Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Ignis

dieta bezmięsna a cierpienie

Rekomendowane odpowiedzi

Na Tubie Marek kilka razy wspomniał o nie spożywaniu mięsa aby nie powodować cierpienia (czy też nie być odpowiedzialnym za cierpienie).

Idąc tą logiką nie powinno się więc też spożywać jajek (przynajmniej takich z chowu klatkowego) czy pić mleka, czy też nosić skór/futer.

Co o tym sadzicie? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Prawdemówiąc nie przekonuje mnie ideaa życia aby nie powodować cierpienia. To jest tylko idea która jest niewykonalna , a cierpienie jest integralną częścią istnienia. Pomnijając już fakt że mieso kur z ubojni do najzdrowszych nie należy.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja nawet nie jem czekolady bo wiem jakie to cierpienie dla buraków cukrowych, kakaowca, krowy która dała mleko, drzewa orzechu laskowego, któremu zabrano potomstwo oraz regulatorowi kwasowości i emulgatorom.

Jak i również dla ziemi, bo to wszystko musiało być przetransportowane - a na czym cały transport jeździ - na ROPIE! Okrutne zanieczyszczenia powietrza i wykradanie bogactw Matki Ziemi. No i jeszcze wzbogacam tak arabów.

 

Dlatego postanowiłem zasilać się powietrzem i czystą energią świata

 

http://natemat.pl/30683,nie-jedza-nie-pija-odzywiaja-sie-powietrzem-i-wzywaja-wznies-sie-ponad-iluzje-swiata-bretarianie-sa-wsrod-nas

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Ignis, miastowa pewnie jesteś i nie słyszałaś nigdy płaczu marchewek wyrywanych z ziemi ani szlochu brokuła rozrywanego na kawałki. 

Jak wchodzę do piwnicy, to worek ziemniaków mówi do mnie "nie obieraj nas, zrób z nami co chcesz, tylko nie obieraj!".

Dlatego mam wszystkie tynki w chacie obgryzione i przeszedłem na dietę gipsową. Biały jest, więc ma pewnie dużo białka. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Życie żywi się życiem.  I tego nie zmienimy.  Jeśli ktoś nie je mięsa bo mu nie smakuje lub źle się po nim czuje to ja to rozumiem. Jednak ideologie głoszące zakaz jedzenia produktów zwierzęcych i pochodzenia zwierzęcego tylko dlatego bo to "żywe zwierzęta" jest kompletnym niezrozumieniem tego o co chodzi w naszym rozwoju. Taka postawa wręcz grozi chorobami ! I nie dlatego bo nie jedzą mięsa bo oczywiście można żyć zdrowo bez niego ( choć nie wszyscy). To postawa permanentnej pychy osób, którym wydaje się, że są lepsi a w rzeczywistości zaburzają cały porządek - odsyłam do Łazariewa.

Życiu należy się szacunek i niewątpliwie należy tak postępować w życiu aby zadawać jak najmniej cierpień. Kiedy rozwijasz się duchowo ( medytacje, praca nad sobą itp. ) to po przekroczeniu pewnego poziomu sama odrzucasz mięso. Nie potrzebujesz do tego żadnych uzasadnień, po prostu przestaje Ci smakować. Wręcz niedobrze Ci po zjedzeniu. I ten proces ewoluuje, najpierw odrzucasz mięso ssaków potem drób wreszcie rezygnujesz z ryb ( najniższy poziom świadomości). Na samym końcu jest żywienie się światłem :-)

Ale to ma być naturalny proces a nie podszyty walką ideologiczną obrony biednych zwierzątek.

  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja nie jem mięsa juz latami z tym ze nie koleguje się z wegetarianinami a vegan bym napierdalał za te bzdury co wygadauja.... Nasz 3 ząb to kieł do rozjebywania miesa... No i chuj, no cześć! :P

 

 

Pra przodek h.sapiens żywił się padliną....

Edytowane przez zuckerfrei
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja nie jem mięsa od 22 lat, teraz nawet nie bardzo sobie wyobrażam, że mogłabym je jeść. Nie ciągnie mnie zupełnie. Nie jem ze względu na to, że żal mi zwierząt i uważam, że skoro nie muszę przykładać ręki do ich zabijania to nie chcę tego robić. 

 

Jem jajka (0 albo 1), sporadycznie piję mleko/przetwory mleczne, oczywiście można się do tego przyczepić, ale taką sobie postawiłam granicę. Skór nie noszę, ale nie sprawdzam każdej najmniejszej części buta przed zakupem. 

 

Teksty o cierpiącym buraku przemilczę, przyzwyczaiłam się, w każdym towarzystwie musi być Janusz który takim tekstem sypnie...

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niedawno byłem świadkiem rozmowy dwóch bab na temat wegetarianizmu. Obejrzały film z uboju rytualnego krów z rzeźni w niemczech. Obie powiedziały, że od tej pory nie będą jeść mięsa, to zwierzęta cierpią.... ale psy będą mięsem karmić, bo psy to lubią ;)

Jajek z chowu klatkowego nie polecam. Pracowałem na fermie i wiem, jak to wygląda. Już nawet pomijając to, co dzieje się z kurczakami... po prostu takie jajka są niezdrowe :( Kury są faszerowane antybiotykami i różnymi dziwnymi substancjami, które później można odnaleźć w jajku :(

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Dobi napisał:

Obie powiedziały, że od tej pory nie będą jeść mięsa, to zwierzęta cierpią.... ale psy będą mięsem karmić, bo psy to lubią ;)

 

Nie znam się na psach, ale o ile dobrze wiem, psy muszą jeść mięso żeby żyć. Człowiek nie musi. Subtelna różnica :> 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, catwoman napisał:

 

Nie znam się na psach, ale o ile dobrze wiem, psy muszą jeść mięso żeby żyć. Człowiek nie musi. Subtelna różnica :> 

 

a no tak, w końcu obowiązkiem każdego człowieka jest posiadanie psa pod przymusem. 

no i dom/mieszkanie to naturalne środowisko dla psa...

Edytowane przez radeq

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie wnikam, ale skoro opisane panie psy już miały, to raczej kiepsko gdyby z powodu przejścia na wegetarianizm chciały się ich pozbyć.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie jem mięsa od 5lat i nie dokręcam do tego żadnej cierpiętniczej ideologi. Nie jem bo pewnego dnia po prostu przestałem, organizm sam o tym zdecydował a ja go uprzejmie posłuchałem :)

Dopiero po jakimś czasie zacząłem czytać czy ja oby sobie krzywdy nie zrobię. Wyszło, że nie :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dobra panowie i loszki.

 

Widzę, że schodzicie na poziom dyskusji o tzw. "nowomodnej modzie", dla której trzeba szukać szlachetnych podstaw, że jesteście ach i ochh i przejmujecie się losem zwierzątek.

 

I teraz tak, staje się nagle idealny świat z vega mokrych snów. Wszyscy przestajemy wpierdalać mięsko.

 

No ale przecież zostaje setki milionów zwierząt hodowlanych i co z nimi?

 

Opcja A - dostają opiekę:

 

Będziecie je karmić, opiekować się nimi i pytanie kto naprodukuje tyle żarcia dla zwierząt, które w cyklu produkcyjnym miały żyć znacznie dłużej. Karmienie, leczenie, opieka, warunki bytowe, utylizacja zwierzęcych szczątków po śmierci.

 

I tu pytanie najważniejsze kto za to zapłaci? To wam odpowiem vega jelenie, wy zapłacicie, jacyś spierdoleni ekologiści wprowadzą podatek, z którego 20% pójdzie na ośmiorniczki, 20% na wyspiarskie konta polityków,  75% na niepotrzebne inwestycje, a 5% na faktyczne utrzymanie zwierzątek.

 

Opcja B - puszczamy wolno:

 

- wpuścicie do ekosystemu kilkaset milionów zwierząt, które w takich ilościach w środowisku naturalnym nie występowały - zaburzycie całkowicie równowagę w przyrodzie

 

- zwierzaczki wejdą w szkodę, muszą jeść więc splądrują wasze eko - vega uprawy po czym będziecie głodować z nimi do spółki

 

- wyniszczenie stref zielonych

 

- jak jedzenia zabraknie, a wiadomo że w końcu ludzie zabezpiecza uprawy przed zwierzątkami wchodzącymi w szkodę, to wszędzie będą się włóczyły zwierzątka typu krówki, wynędzniałe, wygłodniałe i konające powoli (polecam Indie i zobaczyć tzw. święte krowy ;) ) , świnki to samo tyle, że one są wszystkożerne więc zaczną się ataki na ludzi, jak się poczujecie jak stado zdziczałych świń rozszarpie np. 4 letnie dziecko?

 

- i teraz ponownie kto za to zapłaci? ochrona upraw, ochrona terenów mieszkalnych, usuwanie nieczystości... Znów gigantyczne koszta vega spierdolenia.

 

Opcja C - humanitarne uśmiercenie:

 

Czyli wybić zwierzęta hodowlane "humanitarnie",żeby nie było już komu cierpieć. Pokażą w telewizji jakąś humanitarną metodę, zastrzyk czy inne gówno, a w realu nikt się ne będzie pierdolił, powstaną obozy koncentracyjne dla zwierząt, gdzie cwaniaczki aby zaoszczędzić będą je mordowali tradycyjnie. Czyli nazwijmy po imieniu, pojawią się gigantyczne rzeźnie gdzie wymorduje się zwierzęta hodowlane.

 

Oczywiście zostaje jeszcze utylizacja szcątków, bo przecież w nowym, cudownym eko - vega świecie zwierzątek się nie je. I znów, kto za to wszystko zapłaci?

 

Wspomnę jeszcze o innych reperkusjach, utraty miejsc pracy w przemyśle spożywczym, w transporcie = ojcowie i matki bez pracy, cierpienie rodzin czyli ludzi.

 

 

No to teraz wam coś wyjaśnię na miłe zakończenie, każdy myślący człowiek, który pojmuje związki przyczynowo skutkowe, wie że masowa rezygnacja ludzi z jedzenia mięsa spowoduje równie gigantyczne lub jeszcze większe cierpienie zwierząt niż hodowanie ich na ubój.

 

Wszystkie ideologie jak veganizmy, feminizmy i inne idiotyzmy mają tylko jeden cel DOIĆ Z WAS KASĘ pod płaszczykiem wyższego dobra, humanitaryzmu czy innymi górnolotnymi hasłami.

 

Kreuje się modę, żeby zarabiać na niej kasę, to jest aż tak proste, tak naprawdę jak spojrzysz na to z szerokiej perspektywy nic się nie zmienia, z perspektywy zwierzęcia też nic się nie zmienia, bo będzie cierpiało dłużej i w inny sposób.

 

Tak naprawdę wszystko się rozbija o to czy zwierzątka wykończymy szybko i zjemy, czy będą zdychały powoli i w cierpieniu, i to ich powolne cierpienie będzie ceną dobrego samopoczucia vegan/ vegetarian, którzy będą tańczyli i śpiewali kumbaja bo w swoich ograniczonych główkach pomyślą iż zmienili świat na lepsze. Gównoprawda, jeśli już to pójdzie na gorsze.

 

Znając życie ego - vega działacze, będą udawali że nie widza cierpienia wywołanego swoimi działaniami i będą się spuszczali nad swoją zajebistością. Zwyczajnie zwierzątko, które zdycha z głodu za miastem, ale na wolności schodzi z oczu w przeciwieństwie do tego zdychającego w ubojni ;)   Jak wiadomo co z oczu, to z serca ;) 

 

Takie gówna można wcisnąć ludziom z prostej przyczyny, nie uczy się ich od dziecka logicznego myślenia i wiązania skutku oraz przyczyny działań. 

 

Tak naprawdę, są tylko dwie racjonalne przyczyny rezygnacji z jedzenia mięsa:

 

- cierpisz na jakąś chorobę, gdzie jedzenie mięsa tobie szkodzi lub ma zły wpływ na leczenie

 

- masz takie gusta smakowe iż vega żarło bardziej ci smakuje

 

Wszystko inne to będzie tylko moda, do której dorobiono ideologię, która tak naprawdę nic nie zmienia w losie zwierząt.

 

 

I jeszcze odniosę się do argumentu, że są kraje gdzie dużo osób żyje na diecie wegetariańskiej np. Indie... 


Jest to argument zdupingowy, zwyczajnie vega dieta jest w takich miejscach sposobem odżywiania ludzi biednych. W Indiach posiłek wegetariański jest 2,5 -3x tańszy od tego z mięsem. Więc vega diety trzymają się najczęściej ludzie biedni, którzy żyją na skraju ubustwa + mała grupa robiąca to z przyczyn ideologicznych.

 

 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, catwoman napisał:

wspominałeś niedawno, że próbowałeś nie jeść mięsa, ale Ci nie wyszło, prawda? :) 

 

Tak, ale nie robiłem tego z przyczyn ideologicznych, chciałem sprawdzić reakcje własnego organizmu na wyłącznie mięsa z diety i nigdy nie miałem w zamiarze pozostać na diecie bezmięsnej na stałe.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mhm, no dobrze, na potrzeby tej dyskusji załóżmy, że tak było ;)

 

Co do Twojego wywodu. Kiedy ja przestawałam jeść mięso o wegetarianiźmie mało kto w tym kraju słyszał (ja też :) ), nie mówiąc już o tym, że nie było to "modne". Nie wiem czy wege-działacze chcą by ludzkość z dnia na dzień przestała jeść mięso, raczej chodzi o stopniowe zmniejszanie popytu. Ale szczerze mówiąc nigdy mnie otoczka nie interesowała, po prostu jedzenie zwierząt kłóci się z moją wrażliwością. I zdecydowanie wolałabym, żeby populacja danego gatunku się zmniejszyła (stopniowo), niż żeby pierdylion krów było co roku zarzynane. 

 

Nie zamierzam nikogo przekonywać, w zasadzie ilekroć siadałam przy stole z nowymi osobami to one miały ból dupy o to, że nie jem mięsa (choć na szczęście w ostatnich latach się to zmienia), ja nigdy nie komentowałam padliny na talerzu mięsożerców. 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@zuckerfrei - dobra postawa, mam przyjaciela o takich samych poglądach - zawsze się śmiejemy z siebie nawzajem z tego i to pokazuje - że jakaś walka vege vs cały świat to idiotyzm i pokazuje jak ktoś musi mieć smutne życie, żeby w takie rzeczy się angażować. Chcesz zmienić świat, zacznij od siebie.

 

 

@catwoman

 

Jak ZNOWU nie wyczułaś żartu to Twój problem, co do określenia mnie w sposób nie wprost jako Janusza to wsadź sobie tam, gdzie Twój błonnik kończy podróż w układzie trawiennym :lol:

Widzę również jak niewinnie próbujesz się sprzeczać z innymi - typowo loszkowe zagranie na podk*rwienie mężczyzn. Zdolna z Ciebie manipulatorka - ale my tu znamy Twoje zagrywki kochana ;)

Nie mam również bólu dupy o to kimkolwiek jesteś. Jak ktoś ma ból dupy to znaczy, że jesteś dla niego ważna - dla mnie nie jesteś ;)

Znamy się tylko w internecie i jak ja zniknę stąd albo Ty to żaden z nas nie będzie tęsknić przecież.

 

Co do teorii weganizmu i cierpienia - ja siebie postrzegam jako zwierze ver 2.0 z tym że żyjemy na Ziemi. Cierpienie jest częścią życia, a zwierzęta podczas śmierci rzadko kiedy cierpią - jest to kłopotliwe dla zabijającego jak śmierć nie jest natychmiastowa - jak i dla samego mięsa, które nie smakuje już tak super bo jest zakwaszone. Wiem, bo sam zabijałem podczas wakacji na wsi.

Taka świnia sobie siedzi i je-pije oraz robi to co ludzie na toalecie. Robią to w klatce/zagrodzie.

Psychika zwierząt nie istnieje poza jednym wyjątkiem - wronami, które jako jedyne przeszły test samoświadomości w lustrze w sposób pozytywny.

Zwierzęta nie posiadają ego jak i uczuć. Mają tylko emocje i instynkt - które są skorelowane z głównie z dopaminą, serotoniną i innymi hormonami, które my również posiadamy.

Sporo również jest skorelowane u nich przez uwarunkowania w ich mózgu - połączenie danej czynności z bólem lub cierpieniem.

"Współczucie" wegusiów jest zaabsorbowane cierpieniem zwierząt, na które nie mają dowodów - bo nie ma żadnych dowodów na to, że zwierzęta odczuwają cierpienia niefizyczne - dla mnie to jest mit - nie ma na to, żadnych badań.

[większość właścicieli zwierzaków chce widzieć w zwierzętach to co chcą niż to czym są naprawdę - dla przykładu kociary po 30stce, które w swoich zwierzątkach widzą swoje dzieci - substytut - to jest hormonalna masturbacja kiedy do zwierząt przypisujemy cechy wyłącznie ludzkie]

Zwierzęta odczuwają natomiast ból, który może być spowodowany brakiem możliwości zaspokojenia swoich popędów jak i spowodowany swoim stanem zdrowia - głód, atak drapieżnika bądź rywala.

Przy czym niezaspokojenie popędów seksualnych jest dyskomfortem, a nie bólem.

Cierpienie niefizyczne jest domeną osobników posiadających zdolności kreowań wydarzeń w swoim umyśle - czyli płaszczyzny ego.

Pies, kot, świnia czy rybka nie mogą dostać depresji. Mogą być ew. z złym stanie fizycznym czy emocjonalnym - daj bykowi łąkę i krówkę to po 5 min będzie innym osobnikiem.

Wypuść za królikiem lisa - a gwarantuję Ci, że królik nie będzie miał czasu na myśl o tym co robił wczoraj - nawet jeśli stracił całe potomstwo, bo:

-Zwierzęta nie posiadają myśli - do wytworzenia myśli potrzebne jest ego - zwierze nie może sobie wyobrazić siebie np. w przyszłości

-Skoro nie maja myśli to są permanentnie w TU I TERAZ - myśl nie może być tylko wytworzona w przeszłości albo przyszłości.

[Tylko ludzie odczuwają stres przed np. egzaminem dzięki właśnie wyobrażeniach o tym co się może stać]

 

Zobaczmy przykład na filmiku gdzie młody niedźwiedź zgubił matkę - dziecko zazwyczaj w tym momencie wpada w panikę i nie wie co robić.

Niedźwiedź natomiast robi to co nakazuje mu instynkt - węszy i wydaje dźwięki - nie odczuwa lęku [lęk jest wytworem ego, strach jest naturalna reakcją]

 

LINK DO YT

 

My jako jedyne zwierzęta posiadające bardziej rozwinięty układ nerwowy nie musimy ślepo podążać za instynktem i możemy zmieniać swoje nawyki z intencją.

Lecz w naszym umyśle, jest też pułapka - czyli wierzenie w wyobrażenia, które nam serwuje umysł, a które są losowe.

 

Tylko my posiadamy możliwość wyobrażania sobie kogoś czy też tęsknienia za pomocą obrazów w głowie.

Zaraz ktoś wyjdzie w dowodem - przecież mój pies tęskni za mną za każdym razem jak wychodzę do pracy i czeka pilnie pod drzwiami.

Bo pies połączył w swoim ciele dopływ dopaminy z Twoja osobą i czeka niczym gołąb przy ławce na okruszek od starszej pani.

Polecam się zapoznać: https://pl.wikipedia.org/wiki/Zależność_magiczna

 

Tak więc mam nadzieję, że obaliłem tutaj w większości to, że zwierzęta cierpią - jeśli mają się gdzie schronić, mają co zjeść i nie grozi im niebezpieczeństwo - to nie odczuwają bólu fizycznego, spowodowanego głodem czy atakiem ze strony drapieżników bądź rywali. A skoro nie odczuwają bólu fizycznego to nie odczuwają cierpienia w ogóle. Jedynym wyjątkiem są kury dające jaja oraz krowy dające mleko, które stoją w jednym miejscu całe życie i są wręcz wykorzystywane do eksploatacji swojego ciała dla pana - niczym robotnik w socjalizmie, ale @catwoman to nie przeszkadza - pije mleko i je jajka ;)

 

 

Co do nas samych i jedzenia:

Rasa ludzka jest wszystkożerna, choć ja bym to nazwał lepiej - różnożerna (połączenie węglowodanów z tłuszczami nie jest dobrym pomysłem dla naszego zdrowia).

Niektórzy jedzą więcej warzyw i owoców - bliżej równika.

Jak i niektóre nacje jedzą więcej mięska - bliżej biegunów gdzie jest zimno - spróbuj dać Eskimosowi jabłko to spędzi 2 dni w toalecie bo nie toleruje cukrów.

Wystarczy porównać kuchnię rosyjską z włoską.

 

My żyjemy w klimacie zimnym - dlatego naturalnie dla naszego zdrowia powinniśmy jeść więcej mięsa, które posiada odpowiednie ilości tłuszczu jako zasób energetyczny - jak i przestawienie się na dietę wysokotłuszczową jako wyznacznik życia w zgodzie ze swoją szerokością geograficzną, można robić inaczej - ale nie można się oszukiwać, że jest się czarnym, a nie białym.

Wpływ skóry według mnie również ma wpływ na zdrowie jak i dostosowanie diety odpowiedniej pod to (sam przykład z Eskimosami)

 

Szczerze mówiąc to chciałbym czasem móc sobie pozwolić na diety niskotłuszczowe - ale nie świeci u nas tyle słońce co w Afryce - przy tym nie mam tyle witaminy D3 w ciele to typowy mieszkaniec np. Etiopii, który ma ciemniejszą karnację od mnie, a więc i również lepiej absorbuje promienie słoneczne niż ja.

 

Osobiście jestem na drodze do eksperymentu ketogenicznego, który będę wykonywał za kilka miesięcy - a chodzi o post 7dniowy.

Chcę zobaczyć jak organizm przestawiony na pradawne współczynniki - czyli brak wahań insuliny i spożywanie tylko mięsa - jak taki organizm znosi głód.

 

Przykład biorę z tego gościa.

https://medium.com/@marko.zelman/my-7-day-water-fast-part-4-the-aftermath-222b1e57e8de#.isfk01ym4

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

2 godziny temu, GluX napisał:

 

@catwoman

 

Jak ZNOWU nie wyczułaś żartu to Twój problem, co do określenia mnie w sposób nie wprost jako Janusza to wsadź sobie tam, gdzie Twój błonnik kończy podróż w układzie trawiennym :lol:

 

 

Nie wychwyciłam "żartu" bo był wyjatkowo słaby ;) :*

 

Ja nie mówiłam o cierpieniu w sensie innym niż fizyczne, zwierzę nie musi mieć "depresji" żeby było mi go żal.


 

Cytat

 

Jedynym wyjątkiem są kury dające jaja oraz krowy dające mleko, które stoją w jednym miejscu całe życie i są wręcz wykorzystywane do eksploatacji swojego ciała dla pana - niczym robotnik w socjalizmie, ale @catwoman to nie przeszkadza - pije mleko i je jajka ;)


 

 

Jaka ładna próba subtelnego podkurwienia rozmówcy, jako kobieta jestem z Ciebie dumna ;) 

Na ile jest to możliwe, staram się jeść jajka i mleko ze źródeł, gdzie zwierzęta nie spędziły całego życia w ścisku i własnym gównie. Poza tym uważam, że wykluczenie wszystkich produktów pochodzenia zwierzęcego ze swojego jadłospisu nie byłoby obojętne dla zdrowia. Oczywiście tutaj jedni wyjadą z teoriami, że białko zwierzęce nam szkodzi i nie powinniśmy jeść go w ogóle (Campbell), inni że nie można wykluczać produktów pochodzenia zwierzęcego, bo witamina B12 z suplementów jest praktycznie nieprzyswajalna dla naszego organizmu (nie pamietam już kto). Ja uważam, że żadna skrajność w odżywianiu dobra nie jest, więc taką sobie postawiłam granicę. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.11.2016 o 14:21, GluX napisał:

 

Ja nie należę do jakiś wojujących oszołomów. Szanuję osoby które jedzą mięso. Temat interesuje mnie z 2 powodów - pierwszy powód to powód ezoteryczno-karmiczny i sprawa niezadawania niepotrzebnego cierpienia. A coraz więcej danych naukowych wskazuje że jednak mięsa spożywać człowiek najprawdopodobniej nie musi. Jajek i mleka też nie za bardzo. I tu dochodzimy do drugiego powodu - w pracy zajmuję się między innymi żywieniem. 

Poniżej jest takie 

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/27717930

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/27120213

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26707634

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.11.2016 o 11:37, Mosze Red napisał:

Wszystkie ideologie jak veganizmy, feminizmy i inne idiotyzmy mają tylko jeden cel DOIĆ Z WAS KASĘ pod płaszczykiem wyższego dobra, humanitaryzmu czy innymi górnolotnymi hasłami.

 

 

Jest duuuuużo idiotyzmów które doją kasę ale akurat... nie kupowanie mięsa to tak średnio kasę doi z kogokolwiek

 

Co do feminizmu to nie wiem jak on doi kasę z ludzi chyba że masz na myśli prywatne wizyty u psychiatrów i psychologów które są ci potrzebne po pewnym czasie. :P 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 17.11.2016 o 19:01, zuckerfrei napisał:

Nasz 3 ząb to kieł do rozjebywania miesa... No i chuj, no cześć! :P

 

Tak nasz trzeci ząb to kieł. Ale mięsa nim za bardzo nie rozjebiesz. Niestety. Na tej samej zasadzie konie też mają "kły" (i znowu o koniach) ale za bardzo nie służą nim one do jedzenia mięsa. Albo jeszcze lepszy przykład goryla. Kły mają zajebiste. mięsa nie jedzą. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 15.11.2016 o 14:17, radeq napisał:

I nie jeździć na koniu. 

 

To zależy na jakim...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Ignis napisał:

 

Żeby nie mieszać userom w głowach - wyjaśnię coś:
Twoje badania są tyle warte co wiadomości TVNu - dodam od siebie, że badania na podstawie przyrównania veguś, nie-veguś nic nie mówią - bo nie mówią co, kiedy i dlaczego jedli. Czy ćwiczyli, czy palili papierosy, czy pili dużo alkoholu.
Równie dobrze można powiedzieć, że pierwsza grupa jadła rzodkiewki, a druga wcinała hamburgery co drugi dzień w fast foodzie - w sumie nie zdziwiłbym się - manipulacje dzisiaj w badaniach są tak częste - najważniejsze to, żeby była tematyka nowoczesna pochwalająca takie rzeczy jak: weganizm, homoseksualizm, islam oraz czarnoskórzy.

Nie podają konkretnych wiadomości, faktów, faktycznych badań, które mają miejsce.

Ale cieszę się, dzięki ludziom jak Ty - ludzie wchodzący na moje wskazówki odzyskują znacznie zdrowie - dzięki, wiedzy opartej na faktach, diecie nastawionej na efekt i smak.

Jest to dla nich różnica - ostatnio przekabaciłem jednego wegusia i mówi, że w końcu czuje się dobrze, syto i pełen energii.

Nie lubię tej polityki, która wmawia mi, że mam się czuć winny za to, że jem mięso - tak jak każdego kto chce wywołać we mnie poczucie winy.

Nie lubię jak ktoś chce ze mnie zrobić typowego Szweda. http://www.liveleak.com/view?i=028_1446510425

 

 

ZAPOMNIAŁBYM!

@catwoman

instrukcja z układem pokarmowym nadal aktualna :*

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Podobna zawartość

    • Przez maggienovak
      Od ponad miesiąca jestem na diecie wegańskiej. (nie jestem lewaczką, hipsterem co pije sojowe latte, bo taki trend). Czuję się lepiej, dzięki tej diecie. Czy ktoś ma taki odchył kulinarny co ja? Co jest Waszą ulubioną potrawą/produktem w tej diecie? Z czego Wam najciężej zrezygnować na takiej diecie? Najciężej jest mi zrezygnować z jaj, kwaśnego mleka (chodzi mi o wartości odżywcze, potrzebne bakterie - kwaśne mleko dla "wyścielenia" jelita w dobre bakterie).
    • Przez Tamten Pan
      Szukałem podobnego tematu, ale nie znalazłem.
       
      Przyznam szczerze, że zawsze trochę wyśmiewałem dietę wegańską, kojarzyła mi się ze spedalonymi hipsterami-słoikami z WarshaFFki~~~, poza tym lubię mięso i owoce morza. Ale ostatnio coś ostro przestawia mi się w głowie.
       
      Zacząłem trochę interesować się ezoteryką (a filozofią Wschodu interesuje się już od około 8-9 lat) i tak jak mówił i pisał Marek - wyczuwam złą karmę w jedzeniu zwierząt, zwłaszcza tak rozwiniętych jak krowy lub świnie.
       
      Moralnie czuje się przez to trochę niski, mimo że tego typu argumenty zazwyczaj wywoływały u mnie tylko cyniczny uśmiech.

      Dodatkowo obejrzałem dzisiaj ten film i mimo, że kiedyś widziałem już podobne rzeczy i wiem jak to się odbywa (ciężko się oszukwiać że w ubojniach pracują ludzie kochający zwierzęta, nie?), to dzisiaj coś we mnie pękło i poczułem się jakbym dostał mentalny wpierdol:
       
       
       
      Można w takie rzeczy jak karma wierzyć lub nie, można mieć poczucie moralności i słuszności mniej lub bardziej rozwinięte, ale chodzi mi też o względy zdrowotne.
       
      Od dłuższego czasu mam problemy ze skórą (powracająca wysypka na dłoniach itd), czuje się bardzo ociężały i zmęczony po każdym posiłku. Tak jakby jedzenie zabierało mi energię, zamiast ją dawać. Czytałem wiele artykułów traktujących o tym, że np. trawienie mięsa i nabiału zżera bardzo dużo mocy przerobowej człowieka, więc teoretycznie białko roślinne powinno szybciej budować mięśnie (mniej energii przejebane na trawienie i przetwarzaniu białka jakiegośtam na jakieśtam inne - wybaczcie, dupa ze mnie, nie chemik a nie chce mi się teraz szukać linku). Moje objawy IBSo-podobne (burczenie, przelewanie w brzuchu, odbijanie) też chuj wie czym są spowodowane, lekarze są bezradni - oczywiście.
       
      Na youtube natknałem się na wiele kanałów gdzie kulturyści i fitnesiarze wypowiadają się na ten temat, bardzo wielu z nich twierdzi że po przejściu na dietę wegańską już po 3 miesiącach ich cera poprawiła się nie do poznania, mają dużo więcej energii, siły, a nawet większe przyrosty (w każdym razie napewno nie mniejsze). Np. ten koleś:
       
       
       
      I wielu innych.
       
      Szczerze to przeszedłbym na weganizm bez zastanowienia (na 3 miesiące, tylko spróbować - co szkodzi? Zawsze można wrócić do mięsa albo do samego nabiału/ryb)
      tylko że moja naturalna postura to typowy wieszak na ubrania/strach na wróble ok. 60 kg, do tego jedzenie nie jest moją pasją (czasami uwielbiam coś wszamać, ale na codzień zazwyczaj nudzi mnie i męczy) i boje się że na diecie wegańskiej będę musiał zjeść objętościowo dużo więcej. Do tego dochodzą problemy na wyjazdach, bo raczej cały świat jest mięsożerny i ma wyjebane.
       
      Moje pytanie: czy ktoś z was jest na diecie wegańskiej? Jeśli tak to od jakiego czasu, jak wrażenia? 
       
      Czy ktoś jest na diecie wegańskiej i jeszcze do tego chodzi na siłownię i rosną mu mięśnie?
       
       
       
    • Przez Oświecony
      Na prośbę jednego z użytkowników, dzielę się z wami, Bracia, wszystkim tym, co wiem na temat zdrowego odżywiania. Zaznaczam, że nie jestem żadnym ekspertem w tym temacie.
       
       
      Moja historia zaczęła się w kwietniu roku 2012. Obejrzałem wtedy film "Earthlings", który wywołał na mnie ogromne wrażenie. Wcześniej w ogóle nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak to wszystko wygląda. W zasadzie jakoś niespecjalnie przejmowałem się tym, co jem, co wkładam w swoje ciało (w swoją Świątynię Salomona – SOL-OM-ON – 'Światło-Światło-Światło').
       
       
      Od tego czasu też, miałem swoje próby przejścia na wegańskie odżywianie. Nie będę się tutaj rozpisywał. Wszystkie były nieudane, a było ich mnóstwo. Chciałem się tak odżywiać ze względów etycznych, a dopiero później zdrowotnych. We wrześniu 2013 r. udało mi się przez miesiąc nie jeść mięsa. Później też miałem próby, ale zapał był mizerny. Do tego dochodziło piwo (mam swój wątek o alkoholu, dlaczego przestałem go pić itp.), które żłopałem litrami, a jak wiadomo, po alkoholu ciągnie do tłustego i smażonego jedzenia. To był też powód tego, że mi nie wychodziło. To tyle historii w skrócie.
       
       
      Złożyłem przysięgę przed Braćmi, której czas będzie trwał trzy miesiące i nie ukrywam, że po tym czasie chciałbym się tak odżywiać do końca życia. Wcześniejszą przysięgę przerwałem (o czym powiadomiłem i pytałem też o zdanie innych) z czystej ciekawości. Chciałem zobaczyć, jak zachowa się mój organizm po powrocie do standardowej diety. W przysiędze opisałem, czego nie zamierzam jeść.
       
       
      Napiszę teraz, co zamierzam jeść i jak to ma wyglądać.
       
       
      Surowe owoce i warzywa, fasolę, groch, orzechy, słonecznik itp. To na początek. Później chcę jeszcze się zagłębić w temat zielonych koktajli. Jak to więc wygląda? Jem 2-3 posiłki dziennie. To zależy, jak bardzo jestem głodny. Nie jem pięć razy w ciągu dnia mniejszych posiłków, bo to jest dla mnie bez sensu, dlatego, że np. co chwilę musiałbym myśleć o jedzeniu. 2-3 godziny szybko mijają, więc jem raz i porządnie. Nie przejadam się (a wcześniej to robiłem, zapychałem się dosłownie). Ostatni posiłek jem maksymalnie o godzinie 20:00, a następnego dnia pierwszy posiłek jem ok. godz. 10:00. Daję odpocząć żołądkowi.
       
       
      Przykład:
       
      - wstaję i wypijam 1-2 szklanki wody z cytryną (na dwie szklanki wyciskam sok z połowy cytryny)
       
      - pierwszy posiłek ok. 10:00, np. 4-5 bananów (o bananach napisałem więcej w swojej przysiędze)
       
      - drugi posiłek pomiędzy 14:00-16:00, np. 5 dużych jabłek
       
      - trzeci posiłek pomiędzy 18:00-20:00, np. 8 surowych buraków (startych w papkę)
       
      - w ciągu dnia wypijam ok. 1 litra wody (niekiedy mniej, niekiedy więcej, dużo wody dostarczam wraz z owocami; te 1,5-2 magiczne litry wody dziennie są dla mnie przereklamowane, o czym napiszę poniżej).
       
       
      Wszystkie owoce i warzywa, które da się obrać ze skórki, obieram ze skórki. Nie wiem, co na tej skórce jest. Przykładowo są to pomidory i jabłka. Jedyne co gotuję, to fasolę i groch i spożywam to bez żadnych dodatków. Jeśli jem na przykład banany, to jem tylko banany. Jeśli buraki, to jem tylko buraki. Z niczym tego nie mieszam. Dlaczego tak? Już wyjaśniam. Gdy jemy tylko jeden rodzaj żywności, to organizm jest w stanie więcej z niego przyswoić. Gdy jemy standardowy obiad, np. ziemniaki, jakieś surówki, mięso, sos, do tego herbata czy jakiś niezdrowy sok (plus drugie danie, czyli zupa na jakichś uroczystościach), to tak, jakby nasz żołądek prowadził w jednym czasie kilka rozmów. Nic dobrego z tego wyjść nie może. Wyobraźmy sobie, że prowadzimy rozmowę z pięcioma osobami jednocześnie. Nie jest to wykonalne i nic dobrego z tego nie wyjdzie. Nie mówiąc już o wódce i zagryzaniu jej golonką. To jest po prostu zabójstwo dla naszej Świątyni.
       
       
      Nie pijam wody butelkowanej. Pijam wodę ze źródeł artezyjskich, do której mam dostęp. Słyszałem, że powinniśmy pić wodę destylowaną, która wypłukuje z nas cały syf, ale w ten temat się jeszcze nie zagłębiałem. Nie pijam wody butelkowanej, dlatego, że – podobno – może powodować bezpłodność, a po drugie, cóż... obejrzyjcie sami, kto za tym stoi. Myślę, że m.in. Vincenta to powinno zainteresować. To jest fragment od 1:04:35 do końca. Kilka minut.
       
       
       
       
      Przez większość z forumowiczów mogę być uważany za popaprańca, ale... myślałem, że to forum jest wylęgarnią popaprańców. :-) A tak na poważnie, to jestem w pełni świadomy tego, co robię. To jest moje życie i nikt oprócz mnie nie zadba o moje zdrowie. Cały czas się rozwijam w tym temacie. Tak jak wspomniałem w innym wątku, powinniśmy jeść wszystko to, co ma odczyn zasadowy (alkaliczny). To daje energię do życia.
       
       

       
       
      Poza tym, spójrzcie, jak zatruwamy swoje ciała, spożywając zwłoki zwierząt. To jest padlina, ścierwo. My nie spożywamy jednej świni przez rok. My spożywamy w ciągu roku części z co najmniej 150-200 różnych zwierząt. Wyobraźcie sobie te wszystkie mięśnie, ścięgna itp. surowe. Jak to cuchnie. To jest nie do spożycia, dlatego musimy to mięso grillować, smażyć, gotować, doprawiać je sosami i warzywami, by było zjadalne. Jesteśmy ścierwojadami. To jest właściwa nazwa. Dlaczego wszelkie rzeźnie znajdują się poza miastem? Dlatego, żeby ludzie nie wiedzieli, skąd się ich mięso bierze, żeby nie słyszeli tych straszliwych krzyków.
       
       
      Czy zastanawialiście się nie tyle, jak zatruwamy nasze ciała fizyczne, ale jak je zatruwamy mentalnie? Dusza zwierzęcia jest we krwi, którą spożywamy. O tym pisali właśnie starożytni mistrzowie, którzy byli wegetarianami. Owidiusz, Plutarch, Pitagoras, Platon, Porfiriusz z Tyru itd. Platon podobno głosił, że elity nie powinny jeść mięsa. W czasach nowożytnych było (i jest nadal) multum wegetarian i wegan.
       
       
      Ponadto, spożywanie mięsa wywołuje agresję. Myślę, że gdybyśmy się zdrowo, a co najmniej zdrowiej odżywiali, to spokojnie każdy z nas mógłby żyć 120 lat, jeśli nie dłużej. Dzisiaj nie ma potrzeby spożywania mięsa, a mleko jest dla krów, nie dla ludzi.
       
       
      Oto Frank Medrano, weganin.
       
       

       
       
      Część filmowa:
       
       
      1. "Earthlings" ("Mieszkańcy Ziemi", "Ziemianie"). To ten film, od którego wszystko się u mnie zaczęło. Wrażliwi niech nie oglądają.
       
       
       
       
      2. "Horror z życia wzięty - TRAKTOWANIE ZWIERZĄT!". Nie ukrywam, że poniższy film ja wykonałem mniej więcej w październiku roku 2012. Zatytułowałem go po prostu "TRAKTOWANIE ZWIERZĄT!". To nie jest mój kanał. Ktoś ten film musiał sobie zgrać z YouTube i go zamieścić na swoim kanale. Jakość obrazu nie jest najwyższa, ale da się obejrzeć. Gdyby komuś się spodobała muzyka, to proszę dać znać. Mam te wszystkie kompozycje. Ponownie - ci, którzy są wrażliwi niech nie oglądają!
       
       
       
       
      3. "Inspirujący wykład, który może zmienić Twoje Życie - Gary Yourofsky". Sesja pytań jest w osobnym filmiku.
       
       
       
       
      4. "101 powodów, aby przejść na weganizm".
       
       
       
       
      5. "Pij mleko, będziesz miękki".
       
       
       
       
       
      Tak więc, Panowie, niech świadomość zagości w waszych sercach! Ja zbliżam się do trzydziestki w tym ziemskim życiu i czas najwyższy na zmiany. Z perspektywy czasu moja ostatnia dekada życia to jedna wielka pomyłka, prawie pod każdym względem. Po prostu nie miałem świadomości pewnych spraw.
       
       
      Dla Braci,
       
       
      Oświecony
       
       
       
    • Przez Potężny
      Wrzucam film z informacjami na temat wleczenia z anemii itp przez dziewczynę. Filmik znalazłem jak szukałem informacji na temat cholesterolu. Niedawno obalono kolejny mit w społeczeństwie dotyczący diety wegańskiej. Ja podświadomie czułem że tłuszcze odzwierzęce nie są złe. Wklejam również art Kefira https://kefir2010.wordpress.com/2015/11/26/tluszcze-nie-sa-szkodliwe-to-cukier-zabija-miliony-ludzi/
      https://www.youtube.com/watch?v=OGwJIWr4fuY
       
       
      PS proszę o info bo nie mogłem znaleźć jak wkleić bezpośrednio filmik (tak żeby był film a nie odnośnik )
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×