Jump to content

Małżeństwo w tym systemie prawnym z Polką największą porażką życiową mężczyzny


Recommended Posts

Widzę, jak kolejni znajomi i ludzie wokół w Polsce rozwodzą się. Kilkuletnie walki w sądach, alimenty, odebranie połowy majątku mężczyznom przez pasożyty z pęknięciem w kroku.
W tym roku kobieta na zapoznawczej kawie mówi mi, że jest w trakcie rozwodu. Nie wstydzi się opowiadać o tym, że według jej prawnika należy jej się pół mieszkania, które jej mąż sfinansował.

 

Żonaci znajomi, najczęściej pozbawieni hobby, zasuwający na księżniczkę i gówniaki. Niektórzy proponują wyjścia w grupie na wspólne aktywności i hobby. Gdy przychodzi termin, większość żonatych pisze wprost, że żona nie pozwoliła. Postanowiła tego dnia gdzieś pojechać i zostawić pantoflowi zwierzaki pod opieką, urządzić tego dnia urodziny komuś z rodziny, wymyśliła na ten dzień niewolnikowi obowiązki itp.
Małża kolegi z pracy jeździ z koleżanką na koncerty do innych miast z noclegiem, a koledze kukoldowi nawet nie wolno gdzieś wyjść bez jej zgody.

 

Doświadczeni mężczyźni wokół jasno mówią i piszą, cytuję przykład:
„Rozwód z kobietą oznacza lata biegania po sądach. Wiem, co mówię. Moja sprawa rozwodowa trwa już 5 lat, a od dwóch się modlę, żeby franca wpadła pod tramwaj. Jedno wiem na pewno: nigdy więcej małżeństwa. Prędzej dam się wykastrować, niż dam się zaciągnąć do USC. Wolę śmierć. Panowie, nie popełniajcie tego błędu”.

comment_Ake1g6DtGHxWbhBNEkqrpyWFOW5QtfFd images?q=tbn:ANd9GcSZBKNhlZb-Pa_IN3vYoav

Dla nowych padawanów na forum. Jakie są Wasze przemyślenia na temat małżeństwa w zachodnim systemie prawnym? 

Edited by Morfeusz
  • Like 5
  • Thanks 4
Link to comment
Share on other sites

Dobrym wskaźnikiem sukcesu małżeństwa jest to ile partnerów miała kobieta oraz jak późno zaczęła życie seksualne. Jeśli późno i pierwszym partnerem jest mąż to wtedy szanse na zdrade, rozwód itd. jest stosunkowo małe. Także warto pozostać w swoim kraju, trzymac ramę. 
Jednakże nikt mi nie wmówi że nieposiadanie potomstwa jest sukcesem w czymkolwiek. Jeśli komuś wygodnie się wypisać - spoko. Jednakże śmieszny jest ten shaming względem mężczyzn, którzy są w małżeństwie i mają dzieci. No i szczególnie przy naszej obecnej demografii. 
 

„Żonaci znajomi pozbawieni hobby” - tak jak posiadanie hobby miało znaczyć cokolwiek o mężczyźnie. Czym jest to hobby? Chodzenie w góry? Na ryby? Motocykle? Sam od kiedy mam poważną pracę gdzie mogę się rozwijać głównie po godzinach staram się rozwijać, czasem wyjdę do lasu, na rower czy pogram na komputerze. Mega poważnego hobby nie mam i mi dobrze z tym. Wychodzi na to, że jestem nornikiem czy też NPC i to jest absolutnie ok. 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

8 minut temu, MłodyTechnicianin napisał(a):

Jednakże śmieszny jest ten shaming względem mężczyzn, którzy są w małżeństwie i mają dzieci

Zgadzam się. Natomiast uważam, że szeroko rozumiania wolność jest jedną z największych wartości w życiu. Być może mało je jeszcze poznałem, ale wybór partnera życiowego wydaje się tak naprawdę jednym z najważniejszych wyborów, który determinuje życie. Bo na to w jakiej rodzinie się urodzimy nie mamy wpływu.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

21 minut temu, MłodyTechnicianin napisał(a):

Jednakże nikt mi nie wmówi że nieposiadanie potomstwa jest sukcesem w czymkolwiek. Jeśli komuś wygodnie się wypisać - spoko. Jednakże śmieszny jest ten shaming względem mężczyzn, którzy są w małżeństwie i mają dzieci. No i szczególnie przy naszej obecnej demografii. 

Też się z tym zgadzam. Ja mam 33 lata i nie mam dzieci ale chciałbym poznać wartościową kobietę, z którą można zakładać rodzinę i będzie to sprawnie funkcjonować. Każdy musi się sam zastanowić czego chce, a niestety ludzie są bardzo podatni na trendy i treści które są pokazywane w mediach. W ten sposób kobiety wbrew swej naturze uznają że ważniejsza jest kariera i samodzielność. Mężczyźni mogą wypierać potrzeby - bliskości, zakładania rodziny.

 

24 minuty temu, MłodyTechnicianin napisał(a):

„Żonaci znajomi pozbawieni hobby” - tak jak posiadanie hobby miało znaczyć cokolwiek o mężczyźnie.

Posiadanie hobby nie świadczy o wartości. Jednak u mężczyzn ono jest często pretekstem do wyjścia w męskim gronie. Kobiety spotykają się na kawki, winka, mężczyźni albo wychodzą na piwo albo hobby. 

Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, MłodyTechnicianin napisał(a):

Jednakże śmieszny jest ten shaming względem mężczyzn, którzy są w małżeństwie i mają dzieci. No i szczególnie przy naszej obecnej demografii.

Mnie bardziej śmieszy to jak oni próbują wielokrotnie mi "sprzedać" takie życie jak jedyną właściwą drogę do sukcesu czy spełnienia. Tym bardziej, że zazwyczaj wiem co u takich misiów w trawie piszczy.😏

 

Godzinę temu, MłodyTechnicianin napisał(a):

partnerów miała kobieta oraz jak późno zaczęła życie seksualne

Ciekawe jak to niby zweryfikujesz.🤔

 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, MłodyTechnicianin napisał(a):

Jednakże śmieszny jest ten shaming względem mężczyzn, którzy są w małżeństwie i mają dzieci. No i szczególnie przy naszej obecnej demografii. 

Ten shaming przecież działa w inną, raczej tę drugą stronę.

 

Mężczyzna, który ma żonę i dziecko lub dzieci powszechnie postrzegany jest jako ten, który właśnie w życiu coś osiągnął, czyli ożenił się i spłodził potomstwo. Z kolei ten, który żyje sobie spokojnie swoim kawalerskim życiem i nie spieszy się do żeniaczki i posiadania dzieci postrzegany jest jako ten, z którym coś jest nie tak, jako dziwak, ten który jeszcze w życiu nie zaznał tego mitycznego czegoś z kobietą. A może go jakaś skrzywdziła i teraz ma jakieś nieprzepracowane traumy? A może on woli po prostu chłopców?

 

Kto najczęściej i wobec kogo zadaje pytanie o szklankę wody podaną na starość? Kto kogo najczęściej atakuje w sytuacjach gdy odbijesz to pytanie, kto staje się agresorem? Kobiety wobec mężczyzn czy mężczyźni wobec kobiet? Mężowie, żony lub ci żyjący w związkach wobec singli i kawalerów czy może ci ostatni wobec żon, mężów i żyjących w związkach.

 

Kto najczęściej tak agresywnie próbuje wchodzić z buciorami w cudze życie? Ci żyjący w związkach z dzieciakami czy może ci stanu wolnego?

 

To single i kawalerowie są najczęściej w grupach społecznych stygmatyzowani. To wobec nich wytacza się potężne działa w postaci obgadywania za plecami i w konsekwencji usunięcia z grupy. Panowie stanu wolnego lub tacy co to wiedzą o co chodzi i potrafią się w towarzystwie pojawić z panią sporo od siebie młodszą wywołują w drugich połówek swoich kolegów ataki paniki, ostrego wnerwienia i palpitacji serca gdy ich mężowie zobaczą, że można żyć inaczej i być z tego życia zadowolonym. Nigdy nie dzieje się to w sytuacjach odwrotnych.

 

W sytuacjach odwrotnych stosuje się zupełnie inny język. Pani stanu wolnego i bezdzietna jest postrzegana jako ta silna i niezależna, która postawiła na karierę i już odnosi sukcesy albo już za chwilę w wyniku unijnej polityki wymuszania parytetów w zarządach ten sukces odniesie. Ona ma przecież czas. Przecież 40tka to nowa 20tka XD

 

1 godzinę temu, MłodyTechnicianin napisał(a):

tak jak posiadanie hobby miało znaczyć cokolwiek o mężczyźnie.

Mówi o mężczyźnie bardzo wiele. To najczęściej taki mężczyzna, który nie poświęca całego swojego życia oraz zasobów dla jednej baby oraz potomstwa. To taki mężczyzna, którego życie jest wypełnione czymś więcej niż pracą, karierą i rodziną, a potrafi znaleźć czas dla siebie, wygospodarować trochę czasu na reset i zapomnienie i ciężkim dniu pracy, rozwściekanych dzieciakach i wiecznie niezadowolonej żonie. To taki co to właśnie trzyma ramę i pozwolił sobie wejść na głowę. To mężczyzna silny z pewnymi wartościami.

Edited by Krugerrand
  • Like 7
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, MłodyTechnicianin napisał(a):

Jednakże nikt mi nie wmówi że nieposiadanie potomstwa jest sukcesem w czymkolwiek. Jeśli komuś wygodnie się wypisać - spoko. Jednakże śmieszny jest ten shaming względem mężczyzn, którzy są w małżeństwie i mają dzieci. No i szczególnie przy naszej obecnej demografii. 

Trudny temat z tym sukcesem, bo nie ma jednej definicji sukcesu. Dla niektórych posiadanie potomstwa to będzie sukces, dla innych brak potomstwa również. Ten shaming jest widoczny bardziej w stosunku do kawalera/singla, ale moja obserwacja jest taka, że pojawia się również wobec mężczyzn, którzy są w małżeństwie i mają dzieci. Nie powiedziałbym, że sytuacja jest taka zerojedynkowa, bo skoro dzisiaj jest tylu singli, to taki stan rzeczy może mnie dziwić niż widok ojca z dzieckiem i żoną na spacerze.

 

1 godzinę temu, MłodyTechnicianin napisał(a):

„Żonaci znajomi pozbawieni hobby” - tak jak posiadanie hobby miało znaczyć cokolwiek o mężczyźnie. Czym jest to hobby? Chodzenie w góry? Na ryby? Motocykle?

Tak, tu się trochę zgadzam, że posiadanie hobby może coś mówić o mężczyźnie, ale nie powiedziałbym, że świadczy o wartości mężczyzny. Można mieć też niebezpieczne hobby albo pić piwko i to traktować jako hobby, przepalać kasę na hobby. 

 

1 godzinę temu, EmseyXYZY napisał(a):

Być może mało je jeszcze poznałem, ale wybór partnera życiowego wydaje się tak naprawdę jednym z najważniejszych wyborów, który determinuje życie. Bo na to w jakiej rodzinie się urodzimy nie mamy wpływu.

Tak, to prawda. Ale ja widzę, że ludzie zazwyczaj szukają kogoś, bo takie są normy społeczne, do tego dochodzi biologia, ale nie przemyślą, po co z kimś się wiążą, czego szukają w drugiej połowie, czy w ogóle im to odpowiada. A później mają spędzać z tą osobą całe życie, w domu, w samochodzie, na zakupach, w łóżku, w weekend, czasami w pracy. I tak aż do śmierci albo do rozwodu, a po rozwodzie jak są dzieci, majątek, to załatwianie spraw majątkowych, kontakty z dziećmi, alimenty. Więc gdybym spędzał tyle czasu z mistrzem gitary, to sam prawdopodobnie bym był przynajmniej dobrym gitarzystą. Gdybym spędzał czas z osobą, która lubi narzekać, to sam bym przejął takie cechy. To nie jest tajemna wiedza, a jednak jest to tak trudne do zrozumienia, dlaczego niektórzy nie chcą się wiązać i iść na kompromisy w kwestii swoich wymagań co do wyboru partnera. 

21 minut temu, Krugerrand napisał(a):

Mężczyzna, który ma żonę i dziecko lub dzieci powszechnie postrzegany jest jako ten, który właśnie w życiu coś osiągnął, czyli ożenił się i spłodził potomstwo. Z kolei ten, który żyje sobie spokojnie swoim kawalerskim życiem i nie spieszy się do żeniaczki i posiadania dzieci postrzegany jest jako ten, z którym coś jest nie tak

Tak, raczej się zgadzam, ale z tym zastrzeżeniem, że: po pierwsze są kawalerowie, po drugie są pary bez dzieci w wolnych związkach, po trzecie są małżeństwa z dziećmi. I z tego zbioru najbardziej stygmatyzowani na dzień dzisiejszy stają się kawalerowie, w mojej ocenie w drugiej kolejności mężczyźni z żoną i dziećmi. Ale ta kolejność z czasem się może obrócić, bo coraz więcej jest singli, coraz mniej małżeństw, i dlatego ta trzecia grupa może być najbardziej stygmatyzowana w niedalekiej przyszłości, a wtedy będzie to już totalny upadek rodziny. Dziś nie wydaje mi się, że kawaler jest tak stygmatyzowany jak z 15 lat temu. 

Link to comment
Share on other sites

Już swego czasu dwaj adwokacji ze Szczecina, którzy założyli sławny blog dla mężczyzn, mówili wprost, że ilość zysków

z małżeństwa dla mężczyzn równa się zero. Później zostali zaszczuci, bo wyjawili prawdę, której mężczyźni nie mieli się nigdy dowiedzieć.

To nie jest wiedza tajemna, po prostu przedstawia prawdziwe funkcjonowanie kobiet i systemu, dla których mężczyzna jest tylko zasobem,

narzędziem do osiągniecia ich celów, potrzeb, interesu, gdy się nie opłaca to tak owe małżeństwa są niezawierane lub po rozwodach mężczyźni

są niszczeni przez kobiety przy aprobacie systemu, bo te w nienawiści za brak szczęścia, spełnienia się mszczą.

 

Kobieta w Polsce ma prawa, przywileje, organy, służby za sobą, oraz sędziny, które mogą wykorzystać swoją władzę, by

ukarać mężczyzn. Sprytne istoty się wykształciły, przejęły struktury, stanowiska, i weź tu teraz podpisz umowę prawną,

gdzie każde jej zerwanie, nawet z winy kobiet i tak stawia ciebie w niekorzystnej sytuacji.

 

Mężczyzna w Polsce jest człowiekiem gorszej kategorii, nikogo nie obchodzą jego problemy.

W Polsce zasądza się alimenty na zasadzie zdolności zarobkowej, dodatkowych opłat z tytułu obniżenia standardu życia kobiety,

przejęcia przez nią majątku, zasobów, nieruchomości.

 

Statystyki pokazują również, że ponad 30% małżeństw w Polsce się rozwodzi, a w dużych miastach jest na poziomie 50%.

Przy takich wskaźnikach już powinna zapalić się czerwona lampka ostrzegawcza, że coś tu jest grubo nie tak.

 

Gdyby kobiety nie dostawały profitów z rozwodów, a alimenty byłyby dobrowolne, to uwierzcie rozwodów praktycznie by nie było.

Tu chodzi tylko i wyłącznie o to, by kobiety mogły zdobyć i uwłaszczyć się na dobrach mężczyzn, zapewnić sobie byt i bezpieczeństwo.

 

Dlatego świadomi mężczyźni wiedzą, że małżeństwo nic mężczyznom nie daje, prócz wyrzeczeń, obowiązków i strat.

Nikt normalny nie będzie zawierał umowy prawnej, gdzie w tle i tak wiadomo, że ta umowa jest skrajnie dla mężczyzn niekorzystna.

 

 

  • Like 14
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Iceman84PL napisał(a):

Już swego czasu dwaj adwokacji ze Szczecina, którzy założyli sławny blog dla mężczyzn, mówili wprost, że ilość zysków

z małżeństwa dla mężczyzn równa się zero. Później zostali zaszczuci, bo wyjawili prawdę, której mężczyźni nie mieli się nigdy dowiedzieć.

 

To nie chodzi o to, że ktoś to "powiedział" głośno, tylko o to, że powiedział to ktoś z jakimś autorytetem i firmował własną twarzą, a tego system nie mógł zostawić bez reakcji. 

 

 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

W dniu 27.09.2026 o 13:14, Morfeusz napisał(a):

Widzę, jak kolejni znajomi i ludzie wokół w Polsce rozwodzą się. Kilkuletnie walki w sądach, alimenty, odebranie połowy majątku mężczyznom przez pasożyty z pęknięciem w kroku.
W tym roku kobieta na zapoznawczej kawie mówi mi, że jest w trakcie rozwodu. Nie wstydzi się opowiadać o tym, że według jej prawnika należy jej się pół mieszkania, które jej mąż sfinansował.

 

Żonaci znajomi, najczęściej pozbawieni hobby, zasuwający na księżniczkę i gówniaki. Niektórzy proponują wyjścia w grupie na wspólne aktywności i hobby. Gdy przychodzi termin, większość żonatych pisze wprost, że żona nie pozwoliła. Postanowiła tego dnia gdzieś pojechać i zostawić pantoflowi zwierzaki pod opieką, urządzić tego dnia urodziny komuś z rodziny, wymyśliła na ten dzień niewolnikowi obowiązki itp.
Małża kolegi z pracy jeździ z koleżanką na koncerty do innych miast z noclegiem, a koledze kukoldowi nawet nie wolno gdzieś wyjść bez jej zgody.

 

Doświadczeni mężczyźni wokół jasno mówią i piszą, cytuję przykład:
„Rozwód z kobietą oznacza lata biegania po sądach. Wiem, co mówię. Moja sprawa rozwodowa trwa już 5 lat, a od dwóch się modlę, żeby franca wpadła pod tramwaj. Jedno wiem na pewno: nigdy więcej małżeństwa. Prędzej dam się wykastrować, niż dam się zaciągnąć do USC. Wolę śmierć. Panowie, nie popełniajcie tego błędu”.

comment_Ake1g6DtGHxWbhBNEkqrpyWFOW5QtfFd images?q=tbn:ANd9GcSZBKNhlZb-Pa_IN3vYoav

Dla nowych padawanów na forum. Jakie są Wasze przemyślenia na temat małżeństwa w zachodnim systemie prawnym? 


 

Jestem po weselu brata i ogólnie mam wrażenie ze to nie skończy się dobrze.Zawsze na takich imprezach kuje mnie próżność i głupota weselników patrząc na to co się dzieje w kwestii stabilności współczesnych małżeństw.

No ale nie mój cyrk to i nie moje małpy.

Osobiscie sobie nie wyobrażam małżeństwa bo bardzo cenię sobie święty spokój a moje karty są za słabe na takie zabawy uwzględniając do tego aktualny system prawny w Polsce.

W tych czasach moim zdaniem lepiej być singlem.
 

W dniu 27.09.2026 o 19:04, Iceman84PL napisał(a):

Już swego czasu dwaj adwokacji ze Szczecina, którzy założyli sławny blog dla mężczyzn, mówili wprost, że ilość zysków

z małżeństwa dla mężczyzn równa się zero. Później zostali zaszczuci, bo wyjawili prawdę, której mężczyźni nie mieli się nigdy dowiedzieć.


Ja bym odliczał dni kiedy zamkna te forum bo jak będzie coraz gorzej i społeczeństwo zacznie się walić to ludzie u góry szybko zapomną o wolności słowa gdy trzeba będzie ratować system społeczny.

 

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

27 minut temu, SpellBreaker napisał(a):

Ja bym odliczał dni kiedy zamkna te forum bo jak będzie coraz gorzej i społeczeństwo zacznie się walić to ludzie u góry szybko zapomną o wolności słowa gdy trzeba będzie ratować system społeczny.

 

Ale to będzie cyrk jak zabraknie dostępu do źródeł wiedzy jak to wszystko działa xdddd Będzie pełno orbiterów goniło z kwiatami albo klękało w środku miasta lub parkach dając pierścień z zapytaniem czy te księżniczki za nich wyjdą lub inna pajacerka. 

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

Kiedyś był taki blog dwóch prawników, ale niestety został zdjęty. 

 

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/szczecin-kontrowersyjny-blog-adwokatow/dpyzyqz

 

Małżeństwo moim osobistym zdaniem ma sens tylko w jednej sytuacji - jak masz tradycyjny związek, czyli poznałeś swoją dziewczynę w czasach szkolnych, pukaliście się regularnie, to wtedy spoko. 

 

Jednakże żenienie się później, a jeszcze z jakąś pościanową kobietą po karuzeli, zwłaszcza jak masz jakiś majątek/mieszkanie/dom to jest całkowite nieporozumienie. 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Pokolenie boomerów zaczęło atakować mnie w temacie ożenku, coraz częściej przebąkują, że chcieliby być na moim weselu. Pojawił się wprost temat, że dostanę prezent ślubny od niemal zupełnie dla mnie obcej przyjaciółki rodziny (XD). A najzabawniejsze, że o ożenek wypytywał mnie znajomy, który od zawsze jest kawalerem i obecnie 70+. Bardzo wprost. Robią to osoby, które nawet nie są moją rodziną.

Link to comment
Share on other sites

@wolnystrzelec szczerze, to jest giga dramat to co się odwala. Aktualnie, to kobiety o wszystkim decydują, więc jaki jest w ogóle sens pytać chłopa kiedy ożenek? Odpowiedź; jak baba będzie chciała i to zależy tylko od niej. Nie miałbym problemu z poślubieniem 19 letniej dupy i myślę, że dużo kawalerów również chętnie by na to poszła. 

 

Jak suka nie da, to pies nie weźmie. 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Moje doświadczenia są zupełnie inne. Nigdy nie miałem problemów z wyjściem z kolegami czy nawet wyjazdem wspólnym na kilka dni. Moi koledzy z którymi się regularnie widuję również takich problemów nie mieli a są w związkach małżeńskich dłużej ode mnie. Gdyby z jakichś powodów doszło u mnie do podziału majątku to myślę, że podział po połowie byłby sprawiedliwy. Przed zawarciem małżeństwa rozważaliśmy rozdzielność majątkową ale doszliśmy do wniosku, że w naszym przypadku wspólność będzie korzystniejsza. U mnie się to sprawdza, każdy z nas dba o to aby było w miarę po równo w domowych obowiązkach i zapewnianiu dochodów. Myślę, że jest to kwestia odpowiedniego doboru osób - a może inaczej - nie dobierania sobie osób, które do małżeństwa się nie nadają (przepraszam za ogólność). Oczywiście nawet przy najlepiej dobranych osobach może się wydarzyć coś co zniszczy tą sytuację ale dla mnie to nie był powód aby pozostawać kawalerem.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Małżeństwo - specyficzny rodzaj umowy, który gratyfikuje jedną stronę za jego zerwanie. Co może pójść nie tak? :P Wcale nie jestem zdziwiony, że rozwody mają się w naszym kraju bardzo dobrze, skoro skutkują poprawie statusu materialnego kobiety (w większości przypadków), możliwością "zaczęcia na nowo" i brakiem stygmatyzacji społecznej. To zwyczajnie brzmi kusząco, więc wiele z tego korzysta.

I patrząc z drugiej strony: co działa bardziej motywująco na partnerkę? Umowa, której zerwanie da jej korzyści, czy "umowa ustna" (czyt. "jesteśmy parą"), która przy braku odpowiednich starań z jej strony skutkuje utratą dotychczasowych benefitów? ;) 

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

Majątek jeszcze idzie jakoś zabezpieczyć ale temat opieki nad małoletnimi to osobny rozdział gdzie mężczyzna dalej jest traktowany jako rodzic drugiej kategorii a wydawałoby się, że co jak co ale walkę o równe traktowanie kobiety powinny rozumieć.

Link to comment
Share on other sites

7 minutes ago, icman said:

temat opieki nad małoletnimi to osobny rozdział gdzie mężczyzna dalej jest traktowany jako rodzic drugiej kategorii a wydawałoby się, że co jak co ale walkę o równe traktowanie kobiety powinny rozumieć

To temat bezpośrednio związany z alimentami, nie mający nic wspólnego z realnym dobrem dziecka tak w ogóle, czyli wtedy to tzw "równe traktowanie" to one mają głęboko w d...

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Abstrahując - dla faceta jedną z największych życiowych porażek to posiadać popęd płciowy i gdy jego mózg romantyzuje kobiety, zaraz po tym, że urodził się słaby i ułomny. Bo dla mnie nie ma większej porażki i gwarancji na brak w pełni szczęśliwego życia względnie normalnego jak większkość ludzi gdy urodzisz się słaby, kaleki i z ułomnościami. Dla mnie nie ma większego nieszczęścia niż sytuacja jak moja: kalectwo, słabość, autyzm i brak wsparcia. Ale ja się już poddałem i zostaje świat gier i anime w wieku 11 lat wiedziałem już że nic ze mnie nie będzie. Mam 24 lata próbowałem wszystkiego.

Link to comment
Share on other sites

W dniu 27.09.2026 o 14:08, MłodyTechnicianin napisał(a):

Dobrym wskaźnikiem sukcesu małżeństwa jest to ile partnerów miała kobieta oraz jak późno zaczęła życie seksualne. Jeśli późno i pierwszym partnerem jest mąż to wtedy szanse na zdrade, rozwód itd. jest stosunkowo małe. Także warto pozostać w swoim kraju, trzymac ramę. 
Jednakże nikt mi nie wmówi że nieposiadanie potomstwa jest sukcesem w czymkolwiek. Jeśli komuś wygodnie się wypisać - spoko. Jednakże śmieszny jest ten shaming względem mężczyzn, którzy są w małżeństwie i mają dzieci. No i szczególnie przy naszej obecnej demografii. 
 

„Żonaci znajomi pozbawieni hobby” - tak jak posiadanie hobby miało znaczyć cokolwiek o mężczyźnie. Czym jest to hobby? Chodzenie w góry? Na ryby? Motocykle? Sam od kiedy mam poważną pracę gdzie mogę się rozwijać głównie po godzinach staram się rozwijać, czasem wyjdę do lasu, na rower czy pogram na komputerze. Mega poważnego hobby nie mam i mi dobrze z tym. Wychodzi na to, że jestem nornikiem czy też NPC i to jest absolutnie ok. 

Część słusznych rzeczy, część nie do końca. 

 

Liczba partnerów i wiek rozpoczęcia inicjacji to jedno, ale lepiej rozpoznać daną kobietę trzeba wziąć jeszcze pod uwagę kilka innych czynników: jej urodę, jej osobowość, jej system wartości, jej skłonności do nałogów, jej skłonności do wszelkiej maści eksperymentów w życiu, jej rodzinę i relację pomiędzy rodzicami, jej środowisko pracy etc. Cała lista. Znam takie, które są do dzisiaj z pierwszym chłopakiem, ale i znam takie, które późno zaczynały, były tzw. cnotkami, a później jak poszły w tango....

 

Rozumiem, że dla ciebie liczy się tylko praca. Ok, w porządku, ale wyobraź sobie, że są mężczyźni, którzy czymś się jeszcze interesują/coś lubią robić poza pracą. I tak, zdecydowana większość kobiet kastruje facetów niemiłosiernie. Z drugiej strony ja rozumiem ich tok myślenia: po co Zbysiu ma się zajmować bezsensowną grą w piłkę czy wycieczką w góry, niech lepiej w tym czasie zarobi więcej hajsu dla niej i dzieciaka albo niech posprząta w garażu. Z tego jest EFEKT dla niej, a nie tylko dla Zbysia. Jego satysfakcja jest mniej istotna. 

 

Nie wiem gdzie ty widzisz kogoś kto się śmieje z facetów, którzy mają żony i dzieci. To bardziej reakcja na podśmiechujki tych żonatych, że bez żony jesteś nikim i gówno wiesz o życiu. Plus dorabianie ideologii do swojego często zjebanego życia przez toksyczną babę. Kobiety też nie lubią, gdy widzą fajnego faceta, szczęśliwego, którzy nie zarasta brudem i nie jest brzydalem, a jednocześnie nie ma tego kagańca i jest wolny. 

 

PS Nigdy nie zapomnę kolesia, który mnie dawno, dawno temu podwoził na bla bla car. Jako jeden z nielicznych był szczery. Nie miał źle, ale stwierdził na koniec: "A wiesz, moim przeznaczeniem jest jednak wolność". Miał żonę, dziecko, był typem luzaka, wygadany, trochę imprezowicz, ale spoko gość. Większość chłopów będzie miało chujowo, ale nie, to Ty jesteś "BE", bo nie masz baby. 

Edited by Bullitt
  • Like 4
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

19 godzin temu, Bullitt napisał(a):

Część słusznych rzeczy, część nie do końca. 

 

Liczba partnerów i wiek rozpoczęcia inicjacji to jedno, ale lepiej rozpoznać daną kobietę trzeba wziąć jeszcze pod uwagę kilka innych czynników: jej urodę, jej osobowość, jej system wartości, jej skłonności do nałogów, jej skłonności do wszelkiej maści eksperymentów w życiu, jej rodzinę i relację pomiędzy rodzicami, jej środowisko pracy etc. Cała lista. Znam takie, które są do dzisiaj z pierwszym chłopakiem, ale i znam takie, które późno zaczynały, były tzw. cnotkami, a później jak poszły w tango....

 

Rozumiem, że dla ciebie liczy się tylko praca. Ok, w porządku, ale wyobraź sobie, że są mężczyźni, którzy czymś się jeszcze interesują/coś lubią robić poza pracą. I tak, zdecydowana większość kobiet kastruje facetów niemiłosiernie. Z drugiej strony ja rozumiem ich tok myślenia: po co Zbysiu ma się zajmować bezsensowną grą w piłkę czy wycieczką w góry, niech lepiej w tym czasie zarobi więcej hajsu dla niej i dzieciaka albo niech posprząta w garażu. Z tego jest EFEKT dla niej, a nie tylko dla Zbysia. Jego satysfakcja jest mniej istotna. 

 

Nie wiem gdzie ty widzisz kogoś kto się śmieje z facetów, którzy mają żony i dzieci. To bardziej reakcja na podśmiechujki tych żonatych, że bez żony jesteś nikim i gówno wiesz o życiu. Plus dorabianie ideologii do swojego często zjebanego życia przez toksyczną babę. Kobiety też nie lubią, gdy widzą fajnego faceta, szczęśliwego, którzy nie zarasta brudem i nie jest brzydalem, a jednocześnie nie ma tego kagańca i jest wolny. 

 

PS Nigdy nie zapomnę kolesia, który mnie dawno, dawno temu podwoził na bla bla car. Jako jeden z nielicznych był szczery. Nie miał źle, ale stwierdził na koniec: "A wiesz, moim przeznaczeniem jest jednak wolność". Miał żonę, dziecko, był typem luzaka, wygadany, trochę imprezowicz, ale spoko gość. Większość chłopów będzie miało chujowo, ale nie, to Ty jesteś "BE", bo nie masz baby. 


Tej presji na postaranie baby za wszelką cenę staram się odrzucać, nawet kosztem zerwania relacji z rodziną ale narazie rodzina ma na to wyjebane więc spoko.

Mam ogarniętego kolegę gdzie rodzina naciska i martwię się że może źle wybrać pod wpływem presji a porządny z niego koleś.W takiej sytuacji ciężko coś powiedzieć bo z jednej strony nie chce wyjść na takiego psa ogrodnika co sam nie ma a innym nie da.

Z drugiej strony wiem na czym polegają relacje damsko męskie i nie ma tam za dużo miejsca na sentymenty,tylko twardy interes.

On zdecydowanie mało doświadczenia z kobietami .

Edited by SpellBreaker
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, SpellBreaker napisał(a):


Tej presji na postaranie baby za wszelką cenę staram się odrzucać, nawet kosztem zerwania relacji z rodziną ale narazie rodzina ma na to wyjebane więc spoko.

Mam ogarniętego kolegę gdzie rodzina naciska

Zawsze zastanawiało mnie, co ludzie robiący taką presję mają w głowach. Co im do tego, jak dorosły chłop układa sobie życie? 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Gdy czytam i słyszę opowieści żonatych oraz rozwodników, czasami sam nie dowierzam, do czego mogą być zdolne kobiety, które utraciły możliwość manipulowania beta-bankomatem.

 

1.10.2026 17:30

Moja była żona ze skóry wychodzi, żeby zrobić mi w jakikolwiek sposób na złość. Zemścić się na mnie i zaszkodzić, ale… robi to bardzo nieudolnie. Ot, takie drobne złośliwości. Wzywa na mnie policję, jak się z dzieckiem spóźniałem, oskarżyła o molestowanie i wezwała na mnie policję, kiedy był mój czas z córką, w sądzie powiedziała, że dziecko jest owocem gwałtu. Porysowała mi śrubokrętem samochód, a kiedy myślała, że jestem w stałym związku ( mieszkała u mnie kuzynka) to, zrobiła mi loda i wszystko nagrała. Nagranie wręczyła na ulicy mojej kuzynce. Było mi trochę głupio, ale nie tego, że kuzynka widziała moje przyrodzenie, a raczej z tego powodu, że po rozwodzie włożyłem jej w usta ( jednocześnie deklarując że jej nienawidzę). Kuzynka nie mogła tego zrozumieć, bo kobiety takich rzeczy nie rozumieją. Raz potrąciła mnie samochodem i raz rzuciła kamieniem. W sumie nic strasznego. A nie była i nie jest w stanie mi dokuczyć naprawdę, bo jest za mało inteligentna i nigdy mnie nie słuchała. Ile mi nagrań wysłała, jak ją inny rucha. Chyba ze 20. Mam te nagrania i czasami wspominam, jaka ma zgrabna dupe....

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.