasie samica stwierdzi że jak i tak płaci połowę wynajmu to gotować nie ma zamiaru i po czasie myknie do typa który będzie płacił całość? 
Obserwuje z boku różne relacje i na jednym przykładzie dokładnie widzę że wydatki są 50na50 i facet notorycznie się skarży na brak seksu oraz to że partnerka nie gotuje, bo twierdzi że on „też ma ręce”. 
Czy żeby otrzymać po pracy ciepły posiłek to trzeba królowej wybudować dom (który oczywiście w połowie prawnie będzie jej) + oczywiście utrzymywać ją co by nie musiała chodzić do pracy i co by ją głowa nie bolała wieczorami? 
Kolejnym przykładem jest znajomy z pracy który ma 28 lat, wynajem z partnerką płaci na pół ale za jedzenie, opłacenie i utrzymanie samochodu, wyjścia itd płaci on, również od pewnego czasu skarży się na to że partnerka wracając z korpo o 14 nie jest w stanie ugotować ziemniaków gdzie gość tyra do 18/19 i po pracy mnie namawia na jedzenie na mieście bo „w domu i tak nic nie będzie”. 
Czy to obecnie plaga zachowań p0lskich księżniczek, czy tylko mnie nasuwają się w najbliższym otoczeniu takie jaskrawe przykłady? 
Czy któremuś z was udało się uzyskać racjonalny podział wydatków a przy okazji partnerka nie zachowuje się jakby to ona was utrzymywała? 

 

Link to comment
Share on other sites

Plaga zachowań księżniczek- istnieje. Z chęcią bym wkleił tu moją obecną rozmowę na Tinderze. No po prostu niesamowite jakie niektóre mają mental. Natomiast cały pic polega na tym, żeby druga strona dawała to czego ta pierwsza nie jest w stanie osiągnąć sama. Stąd manipulacyjne zachowania, granie kuciapą i robienie z siebie ofiary, pokrzywdzonej i tworzenie otoczki wokół tego czego one nie robią w domu. Bo obiektywnie to faceci są w stanie zrobić to czego kobiety nie potrafią, nie odwrotnie. Wiadomo są wyjątki od reguły.

No i nie zapominajmy o okresie demo, w którym kobiety dają ciepło i troskę, których sam facet sobie nie da. Po okresie demo jest odbieranie tego wszystkiego i wypominanie cego ona w tym okresie nie robiła, żebyś Ty sie nie ważył jej nie usługiwać.

 

Dlatego kiedyś związki sklejały kredyty, bo jednej i drugiej stronie groziła realnie bezdomność jakby się ze sobą rozeszli. Jedna storna daje to czego drugiej brakuje i tyle. Czy to kasa, uroda, dom, styl życia, na co komuś ktoś kto niczego nie daje i nie daje realnej korzyści w życiu?

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Ale to co opisujesz to nie jest 50 na 50. Jeśli wydatkami dzielą się po 50%, a ona prócz tego ma obowiązki w kuchni to nie jest to sprawiedliwe. Chyba, że on ma inne. 

 

Druga strona medalu podawał kiedyś wyniki, że najbardziej na brak seksu wpływa, jeśli facet wykonuje obowiązki domowe, bo to go feminizuje bardziej w oczach kobiety niż wydatki. Więc podział obowiązków tak, ale w kierunku męskie/żeńskie. Ponownie przywołam przykład żydów, którzy mają jedne z trwalszych małżeństw (i szczęśliwych). Oni nawet przedmioty mają podzielone na kobiece i męskie. Facet nie nosi obrączki i innej biżuterii bo to dla kobiet. Ba nawet nie może użyć lokówki, ani żadnego przedmiotu żeby pejsy zakręcić, robi je na palcu.  

Link to comment
Share on other sites

Jak ma być dobrze jak wiele patowych sytuacji wychodzi już z domu rodzinnego tzn. na przykładzie moich znajomych, kuzynostwa.Wiek 20-25 itp.

- syn ma więcej dokładać się więcej do budżetu rodzinnego niż siostra ( obydwoje pracujący )

- niepracująca dorosła siostra moze sobie kupić najnowszy telefon ( bez dokładania się do budżetu rodzinnego ) bo nie pracuje a synowie mają napierdalac. Zero poczucia obowiązku, wstydu siostry - trzeba być top - rodzice aprobują i tak przekręcają kota ogonem że synowie nad głowami mają WTF?

 

 

Moim zdaniem już u samych podstaw i pierwszych lat dziewczyny "mogą " więcej lub mniej w zależności jak im pasuje narracja. Do tego masz narrację chorych na łeb i spalonych feministyczno - lewacką propagandą tiktokerek. Patrz na śmieszna ministre kotule - kto na to pozwala? 

One wiedzą że nie muszą, a wiedzą że dużo mogą. 

Do tego wszechobecna atencja, spermiarstwo i zawsze ale to zawsze znajdzie się jakiś amorozo czy to w starym bmw, czy w Ferrari.

 

Po połowie czynsz a reszta co? Wszystko facet opłaca a ona ma wstawić pralkę i ugotować? Powiem że rzeczywiście brak równości, przecież ten knur zje więcej, pobrudził więcej tym swoim męskim potem i ma czelność jeszcze wymagać od królewny...

 

 

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

41 minut temu, Piter_1982 napisał(a):

Ale to co opisujesz to nie jest 50 na 50. Jeśli wydatkami dzielą się po 50%, a ona prócz tego ma obowiązki w kuchni to nie jest to sprawiedliwe. Chyba, że on ma inne. 

 

 

Jak gość wozi autem gdzie tylko samica chce bo kiedyś żal było 3000zł na prawo jazdy to też nie jest 50 na 50. Czepianie się szczegółów a sęk jest w ogóle w czymś innym. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Epiktet napisał(a):

Kolejnym przykładem jest znajomy z pracy który ma 28 lat, wynajem z partnerką płaci na pół ale za jedzenie, opłacenie i utrzymanie samochodu, wyjścia itd płaci on, również od pewnego czasu skarży się na to że partnerka wracając z korpo o 14 nie jest w stanie ugotować ziemniaków gdzie gość tyra do 18/19 i po pracy mnie namawia na jedzenie na mieście bo „w domu i tak nic nie będzie”. 

@Epiktetzapytaj się czemu z nią jest? Czemu pozwala sobie na takie traktowanie? Boi się być sam czy o co chodzi?

Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Epiktet napisał(a):

facet notorycznie się skarży na brak seksu oraz to że partnerka nie gotuje, bo twierdzi że on „też ma ręce”. 

I po co taką w ogóle w domu trzymać? Serio pytam - po co ten człowiek zadaje się z tą typiarą?

Godzinę temu, Epiktet napisał(a):

partnerka wracając z korpo o 14

To mi zapala czerwoną lampkę. Powrót z korpo o 14-tej? Raczej niespotykane. Ale powiedzmy, że tak. Tu wjeżdża pytanie jak powyżej.

27 minut temu, Dzingolo napisał(a):

wszechobecna atencja, spermiarstwo i zawsze ale to zawsze znajdzie się jakiś amorozo czy to w starym bmw, czy w Ferrari

Otóż to. I ten ziomek, który 'też ma ręce' i ten od korpo-typiary, co o 14-tej ma fajrant, potwierdzają Twoje słowa. One sobie pozwalają na tyle, na ile pozwalają im ci gostkowie.

 

A co do podziału 50/50 to trzeba się zastanowić, jak to ma działać. Jeżeli obydwoje płacą po połowie opłat stałych, to wydaje się to ok. Ale jeżeli po równo płacą za zakupy, a gotowanie ma należeć do jednej ze stron, to zaczyna się to, o czym gadają różne feminazistki itp. Że kobita uciśniona, że drugi etat w domu, pierdu pierdu. Imho lepiej, żeby facet zrobił zakupy (przyniósł pterodaktyla do jaskini), a kobita niech gotuje. Taki podział wydaje się być ok i na moje oko mieści się w zakresie równego  wkładu w związek. Przy czym od razu zaznaczam, że absolutnie nie może być tak, że jak jedno gotuje, to drugie zmywa naczynia. Kto gary ujebał, ten ma zmywać. W dobie powszechnej dostępności zmywarek nie ma to większego znaczenia, jednak życie uczy, że wizja zmywania po swoich działaniach dramatycznie obniża liczę zabrudzonych garów, talerzy, misek, miseczek itp. 

 

Link to comment
Share on other sites

Gdzieś tu przepadła logika.

Jeśli ja chcę jeść a ona chce pić, to równość nie polega na tym, że trochę oboje zjemy i trochę oboje wypijemy.

Każda strona chce czegoś innego więc dawanie jej tego co sam dostałem(am), żeby było sprawiedliwie jest bez sensu.

Gdy trzeba naprawić samochód, żeby wozić później jej dupę to to już nie jest dzielone po połowie tylko automatycznie należy do faceta.

 

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Najpierw zbierasz 50 procent na wkład własny mieszkania czy domu*  potem bierzesz w kredyt drugie 50 procent, żeby pańcia była zadowolona i masz już 50/50. 

 

* Tylko nie za ciasne 

  • Like 1
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)

Przy obecnych "standardach" związkowych kobieta musi widzieć korzyść, a tryb 50/50 takową korzyść wyklucza.

Jest jeden warunek gdzie 50/50 może zadziałać — jak samiec jest mocno atrakcyjniejszy od samiczki tak przynajmniej o 3 oczka.

Np. ona 5 on mocne 8 wtedy pani zagryzie zęby i powie że 50/50 jest w porządku, a reszta kobiet to materialistki a ona jest inna niż wszystkie 😆

 

 

Edited by smerf
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 5.07.2026 o 10:00, Epiktet napisał(a):

Czy to obecnie plaga zachowań p0lskich księżniczek, czy tylko mnie nasuwają się w najbliższym otoczeniu takie jaskrawe przykłady? 
Czy któremuś z was udało się uzyskać racjonalny podział wydatków a przy okazji partnerka nie zachowuje się jakby to ona was utrzymywała? 
 

Myślę, że to zależy od otoczenia. U mnie w związku oraz tych, które znam pracują obie osoby i mają wspólny budżet na wydatki stałe typu mieszkanie, jedzenie, środki czystości, netflix. W naszym przypadku większe nieregularne wydatki typu wakacje, sprzęt do mieszkania analogicznie wpłacamy na wspólne konto i z niego płacimy. Mniejsze nieregularne wydatki typu wyjścia do restauracji, prezenty dla znajomych/rodziny/drugiej osoby, "widzimisie" typu kolejny kwiatek czy subskrypcja allegro, to czasami z budżetu własnego, a czasami ze wspólnego. Oprócz tego każdy ma własne wydatki typu abonament telefoniczny, opłaty za samochód, chyba że jest jakaś korzyść gdy weźmie się konto wspólne lub jedna ze stron ma daną usługę/przedmiot taniej niż druga, to wtedy działa jak taki barter.

Edited by TomZy
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Sami na siebie kręcimy bata a potem zdziwienie. Ilu to gości na pierwsze spotkania wszystko sponsoruje, ba nawet potrafią się zapożyczyć byle zaszpanować czymś pańci a potem wielkie zdziwienie, że dla takiej 50/50 to w rzeczywistości 80/20 po stronie faceta. Tudzież poznaje jeden z drugim pannę na tinderku gdzie z kilometra widać po zdjęciach, że "lubi pieniążki" i potem jest zaskoczony, że trzeba na taką zapier... a ona tylko leży i pachnie. Tak jak powyżej ktoś napisał w moim otoczeniu też większość pracuje po równo i z tego co wiem to mniej więcej dzielą się obowiązkami. Ci gdzie tak nie ma to sami przyzwyczajali tak swoją "królewnę" - stancja za daleko od pracy - kupię ci samochód, nie masz na wyjazd wakacyjny - postawie ci itp. A do dobrego łatwo przywyknać ;)

Edited by ManBehindTheSun
Bład
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.