Jump to content

24 lat niewykorzystanego potencjału


Recommended Posts

Witam braci. Tak jak tytuł sugeruje mam 24 lata (te starsze dwadzieścia cztery) i skrótem mogę tylko opisać siebie jako wiecznego samotnika, zawsze na marginesie.

 

Sięgając pamięcią do dzieciństwa byłem raczej rozrabiaką i energicznym dzieciakiem aż do wieku ~5 lat gdzie spotkałem się blisko ze śmiercią, co pewnie jest źródłem mojego "background anxiety" i wiecznej nieufności do ludzi. Potem w wieku ~6 lat moi rodzice rozstali się ze względu na brak kompatybilności charakterów, potem tylko ciągłe wyprowadzki po każdym etapie: podstawówka, gimnazjum, szkoła średnia.

Po zmianie szkoły i zamieszkania w 4 klasie podstawówki moja osobowość przełączyła się w tryb introwertyka, co prawda zawsze od dziecka bujałem w obłokach ale po czasie doszła nieśmiałość i zawahanie. W gimnazjum byłem typu śmieszka chowającego ciągłą depresję, miałem na oku koleżankę z klasy - mój pierwszy crush, bardziej jednak byłem beta orbiterem który myślał że będąc zabawnym w końcu zdobędzie laskę. Potem było jeszcze trochę orbitowania z innymi laskami.

 

W technikum z czasem zacząłem ćwiczyć na siłce, czułem taką energię że zrobiłem pierwszy w moim życiu cold approach - nie wyszedł najlepiej ale mając 16-17 lat i tak ryzyko jest niskie bo jesteś tylko nastolatkiem robiącym cokolwiek mu się nawinie na myśl. Po krótkim czasie znalazłem moją pierwszą dziewczynę, mając już trochę opanowane zasady redpilla nawigowałem przez związek z pewnością siebie, naciskałem na seks którego nie udało mi się uzyskać, związek trwał z 8 miesięcy i nie ceniłem go za wysoko. To był mój pierwszy i ostatni związek. 7 lat temu. Jestem prawiczkiem. Tak, dokładnie.

 

Od tamtego czasu nie miałem żadnego sukcesu. Nie obchodziło mnie zerwanie, o dziwo, w sumie często zapominam że miałem wgl związek. Szybko nadszedł COVID i miałem 2 lata technikum usunięte z życia.

Po technikum poszedłem do pracy gdyż rodzice nie chcieli wspierać mnie na studiach i koniec końców poszedłem na studia 3 lata później (rówieśnicy już kończyli) na kierunek inżynieryjny. 

 

Wracając do dnia dzisiejszego.

 

Pon - Pt : Praca

Sob - Nd: Studia (obecnie jednak wakacje)

 

I tak zlatuje życie, jak nie praca w branży w mieście powiatowym 50km ode mnie to studia 8-18 w mieście wojewódzkim + nauka w tygodniu, z nadzieją na lepsze jutro. Oprócz tego większość dnia w domu, ponieważ siłownię mam domową, ponieważ mam komputer, bo tam trzymam gitarę, bo mam też garaż gdzie pracuję nad moim autem. Urządziłem sobie królestwo i nie czuję potrzeby wychodzenia na zewnątrz, a nawet jeśli to sensownie mogę tylko biesiadować w mieście gdzie pracuję albo w mieście gdzie studiuję, ale jeśli nie jestem tam z wymogu to nie mam ochoty tam jechać. Nie mam znajomych, nie randkuję, nie robię nic socjalnego. Mieszkam na wiejskiej umieralni z rodzicami.

 

Przez ostatni rok-półtora życie naprawdę nabrało ciężkości, pewnie w głównej mierze przez stres na studiach, aczkolwiek pamiętam jak kiedyś naprawdę czułem pasję do moich hobby, chciałem też w końcu założyć własny interes, chciałem się do czegoś przyczynić i to uczucie powołania/misji pozwoliło mi przeżyć te wszystkie lata osamotnienia bo czułem że mam cel "wyższy niż życie". Jak każdy młody człowiek zderzyłem się ze ścianą rzeczywistości. Ostatnie lata wspominam jak przez mgłę.

Codziennie myślę co ja właściwie robiłem przez te wszystkie lata?


- ćwiczyłem na siłowni

- czytałem książki, od fikcji po self-help do książek branżowych, mam z dobre 200+ przeczytanych książek na koncie

- studia

- hobby, projekty, wiele dziedzin

 

I w sumie to w niczym nie osiągnąłem przełomu. Sylwetkę mam dobrą ale nie adekwatną do 7 lat stażu na siłowni. W żadnym z hobby nie zaszedłem tak daleko aby coś wynaleźć, mieć fanów albo by stworzyć ten swój własny biznes.

Przez te ostatnie 2-3 lata obecnej miałem nawet trochę zainteresowania ze strony dziewczyn, te starsze ode mnie bywały nachalne...

 

...I nie wykorzystałem żadnej z okazji, chociaż z jednej strony cieszę się bo nie wpieprzyłem się w żadną dramę z koleżanką z pracy ani nie zaciążyłem przypadkowej osoby - chociaż to. Miałem wiele straconych szans i w pewnym momencie to do mnie dotarło i zaczęło przytłaczać.

 

I wiem że post wydaje się przygnębiający i chyba właśnie to przygnębienie sprawiło że go napisałem. I to nie tak że popadłem w depresję i nie robię nic, cały czas pracuję nad sobą i rozwijam ciało, umysł, karierę jednak nie czuję tej nadziei, mimo dyscypliny jestem w rozłamce i nie widzę dla siebie przyszłości. Nie mogę siebie winić bo z jednej strony dostałem karty w życiu jakie dostałem, a z drugiej mimo błędów w danym momencie jakąś sposobnością uznałem decyzję za właściwą. Nie chcę robić też z siebie ofiary, bo to nie daje mi realnie żadnych narzędzi. Myślę że czego mi brakuje i co utraciłem to nadzieja na lepszą przyszłość, za bardzo skupiam się na teraźniejszości myśląc że tak jak jest już będzie zawsze.

 

Więc co planuję na najbliższą przyszłość? Pewnie rozwinę się w karierze, ostatnio nawet wraca mi zajawka na hobby, wezmę się w końcu za jakieś ciekawe projekty. Zamierzam też w końcu zebrać jajca i wziąć się za randkowanie, i chociaż spróbować, zacznę od aplikacji i jakichś małych interakcji, sądząc po poprzednich doświadczeniach nie jestem brzydki więc mój celibat jest raczej z powodu mentalu i zaniedbania. Co ciekawe, nie jestem desperatem, raczej typ avoidant. Mimo małego doświadczenia z kobietami nie jestem osobą która dała by się wykorzystać czy simpować, właściwie jestem tak przyzwyczajony do samotności że trudno mi byłoby o kogoś zabiegać; zgaduję że właśnie tą postawą strzelam sobie też pewnym sensie w kolano. Czy będzie mi głupio randkować jako 24 letni prawiczek? Pewnie tak, ale trzeba iść do przodu.

 

Dzięki za uwagę.

  • Like 6
Link to comment
Share on other sites

Masz dopiero 24 lata, a nie aż. W zasadzie to całe życie przed Tobą. Studia to najlepszy sposób na poznanie kogoś, więc najpierw spróbowałbym doczepić się do jakiejś grupki i poznawać ludzi. Zamiast domowej siłowni pójdź kilka razy do publicznej i poproś kogoś o radę jak wykonać jakieś ćwiczenie, może trafi się ktoś kontaktowy. 
Ogólnie musisz zacząć się przełamywać i gadać z ludźmi, dlatego na początku właśnie coś związanego z zajęciami/siłownią żeby wyszło w miarę naturalnie. 
Z kobietami teraz jest ciężko, ale skoro sam mówisz, że jakieś zainteresowanie Tobą jest to możesz działać. Tylko spokojnie.

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Uważam, że mental nie jest Twoim problemem. Szczerze to uważam, że nie masz problemu, kwestia nabrania innego spojrzenia. Jesteś naprawdę młody. W Twoim wieku też miałem rozkminy, że wszystko co najlepsze minęło itp., ale moje zycie np. zaczęło się po 30tce. Jest takie powiedzenie, że rutyna zabija powoli.  Myślę, że u Ciebie jest z tym problem, ponieważ mocno poszedłeś w rozwój (za co propsy życie Ci to odda, ale jeszcze nie oddało) i myslisz, że tak już bedzie zawsze. Wyrwanie się ze schematu zmieni Twoje życie. Na razie Twoje życie ciagle wygląda tak samo i myslisz ze tak bedzie zawsze, ale uwierz mi życie potrafi się zmienić 180 stopni w pół dnia. Jak Cię męczy to, że nie zaruchałeś to możesz iść na divy. Jeśli nie, nie polecam.

  • Like 2
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

30 minut temu, PerAsperaAdAstra napisał(a):

Czy będzie mi głupio randkować jako 24 letni prawiczek? Pewnie tak, ale trzeba iść do przodu.

 

Młody pelikan jeszcze jesteś a piszesz jakbyś się miał kłaść zaraz.

Takie pytanie czy musisz się spowiadać wszystkim w tym laską że jesteś prawiczek? Robisz szarmancką minę i wjeżdżasz jak byś to robił co weekend.

 

Lasek nie poznajesz bo ich jak napisałeś w "umierlani wioskowej" nie ma ich za wiele. 

Testosteron bije natura chce zrobić swoje t.j. wpierdolić cię na minę dzieciaki rodzina, ty czujesz to inaczej jako wielkie spełnienie sexualne.

 

Zrób studia ogarnij się zawodowo wybijesz się wyjedziesz gdzieś gdzie cos się dzieje to laski same będą włazić na ciebie.

 

 

 

 

 

  • Like 6
Link to comment
Share on other sites

Nie jesteś w złej sytuacji. Pracujesz w swojej branży, studiujesz (czyli budujesz solidne fundamenty pod przyszłą działalność), odkładasz pewnie jakieś pieniądze (mieszkanie z rodzicami to lepsza opcja niż oddawanie wypłaty pazernym rentierom). Dopadło cię wypalenie, a na to jest tylko jeden sposób - na jakiś czas trzeba radykalnie zerwać z dotychczasowym życiem. Na początek spróbuj wziąć ze trzy tygodnie urlopu, pojedź w jakieś fajne miejsce, odetnij się od codzienności.

 

Odetchnij, i nie trać z oczu własnych celów.

Edited by dziadul
  • Like 7
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Lata 19-25 dla mężczyzny studiującego i pracującego są niemal zawsze depresyjne. Zresztą nawet jeśli kobieta jest sama w tym wieku i prowadzi podobny tryb to jest podobnie (parę lat temu poznałem taką która identyczny tryb życia prowadziła). Nie ma tu remedium poza przyciśnięciem zębów i ciśnięciem, nie poddawaniem się, ale także i łapania codziennej dawki snu, odpoczynku chociaż 2 godziny dziennie czy braku nadmiernego stresu (dobry plan tygodnia pomaga). Sam jakbym mógł cofnąć czas to zrobiłbym max licencjat i wyjechał za granicę w celu maksymalizacji zysków oraz by oszczędzić wystarczająco hajsu. Miałem już kobietę i nie powziąłem się na to. Z książek niestety, co pewnie sam zauważyłeś, większość tych książek to bezwartościowe wodolejstwo, a te najlepsze opisują wprost co masz robić lub po prostu są z twojej branży. Reszta to na ogół strata czasu w większości lub coś co można słuchać przez słuchawki.

 

Niby jesteś młody, całe życie przed Tobą blablabla... Nie. To podejście jest kiepskie. Dobrze robisz. Nie marnujesz czasu, ale też nie osiadaj na laurach. 

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

22 godziny temu, Hipolit Skalski napisał(a):

Zazdroszczę. W tym wieku tak ładnie wszystko poukładane, a ty piszesz o niewykorzystanym potencjale. Dej temu czas...
 

 

Szczerze nie jestem wystarczająco wdzięczny za to co mam. Będąc w moim pokoleniu, wychowanym przez internet człowiek ma ciągle w głowie że powinien do x wieku mieć to i tamto osiągnięte. 

 

23 godziny temu, smerf napisał(a):

Testosteron bije natura chce zrobić swoje t.j. wpierdolić cię na minę dzieciaki rodzina, ty czujesz to inaczej jako wielkie spełnienie sexualne.

 

O to to, testosteron bije w dzwony. Swoją drogą miałem dwie sytuacje że starsze o kilka lat koleżanki z pracy wykazywały zainteresowanie ale dobrze wiem z czym to się wiązało i nie chciałem w to brnąć bo ryzyko nie warte zysków. Na pewno nie jeden desperat w podobnej sytuacji by się na tą pułapkę złapał. Na szczęście nie zgłupiałem od kompleksów.

 

22 godziny temu, dziadul napisał(a):

na jakiś czas trzeba radykalnie zerwać z dotychczasowym życiem. Na początek spróbuj wziąć ze trzy tygodnie urlopu, pojedź w jakieś fajne miejsce, odetnij się od codzienności.

 

Zdecydowanie się do tego zbieram, potrzebuję jakiegoś szoku, resetu. Taka wycieczka odświeży umysł, może wpadnie kilka nowych pomysłów. Na ten moment dokańczam parę rzeczy w aucie aby pojeździć po kraju.

 

22 godziny temu, krzysiu25 napisał(a):

Witam,  miło cię poznać  , co studiujesz? fajne że zmieniasz swoje życie

 

Studiuję elektrotechnikę i pewnie na to samo pójdę na magisterkę.

 

10 godzin temu, MłodyTechnicianin napisał(a):

Lata 19-25 dla mężczyzny studiującego i pracującego są niemal zawsze depresyjne.

 

Myślę że to też kwestia jakie ktoś ma systemy wsparciowe. Wiadomo że jak regularnie wychodzisz na miasto z kumplami czy choćby masz stały związek lub jakąś rotację dziewczyn to cały ten stres daje się przeżyć. Ja na piwo wychodzę raz na ruski rok więc adekwatnie czasem jakiś uwalony egzamin czy gorszy tydzień w pracy potrafi na prawdę dobić.

 

10 godzin temu, MłodyTechnicianin napisał(a):

Z książek niestety, co pewnie sam zauważyłeś, większość tych książek to bezwartościowe wodolejstwo, a te najlepsze opisują wprost co masz robić lub po prostu są z twojej branży.

 

Większość książek typu rozwój osobisty to wałkowanie tych samym faktów popularnonaukowych, np. marshmallow test który opisany został aż do bólu. Mogę przypomnieć sobie tylko garstkę książek które faktycznie coś wniosły do mojego życia. W pewnym momencie porzuciłem to i zacząłem czytać tylko klasyki fikcji i książki branżowe, zdecydowanie lepsza inwestycja czasowa.

 

 

A tak wracając ogólnie do tematu to dzięki za wypowiedzi braci, fajnie jest nabrać trochę perspektyw. No jeszcze muszę się nauczyć mieć lepsze nastawienie bo za dużo biadolenia z mojej strony a za mało wiary w proces. Na ten moment pozostaje tylko działać a nie gadać.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 3.08.2026 o 21:50, PerAsperaAdAstra napisał(a):

Urządziłem sobie królestwo i nie czuję potrzeby wychodzenia na zewnątrz, a nawet jeśli to sensownie mogę tylko biesiadować w mieście gdzie pracuję albo w mieście gdzie studiuję, ale jeśli nie jestem tam z wymogu to nie mam ochoty tam jechać. Nie mam znajomych, nie randkuję, nie robię nic socjalnego. Mieszkam na wiejskiej umieralni z rodzicami.

To brzmi jakbyś jednak wewnątrz siebie czuł potrzebę zmiany.

 

W dniu 3.08.2026 o 21:50, PerAsperaAdAstra napisał(a):

I w sumie to w niczym nie osiągnąłem przełomu. Sylwetkę mam dobrą ale nie adekwatną do 7 lat stażu na siłowni. W żadnym z hobby nie zaszedłem tak daleko aby coś wynaleźć, mieć fanów albo by stworzyć ten swój własny biznes.

Przez te ostatnie 2-3 lata obecnej miałem nawet trochę zainteresowania ze strony dziewczyn, te starsze ode mnie bywały nachalne...

Myśle, że koło 1% osiąga przełom super wynik etc. Cała reszta ma zwykłe życie. 

Strasze są sprytniejsze i widzą w Tobie inwwestycje. Dla młodszych możesz być za nudny...

 

W dniu 3.08.2026 o 21:50, PerAsperaAdAstra napisał(a):

Zamierzam też w końcu zebrać jajca i wziąć się za randkowanie, i chociaż spróbować, zacznę od aplikacji i jakichś małych interakcji, sądząc po poprzednich doświadczeniach nie jestem brzydki więc mój celibat jest raczej z powodu mentalu i zaniedbania. Co ciekawe, nie jestem desperatem, raczej typ avoidant. Mimo małego doświadczenia z kobietami nie jestem osobą która dała by się wykorzystać czy simpować, właściwie jestem tak przyzwyczajony do samotności że trudno mi byłoby o kogoś zabiegać; zgaduję że właśnie tą postawą strzelam sobie też pewnym sensie w kolano. Czy będzie mi głupio randkować jako 24 letni prawiczek? Pewnie tak, ale trzeba iść do przodu.

Nie ma w tym nic głupiego. Głupie by było gdybyś negował naturę - reporodukcja.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Niczego nie zaprzepaściłeś. Jesteś w takim wieku, w jakim wielu tutaj chciałoby być. Dobrze sobie radzisz, studiujesz przyszłościowy kierunek, kobiety nie ignorują Cię, masz doświadczenia z nimi. Jesteś we właściwym miejscu. Popracuj nad samooceną, to też pomoże lepiej ogarniać życie. Wychodź więcej do ludzi, buduj sieć kontaktów. Nawet jak Ci się nie chce, przełam się do tego. Mózg zawsze reaguje niechęcią na coś, co nie jest mu dobrze znane. Później śmiga bez obaw.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

On 8/3/2026 at 8:50 PM, PerAsperaAdAstra said:

za bardzo skupiam się na teraźniejszości myśląc że tak jak jest już będzie zawsze.

Siema byku, fajnie, że opisałeś swoją historię. Osobiście uważam, że nie skupiasz się na teraźniejszości, a żyjesz pod presją otoczenia/społeczeństwa i z ciężarem przeszłości.

On 8/3/2026 at 8:50 PM, PerAsperaAdAstra said:

zacznę od aplikacji

Powodzenia xD

Nie będe prawił komplementów żebyś nie obrósł w piórka, powiem jedynie, że prawdopobnie jesteś bardziej ogarnięty niż ja gdy miałem 24 lata, także brawo dla Ciebie.

Za dużo jebania dajesz o to, że jesteś prawiczkiem. Przecież nie musisz się tym laskom spowiadać, ani nie definiuje to Twojej wartości. Jak już którąś wyruchasz, to wtedy możesz się pochwalić, że była Twoją pierwszą, zapewne się ucieszy. Poczytaj sobie o mięśniach kegla i treningu, do tego książka "sztuka obsługi penisa" czy coś takiego, kamasutra i będziesz wiedział jak ruchać i dogadywać się ze swoim przyjacielem.


Pamiętam dobrze słowa jednego z wykładowców, który powiedział, że dorosłość polega na tym, że działasz nawet jeśli nie masz na to ochoty. I tyle, nawarzyłeś piwa, to teraz je wypij. Morale są niskie i co z tego, przecież i tak to ogarniesz. A jak już dojedziesz do mety, to będzie lżej, więcej czasu na inne bajery i przyszły Ty Ci podziękuje za ciężką pracę.

Nie jeden chciałby efektów, ale zamknąć pizdę i wziąc się do roboty już nie jest tak łatwo, zwłaszcza w dłuższym okresie czasu.

 

Coś tam piszesz, ze 7 lat na siłce i efektów nie widać. Pamiętam jak oglądałem harkorowego koksa w gimnazjum, gdy sam zaczynałem na siłce i robiłem jego treningi z youtuba, jak była mowa o takich gościach, co mają jakąś ławeczkę w garażu i coś tam ćwiczą, ale nie rosną, to zawsze leciało "wypierdalaj na siłownie xD" Daj sobie czasu, jak będziesz konsekwentnie ćwiczył, dbał o michę jako tako 80/20, to będziesz miał peak jakoś koło 30. Nie porównuj się do reszty stawki, polecam wyjść z założenia, że chuj z nimi i trening tylko dla siebie i nagle presja znika, spokojnie się budujesz i czerpiesz z tego przyjemność.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.