Jump to content

Wojna płci; wojna wymyślona - ale ofiary prawdziwe.


Recommended Posts

Wojna płci to wielkie kłamstwo. Dlaczego tak uważam?

 

Nam, mężczyznom, "zainstalowano" cechy i "programy", które gwarantują przetrwanie ludzkości. Z Paniami zrobiono dokładnie to samo - dostały się na świat, w którym przetrwanie gwarantował tylko silny samiec, więc ich organizmy i układ nerwowy dostosował się, wzbudzając pożądanie przy silnych - a odrazę przy słabych samcach.

 

Obie płcie zostały wykorzystane - ktoś (coś) zainstalowało nam w głowie (układzie nerwowym, gadzim mózgu, podświadomości) te programy, których spełnienie wyklucza prawdziwe, trwałe szczęście. Przyjemność przy silnym (dobrej jakości sperma), złe samopoczucie przy słabym (kiepska sperma, kiepskie cechy do przetrwania w fizycznej realności).

 

Nienawiść do kobiety za programy które wytworzył jej organizm przez miliony lat ciężkiego życia, to WIELKIE NIEPOROZUMIENIE.

 

 

Ale ta walka istnieje - musimy wznieść się ponad nią, ponad biologię i jej uwarunkowania, jeśli chcemy zachować swą niewinność. Jak mogę nienawidzić kobietę, która mnie odrzuca?

 

Ma rację. Jestem słaby ciałem, choroby, słabe geny... jej organizm reaguje odrzuceniem. Jak mogę nienawidzić kobietę za to, że jej uwarunkowany organizm reaguje zgodnie z wzorem który powtarzał się przez miliony lat, i chronił kobiety?

 

Muszę go uszanować, ba! pokłonić się przed nim z wielkim szacunkiem. Ten system ochraniał ludzkość, i dzięki temu systemowi (odsiewanie słabych genów i przyjmowanie silnych) zaistnieli na tej planecie moi pradziadkowie, dziadkowie, rodzice - a dzięki nim wykształciło się moje ciało i osobowość.

 

Ja to nie ciało - to tylko pojazd, dzięki któremu doświadczam tej planety. Nic więcej. Kobieta odrzucająca "mnie", odrzuca zestaw genów, a nie "mnie" - warto to zrozumieć. Zrozumienie rodzi wybaczenie i wielką serdeczność, życzliwość. 

 

 

Jedziemy na tym samym "wózku"; kobiety i mężczyźni. Walką płci próbuje się odsunąć naszą uwagę od prawdy - którą jest "program" a nie istota ludzka.

 

 

Właśnie dlatego powiadam wam - kocham kobiety. Wykroczenie poza przeciętność i "zwykłość", to kochanie kobiet z ich zjebaną logiką, nadmierną emocjonalnością - to dusze doświadczające życia w takiej a nie innej "formie" - warto je kochać, miłować, szanować. Wiedząc jednakże, że próba zbliżenia ze swymi uczuciami wywoła "wilka z lasu", czyli chęć założenia rodziny, a co za tym idzie, wszelkich nieszczęść. 

 

To właśnie jest drogą, prawdą i życiem; kochanie kobiet miarą naszego człowieczeństwa. Kochać nie znaczy dać się wydymać. Kochać oznacza kochać - tak po prostu. Kultywować miłość w sobie, pielęgnować ją, szanować, pieścić słowami, myślami i emocjami - to jest najważniejsze. Miłość w nas niech będzie - niech opromienia wszystkie bestialstwa i koszmary świata, tego i innego który ukryty jest poza naszym "oprogramowaniem", którego nie widzimy, ale który przecież istnieje.

 

 

Jeśli czujesz odrazę bądź nienawiść do kobiety - coś jest nie tak w Twoim "oprogramowaniu". Każda niechęć i nienawiść to źle życzący przyjaciel, od którego warto trzymać się z daleka. Nienawiść do zła - szlachetna - i nienawiść do kobiet - rzekomo szlachetna, to jedno i to samo.

 

Dopóki nie będzie w Tobie miłości wobec istoty kobiety, jej Duszy, nie poznałeś prawdy. Błąkasz się po pełnych mgły drogach Złego, który zwieść Cię pragnie. Skutkiem tego pomieszanie i wielkie cierpienie, konsekwencje nienawiści i strachu, zawsze i wszędzie.

  • Like 17
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Aumakua napisał:

Wojna płci to wielkie kłamstwo. Dlaczego tak uważam?

 

Nam, mężczyznom, "zainstalowano" cechy i "programy", które gwarantują przetrwanie ludzkości. Z Paniami zrobiono dokładnie to samo - dostały się na świat, w którym przetrwanie gwarantował tylko silny samiec, więc ich organizmy i układ nerwowy dostosował się, wzbudzając pożądanie przy silnych - a odrazę przy słabych samcach.

 

Obie płcie zostały wykorzystane - ktoś (coś) zainstalowało nam w głowie (układzie nerwowym, gadzim mózgu, podświadomości) te programy, których spełnienie wyklucza prawdziwe, trwałe szczęście. Przyjemność przy silnym (dobrej jakości sperma), złe samopoczucie przy słabym (kiepska sperma, kiepskie cechy do przetrwania w fizycznej realności).

 

Nienawiść do kobiety za programy które wytworzył jej organizm przez miliony lat ciężkiego życia, to WIELKIE NIEPOROZUMIENIE.

 

 

Ale ta walka istnieje - musimy wznieść się ponad nią, ponad biologię i jej uwarunkowania, jeśli chcemy zachować swą niewinność. Jak mogę nienawidzić kobietę, która mnie odrzuca?

 

Problem polega jeszcze na innych rzeczach, których nie wymieniłeś

 

1. Miłości chce każdy (tej społecznej, za nic, bezinteresownej), a nie każdy jest silny biologicznie by taką dostać (to samo mają brzydkie kobiety co każdy mężczyzna spoza tych 20% alfa do których kobiety lgną i ich szanują bezgranicznie). Na przeciętne kobiety jest popyt "każda potwora znajdzie swojego amatora", a żeby spełnić wyrafinowane wymagania kobiet trzeba być księciem z bajki. Zapotrzebowanie na miłość ma każdy i jest karmiony kłamstwem stworzonym przez kobiety

 

2. Nie nienawidzi się ani kobiet, ani tego że szukają siły tylko ich cech pobocznych takich jak kłamstwo, nielojalność, zrzucanie win, wybielanie się, brak honoru, brak moralności, stosowanie wygodnych podwójnych standardów. To wszystko są cechy którymi trzeba się brzydzić, bo jeśli się je toleruje to się je rozpstrzeszenia. Te cechy mogą tkwić też w mężczyźnie więc nie zależy to od płci.

 

Jeśli bylibyśmy karmieni prawdą, że dobieramy się tylko na podstawie genów, a miłość jest zwierzęcym instynktem połaczonym z przywiązaniem

 

1. Mężczyzn do kobiet ładnych i szanujących

2. Kobiet do korzyści i zysków z tytułu posiadania zasobnego i silnego mężczyzny

 

To nikt by się nie czuł oszukany, a w tym przypadku słucha się kłamstw o miłości na dobre i na złe, a widzi się zachowanie kobiet kompletnie temu przeczące, bo źle może mieć i ma tylko kobieta. Nie wiem jak po męskiej stronie - kobietom nie ufam. I też nie dlatego że są kobietami, tylko dlatego że oszukują i kłamią na potęgę dla osiągnięcia własnych korzyści. Jak spotkam inną, to ocenię ją jako wyjątkową - czy to nie lepiej dla kobiet? Chcą być przecież wyjątkowe, ale nie dlatego że się należy, tylko rzeczywiście będąc wyjątkowymi z zachowania.

 

Nie ma już musu do rozpłodu, jest antykoncepcja, a mimo to w pary dobieramy się dalej na podstawie prymitywnych instynków, a kobiety zmieniają gałęzie z wyrachowania. To nie jest mechanizm przetrwania, bo nie chodzi już wcale o dziecko, tylko jej własny egoistyczny mechanizm przetrwania wykorzystując do tego mężczyznę. Pasożytnictwo i bezwzględność. Kto kocha te cechy ręka do gory.

 

Mężczyzna nie potrzebuje kobiety by przetrwać i liczy na siebie sam... bo jak liczy na innych to dostanie co najwyżej zjebę, a kobieta pochwały że udało się jej znaleźć "miłość". W dobre słówka ubieramy brzydkie zachowania kobiet.

 

Społeczna miłość to mit i bardziej skłonny do takiej miłości jest ktoś kto bierze odpowiedzialność za innych, a jest to mężczyzna. Kobieta nawet jak jest silniejsza, zasobniejsza, to i tak nie będzie kochała mężczyzny ktory ma mniej, więc to powinno się uczyć, a nie "każdy zasługuje na miłość i ja kobieta nie patrzę na kasę, wygląd". Kobieta święta, zawsze dobra i za dobra, bo ma cipkę, a mężczyzna zawsze ten zły, bo ma penisa. Wojna jest prawdziwa i specjalnie wykreowana, a jeśli nie, to znaczy że rządzący nami są debilami. W to nie wierzę. Nature kobiet zna się od wieków i nie jesteśmy pierwszymi.

 

Czy nienawidzi się kobiet za to, że nie biorą odpowiedzialności? Też nie, ponieważ możemy to jako mężczyźni akceptować, a nawet obracać to na własną korzyść. Jeśli znalibyśmy ich nature nie bedąc karmieni mrzonkami i jeszcze do tego uległością wobec kobiet, by sobie zasłużyć na ich "miłość" to by nie było nieszczęść.

 

Nie akceptuję osobiście kobiecego wywyższania się i mówienia że jest równa, albo lepsza, że posiada takie same lub lepsze cechy, że kocha tak samo, wymaga tylko ode mnie, a ja nie mam zamiaru się czuć jak jej lokaj, zabawiacz, ruchacz, bankomat, dawca spermy i jeszcze obwinia mnie o własne błędy, a własne złe zachowania nazywa moimi. Daje sobie do krytykowania, ale jej nie można.

Tym też sie brzydzę niezależnie od płci.

 

Wojna wyniku z braku akceptacji oszustw kobiet i żadnej nie współczuje, bo jak głębiej spojrzeć to same są sobie winne i tych wszystkich ich złych przeżyć mogłyby uniknąć, gdyby przewidywały konsekwencje i umiały się przyznać przed sobą, że popełniły błąd np przez swoją pazerność, czy płytkość - ale że te winy wypierają i obwiniają innych, to tym mniej szanuję. Nie zalezy to od płci kompletnie. Zachowanie i cecha to zachowanie i cecha.

 

Na wojnie trzeba szukać winnych i ich wyeliminować. Jeśli nie są to kobiety, które nie są świadome, to są to rządzący i system. Na tej wojnie są szkody. Władza i dominacja kobiet szkodzi wszystkim i o to jest walka, by to zmienić.

Edited by M.Dabrowski
  • Like 11
Link to post
Share on other sites

Czy nam się to podoba czy nie to cały proces tak zwanego życia to nieustająca wojna. Płaski i z gruntu kobiecy styl myślenia jakim był XIX-wieczny darwinizm pod różnymi postaciami sprowadził to złożone zagadnienie do prostego pojęcia ,,genu''. Jest to w gruncie rzeczy kolejna wersja ,,atomu'' Demokryta w opozycji do męskiej filozofii Heraklita przeniesiona z dziedziny fizyki na biologię i nauki społeczne. Największym błędem jaki można popełnić na drodze do świadomego rozwoju jest fetyszyzowanie nauki i pomijanie podstawowego faktu życia: że nauka i jej teorie są tylko narzędziami rozmaitych sił, które kontynuują w ten sposób trwającą od zawsze wojnę.

Każda nasza akcja czy reakcja stanowi tylko, mówiąc współczesnym językiem, ,,wypozycjonowanie się'' na wielkim polu bitwy jakim jest życie. Także asceza, także samotność. 

W niedługim czasie będę miał ponownie okazję zagłębić się w ciszy w dzieła mojego ulubionego filozofującego młotem autora i może postaram się ten wątek rozwinąć. Być może on jeden wiedział czym jest ,,cnota darząca''...

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • Brzytwa pinned this topic
  • 4 weeks later...
On 12/07/2016 at 4:24 AM, Herbu Mizogin said:

Największym błędem jaki można popełnić na drodze do świadomego rozwoju jest fetyszyzowanie nauki i pomijanie podstawowego faktu życia: że nauka i jej teorie są tylko narzędziami rozmaitych sił, które kontynuują w ten sposób trwającą od zawsze wojnę.

Sugerujesz, że nauka wykorzystywana jest do manipulacji?

Link to post
Share on other sites
  • 2 months later...

Ależ @dr Mordechaj B'rzyt-wa ma absolutną rację, pod płaszczykiem Nauki/znanych naukowców prowadzi się manipulację na rzecz przekonania nas do niezbyt korzystnych produktów/teorii. Ktoś kto spróbuje wyłamać schemat, ten będzie ośmieszany, wyszydzany jako oszołom co nie uznaje jedynej, słusznej teorii naukowej. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • 8 months later...

Piszesz, że ,,prawdziwa nauka" to taka, która stosuje metodę naukową.

Jest to równoznaczne stwierdzeniu: ,,nauka, która stosuje metodę naukową, stosuje metodę naukową", bo to metoda określa co jest ,,prawdziwe", a co nie.

 

W ogóle nie ma czegoś takiego jak ,,metoda naukowa" w liczbie pojedynczej - są co najwyżej metodY, a ściślej rzecz biorąc jest ich dokładnie tyle ile teorii naukowych. ;)

 

 

Link to post
Share on other sites

Wybacz, metoda naukowa jest jedna - jest kilka punktów, które ją określają ale jest jedna. Każde twierdzenie, żeby było naukowe musi być weryfikowalne, falsyfikowalne, powtarzalne.
To co twierdzisz pokazuje, że nie masz pojęcia o czym mówisz bądź próbujesz widza/przeciwnika omotać, zapętlić i wmówić mu swoją wersję. Według tego co powiedziałeś można udowodnić, że różdżkarstwo działa i że feminizm ma podstawy naukowe. Wybacz - to jest demagogia. Podstawy, podstaw i twoja "teoria" runie.

Link to post
Share on other sites

Ptolemeusz nie wymyślił teorii geocentrycznej tylko ją dopracował dodając kolejne coraz bardziej skomplikowane wynalazki takie jak ekwanty, bo epicykle to było za mało żeby wyjaśnić i opisać ruchy planet a mimo tego jego "teoria" nie wyjaśniała ruchu planet z czego zdawał sobie sprawę. Zgodnie z dzisiejszą definicją metody naukowej opartej na eksperymencie i indukcji, której podstawy opracował Francis Bacon "teoria" Ptolemeusza był tylko hipotezą i do tego w najlepszym razie niedokładną a ściślej błędną. Nie wyjaśniała ruchu ciał niebieskich na tyle dokładnie żeby sam Ptolemeusz mógł ją ogłosić teorią a co dopiero późniejsi ludzie z dokładniejszymi przyrządami i aparatem matematycznym.

Więc nie uważam, że Ptolemeusz nie posługiwał się metodą naukową. Może i się zbliżał do celu ale do optimum było mu daleko. O ideale już nie wspomnę.

 

 

Link to post
Share on other sites
  • 1 year later...

Wojna się toczy i tego nie zatrzymasz. Zawsze samica będzie chciała najlepszego samca i na odwrót. Kultura dała nam dodatkową warstwę oprogramowania (shell) i to pozwala nam jako tako funkcjonować. To zasadniczo odróżnia nas od inwentarza. Pewne zasady moralne dają pewne ograniczenia i dzięki temu średnio jakościowe osobniki też się rozmnażają i zamaczają (rozładowują napięcie) . Biologicznie bez sensu, prawda? To znów powoduje mniejsze skupienie na walce o samice, a większe na innych sprawach np. rozwoju cywilizacji. Przekroczyliśmy czysto zwierzęcy poziom w doborze partnerów, choć mamy w genach ten niechlubny spadek po przodkach. To dzięki niemu istnieją takie fora ? Zresztą musi on istnieć w jakiejś, choćby szczątkowej formie dla dobra nas samych, jako gatunku. Dlatego wojna tak, ale z głową bez wylewania dziecka z kąpielą. Geny trzeba przekazywać i jednocześnie ujarzmiać te dzikie stworzenia, które wzięliśmy pod dach. 

 

Tu coś na temat tego "spadku" :

 

Oksfordzcy biolodzy stworzyli teorię, według której kobiety skłonne do zdrady można poznać po cechach anatomicznych. Chodzi o palec wskazujący - jeśli jest dłuższy od serdecznego, to świadczy to o rozwiniętej skłonności do zdrady.

 

Oksfordzcy biolodzy stworzyli teorię, według której kobiety skłonne do zdrady można poznać po cechach anatomicznych. Chodzi o palec wskazujący — jeśli jest dłuższy od serdecznego, to świadczy to o rozwiniętej skłonności do zdrady.

Na stosunek długości palców względem siebie wpływa estrogen, im większy jest stosunek długości tych dwóch palców, tym więcej estrogenu w ciele, a co za tym idzie, taka kobieta (z palcem wskazującym dłuższym od serdecznego) jest bardziej impulsywna i mniej zadowolona ze swoich związków.

 

Jak mówią uczeni, „bardziej kobieca budowa ciała" czyni jego właścicielkę „cenniejszą na rynku małżeńskim", co z kolei wpływa na kształtowanie się w niej niezadowolenia i stymuluje „poszukiwania innych partnerów".

 

Naukowcy dodają, że taki sam efekt można zaobserwować na przykład u człekokształtnych małp, myszy laboratoryjnych i szczurów, a także u ptaków — amadyn zebrowatych

Link to post
Share on other sites
  • 10 months later...
  • 1 year later...
  • 2 weeks later...

Masakra. 

I jakiś bank to finansuje. 

 

W tych czasach faceci mają przejebane więc o co chodzi? 

Baby chcą zawładnąć wszystkimi i wszystkim. 

Link to post
Share on other sites
On 7/12/2016 at 12:27 AM, Marek Kotoński said:

1. Ale ta walka istnieje - musimy wznieść się ponad nią, ponad biologię i jej uwarunkowania, jeśli chcemy zachować swą niewinność.

 

2. Jak mogę nienawidzić kobietę, która mnie odrzuca?

 

3. To właśnie jest drogą, prawdą i życiem; kochanie kobiet miarą naszego człowieczeństwa.

 

4. Kochać nie znaczy dać się wydymać.

 

5. Każda niechęć i nienawiść to źle życzący przyjaciel, od którego warto trzymać się z daleka.

 

6. Dopóki nie będzie w Tobie miłości wobec istoty kobiety, jej Duszy, nie poznałeś prawdy.

Powienieneś założyć jakiś kościół, nie płaciłbyś podatków.

 

W dużym stopniu się zgadzam z w/w, więc raczej wypunktuję elementy wątpliwe lub dyskusyjne.

Sam mówię, że gdyby ludzie nie kradli i nie zabijali się świat byłby o wiele lepszym miejscem.

Co ciekawe tak mówią również najwięksi zbrodniarze.

 

Do rzeczy, po kolei.

1. Dlaczego?

Owszem, walki należy unikać, ale jeśli jesteś zapędzony do kąta?

Nawet najbardziej tchórzliwe zwierzęta walczą, gdy nie mają jak uciec.

Walczą o życie, więc są usprawiedliwione.

I co to ma niby znaczyć "niewinność"?

 

2. Nienawidzę tej genetyki, która powoduje, że kobieta przysięgająca, że będzie ze mną do końca życia za kwartał ma gdzieś nawet fakt, że się z tego powodu zabiłem.

Ale zabiłem się nie z powodu genetyki tylko tej konkretnej kobiety.

Wybaczcie, że już nie mogę się odezwać mówiąc, że jej wybaczam.

Zwłaszcza, że ją to obchodzi tyle co ubiegłoroczny śnieg.

 

3. Nie. Kochanie LUDZI, to owszem, z tym się zgodzę.

 

4. Brawo!

 

5. Owszem. To oczywiste.

 

6. Jak w punkcie 3.

 

Dodatek dla cierpliwych:

Może ktoś zna podobny tekst napisany przez kobietę?

Owszem, życie nie jest fair, ale właśnie dlatego patrz punkt 4.

 

 

Edited by JoeBlue
Link to post
Share on other sites
  • 1 year later...
  • Similar Content

    • By predator08
      Witam braci ponownie! Jeżeli ktoś korzystał z płatnych usług różnych pań to chciałbym, aby ktoś się podzielił swoimi doświadczeniami. Mi na ok 4 wizyty udało się "dojść" tylko u jednej...
      Często przeszkadzało mi niewygodne łóżko, czy źle założona prezerwatywa przez panie (ogólnie w gumie dużo trudniej się schlapać, ale div lepiej bez tego nie ruszać)
      Staram się nie stresować będąc na numerku, ale mimo to nie udaje się osiągnąć tego, jaki jest główny cel wizyty. 
      Poza tym trochę budzi we mnie żałość fakt, że przychodzisz na pół godziny, czy godzinę i wyp...laj.
      Ogólnie mam wrażenie, że bez odpowiedniej techniki nie da się zaliczyć takiej panny w gumce. Jakie są Wasze spostrzeżenia na ten temat? 
      Bo moim zdaniem wizyty u kurewek trochę są przereklamowane.
    • By Iceman84PL
      Temat dodaje w rezerwacie bo sprawa też dotyczy kobiet.
      Otóż według nowej ustawy o obronie ojczyzny z dnia 11.03.2022 roku kobiety, które ukończyły 18 lat do 60 roku życia będą poddane zakazie opuszczania kraju z wydłużeniem do 63 lat jeżeli owe kobiety
      mają stopnie w służbach mundurowych jako podoficerowie i oficerowie.
      Obowiązek ten nie będzie dotyczył kobiet w ciąży, sześć miesięcy po porodzie oraz tych, które mają pod opieką dzieci do 8 roku życia, ciekawe czy będzie też to dotyczyć mężczyzn opiekujących się
      lub samotnie wychowujących? Zwolnieni również będą mężczyźni z kategorią E czyli trwale niezdolni do służby oraz tacy, którzy są po 63 roku życia.
      Wychodzi na to, że państwo PiS dąży do równouprawnienia a raczej mobilizacji kobiet do posiadania dzieci i rodzin bo bezdzietne kobiety nie będą miały taryfy ulgowej😁
      Może też dochodzić do tak kuriozalnych przypadków, że w czasie konfliktu na granicy matka z dzieckiem wieku 9 lat będzie cofnięta do walki a dziecko zabrane przez organizacje humanitarną na teren innego kraju.
      Oczywiście będzie gro przypadków gdy oboje rodziców będzie musiało zostać co za tym idzie niepełnoletnie dzieciaki też bo raczej nie będą chętne na rozłąkę bez mamy czy taty.
      To co zafunduje władza Polakom w razie wojny to katastrofa demograficzna.
      Pomijam fakt czy jest słuszność działania rządu PiS w sprawie kobiet, które mają wąskie gardło reprodukcyjne i w takich wypadkach jednak powinny mieć przywileje bo rodzą dzieci czyli przyszłe pokolenia,
      ale podkreślam tylko te, które chcą mieć dzieci bo w przypadku takich okazów jakie dzisiaj mamy czyli korpobiurw, Juleczek, feministek, które ani myślą zakładać rodzin i rodzić dzieci to jak
      najbardziej niech też walczą i bronią ojczyzny bo w końcu chciały równouprawnienia😉 
      Oczywiście nie wiadomo jak to będzie egzekwowane w razie realnego konfliktu i czy jakimś rozporządzeniem nie będzie to zmienione.
      Wychodzą kolejne smaczki jakoby pod koniec zeszłego roku były ćwiczone ewakuacje vipów z rodzinami na Okęciu czyli jak to bywało w przeszłości szczury będą uciekać pierwsze z okrętu.
       
      Dodaje analizę Atora i filmik suwerennego, wiem dla wielu to nierzetelne i niemiarodajne źródła, ale oni podpierają się prawdziwą ustawą, która można znaleźć na stronie sejmowej i nie jest to lipa.
       
       
       
       
       
      Skoro nawet gazeta wyborcza zamieszcza artykuł to musi być coś na rzeczy.
      Ustawa o obronie ojczyzny weszła w życie. Czy kobiety w razie wojny pójdą do wojska? (wyborcza.pl)

       
      Tutaj macie link pdf. ustawy o obronie ojczyzny, który można pobrać.
       Ustawa z dnia 11 marca 2022 r. o obronie Ojczyzny (sejm.gov.pl)
       
      A jak wy się na to zapatrujecie bracia i siostry?
    • By Iceman84PL
      Zainspirowany ostatnio wieloma tematami @SzatanK i brakiem wiedzy wielu młodych chłopaków na forum na temat kobiet i ich natury poczyniłem poszukiwania sławnego bloga dwóch adwokatów
      znienawidzonych przez kobiety i środowiska lewicowe.
      Poniżej jeden z tematów ich bloga, który zamieszczam.
      Niejednemu otworzy oczy czy obali iluzję bredni, którymi faszerowano mężczyzn od dziecka.
      Zapiszcie sobie sam link bloga, który jest trudno znaleźć w necie.
      Blog dla mężczyzn (archive.org)
      Znajdziecie tam mnóstwo informacji a skoro wielu mądrych chłopaków z forum nie jest wstanie was przekonać jak chociażby w temacie o kobietach 40+ gdzie dla was milf to ekstra laska😆 to może dwaj
      adwokaci będą w stanie odpowiedzieć na nurtujące was pytania i poszerzyć zakres wiedzy na temat relacji damsko-męskich.
       

       
      Czasami bardzo zły biznes, czasami bardzo dobry, najczęściej przeciętny ale zawsze najlepszy, na jaki ją stać w danym momencie. 
       
      Kobieta nie „kocha” mężczyzny tak, jak mężczyzna kocha ją. Jest to zasada nie znająca wyjątków. Może darzyć go uczuciem, ale uczucie to nie będzie miłością w takim sensie, w jakim zna je mężczyzna. To, że kobieta nie kocha mężczyzny nie znaczy, że nie może go lubić albo być do niego przywiązaną. Nie znaczy to również, że nie można świetnie bawić się z kobietą. Znaczy to dokładnie i tylko to, co napisałem.
       
      W przypadku mężczyzny, przejawem miłości jest poświęcenie. Mężczyzna oddaje swoje zasoby, swoje terytorium, chroni kobietę i dzieci. Oto rola, którą odgrywa mężczyzna, a która jest przejawem jego miłości do kobiety. Gdy mężczyzna nieświadomy różnicy pomiędzy miłością mężczyzny do kobiety a uczuciem kobiety do mężczyzny ogląda (zapewne z konieczności) film o miłości, albo też czyta powieść, w której wątkiem jest miłość, z reguły ma wówczas kontakt z miłością w wydaniu męskim.
       
      W przypadku kobiety, słowem – kluczem, umożliwiającym zrozumienie, na czym polega „miłość” kobiety, nie jest poświęcenie. Jest nim obecność. Gdy kobieta wybiera jakiegoś mężczyznę na partnera, pierwszym tego przejawem jest seks (z wyjątkiem seksu dla sportu, zemsty czy podobnych incydentalnych przypadków). Innym przejawem kobiecej „miłości” jest dostosowywanie do swoich potrzeb dotychczasowego terytorium mężczyzny. Tzw. gnieżdżenie się kobiety zaczyna się z reguły od pozostawiania szczoteczki do zębów lub pojedynczych części garderoby w domu mężczyzny.
       
      Przejawem typowej kobiecej „miłości” może być również zaborczość i chęć kontrolowania różnych aspektów życia partnera. Takim przejawem może być na przykład ciągłe wysyłanie wiadomości, które mają na celu utrzymanie zainteresowania mężczyzny konkretną kobietą oraz kontrolę tego, kogo on obdarza zainteresowaniem.
       
      Rola mężczyzny w związku polega na tym, że dostarcza on dóbr i usług, chroni i poświęca się. Rola kobiety w związku polega głównie na tym, że obdarza mężczyznę swoją obecnością. „Miłość” kobiety jest bardzo, jak by to ująć, pasywna. Kobieta otrzymuje i w zamian daje swoją obecność.
       
      Jeżeli kobieta ze względu na swoją niską atrakcyjność nie jest w stanie przyciągnąć mężczyzny, który zapewni jej dużo zasobów, wybierze takiego mężczyznę, który zapewni użyteczność,  przynajmniej w jakimś stopniu.
       
      Okoliczność, iż mężczyźni i kobiety doświadczają uczucia, które określa się jako „miłość”, w inny sposób i przejawiają je inaczej, nie oznacza, że kobiety są „złe”. Są inne niż mężczyźni.
       
      Prawdziwe niebezpieczeństwo tkwi w tym, iż wielu mężczyzn dokonuje projekcji własnego uczucia, którym obdarzają kobietę i wierzy, iż są obdarzani przez nią takim samym uczuciem, uczuciem związanym z poświęceniem. Owszem, kobieta może się cokolwiek poświęcać ale tylko tak długo, jak będzie przekonana, że jej partner ma zdolność do zaspokajania jej potrzeby.
       
      Problem mają zatem ci mężczyźni, którzy w związku pełnią rolę, opisaną wyżej, a zarazem spodziewają się tego, że kobieta będzie pełnić rolę analogiczną, po czym ich oczekiwania zostają unicestwione przez rzeczywistość.
       
      Czują wtedy zawód, czują się oszukani i narzekają, że nie byli nigdy kochani. Są w błędzie. Nie rozumieli, że kobiety nie są w stanie obdarzyć mężczyzn takim uczuciem, którym obdarzają je mężczyźni, jak również nie rozumieli, że tego rodzaju stan rzeczy jest normalny, zgodny z naturą. Chcieliby, żeby było inaczej. Nigdy tak nie było, nie jest i nie będzie.
       
      Mężczyzna, który chce doznawać satysfakcji, zadowolenia z pozostawania w stałym związku z kobietą musi nie tylko zrozumieć powyższe uwagi na poziomie intelektualnym. Musi je przetrawić i zaakceptować, muszą się one stać częścią jego światopoglądu. W przeciwnym razie życie w związku nie będzie dla niego lekkie.
       
      Powiedzenie „when the going gets tough, the tough get going” oznacza, że jeżeli życie zaczyna być trudne należy stwardnieć. W przypadku kobiety należałoby stwierdzić, że jeżeli związek z mężczyzną zaczyna być dla niej trudny, kobieta, jeżeli tylko może, zostawi tego mężczyznę.
       
      Wcześniej poczyniłem uwagę, iż nieświadomi mężczyźni dokonują projekcji swojej wersji miłości na kobietę. Z kobietami jest podobnie. Projektują swój rodzaj „miłości” na mężczyzn. Dlatego oczekują ciągłego zainteresowania i obecności od mężczyzny. Bo na tym polega ich „miłość”. Brak zainteresowania ze strony mężczyzny i brak jego obecności powoduje, iż  kobiety manifestują swoje niezadowolenie na różne sposoby. Wielu mężczyzn miało w życiu do czynienia z kobietą, która próbowała ograniczać jego czas ze znajomymi, kolegami czy rodziną w ten czy w inny sposób, oczekując zainteresowania głównie jej osobą.
       
      Mężczyzna nie ma nic przeciwko spędzaniu przez kobietę czasu z koleżankami ponieważ nie zagrażają one jego sukcesowi reprodukcyjnemu.
       
      W przypadku kobiety, dokonuje ona projekcji własnego uczucia na mężczyznę, oczekuje od niego uwagi i zainteresowania i nie chce aby mężczyzna przeznaczał swoją uwagą i zainteresowanie na kogokolwiek innego poza nią, niezależnie od tego, czy są to kobiety czy mężczyźni.
       
      Ważne, żeby niektórzy mężczyźni zamiast narzekać na kobiety zauważyli, że ani mężczyźni nie są źli, ani też kobiety nie są złe. Złe jest jedynie to, że tego rodzaju wiedza, nie jest powszechna, że buduje się niezgodny z prawdą obraz rzeczywistości w świadomości mężczyzn, którzy nie rozumieją do końca na czym polega związek z kobietą.
       
      Tylko wtedy, gdy rozumie się naturę kobiet można je docenić i nie paść ofiarą niepotrzebnych rozczarowań. Widziałem wielu niedoświadczonych mężczyzn, którzy na pewnym etapie swojego życia odczuwali wielką satysfakcję, płynącą ze związku z kobietą, a potem doznawali równie wielkich rozczarowań tylko dlatego, że nie rozumieli kobiecej natury. Bardzo wielu z nich nosiło w sobie, czasem wiele lat, złość lub nienawiść do kobiet. To nieporozumienie i strata energii. To tak, jakby mieć pretensje do jakiegokolwiek człowieka, że nie ma skrzydeł i nie potrafi latać. Zamiast złościć się i przeżywać rozczarowania, rujnować sobie życie często niemądrymi decyzjami, lepiej wiedzę taką posiadać, nieść ją przez życie i robić to, co się chce, będąc w tą wiedzę wyposażonym.
       
      Kobieta będzie mężczyznę na tyle i tak długo „kochać”, na ile będzie  on zaspokajał jej potrzeby. Jest to normalne, powinno być powszechnie wiadome i akceptowane. Tym wszystkim, którzy zadają sobie pytanie „i co z tego” albo „co praktycznego z tego wynika” proponuję doczytać do końca.
       
      Kobieta wybiera sobie na męża najlepszego mężczyznę, na jakiego ją stać. Ocenia, czy taki mężczyzna jest w stanie ją zapłodnić i ile zasobów może jej dostarczyć w trakcie wspólnego życia. Być może w danym momencie jest to jedyny mężczyzna, który się nią interesuje a być może jest jeszcze jedna lub kilka ewentualności, które kobieta rozważy z praktycznego punktu widzenia. Dla kobiety, zwłaszcza dla kobiety żyjącej współcześnie,  kwestią najważniejszą, ważniejszą niż jakakolwiek inna (owszem, generalizuję i owszem zdarzają się wyjątki), ważniejszą niż własne dzieci, jest jej własne bezpieczeństwo. Widziałem dziesiątki przypadków, w których kobieta dbając o własne bezpieczeństwo rezygnowała z opieki nad własnym dzieckiem, ponieważ kolidowałoby to z jej własnym komfortem. Brak społecznych czy kulturowych mechanizmów, zabezpieczających przed takim zachowaniem w obecnych czasach powoduje, że przypadki takie są coraz częstsze, a jednocześnie dowodzą, że co do zasady, w hierarchii wartości własne bezpieczeństwo będzie dla kobiety ważniejsze niż cokolwiek innego. Jeżeli kobieta wiąże się, na przykład, ze starym mężczyzną, starszym od niej o trzydzieści, czterdzieści lat, to czyni to wyłącznie dlatego, że taki mężczyzna w jej przekonaniu zapewni jej lepsze, wygodniejsze życie, niż ktoś inny. Jeżeli taki mężczyzna uważa, że pomimo różnicy wieku jest atrakcyjny dla znacznie młodszej kobiety i nie liczy się dla niej wyłącznie to, co może jej dać w sensie materialnym, statusu czy też najogólniej ujmując, aby zaspokoić jej potrzebę posiadania poczucia bezpieczeństwa, mężczyzna taki jest nieświadomy swojej roli w związku. Jeżeli kobieta, która w wieku dwudziestu kilku lat była dość atrakcyjna,  zaś w wieku trzydziestu kilku lat spadła do trzeciej ligi i wiąże się wówczas z mężczyzną poczciwym ale nudnym, inteligentnym ale nie błyskotliwym, dość zaradnym ale nie przebojowym, znaczy to tyle, że na więcej ją nie stać.
       
      Kobieta zawsze wybiera takiego mężczyznę do małżeństwa albo do stałego związku, który zarabia więcej niż ona, który ma więcej zasobów niż ona. Na tym właśnie polega hipergamia. Zdarza się również nierzadko, że kobieta wybiera takiego mężczyznę, który dobrze lub bardzo dobrze według niej rokuje na przyszłość, jeżeli chodzi o możliwość pozyskiwania zasobów (czytaj pieniędzy), które będą jej potrzebne. Niektóre kobiety mają bardzo dobrze rozwiniętą zdolność wychwytywania takich właśnie mężczyzn, którzy w momencie nawiązania znajomości niczego nie mają natomiast w miarę upływu czasu budują swoją pozycję finansową i często okazuje się, że budują ją z rozmachem.
       
      Te kobiety, które wybierają nieudaczników życiowych, mężczyzn niezaradnych, wybierają po prostu to, na co je stać. Mężczyzna taki to szczyt aktualnych możliwości danej kobiety jeżeli chodzi o jej zdolność znalezienia partnera.
       
      Wyobraźmy sobie świat, w którym wiedza o tym, że kobieta inaczej „kocha” mężczyznę, niż mężczyzna sobie to wyobraża, jest powszechna. W którym każdy mężczyzna wie, że nie istnieje coś takiego jak miłość romantyczna kobiety do mężczyzny (nie mylić z zauroczeniem), że to uczucie, którym kobieta może darzyć mężczyznę jest na wskroś praktyczne. Czy nie zaoszczędziłoby to lokowania niemożliwych do spełnienia oczekiwań, czy nie zaoszczędziłoby to rozczarowań tak wielu mężczyznom? Tym wszystkim młodym mężom, którzy mają inne zdanie i niewiele doświadczenia życiowego sugeruję dać sobie kilka lat i obserwować to, co się wydarzy. Jest bardzo prawdopodobne, że przyjdzie im zmienić zdanie. Jest również bardzo prawdopodobne, że ich małżeństwo skończy się rozwodem, choć teraz taka wizja przyszłości nie mieści im się w głowie.
       
      Kobiecie zależy na małżeństwie ponieważ kobieta potrzebuje mężczyzny żeby się nią opiekował. Jakkolwiek mocno niektóre kobiety będą temu na zewnątrz zaprzeczać, w głębi ducha wiedzą, że to prawda. Kobieta, sama bez mężczyzny, nie może pełnić w zadowalający sposób roli matki i osoby robiącej karierę. Jeżeli będzie tego próbować, polegnie na obu frontach. Nie będzie w stanie rozwijać się zawodowo ponieważ….dzieci. Będzie kiepską matką bo będzie na tyle zajęta pracą, że nie uda jej się poświęcić wystarczająco dużo czasu na opiekę nad dzieckiem.
       
      Kobieta inteligentna będzie starała się pozyskać możliwie najlepszego dla siebie mężczyznę wówczas, gdy będzie jeszcze młoda i płodna. Mężczyzna im starszy, tym jest w stanie zainteresować sobą więcej kobiet (do pewnego momentu), natomiast w przypadku kobiet, ich wartość na rynku spada proporcjonalnie do wieku. W jaki więc sposób kobieta jest w stanie związać ze sobą mężczyznę i zapewnić sobie, że będzie się on nią zajmował do końca jej życia, podczas gdy jej atrakcyjność spada a atrakcyjność mężczyzny rośnie?
       
      Środkiem do osiągnięcia tego celu jest małżeństwo jako stosunek prawny. Taki, w którym mężczyzna może zostać zmuszony przez państwo do łożenia na kobietę. Z tej przyczyny – wzmocnienia gwarancji na zaspokajanie własnych potrzeb – wiele kobiet ma na pewnym etapie życia, niektóre przez całe życie, obsesję na punkcie wyjścia za mąż. Kobieta, w przeciwieństwie do mężczyzny, dysponuje stosunkowo krótszym czasem aby związać ze sobą mężczyznę. W obecnych czasach dość często kobieta dwudziestokilkuletnia prowadzi rozrywkowy tryb życia, nagle orientuje się, że ma lat trzydzieści kilka i wpada w panikę, ponieważ z roku na rok maleje jej realna szansa na dziecko, a zarazem zmniejsza się w coraz większym tempie jej atrakcyjność fizyczna. Z reguły, kobieta, która przekracza trzydziestkę a tym bardziej sięga czterdziestki i do tej pory nie ma dziecka ani mężczyzny na stałe, ma bardzo duże szanse na to, że nie będzie miała ani jednego, ani drugiego. Wówczas często zadowala się po prostu tym, co jest dostępne. Wie, że wkrótce uderzy z pełną mocą w ścianę czasu i nie będzie wyglądać tak, jak wówczas, gdy miała 25 lat.
       
      Obecnie, główna przyczyna, dla której niektóre kobiety nie chcą wychodzić za mąż na danym etapie swojego życia polega na tym, że wydaje im się, że będzie im lepiej samym niż w małżeństwie.
       
      Niektórym kobietom wydaje się również, że podobnie jak w przypadku mężczyzn, ich atrakcyjność będzie do pewnego momentu rosła im starsze będą się stawać. To przekonanie niezgodne z rzeczywistością. Mężczyzna prawie zawsze będzie wolał młodszą kobietę od starszej i jeżeli pozostawić by mu taki wybór, wybierze kobietę młodszą.  Jeżeli weźmiemy dwie kobiety o zbliżonej urodzie, inteligencji, poczuciu humoru i innych zaletach, jedna z nich będzie w wieku 25 lat a druga 40, mężczyzna, który chce mieć dzieci, instynktownie ciągnął będzie do kobiety młodszej z tej prostej przyczyny, że daje ona większe prawdopodobieństwo zajścia w ciążę.
       
      Mężczyzna jest zainteresowany w pierwszej kolejności młodą, atrakcyjną kobietą. Części kobiet wydaje się, że brak atrakcyjności lub młodości są w stanie skompensować czymś innym. Na przykład mało atrakcyjnej kobiecie wydaje się, że jeżeli będzie miała udaną karierę zawodową, to w jakiś sposób przyciągnie do siebie atrakcyjnego mężczyznę, który będzie się nią opiekował. Możliwe. Jednak atrakcyjny mężczyzna, który jest zainteresowany posiadaniem potomstwa, będzie szukał szczęścia z młodą i atrakcyjną kobietą.
       
      Każda kobieta, która traktuje otwarcie małżeństwo jak biznes, nie robi z tego tajemnicy, nie próbuje ukrywać jej pod pozorem czegokolwiek innego, powinna być wzorem do naśladowania dla innych kobiet  – z korzyścią dla mężczyzny, który jest jej mężem. Dlaczego?
       
      Związek taki usuwa iluzję ze stosunku mężczyzny do kobiety, polegającą na tzw. „prawdziwej miłości”. Prawdziwa miłość brzmi naprawdę pięknie, wzniośle. Piętnaście lat temu, gdybym przeczytał to, co teraz piszę, byłbym oburzony i zły. Lata obserwacji prowadzą jednak, o ile jest to obserwacja uważna, do jednego miejsca. Dla kobiety, związek z mężczyzną, nawet jeżeli jest to przelotna znajomość, jest traktowany jak interes (za wyjątkiem seksu „dla sportu”). Interes, w którym kobieta szuka mężczyzny, który będzie możliwe najlepszym dostarczycielem dóbr i usług. Nie dotyczy to rzecz jasna kobiet bardzo zamożnych, które po prostu nie potrzebują pieniędzy mężczyzny, ale ile takich kobiet jest. Nie należy tego, co napisałem rozumieć w ten sposób, że kobieta w takim związku będzie wyprana z emocji. Przeciwnie, emocje będą zaangażowane ale koniec końców, zawsze chodzi o interes. Interes wyrażający się w tym, by pozyskać mężczyznę, który będzie dać z siebie w stanie maksimum aby zaspokoić na możliwie najwyższym poziomi materialne potrzeby kobiety, ewentualnie potrzeby jej dzieci. Jeżeli mężczyzna zawiedzie w dziedzinie zaspokajania potrzeb materialnych, kobieta zacznie rozglądać się za kimś innym. Przy czym wyjątki jedynie potwierdzają regułę.
       
      Mężczyzna powinien żyć bez fałszywych oczekiwań. Przed zawarciem małżeństwa, co proponowałem w jednym z wcześniejszych postów, mężczyzna i kobieta w odrębnej umowie powinni określić wszelkie wzajemne oczekiwania, dotyczące każdego aspektu ich wspólnego życia. Powinni również określić, niespełnienie których z tych oczekiwań skutkować może rozwodem.
    • By deleteduser127
      Drodzy Bracia Samcy, czytam sobie z zaciekawieniem i zdziwieniem o Waszych relacjach, randkowaniu i skoro jestem na tym forum, poproszę Was o opinie, uwagi lub whate’er. Opis jak poniżej: jestem kilka miesięcy po rozstaniu z facetem. Związek kilkuletni - rozkład pożycia tak to nazwijmy ładnie 🙂 Po ogarnięciu swoich spraw prywatnych, spróbowałam kilka razy umówić się na spotkanie w męskim towarzystwie- nawiązane w oparciu o jakieś wspólne zainteresowania, etc. Nie korzystam i raczej nie zamierzam korzystać z wszelkiej maści portali randkowych. Chyba jestem starej daty i nie chce się czuć jak na targu niewolników czy towar w katalogu. Szkoda mi czasu i energii na takie zagrywki. Wole pobiegać, poćwiczyć ciało czy naukę hiszpańskiego 😆 I oto jak skończyły się moje przygody: Spotkanie nr 1 - jakiś drink nad Wisła- wcześniejszy kontakt epistolarny, jakieś flow w rozmowie. Po spotkaniu w facecie budzi się pruderyjność - dowiaduje się, ze ubieram się zbyt sugestywnie 😂 Hmmm skórzane spodnie, marynarka i obcasy. Rozbawiło mnie to wiec szkoda mojego czasu. Spotkanie nr 2 - jakiś spacer letnia pora. Rozmowa z kolega z branży, gdy się ulokowaliśmy na bulwarach - widzę zw koles jakiś pobudzony dziwnie i zbacza w rozmowie w kierunku „erotomana gawędziarza”. Widoczna erekcja. Jestem w szoku i kończę spotkanie. Po jakimś czasie dowiaduje się, ze kolega ma partnerkę ale szuka tej innej gałęzi. Kontakt urwany- szkoda mi tylko jego kobiety. Spotkanie nr 3 - jakieś kino- za które płace ja. Po seansie widzimy się drugi raz na wieczornym spotkaniu. Facet po spotkaniu dokonuje projekcji w swojej głowie-zaczyna się od męczących SMS z rana po próby dzwonienia jak jestem w pracy itd. Gdy zawracam mu uwagę, ze ma to znamiona stalkingu- dowiaduje się, ze odrzucam jego uczucia. Hmmm zabawne dla mnie bardzo. Spotkanie nr 4 - umawiam się z kolesiem na bieganie. Okazuje się, ze Pan ma problem nawet z marszobiegiem. A niby aktywny na tym polu. Okey zdarza się. Ale po co kłamać?? Jak mu zwracam uwagę na to-Pan biegacz rozzłoszczony, rozpoczyna serie inwektyw w moja stronę. I najzabawniejsza uwaga- ze ja kastruje mężczyzn bo jak go poznałam miałam szpilki 12 cm. 🤣🤣🤣 Ehhh czuje się totalnie jakbym grała role w czeskim filmie. Nie wiem czy to esencja życia czy inna przypadłość. I wy narzekacie na kobiety, etc. Rozumiem ale jak to wytłumaczyć. Nie wiem  z czego to wynika. A ciekawi mnie przyczyna  strasznie. Uważam się za osobę wymagająca jeżeli chodzi o relacje damsko-męskie. I nie o wygląd tu chodzi ale osoba musi być interesująca, mieć pasje, stawiać na swoj rozwój. Ja taka jestem i oczekuje wzajemności. Ale może mnie Panowie uświadomicie z czego to wynika?? Męska psyche mi obca. Przy takich doświadczeniach - ja wole skupić się na sobie bo szkoda czasu na rozhisteryzowanych Panów. Ps. Przepraszam za potok składniowy - przeglądarka w tel ma swoje ograniczenia, słownik także. 🙂
    • By Filisto
      Bracia jestem w rozpaczy,
      Ogólnie praktycznie nie oglądałem porno, jak już kamerki lub soft filmy lub blowjob.
      Nowy rok, nowe wyzwanie - zrobiłem ponad 20 dni nofap - prawdziwa męka i bardzo ciężko ale dałem radę. No i chyba się opłaciło bo od razu poznałem śliczną młodą dziewczynę (dużo młodszą ode mnie).
      Po paru spotkaniach lądujemy w łóżku... i no tragedia - brak odpowiedniego ciśnienia 😰 myślałem że to zły sen! Przed nią miałem ponad pół roku koleżankę i bzykaliśmy się jak koty co pare dni (po koleżeńsku) i, mega dopasowanie itd. żadnych problemów w łóżku. Byłem mokry na sam jej widok bo wiedziałem co będzie się działo za chwil kilka.
      A tu nowa osoba więc podnieta powinna być jeszcze większa. Dodam że problem się utrzymuje już od kilku podejść 😱 ostatecznie ją zalewam, ale straciłem pewność tego co robię i aby uniknąć wpadki (spadku ciśnienia) nie zmieniam pozycji i tylko robię egoistycznie co swoje i kończę więc mam świadomość że seks dla dziewczyny jest beznadziejny...
       
      Po 20 dniach nofap czułem już totalny luz i panowanie nad podnietą. Myślę że mogłem już to ciągnąć w nieskończoność.
      Czy nofap mógł "wejść zbyt mocno"? Czy istnieje jego ciemna strona czy to tylko mój przypadek  O pomoc do tamtej koleżanki (sprawdzić czy z nią było by jak dawniej) nie mogę się zwrócić bo jednak chce być fair do nowej..
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.