Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Arox z lasu

Było, minęło - zostało już tylko wspomnienie...

Rekomendowane odpowiedzi

już nie poczuję wibracji pokładu, gdy gafle grają.

Już tylko dom i ogródek i tak aż do śmierci...

A przecież stare żaglowce po morzach jeszcze pływają.

 

I tym o to fragmentem szanty mógłbym opisać swój dalszy los, gdyby nie to szacowne forum. Człowiek mądry doświadczeniem innych, lecz póki sam się nie sparzy to nie uwierzy. Więc mój wpis zwłaszcza dla młodszych duchem i ciałem, by ukazać, że to co nam starsi Bracia doświadczeni małżeństwem piszą- to niestety prawda. Tak, spróbuje opisać tylko jakieś 2 tygodnie mojego 1,5 rocznego świadomego doświadczenia w związku.

 

Nie będę rozpisywał się o początkach- gdyż każdy wie jak to bywa. Motylki, naćpanie, raj na ziemi. Lodzik na zawołanie itd.

Będę pisał etapami związku. Zacznę od półmetku naćpania hormonami, gdyż ta data ma ogromne znaczenie w moim życiu, jak i co do trwania i jak formy dalszej części związku. Moją byłą nazwijmy Kasia.

 

A więc pół roku temu w końcu udało mi się dopiąć swego i po kilku latach wyrzeczeń jazdy na ciężarówce zebrałem kapitał wystarczający na kupno kawalerki w bardzo dobrym stanie. Udało się to bez kredytów i współwłaścicieli. Oczywiście by pozałatwiać wszelkie sprawy związane z zakupem, notariuszem i innymi rzeczami. Oznaczało to, że z Kasią widywałem się sporadycznie.

 

Kasi powiedziałem, że z powodu papierologii i całej reszty nasze kontakty przez miesiąc będą raczej ograniczone. Jazdy miałem niesamowite. Głównie, zarzuty, że jej już nie kocham, że na pewno mam już inną... :D Oczywiście znając naukę płynącą z forum olałem temat i wprowadziłem się na swoje.

 

Nie byłbym sobą, gdybym nie zaświrował i nie przygrał Białego Rycerza. A więc sprowadziłem pannę na swoje. Pewnie wielu starszych Braci popuka się w czoło i słusznie ulituje się nad moim postępowaniem, lecz mądry Polak po szkodzie. Tak, świadomie chciałem zobaczyć, co będzie się działo. Wole mieć to za sobą, póki nie założyłem rodziny, niż później obudzić się z ręką w nocniku. Po czasie uważam, iż była to jedna z najlepszych mych decyzji w życiu, która oduczyła mnie związków innych niż omawiany LAT.

 

Pierwsze dwa miesiące to była bajka. Kurcze, najlepszy okres mojego związku. Wieczorami na sztywnych nogach chodziłem do toalety. Obżarty ponad miarę... Zawsze zimne piweczko w lodóweczce, posprzątane i ogarnięte. Ach... High live. Cóż więcej chcieć?! Ale pomny doświadczeń Braci, im lepiej było, tym bardziej byłem uważny. Zaznaczę iż w tym czasie przesiadłem się na autobus i codziennie byłem w domu. I faktycznie, nos mnie nie mylił.

 

Po dwóch miesiącach powolutku zaczynała się równia pochyła. Kasia zaczęła się czuć coraz lepiej i pewniej. Coraz mniej piwka, coraz więcej olewactwa. Lodzik był, ale to raczej z przymusu i zasady niż z własnych chęci. I tu muszę wspomnieć o bardzo ważnej rzeczy. Coś mi się zaczęło w zachowaniu Kasi nie pasować i wysłałem ją po odwiezieniu do mamusi na spotkanie z psychologiem. I znów nos mnie nie mylił. Okazało się, iż cierpi na DDA. Dla wielu byłby to powód by z automatu rozstać się. Lecz postanowiłem po raz kolejny przybiałorycerzyć i zacząłem drążyć temat, że nic strasznego nie będzie ani nic podobnego. Pani poczuła się nad wyraz pewnie.

 

Na babskie wieczory ubierała się tak, iż nigdy ze mną tak nie wychodziła. No i mam Cię, Maleńka! Do tego ciągłe pisanie z hindusem z poprzedniej pracy, gdy myślała, że nie widzę.- ha ha ha, bawiło mnie to jej przekonanie, iż jest sprytniejsza ode mnie. Oczywiście zaczęły się humory i wypominki.

 

Szala rozstania została przegięta w momencie, gdy z częścią Chłopaków postanowiliśmy spotkać się we Wrocławiu. Jeden z nich, z racji przyjazdu gdzieś z północno-środkowej Polski, aby ograniczyć koszty związane z imprezą nocował u mnie. Oczywiście z góry było wiadomo, że panna nie ma nic do gadania, ale znów jak to ja świadomie wcieliłem się w rolę rycerza. Spytałem się pokornie Jej Majestatu, czy zgodzi (no bo przecież mieszkamy razem) by kolega nocował a ona do koleżanki czy siostry by pojechała. Kasia- pełne zrozumienie. Oczywiście! :P

 

I gdzie pies tkwi pogrzebany? Drugiego dnia awantura, że gdzie ona się podzieje i w ogóle co ja sobie wymyślam! Temat dla mnie nie istniał, więc krótko uciąłem rozmowę, iż to już nie mój problem, trzeba było wcześniej o tym rozmawiać. Ona zarzut na wzbudzenie winy, że to moje mieszkanie i mogę robić co mi się podoba a ona biedna musi dostosować się do tego i nie ma nic do powiedzenia. Że w ogóle nie liczy się. Potwierdziłem to.

 

Kolega nocował, lecz najważniejsze miało odbyć się w nocy z soboty na niedzielę! Drodzy Panowie, Drogie Panie; Ladies and Gentleman, Mein Damen und Herren! Czas na Le Grande Finale! Wracam w nocy, około 2. do mieszkania.  Wdrapuję się na 4 piętro, gdyż tam właśnie mieszkam i do drzwi a te zamknięte od środka! Ha ha ha :P Więc Wasz sługa uniżony zaczyna najpierw delikatnie pukać w drzwi. Nie daje to efektu, więc telefon w łapę i dzwonię- wyciszony dzwonek! hi hi! Więc zaczynam napierdalać jak pojebany. Naprawdę dałem popis po całości. Panna oczywiście nie słyszy (zaznaczam iż od drzwi wejściowych do łóżka jest ze 4 m. i to niczym nie ogrodzone. Po pół godzinie w końcu sąsiad z drugiego piętra nie wytrzymał (sąsiad ma ponad 80 lat i dwa aparaty słuchowe) i rzekł, że albo się uspokoję albo dzwoni po Policję. Oczywiście przeprosiłem sąsiada. Szybki telefon do brata i nocleg załatwiony. Pannie napisałem, iż dnia następnego poważnie sobie porozmawiamy, gdyż przegięła i to zbyt mocno.

 

Po tym smsie wyłączyłem telefon. Niech Kasia zacznie się denerwować. I faktycznie, cały czas dzwoniła do mnie, pisała na fejsie, wysyłała smsy iż przeprasza mnie i to bardzo! Jak bardzo ona mnie przeprasza, ale w nocy nie słyszała nic bo była z koleżankami na imprezie, bo odchodzi z pracy i tak się spiła, iż BlackOut! :D

 

Ha ha ha! Na początku byłem wkurwiony, ale Brunner- nie ze mną te nry. Nie jeden raz pannę odbierałem z imprezy, czego nie ukrywałem :D Oczywiście zapewnienia, że więcej nie powtórzy się podobna sytuacja itd. No i oczywiście moja wina, bo widziałem się z kumplami z Forum. Wyjście było jedno- wiecie jakie! Tak, zgadza się za moje drzwi a w drzwiach nowy zamek! Panna do dzisiaj tak strasznie mnie przeprasza i obiecuje poprawę, ale wiecie ja to jest...

 

Tak więc Panowie Bracia- zwłaszcza Ci młodsi- jak widać wiek nie ma znaczenia, gdyż schemat postępowania ten sam i naprawdę mieszkanie samemu czy spotykanie się na zasadzie LAT ma więcej plusów niż minusów. Nie wierzycie, sprawdźcie! Pytanie w ilu punktach pokryją się nasze opowieści :D

 

A teraz coś tak w klimacie ;D

 

https://www.youtube.com/watch?v=y32tvaQYqeA

  • Like 22

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie otworzyła, gdyż teoretycznie była z koleżankami na imprezie pożegnalnej i spiła się. Wróciła do domu przede mną, lecz była tak pijana (BlackOuT), że nie słyszała jak pół godziny napierdalałem w drzwi wejściowe, bo pukaniem tego nazwać nie można. Przy czym ja wiem jak zachowuje się po pijaku lub na kacu i rano nic z tych rzeczy nie było.

 

Chciała mnie ukarać- pokazać, kto tu rządzi i zmusić do zaprzestania widywania się z kumplami. Tak jak to opisujemy o Alienacji od znajomych- z tym,że przeliczyła się, bo trafiła na nieodpowiedniego faceta.

 

To znaczy, że wolę byc sam, bez związku i co pół roku spotkać z ekipą z forum choćby na jeden wieczór- bo to więcej wnosi niż związki.

 

Panna po prostu przekalkulowała- myślała, iż będę rycerzył a tu ściana.

 

P.S. Dzwonek mi zdechł a, że szewc bez butów chodzi, to  jako elektryk robię wszystko u brata i kuzyna a nie mam czasu na własny dom :D

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@toreador - najpierw pomyślałem , że nie otworzyła mu drzwi "za karę" ,ale faktycznie...ktoś tam mógł być! Znaczy, na 99% BYŁ !

Bo w przypadku "kary", otworzyłaby mu po jakichś 10-15 minutach...

 

Ech, szkoda mi Cię bracie @Arox, ale jak sam piszesz - takie doświadczenie trzeba przejść na własnej skórze.

 

 

 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Może warto zapytać sąsiada czy nie widział tego dnia  hindusa na klatce ;)

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Arox

 

Natchnąłeś mnie - muszę dzisiaj zjebać dwie kobiety bo działają na moją niekorzyść - kierowniczkę i współlokatorkę.

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, toreador napisał:

Może warto zapytać sąsiada czy nie widział tego dnia  hindusa na klatce ;)

 

 

Powiem tak- Ona aż taka głupia nie jest. Takie rzeczy umie kalkulować. Prędzej stawiałbym na Hindusa we Wrocławiu na Babskim Wieczorze, gdy jechała odjebana jak szczur na otwarcie kanału. Tym bardziej, iż pisałem jej, że wrócę w nocy do domu :P

 

Poza tym sąsiadka mieszkająca w drzwi ma męża byłego SB (bo to są stare wojskowe i służbowe mieszkania w bloku) i jest strasznie wścibska. Rozumiesz jaką miałaby sensację, gdyby mnie poinformowała, że jakiś pan był u mojej, gdy napierdalałem w drzwi? Nie muszę mieszkania zamykać, bo wiem, że nikt nie wejdzie, bo ta sąsiadka żyje tym  co się dzieje na klatce. Wiec gacha nie było w mieszkaniu. Tego jestem pewien. ale co było we Wrocławiu? Hmm... Im mniej wiem tym lepiej śpię :D 

 

A nawet jeśli był- cóż, nie moje pierwsze rogi i by po mnie spłynęło. Oczywiście w pierwszej chwili byłby wkurw, ale potem- potem to by mi zwisało a może nawet flachę hindusowi bym postawił, by chłop miał świadomość mojej wdzięczności za ratunek przed wtopieniem :D

 

@GluX

 

Przyznaję się, że gdyby nie rok na forum przed tym związkiem, to zapewne mój los potoczyłby się znacznie inaczej. Być może zabrzmi to co najmniej na zasadzie "nie do uwierzenia", ale jej wprowadzenie się na mieszkanie to było specjalne moje działanie by poznać prawdę Forumową. Przetestowanie różnego rodzaju zestawów zachowań. Tak, byłem takim małym świadomym skurwysynkiem :D

 

 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
25 minutes ago, RedBull1973 said:

najpierw pomyślałem , że nie otworzyła mu drzwi "za karę" ,ale faktycznie...ktoś tam mógł być! Znaczy, na 99% BYŁ !

Dobrze, że doczytałem co Bracia piszą. Bo miałem napisać dokładnie to samoc co @RedBull1973 tylko dla mnie to jest 100%, że dymał ją inny. Liczyła, że wrócisz trochę później i za długo mu się wypinała. Potem nadszedłeś to cichosza. Odszedłeś typek wyszedł i zaczęła wydzwaniać.

 

36 minutes ago, Arox said:

Chciała mnie ukarać- pokazać, kto tu rządzi i zmusić do zaprzestania widywania się z kumplami. Tak jak to opisujemy o Alienacji od znajomych- z tym,że przeliczyła się, bo trafiła na nieodpowiedniego faceta.

Kolego za bardzo im ufasz. Ja zaliczyłem bardzo wiele zajętych panien i gwarantuję Tobie, że to nie to. Jak by chciała ukarać to foch trwał by 3 dni itd. Ona liczy, że łykniesz ściemę i dawanie dupy innemu przejdzie jej płazem. To jest tak powtarzalny schemat i tak widoczny dla praktyków takich jak @RedBull1973 i @toreador, że aż trudno mi uwierzyć, że nie wpadłeś na pomysł, żeby powiedzieć pod drzwiami: koniec tej szopki, niech się wali z kim chce, tylko niech otworzy bo chcesz się wyspać.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak mawiał dr Pasikonik - "nie ma nic bardziej podobnego do pudla niż drugi pudel. To samo tyczy się kobiet".

A swoją drogą, @Arox, kluczy do własnej chaty przy sobie nie nosisz?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Arox, jeśli rzeczywiście jesteś pewien ,że ona Hindusa sobie wtedy nie ściągnęła na chatę, to w sumie jeszcze gorzej sprawy wyglądają...

Bo to znaczy , że jej poziom szacunku do Ciebie był skandalicznie niski...

Bo moim zdaniem ,nie wpuszczenie do własnego w dodatku mieszkania, to przegięcie gorsze niż zdrada.

 

Ja nieraz wracałem do siebie na chatę nawalony, jak moja LAT'ka nie chciała / nie mogła ze mną iść (ona zostawała u mnie, weekend)...

Zawsze jeszcze seks był, bez żadnego focha...

A raz spotkałem się z nią pijany w korytarzu, bo akurat pracowała w sobotę, i wychodziła do pracy, a ja dopiero wracałem "krokiem dancingowym"... :lol:

Buzi buzi, pokiwała tylko głową, i poszła grzecznie do roboty...:lol:

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 minutes ago, RedBull1973 said:

jeśli rzeczywiście jesteś pewien ,że ona Hindusa sobie wtedy nie ściągnęła na chatę, to w sumie jeszcze gorzej sprawy wyglądają...

Hindusa może i tam nie było, bo skąd tak nagle miała go wytrzasnąć. Pewnie poszła na imprezę, tam poznała kogoś fajnego, obciąganie w aucie jak ją odwoził, powiedziała mu żeby po cichutku weszli na kawę, bez zapalania światła bo wredna sąsiadka za drzwiami obok. W mieszkaniu zablokowała drzwi od środka i dała dupy, a że przeciągnęło się w czasie i akurat nasz poczciwy brat nadszedł, no cóż: "sometimes shit happens". Poczekała, aż kochanek spokojnie będzie mógł wyjść i zaczęło się wydzwanianie, że już się obudziła :D

 

Mój kumpel kiedyś dupczył laskę, zrobili sobie chwilę przerwy na kawę i ubrali się w ciuchu żeby ją wypić. O 1 w nocy ktoś nagle otwiera drzwi okazuje się, że wchodzi jej facet, o którym on nic nie wiedział. I ta dupa normalnie, że to tylko kolega się zasiedział, zrobiła 3 kawy wypili i jej facet wszystko łyknął.

  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
22 minuty temu, wojskowy33 napisał:

Dobrze, że doczytałem co Bracia piszą. Bo miałem napisać dokładnie to samoc co @RedBull1973 tylko dla mnie to jest 100%, że dymał ją inny. Liczyła, że wrócisz trochę później i za długo mu się wypinała. Potem nadszedłeś to cichosza. Odszedłeś typek wyszedł i zaczęła wydzwaniać.

Jak to było naprawdę- tego nikt nie dowie się. Masz rację. Tak też mogło być a ja sobie to racjonalizuje, gdyż nikt nie lubi, gdy męska duma cierpi a rogami rysuje się po suficie. Staram się tylko opisać możliwie jak najdokładniej to, co czuję teraz i wydaje mi się, by móc się nad tym zastanowić. Nie twierdze, iż nie macie racji- chce tylko skonfrontować to co moje z Wami. Bo ciężko być sędzią we własnej sprawie.

 

Kolego za bardzo im ufasz. Ja zaliczyłem bardzo wiele zajętych panien i gwarantuję Tobie, że to nie to. Jak by chciała ukarać to foch trwał by 3 dni itd. Ona liczy, że łykniesz ściemę i dawanie dupy innemu przejdzie jej płazem. To jest tak powtarzalny schemat i tak widoczny dla praktyków takich jak @RedBull1973 i @toreador, że aż trudno mi uwierzyć, że nie wpadłeś na pomysł, żeby powiedzieć pod drzwiami: koniec tej szopki, niech się wali z kim chce, tylko niech otworzy bo chcesz się wyspać.

Wiesz @wojskowy33, sam widzę po sobie, że łatwo pisać to komu innemu, niż samemu zastosować. Po drugie, na swoje wytłumaczenie- nie chciałem już sąsiadom tłumaczyć a później Policji i mieć całą noc w plecy. Być może źle postąpiłem, ale temat był dla mnie już zamknięty. Nawet jakby dwóch miała na raz, to i tak drzwi zamknęły się za nią :D

 

21 minut temu, Rnext napisał:

Jak mawiał dr Pasikonik - "nie ma nic bardziej podobnego do pudla niż drugi pudel. To samo tyczy się kobiet".

A swoją drogą, @Arox, kluczy do własnej chaty przy sobie nie nosisz?

 

@Rnext Noszę, oczywiście że noszę, ale moje drzwi maja taki dodatkowy zamek, który jest tylko od środka zamykany i otwierany. Taki jakby na noc. Więc, gdy drzwi sa zamknięte na niego to zostaje tylko ich wyważenie.

 

14 minut temu, RedBull1973 napisał:

@Arox, jeśli rzeczywiście jesteś pewien ,że ona Hindusa sobie wtedy nie ściągnęła na chatę, to w sumie jeszcze gorzej sprawy wyglądają...

Bo to znaczy , że jej poziom szacunku do Ciebie był skandalicznie niski...

Bo moim zdaniem ,nie wpuszczenie do własnego w dodatku mieszkania, to przegięcie gorsze niż zdrada.

 

@RedBull1973 , raczej jestem pewien, bo hindus groszem nie śmierdzi a ona do 23 pracowała. Więc nie byłoby raczej jak, by się pojawił, co nie zmienia faktu, że mogło być jak piszesz. Imprezka, koleżanki, alkoholik, jakiś przystojniak, wolna chata, bo ten wraca późno, tylko, że się zmarudziło :D Kto wie, kto wie... Dlatego  też ten temat, by było ku przestrodze jak i inne spojrzenie na kwestię.

 

P.S. @wojskowy33, u mnie na klatce światło zapala się poprzez czujki ruchu przy lampie.- nie mam włączników klasycznych, co nie zmienia faktu, że cichutko na kawkę :D 

Edytowane przez Arox
dopiski

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
12 minutes ago, Arox said:

u mnie na klatce światło zapala się poprzez czujki ruchu przy lampie.- nie mam włączników klasycznych, co nie zmienia faktu, że cichutko na kawkę

Takich akcji z cichutko na kawę to miałem pare. I jeszcze dzwoniły przed wyjściem z auta do męża z tekstami typu: "kochanie jak tam się bawisz, o której będziesz, kupić Tobie piwko żebyś miał na rano" a potem do mnie mówiły: "wróci dopiero za 3 godziny, to chodź na kawę bo nie chce mi się siedzieć samej tyle czasu". 

 

Kobiety bardzo lubią emocje, a DDA je kochają. Taka akcja, że wali ją inny, żeby zrobić Tobie na złość to dla niej norma. Kochankowi w takiej sytuacji obciągała lepiej niż Tobie na początku związku.

I dla niej to była tylko zabawa, ona myśli, że przekona Ciebie i będzie jak dawniej. Wierzy sama w to co mówi, że nikogo tam nie było, że się nawaliła. Gdybyś podpiął ją do wariografu to wyszło by, że była tylko nawalona - tak głęboko w to sama wierzy.

 

Poczytaj jakie głupoty na temat zdraty wypisują laski na formu DDA, jak same się w tym gubią i przekręcają fakty, tak żeby wyszło że nie robą nic złego. Cytat z tamtego forum:

Quote

Tak się teraz zastanawiam: czy jeżeli mamy takie podejście do zdrady, nadmiernie jej nie demonizując, to nie przestaje być ona trochę owocem zakazanym? A wiadomo, że najbardziej kusi to co zabronione:)

Ale polecam całość:

dda-a-wiernosc

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

OK, kumam z tymi drzwiami, ale to zmienia postać rzeczy, prawda? Laska pracuje do 23ciej, o 2:00 już śpi zwieziona? Licząc czasy dojazdu pewnie po 0.5h w każdą stronę miała na schlanie się do nieprzytomności ca 2h. Co ona, duszkiem z gwinta pije? Ale w sumie nieważne, bo nie o to do końca chodzi, tylko o podejście do samic. 

 

Tak na marginesie, bylismy jeszcze nastolatkami z moim najlepszym kumplem. On się tam zabujał trochę nieszczęśliwie w jakiejś lasce. Siedzieliśmy u niego w pokoju i w sumie raczej smęciliśmy. Jego ojciec wszedł do pokoju. Znał sytuację, usiadł na przeciwko nas, popatrzył to na jednego to na drugiego, westchnął głęboko, wyjął z paczki swojego ulubionego peta marki "Popularne" (wówczas tzw. "gwoździe"), odpalił od zapałki i tako rzecze - "słuchajcie, dziewczyny to puchar przechodni" - tu się zaciągnął głęboko i dodał już na kłębiastym wydechu - "od spodni do spodni". Klepnął nas dłońmi z petem w zębach po pyskach i wyszedł w chmurach dymu. Mam ten obraz w głowie do dziś, ale i tak lata zajęło mi zrozumienie tego co powiedział. 

Edytowane przez Rnext
  • Like 8

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, RedBull1973 napisał:

Bo moim zdaniem ,nie wpuszczenie do własnego w dodatku mieszkania, to przegięcie gorsze niż zdrada.

 

Pozwól @RedBull1973że podniosę jedną kwestię.

To już nie było mieszkanie Aroxa. To było ICH mieszkanie. A skoro ICH to zdecydowanie również i JEJ. A skoro JEJ to rościła sobie zasadne prawo do dysponowania nim wedle własnej woli.

To że Arox figuruje sam w akcie notarialnym jako nabywca,sam zapłacił,  że ma być może księgę wieczystą wyłącznie na siebie - to się nie liczy bo ... fuck women logic ! I tyle.

Nigdy nie miałeś takiej sytuacji, że jedna z drugą panną przez 'zasiedzenie' rościła sobie do czegoś prawo? A czy owo zasiedzenie trwało dwa tygodnie czy dwa lata - bez różnicy.

Fuck logic.

 

Propsy @Aroxza właściwą postawę w młodym wieku. Tak sobie teraz myślę, że panna przez jakiś czas będzie usilnie łasiła się byś przyjął ją z powrotem. W końcu to Ty zakończyłeś znajomość i to w konkretny sposób. Jak mówi zwichrowana kobieca logika w tych kwestach - wykazałeś wartość.

 

 

S.

Edytowane przez Subiektywny
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No cóż , masz oczywiście rację @Subiektywny - wg babskiej logiki to było już nie tylko ICH mieszkanie, ale wręcz JEJ MIESZKANIE! :lol:

To fakt, zapomniałem się!...:D

 

Pytanie do @Arox- kiedy owe wydarzenia miały miejsce ,teraz w ten weekend, czy już dawno ?

Od kiedy panna zaczęła do Ciebie wydzwaniać, jeszcze tej samej nocy ?

 

P.S.

Potwierdzam zdanie poprzedników - nam się na ogół w pale nie mieści , jakie  kłamstwa i karkołomne "myki" robią kobiety, zdradzając swoich rogaczy...

Kiedyś może trochę popiszę na ten temat.

Edytowane przez RedBull1973

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@RedBull1973

 

Sytuacja miała miejsce w ostatni weekend- w nocy z soboty na niedzielę. Jeden z naszych nocował u mnie w nocy piątku na sobotę.

 

Panna zaczęła wydzwaniać nad ranem, bo "niby" spała i nic nie słyszała. Pierwsze telefony miałem wg swojego telefonu gdzieś koło 7 rano.

 

Co do reszty wydarzeń, to miały miejsce one wcześniej. Wypisywanie do Hindusa zaczęło się z początkiem listopada, a nagłe wyjazdy do na wieczory babskie tak mniej więcej w połowie. Były ich dwa z nocowaniem we Wro. Przypadek? :D W listopadzie były jeszcze dwie poważniejsze akcje- ale pozwólcie, że nie opowiem o nich bo są zbyt prywatne.

 

21 minut temu, Rnext napisał:

OK, kumam z tymi drzwiami, ale to zmienia postać rzeczy, prawda? Laska pracuje do 23ciej, o 2:00 już śpi zwieziona? Licząc czasy dojazdu pewnie po 0.5h w każdą stronę miała na schlanie się do nieprzytomności ca 2h. Co ona, duszkiem z gwinta pije? Ale w sumie nieważne, bo nie o to do końca chodzi, tylko o podejście do samic.

 

Ona miała pracę 15 minut spacerkiem od domu, bo ja nie mieszkam we Wro, tylko pod. Tak samo najbliższy "klub" od swojej pracy miała ca. 200 m... Jak kiedyś wpadniesz, to zaznajomię Cię z topografią. :D Przecież wiesz dobrze jak i ja, że nie była pijana, teraz możemy jedynie zająć się moja postawą, co gdzie sknociłem jak i co najprawdopodobniej mogło mieć miejsce. A wszelkie uwagi słuszne, bo nad pewnymi rzeczami nawet nie myślałem. :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, Arox napisał:

co gdzie sknociłem jak 

Dlaczego podchodzisz do tego z nastawieniem, że coś sknociłeś?  Więcej samouwielbienia! ;)
Świadomy standardowo zachodzących procesów z kobietami, uzbrojony w wiedzę z forum + własne doświadczenia, zwyczajnie wszedłeś w ognisko by sprawdzić czy ogień  rzeczywiście jest gorący . Wyszedłeś z tego cały, nie poniosłeś żadnych strat, przekonałeś się bezboleśnie na własnej skórze co mogłoby się zdarzyć gdybyś postąpił jak 98% męskiej społeczności.

Sam mam podobnie. Jak na lekcji chemii - robię kontrolowane doświadczenia. 
Łykanie treści forum jest bardzo pomocne, bardzo bardzo, ale uważam, że bez niezbędnego treningu, bez pewnych doświadczeń na własnej skórze samo wchłanianie wiedzy może na niewiele się zdać. Trafi się teoretykowi pewnego dnia Zawodowa Wymarzona Księżniczka i bach, cała forumowa wiedza pęknie jak bańka, a ten poleci za miłosnym uniesieniem.
W swoje ostatnie większe doświadczenie z kobietką zainwestowałem 500zł, które odzyskałem w postaci pieniędzy + kolejnej sterty zachodzących schematów które w niej zaobserwowałem. Wyszedłem oczywiście na chama i egoiste; ale w końcu taka łatka jeśli jest się poza matrixem a mimo to obcuje się z kobietami jest rzeczą normalną.
eh pół roku już minęło od tego doświadczenia a ja wciąż nie ruszyłem dupy by to opisać. Podziwiam @Arox za szybkość działania ;) 

Edytowane przez The Saint
  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Arox napisał:

co gdzie sknociłem

Drzwi sknociłeś :D

  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Arox napisał:

Nie otworzyła, gdyż teoretycznie była z koleżankami na imprezie pożegnalnej i spiła się. Wróciła do domu przede mną, lecz była tak pijana (BlackOuT), że nie słyszała jak pół godziny napierdalałem w drzwi wejściowe, bo pukaniem tego nazwać nie można. Przy czym ja wiem jak zachowuje się po pijaku lub na kacu i rano nic z tych rzeczy nie było.

Bambura robi Cię w bambuko. Skoro była tak najebana, to jak zamknęła drzwi od środka? No chyba, że zamknął je ktoś inny z kim była :) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Arox napisał:

Wyjście było jedno- wiecie jakie! Tak, zgadza się za moje drzwi a w drzwiach nowy zamek! Panna do dzisiaj tak strasznie mnie przeprasza i obiecuje poprawę, ale wiecie ja to jest...

 

I bardzo dobrze, nie ucz dziadostwa. Ja w życiu bym sobie nie pozwolił we własnym mieszkaniu na takie zachowanie, nie podoba się, to wypieprzaj. 

 

Zasada jest zawsze ta sama, im bardziej panna poczuje się pewnie, tym bardziej będzie cwaniakować, a wszyscy wiemy, że jest to już droga donikąd. 

 

Brawo bracie, popieram :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Arox napisał:

Jak kiedyś wpadniesz, to zaznajomię Cię z topografią.

1 godzinę temu, Arox napisał:

Ona miała pracę 15 minut spacerkiem od domu, bo ja nie mieszkam we Wro, tylko pod

OMG, tylko mi nie mów, że gdzieś w okolicy Bielan(ów?) a laska pracuje w firmie na "i" S.A. 

 

p.s. Nie jestem hindusem :D Miałem tylko we Wro swego czasu dwie "znajome". A jeśli chodzi o topologię - wiem jak do nich trafić i jaki miały "rozkład normalny" ;) 

Ale spox, do Wroc mam swoisty sentyment. Może spotkamy na jakiejś imprezie aplikantkę @Subiektywny'ego ;) Byłby czad!

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Arox nie ma co wierzyć w zapewnienia o zmianie i poprawie (co pewnie wiesz). Zazwyczaj takie "zmiany" trwają przez bardzo krótki okres czasu, a potem loszka wróci do standardowych zachowań i będzie to samo albo i gorzej. Do tego wychodzi się wtedy na słabego w oczach loszki. Znalazłem utwór, który możesz jej puścić jakby próbowała Cię odwiedzić.

 

I popatrz, wystarczyło jedno spotkanie ze stulejami, żeby panna pokazała na co ją stać :lol: To nie może być przypadek! :P

Edytowane przez HORACIOU5
  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@HORACIOU5, świetne słowa w tym kawałku SKID ROW...! B)

 

Swoją drogą , zobaczcie jak niezwykle mało jest piosenek , gdzie facet śpiewa lasce  "wypierdalaj" , choćby nawet i w mniej dosadny sposób...

 

Na ogół to tylko płaczą i cierpią w tekstach...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, RedBull1973 napisał:

Swoją drogą , zobaczcie jak niezwykle mało jest piosenek , gdzie facet śpiewa lasce  "wypierdalaj" , choćby nawet i w mniej dosadny sposób...

 

Natomiast panie mają pieśni pochwalające choćby swoją tuszę lub zlewanie facetów (inna piosenka tej świnki) :

 


A jak jesteśmy w temacie piosenek, muzyki, to BFF przecież jedzie ładnie po białorycerstwie, wartości relacji d/m itd. Ciekawe czy chłopaki na bazie swoich doświadczeń i przekonań tworzą te teksty. W każdym razie trochę panien z tych " luzackich " słucha ich, bo twierdzą, że to takie niby tylko na żarty, w krzywym zwierciadle wszystko, pastisz...

 

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×