Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Długowłosy

Czy kobiety lecą na pieniądze - obserwacja 14 lat życia pewnego samca...

Rekomendowane odpowiedzi

TL;DR: 14 lat obserwacji zmiany stosunku kobiet do mężczyzny, który osiągnął pozycję zawodową i zaczął zarabiać niezłe pieniądze.

 

Długo zastanawiałem się czy podzielić się z Wami tymi przemyśleniami bo tematów dotyczących tytułowego pytania jest sporo. Ten jest jednak ciut inny - miałem możliwość, niejako "na żywo", oglądania tego co działo się z Panem X przez 14 lat życia, a więc odkąd się znamy, a wraz z upływem czasu zmiany o 180 stopni stosunku kobiet do niego. Ale po kolei...

 

Bohater

 

Warunki bazowe X, co do wyglądu, były średnie. Zapewne mógł się podobać kilku kobietom ze swojego otoczenia ale były to Panie z konkretną nadwagą. Tak, takie zawsze na niego leciały, z czego on sam miał niezłą bekę. Po prostu przyciągał pasztety. Od zawsze. Powtórzę - idąc ulicą na X nie spoglądały łaskawszym okiem żadne kobiety, nie uśmiechały się do niego, nie zaczepiały. Ot - facet-widmo dla lasek. Typowy 5/10.

Charakter - neurotyczny, skłonny do poddawania się przywództwu innych, bardzo często się porównujący. Raczej nie typ lidera, a domatora.

Inteligencja i poczucie humoru - znacznie powyżej przeciętnej.

 

Akt I - 17-20 - pierwsza krew

 

X jest niewidzialny dla koleżanek. Dodajmy do tego białorycerstwo. Lata za pannami ale te mają go gremialnie w dooopie, oczywiście poza pasztetami. Kilkakrotnie mocno dojechany przez urocze istotki płci żeńskiej. Zdarzało mu się z tego powodu płakać. Generalnie - chłopak bez urody i bogatych rodziców, za to inteligentny i wrażliwy - czyli śmieć dla lasek w jego wieku.

 

Akt II - 20-22 - 12 rund i knockdown

 

20 lat - X poznaje "miłość swojego życia" - starszą o 3 lata dziewczynę z problemami z dragami. 12 miesięcy ćpania i chlania za jego kasę, zerwanie w Sylwestra. X płacze, prosi, błaga - 0 odzewu. Widuje ją potem na mieście jak buja się z kolesiami przy forsie. Potem znika, ponoć ląduje w jukeju, gdzie kontynuuje "karierę". X przeżywa załamanie nerwowe, wywalają go ze studiów, nieudana próba samobójcza. 2 lata wyjęte z życiorysu.

 

Akt III -  23-25 - zabawmy się

 

X wychodzi z problemów i wpada w środowisko PUA (przy okazji wciągając i mnie). Zaczyna się bujać po klubach i bzykać co popadnie - ot przeramowanie i nienawiść do kobiet robi z niego niezłego skurwysynka, dobrego na cizie z wiejskich dyskotek, wielkomiejskie kurewki-studentki oraz znudzone mężatki. Uczy się tańczyć, bajera dopracowana na maksa, po prostu się bawi. Jednak, jak sam mówi, wie "że wyżej wała nie podskoczy", czyli nie ma dostępu do najpiękniejszych kobiet oraz tych, które mają forsę dzięki rodzinie / mężowi. To go frustruje.

 

Akt IV - 26 - zrozum jak grać w tę grę

 

X zaczyna rozumieć, że zarabiając 2 tysie raczej nie ma co liczyć na "miłość" kobiet innych, niż takie, których nikt, ze względu na wygląd, nie chce. Ot są z nim bo nie mają innego wyboru, a te lepsze ma tylko na ONSy, bo jest "zabawny i pewny siebie". Zaczyna mu świtać, że coś takiego jak inteligencja, wyuczona bajera itp. znaczą gówno jeśli nie jesteś przystojny bądź nie masz kasy.

 

Akt V - 27 - 30 - "jaki Ty jesteś przystojny"

 

Jak wielu rówieśników ląduje w korpo. Sprytem i bezwzględnością wspina się krok po kroku coraz wyżej. Staje się bardzo oschłym i nieprzyjemnym człowiekiem. Pieniądze zaczynają płynąć, ilośc ludzi których ma pod sobą (a właściwie, którymi pomiata, bo tak się teraz zaczyna zachowywać) rośnie bardzo szybko. Tak samo jak ilość naprawdę ładnych kobiet gotowych dać mu dupy. Ciekawe jest to, że chętne Panie są zawsze "pod nim" lub "na równi" nigdy "wyżej" w hierarchii. Posuwa swoje współpracownice w swoim gabinecie, w kiblach i pokojach konferencyjnych. Jeszcze ciekawsze jest to, że gdy wychodzi do klubów, kobiety, które dowiadują się gdzie pracuje i co robi (zazwyczaj od innych kobiet) z chęcią zajmują się opieprzaniem jego kabanosa mówiąc mu "jaki jest przystojny", choć 30 minut wcześniej nawet na niego nie spojrzały.

 

Akt VI - 31< - album ze zdjęciami

 

Kiedy spotykamy się na wódce X wyciąga album ze zdjęciami. Ma słabość do wywołanych fotek. Oglądamy i mamy bekę, bo układając je chronologicznie i łącząc to ze wzrostem jego zarobków, jak na dłoni widać, że uroda tych kobiet rośnie w zastraszającym tempie. Ostatnią stronę zajmują obrazki przedstawiające jego "życie rodzinne" - X plus 11 lat młodsza żona i wózek z dzieckiem. Pytam - "na co Ci to?" - "zawsze chciałem mieć dziecko?". Ale mówi to jakoś smutno. Pijemy dalej i w końcu wypala - "przecież i tak wiem, że te głupie k.rwy lecą na moją kasę nie na mnie". Picie "na smutno" plus panienki z agencji (ja basta, on się zabawił bo żona wyjechała).

 

Akt VII - ...

 

W X'sie mieszkają teraz dwie osoby - chciwy na pieniądze i bezwzględny ruchacz oraz neurotyczny i niepewny siebie chłopiec. Ja znam ich obydwu, cenię tego drugiego, pierwszego mam w dupie ale to dzięki niemu ma to, czego pragnął w stosunku do kobiet. Wewnątrz to bardzo nieszczęśliwy facet. Kiedy zapytałem go czy jest zadowolony ze swojego życia odparł - "nie gadajmy o tym" - i walnął porządny haust wódy, prosto z flaszki.

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Powyższa historia nie dotyczy mnie, a mojego znajomego, kilka detali zmieniłem (z wiadomych względów), nie wypaczając sensu. 

 

Każdemu proponuję odpowiedzieć sobie na następujące pytanie - jakie alternatywy ma średniourodziwy samiec z niezamożnej rodziny jeśli chodzi o wybór partnerki? Czy warto kobietom podporządkować swoje życie? 

 

HXxktkpTURBXy84NjgyZDdlMzM0ZDk4ZTNmMGM0ZDA0ZGE3MjhjMDI3OC5qcGeRkwIAzQHk.jpg

 

 

  • Like 34

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To, że lecą na kasę jest potwierdzone naukowo, ot, kolejny przykład z życia na poparcie tego. Boli tylko to zdanie: " przecież i tak wiem, że te głupie k.rwy lecą na moją kasę nie na mnie". Czy to jest rzeczywiście coś do czego warto dążyć?

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Waginator napisał:

 Boli tylko to zdanie: " przecież i tak wiem, że te głupie k.rwy lecą na moją kasę nie na mnie". Czy to jest rzeczywiście coś do czego warto dążyć?

 

Po to właśnie powstał ten post, żeby wywołać dyskusję na ten temat....

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Do mnie bardziej uderzyło to:

" Kiedy zapytałem go czy jest zadowolony ze swojego życia odparł - "nie gadajmy o tym" - i walnął porządny haust wódy, prosto z flaszki "

 

Witamy w XXI wieku. Smutne to kurwa.

  • Like 7

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A dlaczego on to w ten sposób odczuwa?

 

Bo utożsamił szczęście z kobietami. I teraz jest człowiekiem nieszczęśliwym, bo kobiety są inne niż w jego wyobrażeniach. To podstawowy błąd.

 

 

  • Like 13

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Koleżka nie przepracował siebie i nadal wierzy w ideały zaszczepione w dzieciństwie. Poznał prawdę i naocznie, empirycznie doświadczył. Jednak jej nie przyjął i nie zrozumiał. Stąd ból.

 

Bo prawda boli a prawda wygląda tak:

 

marność nad marnościami - wszystko marność.
 


Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu,
jaki zadaje sobie pod słońcem?
Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi,
a ziemia trwa po wszystkie czasy.
Słońce wschodzi i zachodzi,
i na miejsce swoje spieszy z powrotem,
i znowu tam wschodzi.
Ku południowi ciągnąc
i ku północy wracając,
kolistą drogą wieje wiatr
i znowu wraca na drogę swojego krążenia.
Wszystkie rzeki płyną do morza,
a morze wcale nie wzbiera;
do miejsca, do którego rzeki płyną,
zdążają one bezustannie.
Mówienie jest wysiłkiem3:
nie zdoła człowiek wyrazić [wszystkiego] słowami.
Nie nasyci się oko patrzeniem
ani ucho napełni słuchaniem.
To, co było, jest tym, co będzie,
a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie:
więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem.
10 Jeśli jest coś, o czym by się rzekło:
«Patrz, to coś nowego» -
to już to było w czasach,
które były przed nami.
11 Nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli4,
ani też o tych, co będą kiedyś żyli,
nie będzie wspomnienia u tych, co będą potem.

 

 

  • Like 8

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mindset i rozwalenie osobowości to jedno ale ja myślę, że u niego dochodzi jeszcze to co pisał @Eredin - utożsamienie szczęścia z kobietami i smutna konstatacja, że coś takiego jak "miłość bezinteresowna" ze strony kobiety nie istnieje. Jest jeszcze sprawa ceny za posiadanie potomka, na którym mu zależało.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Eredin

Wracamy do podstaw. Wiadomo, że jeśli dla kogoś kobieta= jedyne szczęście, to jest to po prostu powolne budowanie swojego grobu. Tutaj jest to bardzo oczywiste. Tutaj.

 

Tam daleko już niekoniecznie. Pytanie podstawowe. Czy szkoda NAM takich ludzi? Każdy ma szansę i sposobność odkrycia, że jest inaczej. Jeden zostanie naprowadzony na "ścieżkę zdrowia", inny nie. Uwierzy, bądź nie, również ich wola.

 

@Długowłosy  kolega zaznajomiony z forum, itp?

 

 

Edytowane przez FoxMulderJr
  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak wiadomo myśli mają wpływ na rzeczywistość.

Mężczyzna, który myśli, że liczą się tylko pieniądze, takie osoby przyciąga, jak i również zauważa to w swoim otoczeniu i utwierdza go to w tym przekonaniu. Są różni ludzie, sporo jest materialistek/materialistów.

Ot dobrana Para: materialista i materialistka.

 

Podobna zasada jest dla:

-mechanika - widzi samochody do naprawy

-podrywacza - widzi dziewczyny na podryw i energetycznie dziewczyny do niego jakoś "lgną"

-ktoś ma doła - widzi śmiejące się osoby z niego (co niekoniecznie musi być prawdą), a czasem i dostanie łomot, bo się myślami o to prosi.

 

No ale kobieta nie ma mięśni, ale ma spryt i waginę.

Chciał seksu, kobiet, to cel osiągnął.

Teraz czego on chce w ogóle?

 

17 minut temu, Długowłosy napisał:

wywalają go ze studiów

 

tak się tylko zastanawiam, przyjęli go do korpo bez studiów ?

 

 

21 minut temu, Długowłosy napisał:

Jednak, jak sam mówi, wie "że wyżej wała nie podskoczy", czyli nie ma dostępu do najpiękniejszych kobiet oraz tych, które mają forsę dzięki rodzinie / mężowi. To go frustruje.

 

To się nazywa Habituacja . Człowiek, mężczyzna, kobieta po przyzwyczajeniu do bodźca, chce więcej, dlatego osiągnęliśmy obecny stopień rozwoju cywilizacyjnego. Bez tego byśmy na drzewach lub w jaskiniach jeszcze siedzieli.

1. Ma seks na zawołanie? 2. To teraz chce seksu z najpiękniejszymi kobietami. 3. Jak to osiągnie, to szuka seksu z seksownymi i inteligentnymi oraz mającymi władze 4. itd. w nieskończoność.

 

13 minut temu, FoxMulderJr napisał:

" Kiedy zapytałem go czy jest zadowolony ze swojego życia odparł - "nie gadajmy o tym" - i walnął porządny haust wódy, prosto z flaszki "

 

Sam Sobie takie życie wybrał.

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, ThePowerOfNow napisał:

 

Mężczyzna, który myśli, że liczą się tylko pieniądze, takie osoby przyciąga, jak i również zauważa to w swoim otoczeniu i utwierdza go to w tym przekonaniu. Są różni ludzie, sporo jest materialistek/materialistów.

 

Są kobiety nie materialistki?? :D Dobry żart :D

Selekcja partnera - geny (uroda) + zdolnośc do wychowania potomstwa (kasa).

Nic poza tym :)

 

PS Sorry, zapomniałem że liczy się dobre serce, inteligencja i charakter :D:D:D:D

  • Like 12

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Podobnie kobieta nie leci na przystojnego w pewnym sensie, ale chce byc  atrakcyjna w jego odbiciu,  im przystojniejszy tym wieksza radość  z tego ze sie podoba, tu chodzi o nia, ona sobie musi to udowodnic, facet jest tu tylko zapalnikiem...:)

Edytowane przez Assasyn
  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

ThePowerOfNow, co post cię czytam to walisz jakimiś sloganami wyuczonymi z forum, zero własnych przemyśleń - dobra nie o tym...

Co do znajomego Długowłosego, to chłopak wpadł w wir życia, od zera do bohatera, a że głupi kolo nie jest to widzi tą wszechogarniającą obłudę,

i to co w tym momencie napisałem nie tyczy się tylko relacji damsko-męskich, ale relacji międzyludzkich w ogóle...

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Długowłosy napisał:

Są kobiety nie materialistki?? :D Dobry żart :D

 

a jest mężczyzna nie-materialista?

Nawet pustelnik musi coś jeść i działają na niego prawa fizyki.

 

5 minut temu, Długowłosy napisał:

dobre serce, inteligencja i charakter

 

Najczęściej facet, który ma pasje i jest inteligentny zarabia więcej niż ktoś kto zamiast uczyć się pił piwo.

Normalne prawo tego Świata na którym żyjemy.

To jakby napisać, że mężczyznom się podobają piękne kobiety i wyrażać żal do nich na forum kafeteria.

Edytowane przez ThePowerOfNow

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bardzo fajny temat. Prawdopodobnie gdybym się nie otrząsnął to skończyłbym tak samo. Mając wgrany program przez długi czas uważałem, że będę szczęśliwy jak sobie kogoś znajdę. Dopiero kiedy usiadłem i zastanowiłem się, co odczuwałem będąc w związkach oraz poza nimi a także jak wygląda życie wielu żonatych facetów stwierdziłem, że nie chcę takiego życia. Dopiero kiedy samiec uświadomi sobie że kobieta nie da mu szczęścia może zacząć się rozwijać. Inaczej istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że wszystko będzie robił tylko po to aby zaimponować paniom i dążyć do ruchania albo związku. Moim zdaniem ma to bardzo destrukcyjny wpływ na człowieka bo tak naprawdę nie jest sam ze sobą szczęśliwy. I wtedy może dojść do takiej sytuacji, że mamy tak jak napisał @Długowłosy dwie osoby w jednym ciele. Dopiero zrozumienie pewnych kwestii, a przede wszystkim samego siebie, może nam pozwolić na rozwój.

  • Like 12

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, ThePowerOfNow napisał:

3. Jak to osiągnie, to szuka seksu z seksownymi i inteligentnymi oraz mającymi władze 4. itd. w nieskończoność.

W nieskończoność? A co stoi ponad seksownymi i inteligentnymi?

 

Poza tym baba z władzą to jakieś nieporozumienie, zależy, co rozumiemy pod tym określeniem, jeśli bycie najmitą w obcej korporacji i pokazywanie wyższości wobec dorobkiewiczów walczących o pozycję, to to nie jest dla mnie władza, ale to kwestia dyskusji. Bo można sobie udawać kogoś mocnego, ale nadchodzi szesnasta i jest się szarym obywatelem równym wobec innych, którzy mają w dupie jej polecenia-wyda, czy nie wyda, świat biegnie dalej.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Długowłosy napisał:

 i smutna konstatacja, że coś takiego jak "miłość bezinteresowna" ze strony kobiety nie istnieje. 

 

W pewnym sensie istnieje w takiej formie jak u facetów. Jak dobrze wyglądasz to kobieta będzie się ciebie trzymała. Jak dobrze nie wyglądasz to obywasz się smakiem, czekasz na zasoby i wtedy zasoby trzymają kobietę przy tobie. Różnica między facetami, a kobietami jest taka, że mężczyźni wymagają przede wszystkim dobrej facjaty, dla kobiet oprócz tego może być też kasa. Jakby nie patrzeć to zawsze się kocha za coś, a wydaje mi się, że to w dużej mierze kultura wmawia nam, że kochanie za pieniądze jest złe, a za wygląd to prawdziwa miłość. Można się co najwyżej zastanawiać, kiedy kobieta jest bardziej związana, bardziej dobra, bardziej podniecona. Czy wtedy jak pokażesz jej sześciopak na brzuchu czy wtedy gdy zamachasz jej przed twarzą Władysławem Jagiełło.

 

1 godzinę temu, ThePowerOfNow napisał:

 

a jest mężczyzna nie-materialista?

 

Najczęściej facet, który ma pasje i jest inteligentny zarabia więcej niż ktoś kto zamiast uczyć się pił piwo.

 

Jednak faceci nie są materialistami w takim stopniu jak kobiety. Jak pisał gdzieś Red, kobiety odpowiadają za 85% niepotrzebnych wydatków. Nie wiem czy to prawda, ale z pewnością coś w tym jest. To facet potrafi oszczędzać, zarządzać hajsem, kupować to co potrzebne, a jak jest nadmiar to zainwestować. Dodatkowo faceci w o wiele mniejszym stopniu kierują się zarobkami kobiet niż odwrotnie.

 

Owszem zarabia więcej. Ale nie wcześniej niż mając te 25 lat, a często dużo później. A dopóki nie zacznie zarabiać to kobiety mają w dupie jego pasje i inteligencję (chyba, że bardzo dobrze rokuje, że będzie dużo zarabiał) i do tego czasu chętnie będą ciągnąć druta tym pijącym piwo.

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Waginator napisał:

kobiety odpowiadają za 85% niepotrzebnych wydatków. Nie wiem czy to prawda, ale z pewnością coś w tym jest.

 

Prawda, to z badań przeprowadzanych w USA i Kanadzie nad wydatkami małżeństw. 

 

 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, Waginator napisał:

W pewnym sensie istnieje w takiej formie jak u facetów. Jak dobrze wyglądasz to kobieta będzie się ciebie trzymała. Jak dobrze nie wyglądasz to obywasz się smakiem,

 

Wielokrotnie pisałem na forum żeby nie oszukiwać samego siebie i jeśli ktoś nie miał "brania" w młodości to nie miał go ze względu na brak urody, a jeśli ma je teraz to wynika ono z jego pozycji społecznej, umiejętności doboru ubioru itp. a nie dlatego, że "jest inteligentny" vel "ma charakter" etc. To są miraże i bzdury. Jeśli ktoś nie jest przystojny w sposób naturalny (twarz) to modelowanie ciała i tak nie zrobi odpowiedniej pracy i i tak, nie załatwi mu to dostępu do najlepszych kobiet. Dopiero jak będzie miał kasę i pozycje to nastąpi a i wtedy nie ma mowy o "miłości", a raczej o czystej transakcji biznesowej.

 

Nie piszę tego żeby kogokolwiek dołować ale nie oszukujmy się i właśnie dlatego warto mieć na uwadze jedno - kobieta nie da szczęścia. Jedni w życiu dostają prezent w postaci urody, inni ogarnięcia a jeszcze inni żadnego. I nic na to nie poradzimy.

 

Po raz nty, nie wierzcie, że cokolwiek innego niż uroda i hajs ma znaczenie w stosunkach damsko-męskich. To oszustwo.

 

I dlatego również, osobom w związkach, zwracam uwagę, iż jeśli chcą być w pełni świadome, muszą sobie zadać pytanie którym z kolei wyborem byli dla swoich partnerek.

 

Nie ma co nienawidzić kobiet ale nie warto też pokładać w związku z nimi jakiś większych nadziei.

 

  • Like 13

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

20 minut temu, Długowłosy napisał:

Po raz nty, nie wierzcie, że cokolwiek innego niż uroda i hajs ma znaczenie w stosunkach damsko-męskich. To oszustwo.

 

I dlatego również, osobom w związkach, zwracam uwagę, iż jeśli chcą być w pełni świadome, muszą sobie zadać pytanie którym z kolei wyborem byli dla swoich partnerek.

 

Nie ma co nienawidzić kobiet ale nie warto też pokładać w związku z nimi jakiś większych nadziei.

 

 

 

Nie do końca to tak jest...weźmy dwóch samców o takich samych wartościach "uroda" oraz "hajs"...dla ułatwienia - braci bliźniaków...

 

Jeden ma jednak uległy charakter "męskiej cipy" , a drugi  - ma tzw. męski, silny charakter, i "właściwe" podejście do kobiet.

Dla każdej samicy ten drugi mężczyzna, z silnym charakterem - będzie przecież o wiele atrakcyjniejszy.

Pomimo takiego samego wyglądu i kasy...

 

Tak że, jednak nie tylko uroda i hajs się liczy!

 

 

  • Like 6

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@RedBull1973

 

Nie do końca się zgadzam z tym charakterem. Owszem, jak ktoś jest kompletną cipą to kobiet nie przyciągnie albo nie na długo. Ale jak jesteś chociaż przeciętny pod tym względem to w zupełności wystarczy. Przykład jednego gościa z mojej grupy uczelnianej. Od pierwszych dni zapoznał się z dwoma dziewczynami i utworzyli swoją własną grupkę towarzyską. Z kolejnymi miesiącami do tej grupki dołączało coraz więcej dziewczyn ostatecznie osiągając wynik sześciu dziewczyn i tego jednego chłopaka. Od początku zastanawiałem się nad tym fenomenem. Gość nie jest szczególnie mądry ani szczególnie rozrywkowy czy męski, dość dużo narzekający i użalający się nad losem, trochę zniewieściały z zachowania i głosu. Z facetami nie gada i ma zerową reputacje u nich. Dodatkowo jest w związku z całkiem ładną dziewczyną. Zagadka dopiero się rozwiązała, gdy przypadkiem zobaczyłem wiadomość jednej z tych dziewczyn do jakiejś koleżanki "patrz jakiego mam przystojniaka w grupie" <tutaj jego zdjęcie> "noo, rzeczywiście ładny".

 

Pewni siebie mają po prostu dobre sito na te kobiety którym się nie podobają, mają więcej prób i lepiej potrafią sfinalizować relację. Dodatkowo często są pewni siebie dlatego, że się podobają kobietom i to podciąga ich samoocenę, więc przyczyna może być mylona ze skutkiem. Jak brzydal będzie pewny siebie (a zazwyczaj nie jest) to po prostu będzie uważany za chama, egoistę, prostaka, buraka etc. i zostanie odizolowany. W jakimś stopniu to może wpływać na atrakcyjność, ale nie przeceniałbym tego aspektu. Podnieciłaby cię otyła kobieta z nawet najcudowniejszym charakterem na ziemi? Bo mnie raczej nie.

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, RedBull1973 napisał:

Tak że, jednak nie tylko uroda i hajs się liczy!

 

W relacjach damsko męskich tylko. Opisał to @Waginator.

Natomiast w relacjach męsko-męskich (przyjaźń etc.) liczy się charakter.

 

PS Natomiast rozumiem tendencję do samooszukiwania się, bo świadomość tego pozwala inaczej spojrzeć na poprzednie relacje. Bolesne ale prawdziwe.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W pierwszym poście 2 razy pojawiają się czwarty i piąty akt, przez co całość traci znacząco na wiarygodności ;)

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Panowie , ale ja właśnie znam takich dwóch braci bliźniaków!

Pierwszy z nich - Paweł, ma zupełnie inny charakter od drugiego , jest przebojowy, wesoły, pewny siebie, bardzo towarzyski i zabawowy...

Piotr - introwertyk, poważny, rzadko żartuje, mniej pewny siebie, mniej zabawowy...

 

Obaj pracowali ze mną w jednej firmie, na tych samych stanowiskach (przedstawiciel handlowy).

 

Jak myślicie, który miał większe powodzenie u kobiet ?

Oczywiście, że Paweł...

(teraz Paweł już ma żonę i dzieci...)

 

 

Dalej - przecież wiele cech negatywnych można przezwyciężyć ,jeśli ma się silny charakter - praca nad sobą , praca nad sukcesem, praca nad sylwetką...

 

Tak że absolutnie nie zgadzam się ,że charakter nie ma znaczenia.

Charakter ma znaczenie i to zajebiste, bo silny charakter pozwala np. zdobyć kasę, czy polepszyć wygląd...

A przede wszystkim - pozwala trzymać w ryzach kobietę !

 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, ZdzisławBeton napisał:

W pierwszym poście 2 razy pojawiają się czwarty i piąty akt, przez co całość traci znacząco na wiarygodności ;)

 

Dzięki za zwrócenie uwagi, pisane na flow więc i błąd poszedł ;)

 

5 godzin temu, RedBull1973 napisał:

Tak że absolutnie nie zgadzam się ,że charakter nie ma znaczenia.

Charakter ma znaczenie i to zajebiste, bo silny charakter pozwala np. zdobyć kasę, czy polepszyć wygląd...

A przede wszystkim - pozwala trzymać w ryzach kobietę !

 

 

Tylko że to samo i ja piszę, i przypuszczam że reszta też ale chodzi o to, że dla kobiety charakter nie ma znaczenia, a jedynie wygląd i hajs.

 

Cechy negatywne charakteru? Jak jest pieniądz bądź uroda to kobieta przymknie oko na wiele. Właśnie ta historia o tym mówi - facet nie miał naturalnego smv, kasą podwyższył, ale doskonale wie, że to miraż i ułuda. Tyle.

 

Podsumowując - znów napiszę - charakter jest ważny dla faceta jako jednostki i w relacjach facet-facet, a z kobietami to nie ma on żadnego znaczenia. Możesz być debilem i pierdołą ale jak jesteś przystojny / masz hajs będziesz miał kobiety. No chyba, że mówimy tu już o skrajnych przypadkach mających problemy w relacjach interpersonalnych, choć ja znam jednego przystojnego gościa, którego panny same zaczepiały i w ten sposób to znikało.

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
       
      Ator mówi o chorym pomyśle partii Nowoczesna. Czego się spodziewać po partii rządzonej przez kobiety?
    • Przez PanMichal
      Siemanko. 
       
      Udało mi się zaoszczędzić kwotę ok. 15000 zł. Problem w tym, że codziennie, nieustannie - 18 godzin na dobę myślę jak powiększyć ten kapitał. 
      Potrafię produkować formy do odlewów (płytek elewacyjnych, betonu architektonicznego itp) jestem w stanie wykonać każdą formę do odlewania płytek w domowym zaciszu. Myślałem żeby iść w tym kierunku. Pójść w dobrą reklamę, masę ulotek, youtube, social media, nawiązać kontakt z jakimiś sklepami internetowymi. Jednak jest coś co mnie hamuje - jest w Polsce jedna taka firma która się tym zajmuje, ceny mają z kosmosu (uważam, że jest to spowodowane brakiem klientów, bo jeśli ktoś ma kupić taką formę za 500 zł, i zaoszczędzić przy tym ok 3000 zł to i tak kupi). Mam na myśli sprzedaż tych form dla ludzi, wiecie jakie pieniądze oszczędza kupujący? Ja sobie z nudów zrobiłem 80 metrów kwadratowych w takich płytkach które sam odlałem, i zaoszczędziłem 6000 zł.  Jeśli nie ten pomysł, to jaki inny ?
      Myślałem nad produkcją drewna opałowego, jednakże pieniądze z tego są małe na rękę ok. 30 zł na godzinę i ciężka praca fizyczna więc raczej odpada. 
       
      Posiadam również wiele kontaktów u ''Instagramowych modelek'' (zasięgi ich postów są w granicach 10000-30000 osób na jedno zdjęcie) wiem, że będą w stanie reklamować mi rzeczy, jednakże chciałbym trafiać w target ich obserwatorów -  dziewczyny w wieku 16-25 lat. Zatem myślałem nad sklepem internetowym, pytanie - z czym ? 
       
      Posiadam również kontakty na targowiskach i bazarach które odwiedza codziennie dosłownie setki bardzo zamożnych ludzi, skorych wydać kasę na pierdoły. Celują głównie w podróbki znanych firm, jednakże ja bym stawiał na coś legalnego no właśnie - na co ? . Dobrze, gdyby gabarytowo było małe, coś co można ustawić na regale metr na metr. 
      Jeśli ma to cokolwiek do rzeczy, jestem dość młodym gościem - niedługo kończę szkołę i nie uśmiecha mi się praca za 12 zł/h. 
      Moim takim cichym marzeniem, od zawsze, było prowadzenie działalności przez internet - wysyłkowo. (potrafię rozmawiać z ludźmi, polubownie załatwiać sprawy, ponadto prawo konsumenta mam w małym palcu)
       
      Prosiłbym o jakieś porady, jak Wy widzicie moje pomysły ? 
      Może sami macie jakieś ciekawe pomysły i chcecie się z nimi podzielić, a może nawet wejść wspólnie w biznes? 
    • Przez MoszeKortuxy
      http://natemat.pl/17815,coraz-wiecej-kobiet-nie-chce-byc-matkami-trzeba-zlikwidowac-tabu-o-nieposiadaniu-dzieci
      No czego innego można było się spodziewać po kobietach  One nie chcą być matkami, ale to oczywiście wina mężczyzn... Warto zauważyć, że w tagach pod artykułem dano "feminizm"  Piszcie co sądzicie na ten temat  
       
      Najpierw szkoła, później praca, a na końcu dziecko - właśnie w taki sposób układa swoje życie coraz więcej Polek. I choć zegar biologiczny nieustannie im bije, one wciąż odkładają ciąże na bardziej "odpowiedni" okres w życiu. Są też i takie kobiety, które twierdzą, że do pełni szczęścia nie potrzebują dziecka. Dlaczego Polki nadal nie chcą mieć dzieci?

      Ostatnio amerykańska felietonistka, Katie Roiphe, stwierdziła, że decyzja o nieposiadaniu dzieci wciąż pozostaje tematem tabu. Dziennikarka chce z tym walczyć i zlikwidować je raz na zawsze. Uważa, że kobieta która nie urodziła dziecka też może być szczęśliwa. Swoich czytelników zachęca do wyznań, w których powiedzą jej, jak nauczyli się doceniać swoje bezdzietne życie i czy rzeczywiście jest ono takie złe, jak je malują. Jak twierdzi, większość kobiet koło trzydziestki, ma pęd na dziecko, dlatego reszta, która nie chce ich posiadać, czuje się po części kobietami "niepełnosprawnymi".
       
      Najpierw szkoła, później praca, a na końcu dziecko - właśnie w taki sposób układa swoje życie coraz więcej Polek. I choć zegar biologiczny nieustannie im bije, one wciąż odkładają ciąże na bardziej "odpowiedni" okres w życiu. Są też i takie kobiety, które twierdzą, że do pełni szczęścia nie potrzebują dziecka. Dlaczego Polki nadal nie chcą mieć dzieci?

      Ostatnio amerykańska felietonistka, Katie Roiphe, stwierdziła, że decyzja o nieposiadaniu dzieci wciąż pozostaje tematem tabu. Dziennikarka chce z tym walczyć i zlikwidować je raz na zawsze. Uważa, że kobieta która nie urodziła dziecka też może być szczęśliwa. Swoich czytelników zachęca do wyznań, w których powiedzą jej, jak nauczyli się doceniać swoje bezdzietne życie i czy rzeczywiście jest ono takie złe, jak je malują. Jak twierdzi, większość kobiet koło trzydziestki, ma pęd na dziecko, dlatego reszta, która nie chce ich posiadać, czuje się po części kobietami "niepełnosprawnymi".

      Dzieci coraz później

      - Dzieci? Nie, na to przyjdzie czas dopiero po trzydziestce - komentuje 24-letnia Sandra. Nie jest ona wyjątkiem, bo, jak się okazuje, takie podejście w naszym kraju ma coraz więcej Polek. - Sprawa jest bardzo skomplikowana. Od kilku lat obserwujemy tendencję Polek do coraz późniejszego rodzenia dzieci. Dziś średnia wieku kobiet, które decydują się na poród, wynosi 30-31 lat. Jest to duży wzrost w porównaniu z latami ubiegłymi - mówi w rozmowie z naTemat dr Arkadiusz Karnacki, socjolog.
       
      Większość Polek relatywizuje to właśnie w taki sposób, dostrzegając w dziecku więcej wad niż zalet.

      Według statystyk, średnia wieku kobiet na Zachodzie, które decydują się na pierwsze dziecko, przesunęła się już z 25. na 35 rok życia. Te statystyki biją na alarm. Badania amerykańskich naukowców wykazały, że do momentu, w którym kobieta kończy 30 lat, traci aż 90 proc. najlepszych oocytów, czyli komórek, z których powstają komórki jajowe. Lekarze twierdzą, że zegar biologiczny kobiet tyka szybciej, niż myśleli. Zatem, dlaczego Polki coraz częściej nie chcą mieć dzieci? A jeśli już się na nie decydują, to dopiero po trzydziestce?
       
      Dziecko? Nie, przecież mam pracuję

      Istnieje wiele teorii na ten temat. Kobiety mówią zdecydowane NIE dla dzieci, bo praca, bo kariera zawodowa, bo skrócona młodość. - Większość Polek relatywizuje to właśnie w taki sposób, dostrzegając w dziecku więcej wad niż zalet - mówi dr Arkadiusz Karnacki. - Podstawowym czynnikiem jest myślenie kobiet o dziecku, jako elemencie życia, przez który nie będą mogły się rozwijać zawodowo - zauważa socjolog.

      Takie podejście nie należy do rzadkości. Ciągły pośpiech, chęć spełniania się w pracy i marzenia o awansie sprawiają, że kobiety w młodym wieku nie postrzegają dziecka jako niezbędnego składnika do osiągnięcia pełni szczęścia. - W Polsce ciągle funduje się Polkom różne teksty, które sugerują im, że musi ona wybrać pomiędzy karierą a dzieckiem - mówi Barbara Stawarz, psycholog. - Przecież nie zawsze tak jest. Dziecko nie musi oznaczać zakończenia kariery zawodowej. Nie musi też być powodem do zwolnienia nas z pracy. Podstawą w dzisiejszych czasach jest to, żeby państwo zapewniło matkom odpowiednią pomoc, której niestety wciąż w Polsce nie ma, przez co młode kobiety czują strach przed jutrem - komentuje psycholog.
       
      A chodzi o pieniądze

      Wyprawka, pieluchy, specjalna żywność dla niemowląt, ubranka, płatny żłobek, przedszkole lub opiekunka - to wszystko sprawia, że kobieta z niechęcią patrzy na urodzenie dziecka. Wydatki na te rzeczy nie należą do najmniejszych. - Kobiety podchodzą do tego rozsądnie. Nie chcą mieć dziecka, skoro posiadają umowy śmieciowe, kredyty i mają ciągłe wydatki - zauważa psycholog Barbara Stawarz. 
       
      Dziecko skraca młodość

      Nie wszystkie kobiety podchodzą do tego tak racjonalnie. Są też i takie, które nie chcą mieć dzieci, ponieważ - jak uważają - mają swojego kotka, który im w pełni wystarcza, a dziecko - w przeciwieństwie do niego - skróci im młodość i beztroskie życie. - Myślę, że jest to margines. Polkom kotek w większości nie wystarcza. Potrzebują mężczyzn, którzy o nie zadają i wzbudzą w nich poczucie bezpieczeństwa - mówi Barbara Stawarz. 

      Jak zwracają uwagę eksperci, winni często są właśnie partnerzy, którzy starają się na wszelkie możliwe sposoby wymigać od odpowiedzialności. Tłumaczą się, że na dziecko "jest jeszcze za wcześnie". To właśnie oni są często przyczyną lęku kobiet przed posiadaniem dzieci, stad też decydują się one na potomstwo znacznie później. 
       
      "Boję się, że będę złą matką"

      Katie Roiphe w swoim felietonie wspomina rozmowę z kilkuletnią córeczką znajomych, która zapytała jej, dlaczego nie ma dzieci. Ona, nie zastanawiając się długo, odpowiedziała, że nie wiedziałaby co z nimi robić, a także, że boi się, że będzie złym rodzicem. Takie myślenie nie należy do rzadkości: - Na pewno są takie kobiety, które boją się, że nie podołają wyzwaniu bycia matką. Nie mają pomysłu na to, jak mogłyby je wychować - zauważa w rozmowie z naTemat Barbara Stawarz. Jak zauważa psycholog, jest to ogromny problem w dzisiejszych czasach, z którym większość młodych kobiet nie umie sobie poradzić.

      "Warto być matką czy nie warto?" - pytanie to, choć tendencyjne, wciąż zadaje sobie większość kobiet. Katie Roiphe uważa, że można być prawdziwą i szczęśliwą kobietą, nie rodząc dziecka. Czy aby na pewno?
    • Przez MoszeKortuxy
      http://innpoland.pl/141233,kampania-uwazaj-na-kryptowaluty-przeznacza-100-tysiecy-zl-na-youtuberow
      Kampania informacyjna prowadzona za publiczne pieniądze ma walczyć z kryptowalutami takimi jak bitcoin. W sieci pojawiło się pismo, z którego wynika, że z naszych pieniędzy NBP wydało 100 tys. na współpracę między innymi z youtuberami.

      Narodowy Bank Polski i Komisja Nadzoru Finansowego od dłuższego czasu z niepokojem spoglądają na rosnący rynek kryptowalut. Już w lipcu ubiegłego roku uznały je za poważne zagrożenie dla siebie oraz ich użytkowników. Swoje zaniepokojenie wyjaśniały tłumacząc, że waluty takie jak bitcoin, litecoin, ether nie są w żaden sposób powiązane z instytucjami finansowymi i płatniczymi i nikt nie ma nad nimi kontroli.

      Tłumaczyli również, że ofiarom cyberataków, które straciły fortuny w ciągu kilku sekund, nikt nie wypłaci żadnego odszkodowania. Wiąże się to z tym, że nie są one deponowane w bankach i w związku z tym nie obejmuje ich ochrona Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. 
       
      Według obu instytucji obrót kryptowalutami może w niektórych przypadkach nosić znamiona piramidy finansowej. Dlatego też zdecydowały się one nie obracać wirtualnymi pieniędzmi i przestrzegają przed tym obywateli.

      #uważajnakryptowaluty
      NBP i KNF zaczęły kampanię informacyjną „Uważaj na kryptowaluty”. Jej strona internetowa przestrzega Polaków przed inwestowaniem w te wirtualne pieniądze.

      Jednym z elementów kampanii są również filmy w serwisie YouTube, opatrzone hashtagiem #uważajnakryptowaluty. Jak informuje portal „Comparic.pl”, youtuberzy zostali opłaceni przez NBP, a na całość kampanii w mediach społecznościowych przeznaczono 91 221,99 zł brutto.
       
      Kampania, jak wynika z pisma NBP, opublikowanego na portalu została zrealizowana we współpracy z Gamellon Sp. z o.o będącą siecią partnerską zrzeszającą m.in. Marcina Dubiela, autora filmu “Straciłem wszystkie pieniądze?!”. Jak sugeruje portal, bardzo prawdopodobne jest zatem, że zarówno ten, jak i wiele innych filmów opatrzonych hashtagiem #uważajnakryptowaluty została sfinansowana z pieniędzy publicznych.

      Kryptowaluty: warto inwestować?
      Wątpliwości może budzić charakter kampanii: zamiast edukować, nastawia negatywnie do kryptowalut.

      Wystąpiliśmy do biura prasowego NBP z pytaniem, czy pismo, na które powołuje się portal „Comparic.pl” jest prawdziwe, czy też może jest to „fejk”, w którym ktoś jedynie podszywa się pod tę instytucję. Czekamy na odpowiedź w sprawie.
    • Przez karoltomanek
      Ja w osobie Karol Tomanek chciałbym przedstawić swoją historię pewnej znajomości
      Zanim Natalia się urodziła (14.10.2013) to zabronn iłem jej szczepić dziecko, przed poczęciem nie rozmawialiśmy o tym – nie chciała się zgodzić więc rozstaliśmy się i Agnieszka poszła mieszkać do mamy. Rodzice nie dali mi zdrowia więc się sporo uczę na ten temat i wiem, że jest brak jakichkolwiek dowodów na pozytywną skuteczność szczepionek. Po paru miesiącach konkubentka  zgodziła się nieszczepić Natalii – to był mój warunek konieczny bycia razem. Pod koniec 2014 roku wyjechałem do pracy do Dublina. Ciężko tam pracowałem i zarabiałem średnio od 300 do 500 Euro tygodniowo. Wysyłałem konkubentce dużo pieniędzy bo miały być na naszą trójkę po powrocie z emigracji. Po powrocie na początku 2017 moja konkubentka była bardziej zaborcza, pewna siebie. Nie mogłem od niej pozyskać rozliczenia bankowego bo zbywała temat do stycznia 2018. Było coraz więcej kłótni, sprzeczek. Brak dobrej woli oraz chęci współpracy ze strony konkubentki na co mam dowody na komputerze z nagrań z nią. Nie mogłem z konkubentką porozmawiać więc zacząłem prowadzić nagrania rozmów o zdrowiu i uspokajaniu, gdyż już wtedy łatwo się denerwowała z byle tematu. Chciałem ją zmotywować  do większej odpowiedzialności za siebie i dziecko. Wiedziała, że ją nagrywam.
      W kwietniu 2017 nabyliśmy dom, z czago Agnieszka posiadała 5% wartości – w celu lepszego samopoczucia w naszym nowym domu, a ja byłem święcie przekonany, że moja córka jest nieszczepiona – inaczej nie zrobiłbym tego. Drugiego dnia po wprowadzeniu rozpocząłem pracę a po pracy wykańczałem suteryny: tynkowanie, wylewki, malowanie swego pokoju. Czółem ogromny pressing, ze strony konkubentki, gdyż jak twierdziła – potrzebujemy pieniędzy na życie – wierzyłem jej. Czółem się coraz bardziej zmęczony i niezadbany –niczym robotnik. Pracowałem po całych tyodniach, czasami nawet i w niedzielę. Sąsiedzi pewnie to widzieli  i słyszeli.
      W okresie od lipca 2017r. do teraz gdy moje zdrowie podupadało, miałem spore problemy z bólem pleców, mięśniami stabilizującymi miednicę, tj. Mięsień łączący odcinek krzyżowo-lędźwiowy z miednicą od wewnątrz, mięśnie czworogłowe uda oraz pośladkowe większe.
       Od tamtego okresu Agnieszka zastraszała mnie często mówiąc, że z opieki społecznej „ktoś” – nie powiedziała nigdy kto, się mną interesuje ponieważ sąsiedzi widzieli, że opalam się nago i pewnie mnie zgłosili. W końcu poszedłem do jednych tylko sąsiadów i rozmawiałęm z panią fryzjerką – zaprzeczyła. Po 10 minutach przyszła do mnie a ja wyjaśniłem jej sprawę. Była bardzo zaskoczona i twierdziła, że jej rodzina nigdzie mnie nie zgłaszała.
       Moje podejrzenia co do konkubentki narastały. Wiedziała, że dnia 23 stycznia pojadę do ośrodka spytać o szczepienia Natalki. Zaskoczyło mnie to strasznie, że za moimi plecami i wbrew mojej zgody zrobiła to. Z drugiej strony kto kazał jej być ze mną – mając moje pieniądze na koncie mogła się ze mną porozumieć w sprawie alimentów – utrzymania lecz nigdy tego nie zrobiła. Wracając zastałem policję w domu, która szukała marichuany ale tylko w pewnych miejscach – jakby zostali dokładnie uprzedzeni. Dnia 25 stycznia 2018r. Przyjechałem do domu a po 2 godzinach przyjechała Agnieszka z dwojgiem znajomych. Dowiedziałem się od niej, iż nie oddano jej moich kluczy: do domu, do roweru, do samochodu Tico.
      Od tamtego czasu poruszam się tylko rowerem co mnie jeszcze bardziej męczy.
      W styczniu 2018 zdobyłem w końcu od niej listę przelewów, jakie dokonywałem na jej konto lecz z brakiem roku 2015go.
      Kwoty jakie jej przelewałem w 2016 roku [zł] to: styczeń 4555, luty - 6000 , marzec -11555  , kwiecień - 2000 , maj - 5000 , czerwiec - 3333 , lipiec - 0 , sierpień -4000  , wrzesień -6629 , październik -5000  , listopad -20 000  , grudzień -5000  . łącznie za rok 2016 wyszło 73 072 . Kwoty jakie konkubentce przelewałem w 2017 roku to: styczeń - 23000 , luty - 16000 , marzec – 28 000 , kwiecień - 2223 , maj - 1700 , czerwiec - 1609 , lipiec - 2239 , sierpień - 975 , wrzesień - 0 , październik - 0 , listopad - 0 , grudzień - 0 . Łącznie za 2017 przelałem jej 75 746 zł. Na komputerze posiadam dokładne dane co do grosza. Przelewów za 2015 rok od Agnieszki nie otrzymałem.
      Od Stycznia 2018 roku Agnieszka stała się wybuchowa i wogóle nie mogę z nią dojść do porozumienia. Często udziela sprzecznych wypowiedzi i łatwo się denerwuje. Gdy Natalia zamknęła się w lazience od środka, Agnieszka szybko wpadła w szał i zaczęła dziabać drzwi siekierą i krzyczeć na wszystkich. Natalia zaczęła głośno płakać. Bałem się podejść lecz w końcu zrobiłęm to i otworzyłem drzwi kombinerkami. Od tamtej pory jestem oskarżany z każdego powodu. Wmawia mi często nieprawdę, że soczki Natalii nie są słodkie, że orenżadki są bez cukru, a ja czytam etykiety, że jedzenie parówek przez Natalkę po 21 godzinie jest w porządku. A wiem już, że Natalkę „przeżyna” w brzuszku, czasem płacze bez powodu – chuśtawki nastrojów, oczy już ma trochę podkrążone. Mi rodzice zdrowia nie dali, dlatego obecna sytuacja bardzo mnie boli.

       
      Agnieszka od kilku miesięcy kontaktuje się z moją rodziną za moimi plecami. Mama do mnie dzwoni – wyciąga informacje a potem dzwoni do Agnieszki. Efektem jest, że rodzina odwróciła się ode mnie plecami i słuchają tylko Agdnieszki. Moja mama i tata telefonicznie i na żywo próbuje na mnie wpłynąć ignorując fakty, które chcę im przekazać. Agdzieszka ma znajomych od 9ciu lat na Struży obok kraśnika i pomawiała mnie do nich o tym, że:
      - wysyłam jej tylko 400 złotych miesięcznie z Dublina,
      - jak opalałem się nago robiła mi zdjęcia i wysyłała do nich;
      - przypalam Natalkę lutownicą,
      - ścisnąłem specjalnie paluszki Natalki w drzwiach w kuchni;
      - że mam choroby weneryczne – podczas gdy jeszcze w listopadzie 2017 roku uprawialiśmy seks oralny z finałem w jej ustach,
      - wynosi intymne informacje z domu o tym, że stosuję lewatywy, picie moczu, kompiele w moczu – NIE PRZYSZŁO JEJ DO GŁOWY NIGDY, że MOGĘ MIEĆ PROBLEMY ZE ZDROWIEM BO CIĘŻKO I DŁUGO CHAROWAŁĘM NA RODZINĘ.

       
      Ósmego września 2017 roku konkubentka złożyła wniosek o alimenty w celu otrzymania przez naszą rodzinę 500+. We wniosku tym dostrzegłem liczne niejasności a nawet kłamstwa. Oto one:
      - brak jakichkolwiek prób pozasądowego porozumienia ze mną na spokojnie chociaż we wniosku o alimenty (wniosek z dnia 8 września 2017r., Sąd Rejonowy w Kraśniku, III Wydział Rodzinny i Nieletnich) jak napisała,
      -  małoletnia zamieszkuje wraz z matką w jej domu rodzinnym w Marynopolu – podczas gdy w UZASADNIENIU POSTANOWIENIA pani prokurator Krysty Łapińskiej z dnia 25 stycznia 2018 roku (Sygn. Akt PR 2 Ds. 83.2018.S) czytamy: „W okresie od października 2017 r daty bliżej nieustalonej do 23 stycznia 2018 roku w Rzeczycy Ziemiańskiej  województwa lubelskiego znęcał się psychiczniei  fizycznie nad konkubiną Agnieszką B oraz psychicznie nad małoletnią córką Natalią Tomanek (4lata) w ten sposób, że kierował do konkubiny słowa wulgarne i obraźliwe, groził uszkodzeniem ciała, przytrzymywał i ściskał za raz ramię a nadto krzyczał na córkę i niszczył w jej obecności sprzęty wyposażenia domowego”. Pytanie brzmi: w jakim celu konkubina Agnieszka B przyjeźdżała do Rzeczycy?

      - w uzasadnieniu pozwu o alimenty z dnia 8go września 2017 czytamy: ”matka dziecka wszystkie swoje oszczędności w kwocie około 10 000 złotych przeznaczyła na remont domu w czasie jak jeszcze zamieszkiwali razem” – posiadam natomiast inne dane: tynk – 300 złotych, piach mniej jak 300 złotych, farby – około 300 złotych, robocizna moja własna po godzinach, a gdzie reszta?
      - w tymże pozwie czytamy dalej: „osobistą opiekę i pieczę nad małoletnią sprawuje wyłącznie matka. Pozwany nie partycyalergikiemuje w żaden sposób w kosztach utrzymania dziecka – a co z przelewami i kwotą ponad 150 000 złotych?

      - w tymże pozwie czytamy dalej: „nie troszczy się również o jego stan zdrowia (Natalii)” – nagrywałem rozmowy z Agnieszką o zdrowiu Natalki, na youtube napominałem Agnieszkę bo na żywo to kompletny brak chęci współpracy; dalej: „małoletnia jest alergikiem, cierpi na nietolerancję laktozy” – nigdy nie otrzymałem takowej informacji od konkubiny; Agnieszka zawsze sama decydowała o diecie Natalii, nigdy nie mogłem z nią na SPOKOJNIE porozmawiać o zdrowiu, życiu, strategii życiowej;
      - w tymże pozwie czytamy dalej: „Obecnie matka dziecka jest w złej sytuacji materialnej. Nie uzyskuje żadnych świadczeń od ojca dziecka” – A PRZELEWY?; dalej: „pozwany nie interesuje się dzieckiem i cały ciężar opieki  i wychowania spoczywa wyłącznie na matce. To ona stara się zapewnić małoletniej  jak najlepsze warunki. Ona przez swoją osobistą pieczę i starania wypełnia cały swój obowiązek alimentacyjny” – dlaczego więc nie postara się na spokojną rozmowę wedwoje? Gdzie są pieniądze, które jej przelałem?; dalej czytamy: „pozwany nie ma nikogo na utrzymaniu” – A PRZELEWY Z TYTUŁEM PŁATNOŚCI „Rodzinka” gdzie się podziały?; dalej czytamy: „jest osobą młodą i zdrową” – pytam się więc kto i kiedy MNIE ZDIAGNOZOWAŁ?
                  - na ostatniej stronie tegoż pozwu czytamy: „Wykazać należy, iż przedstawicielka ustawowa ponosi cały trud opieki i wychowania dziecka. To na matce małoletniej spoczywa całość obowiązków rodzicielskich” – z konkubiną nie mogę nawiązać rozmowy na spokojnie, posiadam liczne nagrania, iż konkubina okazuje brak jakiejkolwiek chęci współpracy, kłamie w sprawie pieniędzy, unika tematu.
                  Konkubina Agnieszka B oszukała mnie w następujące sposoby:
      - za moimi plecami zaszczepiła dziecko co czyni ją winną nabycia nieruchomości ze mną Karol Tomanek w złej wierze;

      - ukryła lub zdefraudowała dużą kwotę pieniędzy i ten fakt próbuje teraz zatuszować bo: - być może to ona zorganizowała zamknięcie mnie na policji za susz roślinny, - orzeka bardzo niejasno w dokumentach sądowych (pozew o alimenty, postanowienie o oddaniu pod dozór Policji Karola Tomanka w dniu 25 stycznia 2018r), - twierdzi, że nie otrzymała moich kluczy do domu, samochodu i roweru, być może ukryła moje klucze do samochodu aby mnie zamknąć w domu aby mi utrudnic dochodzenia moich praw oraz odcieła mnie od możliwości uzyskania pracy,

      - tworzy negatywny obraz wobec mojej osoby do moich znajomych i rodziny, osacza mnie, ośmiesza, szkaluje, znęca się psychicznie,

      - podczas ostatnich konwersacji na viber konkubentka bardzo zmieniła ton wypowiedzi, podpuszcza mnie, pisze fałszywe informacje, traktuje mnie jako osobę małointeligentną, zacofaną, gorszą.

      - dnia 8go lutego 2018 była konkubentka wraz z kuratorem zawodowym Joanna Orgasińska w moim domu w Rzeczycy Ziemiańskiej pod moją nieobecność – tego dnia nie dodzwoniłem się do Pani Kurator a następnego dnia już moja sprawa została przekazana do kuratora rodzinnego, chyba w Gościeradowie ponieważ się okazało, że matka Agnieszka i Natalia mieszkają na Marynopolu. Przez Panią Kurator zostałem potraktowany szybko, obcasowo i zdawkowo – brak jakichkolwiek pytań i wyjaśnień w sprawie wizyty w moim domu na Rzeczycy Ziemiańskiej. Po czym zostałem poinformowany, iż odpowiednia notatka trafiła do Sądu – nie pamiętam jakiego. Agnieszka potrafi poprzez swój cichy charakter do ludzi obcych oraz wrodzoną uległość, wpływać na ludzi.

      - jak przebywałem za granicą w 2015 r Agnieszka zaszczepiła dziecko; od osób trzecich wiem, że Natalia była w szpitalu tydzień o czym konkubentka mnie nie poinformowała; nie wiem czy trafiła tam przed szczepieniami czy po.

      Do domu dostaję się drzwiami od suteryn, otrzymałęm klucz od Agnieszki.
      Czuję się zmęczony tą całą sytuacją, zdradzony i oszukany jak nigdy dotąd i zapewne już nigdy więcej. Czuję się bezradny, bezsilny i zagubiony. Bardzo proszę o pomoc.
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×