Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Enemy

Biblijne piekło to nie wieczne męki, a po prostu unicestwienie grzeszników

Polecane posty

Zanim przejdę do tematu, dwa komunikaty:

 

1. Nie, nie zostałem Świadkiem Jehowy, adwentystą ani żadne takie, więc spokojnie, nie musicie się o mnie martwić :D

2. W temacie nie rozstrzygam czy chrześcijaństwo jest słuszną religią a Biblia mówi prawdę, tylko wykazuję pewną nieścisłość pomiędzy tym co jest w Biblii, a tym czego naucza Kościół katolicki

 

Tak więc do rzeczy. Koncepcja piekła jako wiecznej kary, niewątpliwie stanowi duży problem etyczny i logiczny. Kłóci się to z nieskończonym miłosierdziem boskim, bo przecież czegoś tak sadystycznego nie zrobili nawet najwięksi zbrodniarze w historii. Miłosierny Bóg miałby być gorszy od Stalina, Hitlera, Mao i Pol Pota razem wziętych? A przecież Jezus (który jest jednocześnie tą samą osobą co Bóg) wybaczył nawet swoim własnym oprawcom. Kłóci się to również z nieskończoną sprawiedliwością Boga, bo przecież nikt nie mógłby zasłużyć na taką karę. Wieczne męki za maksymalnie kilkadziesiąt lat grzeszenia? Jak też ktokolwiek miałby się cieszyć wiecznym szczęściem w Niebie, kiedy inni tak cierpią, łącznie z członkami jego rodziny, czy ludźmi, których znał za życia? W dodatku taka kara zwyczajnie nie ma sensu. Kara się kogoś żeby go czegoś nauczyć, tymczasem los potępieńca nie może się już odmienić. Jeśli ktoś jest całkowicie zwyrodniały i niereformowalny, po prostu wymierza mu się karę śmierci. Ludzie tworząc kodeksy karne na ziemi o tym wiedzą. Jak więc możliwe byłoby, żeby zwykli ludzie byli bardziej miłosierni i sprawiedliwi od nieskończenie miłosiernego i sprawiedliwego Boga?

 

Ból i cierpienie mają swoją określoną rolę w przyrodzie. Pozwalają nam unikać niebezpieczeństw. Doskonale widać to na przykładzie ludzi chorych na rzadką chorobę CIPA. Nie, to nie ludzie uzależnieni od cipy ^_^, tylko chorzy na Wrodzoną obojętność na ból z anhydrozą (ang. congenital insensitivity to pain with anhidrosis), czyli krótko mówiąc ludzie nie odczuwający bólu. Często tacy ludzie marnie kończą, byle wyrostek robaczkowy może ich zabić, nawet nie wiedząc że go mieli. Zdarzą się również groźne wypadki jeszcze w dzieciństwie, takie jak posadzenie tyłka na rozgrzaną kuchenkę czy wyjdzie cienko ubranym na duży mróz. Jeśli więc to Bóg stworzył ten wszechświat, ból i cierpienie stworzył żeby nas chronić, a nie po to żeby nas dręczyć.

 

Piekło stanowi więc jeden z największych paradoksów wiary, stawiający chrześcijaństwo (i każdą religię nauczającą o wiecznym piekle) pod duży znak zapytania. Pytanie jednak, czy to w ogóle jest zgodne z tym, co naucza Pismo Święte?

 

W zasadzie to wizja wiecznych mąk piekielnych stoi na bakier z samymi podstawami chrześcijaństwa, które mówią o tym, że karą za grzech jest śmierć, nagrodą za dobro, jest natomiast zmartwychwstanie i życie wieczne:

 -„Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rzym 6:23)

-"Dusza, która grzeszy, ta umrze" (Ez 18,4)

 

Dodam, że w Starym Testamencie, słowo "dusza" oznacza po prostu osobę. Powyższy cytat można więc też tłumaczyć jako: "Umrze tylko ta osoba, która grzeszy". Sam Bóg wielokrotnie stosował karę śmierci w przekładach biblijnych, patrz potop czy spalenie Sodomy i Gomory. Począwszy zresztą od Adama i Ewy, których za karę nie posłał do jakiegoś piekła, tylko uczynił śmiertelnikami: "z prochu powstałeś, w proch się obrócisz". Złego faraona i lud egipski również karał śmiercią. Kaina, który był pierwszym mordercą nawet nie zabił, a skazał na samotną tułaczkę po świecie. 

 

Gdzie jest tu więc miejsce na tzw. piekło? Otóż na polskie słowo "piekło" (i angielskie słowo "hell"), tłumaczy się dość pokrętnie trzy różne rzeczy. Są to:

1. Szeol/Hades 

2. Gehenna

3. Jezioro ognia i siarki

 

Ad 1.

Szeol i Hades oznaczają dokładnie to samo, z tymże szeol pochodzi z języka hebrajskiego, a hades to wynik tłumaczenia na język grecki, w którym wydawane było pierwotnie Pismo Święte jako całość (Nowy i Stary Testament). Otóż Szeol/Hades znaczy po prostu grób, cmentarz. W Biblii można też znaleźć to określenie jako Kraina umarłych, gdzie zmarli pozostają w stanie bez świadomości, czekające na przyszłe zbawienie. Nie jest więc to ani miejsce cierpień, ani miejsce szczęścia. Co więcej do Szeolu trafią zarówno dobrzy, jak i źli ludzie. Biblia podaje nam przykłady dobrych ludzi, którzy mają tam trafić np. Jakub gdy stracił swojego syna, stwierdza: „Już w smutku zejdę za synem moim do Szeolu” (Rodz 37:35). Hiob w rozpaczy, prosząc Boga o śmierć modlił się: "O gdybyś w Szeolu mnie schował, ukrył, aż gniew Twój przeminie, czas mi postawił, kiedy mnie wspomnisz” (Hiob 14:13). W Księdze Hioba możemy również znaleźć taki cytat: "Czego mam oczekiwać? Kraina umarłych (Szeol) moim domem. W ciemności uścielę sobie łoże." - Hiob spodziewa się swojej rychłej śmierci. Ba, nawet sam Jezus Chrystus poszedł do takiego "piekła", albo jak to się ładnie tłumaczy po polsku "piekieł" po śmierci. "Zstąpił do piekieł i trzeciego dnia zmartwychwstał", odnosi się właśnie do Szeolu. Ponadto Szeol/Hades nie jest miejscem wiecznym. Jak podaje Apokalipsa św. Jana, to miejsce ma zostać zniszczone przy końcu świata.  

 

Ad.2

Gehenna - Nazwa pochodzi od Doliny Hinnom (hebr. Gehinnôm), doliny, która w czasach starożytnych wyznaczała granice miasta Jerozolimy. Znajdowała się za bramą miasta zwaną Hersit i była pierwotnie wysypiskiem śmieci, miejscem kremacji zwłok przestępców oraz tych, którym odmówiono z różnych względów normalnego pogrzebu. Według tamtejszych wierzeń, jeśli zwłoki niegodziwca zostały spalone w tym ogniu, nie mógł już być zbawiony. Ogień był tam podtrzymywany cały czas, 24h na dobę, czego nie strawiły płomienie, było zżerane przez rozmaite robactwo, stąd zresztą mamy w Biblii fragmenty o "ogniu, który nie gaśnie" i "robaku, który nie umiera".

 

Generalnie gehenna w Biblii występuje jako wieczny ogień, czy też ogień nieugaszony. Jednak nie jest on wieczny w znaczeniu dosłownym, nie płonie on przez wieczność. Wieczne są jego skutki, a jest tyleż nieugaszony, co nie ugasi go żaden człowiek i będzie płonął dopóki nie ukończy swojego dzieła. I tak np. w takim "wiecznym ogniu" spłonęły miasta Sodomy i Gomory. Te miasta nie płoną jednak po dziś dzień. Sama Biblia w Księdze Judy opisuje deszcz ognia i siarki, który po prostu spalił miasta. Miasta zostały zniszczone, a Biblia nazywa to "karą wiecznego ognia". 

 

Biblia zapowiada również spalenie Jerozolimy w "ogniu nieugaszonym" (Jer 17:27). I miasto zostało spalone, ale ogień nie pali się tam po dziś dzień.

 

Trzecim miejscem spalonym przez nieugaszony ogień jest Edom, chociaż oczywiście ogień nie płonie tam do dziś. (Iz 34: 9-13)

 

Jan Chrzciciel zapowiadający przyjście Mesjasza: "Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym" (Mt 3,12). Może i ogień nieugaszony, ale plewy mają zostać SPALONE, nie palone w nieskończoność.

 

Oczywiście te plewy oddzielone od ziarna, symbolizują grzeszników. Kolejny przykład: "Bo oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy wyrządzający krzywdę będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki" (Mal 3:19). Pan Jezus ostrzega: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą; bójcie cię raczej tego, który może i duszę i ciało zatracić w gehennie” (Mt 10:28). 

 

"Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!" (Mt 13: 39-42)

 

Tak więc ogień ten ma spalić, zniszczyć to co złe i grzeszne.

 

 

Ad. 3

Jezioro ognia i siarki - ten termin pojawia się w Apokalipsie św. Jana, jest również określane jako "śmierć druga" (co już nam sugeruje pełne zniszczenie). Do tego ognistego jeziora mają zostać wrzuceni:

-śmierć

-Szeol/Hades

-Szatan

-Bestia (ta z morza, Antychryst)

-Fałszywy Prorok (bestia z ziemi)

-grzesznicy

 

W kontekście tego ognistego jeziora faktycznie można znaleźć w polskim przekładzie określenie "wieczne męki" czy też "kaźń wieczna". Pytanie tylko czy prawidłowo? Otóż słowo które zostało przetłumaczone jako męki, czy kaźń to greckie słowo "kolasis", które oznacza odcięcie, od czasownika kolazo - odcinań, odejmować, jak odcinanie gałęzi.

 

Porównajmy:

"I odejdą ci na kaźń wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego."

a:

 "I odejdą ci na wieczne odcięcie, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego." Robi różnicę prawda? 

 

Harmonizuje się to zresztą z wcześniej podanymi przez ze mnie cytatami: "nie pozostawi po nich ani korzenia ani gałązki", "Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata." itd. 

 

Problemów nastręcza również greckie słowo aion (przetłumaczone z hebrajskiego colam), tłumaczone mylnie jako "na wieki wieków" lub "na zawsze". Jak i przymiotnik "aionios", tłumaczony jako "wieczny". W rzeczywistości słowa te oznaczają skończony okres czasu.

 

Przypomnę że Sodomę i Gomorę miał spalić wieczny (aionios) ogień. Ale to nie wszystko. Sam Sąd Ostateczny (aionios) musiałby być dosłownie nazywany Sądem Wiecznym, no ale ta rozprawa sądowa nie może trwać przez wieczność, bo nikt nie zostałby zbawiony, ani potępiony. Jonasz miał trafić do brzucha wieloryba "na zawsze" (colam), a był w nim przez trzy dni. W Pwt 15,17 czytamy, że sługa, który pragnął pozostać u swojego pana, miał służyć mu "na zawsze" (colam). A miał mu służyć po prostu do końca życia. Trochę więcej na ten temat do poczytania:

http://forum.protestanci.info/viewtopic.php?t=13884

https://uderzwfalsz.wordpress.com/2016/01/15/manipulacja-w-przekladach-biblii-odnosnie-wiecznego-piekla-owlam-aion-i-aionios/

 

 

Ale teraz ważna rzecz!!! 

Poza dokładniejszym tłumaczeniem wersetów Biblii (z czym trzeba uważać, żeby nie wpaść w pułapkę szukania życzeniowego) liczy się wyciągnięcie logicznych wniosków.

 

Do Jeziora ognia i siarki ma m.in. zostać wrzucona śmierć. Jest ona procesem biologicznym, który wraz z końcem świata przestanie istnieć (nikt już nie będzie umierał). Nie stanowi jakieś żywej postaci. Nie może więc zostać poddana mękom, ani nawet dosłownie zostać wrzucona do literalnego ognistego jeziora. Zatem Jezioro ognia i siarki jest po prostu metaforą zniszczenia. Śmierć ma zostać pokonana. "Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć" (1 Kor 15:26).

 

Do tego jeziora ma zostać wrzucony także Szeol/Hades, który jest miejscem. Miejsce również nie może zostać poddane mękom. Za to zostanie zniszczone, nikt już nie umrze, więc Kraina umarłych nie będzie potrzebna.

 

Bestia i Fałszywy Prorok w zasadzie są tylko symbolami. Np. siedem głów Bestii, symbolizuje siedem królestw, Fałszywy Prorok symbolizuje fałszywe religie, idee itd. Symbole również nie mogą zostać poddane mękom, ani być dosłownie wrzucone do jakiegoś ognistego jeziora. 

 

Szatan, który również ma trafić do Jeziora ognia i siarki, wedle innych wersetów ma zostać zniszczony:

-"Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę." (Rdz 3:15)

-"A Bóg pokoju wkrótce zetrze szatana pod waszymi stopami. Łaska naszego Pana Jezusa Chrystusa [niech będzie] z wami. Amen." (Rz 16:20)

-"Ponieważ zaś dzieci są uczestnikami ciała i krwi, i on także stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć zniszczyć tego, który miał władzę nad śmiercią, to jest diabła."(Heb 2:14)

-"Zbezcześciłeś moją świątynię z powodu mnóstwa swoich win, przy niegodziwym swoim handlu. Dlatego wywiodłem z ciebie ogień i ten cię strawił; obróciłem cię w popiół na ziemi na oczach wszystkich, którzy cię widzieli. Wszyscy, którzy cię znali pośród ludów, zdumiewali się nad tobą; stałeś się odstraszającym przykładem, przepadłeś na wieki." (Ez 28:18-19)

 

Co do grzeszników, oni również mają zostać zniszczeni:

-"Złoczyńcy bowiem wyginą, a ufający Panu posiądą ziemię" (Ps 37:9)

-"Jeszcze trochę, a nie będzie bezbożnego" (Ps 37:10)

-"Ujrzysz zagładę bezbożnych!" (Ps 37:34)

-"Wtedy wszyscy zuchwali i wszyscy, którzy czynili zło, staną się cierniem. I spali ich ten nadchodzący dzień - mówi Pan Zastępów - tak, że im nie pozostawi ani korzenia, ani gałązki." (Mal 3:19)

-"I podepcecie niezbożne, gdy będą popiołem pod stopą nóg waszych, w dzień, który Ja czynię, mówi Pan zastępów." (Mal 4:3)

-"Pan strzeże wszystkich, którzy Go miłują, a wytępi wszystkich występnych." (PS 145:20)

-"Pan w gniewie swoim pochłonie ich, A ogień ich pożre." (Ps 21:9)

-"Bezbożni wyginą, A nieprzyjaciele Pana są jak ogień w piecu, zniszczeją, pójdą z dymem" (Ps 37:20)

-"Ich losem - zagłada, ich bogiem - brzuch, a chwała - w tym, czego winni się wstydzić. To ci, których dążenia są przyziemne (Flp 3:19)

-"A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki" (J 11:26).

-"I rozgniewały się narody, a nadszedł Twój gniew i pora na umarłych, aby zostali osądzeni, i aby dać zapłatę sługom Twym prorokom i świętym, i tym, co się boją Twojego imienia, małym i wielkim, i aby zniszczyć tych, którzy niszczą ziemię". (Ap 11:18)

 

 

A tak w ogóle to sądzenie ludzi ma nastąpić dopiero na Sądzie ostatecznym po paruzji (powtórnym przyjściu Chrystusa przy końcu świata), a nie zaraz po śmierci. Inaczej Bóg na Sądzie Ostatecznym musiałby anulować swoje własne wyroki, wydane na ludziach zaraz po ich śmierci. Zauważył to już w XIV w. ówczesny papież Jan XXII:

http://ciekawostkihistoryczne.pl/2016/05/29/czy-ludzie-w-sredniowieczu-naprawde-wierzyli-w-pieklo/2/

 

Uważał on nauczanie o sądzie po śmierci (przed Sądem Ostatecznym) za bluźnierstwo, sugerujące że Bóg się myli i nie jest sprawiedliwy, skoro ma zamiar dwa razy rozpatrywać tę samą sprawę i przeczyć samemu sobie. Podjął działania mające na celu, aby Kościół zaczął w końcu nauczać w zgodzie z Pismem Świętym i zdrową logiką. Niestety spotkało się ze sprzeciwem pozostałych hierarchów Kościoła i papież został tuż przed śmiercią zmuszony do zmiany zdania. Oficjalna wersja przetrwała więc po dziś dzień.

 

Czemu tak? Ano temu:

Cytat

To nauczanie papieskie wzbudziło jednak kontrowersje i stało się powodem oskarżania go o nieprawowierność. Tuż przed śmiercią Jana zmuszono do wyrzeczenia się tych poglądów w obecności kardynałów. Takie słowa o nim włożył w usta kardynała Eliasza Talleyrand de Périgord Maurice Druon, twórca cyklu powieściowego „Królowie przeklęci”:
"Mój dobrodziej Jan XXII, mój pierwszy papież, nie wierzył w piekło, a raczej głosił, że jest puste. Trochę się jednak zapędził. Jeśli ludzie nie lękaliby się ognia piekielnego, jak byśmy zmusili ich do płacenia jałmużny i odprawiania pokuty za odkupienie grzechów? Bez piekła Kościół mógłby zamknąć podwoje. Była to fantazja wybitnego starca. Musiał odwołać swoje tezy na łożu śmierci, to było konieczne."

 

  • Like 15
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nieścisłość to dość łagodne określenie. :) 

Akurat Twój post zbiegł się z wczorajszym nauczaniem pastora.

 

Edytowano przez Eryk

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
29 minut temu, EnemyOfTheState napisał:

"Mój dobrodziej Jan XXII, mój pierwszy papież, nie wierzył w piekło, a raczej głosił, że jest puste. Trochę się jednak zapędził. Jeśli ludzie nie lękaliby się ognia piekielnego, jak byśmy zmusili ich do płacenia jałmużny i odprawiania pokuty za odkupienie grzechów? Bez piekła Kościół mógłby zamknąć podwoje. Była to fantazja wybitnego starca. Musiał odwołać swoje tezy na łożu śmierci, to było konieczne."

 

Jak głosi IX Twierdzenie Satanizmu, Szatan jest najlepszym przyjacielem kościoła, ponieważ przez wszystkie wieki utrzymywał ten interes. ;)

 

Edytowano przez Pogromca_wdów_i_sierot
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bajka o piekle/niebie/czyśccu można sobie wrzucić w te same bajki o smokach oraz jednorożcach.

 

Moja teoria jest prosta i bazuje na książkach Dawida R Hawkinsa - "Przekraczanie poziomów świadomość", "Oko w oko z jaźnią" oraz "Siła czy moc" - które w sposób konkretny oraz naukowy opisują mechanizmy Boga, wszechświata, człowieka, ego oraz percepcji.

 

Objaśnienie jest proste - Bóg stworzył materię, a my jesteśmy przypadkiem na tej planecie na której przypadkiem były warunki do tego, żebyśmy byli (zobaczcie jak celowo odrzucam WSZYSTKO nt. tego że jesteśmy szczególni dla Boga, dla świata - tak jak każda religia nam wmawia). Ewolucja nie jest sprzeczna w żaden sposób z teorią stworzenia - jak KK lubił sobie kiedyś mówić.
 

Więc cała materia pochodzi od Boga i sposób bezpośredni jest z nim połączona - teoria świata widzialnego i zwiniętego (tutaj teoria kwantowa wchodzi).

Kolejna sprawa - Bóg jest pozbawiony ludzkich cech - on nie jest nastolatkiem, który chce Ci zrobić na złość bo nie robisz po jego myśli. Nie jest też surowym rodzicem, któremu zależy żeby wyrósł na porządnego człowieka, założył rodzinę i spłacał kredyt hipoteczny przez 30 lat.

 

Boga cechuje miłość, radość, współczucie - ponieważ energetycznie są to wyższe energie niż te "ludzkie"(a raczej zwierzęce), podstawowe.

mapa-c59bwiadomoc59bci-sic582a-i-moc1.jp

 

 

Więc jeśli Bóg nie jest zły/mściwy to jaki sens ma piekło? cierpienie katuszy po śmierci?

Po śmierci wracamy do Boga, do zbiorowej świadomości w której nie ma "ja" - tutaj jest prawdziwe źródło strachu przed śmiercią. Ego musi czuć że jest wyjątkowe, szczególne i jedyne - a jeśli tak nie będzie? Tego się boi ego, ale nie świadomość.

Wracamy do materii z której powstaliśmy. Bo wszystko co mamy - nawet nasze ciało, nie jest nasze. Wszystko co pobieramy do zasilania machiny ludzkiej jest z zewnątrz - jedzenie/woda/tlen oraz zwracane po wykorzystaniu.

Człowiek więc jest pewnego rodzaju silnikiem przerobowym - materii oraz świadomości(świata ukrytego).

 

Więc czego się bać? A jeszcze lepsze pytanie po co jest piekło? Te pytania nie mają prawa bytu kiedy choć trochę zaznajomimy się z tematem Boga.

Nie mamy wpływu na to co się stanie po tym co określamy "śmiercią" - jedyne co to możemy się odpowiednio przygotować lub nastawić do tego wydarzenia.

 

 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Eryk napisał:

@EnemyOfTheState

Logiczną kontynuacją Twojego postu powinno być cosik o Duszy wg. Kościoła i według Biblii

 

Jeśli idzie o dogmat o nieśmiertelności duszy, nie znajdziemy potwierdzenia w Biblii. Za to można znaleźć fragment mówiący o tym, że tylko Bóg jest nieśmiertelny: "Ukaże je, we właściwym czasie, błogosławiony i jedyny Władca, Król królujących i Pan panujących, jedyny, mający nieśmiertelność, który zamieszkuje światłość niedostępną, którego żaden z ludzi nie widział ani nie może zobaczyć: Jemu cześć i moc wiekuista! Amen" (1 Tym 6,15-16)

 

Za to człowiek może nieśmiertelność dopiero nabyć: "Trzeba bowiem, aby to co zniszczalne, przywdziało niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przywdziało nieśmiertelność." (Kor 15:53)

 

Sama słowo dusza (hebr. nefesz) właściwie oznacza osobę, człowieka. Jest jeszcze greckie słowo "pneuma", (hebr. "ruah") czyli duch. A właściwie to dosłownie "dech", "oddech". Bóg stwarzając człowieka tchnął w niego "ducha". Właściwie nie tylko człowieka, zwierząt też się to tyczy. Stąd zresztą wzięło się słowo: "zdechnąć", ktoś już kiedyś tu na forum o tym wspominał, a propro śmierci swojego psa, czy słowo "zdechł" nie jest przypadkiem nieeleganckie. Tak właściwie to dopiero od III i IV w. n. e. zaczęto nauczać o nieśmiertelnej duszy, za sprawą Orygenesa i św. Augustyna. Ciekawy artykuł na ten temat:

http://www.rumburak.friko.pl/BIBLIA/nadeslane/darek_dusza.php

 

 

Jeszcze w temacie: zwrócicie uwagę że przede wszystkim w Biblii nie ma żadnego fragmentu opisującego że jest jakieś piekło, które wygląda tak i tak, przebywający doznają tam cierpień takich a takich. Tymczasem np. Koran dokładnie opisuje, jak wygląda muzułmańskie piekło, z płomieniami, pojeniem wrzątkiem itp. Talmud opisuje jakieś różne gotowania w spermie albo odchodach. W greckiej mitologii mieliśmy opis Tartaru i poszczególne męki jak np. męki Tantala, czy syzyfowe prace, nawet w buddyzmie mamy opis tzw. piekieł (Naraka). A tu nic.

 

Co do przypowieści o bogaczu i Łazarzu, w rzeczywistości nawiązuje ona do wierzeń Faryzeuszy, którzy odrzucali naukę Jezusa, za to sami byli pod wpływem mitów greckich i egipskich:

http://acalyludpowieamen.pl/przypowiesc-o-bogaczu-i-lazarzu/

 

 

Jedyne opowieści typu: "tak jest w piekle" są zawarte tylko w prywatnych objawieniach, takich jak objawienia św. Jana Bosko, św. Faustyny Kowalskiej albo np. protestantów, typu Bill Wiese, Mary Kathryn Baxter i rozmaitych innych historiach latających po internetach. Z tymi objawieniami są jednak trzy problemy:

 

1. Różnią się między sobą, więc ich wiarygodność automatycznie spada do zera.

2. Są jak jeden mąż niezgodne z Biblią. Abstrahując już nawet od niebiblijności piekła o której tu piszemy, opisują coś czego nie może być jeszcze przed Sądem Ostatecznym, którego jeszcze nie było. Zawierają w sobie w dodatku katastrofalne błędy doktrynalne typu: Szatan i demony są w piekle. Tymczasem wedle Biblii, Szatan wraz ze zbuntowanymi aniołami zostali zrzuceni na ziemię. Piekło to nie żaden: "dom Szatana". No i w ogóle każde z tych objawień ma wiele innych rażących błędów doktrynalnych, co jest ładnie opisywane w różnych artykułach pisanych przez biblioznawców i teologów.

3. Każde takie objawienie jest właściwie z zasady niebiblijne, ponieważ Biblia to objawienie zamknięte. Co Bóg miał przekazać to przekazał i nie można już niczego dodawać. Tak samo jest i w innych religiach np. Muzułmanie każdego kto opowiada o objawieniach uznają za "fałszywego proroka" i podpuchę Szatana, bo Mahomet jest ostatnim prorokiem i basta. Tymczasem Kościół katolicki robi tu taki sprytny zabieg uznając objawienia za "dobrowolne". Czyli nie są oficjalną nauką Kościoła, ale kto chce może sobie wierzyć. Księża ogólnie lubią opowiadać o różnych objawieniach, "zapominając" dodać że tak w ogóle są one niezgodne z Biblią a wiara w nie jest dobrowolna ;)

  • Like 3
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No właśnie. Dualizm człowieka składającego się z ciała i nieśmiertelnej duszy zaczerpnięto z filozofii greckiej. Ateńczycy nie mogli zrozumieć o co chodzi Pawłowi, kiedy wykładał im ewangelię bo kłóciła się z ich filozofią.  Nie ma według Biblii czegoś takiego jak dusza, która ulatuje po śmierci cholera wie gdzie (wg KK wiadomo). Tak samo nie ma duchów straszących dzieci lub które można wywołać. Wywołać można co najwyżej demona, który podszywa się pod zmarłego. Dlatego jakiekolwiek praktyki okultystyczne są zabronione przez Boga. Na jogę, afirmacje, medytacje też patrzy podejrzanie :). Objawienia to również interpretując prawidłowo Biblię emanacje szatana mające na celu zwieść chrześcijan. Często w objawieniach Maria uzurpuje sobie prawo bycia pośredniczką umniejszając rangi Jezusa. Jest to niezgodne z ewangelią ale za to świetny interes.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@GluX Twierdzisz,że jesteśmy przypadkowym procesem, ale Bóg nas kocha i nam współczuje? Co jeśli ktoś nie wierzy, gdzie wtedy jest w tabelce?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Sman

 

Poszukujesz w tym wszystkim szczególności dla siebie - ale dla Boga wszystko jest szczególne. Więc nie jest tak szczególne jak byśmy chcieli - że np jelonek bambi jest mniej szczególny od nas, bo my jesteśmy ludźmi - mamy rozum i wynaleźliśmy kolo. Jesteśmy przypadkowym procesem - przyrównałbym to jak enty z Władcy Pierścieni do reszty drzew  - po prostu mamy umysł bardziej rozwinięty. Po śmierci, łączymy się z tym z od czego się oderwaliśmy - wspólnej materii.

 

Tu nie ma kwestii - wierzy/nie wierzy. Możesz po prostu być na danych poziomach świadomości - które nie oszukujmy się - są trochę umowne, choć wykalibrowane w sposób naukowy (cała książka "Siła czy moc" o tym jest).
Im jesteś "wyżej" tym bliższy kontakt z Bogiem posiadasz. Faktyczne wyjście poza ego jest na poziomie 200 i więcej.

 

Wszystko co jest poniżej kalibracji 200 - jest zwyczajnymi zachowaniami ego. Wszystko co powyżej jest zachowaniami świadomości.

A jest to ogromna różnica dla ciała czy jesteś poniżej czy ponad.

 

Po zakończonym cyklu życia umiera umysł - który jest bardzo upośledzonym narzędziem, a z nim ego. Świadomość jest szerszym bytem i łączy się wtedy z resztą. To umysł w sumie blokuje nas w kooperacji z wszechświatem.

Śmierć musi być ogromnie ciekawym doświadczeniem.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, GluX napisał:

 

 

Śmierć musi być ogromnie ciekawym doświadczeniem.

Wprost nie mogę się doczekać. ;) 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Eryk

 

Szczerze? Bo zgłębieniu książek Dawida R Hawkinsa - czuję właśnie, że jest to właśnie niezwykłe doświadczenie, które przyjdzie w swoim czasie (nie czekam na to, jest to bez sensu ;) )

 

Przez Twój sarkazm przemawia ego - które jak pisałem, musi mieć kontrolę - śmierć jest jego zaprzeczeniem. W swoim króciutkim zdaniu zastosowałeś trick psychologiczny, że musisz wyśmiać coś co jest niezgodne z Twoja definicją świata.

Ego zawsze musi sobie udowadniać, że ma rację ;) Jeśli potrafisz być obiektywny to zrozumiesz to. Nawet jeśli myślisz, że to dla żartów - to wiesz, że gdybyś nie miał potrzeby tego to byś nie żartował z tego.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przez każdy post pisany przez każdego tutaj przemawia ego. Masz rację. Nie zgadzam się z tym co piszesz bo teorie te wychodzą z humanizmu i przypisywanie człowiekowi niemal boskich cech i umiejętności i w konsekwencji stwierdzenia, że Bóg nie jest do niczego potrzebny.  Fakt, mogłem wybrać bardziej merytoryczną formę niezgodzenia się z Tobą niż sarkazm no ale to było silniejsze ode mnie. :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, GluX napisał:

Szczerze? Bo zgłębieniu książek Dawida R Hawkinsa - czuję właśnie, że jest to właśnie niezwykłe doświadczenie, które przyjdzie w swoim czasie (nie czekam na to, jest to bez sensu ;) )

 

Potem przyjdą następne książki i następne, które mogą zmienić w jakimś stopniu myślenie. Kwestia tego, że nikt nie jest obiektywny i ty też patrzysz przez pryzmat tego co przeczytałeś. Różnica taka, że twoje (Dawkinsa) twierdzenia są bardziej neutralne czy zabarwione naukowo. Nie twierdzę, że są nieprawdziwe (nie wiem), po prostu tutaj jakbym widział monopol tego autora na prawdę o Bogu (lub bogu) i świecie. 

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To prosta logika Bóg jest miłością i sprawiedliwością. Jest zatem mściwy i pamiętliwy. To ma sens i logikę: bez sprawiedliwości nie byłoby miłości. Tam gdzie jest niesprawiedliwość jak może być wzajemna miłość? Bez pamiętliwości i kary nie byłoby sprawiedliwości.

 

 

Edytowano przez SennaRot

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Eryk

 

"Potrzebny" to bardzo niewłaściwe słowo. Jedno bez drugiego by nie istniało - mając tutaj teorię świata widzialnego i ukrytego (tego w którym "pracuje" Bóg). Świat ukryty jest bardziej obszerny percepcyjnie niż to co widzimy.

Każdy atom, każdy elektron, proton  i nawet mniejsze cząstki, których zapewne jeszcze nie odkryliśmy - tym zajmuje się fizyka kwantowa, która w żaden sposób nie jest logiczna na "chłopski rozum".

Tam jest właśnie źródło Boga. Z drugiej strony rozumiem, że z korzeni chrześcijańskich potrzebujesz Boga. Żeby przejść do nieba. To takie egoistyczne - myśląc, że potrzebujesz Boga, żeby się znaleźć w tym lepszym wymiarze niż w tym gorszym.

Pokazuje na jakim lęku bazuje tutaj KK - słuchajcie mnie, chodźcie do kościoła, ehkem...płaćcie na tacę - a ja wam dam Boga w taki sposób, że pójdziecie do nieba. My nie potrzebujemy Boga w sposób emocjonalny czy też psychosomatyczny, ale bez niego byśmy nie istnieli w sposób materialny po prostu.

 

@bumblebee

 

Chodzi o to, że dzieła Hawkinsa są bardzo wysoko kalibrowane - poziom waha się przy ok 600+. Więc w sposób naukowy, twórca udowodnił, że jego dzieła są bliskie prawdy. (Co do mechanizmu kalibracji opisanego w dziele "Moc czy siła").

Sam Hawkins nie bierze siebie za jakiegoś sekciarza czy duchowego guru - był on skromnym człowiekiem w koszulę kratę. Jest to nieliczna osoba, która chciała w sposób naukowy określić to co wie wschód od dawna.

 

@SennaRot

 

Jeśli Bóg jest miłością i sprawiedliwością to po co ma być mściwy i pamiętliwy?

Nie ogranicza go nasz ludzki genotyp przecież. Nie ma wahań hormonalnych, wahań nastrojów, nie musi płacić podatków ani chodzić do pracy.

Nie chce nam niczego udowodnić, bo nie ma ego. Bóg nie posiada mózgu w sposób fizyczny jak my. Jest czystą świadomością.

Nie jest dzieckiem, które chce się zemścić bo ktoś mu usmarował pastą rowerek. Nie jest też pamiętliwy jak kobieta, bo nie potrafi sobie poradzić z wewnętrznym urazem - zaakceptować i żyć dalej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@GluX

Egoistyczne jest właśnie twierdzenie, że nie potrzebuje Boga by się znaleźć w lepszy miejscu bo sam sobie poradzę droga samodoskonalenia. Samodoskonalenie w sensie rozwoju osobistego pod kątem rozwijania swojej wiedzy i umiejętności jest potrzebne jedynie do życia doczesnego aby było ono wygodne, bezpieczne finansowo i by nas baby nie dymały.    Ja opieram się na Biblii nie na nauce KK. Bóg dał nam wolna wolę. Jeśli go odrzucam tzn, że nie boję się tego co będzie po śmierci. Jeśli w niego wierzę  nie opieram się na strachu ale na zaufaniu. Strachu tutaj nie ma. Prawdziwe Chrześcijaństwo nie bazuje na strachu bo nie ma piekła i wiecznych męczarni. Piekłem jest tak naprawdę wieczne oddzielenie od Boga ale nie wiąże się z cierpieniami bo nie będziesz istniał, nie będziesz miał świadomości czegokolwiek.

Uwiarygadniasz twierdzenia Hawkinsa poprzez jego skromne życie. Jezus też by skromny. 

 

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, SennaRot napisał:

To prosta logika Bóg jest miłością i sprawiedliwością. Jest zatem mściwy i pamiętliwy. To ma sens i logikę: bez sprawiedliwości nie byłoby miłości. Tam gdzie jest niesprawiedliwość jak może być wzajemna miłość? Bez pamiętliwości i kary nie byłoby sprawiedliwości.

 

 

Ludzie swoim postępowaniem sami w jakiś sposób się skazuja, Bóg wystawia im potem rachunek, to jest sprawiedliwość, ale człowiek ma tez   szanse się zmienić, i to szanse póki zyje daje mu Bóg, to jest miłość...Ja tak to rozumiem...:) 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Eryk Hawkins wykalibrował Jezusa na 1000 - a więc jego nauki były bardzo bliskie absolutnej świadomości. Nieporozumienie wychodzi u Ciebie, że nie wspomniałem nigdzie o chrześcijaństwie - a o KK. Biblia poza niektórymi rozdziałami - jak np Apokalipsa według św Jana i cały stary testament - też jest bliska prawdy.

 

Zaufanie jest również wyborem i wymaganiem względem podmiotu - jeśli ufasz to wymagasz, żeby Bóg był warty tego, że ufasz - tzn. żeby Cię nie zawiódł. Transakcja jest prosta - ja będę w Ciebie wierzył Boże - a Ty mi dasz niebo po śmierci.

 

Najlepiej po prostu współpracować z Bogiem, nic nie oczekiwać. Bo każde oczekiwanie rodzi frustrację - "a co jeśli blefuje?" "a jak to nie ten Bóg w którego powinienem wierzyć?" "a co jeśli nie spełnię jego warunków?"

Nie ukrywajmy, każdy choć raz miał taką myśl. Jesteśmy bo jesteśmy - nie ma w naszym życiu wyższej idei niż dążenie do oświecenia. To nie jest ruchanie/pieniądze/dzieci/nowe ciuchy/świetne ciało.

 

26 minut temu, Eryk napisał:

życia doczesnego aby było ono wygodne, bezpieczne finansowo i by nas baby nie dymał

 

Znowu ego:

-poczucie kontroli - żeby kobiety nas nie dymały oraz bezpieczeństwa finansowego

-dążenie do przyjemności/wygody

 

Patrząc na wszystko jedyne co potrzebujesz:

-jedzenie

-tlen

-woda

-ciepło

 

Reszta jest zagrywkami ego - jak to, że musisz "mieć" bo inni też "mają". Bo nie mogę być gorszy.

Nie umrzesz nawet jakbyś spał w krzakach w kurtce przez kilka dni. Ale bardziej się boimy opinii społeczeństwa niż tego co faktycznie może nam się stać.

Po prostu samodoskonalisz się po to, żeby mieć przewagę nad innymi - bądźmy szczerzy ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Napisałeś, "że z korzeni chrześcijańskich potrzebuję Boga. " Założyłeś, że posiadam jakieś lęki iż nie pójdę do nieba  i że wychodzą one z nauk KK. Ty wierzysz w jakiegoś tam Boga a ja w konkretnego.

Zakładając, że Bóg mógłby ze mną współpracować stawiał bym się na równi z nim. To jest dopiero ego. 

Ja swoje ego mogę odnosić jedynie do zagadnień ziemskich i tu owszem zgadza się to co napisałeś kontekście poczucia kontroli, dążenia do przyjemności itd.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Eryk  racja, mój błąd do chrześcijaństwa. 

 

Moje sprostowanie - nie wierzę w Boga. Skoro go odczuwam, to mam świadomość, że on istnieje. Wiara zakłada, że nie masz kontaktu z Bogiem ;)

 

Co do współpracy - nie wchodzę tutaj w kategorię lepszy/gorsze - to zwyczajnie niepraktyczne. Bóg jest jaki jest, ja jestem jaki jestem. Nie ma sensu tego nazywać bo znowu zamykamy się poprzez określenia.

Wiem, że współpracujemy - to najbardziej trafne określenie - może bardziej duchowo byłoby "przenikamy" albo "współistniejemy".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@EnemyOfTheState " Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie."( Mt 16 17 ). Fragment ten mówi, że sprawy wiary nie zamykają się tylko i wyłącznie w biblii, lecz aktualny papież ma dużo do powiedzenia. Jeśli tak jest, to w połączeniu z tym co można wyczytać w Artykule dwunastym KKK (1.Sąd szczegółowy, 2. Niebo), jest możliwość wstąpienia do nieba od razu po śmierci.  
KKK w pdf, na stronie 208 jest Art. dwunasty: http://portal.tezeusz.pl/cms/tz/fileadmin/user_upload/startowa/KATECHIZM_KO_CIO_A_KATOLICKIEGO.pdf 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, GluX napisał:

Jeśli Bóg jest miłością i sprawiedliwością to po co ma być mściwy i pamiętliwy?

Nie ogranicza go nasz ludzki genotyp przecież. Nie ma wahań hormonalnych, wahań nastrojów, nie musi płacić podatków ani chodzić do pracy.

Nie chce nam niczego udowodnić, bo nie ma ego. Bóg nie posiada mózgu w sposób fizyczny jak my. Jest czystą świadomością.

Nie jest dzieckiem, które chce się zemścić bo ktoś mu usmarował pastą rowerek. Nie jest też pamiętliwy jak kobieta, bo nie potrafi sobie poradzić z wewnętrznym urazem - zaakceptować i żyć dalej.

 

 

Jedno z drugiem się wiąże. Skoro Bóg jest sprawiedliwy to musi być pamiętliwy i mściwy. Daje każdemu szansę i to jest jego miłość bo wszystko wybaczy ale do chwili śmierci. Po śmierci już - tutaj musi istnieć mściwość i pamiętliwość aby osiągnąć sprawiedliwość. Musi być kara aby była sprawiedliwość. Dla mnie to ma sens.

 

Edytowano przez SennaRot

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Sman napisał:

@EnemyOfTheState " Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie."( Mt 16 17 ). Fragment ten mówi, że sprawy wiary nie zamykają się tylko i wyłącznie w biblii, lecz aktualny papież ma dużo do powiedzenia. Jeśli tak jest, to w połączeniu z tym co można wyczytać w Artykule dwunastym KKK (1.Sąd szczegółowy, 2. Niebo), jest możliwość wstąpienia do nieba od razu po śmierci.  
KKK w pdf, na stronie 208 jest Art. dwunasty: http://portal.tezeusz.pl/cms/tz/fileadmin/user_upload/startowa/KATECHIZM_KO_CIO_A_KATOLICKIEGO.pdf 

 

Papież i hierarchowie Kościoła są tylko ludźmi, więc nie mogą wpływać na decyzje boskie, tylko co najwyżej nauczać. Jak nauczają coś niezgodnego z Biblią i dekalogiem (patrz wykreślenie drugiego przykazania o zakazie robienia figurek, obrazów) to coś tu chyba jest nie tak? A co do cytatu, to raczej tą skałą miał być sam Jezus:

https://carm.org/languages/polish/czy-piotr-jest-skałą-na-której-pan-jezus-chrystus-miał-zbudować-swój-kościół

http://www.literatura.hg.pl/petros.htm

 

1 minutę temu, SennaRot napisał:

 

 

jedno z drugiem się wiąże. Skoro Bóg jest sprawiedliwy to musi być pamiętliwy i mściwy. Daje każdemu szansę i to jest jego miłość bo wszystko wybaczy ale do chwili śmierci. Tutaj musi istnieć mściwość i pamiętliwość aby osiągnąć sprawiedliwość. Musi być kara aby była sprawiedliwość. Dla mnie to ma sens.

 

 

Żeby była sprawiedliwość, kara musi być adekwatna do przewinień. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, EnemyOfTheState napisał:

Żeby była sprawiedliwość, kara musi być adekwatna do przewinień. 

 

 mało tego, musi uwzględnić masę innych czynników..... okoliczności, obciążęń wszelkiego rodzaju, zniewoleń, nałogów. Bóg musi mieć niesamowity algorytm obliczania tego wszystkiego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, SennaRot napisał:

 

 mało tego, musi uwzględnić masę innych czynników..... okoliczności, obciążęń wszelkiego rodzaju, zniewoleń, nałogów. Bóg musi mieć niesamowity algorytm obliczania tego wszystkiego.

Z tego co piszesz wynikało by, że zbawienie jest z uczynków. Zbawienie jest z łaski. Jezus już zapłacił za nasze grzechy więc stawianie na szali naszych grzechów i patrzenie, w którą stronę to przeważy podważałoby sens jego śmierci. Dobre uczynki są tylko i wyłącznie konsekwencją nawrócenia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Ali
      Dobry wieczór Bracia!

      Na początku bieżącego roku, postanowiłem zaprzestać chodzenia na msze, modlitw i traktowaniu Jezusa jako Boga. Krzyżyk na wisiorku zmieniłem na lwa(o wpływie symboliki dużo opowiadał Marek).
      Generalnie można powiedzieć ,że do pewnego czasu udało mi się osiągnąć każdą rzecz, którą chciałem i była w zasięgu ręki. Miłość z LO(nie jestem już z nią, kiedyś napisze o tym bo to ostra jazda), nowy samochód,
      nowe ciuchy, podwyżka i nawet większy ogląd życiowy wraz ze wzrostem pewności siebie i zamierzonym spadku wagi. Przestałem jeść słodycze, fast foody, przestałem kopcić oraz w mojej pasji zaczęło mi lepiej się układać.
      Ludzie z otoczenia mówią, że jest zajebiście. Jak teraz to pisze to faktycznie fajnie to wygląda ALE:

      Problem zaczął się jakoś na przełomie lutego/marca gdy zaczęły mi się kłopoty z ex blondi. Generalnie nie przeżyłem jakoś specjalnie tego rozstania jednak coś się złego zaczęło dziać. Zacząłem chorować, przeziębiłem się
      można powiedzieć ,że totalna głupota jednak potrzebowałem L4 i konkretnych antybiotyków by wyzdrowieć.
      Kupiłem sobie auto za gotówke, 5k wziąłem tylko pożyczki na nie, i auto się zepsuło na wartość ok. 1 tyś. złotych okej... Dowiedziałem się ,że zmienia mi się diametralnie system pracy, przez co musiałem przerwać naukę co skutkuje
      płaceniem kary w wysokości UWAGA OK. 2 TYSIĘCY ZŁOTYCH, mówię sobie ok... Między tymi zdarzeniami zacząłem palić więcej niż kiedykolwiek paliłem, paczka dziennie to był minimum(teraz pale max 3 papierosy na dzień).
      W pracy, przez swoją lekkomyślność prawie bym nie wyleciał( sytuacja jeszcze się nie wyjaśniła jednak pragnę nadmienić, że do tej pory przełożeni byli bardzo zadowoleni z mojej pracy). 
      Tłumaczyłem to sobie cały czas,że to pewnie przez moje uczucia wobec mojej (ah nie mojej 😉) małej blondyneczki, jednak po tym jak się z nią widziałem niedawno uświadomiłem sobie ,że to nie jest przyczyną.
      Finansowo teraz leżę i kwiczę, jak sobie szacowałem to mniej więcej w październiku powinno być dobrze. Prawdę mówiąc już jeździłem nocami po całym województwie i zastanawiałem się czy warto żyć. Ogarnęła mnie totalna apatia.
       
      A teraz meritum. Zacząłem się modlić i myśleć o Bogu znowu. Stało się to mniej więcej tydzień temu i nagle jakby mi się wszystko ponownie rozjaśniło. Nie rozumiem tego może to przypadek? 
      Ciężko mi na to obiektywnie spojrzeć zwłaszcza(wiem śmiesznie to zabrzmi 😂) w momencie gdy nosiłem wisiorek z Lwem wyskakiwały mi wypryski, na kl. piersiowej i szyi. Nosze krzyżyk i co? i NIC!
      I tutaj chciałbym Was drodzy Bracia o coś spytać, czy mieliście podobne doświadczenia? I jakie mogą być poboczne przyczyny tego stanu rzeczy? Podejrzewam czynnik finansowy jednak w tym miesiącu dam rade już coś odłożyć
      przy czym nie muszę sobie odmawiać na jedzeniu etc. czyli jest w miarę ok.  Jakieś zalecenia może? Co robić? Na razie trwam w wierze, trzymam dietę i ogólnie jest lepiej ale sam nie wiem czy to placebo czy co?
      Z jednej strony zdaję sobie sprawę z destruktywnego wpływu na podświadomość, programu kk. A z drugiej gdy leci np. taka piosenka jak "Take me to church" to czuje jakąś radość  "Good God, let me give you my life" ta linijka we mnie trafiła choć rzeczą jasną jest, że piosenka jest metaforą.  Proszę powiedzcie mi o co chodzi.


      Pozdrawiam 
    • Przez Perun82
      Kolejny akt w sprawie apostazji.
       
      W poniedziałek Naczelny Sąd Administracyjny w składzie siedmiu sędziów zajmie się kwestią kompetencji Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych do oceny oświadczeń o wystąpieniu z Kościoła. Wniosek do NSA w tej sprawie skierował Rzecznik Praw Obywatelskich.
       
      Historia:
       
       
       
       
       
      https://wiadomosci.onet.pl/kraj/w-poniedzialek-nsa-zajmie-sie-kwestia-kompetencji-giodo-ws-apostatow/gey8wbx
       
       
    • Przez MoszeKortuxy
      W czasie 20:18 Krzysztof Karoń mówi o największej wadzie chrześcijaństwa, która spaczyła ludziom wizję rzeczywistości  Polecam zobaczyć  
       
    • Przez MoszeKortuxy
      https://www.pch24.pl/hiszpania--podczas-strajku-feministek-zaatakowano-dwa-koscioly,58811,i.html
      W trakcie "strajku kobiet" zostały zaatakowane 2 kościoły. Feministki jawnie atakują świątynie chrześcijan. Kiedy chrześcijanie zaczną się bronić? 
      Co o tym sądzicie?
       
      Hiszpańskie środowiska feministyczne zorganizowały „strajk kobiet”. Jego uczestniczki przemaszerowały 8 marca ulicami Madrytu. Podczas manifestacji zaatakowano dwa kościoły, na których wymalowano feministyczne i wulgarne hasła.
       
      Podczas odbywającego się 8 marca strajku generalnego kobiet, który odbywa się w całej Hiszpanii, uczestnicy manifestacji w stolicy kraju zniszczyli elewacje dwóch kościołów: Ducha Świętego oraz Pielgrzymującej Dziewicy z Fatimy. Na ścianach i drzwiach wejściowych do świątyń, nieznani sprawcy wypisali farbą hasła i znaki organizacji feministycznych. Wśród nich znalazły się również hasła propagujące aborcję. Treść niektórych z nich jest wulgarna.
       
      W czwartek kilkadziesiąt tysięcy kobiet wyszło na ulice miast Hiszpanii i wzięło udział w feministycznym „strajku kobiet”. Wydarzeniu towarzyszą pikiety, które w kilku miastach doprowadziły do chaosu komunikacyjnego. Nad ranem w całym kraju odwołano ponad 300 kursów pociągów. W wielu miastach Hiszpanii prowadzone są także feministyczne manifestacje, których uczestniczki żądają „poszanowania praw kobiet”, zmniejszenia dyskryminacji płciowej na rynku pracy, a także walki ze zjawiskiem przemocy domowej.
       
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.