sebastian melmoth Posted August 16 Share Posted August 16 Sebastian Melmoth,witam serdecznie. Jakiś czas temu założyłem tutaj konto a teraz nadszedł czas abym się wypowiedział a w zasadzie założył temat co też mi leży na sercu choć sporo zwlekałem bo historia ponura. może najpierw jak trafiłem na forum Otóż zaczęło się od bloga Samczeruno.pl Miałem oko na rozwój Pana Marka toteż zaprowadziło mnie to do książek,audycji i właśnie forum OK, to teraz do meritum To będzie nieco nietypowy temat/problem i postaram się być zwięzły Mam 33 lata, sporo czasu temu zachorowałem na schizofrenie, taką dostałem diagnozę... Dodatkowo odkąd pamiętam byłem człowiekiem nieśmiałym, wycofanym i to też miało swoje połączenia. Lubiłem sobie odpływać w krainy marzeń ignorując rzeczywistość No, w pewnym momencie to poszło za daleko i w świat fantazji zaszedłem zbyt głęboko cierpię na lęk społeczny i wszystko co z nim związane-oto królowa na szachownicy moim problemów Skończyło się liceum i wszystkie znajomości urwały się, WSZYSTKIE bez wyjątku Nie mam obecnie żadnych znajomych, pracy i tak od wielu lat już moje jedyne zajęcia społeczne to wychodzenie do sklepu albo pojadę sobie do centrum handlowego i trochę pochodzę i to tyle NA POCZĄTKU mi to nawet odpowiadało;wstawałem i robiłem co chciałem i myślałem sobie że obejdę ten aspekt życia Jednak im dalej w lata-coraz mocniej rozumiałem że ten lęk społeczny,lęk przed samym sobą ,toksyczny wstyd,wycofanie ...że to wszystko ingeruje w każdą sferę mojego żywota Ja próbowałem pracować nad sobą ale ten deficyt społeczny ciągnie mnie w dół, zawsze jak coś wypracuje to moja podświadomość chce wracać do dawnego stanu rzeczy;żebym był niezauważony, żebym siedział w domku i miał spokój. Ja nie mogę pracować nad sobą i poprzez to np dobrze wyglądać bo wtedy przestaje być niewidzialny to ciągnie mnie nieustannie w dół. taki to okrutny mechanizm. Zawsze byłem taki przekorny...że sobie sam dam radę, nie chciałem niczyjej pomocy, rady. uważałem że musze sam wszystko rozwiązywać i to też była ślepa uliczka nigdy nie poprosiłem nikogo z zewnątrz o pomoc, rade czy perspektywę słyszałem i czytałem że ludzie z moją przypadłością nierzadko zostają bezdomnymi kiedy brakuje pomocy rodziny i powiem szczerze że z moimi skillami społecznymi robi się niebezpiecznie czuje też że czas przyspiesza-muszę podjąć jakieś działania ten świat postrzegam tak fragmentarycznie to przez to że dużo czasu spędziłem poza sytuacjami społecznymi w wielu miejscach mnie po prostu nie było Przez spory czas myślałem że zostanę szczęśliwym pustelnikiem jednak moje podejścia nie przyniosły oczekiwanych rezultatów co do mojej choroby to pragnę powiedzieć że nie jesteśmy jakimiś wariatami,raczej dziwakami ja sam mam tylko objawy tzw negatywne więc tutaj spoko. No i teraz rodzi się newralgiczne pytanie co dalej? Tutaj takie są widoki mianowicie do pracy nie pójdę;nie mam kwalifikacji na ulicy ludzi nie będę zaczepiać żeby kogoś zapoznać TO SĄ JASNE SPRAWY ale jest warsztat terapii zajęciowej mam orzeczenie i mógłbym wykonać podejście jednak po kilkunastu latach siedzenia w domu ciężko jest iść tam z własnej woli jednak wydaje się ta opcja jedynym ratunkiem. Nawet jak popracuje czasem nad sobą to mam takie wrażenie że już nie boje się sytuacji społecznych ale samego siebie w mojej głowie coś się poprzestawiało...jakaś melancholia wchodzi także tutaj w grę nie mogę wyrazić siebie samego na zewnątrz Myślicie że psycholog/psychoanalityk mógłby mi pomóc? zmotywować mnie? może warto się do kogoś takiego udać? przynajmniej na jakiś czas. Z tym warsztatem terapii zajęciowej to jest taka sprawa że nigdy od początku zachorowania nie brałem pod uwagę tego rodzaju pomocy ponieważ myślałem że to miejsca dla ludzi zupełnie już chorych, niepełnosprawnych nie chciałem być utożsamiany z taki etykietkami w swojej własnej głowie z tego jednak co widziałem to tylko 1/3 jest tam niepełnosprawna czy upośledzona a reszta normalni ludzie z problemami/diagnozą Pójście tam to potężna ekspozycja jednak na lęki, wstyd, wycofanie, brak inicjatywy No i co, chodziłbym na te kilka godzin a poza tym inwestowałbym w rozwój wewnętrzny mam dużo pomysłów które czekają na odblokowanie ścieżki w moim umyśle abym mógł wprawić je w ruch bo rodzina, na studia, kobiety czy robienie ścieżki zawodowej to już się w te sprawy raczej pchać nie będę Na końcu może ktoś walczył z podobnymi problemami? albo jest lub był w podobnej sytuacji? co byście poczęli na moim miejscu? jakie działania byście podjęli? Moim zdaniem bez codziennej ekspozycji społecznej problemy będą odrastać raz po raz. czuje że wiele sił płynących w moich żyłach idzie na marne. jak to widzicie swoimi oczyma? serdecznie dziękuje za wysłuchanie i jak chcielibyście się czegoś dowiedzieć to pytajcie Proszę o wasze perspektywy i przepraszam jeśli post był nieco chaotyczny. Link to comment Share on other sites More sharing options...
EmseyXYZY Posted August 16 Share Posted August 16 Pracowałem z ludźmi z takimi problemami jak Ty w podobnych placówkach. Gwarantuję Ci, że to odpowiednie miejsce dla Ciebie, wręcz stworzone, właśnie dlatego, że wyciąga z marazmu. Tam akurat nie zarobisz, ale są zaklady aktywności zawodowej gdzie normalnie byś otrzymywał pensje finansowaną przez PFRON, może gdzies w okolicach masz. Zobaczysz, że są ludzie z takimi problemami jak Ty, większymi, i że doskonale sobie daja radę. To szansa na funkcjonowanie. Nie zwlekaj. Pierwszy krok jest najtrudniejszy. 6 Link to comment Share on other sites More sharing options...
SpellBreaker Posted August 16 Share Posted August 16 4 godziny temu, sebastian melmoth napisał(a): Myślicie że psycholog/psychoanalityk mógłby mi pomóc? zmotywować mnie? może warto się do kogoś takiego udać? przynajmniej na jakiś czas. Jak najbardziej, przynajmniej się wygadasz i nawet to może spowodować że lepiej się poczujesz. A jak z farmakologią? Czytałem że trudniej jest o remisję tych negatywnych objawów . 4 godziny temu, sebastian melmoth napisał(a): Na końcu może ktoś walczył z podobnymi problemami? albo jest lub był w podobnej sytuacji? co byście poczęli na moim miejscu? jakie działania byście podjęli? Może dieta ? Są lekarze którzy uważają że np dieta keto pomaga. https://www.instagram.com/chrispalmermd?igsh=MWlqcTRsY2l5NG1jMQ== Na pewno będziesz potrzebował sporo dyscypliny i po prostu trzeba wszystkiego pilnować od farmakologii po inne kwestie . Ogólnie to współczuję bo znam takich ludzi z bliskiego otoczenia i rozumiem że cierpią, same miałem stany lękowe. I doceniam że odważyłeś się napisać o tym na forum, ludzie niestety zazwyczaj są mało wyrozumiali w takich przypadkach. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted August 17 Share Posted August 17 Cześć @sebastian melmoth czy utrzymujesz kontakt z rodzicami, rodzeństwem? Nie widzę wzmianki o tym. Jeżeli masz możliwość skorzystania z pomocy terapii zajęciowej to nie ma się co zastanawiać. "Nic się nie zmieni jeżeli ty czegoś nie zmienisz!!" Musisz wiedzieć Mój ulubiony cytat. Walcz o siebie Stary bo kto inny ma to zrobić? Gratuluję również odwagi napisania o sobie o swoich problemach na forum. Domyślam się że wiele cię to kosztowało nerwów. Pierwsze koty za płoty , do przodu . 4 Link to comment Share on other sites More sharing options...
sebastian melmoth Posted August 18 Author Share Posted August 18 EmseyXYZY Dzięki za podzielenie się perspektywą Powiem ci że Warsztat terapii zajęciowej jest w moim mieście oddalony od mojego domu o 500 metrów... i odkąd zachorowałem i nabyłem fobii społecznej dopiero niedawno zacząłem zastanawiać się nad tą placówką i powiem szczerze że jestem zdumiony dziwnym faktem że najczęściej w życiu to czego potrzebujemy najbardziej jest dosłownie przed naszymi oczyma-tak było w moim przypadku wielokrotnie jest też obok środowiskowy dom samopomocy i jest...zakład pracy chronionej A wiesz może jako były pracownik ile czasu zajmuję przejście z warsztatu terapii zajęciowej do zakładu pracy chronionej? czy można to ująć w widełki czasowe? choć zdaje sobie sprawę że muszą też być wolne miejsca pracy Jednak szczerze powiem że pieniądze są tu faktycznie sprawą drugorzędną liczą się adaptacja, nabranie umiejętności, małe acz potężne akty odwagi natomiast jeśli ta praca byłaby wśród ludzi i dostawałbym za to jeszcze wynagrodzenie byłoby świetne ponieważ połączyłbym ekspozycję społeczną z zarabianiem W dniu 16.08.2026 o 19:30, SpellBreaker napisał(a): Jak najbardziej, przynajmniej się wygadasz i nawet to może spowodować że lepiej się poczujesz. A jak z farmakologią? Czytałem że trudniej jest o remisję tych negatywnych objawów . Hej, tak pójdę do psychologa i uwolnię to co noszę w sobie Co do farmakologii biorę 1 lek na moją główną chorobę i jeszcze jeden przeciw lękowy z tym że ten właśnie drugi udało mi się zredukować do połowy z 20 mg na 10 mg. Tak, możliwe że negatywne są trudniejsze o remisję bo leki lepiej radzą sobie podobno z pozytywnymi ale mnie pozytywne trochę przerażają i cieszę się że te mnie ominęły. W dniu 16.08.2026 o 19:30, SpellBreaker napisał(a): Może dieta ? Są lekarze którzy uważają że np dieta keto pomaga. https://www.instagram.com/chrispalmermd?igsh=MWlqcTRsY2l5NG1jMQ== Na pewno będziesz potrzebował sporo dyscypliny i po prostu trzeba wszystkiego pilnować od farmakologii po inne kwestie . Tak czytałem badania na wpływ diety na zdrowie psychicznie w tym na moją jednostkę chorobową i ogólnie na lęki są bardzo obiecujące Są też badania że na moją przypadłość świetnie sprawdza się eliminacja glutenu chociaż ogólnie myślę że po prostu zero słodkości, zero fast foodów i napojów gazowanych i umiarkowanie w jedzeniu i to już byłoby wiele. Osobiście mam problem z cukrem i napojami gazowanymi. z takimi używkami jak papierosy czy alkohol nie miałem nigdy najmniejszego problemu W dniu 16.08.2026 o 19:30, SpellBreaker napisał(a): Ogólnie to współczuję bo znam takich ludzi z bliskiego otoczenia i rozumiem że cierpią, same miałem stany lękowe. I doceniam że odważyłeś się napisać o tym na forum, ludzie niestety zazwyczaj są mało wyrozumiali w takich przypadkach. Są mało wyrozumiali, to prawda ilu ludzi np znanych przyznaję się do depresji? teraz już dużo a tutaj w zasadzie nikt, jakby ktoś zachorował to najpewniej ukryłby to też lekarze psychiatrzy są zle nastawieni, nie mają empatii i są uprzedzeni i to da się wyczuć Czytałem Antoniego kępińskiego i jego książkę tak On napisał że nawet lekarze psychiatrzy mają gdzieś zakodowane że taki pacjent to po prostu wariat i tyle od czasów Kępińskiego nie wiele się w tej kwestii zmieniło W dniu 17.08.2026 o 17:14, Dzingolo napisał(a): Cześć @sebastian melmoth czy utrzymujesz kontakt z rodzicami, rodzeństwem? Nie widzę wzmianki o tym. Jeżeli masz możliwość skorzystania z pomocy terapii zajęciowej to nie ma się co zastanawiać Witam Moja sytuacja rodzinna jest zaskakująco dobra Rodzice mnie wspierają emocjonalnie i finansowo Ja ogólnie mieszkam trochę sam a trochę przyjeżdża do mnie moja Mama Ojciec opłaca rachunki za dom,ja tylko za jedzenie i może jakieś rzeczy Siostra mieszka za granicą ale mamy bardzo dobry kontakt przyjeżdża do polski dość często, pomaga mi, piszemy do siebie Także z zewnątrz wygląda to dobrze ale kiedyś przeczytałem taki aforyzm pewnego filozofa 'żadne okoliczności zewnętrzne nie naprawią wady charakteru' tak to mniej więcej brzmiało W dniu 17.08.2026 o 17:14, Dzingolo napisał(a): Gratuluję również odwagi napisania o sobie o swoich problemach na forum. Domyślam się że wiele cię to kosztowało nerwów. zgadza się, miałem napisać wcześniej ale właśnie zwlekałem Dodam jeszcze od siebie że czasami mam takie prześwity że deficyty społeczne milkną i wtedy mam wrażenie że moja główna choroba jest jakby w kokonie tej fobii/deficytów społecznych mam wtedy poczucie zdrowia i normalności nie wykluczone że jeśli ogarnąłbym swoje życie, ustabilizował je to powolutku odstawie główny lek albo zminimalizuje go Są badania na temat długotrwałego stosowania właśnie leków neuroleptycznych i są one niepokojące kiedy stosuje się je kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Leki neuroleptyczne i ogólnie psychiatryczne mają swoich zwolenników ale też przeciwników, natomiast ja sam nie wiem jaką rolę pełnią w moim życiu, czy jest w ogóle możliwe żyć bez nich zamierzam to wypróbować ale to w dalszej perspektywie oczywiście pozbycie się deficytów społecznych to jest ten właśnie element którego mi brakuje te lęki są posłańcami z nieświadomości i wołają głośno o uwagę to jest ten fundament które muszę zbudować bo jeśli nie to będę kręcił się w kółko jak dotychczas potrzebuję uziemienia wzniosłość i przyziemność wspaniale się uzupełniają jak introwertyzm z ekstrawertyzmem. choć także boję się utraty niezależności/wolności poprzez pójście do ludzi i to jest druga strona medalu na pewno także wybiorę się do psychoanalityka/psychologa i sprawdzę ich perspektywę 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
EmseyXYZY Posted August 18 Share Posted August 18 2 godziny temu, sebastian melmoth napisał(a): A wiesz może jako były pracownik ile czasu zajmuję przejście z warsztatu terapii zajęciowej do zakładu pracy chronione Tego nie wiem, wiem, że w zakładzie aktywnosci zawodowej np, Twój kod choroby musi się zgadzać ze specyfiką zakładu...no i stopień niepełnosprawności 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
krzysiu25 Posted August 20 Share Posted August 20 W dniu 18.08.2026 o 20:16, sebastian melmoth napisał(a): EmseyXYZY Dzięki za podzielenie się perspektywą Powiem ci że Warsztat terapii zajęciowej jest w moim mieście oddalony od mojego domu o 500 metrów... i odkąd zachorowałem i nabyłem fobii społecznej dopiero niedawno zacząłem zastanawiać się nad tą placówką i powiem szczerze że jestem zdumiony dziwnym faktem że najczęściej w życiu to czego potrzebujemy najbardziej jest dosłownie przed naszymi oczyma-tak było w moim przypadku wielokrotnie jest też obok środowiskowy dom samopomocy i jest...zakład pracy chronionej A wiesz może jako były pracownik ile czasu zajmuję przejście z warsztatu terapii zajęciowej do zakładu pracy chronionej? czy można to ująć w widełki czasowe? choć zdaje sobie sprawę że muszą też być wolne miejsca pracy Jednak szczerze powiem że pieniądze są tu faktycznie sprawą drugorzędną liczą się adaptacja, nabranie umiejętności, małe acz potężne akty odwagi natomiast jeśli ta praca byłaby wśród ludzi i dostawałbym za to jeszcze wynagrodzenie byłoby świetne ponieważ połączyłbym ekspozycję społeczną z zarabianiem Hej, tak pójdę do psychologa i uwolnię to co noszę w sobie Co do farmakologii biorę 1 lek na moją główną chorobę i jeszcze jeden przeciw lękowy z tym że ten właśnie drugi udało mi się zredukować do połowy z 20 mg na 10 mg. Tak, możliwe że negatywne są trudniejsze o remisję bo leki lepiej radzą sobie podobno z pozytywnymi ale mnie pozytywne trochę przerażają i cieszę się że te mnie ominęły. Tak czytałem badania na wpływ diety na zdrowie psychicznie w tym na moją jednostkę chorobową i ogólnie na lęki są bardzo obiecujące Są też badania że na moją przypadłość świetnie sprawdza się eliminacja glutenu chociaż ogólnie myślę że po prostu zero słodkości, zero fast foodów i napojów gazowanych i umiarkowanie w jedzeniu i to już byłoby wiele. Osobiście mam problem z cukrem i napojami gazowanymi. z takimi używkami jak papierosy czy alkohol nie miałem nigdy najmniejszego problemu Są mało wyrozumiali, to prawda ilu ludzi np znanych przyznaję się do depresji? teraz już dużo a tutaj w zasadzie nikt, jakby ktoś zachorował to najpewniej ukryłby to też lekarze psychiatrzy są zle nastawieni, nie mają empatii i są uprzedzeni i to da się wyczuć Czytałem Antoniego kępińskiego i jego książkę tak On napisał że nawet lekarze psychiatrzy mają gdzieś zakodowane że taki pacjent to po prostu wariat i tyle od czasów Kępińskiego nie wiele się w tej kwestii zmieniło Witam Moja sytuacja rodzinna jest zaskakująco dobra Rodzice mnie wspierają emocjonalnie i finansowo Ja ogólnie mieszkam trochę sam a trochę przyjeżdża do mnie moja Mama Ojciec opłaca rachunki za dom,ja tylko za jedzenie i może jakieś rzeczy Siostra mieszka za granicą ale mamy bardzo dobry kontakt przyjeżdża do polski dość często, pomaga mi, piszemy do siebie Także z zewnątrz wygląda to dobrze ale kiedyś przeczytałem taki aforyzm pewnego filozofa 'żadne okoliczności zewnętrzne nie naprawią wady charakteru' tak to mniej więcej brzmiało zgadza się, miałem napisać wcześniej ale właśnie zwlekałem Dodam jeszcze od siebie że czasami mam takie prześwity że deficyty społeczne milkną i wtedy mam wrażenie że moja główna choroba jest jakby w kokonie tej fobii/deficytów społecznych mam wtedy poczucie zdrowia i normalności nie wykluczone że jeśli ogarnąłbym swoje życie, ustabilizował je to powolutku odstawie główny lek albo zminimalizuje go Są badania na temat długotrwałego stosowania właśnie leków neuroleptycznych i są one niepokojące kiedy stosuje się je kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Leki neuroleptyczne i ogólnie psychiatryczne mają swoich zwolenników ale też przeciwników, natomiast ja sam nie wiem jaką rolę pełnią w moim życiu, czy jest w ogóle możliwe żyć bez nich zamierzam to wypróbować ale to w dalszej perspektywie oczywiście pozbycie się deficytów społecznych to jest ten właśnie element którego mi brakuje te lęki są posłańcami z nieświadomości i wołają głośno o uwagę to jest ten fundament które muszę zbudować bo jeśli nie to będę kręcił się w kółko jak dotychczas potrzebuję uziemienia wzniosłość i przyziemność wspaniale się uzupełniają jak introwertyzm z ekstrawertyzmem. choć także boję się utraty niezależności/wolności poprzez pójście do ludzi i to jest druga strona medalu na pewno także wybiorę się do psychoanalityka/psychologa i sprawdzę ich perspektywę Powodzenia w życiu ja też walczę z swoimi demonami 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts