Throgg Posted August 4 Share Posted August 4 Niniejsza recenzja wydaje się być zbyt późną, aby na samym jej wstępie roztrząsać fakt tego, jak medialna burza wokół Odysei okazał się w rzeczywistości ,,bajtem", bo wszyscy już chyba wiedzą, że czarna Helena nie jest nawet postacią trzecioplanową, a Achillesa tranzystora w filmie w ogóle nie ma. Na argument, że Nolan strollował publiczność, można oczywiście odpowiedzieć, że to przecież ,,gotowanie żaby", powolne i miarowe przepisywanie historii na nowo, ale osobiście mi, jako osobie świeżo po seansie, taki zarzut nie przyszedłby mi do głowy. Bo najbardziej zaskoczyło mnie to, że medialna wrzawa rozgorzała wokół właśnie roli Lupity Nyongo, ignorując w zasadzie pozostałe decyzje Nolana co do obsady. Reasumując, czarna Helena w Odysei to cały chuj, biorąc pod uwagę kreację Eurylochosa - który w przeciwieństwie do roli Lupity, jest postacią drugoplanową przez 80% filmu. Starożytnej Grecji Nolana bliżej jest więc do supermarketu w Toronto, niż do cywilizacji Mykeńskiej (jakkolwiek mamy o niej wyobrażenie) i o ile rozumiem w pełni mechanizm, który decyduje o takim doborze aktorów - no bo dlaczego aktorzy będący z pochodzenia Azjatami/Afrykanami, mieliby tracić możliwość zagrania w potencjalnym blockbusterze, z racji samego kolor skóry? - to jednak całkowicie odrzucam tłumaczenia tego zjawiska wolnością artystyczną. Jest właśnie wręcz odwrotnie. Nolan dobierając obsadę realizował pewne standardy korporacyjne w multi-rasowym Hollywood, które raczej bym odróżniał od nachalnego wokeizmu, ale czy odejście od tego standardu, nie byłoby właśnie prawdziwym wyrażeniem wolności twórczej? To jest dygresja zasługująca na odrębny temat, ale poza samym doborem aktorów, wizja artystyczna Nolana jako całokształt mierzy się też z innym problemem. Ja naprawdę rozumiem, że ten film nie miał być w założeniu obrazem historycznym. Że jest rekonstrukcją mitu, a skoro zabiera się za to Nolan, to pewna umowność i przełamanie schematów jest wręcz tutaj oczekiwane. Jakby jednak nie próbować tego tłumaczyć, to nie mogę pozbyć się wrażenia, że Odyseja Nolana jest w zasadzie pełnometrażowym spin-offem Xeny, wojowniczej księżniczki. Serio, to jest świat z tego uniwersum i nawet gdyby nagle pojawił się Kevin Sorbo w roli Herkulesa z tymi swoimi skórzanymi karwaszami, albo sama Xena, to byłby to całkiem spójny crossover episode. Jest tu dosłownie ten sam vibe tych telewizyjnych produkcji z lat 90, gdzie pośpiech nakazywał robić kostiumy i rekwizyty na odpierdol i w Odysei dostajemy właśnie ten ciężkostrawny miszmasz przekroju całej starożytności, wczesnego średniowiecza, a nawet XV wieku (Lajstrygonowie w pełnych zbrojach płytowych). Ciężko się na to wszystko patrzy, nawet nie pod kątem zgodności historycznej, ale brakiem samego konceptu co do spójnej estetyki. Odyseja jest więc niestety obrazem po prostu brzydkim, a jeśli dodamy do tego niskie nasycenie kolorów, surowość krajobrazów i przez to bijący chłód z ekranu, to ciężko też się też wczuć, że akcja rozgrywa się w na rozgrzanych słońcem morzach wokół Peloponezu (choć rozumiem jaki cel przyświecał twórcy, ale o tym trochę szerzej na końcu). Zostawiając za sobą kwestie techniczne i przechodząc do fabuły, to chyba warto w tym miejscu zadać pytanie, o czym tak naprawdę jest ,,Odyseja"? Ale ta homerowska, która stała się punktem wyjścia dla obrazu Nolana. Po prostu historią przygodową opowiadaną dla rozrywki? Czy jednak z uwagi na zaliczanie jej w poczet mitologii starożytnej Grecji, niesie w sobie jednak pewne pokłady symboliki i uniwersalnych prawd? Są to pytania o tyle istotne, bo niezależnie od moich powyższych zastrzeżeń, ekranizacja Nolana jest zaskakująco wierna literackiemu pierwowzorowi. Szczególnie jeśli chodzi o przedstawienie wszystkich postaci mitologicznych, bo poza Polifemem, syrenami, Scyllą i Charybdą, Homer utrwalił w europejskiej kulturze również mniej oczywistą postać mityczną, a mianowicie babę, co wiernie czeka 20 lat na swojego chłopa. Gdy pojawiały się pierwsze oskarżenia w kierunku tej ekranizacji o ,,wokeizm", to obawiałem się napisania na nowo właśnie postaci Penelopy, ale o dziwo (pomijając może jedną kwestię), jest ona wierna oryginałowi i utrwala też ten pewien ideał małżeńskiej lojalności. Wersja Nolana zawiera oczywiście pewne odstępstwa od oryginału, które miały jednak na celu maksymalne ,,odczarowanie" pewnych wątków, tak jakby Nolan miał problem z tym, że obrazuje historię, która - jakby na to nie spojrzeć - jest w zasadzie historią fantasy. Np. w filmie Eumajos jest ślepy, ale w całokształcie akurat to rozwiązanie nie wydaje mi się do końca trafne, jeśli przyjrzymy się scenie finałowej - Eumajos, z racji swojej ułomności nie bierze udziału w rzezi zalotników, zostawiając Odyseusza samego z całą robotą. Pomijając już lekką kuriozalność tak przedstawionej sceny, to otworzyła ona też zupełnie nowe pole interpretacyjne dla całej historii, trochę bardziej współczesne, łatwiej przyswajalne dla dzisiejszej widowni, które często przewijają się w innych recenzjach - że Odyseja jest historią o osobistej zemście. Nie zgadzam się jednak zupełnie z tą interpretacją, ponieważ symboliki Odyseusza nie sposób odczytać w oderwaniu od historii innego wojownika spod Troi, a więc samego Agamemnona. Obaj porzucili bowiem swoje królestwa na czas wojny i obaj musieli zmierzyć się z tym, jak ich świat zmienił się pod ich nieobecność. Agamemnon powraca do pozornego ładu, jaki pozostawił wypływając pod Troję i przypłaca to życiem. Odyseusz zaś nauczony przykładem swojego wodza, postanawia zaprowadzić krwawy porządek na Itace i nie zawierzając swojej pozycji jako wyczekiwanego króla, przybywa do swojego królestwa podając się za żebraka, aby sprowokować zalotników do rzezi. Odpowiadając więc sobie na wcześniej zadane pytanie, o czym jest Odyseja Homera, trzeba wskazać, że otóż traktuje ona o interregnum - czasie bezkrólewia i chaosu, upadku zasad, ale także tego jaką cenę trzeba ponieść, żeby utrwalić chwiejący się w posadach ład. Dość kontrowersyjne, biorąc pod uwagę kształt czasów nam współczesnych? A i owszem, pierwotne znacznie tego mitu na pewno wywołuje współcześnie dyskomfort, co w zasadzie też tłumaczy całą tą medialną wrzawę, o to, jak należy go interpretować. Nolan też zdaje się dostrzegać ten ponury morał płynący z homeryckiego eposu, ale wprowadza pewne rozwiązania fabularne, które ten sam wątek przekuwa w zupełnie inne parabole, będące komentarzem do aktualnej rzeczywistości. Nolan bowiem świadomie wykorzystuje swoją przewagę, jaką ma nad Homerem, a mianowicie lepszą wiedzą historyczną na temat tego, jak skończyła mykeńska cywilizacja. Symptomy jej zmierzchu są w filmie podkreślone wręcz dosłownie, czasem nawet ocierając się o niezamierzony komizm, gdy jedna z postaci mówi, że ,,żyjemy w epoce brązu". Pozwalając więc tej historii wybrzmieć tak jak w oryginalne, a więc rzezią pretendentów do tronu, stawia swoiste post scriptum, zaraz tam, gdzie Homer postawił ostatnią kropkę - że są momenty w historii, w których nawet chwilowe przywrócenie ładu nie potrafi już zatrzymać postępującego upadku. 2 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Kleofas Posted August 4 Share Posted August 4 Najważniejsze pytanie, które należy zadać: czy są tam ukazani Turbosłowianie? Link to comment Share on other sites More sharing options...
Throgg Posted August 4 Author Share Posted August 4 Godzinę temu, Kleofas napisał(a): Najważniejsze pytanie, które należy zadać: czy są tam ukazani Turbosłowianie? Choć większość badaczy umiejscawia mityczną Telepylę, gdzieś w obrębie świata śródziemnomorskiego, to jednak takiej lokalizacji przeczy jeden szczegół dotyczący opisu tej krainy, a mianowicie występowania krótkich, czy też nawet ,,białych nocy". To każe bowiem się doszukiwać ojczyzny Lajstrygonów gdzieś na północy i zdaje się, że też taki trop obrał Nolan ekranizując ten wątek, bo okręty Odyseusza nie przybijają do skalistej krainy opisanej przez Homera, a do zalesionego iglastymi drzewami brzegu, który może budzić uzasadnione skojarzenia z Bałtykiem. No i biorąc pod uwagę wyraźną przewagę technologiczną Lajstrygonów nad Grekami (czyli wspomniane już przez mnie zbroje płytowe), można tą scenę odebrać, jako próbę wyjaśnienia, dlaczego źródła greckie ani słowem nie mówią o starożytnym Imperium Lechickim - Grecy dostali bowiem taki wpierdol, że musieli sobie tą traumę racjonalizować opowieścią o olbrzymach ludojadach, przez co historia o Lajstrygonach nie jest zaliczana współcześnie do źródeł mówiących o Lechitach, ale Nolan wyraźnie poddaje w wątpliwość to stanowisko. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Druid Posted August 4 Share Posted August 4 2 godziny temu, Kleofas napisał(a): czy są tam ukazani Turbosłowianie? Nie, ale w innych produkcjach jest to ukazane, tutaj jak lądują na ziemi Link to comment Share on other sites More sharing options...
dziadul Posted August 4 Share Posted August 4 2 godziny temu, Throgg napisał(a): może budzić uzasadnione skojarzenia z Bałtykiem. Rozumiałbym, gdyby dotarli na Krym, ale Bałtyk? A podobno Greki dobre żeglarze byli. Ogólnie nie rozumiem fenomenu Nolana. Bełkotliwy, pretensjonalny hochsztapler, do dziś mam odruch wymiotny na wspomnienie Interstellar. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Throgg Posted August 4 Author Share Posted August 4 3 minuty temu, dziadul napisał(a): Rozumiałbym, gdyby dotarli na Krym, ale Bałtyk? Mieć przejebane u samego Posejdona, to nie heheszki. Link to comment Share on other sites More sharing options...
BumTrarara Posted August 5 Share Posted August 5 (edited) Typowe hollywódzkie czy "Gejmingowe" kradzenie IP i tyle. Korpo nie chce robić swojego projektu, a woli podpiąć się pod znaną markę i ją zgwałcić na modern audience. Przecież ten film to by mógłby spokojnie być: kino drogi - w którym amerykański weteran wojny np. w Afganistanie podróżuje przez stany, wracając do swojego małego miasteczka i przeżywając PTSD. Wyszło by na to samo, transy i czarne baby by nie kłuły w oczy, współczesna mowa, raperzy, itd. Można by jeszcze pojechać po Trumpie. On przecież dokładnie to zrobił. Edited August 5 by BumTrarara Link to comment Share on other sites More sharing options...
Throgg Posted August 5 Author Share Posted August 5 (edited) 7 godzin temu, BumTrarara napisał(a): Przecież ten film to by mógłby spokojnie być: kino drogi - w którym amerykański weteran wojny np. w Afganistanie podróżuje przez stany, wracając do swojego małego miasteczka i przeżywając PTSD. I wyszłoby z tego Rambo bis. Wątek PTSD u Odyseusza, którym Nolan stara się go ,,uwspółcześnić", zawiera zresztą jego najzręczniejsze sztuczki reżyserskie, więc tego akurat nie odbieram jako wady filmu. Edited August 5 by Throgg Link to comment Share on other sites More sharing options...
thyr Posted Sunday at 06:30 AM Share Posted Sunday at 06:30 AM U mnie na 7/10 . Gdyby nie oczywiste absurdy lpg byloby wyzej . Link to comment Share on other sites More sharing options...
Magos Dominus Posted Sunday at 11:03 AM Share Posted Sunday at 11:03 AM Byłem i szczerze mówiąc nie wiem o co tyle zamieszania. Ten film jest po prostu średni. Bogów prawie w ogóle nie ma, słynnego fortelu z "nikt" nie ma. Aktorsko jest dobrze poza Zendayą. Za parę tygodni pewnie kompletnie o tym filmie zapomnę. W dniu 4.08.2026 o 17:31, Throgg napisał(a): nawet chwilowe przywrócenie ładu nie potrafi już zatrzymać postępującego upadku Tylko, że Odyseja nie jest jakąś opowieścią o upadku epoki brązu spowodowaną przez ludzi morza. Wprowadzenie tego wątku jest kompletnie niepotrzebne. Link to comment Share on other sites More sharing options...
rarek2 Posted Monday at 11:38 PM Share Posted Monday at 11:38 PM (edited) Generalnie kinematografia w tych czasach jest na równi pochyłej przez zlewaczałych producentów oczadzonych ideologią WOKE. Co było kiedyś. 1. Superbohaterowie - umięśniony, silny, męski, zdecydowany i pewny siebie. Przypomnijcie sobie Arnolda, Stallone, Lundgren i wielu innych naśladowców. Ile młodych chłopaków poszło na siłownie aby wyglądać jak oni. To były takie ekranowe wzory i idole dla młodych chłopaków a dziewczyny wzdychały i podziwiały. 2. Brak zwichrowania ról męskich i żeńskich. Do Męskiego superbohatera się chciało upodobnić a do damskich mdlejących kobiet w ich ramionach się wzdychało. Przykłady np. przygody Jamesa Bonda, który zawsze miał "przyboczną" zmysłową kobietę. Wiele jest podobnych przykładów. Co mamy dzisiaj. 1. Damskie superbohaterki - dla kogo mają być wzorem i idolką? Dla kobiet? Chyba nie bo to nie ten mental, osobowość i charakter. Dla młodych chłopaków - jak tu wzorować się na cycatej superbohaterce? Może powiększyć sobie cycki i usta? A dojrzali mężczyźni nic tam ciekawego nie znajdą. 2. Zwichrowanie ról męskich i żeńskich. Superbohaterki w DCU, Sperwoman, Supergirl, Jedi woman, wszędzie zalew silnych kobiet ratujących świat - a wszyscy zdają sobie sprawę że to kit na resorach. Dlaczego mam rację? Te filmy zaliczają klapę za klapą. Najnowsze StarWars z Woman Jedi - kit i gówno. SuperGirl - produkcja 300 mln, zarobił 120 mln - klapa i straty. Uniwersum DC - klapa za klapą. Co łączy te wszystkie klapy - lewacka "inkluzywna" ideologia WOKE i damskie superbohaterki. W odniesieniu do Odysei to można porównać to co było kiedyś z Bradem Pitem a to co jest teraz. Czy pójdą po rozum do głowy? W uniwersum SW chyba już zaczęli tą trudną drogę wywalając lewackie showrunnerki - może i inni pójdą tą drogą i w końcu zobaczymy bohaterów do których panny będą wzdychać a chłopaki będą się wzorować na swoich idolach Edited Monday at 11:39 PM by rarek2 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
BumTrarara Posted Tuesday at 01:26 PM Share Posted Tuesday at 01:26 PM W dniu 9.08.2026 o 08:30, thyr napisał(a): U mnie na 7/10 . Gdyby nie oczywiste absurdy lpg byloby wyzej . Tam jest więcej absurdów. Np. to stwierdzenie, że nie używają orkiestry bo za czasów greckich to orkiestry nie było. Ale w tym samym czasie: 1. Statek Odyseusza: To jego odegrania użyto repliki ŁODZI WIKINGÓW z XI (!!!) wieku. https://historia.org.pl/2026/07/24/replika-lodzi-wikinskiej-z-odysei-wrocila-z-planu-uszkodzona-szwedzi-twierdza-ze-universal-nie-zaplacil-za-naprawe/ realizm. lol 2. Zbroje: Gdzie mamy historyczne artefakty z podobnego okresu gracka "Zbroja z Dendry" która jest bodajże z XV p.n.e. Ale walnęli sobie zbroje jak z popłuczyn po Batmanie. itd. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts