Jump to content

Recommended Posts

Siema!

Wróciłem jakiś czas temu do gry, otrząsnąłem się z poprzedniej relacji i spotykam się pewną panną. Jak wiadomo, najtrudniej coś zmienić w sobie, więc przychodzę do was po poradę, czy jest co zmieniać. Może ktoś już tu przerabiał podobny temat. Od początku;

Co miesiąc odbieram zachodnie wypłaty, zawodowo i życiowo jestem całkiem nieźle ustawiony, ale rozsądnie wydaję pieniądze. Nie chodzę w drogich ciuchach, nie rozbijam się autem na które mnie nie stać, w dużym skrócie nie żyję ponad stan. Nigdy nie starałem się zaimponować panią swoim stanem materialnym, zarobki to dla mnie temat tabu i tylko jedna moja była mnie rozgryzła w tej kwestii, czego skutki nie bardzo mi się podobały, bo nagle apetyt zaczął sięgać zenitu.

Do rzeczy - zastanawiam się nad tym, jak ugryźć temat żeby nie wyjść na skąpca, ale nie robić za sponsora. 

Nie mam problemu z tym żeby zapłacić gdy to ja zapraszam, albo gdy jest jakaś okazja, albo gdy po prostu chcę to zrobić. Jedyne czego bym oczekiwał, to względnej równowagi w ponoszonych kosztach, co niestety jest trudne do osiągnięcia, niestety zawsze na moją niekorzyść. Nie jestem chętny do stawiania komuś wakacji, pokrywania rachunków czy też płacenia za każde wyjście. Względem siebie też obcinam wiele kosztów, nie jakoś przesadnie, ale nie jem każdego posiłku na mieście i nie wyjeżdżam na wakacje sześć razy w roku. W przeszłości wielokrotnie rozmawiałem z partnerkami na ten temat, ale życie życiem. Dla mnie jest po prostu przykre, gdy druga strona nie poczuwa się do tego, żeby też czasem postawić mi jakieś wyjście, albo gdy prezent na urodziny to całus i talon na loda. Z niejednego pieca już chleb jadłem i schemat wciąż jest ten sam.

Jak wy to postrzegacie? Jaki jest wasz stosunek do finansów w związku? Jaka jest waszym zdaniem granica między skąpstwem a zdrowym rozsądkiem? Dla mnie temat jest bardzo trudny, szczególnie, że nie ma z kim o tym porozmawiać żeby nie wyjść na tego tytułowego "skąpca".

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Nic z tym nie zrobisz tak to po prostu działa, darmowy sex i związek na równych zasadach to bardziej mit niż coś realnego.

Kobiety z natury już muszą widzieć w tym korzyść żeby rozchylić nogi a 50/50 to jaka to korzyść?

 

Równe zasady dla kobiety = MAM COŚ Z TEGO.

 

Powiedzenie "W każdej kobiecie qrwy dwie trzecie" nie wzięło się z znikąd.

 

  • Like 7
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Nie ma nic za darmo. Kobiety oczekują kasy lub statusu. 

Przez social media i sprzedawany nam "zachodni" styl życia - normą są kredyty na wakacje, na drogie auta. 

W Twoim przypadku - "zachodnie wypłaty", to ileś panien zaraz zacznie widzieć sztabki złota. Na to trzeba uważać. 

 

Link to comment
Share on other sites

Więc chyba sytuacja patowa:). Bardzo mnie to gryzie, bo to przykre, gdy obydwie strony zarabiają, jedna sobie odkłada lub kupuje zbędne rzeczy, a druga musi płacić podwójnie. Raz jeden w życiu spotykałem się z panną, która sama z siebie wychodziła z inicjatywą, że nic ode mnie nie chce. Reszta tylko wymownie patrzyła i nawet nie przyszło im do głowy, żeby jakikolwiek rachunek rozdzielić. Szczególnie przeszkadza mi to w późniejszej fazie związku, gdy spędza się ze sobą masę czasu i tych wydatków robi się mnóstwo. Chętnie bym posłuchał wyprowadzi jakiegoś Chada, który rozgryzł tą kwestię, bo nie wierzę, że zaprawieni ruchacze wydają masę kasy na to, żeby uzyskać swój cel:).

Link to comment
Share on other sites

Czadem nie jestem, ale temat 'baba+pieniądze' mam opanowany do perfekcji.

Zapłaciłem za te korepetycje.

 

Pytanie mam czy ona jakoś się udziela i pomaga.

Ja miałem teorię, że wspólne płacenie owszem, ale dawałem pewne fory na to, że gdy płaciła ciałem to to się wliczało we współudział.

Od tysięcy lat tak kobiety płaciły, przynajmniej częściowo.

O te 'częściowo' też chodzi.

Nie może wszystkiego płacić sexem.

 

Poza w/w moją zasadą było coś w stylu:

Więcej zarabiam więc daję 2/3 kwoty.

Jeśli i to jest niedobre dla panienki i nie chce dać 1/3 to już zły znak.

Jeśli ci się noga powinie zniknie jak poranna mgła.

 

Innym testem było, że przy większym wydatku pożyczałem od swojej kasę w ilościach czterocyfrowych.

Nie takich, żeby wziąć wszystko co miała, odrobina rozsądku potrzebna jest wszędzie.

Nigdy nie odmówiła.

Mało tego.

Oferowała się czasami z pożyczkami nawet gdy już się rozstaliśmy.

TO jest coś i dlatego mimo rozstania jestem osiągalny gdy potrzebuje pomocy.

 

Możesz spróbować tego testu przy okazji jakiegoś większego zakupu.

Pożycz od niej 2000 na miesiąc chociaż nie musisz. 

Szybko się wyjaśni co jest pod spodem ładnego obrazka związku.

 

Sądzę, że raczej nie masz możliwości zrobić teatrzyku pod tytułem 'zbankrutowałem'.

To widać czy zbankrutowałeś czy nie.

Jednak taka próba pożyczki mówi czy to gra do jednej bramki czy coś więcej.

 

Edited by JoeBlue
  • Like 4
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Dziś mi przyszła jeszcze jedna ważna myśl do głowy.

Nie pożyczaj kobiecie pieniędzy.

Możesz oczywiście to zrobić, ale dla zachowania w zdrowiu własnej psychiki wcześniej się z nimi pożegnaj na zawsze.

 

Jest kilka opcji rozwoju sytuacji.

1. Jest z tobą więc ci nie oddaje, bo jesteście razem więc co za różnica w czyim portfelu są?

Nadeszła pora, gdy miała oddać, ale ma niespodziewane trudności finansowe i tak naprawdę zamiast oddawać to by jeszcze trochę od ciebie pożyczyła.

2. Nie jest już z tobą. 

W tym momencie oczywiste jest, że jakiś powód rozstania był.

Albo byłeś draniem albo ją zdradziłeś albo co innego.

Niezależnie od powodu wręcz wskazane jest, żeby nie oddawać. 

Niech to będzie dla ciebie kara za to co zrobiłeś, że musiała cię zostawić.

I tak wydałbyś tę kasę na głupoty, komputer czy konsolę albo jeszcze gorzej, na inne dupy.

Ona zagospodaruje ją znacznie lepiej, na potrzebne rzeczy, tatuaż, torebkę Armaniego, zrobienie paznokci i powiększenie cycków.

 

Z całkiem dużej ilości kobiet jakie znałem w ciągu życia wybrałbym max 2-3, którym pożyczyłbym kasę a i to w rozsądnych ilościach.

Takich, że stratę tej kwoty mógłbym przeżyć bez traumy traktując to jako mandat karny za głupotę oraz trochę zbyt wysoką zapłatę za sex.

 

 

Edited by JoeBlue
  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

20 godzin temu, Boczq napisał(a):

Chętnie bym posłuchał wyprowadzi jakiegoś Chada, który rozgryzł tą kwestię, bo nie wierzę, że zaprawieni ruchacze wydają masę kasy na to, żeby uzyskać swój cel:).

Czadem nie jestem (😂) ale mogę dorzucić swoje trzy grosze. Jestem z partnerką prawie 7 lat i zawsze wszystko było na pół, włączając w to użycie apek do sprawiedliwego podziału typu tricount. Odpowiadając jeszcze na case zapodany przez @JoeBlue, bo miałem niedawno pierwszy raz taką sytuację. Zepsuło jej się auto, ma takie małe do skakania z miejsca na miejsce, ale tak nieszczęśliwie że wyszła poważna suma do zapłaty. Zapłaciłem za nią, bo tego siana nie miała, ale ona ustawiła co miesiąc automatyczną spłatę i mnie spłaca.

 

Może dobrze trafiłem, ale też od początku dla mnie była sprawa jasna jak mają wyglądać takie rzeczy i nie było żadnego ale. Nie bałem się że jak tak zrobię to ją „stracę”. Nie mam jakiejś złotej rady tutaj, ale jeśli coś Ci nie pasuje to to egzekwuj, bez strachu że skończy się negatywnie. Bo jak masz się męczyć, to lepiej aby skończyło się to „negatywnie” ;)

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Lucky you.

Ceń tę kobietę, jest jedną na tysiąc, ale nie gwarantuj głową za nic, bo głowę ma się tylko jedną.

Możesz jej pokazać to co napisałem i przekazać jej moje wyrazy szacunku.

Kobiety kwitną słysząc takie rzeczy.

Gdy cię zerżnie w podzięce ty podziękuj mnie, ale tak naprawdę to nie moja zasługa. 

Ona zasługuje na te słowa więc warto, żeby do niej dotarły.

 

 

7 hours ago, EmseyXYZY said:

@JoeBlue kobiety mają bardzo liberalne podejście do prawa własności, z tym się zgodzę. Coś mam w ręku, posiadam, więc to jest moje.

O ile w ich mniemaniu w ogóle istnieje coś takiego.

Od stworzenia świata wszelkie dobra miały iść OD mężczyzny DO kobiety, nigdy w odwrotnym kierunku, bo to jest wbrew Naturze.

Ktokolwiek bazuje swoje kalkulacje inaczej odchoruje to któregoś dnia.

 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

53 minuty temu, JoeBlue napisał(a):

Gdy cię zerżnie w podzięce ty podziękuj mnie, ale tak naprawdę to nie moja zasługa.

Akurat z tym problemu nie ma, głowa ją nigdy nie boli ;) Ale masz rację, w wielu aspektach jest rarytasem. Tak jak w każdym związku nie jest idealnie, myślę że ludzie nie są ogólnie stworzeni do długich związków, takie zgodne to na palcach jednej ręki, a i tak zostanie, każdy jest pojebany na swój sposób ;) Ale jak coś ma potencjał to można czas inwestować.

 

59 minut temu, JoeBlue napisał(a):

ale nie gwarantuj głową za nic, bo głowę ma się tylko jedną.

To jest podstawa, kobieta też musi to czuć.

 

 

Link to comment
Share on other sites

Nie bardzo rozumiem twoje rozterki. Jest równouprawnienie i one są silne i niezależne kobiety i mają płacić za siebie i się utrzymywać. Jak pańci nie pasuje taki układ to niech wypier..... - rozumiesz co mam na myśli i jak to mówią NEXT. Aż trafisz.

 

Problem w tym, że widzę, że uczysz je tego od początku, że stawiasz, płacisz bo chcesz i tak się zaczyna. 

 

Trzeba sprawę postawić jasno, że płaci za siebie. I tyle.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

7 hours ago, Taboo said:

Czadem nie jestem (😂) ale mogę dorzucić swoje trzy grosze. Jestem z partnerką prawie 7 lat i zawsze wszystko było na pół, włączając w to użycie apek do sprawiedliwego podziału typu tricount. Odpowiadając jeszcze na case zapodany przez @JoeBlue, bo miałem niedawno pierwszy raz taką sytuację. Zepsuło jej się auto, ma takie małe do skakania z miejsca na miejsce, ale tak nieszczęśliwie że wyszła poważna suma do zapłaty. Zapłaciłem za nią, bo tego siana nie miała, ale ona ustawiła co miesiąc automatyczną spłatę i mnie spłaca.

 

Może dobrze trafiłem, ale też od początku dla mnie była sprawa jasna jak mają wyglądać takie rzeczy i nie było żadnego ale. Nie bałem się że jak tak zrobię to ją „stracę”. Nie mam jakiejś złotej rady tutaj, ale jeśli coś Ci nie pasuje to to egzekwuj, bez strachu że skończy się negatywnie. Bo jak masz się męczyć, to lepiej aby skończyło się to „negatywnie” ;)

Podzielam zdanie kolegi. Taka kobieta to skarb! Mogę się tylko domyślać, ile siana udaje ci się odłożyć w takiej relacji.

 

Najwięcej udało mi się osiągnąć w momentach, gdy nie byłem w żadnej relacji. Stan mojego konta imponująco wtedy rósł, i w mgnieniu oka osiągałem swoje cele. Nie czułem, żeby pieniądze przechodziły mi przez palce, i przede wszystkim nie czułem się w żaden sposób wykorzystywany. Nie jestem w stanie zrozumieć, jakie procesy myślowe zachodzą w głowach większości lasek. Dla nich liczy się tu i teraz, zastaw się a postaw się. Mój tok myślenia jest temu przeciwny i wizję swojej kariery oraz sytuacji materialnej mam już ułożoną co najmniej na kilkanaście lat. Nawet nie łudzę się, że jakakolwiek kobieta pomoże mi osiągnąć cele pokroju mieszkań pod wynajem, ale niech chociaż nie przeszkadzają. Nie spotkałem takiej, która by zrozumiała, że z takim podejściem z łatwością moglibyśmy za kilka/kilkanaście lat nie przejmować się absolutnie niczym. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak zareaguje potencjalna wybranka, gdy przed ślubem dostanie do podpisania intercyzę.

 

48 minutes ago, rarek2 said:

Nie bardzo rozumiem twoje rozterki. Jest równouprawnienie i one są silne i niezależne kobiety i mają płacić za siebie i się utrzymywać. Jak pańci nie pasuje taki układ to niech wypier..... - rozumiesz co mam na myśli i jak to mówią NEXT. Aż trafisz.

 

Problem w tym, że widzę, że uczysz je tego od początku, że stawiasz, płacisz bo chcesz i tak się zaczyna. 

 

Trzeba sprawę postawić jasno, że płaci za siebie. I tyle.

Bo tak mi zostało jeszcze z okresu białorycerstwa, i ciężko mi to zwalczyć. Mam gdzieś zakorzenione, że to przecież ja ją zapraszam, ja zabiegam o jej względy. Nie to, żebym zapraszał każdą na pierwszej randce do restauracji, ale gdy coś się z tego kroi, to podświadomie nie chciałbym tego spieprzyć niezręczną sytuacją. Parę razy w życiu spotkały mnie też nieprzyjemności przy dzieleniu rachunku, głupie spojrzenia od kelnerów i też od samych panien, poskarżenie się znajomym itp. Nie wiem jak to zrobić z klasą, ale żeby osiągnąć swój cel w dłuższej perspektywie, bo z tego inwestowania nawet nic nie wynika, one tego zwyczajnie nie doceniają w żaden sposób 🤣

Często też umawiam się z laskami, które wciąż studiują i bywa, że nie mają żadnych dochodów. Nie gustuję w starym towarze, ale często te laski nie mają na nic siana, więc łatwo je do tego przyzwyczaić.

Link to comment
Share on other sites

W dniu 5.08.2026 o 02:16, Boczq napisał(a):

Jaki jest wasz stosunek do finansów w związku?

40/60

lub

30-35/70-65

Gdyż jak już wspomniał @JoeBlue one mają zakodowane w genach "poczucie bezpieczeństwa".

 

Owszem fajnie jak się trafi taka co zechce 50/50, ale dużo częściej da się znaleźć taką  40/60. Te 60% to oczywiście po Twojej stronie

 

8 godzin temu, Boczq napisał(a):

Najwięcej udało mi się osiągnąć w momentach, gdy nie byłem w żadnej relacji. Stan mojego konta imponująco wtedy rósł, i w mgnieniu oka osiągałem swoje cele. Nie czułem, żeby pieniądze przechodziły mi przez palce, i przede wszystkim nie czułem się w żaden sposób wykorzystywany.

Przysłowie "Baba z wozu koniom lżej".

Już starożytni Polacy zauważyli o co kaman.;):D

 

8 godzin temu, Boczq napisał(a):

Nie jestem w stanie zrozumieć, jakie procesy myślowe zachodzą w głowach większości lasek. Dla nich liczy się tu i teraz, zastaw się a postaw się.

To proste, znajdą kolejnego frajera do płacenia, a potem  kolejnego itd

Frajerzy to taka studnia bez dna, zawsze się jakiś trafi.

 

 

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Ja nie widzę nic złego w takiej postawie. To jest po prostu szanowanie zarobionych pieniędzy. Od lat żyje skromnie i nadwyżki reinwestuję. Mam to samo auto od 7 lat, które kupiłem jako używany 5 latek.  Garderobę też mam jakąś niemarkową. Jak się coś zużyje to wymieniam. I tyle. Telefon też kilka lat ten sam, kupiony za gotówkę. 

Szanowanie zarobionych pieniędzy to nie skąpstwo.

  • Like 6
Link to comment
Share on other sites

Skąpstwo jest wtedy kiedy laska zarobioną przez siebie kasę uważa tylko i wyłącznie za swoją, a tę zarobioną przez kolesia za wspólną. Poza skąpstwem można użyć jeszcze innych pasujących tu jak ulał określeń, ale się powstrzymam i ograniczę się do tradycyjnej dla tej płci niby pięknej hipokryzji.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

11 hours ago, Brat Jan said:

40/60

lub

30-35/70-65

Gdyż jak już wspomniał @JoeBlue one mają zakodowane w genach "poczucie bezpieczeństwa".

 

Owszem fajnie jak się trafi taka co zechce 50/50, ale dużo częściej da się znaleźć taką  40/60. Te 60% to oczywiście po Twojej stronie

 

Przysłowie "Baba z wozu koniom lżej".

Już starożytni Polacy zauważyli o co kaman.;):D

 

To proste, znajdą kolejnego frajera do płacenia, a potem  kolejnego itd

Frajerzy to taka studnia bez dna, zawsze się jakiś trafi.

 

 

 

Takie proporcje są do przyjęcia. Nie jestem osobą, która liczy się z każdego grosza. Po prostu niech to będzie ze zdrowym rozsądkiem. Ciężko mi "dupę" przyjąć jako walutę. Apetyt na taką dupę, która cię wykorzystuje też po jakimś czasie znika.

 

10 hours ago, Spellman71 said:

Ja nie widzę nic złego w takiej postawie. To jest po prostu szanowanie zarobionych pieniędzy. Od lat żyje skromnie i nadwyżki reinwestuję. Mam to samo auto od 7 lat, które kupiłem jako używany 5 latek.  Garderobę też mam jakąś niemarkową. Jak się coś zużyje to wymieniam. I tyle. Telefon też kilka lat ten sam, kupiony za gotówkę. 

Szanowanie zarobionych pieniędzy to nie skąpstwo.

Żyję podobnie do ciebie. Niezależnie ile bym zarobił, to nie czuję potrzeby trwonić tych pieniędzy i zwiększać wydatków. Sensowne zarobki też nie biorą się znikąd. Kosztował mnie, i wciąż kosztuje taki stan rzeczy dużo pracy i wyrzeczeń. Julka oczywiście nie zdaje sobie z tego sprawy, bo widzi efekt końcowy. 

 

10 hours ago, Krugerrand said:

Skąpstwo jest wtedy kiedy laska zarobioną przez siebie kasę uważa tylko i wyłącznie za swoją, a tę zarobioną przez kolesia za wspólną. Poza skąpstwem można użyć jeszcze innych pasujących tu jak ulał określeń, ale się powstrzymam i ograniczę się do tradycyjnej dla tej płci niby pięknej hipokryzji.

No tak, bo przecież ty zarabiasz więcej, to powinieneś się dzielić? Jak wyżej, nikt nie zdaje sobie sprawy jak się do takiego stanu rzeczy dochodzi. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

32 minutes ago, Dzingolo said:

Gdzie w tym wszystkim miłość? 😂

Miłość to nie pieniądze 🤭

Ale dziwnym trafem brak pieniędzy = brak miłości.

Ach te materialistki 

Miłość to już przerabiałem kilkukrotnie, teraz patrzę trochę bardziej użytkowo. 

Miłość, a raczej zauroczenie bez pieniędzy to może była w mglistych czasach szkolnych, teraz trzeba chłodno kalkulować 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 5.08.2026 o 20:48, Boczq napisał(a):

Więc chyba sytuacja patowa:). Bardzo mnie to gryzie, bo to przykre, gdy obydwie strony zarabiają, jedna sobie odkłada lub kupuje zbędne rzeczy, a druga musi płacić podwójnie. Raz jeden w życiu spotykałem się z panną, która sama z siebie wychodziła z inicjatywą, że nic ode mnie nie chce. Reszta tylko wymownie patrzyła i nawet nie przyszło im do głowy, żeby jakikolwiek rachunek rozdzielić. 

 

 

Trzeba zachować symetrię — wiesz... jak w dyplomacji — czyli jak polska wydali ambasadora Rosji, to rosja też wydala ambasadora. 

 

Jak Ty zarabiasz np. 12 tys, a ona 4 tys, to pewnie będziesz więcej kasy w relację ładował. Proporcjonalnie 12:4 = 3:1. 

 

Wydaje mi się, że jak wybierasz wakacje, powiedzmy za 8 tys, to Ty zapłacisz 6 tys, a ona 2 tys. 

 

Jak pójdziecie na obiad do restauracji, zabulisz 300zł, to ona powinna za 100zł kupić jedzenie na śniadanie. 

Jak ona skąpi, a Ty wszytko płącisz, to ona pasożytuje. 

 

Jak chcesz mieć dziewczynę, co ma zrobione pazury, rzęsy i fryzurę, to pewnie ją to też coś kosztuje i to trzeba wziąć pod uwagę. 

 

 

 

Cytat

gdy prezent na urodziny to całus i talon na loda

 

:) :) i w takiej sytuacji ja bym zaprzestał robienia dziewczynie prezentów. 

 

Może na jej urodziny bym ją wziął na obiad :) :) gdzie sam zjesz coś dobrego z nią. :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

22 godziny temu, Boczq napisał(a):

Często też umawiam się z laskami, które wciąż studiują i bywa, że nie mają żadnych dochodów.

 

Umów się na spacer

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

On 8/7/2026 at 2:03 AM, Boczq said:

Często też umawiam się z laskami, które wciąż studiują i bywa, że nie mają żadnych dochodów. Nie gustuję w starym towarze

To wyceń ten towar w którym gustujesz i płać adekwatnie do wyceny - bez rozważania w kategoriach skąpstwo czy nie. Seks zawsze kosztuje faceta no chyba, że jest się tym przysłowiowym czadem, problem jest bardziej z tym żeby go racjonalnie wycenić i być konsekwentnym.

 

On 8/5/2026 at 2:16 AM, Boczq said:

Wróciłem jakiś czas temu do gry, otrząsnąłem się z poprzedniej relacji i spotykam się pewną panną.

+

On 8/5/2026 at 2:16 AM, Boczq said:

Co miesiąc odbieram zachodnie wypłaty, zawodowo i życiowo jestem całkiem nieźle ustawiony, ale rozsądnie wydaję pieniądze.

Mam nadzieję, że to nie o tobie ;)
pic.jpg.97bf6e68b5ee016ba8f10f5242b049fb.jpg

  • Haha 5
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.