Jump to content

Moja historia z diagnozą i lękami w tle i co dalej


Recommended Posts

Sebastian Melmoth,witam serdecznie.

Jakiś czas temu założyłem tutaj konto a teraz nadszedł czas abym się wypowiedział a w zasadzie założył temat co też mi leży na sercu choć sporo zwlekałem bo historia ponura.

może najpierw jak trafiłem na forum
Otóż zaczęło się od bloga Samczeruno.pl
Miałem oko na rozwój Pana Marka toteż zaprowadziło mnie to do książek,audycji i właśnie forum

 

 

OK, to teraz do meritum
To będzie nieco nietypowy temat/problem
i postaram się być zwięzły

 

 

Mam 33 lata, sporo czasu temu zachorowałem na schizofrenie, taką dostałem diagnozę...
Dodatkowo odkąd pamiętam byłem człowiekiem nieśmiałym, wycofanym i to też miało swoje połączenia.
Lubiłem sobie odpływać w krainy marzeń ignorując rzeczywistość
No, w pewnym momencie to poszło za daleko i w świat fantazji zaszedłem zbyt głęboko

 

 

cierpię na lęk społeczny i wszystko co z nim związane-oto królowa na szachownicy moim problemów

Skończyło się liceum i wszystkie znajomości urwały się, WSZYSTKIE bez wyjątku
Nie mam obecnie żadnych znajomych, pracy
i tak od wielu lat już
moje jedyne zajęcia społeczne to wychodzenie do sklepu albo pojadę sobie do centrum handlowego i trochę pochodzę
i to tyle

NA POCZĄTKU mi to nawet odpowiadało;wstawałem i robiłem co chciałem i myślałem sobie że obejdę ten aspekt życia
Jednak im dalej w lata-coraz mocniej rozumiałem że ten lęk społeczny,lęk przed samym sobą ,toksyczny wstyd,wycofanie
...że to wszystko ingeruje w każdą sferę mojego żywota

Ja próbowałem pracować nad sobą ale ten deficyt społeczny ciągnie mnie w dół, zawsze jak coś wypracuje to moja podświadomość chce wracać do dawnego stanu rzeczy;żebym był niezauważony, żebym siedział w domku i miał spokój.
Ja nie mogę pracować nad sobą i poprzez to np dobrze wyglądać bo wtedy przestaje być niewidzialny
to ciągnie mnie nieustannie w dół.
taki to okrutny mechanizm.


Zawsze byłem taki przekorny...że sobie sam dam radę, nie chciałem niczyjej pomocy, rady.
uważałem że musze sam wszystko rozwiązywać i to też była ślepa uliczka
nigdy nie poprosiłem nikogo z zewnątrz o pomoc, rade czy perspektywę

 

 

 

słyszałem i czytałem że ludzie z moją przypadłością nierzadko zostają bezdomnymi kiedy brakuje pomocy rodziny i powiem szczerze że z moimi skillami społecznymi robi się niebezpiecznie

czuje też że czas przyspiesza-muszę podjąć jakieś działania

 

 

ten świat postrzegam tak fragmentarycznie
to przez to że dużo czasu spędziłem poza sytuacjami społecznymi
w wielu miejscach mnie po prostu nie było

Przez spory czas myślałem że zostanę szczęśliwym pustelnikiem
jednak moje podejścia nie przyniosły oczekiwanych rezultatów


co do mojej choroby to pragnę powiedzieć że nie jesteśmy jakimiś wariatami,raczej dziwakami
ja sam mam tylko objawy tzw negatywne więc tutaj spoko.


No i teraz rodzi się newralgiczne pytanie co dalej?

Tutaj takie są widoki
mianowicie do pracy nie pójdę;nie mam kwalifikacji
na ulicy ludzi nie będę zaczepiać żeby kogoś zapoznać
TO SĄ JASNE SPRAWY

 

 

ale jest warsztat terapii zajęciowej
mam orzeczenie i mógłbym wykonać podejście
jednak po kilkunastu latach siedzenia w domu ciężko jest iść tam z własnej woli
jednak wydaje się ta opcja jedynym ratunkiem.

Nawet jak popracuje czasem nad sobą
to mam takie wrażenie że już nie boje się sytuacji społecznych ale samego siebie
w mojej głowie coś się poprzestawiało...jakaś melancholia wchodzi także tutaj w grę

nie mogę wyrazić siebie samego na zewnątrz

 

 

 

Myślicie że psycholog/psychoanalityk mógłby mi pomóc?
zmotywować mnie?
może warto się do kogoś takiego udać? przynajmniej na jakiś czas.

 

 

Z tym warsztatem terapii zajęciowej to jest taka sprawa że nigdy od początku zachorowania nie brałem pod uwagę tego rodzaju pomocy ponieważ myślałem że to miejsca dla ludzi zupełnie już chorych, niepełnosprawnych
nie chciałem być utożsamiany z taki etykietkami w swojej własnej głowie
z tego jednak co widziałem to tylko 1/3 jest tam niepełnosprawna czy upośledzona a reszta normalni ludzie z problemami/diagnozą
Pójście tam to potężna ekspozycja jednak na lęki, wstyd, wycofanie, brak inicjatywy
No i co, chodziłbym na te kilka godzin a poza tym inwestowałbym w rozwój wewnętrzny

mam dużo pomysłów które czekają na odblokowanie ścieżki w moim umyśle abym mógł wprawić je w ruch
bo rodzina, na studia, kobiety czy robienie ścieżki zawodowej to już się w te sprawy raczej pchać nie będę

 

 


Na końcu może ktoś walczył z podobnymi problemami?
albo jest lub był w podobnej sytuacji?
co byście poczęli na moim miejscu?
jakie działania byście podjęli?

Moim zdaniem bez codziennej ekspozycji społecznej problemy będą odrastać raz po raz.
czuje że wiele sił płynących  w moich żyłach idzie na marne.


jak to widzicie swoimi oczyma?


serdecznie dziękuje za wysłuchanie i jak chcielibyście się czegoś dowiedzieć to pytajcie
Proszę o wasze perspektywy i przepraszam jeśli post był nieco chaotyczny.
 

Link to comment
Share on other sites

Pracowałem z ludźmi z takimi problemami jak Ty w podobnych placówkach. Gwarantuję Ci, że to odpowiednie miejsce dla Ciebie, wręcz stworzone, właśnie dlatego, że wyciąga z marazmu. Tam akurat nie zarobisz, ale są zaklady aktywności zawodowej gdzie normalnie byś otrzymywał pensje finansowaną przez PFRON, może gdzies w okolicach masz. Zobaczysz, że są ludzie z takimi problemami jak Ty, większymi, i że doskonale sobie daja radę. To szansa na funkcjonowanie. Nie zwlekaj. Pierwszy krok jest najtrudniejszy.

  • Like 6
Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, sebastian melmoth napisał(a):

Myślicie że psycholog/psychoanalityk mógłby mi pomóc?
zmotywować mnie?
może warto się do kogoś takiego udać? przynajmniej na jakiś czas.


Jak najbardziej, przynajmniej się wygadasz i nawet to może spowodować że lepiej się poczujesz.

A jak z farmakologią? Czytałem że trudniej jest o remisję tych negatywnych objawów .

 

4 godziny temu, sebastian melmoth napisał(a):

Na końcu może ktoś walczył z podobnymi problemami?
albo jest lub był w podobnej sytuacji?
co byście poczęli na moim miejscu?
jakie działania byście podjęli?


Może dieta ? Są lekarze którzy uważają że np dieta keto pomaga.

 

https://www.instagram.com/chrispalmermd?igsh=MWlqcTRsY2l5NG1jMQ==
 

Na pewno będziesz potrzebował sporo dyscypliny i po prostu trzeba wszystkiego pilnować od farmakologii po inne kwestie .

 

Ogólnie to współczuję bo znam takich ludzi z bliskiego otoczenia i rozumiem że cierpią, same miałem stany lękowe.

I doceniam że odważyłeś się napisać o tym na forum, ludzie niestety zazwyczaj są mało wyrozumiali w takich przypadkach.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Cześć @sebastian melmoth czy utrzymujesz kontakt z rodzicami, rodzeństwem? Nie widzę wzmianki o tym. Jeżeli masz możliwość skorzystania z pomocy terapii zajęciowej to nie ma się co zastanawiać.

 

"Nic się nie zmieni jeżeli ty czegoś nie zmienisz!!"

Musisz wiedzieć 

 

Mój ulubiony cytat. 

 

Walcz o siebie Stary bo kto inny ma to zrobić? 

 

Gratuluję również odwagi napisania o sobie o swoich  problemach na forum. Domyślam się że wiele cię to kosztowało nerwów. 

 

Pierwsze koty za płoty , do przodu . 

 

 

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

EmseyXYZY
Dzięki za podzielenie się perspektywą
Powiem ci że Warsztat terapii zajęciowej jest w moim mieście oddalony od mojego domu o 500 metrów...
i odkąd zachorowałem i nabyłem fobii społecznej dopiero niedawno zacząłem zastanawiać się nad tą placówką
i powiem szczerze że jestem zdumiony dziwnym faktem że najczęściej w życiu to czego potrzebujemy najbardziej jest dosłownie przed naszymi oczyma-tak było w moim przypadku wielokrotnie

 


jest też obok środowiskowy dom samopomocy i jest...zakład pracy chronionej
A wiesz może jako były pracownik ile czasu zajmuję przejście z warsztatu terapii zajęciowej do zakładu pracy chronionej?
czy można to ująć w widełki czasowe? choć zdaje sobie sprawę że muszą też być wolne miejsca pracy
Jednak szczerze powiem że pieniądze są tu faktycznie sprawą drugorzędną
liczą się adaptacja, nabranie umiejętności, małe acz potężne akty odwagi
natomiast jeśli ta praca byłaby wśród ludzi i dostawałbym za to jeszcze wynagrodzenie byłoby świetne ponieważ połączyłbym ekspozycję społeczną z zarabianiem

 

 

 

 

W dniu 16.08.2026 o 19:30, SpellBreaker napisał(a):

Jak najbardziej, przynajmniej się wygadasz i nawet to może spowodować że lepiej się poczujesz.

A jak z farmakologią? Czytałem że trudniej jest o remisję tych negatywnych objawów .

 

Hej, tak pójdę do psychologa i uwolnię to co noszę w sobie
Co do farmakologii biorę 1 lek na moją główną chorobę
i jeszcze jeden przeciw lękowy z tym że ten właśnie drugi udało mi się zredukować do połowy z 20 mg na 10 mg.
Tak, możliwe że negatywne są trudniejsze o remisję bo leki lepiej radzą sobie podobno z pozytywnymi
ale mnie pozytywne trochę przerażają i cieszę się że te mnie ominęły.
 

W dniu 16.08.2026 o 19:30, SpellBreaker napisał(a):

Może dieta ? Są lekarze którzy uważają że np dieta keto pomaga.

 

https://www.instagram.com/chrispalmermd?igsh=MWlqcTRsY2l5NG1jMQ==
 

Na pewno będziesz potrzebował sporo dyscypliny i po prostu trzeba wszystkiego pilnować od farmakologii po inne kwestie .

 

 

Tak czytałem badania na wpływ diety na zdrowie psychicznie w tym na moją jednostkę chorobową i ogólnie na lęki
są bardzo obiecujące
Są też badania że na moją przypadłość świetnie sprawdza się eliminacja glutenu
chociaż ogólnie myślę że po prostu zero słodkości, zero fast foodów i napojów gazowanych i umiarkowanie w jedzeniu
i to już byłoby wiele. Osobiście mam problem z cukrem i napojami gazowanymi.
z takimi używkami jak papierosy czy alkohol nie miałem nigdy najmniejszego problemu
 

W dniu 16.08.2026 o 19:30, SpellBreaker napisał(a):

Ogólnie to współczuję bo znam takich ludzi z bliskiego otoczenia i rozumiem że cierpią, same miałem stany lękowe.

I doceniam że odważyłeś się napisać o tym na forum, ludzie niestety zazwyczaj są mało wyrozumiali w takich przypadkach.

Są mało wyrozumiali, to prawda
ilu ludzi np znanych przyznaję się do depresji? teraz już dużo
a tutaj w zasadzie nikt, jakby ktoś zachorował to najpewniej ukryłby to
też lekarze psychiatrzy są zle nastawieni, nie mają empatii i są uprzedzeni i to da się wyczuć
Czytałem Antoniego kępińskiego i jego książkę
tak On napisał że nawet lekarze psychiatrzy mają gdzieś zakodowane że taki pacjent to po prostu wariat i tyle
od czasów Kępińskiego nie wiele się w tej kwestii zmieniło
 

 

W dniu 17.08.2026 o 17:14, Dzingolo napisał(a):

Cześć @sebastian melmoth czy utrzymujesz kontakt z rodzicami, rodzeństwem? Nie widzę wzmianki o tym. Jeżeli masz możliwość skorzystania z pomocy terapii zajęciowej to nie ma się co zastanawiać

Witam
Moja sytuacja rodzinna jest zaskakująco dobra
Rodzice mnie wspierają emocjonalnie i finansowo
Ja ogólnie mieszkam trochę sam a trochę przyjeżdża do mnie moja Mama
Ojciec opłaca rachunki za dom,ja tylko za jedzenie i może jakieś rzeczy
Siostra mieszka za granicą ale mamy bardzo dobry kontakt
przyjeżdża do polski dość często, pomaga mi, piszemy do siebie

Także z zewnątrz wygląda to dobrze
ale kiedyś przeczytałem taki aforyzm pewnego filozofa
'żadne okoliczności zewnętrzne nie naprawią wady charakteru' tak to mniej więcej brzmiało
 

W dniu 17.08.2026 o 17:14, Dzingolo napisał(a):

Gratuluję również odwagi napisania o sobie o swoich  problemach na forum. Domyślam się że wiele cię to kosztowało nerwów. 

zgadza się, miałem napisać wcześniej ale właśnie zwlekałem
 

 

Dodam jeszcze od siebie że czasami mam takie prześwity że deficyty społeczne milkną
i wtedy mam wrażenie że moja główna choroba jest jakby w kokonie tej fobii/deficytów społecznych
mam wtedy poczucie zdrowia i normalności


nie wykluczone że jeśli ogarnąłbym swoje życie, ustabilizował je to powolutku odstawie główny lek albo zminimalizuje go
Są badania na temat długotrwałego stosowania właśnie leków neuroleptycznych i są one niepokojące kiedy stosuje się je kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.
Leki neuroleptyczne i ogólnie psychiatryczne mają swoich zwolenników ale też przeciwników,
natomiast ja sam nie wiem jaką rolę pełnią w moim życiu, czy jest w ogóle możliwe żyć bez nich
zamierzam to wypróbować ale to w dalszej perspektywie oczywiście

 

pozbycie się deficytów społecznych to jest ten właśnie element którego mi brakuje
te lęki są posłańcami z nieświadomości i wołają głośno o uwagę
to jest ten fundament które muszę zbudować bo jeśli nie to będę kręcił się w kółko jak dotychczas
potrzebuję uziemienia
wzniosłość i przyziemność wspaniale się uzupełniają jak introwertyzm  z ekstrawertyzmem.

 

choć także boję się utraty niezależności/wolności poprzez pójście do ludzi

i to jest druga strona medalu

na pewno także wybiorę się do psychoanalityka/psychologa i sprawdzę ich perspektywę

 

 

 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, sebastian melmoth napisał(a):

A wiesz może jako były pracownik ile czasu zajmuję przejście z warsztatu terapii zajęciowej do zakładu pracy chronione

Tego nie wiem, wiem, że w zakładzie aktywnosci zawodowej np, Twój kod choroby musi się zgadzać ze specyfiką zakładu...no i stopień niepełnosprawności

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 18.08.2026 o 20:16, sebastian melmoth napisał(a):

EmseyXYZY
Dzięki za podzielenie się perspektywą
Powiem ci że Warsztat terapii zajęciowej jest w moim mieście oddalony od mojego domu o 500 metrów...
i odkąd zachorowałem i nabyłem fobii społecznej dopiero niedawno zacząłem zastanawiać się nad tą placówką
i powiem szczerze że jestem zdumiony dziwnym faktem że najczęściej w życiu to czego potrzebujemy najbardziej jest dosłownie przed naszymi oczyma-tak było w moim przypadku wielokrotnie

 


jest też obok środowiskowy dom samopomocy i jest...zakład pracy chronionej
A wiesz może jako były pracownik ile czasu zajmuję przejście z warsztatu terapii zajęciowej do zakładu pracy chronionej?
czy można to ująć w widełki czasowe? choć zdaje sobie sprawę że muszą też być wolne miejsca pracy
Jednak szczerze powiem że pieniądze są tu faktycznie sprawą drugorzędną
liczą się adaptacja, nabranie umiejętności, małe acz potężne akty odwagi
natomiast jeśli ta praca byłaby wśród ludzi i dostawałbym za to jeszcze wynagrodzenie byłoby świetne ponieważ połączyłbym ekspozycję społeczną z zarabianiem

 

 

 

 

 

Hej, tak pójdę do psychologa i uwolnię to co noszę w sobie
Co do farmakologii biorę 1 lek na moją główną chorobę
i jeszcze jeden przeciw lękowy z tym że ten właśnie drugi udało mi się zredukować do połowy z 20 mg na 10 mg.
Tak, możliwe że negatywne są trudniejsze o remisję bo leki lepiej radzą sobie podobno z pozytywnymi
ale mnie pozytywne trochę przerażają i cieszę się że te mnie ominęły.
 

 

Tak czytałem badania na wpływ diety na zdrowie psychicznie w tym na moją jednostkę chorobową i ogólnie na lęki
są bardzo obiecujące
Są też badania że na moją przypadłość świetnie sprawdza się eliminacja glutenu
chociaż ogólnie myślę że po prostu zero słodkości, zero fast foodów i napojów gazowanych i umiarkowanie w jedzeniu
i to już byłoby wiele. Osobiście mam problem z cukrem i napojami gazowanymi.
z takimi używkami jak papierosy czy alkohol nie miałem nigdy najmniejszego problemu
 

Są mało wyrozumiali, to prawda
ilu ludzi np znanych przyznaję się do depresji? teraz już dużo
a tutaj w zasadzie nikt, jakby ktoś zachorował to najpewniej ukryłby to
też lekarze psychiatrzy są zle nastawieni, nie mają empatii i są uprzedzeni i to da się wyczuć
Czytałem Antoniego kępińskiego i jego książkę
tak On napisał że nawet lekarze psychiatrzy mają gdzieś zakodowane że taki pacjent to po prostu wariat i tyle
od czasów Kępińskiego nie wiele się w tej kwestii zmieniło
 

 

Witam
Moja sytuacja rodzinna jest zaskakująco dobra
Rodzice mnie wspierają emocjonalnie i finansowo
Ja ogólnie mieszkam trochę sam a trochę przyjeżdża do mnie moja Mama
Ojciec opłaca rachunki za dom,ja tylko za jedzenie i może jakieś rzeczy
Siostra mieszka za granicą ale mamy bardzo dobry kontakt
przyjeżdża do polski dość często, pomaga mi, piszemy do siebie

Także z zewnątrz wygląda to dobrze
ale kiedyś przeczytałem taki aforyzm pewnego filozofa
'żadne okoliczności zewnętrzne nie naprawią wady charakteru' tak to mniej więcej brzmiało
 

zgadza się, miałem napisać wcześniej ale właśnie zwlekałem
 

 

Dodam jeszcze od siebie że czasami mam takie prześwity że deficyty społeczne milkną
i wtedy mam wrażenie że moja główna choroba jest jakby w kokonie tej fobii/deficytów społecznych
mam wtedy poczucie zdrowia i normalności


nie wykluczone że jeśli ogarnąłbym swoje życie, ustabilizował je to powolutku odstawie główny lek albo zminimalizuje go
Są badania na temat długotrwałego stosowania właśnie leków neuroleptycznych i są one niepokojące kiedy stosuje się je kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.
Leki neuroleptyczne i ogólnie psychiatryczne mają swoich zwolenników ale też przeciwników,
natomiast ja sam nie wiem jaką rolę pełnią w moim życiu, czy jest w ogóle możliwe żyć bez nich
zamierzam to wypróbować ale to w dalszej perspektywie oczywiście

 

pozbycie się deficytów społecznych to jest ten właśnie element którego mi brakuje
te lęki są posłańcami z nieświadomości i wołają głośno o uwagę
to jest ten fundament które muszę zbudować bo jeśli nie to będę kręcił się w kółko jak dotychczas
potrzebuję uziemienia
wzniosłość i przyziemność wspaniale się uzupełniają jak introwertyzm  z ekstrawertyzmem.

 

choć także boję się utraty niezależności/wolności poprzez pójście do ludzi

i to jest druga strona medalu

na pewno także wybiorę się do psychoanalityka/psychologa i sprawdzę ich perspektywę

 

 

 

Powodzenia  w życiu  ja też walczę z swoimi demonami

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.