Dworzanin.Herzoga Posted September 13 Share Posted September 13 (edited) Źródło: https://www.onet.pl/turystyka/dalekowswiatpl/27-lat-mieszkal-w-lesie-nie-znal-internetu-nie-wiedzial-ktory-jest-rok-1000-razy/qy5swll,30bc1058 Pewnego dnia Christopher Knight, nie mówiąc nic nikomu, porzucił swoje dotychczasowe życie i zniknął w lesie. Nikt nie wiedział, co się z nim stało. Dopiero przez przypadek po 27 latach został odnaleziony – cały, zdrowy. Nazwano go pustelnikiem z North Pond. Był rok 1986, kiedy 20-letni Christopher postanowił całkowicie zniknąć. Nie miał depresji, nie miał większych problemów, miał czystą kartotekę kryminalną, jednak kierowało nim wewnętrzne poczucie samotności, imperatyw, któremu nie potrafił się oprzeć. Christopher Knight pochodził z małego miasteczka Albion w stanie Maine. Był jednym z sześciorga dzieci w rodzinie techników i majsterkowiczów. Ukończył szkołę średnią i przez krótki czas pracował jako technik instalujący systemy alarmowe. Miał niewielu przyjaciół, był introwertykiem – jak sam później powiedział, "nie znosił rozmów". Wiosną 1986 r., tuż po zakupie używanego samochodu Subaru Brat, odjechał w nieznane. Bez planu, bez sprzętu, bez pożegnania. Porzucił auto w lesie, zostawił kluczyki w stacyjce i ruszył w głąb lasów centralnego Maine. Nie skontaktował się z rodziną. Z czasem uznano go za zaginionego. Choć mogłoby się błędnie wydawać, że Knight był jakimś survivalowcem, osobą przeszkoloną z technik przetrwania w dziczy – nic bardziej mylnego. Jak opowiedział, gdy już go odnaleziono i przesłuchano, przez pierwsze lata cierpiał z zimna i z głodu, śpiąc w prowizorycznym schronieniu zbudowanym z plastikowych plandek. Zimą temperatura w lasach Maine potrafi spadać do minus 30 st. C, jednak Christopher starał się nie rozpalać ognia, bojąc się wykrycia. Przez cały ten czas nie miał kontaktu z żadnym człowiekiem. Jak sam przyznał po latach, przez 27 lat zamienił tylko jedno słowo: "cześć" – wypowiedziane przypadkowo do turysty podczas jednej z wędrówek. Jego schronienie znajdowało się w gęstym lesie w pobliżu jeziora North Pond, niedaleko miasta Rome w stanie Maine. Ukryte pomiędzy głazami i gęstymi zaroślami, było niemal niewidoczne z powietrza i z ziemi. Miał tam prycze, stary grill, garnki, śmieci, książki, a także radio i baterie. Skąd więc Knight brał jedzenie i sprzęt, pozwalające mu przetrwać w dziczy? Odpowiedź jest prosta – kradł. Dopuścił się łącznie ponad 1000 kradzieży, głównie z domków letniskowych, plądrując jedynie te, w których nikogo nie było. Nie mając wielu domków letniskowych do wyboru, niektóre odwiedzał wielokrotnie, doprowadzając do powstawania teorii spiskowych oraz sprawiając, że niektórzy ludzie zaczęli wątpić we własne zmysły. Jeden z mieszkańców North Ponad powiedział, że mieszkańcy zawsze czuli się, że ktoś ich obserwuje, zaś w domach działy się dziwne rzeczy – pełne butle z propanem zamieniały się na puste, z lodówek znikały steki i warzywa, z latarek znikały baterie. Knightowi nadano przydomek Pustelnika z North Pond. Urósł do miana lokalnej legendy. Ludzie zaczęli zauważać ślady pozostawione przez samotnika – zadrapania przy zamkach u drzwi czy wióry przy lekko podpiłowanych oknach. Nikt jednak nie wiedział, kto dokonuje włamań – gang nastolatków, sąsiedzi? Niektórzy mieszkańcy North Pond wywieszali na drzwiach tabliczki z napisem "Proszę, nie włamuj się, powiedz, czego potrzebujesz, to wystawię to na zewnątrz". Nikt nigdy nie otrzymał żadnej odpowiedzi, a Knight nadal podkradał zapasy. W 2002 r. doszło do zebrania mieszkańców North Ponad, których zebrała się ponad setka. Po pytaniu – "kto padł ofiarą tajemniczego włamywacza" ponad 70 osób podniosło ręce. Policja nie potrafiła nic poradzić – nie dochodziło do kradzieży drogocennych przedmiotów, więc nikt nie rozpoczął szeroko zakrojonej akcji poszukiwawczej. Niektórzy zaczęli wierzyć, że za włamaniami stoi duch. Knight unikał kontaktu z ludźmi tak obsesyjnie, że gdy pewnego razu usłyszał rozmowę w jednym z domków, zostawił swoje rzeczy i uciekł w panice. Był mistrzem kamuflażu. Latem, gdy ziemia była sucha, stawiał plastikowe butelki z wodą jako prowizoryczne pułapki dźwiękowe wokół swojego obozowiska, by usłyszeć ewentualnych intruzów. Po ponad dwóch dekadach lokalne władze zaczęły inwestować więcej środków w rozwiązanie zagadki włamań nad North Pond. W 2013 r. Terry Hughes, emerytowany strażnik leśny, zainstalował system monitoringu na jednym z często okradanych obiektów – obozie Pine Tree Camp, organizującym letnie kolonie dla osób niepełnosprawnych. Pewnej nocy Christopher wyruszył ze swojego obozu, zabierając ze sobą plecak i narzędzia, które miały posłużyć do kolejnego włamania. Szedł tak ostrożnie, by nie zostawić za sobą nawet jednego śladu buta. Doszedł do letniego obozu Pine Tree, gdzie wybrał jeden z domów, który miał stać się jego dzisiejszym łupem. Z wieloletnią wprawą pomajstrował śrubokrętem przy zamku, otworzył drzwi domku, a później jadalni, po czym wślizgnął się niepostrzeżenie do spiżarni. Znalazł słodycze – 10 opakowań Smarties (małe, kolorowe cukierki), które wsunął do kieszeni. Później zaczął pakować kolejne łupy do plecaka – woreczek pianek, dwa opakowania mielonej kawy i znalezione w domku chipsy. Otworzył również ukrytą za stalowymi drzwiami zamrażarkę, do której klucz ukradł podczas poprzedniego włamania. W środku znalazł burgery i bekon. Knight nie wiedział, że w kuchni Pine Tree zainstalowano wojskowy czujnik ruchu. Urządzenie nie wydawało żadnego dźwięku na miejscu, jednak uruchomiło alarm u Terry’ego Hughesa. Ten po usłyszeniu alarmu natychmiast udał się na miejsce zdarzenia i zajrzał do wnętrza budynku przez okno. Zauważył czystego mężczyznę w okularach, noszącego wełnianą czapkę narciarską, kradnącego jedzenie. Strażnik zadzwonił po policję. W tej chwili Knight skończył rabować i zaczął kierować się w stronę wyjścia. Hughes wiedział, że jeśli pustelnik zniknie w lesie, być może znów przez dekady nie uda się go odnaleźć. Strażnik leśny oślepił latarką włamywacza i przystawił mu pistolet do głowy, krzycząc – "na ziemię!". Pamięta, że gdy Knight padł na ziemię, z jego kieszeni wysypały się zrabowane cukierki. Pustelnik zapytany o to, ile ma lat, powiedział, że nie wie, który jest rok, bowiem dawno przestał mierzyć czas. Powiedział śledczym, że zniknął w lesie w tym samym roku, w którym był wybuch w Czarnobylu. Knight został oskarżony o włamania i kradzieże. Spędził siedem miesięcy w więzieniu, a następnie trafił pod kuratelę i był zobowiązany do terapii oraz pracy na rzecz lokalnej społeczności. Jego powrót do społeczeństwa był trudny – nie znał nowoczesnych technologii, nie miał dowodu osobistego, nie był u lekarza przez prawie 30 lat. Nie chciał rozgłosu, odrzucał wywiady, nie szukał sławy. Jednak historia jego życia przyciągała uwagę. Jedyną osobą, która zyskała jego zaufanie, był dziennikarz Michael Finkel, który po serii spotkań z Knightem napisał książkę "The Stranger in the Woods: The Extraordinary Story of the Last True Hermit" (2017). Finkel opisuje Knighta jako człowieka nadzwyczaj inteligentnego, samotnego i obsesyjnie niezależnego. W swoim lesie czytał książki filozoficzne, medytował, myślał. Sam mówił, że czuł się wolny i czysty, żyjąc poza światem, ale też przyznawał, że to życie było pełne cierpienia – głodu, zimna i lęku. Nie był anarchistą, nie był buntownikiem. Nie chciał zmieniać świata – po prostu nie chciał w nim uczestniczyć. "Nie jestem polityczny. Nie mam żadnego przesłania. Po prostu lubię być sam" – powiedział Finkelowi. Po wyjściu z więzienia zamieszkał w małym domu na obrzeżach społeczności, z dala od mediów. Prawdopodobnie do dziś żyje gdzieś w Maine, z dala od wzroku innych. Historia Knighta budzi kontrowersje – dla jednych był tylko złodziejem, dla innych symbolem ucieczki od hałaśliwego, nadmiernie ucywilizowanego świata. Jego opowieść stawia pytania o to, czym jest wolność, samotność i cena niezależności. Czy człowiek może funkcjonować całkowicie poza społeczeństwem? Czy izolacja może być formą duchowej czystości, czy tylko eskapizmem? .......................................................... Dosyć niezwykłe, że w pierwotnych warunkach przeżył prawie 3 dekady, jak można wywnioskować, w relatywnie dobrym zdrowiu, nie miał żadnych ciężkich urazów, czy nie wykończyły go dzikie zwierzęta. Jest tam np. duża populacja czarnych niedźwiedzi. Gdyby nie te kradzieże z włamaniem, można by go odebrać jako pozytywna postać, w pewnym sensie. Chłop urzeczywistnił ideał "a gdyby tak rzucić wszystko, i wyjechać w Bieszczady" w skrajnej formie. W Polsce myśliwi odjebaliby go jako dzika. Edited September 13 by Dworzanin.Herzoga 10 Link to comment Share on other sites More sharing options...
wrotycz Posted September 13 Share Posted September 13 Jak on przeżył zimę bez ognia to nie wiem. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Kogut Posted September 13 Share Posted September 13 Ciekawe czy walił konia. 1 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
DOHC Posted September 13 Share Posted September 13 Słyszałeś o opuszczonej hiszpańskiej osadzie Esco w Hiszpanii? Jeden dom jest wciąż zamieszkały, ale ma elektryczność itd. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Drago Posted September 13 Share Posted September 13 1 godzinę temu, Dworzanin.Herzoga napisał(a): Miał tam prycze, stary grill, garnki, śmieci, książki, a także radio i baterie. Boże, mam nadzieję, że segregował. 1 1 5 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dworzanin.Herzoga Posted September 13 Author Share Posted September 13 (edited) 18 minut temu, DOHC napisał(a): Słyszałeś o opuszczonej hiszpańskiej osadzie Esco w Hiszpanii? Jeden dom jest wciąż zamieszkały, ale ma elektryczność itd. Nie słyszałem, ale przeczytałem, o co tam chodziło. wysiedlali ludzi z powodu budowy zapory od lat '50. Parę lat temu został tam [już nieżyjący] ojciec, i jego trzech synów. Czyli też mieli duże wyalienowanie względem przeciętnego człowieka, choć nieporównywalnie mniejsze niż bohater wątku. Ciekawa sprawa. Przypomniałeś mi, że w okolicach Czernobylu, po wybuchu elektrowni, część ludzi wróciła do bliskich okolic elektrowni, i żyli tam do końca. Przed chwilą znalazłem coś takiego, z lipca tego roku: Odeszła legenda Czarnobyla. Maria Czała dożyła 100 lat W wieku 100 lat zmarła Maria Uljanowna Czała, najstarsza mieszkanka czarnobylskiej strefy zamkniętej. Po katastrofie wróciła do rodzinnej wsi i pozostała tam aż do końca życia.[...] https://polskieradio24.pl/swiat/odeszla-legenda-czarnobyla-maria-czala-dozyla-100-lat Edited September 13 by Dworzanin.Herzoga 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
EmseyXYZY Posted September 14 Share Posted September 14 15 godzin temu, Kogut napisał(a): Ciekawe czy walił konia Odstraszał w ten sposób te niedźwiedzie. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Marek Kotoński Posted September 14 Share Posted September 14 16 godzin temu, wrotycz napisał(a): Jak on przeżył zimę bez ognia to nie wiem. Miał grill, to można założyć że miał ogień. Kradł propan i zamrożone jedzenie, więc pewnie był i ogień. 16 godzin temu, Kogut napisał(a): Ciekawe czy walił konia. Nie lubił rozmów, odludek, pewnie dziewczyny go wyśmiewały, stawiam że rzadko albo wcale. Ale co z zębami? Sam wybijał czymś metalowym, ciężkim, jak bolało Paznokcie u nóg musiał mieć na metr 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Atanda Posted September 14 Share Posted September 14 16 godzin temu, Kogut napisał(a): Ciekawe czy walił konia. 27 lat na no fapie, teraz bukuje bilet do Tajlandii.... 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
thyr Posted September 14 Share Posted September 14 27 lat nieplacenia haraczy , najwiekszy wrog systemu . 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dworzanin.Herzoga Posted September 14 Author Share Posted September 14 Znalazłem jeszcze nieco podobną historię z Rosji. Z tym, że tutaj było brutalniej, samotnik nie był pacyfistycznie nastawiony, a zakończenie jego historii z życiem na odludziu, i życiem w ogóle, było ostateczne. Artykuł z 2008 roku: https://wiadomosci.onet.pl/swiat/gigantyczny-lesny-rambo-zostal-zabity/q75yg Alexander Bichkov, nazywany rosyjskim "Rambo z lasu" został zastrzelony przez milicję - czytamy na dailymail.co.uk. Uzbrojony po zęby samotnik, który przez 20 lat żył w lesie i był już na wpół zdziczały, terroryzował mieszkańców pobliskich wiosek. Prawie 2-metrowy mężczyzna z długą brodą żył w leśnej chacie z drewna w stworzonym swoimi rękami obozie. Polował na dzikie zwierzęta, które później jadł. Spalił też około 30 domków letniskowych i urządził sobie polowanie na lokalnego komendanta milicji - pisze "The Daily Mail". Swoje miejsce zamieszkania opuszczał jedynie w lecie, gdy nie zostawiał po sobie śladów, które mogłyby go zdradzić i naprowadzić śledczych na jego trop. Milicja stwierdziła, że "leśny Rambo" pochodził z rodziny kryminalistów, która w 1940 roku została zesłana przez Stalina do Kostromy - 450 mil od Moskwy. Na początku lat 90. - kiedy upadał ZSRR - zniknął on ze swojego domu. Powodem był fakt, że sąd nakazał mu płacić alimenty swojej byłej żonie. Został później uznany za martwego, gdyż zaginął już bardzo dawno - czytamy na dailymail.co.uk. Dopiero 14 marca 2008 roku jednak padł zabity przez milicjantów, którzy wcześniej bali się ruszyć w las, aby go schwytać. Wtedy też poznano jego prawdziwą tożsamość. W akcji przeciwko "leśnemu Rambo" udział brali weterani z Afganistanu. - On czuł, że jest królem lasu - mówi jeden z milicjantów. Link to comment Share on other sites More sharing options...
דניאל Posted September 14 Share Posted September 14 11 godzin temu, Marek Kotoński napisał(a): Nie lubił rozmów, odludek, pewnie dziewczyny go wyśmiewały, stawiam że rzadko albo wcale. Jako młody chłopak raczej popularny wśród dziewczyn nie był. Tutaj ciekawą rzecz powiedział: "Moje pragnienia zniknęły. Nie tęskniłem za niczym innym. Nawet nie miałem imienia. Mówiąc romantycznie, byłem całkowicie wolny." 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
wrotycz Posted September 15 Share Posted September 15 10 hours ago, Dworzanin.Herzoga said: Alexander Bichkov, nazywany rosyjskim "Rambo z lasu" został zastrzelony przez milicję i urządził sobie polowanie na lokalnego komendanta milicji I dlatego go zastrzelili. Gdyby nie to to by go nikt nie ruszał. Z władzą nie ma żartów. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
EmseyXYZY Posted September 20 Share Posted September 20 W dniu 15.09.2026 o 10:21, wrotycz napisał(a): I dlatego go zastrzelili. Gdyby nie to to by go nikt nie ruszał. Z władzą nie ma żartów. Myślę, że po tych ruskich lasach to sporo takich dzikusów lata. Spójrzcie na mapę. Z 1/3 świata to zajmuje. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Moriente Posted September 20 Share Posted September 20 27 minutes ago, EmseyXYZY said: Myślę, że po tych ruskich lasach to sporo takich dzikusów lata. Spójrzcie na mapę. Z 1/3 świata to zajmuje. Wiesz, że mapa mercatora przekłamuje? 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
EmseyXYZY Posted September 20 Share Posted September 20 1 minutę temu, Moriente napisał(a): Wiesz, że mapa mercatora przekłamuje? I tak jest od zajebania XD Link to comment Share on other sites More sharing options...
wrotycz Posted September 20 Share Posted September 20 On 9/14/2026 at 1:40 PM, Marek Kotoński said: Miał grill, to można założyć że miał ogień. Kradł propan i zamrożone jedzenie, więc pewnie był i ogień. Faktycznie, było napisane. Musze uważniej czytać. 8 hours ago, EmseyXYZY said: Myślę, że po tych ruskich lasach to sporo takich dzikusów lata. Dopóki nie wchodzą w drogę miejscowej policji, nikogo to nie obejdzie. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts