Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Długowłosy

PMS, okres i foch – czyli mogę wszystko, a Ty masz to akceptować!

Rekomendowane odpowiedzi

I wracamy do tematu który już parę razy na tym forum się pojawiał. Być może kozojebcy mają rację, jak czasem tłuką te swoje baby. Ma rację Marek mówiąc, że dąży do równouprawnienia pomiędzy płciami, ponieważ obecnie kobiety są uprzywilejowane na bardzo wielu płaszczyznach. Oczywiście nie jestem za tym, aby baby tłuc. Ale podczas ostrej sprzeczki z babą czasem mnie korci zapytać, czy jest za równouprawnieniem i jak odpowie że tak, to jej zajebać tak z liścia. Jak równouprawnienie, to równouprawnienie. Konsekwencja w działaniu to podstawa.

 

Równouprawnienie: Jak trzeba wnieść pralkę na 2 piętro to ono się kończy. Z drugiej strony to kobiety są 9 miesięcy w ciąży, rodzą dzieci i potem że tak powiem jak męska szowinistyczna świnia "są ujebane" w pieluchy przez 2-3 lata. Ja bym nie dał rady. A z kolei faceci idą na wojnę, giną, często tracą kończyny. Faceci pracują w kopalniach i hutach. Trudno tutaj znaleźć rozsądek. Kobiet ogólnie na logikę się nie da. Bo toto nie myśli, tylko czuje.

 

Jak to u mnie było. Z pierwszą (EX) to nigdy nie gadałem, bo ona mózgu nie miała. A z drugą: Ja jak już bywałem fest wkurwiony na babę przez jej PMS to wychodziłem z chaty ze słowami, że mam dość, wypierdalam, bo tu się kurwa nie da żyć itp bla bla bla. Baba oczywiście się rzucała na mnie z przeprosinami i mówiła "nie odchodź" - no kurwa kino-oko. :D I się z tego potem śmialiśmy - taki reset.

 

Obecna eM czasem miewa PMS, ale to relacja LAT więc jakoś dajemy radę, chociaż jest skrajnie wredna. Najwredniejsza baba jaką w życiu znałem. Bez względu na to czy ma PMS czy nie ma PMS. Może to mnie kręci. :D Ona intelektualnie rozgarnięta jest, ale jak wspomniał @Rnext swojego babstwa czasem nie przeskoczy.

 

Wg mnie lekarstwo na PMS? Wyjechać na ten czas z kumplami i zostawić babę samą ze sobą. Niech się wyżywa na kimś innym. Jedyne wyjście - zejść z drogi. Na logikę nie da rady.

Edytowane przez Grzenio
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Grzenio napisał:

Być może kozojebcy mają rację, jak czasem tłuką te swoje baby

 

 

Nie nie mają.

Kto pierwszy sięga po przemoc w relacjach interpersonalnych okazuje swoją bezsilność i słabość.

Życie z wariatką kończysz prostym - "cześć" + zestawem zachowań (nagrywanie etc.) które omówił @Silny w audycji o borderkach.

Tylko prostak ucieka do bicia słabszego, jeśli nie został zaatakowany.

W przypadku jakichkolwiek problemów z policją / sądem jeśli uderzysz kobietę leżysz i robisz pod siebie.

Myślmy - to my pchamy historię do przodu - i nie dajmy się prowokować ;)

 

  • Like 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Długowłosy Nigdy babie nie przyłożyłem. Facetowi też nie. Raczej schodzę z drogi każdemu. Ale jak widzę czasem jak się kobiety potrafią zachowywać i ile w nich jest agresji i podłości to brak słów. A niby słaba płeć. Nikogo nie należy bić - wiadomo.

 

Byłem kiedyś u kosmetyczki. I nałożyli mi jakieś chujstwo na mordę i musiałem leżeć przez 30 minut. Było to tak zorganizowane, że sufit był dużo wyżej niż ściany i było dokładnie słychać o czym rozmawia jakaś kobieta lat tak z 55 z kosmetyczką lat 25 w boksie obok. Ja tego nigdy nie zapomnę, ale poziom tej rozmowy i tematyka - dramat. Uwierz, że poziom rozmów kobiet pomiędzy sobą jak są pewne, że żaden facet ich nie słyszy to poziom wychodka. Widziałem tą babkę lat 55. Elegancka kobieta, ładnie ubrana. :o takie oczy zrobiłem.

 

Masz racje. Przemoc niczego nie załatwia.

  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 minuty temu, Grzenio napisał:

Masz racje. Przemoc niczego nie załatwia.

 

    A jak teraz odpowiesz na agresję fizyczną kobiety? Nigdy nie uderzyłeś kobiety wcześniej, wychodziłeś z domu, ja też tak postępowałem, później jakieś zjebane telefony, do skutku abym wrócił.

Teraz po lekturze forum od prawie dwóch lat, nigdy więcej już tak bym nie postąpił. Zwrotny liść załatwia sprawę na 100%. Bez większej przemocy. Najpierw zwarcie styków u baby, później refleksja i na końcu.

Misiu kocham Cię, oczywiście bez przeprosin za swoje zachowanie. Zastosowałem to jeden raz i to po uprzednim uprzedzeniu że uderzę ją jak się nie odczepi. Zbawienne dla baby, uwierzcie.

  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Długowłosy napisał:

Okres oraz PMS (Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego) to jedno ze standardowych, kobiecych zagrań

 

Taa.


A jak Halina spotyka samca alfa, dzianego księcia,  nawet podczas PMS, to wszystkie objawy znikają.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Adolf Teraz jestem w LAT z kobietą, która raczej mnie nie uderzy. A jeśli wyczuję, że to mi grozi, to przestane się z nią spotykać. Poza tym kiedyś pisałem, że moje kryterium fizycznej urody to taka wyciągnięta z doła z Auschwitz. Rozmiarówka ze sklepu 5-10-15. Rozmiar 36. Waga max 48 kg. Przy moim ponad 100kg to mógłbym zabić. :D Po co mi to. Moja 2. EX to taka trochę locha - wg niej samej lachon - nigdy nie wiedziałem ile waży (pewnie z 70kg). Ją trzeba było tłuc. :D:D:D 

 

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, kootas napisał:

A jak Halina spotyka samca alfa, dzianego księcia,  nawet podczas PMS, to wszystkie objawy znikają.

    

   Tak, ale tylko w okresie lofciania, do czasu usidlenia. Później standard. Chyba że Alfie nie zależy, bo i tak znajdzie nową.

 

4 minuty temu, Grzenio napisał:

moje kryterium fizycznej urody to taka wyciągnięta z doła z Auschwitz. Rozmiarówka ze sklepu 5-10-15. Rozmiar 36. Waga max 48 kg.

    Obawiam się że takie suchotyczki mają największy poziom agresji w sobie. Jeszcze jak pracowałem w organach, to tego typu kobiety miały największy poziom agresji w sobie.

Coś jak pchła skacząca po dużym żywicielu.:D

  • Like 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cholera i tyle starania się dla chwili seksu... Super tekst, znowu w punkt. Strasznie mnie wkurza to zrzucanie odpowiedzialności z kobiet na cały świat a zwłaszcza na mężczyzn. 

Z kumplem wymyśliliśmy teorię, że kobiety tak naprawdę to nam zazdroszczą i chcą być nami. Frustracja się bierze stąd, że je ogranicza w pewnym sensie biologia więc się potem wyżywają. Ale to tylko teoria.

 

Niezgodzę się tylko do jednego. The XX - Intro działa podobnie w mieście gdy niebo pochmurne :)

  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Grzenio napisał:

 

Byłem kiedyś u kosmetyczki. I nałożyli mi jakieś chujstwo na mordę i musiałem leżeć przez 30 minut. Było to tak zorganizowane, że sufit był dużo wyżej niż ściany i było dokładnie słychać o czym rozmawia jakaś kobieta lat tak z 55 z kosmetyczką lat 25 w boksie obok. Ja tego nigdy nie zapomnę, ale poziom tej rozmowy i tematyka - dramat. Uwierz, że poziom rozmów kobiet pomiędzy sobą jak są pewne, że żaden facet ich nie słyszy to poziom wychodka.

 

 

Raz u mojej byłej która mieszkała ze współlokatorko-psiapsiółką trochę się zalałem ale nie tak w opór tylko kontrolnie a że byłem zmęczony  to położyłem się spać. Jakoś nie mogłem zasnąć ale panny myślały że jestem nabity w trzy dupy więc gadały jakbym nie słyszał. Na swoje i mojej byłej szczęście nic złego o sobie nie usłyszałem ale poziom był i tak żenujący. Takiego pierdolenia kotka daaawno nie słyszałem. Zauważyłem że już później jak się tematy konczyły klepały nawet na temat nowo kupionego domestosa i kostki do kibla. Byle tylko nie zamknąć jadaki. Brakowało tylko : rano sobie śpie, śpie -ja też, ja też. Jak rano wstałem po wieczornym pieprzeniu od rzeczy nie było śladu, oba kameleony rozmowne i rezolutne jak po sorbonie. Dziś jedynie żałuję że nie przeleciałem tej współlokatorki bo była na wyciągnięcie ręki. Może dalej jest ale wszystko co związane z byłą omijam.

Edytowane przez jaro670

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Artem napisał:

Z kumplem wymyśliliśmy teorię, że kobiety tak naprawdę to nam zazdroszczą i chcą być nami.

 

Z kumplem Zygmuntem Freudem. ;)

 

  • Like 6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś moja kuzynka w przypływie szczerości, przyznała mi się, że ona perfidnie wykorzystuje PMS. Może się wyżywać na otoczeniu a potem się usprawiedliwiać swoim stanem hormonalnym. Cieszyła ją ta możliwość ewidentnie. 

Zacząłem się wtedy zastanawiać (wątpić), czy im wtedy naprawdę odbija, czy po prostu takie są, gdy dostają do ręki usprawiedliwienie. 

  • Like 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z drugiej strony jakby człowiek przez całe życie odwalał teatr i grał pod publikę byleby się nikt nie obraził to kiedyś zawór musi wywalić. Tylko kto im każe. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@jaro670 kto? Społeczeństwo. A dalej z tym idzie kultura masowa, media, wzorce kulturowe i trendy, które łykają loszki jak młody pelikan. A gdy ten wzór zostanie wprowadzony w życie to wtedy same loszki są dla siebie największymi wrogami. Ciągle w większości czują potrzebę do bycia NAJ co też się wiąże z biologicznymi pragnieniami (bo rywalizacja w stadzie) ale i tym co kultura narzuca. To tak jak faceci z kompleksami, którzy budują swoją wartość bo kupili skodę na przykład :) 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Rnext napisał:

Kiedyś moja kuzynka w przypływie szczerości, przyznała mi się, że ona perfidnie wykorzystuje PMS.

 

Trzeba rozróżnić dwie rzeczy:

1. Fizyczny ból (np. piersi) oraz złe samopoczucie - to rzeczywiście może mieć miejsce

2. Wyładowywanie się za to na wszystkich, którzy się napatoczą.

 

Samiec również miewa złe nastroje ale jeśli jest normalny nie wyżywa się na wszystkich naokoło. Samice mają tendencję do takich zachowań, co więcej, świetną podkładkę społeczną "bo mam okres".

 

Uważam, że już na wstępie znajomości należy wytyczyć pewne granice żeby potem nie mieć co miesiąc piekła plus "kup mi / zrób mi / daj mi bo ja się źle czuję" kiedy tylko danej damie przyjdzie na to ochota.

 

Pomoc - jak najbardziej. Dawać się wykorzystywać i szmacić - nigdy.

  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Pogromca_wdów_i_sierot napisał:

Z kumplem Zygmuntem Freudem. ;)

 Serio on to napisał? Mam go na liście do nadrobienia :) 

 

EDIT:

@Długowłosy trzeba być naprawdę czujnym, żeby odróżnić kiedy faktycznie tej pomocy potrzebuje a kiedy wykorzystuje. Eks mojego kumpla zaczynał boleć brzuch gdy miała sprzątać w mieszkaniu. No i jak udowodnisz że udaje? To jest moim zdaniem trudne do wykrycia i wymaga sporej czujności. No ale nie niemożliwe. 

Edytowane przez Artem
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Długowłosy napisał:

- Posłuchaj Skarbie co chcę Ci powiedzieć. Nie życzę sobie żebyś tak się zachowywała w stosunku do mnie. Nie tłumaczą Cię żadne PMSy czy inne gówna – czy, kiedy mi coś w życiu nie idzie albo czuje się zmęczony -  odwala mi tak jak Tobie? Czy ja się na Tobie wyżywam? Jeśli coś Cię boli, źle się czujesz, powiedz o tym i idź się połóż, a ja zrobię obiad. Będę Ci pomagał ale nie dlatego, że „muszę Cię zrozumieć” ale dlatego, że każdy może mieć cięższe chwile. Prawda jest natomiast taka, że nic nie tłumaczy Twoich fochów i agresji. Nie mam w życiu czasu na kogoś, kto będzie wampirem energetycznym, psuł mi nastrój tudzież spowalniał moje dążenie do realizacji celów. Jeśli chcesz to robić to ja wysiadam – Twoja decyzja. Obydwoje nie mamy problemu ze znalezieniem następcy drugiej strony więc serio, choć Cię lubię i chcę się z Tobą spotykać, nie zniosę takiego gówna emocjonalnego. Twój wybór – idziesz się położyć, robię Ci ciepłą czekoladę, czekasz na obiad w spokoju albo ujadasz dalej ale do pustego mieszkania, a w niedługiej perspektywie, innego kolesia.

 

W moim mniemaniu to powinno byc tak:

"Robię sobie kawę i masz teraz czas żeby przeszło Ci to idiotyczne zachowanie. Jak jesscze raz zobacze takie jazdy z Twojej strony to wyjdę, pójdę w chuj i wrócę za 3 godziny i gowno mnie to interesuje co bedziesz czuła. "

 

Teraz to mądrości mogę pisać bo pod koniec związku dopiero odzyskiwałem siebie i stać mnie było na takie zachowanie ale powiem tylko tyle ze panna na końcu bała się jakkolwiek mnie zdenerwować bo wiedziała ze granica jest cienka.

 

A zaczęło się gdy byłem z nią w Egipcie i nastało moje przebudzenie. Ona zaczyna jazdy ze jej nie kocham już, ze przez Marka mi odjebalo, ze nie chce zaręczyn a przecież kiedyś chciałem... kładła się na ziemi, rzucała wszystkim, groziła ze cała noc będzie spać na balkonie a mi myśli kłębiły się głowie i nie mówiłem nic bo słowa Marka rozbrzmiewaly coraz bardziej. Wtedy gdy ona rycząc zaczynała mnie szarpać za ubrania ja wstałem mówiąc:

- masz 5 minut żeby ogarnąć to co masz teraz w głowie jak nie to wychodzę i wracam za 3 godziny

Tylko tyle 

nic więcej 

 

 

Tak tez zrobiłem. Wróciłem najebany i zadowolony bo pogadałem sobie z barmanem. 

Po powrocie locha zapłakana bo myślała ze poszedłem bawić się z innymi pizdami. Seks był wtedy niesamowity;] bardzo szybko jej przeszło;) ja zaoszczędziłem czasu nerwów i przy okazji świetnie się bawiłem podczas gdy ona dostawała szału macicy ( dosłownie) ;] 

 

Jaki z tego morał? Jeżeli kobiecie odwala to od razu oznajmiamy jaka będzie kara. Wystarczy ze raz zobaczy ze nie żartujesz i na dłuższy czas macie spokój. Na dłuższy bo ona znowu kiedyś spróbuje ale to będzie się działo coraz rzadziej. 

Proponuje stosować takie kary na każda sytuacje a po czasie nastąpi harmonia i spokój nawet podczas miesiączki. 

Pamietajcie, kobiety to tak na prawdę małe dzieci. Czy jest coś lepszego niż zastosowanie kary gdy dziecko robi coś źle? 

Czy gdy dziecko dostanie raz czy dwa przez tyłek będzie wiedziało ze ma tak nie robić? 

W przypadku kobiet twarda łapa dla faceta to zbawienie. Nie chodzi tu jednak by ją tłuc jak kotleta tylko by być oschłym i nie do ruszenia facetem który egzekwuje zachowanie tego dorosłego dziecka jakim jest kobieta bo wchodząc z nią w związek ON STAJE SIĘ ZA NIĄ ODPOWIEDZIALNY!!!! Właśnie dlatego mówimy na kobiety duże dzieci.

 

Tak się mówi ze trudny związek potrafi rozjebac faceta tak ze nie będzie się potrafił pozbierać... dla mnie to była świetna lekcja od życia i będę dziękować za to mojej byłej do końca swoich dni. Sztuka opanowania i skurwysyństwa najbardziej wchodzi nam w krew w najtrudniejszych warunkach. Mam nadzieje ze tez dojdziecie do takich wniosków

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zbolenie lasek w PMS jest w większości przypadków oczywiście bezdyskusyjne. Ale zupełnie przy okazji spójrzmy jak są przedstawiani medialnie, niedysponowani i zbolali faceci -  jednym słowem: pogarda. Nawet gdzieś mi taka reklama ostatnio mignęła. Niedojda w łóżku z czerwonym nosem i litościwie-heroiczna jego pani, krzywiąca mordę z pobłażaniem, podając mu cośtam do ręki, bo sam nie może sięgnąć. Wyglądał przy tym jak kretyn porozumiewający się z otoczeniem jaskiniowymi monosylabami. No świetnie.

Ale to tak na marginesie.

Edytowane przez Rnext
  • Like 7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, Rnext napisał:

Ale zupełnie przy okazji spójrzmy jak są przedstawiani medialnie, niedysponowani i zbolali faceci -  jednym słowem: pogarda. Nawet gdzieś mi taka reklama ostatnio mignęła. Niedojda w łóżku z czerwonym nosem i litościwie-heroiczna jego pani, krzywiąca mordę z pobłażaniem, podając mu cośtam do ręki, bo sam nie może sięgnąć. Wyglądał przy tym jak kretyn porozumiewający się z otoczeniem jaskiniowymi monosylabami. No świetnie.

Ale to tak na marginesie.

 

Jeśli ktoś skończył już 25 lat (czyli strzał hormonów) doskonale wie, że bywają momenty, kiedy jest zmęczony fizycznie robotą i pochodnymi albo po prostu od stresu psycha siada i wtedy kaplica - nie stanie choćby w łóżku leżała bogini..

Jeśli baba zaczyna pieprzyć jakiekolwiek durne teksty wtedy - szmaty w łapę i do domu (ona albo samiec - w zależności gdzie się akcja dzieje).

Je trzeba od razu oduczać tych debilnych zachowań o których piszesz Bracie - "cosmo" i pochodne robią im kupę w mózgu - facet ma być 24h/365 dni na "stand by".

Jasne - a potem w okolicach 40stki wąchać kwiatki od spodu bo był "skuteczny" zawał.

Nas też może coś boleć, my też mamy "gorsze dni" i chwile słabości i zwątpienia - i świętym obowiązkiem kobiety w związku jest nas wtedy wesprzeć - jeśli tego nie rozumie - niech nie oczekuje jakiegokolwiek współczucia wtedy, kiedy ona jest "w dołku". A pamiętajmy - one mają go dużo częściej niż my.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Długowłosy z drugiej strony teraz mam wrażenie, że jak tylko kobieta zobaczy, że facet ma gorsze dni to zamiast mu pomóc potrafi mu jeszcze dodatkowo dowalać i postrzegać jako słabego. Od jakiegoś czasu wsparcie ze strony loszek staje się czymś mitycznym jak yeti. Niby jest, ale jakoś ciężko je dostrzec. Ewentualnie samica potrafi faceta wesprzeć tylko po to, aby później móc mu to wypominać do usranej śmierci jak to ona mu wtedy pomogła a on jej się powinien za to odwdzięczać przez lata. Naturalnie kiedy to facet ją wspiera to wtedy jakoś dziwnym trafem szybko o tym zapominają ;)

Edytowane przez HORACIOU5
  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, HORACIOU5 napisał:

Ewentualnie samica potrafi faceta wesprzeć tylko po to, aby później móc mu to wypominać do usranej śmierci jak to ona mu wtedy pomogła a on jej się powinien za to odwdzięczać przez lata. Naturalnie kiedy to facet ją wspiera to wtedy jakoś dziwnym trafem szybko o tym zapominają ;)

 

Haha przypomniała mi się pewna sytuacja z dobrą koleżanką ze studiów, której od początku dużo pomagam - wysłała mi opracowane pytania na egzamin z żartobliwym tekstem "proszę bardzo, to za 4 lata pomagania mi i na kolejne 100 lat". Traf chciał, że były tam drobne błędy, więc poprawiłem je i tego samego dnia, wieczorem, odesłałem pannie z takim samym tekstem "to za kolejne 100 lat pomagania mi w każdej potrzebie". Ta moja koleżanka odpisała mi wtedy "a z tymi 100 latami to przesadziłeś, za to, że dostałeś ODE MNIE te pytania i parę z nich poprawiłeś?" Odpisałem jej, że za to, że przez 4 lata jej cięgle pomagam, to chyba uczciwa oferta. Odpisała oschle "no nie bardzo".

 

Także tego, to tyle w kwestii pomagania samiczkom. Na uczelni kilka razy spotkałem się z "wyliczaniem" pomocy, koleżanka wysłała mi coś kilka dni wcześniej i do mnie z tekstem "wyślesz mi swoje notatki?, przypominam ci, że dostałeś ode mnie pytania, więc wypadałoby się odwdzięczyć". Chuj z tym, że przez kilka lat nieustannie jej we wszystkim pomagam i stosunek mojej pomocy do jej wynosi jakieś 250:1. Najważniejsze, że ona raz mi pomogła, więc muszę za to zapłacić, a ta wcześniejsza moja pomoc się nie liczy.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
27 minut temu, HORACIOU5 napisał:

@Długowłosy z drugiej strony teraz mam wrażenie, że jak tylko kobieta zobaczy, że facet ma gorsze dni to zamiast mu pomóc potrafi mu jeszcze dodatkowo dowalać i postrzegać jako słabego.

 

Nie, jeśli widzi w tym swój interes.

Popatrz na to w ten sposób - kobieta wiąże z Tobą nadzieje na pewien status majątkowy. Jeśli ma choć gram inteligencji - styki zadziałają na zasadzie - ok, przecież jeśli on straci to i ja też.

 

Z trzeciej strony jest tak, że nie dasz rady być 24h / 365 dni w roku maczo / alfą-sralfą etc. dlatego też aby takie zachowania miały miejsce:

1. Musisz być wartościowym facetem z którym opłaca się być (czyli Pani "czuje motylki w brzuszku" a tak naprawdę widzi siebie w lepszym niż inne loszki samochodzie, domu, ciuchach etc.)

2. Musisz zrozumieć, iż kobieta to nie jest coś danego na stałe ale związki mogą w każdej chwili się rozpaść i mieć na to, mówiąc po męsku, wyjebane ;)

 

Po raz kolejny powtórzę aby być dobrze zrozumianym - samica pomoże Ci tylko, jeśli ma w tym interes. Te inteligentniejsze myślą ciut bardziej długofalowo.

 

Oczywistością jest natomiast, iż jeśli Twój "słabszy okres w życiu" potrwa dłużej małpka już zacznie się rozglądać za bardziej stabilną finansowo gałęzią ;)

 

Temat jest jednak o tym, że kobietę, jak dziecko należy nauczyć - nic nie wymusi złym zachowaniem, a za dobre dostanie nagrodę, a za złe karę.

 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to Bracia ja chyba będę tutaj jakimś fenomenem, ale do tej pory każda kobieta, z którą byłem w związku podczas tego słynnego PMS, nie wyżywała się na mnie w żaden sposób. Po prostu byłem informowany, że "ciocia" przyszła i tylko było delikatne jęczenie, że cycki bolą itp. Tak, to była bardzo pozytywna cecha, która dziwnym trafem łączyła wszystkie moje byłe kobiety :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To też ma chyba znaczenie w którym stadium związku się jest. U mnie na początku była masa troski z jej strony, jak chorowałem to wprowadziła się do mnie na miesiąc( chciała for ever ale powiedziałem że musimy to przemyśleć :) ) i ogólnie była do cyca przyłożyć. Jeszcze mówiła że lubi mnie chorego bo wtedy jestem uległy, mniej oschły i taki kochany.

Pod koniec znajomości jej reakcja na zapalenie oskrzeli była - takie życie, są lekarze jakbyś nie wiedział helołłłł. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
      https://apynews.pl/google-przywraca-reklamy-logan-paul
      O aferach z Loganem Paulem w roli głównej w ostatnim czasie pisaliśmy już wiele razy, jednak tym razem wydaje się, że twórca powoli wychodzi na prostą.

      Ostatni wpis o Loganie pojawił się u nas około dwa tygodnie temu. Pisaliśmy w nim o przyszłości Logana Paula według Susan Wojcicki, dyrektor generalnej YouTube'a. Jednymi z konsekwencji, jakie go spotkały po filmie z Lasu Samobójców i strzelaniu do zdechłego szczura było wyłączenie reklam na jego kanale, co oznaczało spore straty dla twórcy. 
       
      Według serwisu Polygon reklamy mają wrócić na kanał Logana Paula, jednak będzie on poddany 90-dniowemu okresowi próbnemu, podczas którego monetyzacja filmów będzie możliwa, jednak nie pokażą się one w liście rekomendowanych, a powiadomień na głównej stronie YouTube o jego nowych filmach nie zobaczą osoby, które go nie subskrybują. Istotne jest też to, że Logan cały czas nie jest uwzględniany w bardziej dochodowym programie Google Preferred. Z jednej strony dotarcie do szerszego grona osób będzie utrudnione, jednak z taką liczbą subskrypcji i rozpoznawalnością Logan powinien sobie poradzić. 
    • Przez MoszeKortuxy
      http://archive.is/6jNae#selection-1321.0-1321.101
      Feministyczna trwa w najlepsze. Najpierw wkleję wam artykuł, a potem pokażę pewne ciekawostki  
       
      Szwedzka vlogerka Clara Henry nagrywa filmiki o gwiazdach, jedzeniu i seksie. Ale najwięcej kontrowersji wzbudziło jej wideo o okresie. Postanowiła więc napisać książkę "Tak, mam okres, a co?" - o tym, dlaczego fakt, że połowa ludzkości co miesiąc krwawi, wciąż jest tematem tabu.
       
      Twój kanał na YouTube ma pół miliona subskrybentów. W filmikach opowiadasz o wszystkim - Justinie Bieberze, włosach na nogach, pomarańczach. Ale książkę napisałaś o miesiączce. Dlaczego?
       
      - Nikogo nie dziwiło, gdy opowiadałam szczerze o swoim życiu, dopiero filmiki o okresie wywołały tysiące komentarzy. Zaczęło się od wideo o tym, jak poradzić sobie z bólem brzucha. Wszyscy bagatelizują skurcze miesiączkowe. Mówią: weź apap, poczekaj, aż urodzisz, to zrozumiesz, co to cierpienia, nie narzekaj. A przecież wiele kobiet przeżywa co miesiąc katusze niemal tak intensywne jak podczas porodu. Ja wielokrotnie skręcałam się z bólu, leżąc w łóżku z termoforem. Ból wyłączał mnie z życia na cały dzień. Postanowiłam o tym opowiedzieć.
       

       
      Jaka była reakcja twoich fanów?
       
      - Ludzie zaczęli nazywać mnie "Menstruation Clara". Co trzeci komentarz pod filmikiem brzmiał: "o tym się nie mówi". Część dziewczyn dzieliła się ze mną swoimi sprawdzonymi sposobami na ból. Reszta fanek zaczęła prosić o więcej informacji. Szesnastolatki pytały, czy to, że nie mają okresu, oznacza, że coś jest z nimi nie w porządku. Podobnie dziesięciolatki, które już miesiączkują. Generalny wydźwięk był taki, że z nami, dziewczynami, zawsze coś musi być nie w porządku... Dorastające dziewczynki zadawały mi pytania, których wstydziły się przed matkami, nauczycielkami czy koleżankami. A ja przecież nie byłam ekspertką od miesiączki, tylko dziewczyną, która odważyła się o tym mówić. I to obcą, z internetu. Postanowiłam zrobić research, opowiedzieć o moich doświadczeniach, ośmielić inne kobiety, żeby zaczęły rozmawiać o tym, co przeżywają raz w miesiącu. Im bardziej czułam, że to temat tabu, tym bardziej dla dobra innych kobiet chciałam je przełamać. Gdy obalimy tabu, będziemy bliżej obalenia patriarchatu.
       
       
      Dlaczego rozmowa na ten temat jest tak ważna? Okres to przecież nic ciekawego. Coś do czego kobiety są przyzwyczajone. Od najmłodszych lat nauczone ukrywać, że mają "te dni". W telewizji śniadaniowej w Polsce nie chciano przeprowadzić z tobą wywiadu, bo "o tym się nie rozmawia".
       
      - No właśnie, sama widzisz, że mamy z tym problem. Uczymy się taktyk ukrywania okresu - nosimy ciemne ubrania, chowamy podpaski czy tampony głęboko do kieszeni albo torby, złe samopoczucie tłumaczymy bólem głowy. Mimo że jestem Szwedką, a my, Szwedzi, uchodzimy za postępowych, z moją mamą też nie mogłam pogadać o tym, jak bardzo boli mnie brzuch. Gdy zauważyła, że podczas okresu brudzę prześcieradło, kupiła mi czerwony ręcznik, który kładłam na łóżku. Po premierze mojej książki matki nastolatek pisały do mnie: "Dzięki, teraz my nie musimy o tym rozmawiać, wystarczy, że podarujemy córce książkę". Nie, to tak nie działa! Każda dziewczynka potrzebuje zaufanej osoby, żeby porozmawiać o jednym z najbardziej dojmujących doświadczeń w swoim życiu. I nie tylko matki! Ojcowie też powinni o tym wiedzieć.
       

       
      Ale nawet w szkole niewiele dowiadujemy się na temat menstruacji. Piszesz, że dziesięcioletnie dziewczynki wysłuchują na lekcji dziesięciominutowej pogadanki o tym, że przez większość dorosłego życia będą raz w miesiącu krwawić. I już, koniec. Są pozostawione same sobie. A chłopcy w tym czasie siedzą w innej sali, zakładając prezerwatywy na banana. Dlaczego utarło się, że mężczyzn okres nie dotyczy?
       
      - No właśnie! Chociaż nie mają macic, codziennie mają do czynienia z ich posiadaczkami. Chyba powinni sobie z tym jakoś radzić. Niewiedza wzmaga szowinizm. W książce w żartobliwy sposób piszę o tym, jak poradzić sobie z komentarzami w stylu: "Masz okres, czy co?". Zamiast się czerwienić, odpowiedzmy: "Tak, ale nie dlatego tak reaguję", albo "Nie, po prostu się z tobą nie zgadzam", albo "Będę miała za tydzień, ale co to ma wspólnego z naszą rozmową?".
       
      Poświęcasz też uwagę PMS-owi, zastanawiając się, czy kobiety powinny mieć prawo do dni wolnych albo do urlopu na żądanie z powodu problemów zdrowotnych związanych z okresem.
       
      - Każda kobieta inaczej przeżywa PMS, a potem okres. Niektóre - tak jak ja - nie są w stanie funkcjonować normalnie, a oczekuje się od nich, że pójdą do pracy, ugotują obiad, pobawią się z dzieckiem. Co zrobić? Kłamać, że ma się grypę? Przecież okres to stan nadzwyczajny. "To nie choroba", mówią mężczyźni. A dlaczego oni mają o tym decydować? Gdyby krwawili, daliby sobie płatny urlop, a podpaski rozdawali za darmo.
       
      Z humorem opisujesz nastrój towarzyszący oczekiwaniu na pierwszy okres. Czy to był dla ciebie prawdziwy przełom? Poczułaś się wtedy kobietą?
       
      - Nie, nie poczułam się od razu kobietą, ale na pewno nie mogłam się tej chwili doczekać, bo większość koleżanek miała ten pierwszy raz już za sobą, więc czułam się wykluczona. A i tak pierwszy okres mnie zaskoczył. Stało się to w szkole, więc nie wiedziałam, co zrobić. Zamknęłam się w toalecie.
       
      Jakie to było uczucie?
      - Lepkie (śmiech). Mamy mówią nam o tym, że okres stanie się naturalną częścią naszego życia, ale często zapominają uświadomić nam, jak dojmująco fizjologiczne to przeżycie. Przecież wydobywa się z nas ciepła, klejąca, wilgotna krew. To dosyć przerażające, prawda? Na domiar złego w podpasce czujesz się, jakbyś nosiła pieluchę, boli cię brzuch, płaczesz bez powodu.
       

       
      Ja nie miałam okresu od dawna, bo niedawno urodziłam dziecko. Nawet nie wiesz, jak wolna się czuję! Ale jest w tym pewna ambiwalencja, bo przecież nauczono nas myśleć, że dopiero okres sprawia, że jesteśmy pełnowartościowymi kobietami. Gdy przemija, zaczyna się menopauza. Czy dla ciebie kobiecość ma ten fizjologiczny korelat? Co dla ciebie oznacza bycie kobietą?
       
      - Wyglądam jak kobieta i tak się zachowuję. Mam długie włosy, maluję się, chodzę na manikiur, bo tego jestem nauczona. I lubię czuć się atrakcyjną. Ale nigdy nie myślałam o sobie jako o kobiecie. Ważniejsza jest dla mnie kategoria dorosłości. Poczułam się samodzielna, gdy wyprowadziłam się z domu, zaczęłam na siebie zarabiać, założyłam kanał na YT. Czuję się człowiekiem. I dlatego, że jestem takim człowiekiem, który ma okres, mam dosyć stygmatyzacji kobiet.
       
      Nie wierzysz w to, że kobiety są słabsze albo silniejsze od mężczyzn?
       
      -  Siła fizyczna nie ma znaczenia. Ale jeśli już o tym mówimy, to możliwe, że fizycznie jestem nawet silniejsza od wielu mężczyzn, bo całe życie ćwiczę. Nie wspominając już o sile psychicznej, bo tu to kobiety mają przewagę. Przecież zawsze zajmowały się domem, troszczyły o rodzinę, prowadziły gospodarstwo, zarządzały pieniędzmi - to wymaga siły. Teraz jest jeszcze trudniej, bo te obowiązki łączymy z pracą, często za mniejsze pieniądze niż mężczyźni.
       
      Oczekujemy od siebie za dużo?
      - Tak jesteśmy wychowane. Chcemy troszczyć się o wszystkich, same udając, że czujemy się świetnie. Mężczyźni mają większą wolność. Ten brak równowagi nie działa na korzyść żadnej płci.
       

      Denerwują cię też oczekiwania związane z pięknem? Ty jako vlogerka pokazujesz swoją twarz codziennie - miewasz kompleksy?
       
      - Na influencerach ciąży szczególna odpowiedzialność. Jeśli pokazujemy wyłącznie wyretuszowaną wersję siebie, dzieciaki, które nas oglądają, będą miały nierealistyczne oczekiwania w stosunku do siebie samych. Dlatego musimy być prawdziwi. Wystarczy wrzucić selfie bez makijażu.
       
      Ważnym przełomem w moim życiu było to, że przestałam golić pachy. Ta decyzja wciąż wzbudza gigantyczne kontrowersje, a przecież nikogo nie powinno obchodzić, gdzie rosną mi włosy. Depilacja to opresja. Zrozumiałam to, gdy po raz pierwszy pozwoliłam włosom odrosnąć. Czułam do siebie obrzydzenie, tak głęboko mam zakodowane, że piękno jest gładkie. A przecież mój chłopak nie musi wstydzić się swoich włosów. Dla mnie w feminizmie chodzi właśnie o wybór. Możesz mieć włosy pod pachami, pełny makijaż - jak chcesz.
       
      W normatywnym społeczeństwie faceci powinni chcieć uprawiać seks z pięknymi kobietami, a okres sprawia, że to miejsce, które jest niejako przeznaczone dla przyjemności mężczyzny, staje się brudne, skażone. Kobiety przestają być pięknym przedmiotem pożądania.
       
      To dlatego w reklamach podpasek krew jest niebieska?
       
      - W reklamach nie tylko nie możemy pokazać prawdziwego koloru krwi, ale nie możemy nawet powiedzieć słowa "miesiączka". Zamiast tego używamy eufemizmów w stylu "te dni". Mężczyźni chcą widzieć plastikowe lalki, a nie pełnokrwiste kobiety. Mamy być pozbawione "obrzydliwej" fizjologii. Boją się, że jak coś całkiem dosłownie wypływa z kobiety, to tak jakby rządziły nią demony.
       
      O kobiecie myśli się jak o częściach ciała. Każda z tych części może być chudsza i piękniejsza - usta, brzuch, pupa. Uroda to wciąż najważniejsza kobieca cecha. Już małym dziewczynkom mówi się, że piękno daje przewagę. Kobieta nie może się więc pocić, puszczać bąków, krwawić.
       
      To może zmienić edukacja seksualna. W Polsce praktycznie nieistniejąca. Jej pozostałości budzą kontrowersje w środowiskach prawicowych. Jak przedstawia się sytuacja w Szwecji?
       
      - Po wydaniu książki jeździłam do szkół z pogadankami. W połowie z nich wciąż jest tak jak za moich czasów, czyli dzieli się chłopców i dziewczynki na dwie grupy. W drugiej połowie próbuje się wyjaśnić wszystko w pół godziny. Problem z naszą edukacją seksualną jest taki, że to raczej wychowanie do życia w rodzinie. Mówi się przede wszystkim o seksie heteroseksualnych par, a właściwie o tym, jak zajść w ciążę, a nie cieszyć się seksem. Homoseksualne nastolatki nie mogą czerpać wiedzy ze szkolnych lekcji, co może powodować wyobcowanie.
       

       
      A jaki oddźwięk miała akcja #metoo w Szwecji?
      - To prawdziwa rewolucja! Pięćset aktorek rozpoczęło kampanię "Silence, Action" piętnującą przypadki molestowania seksualnego w branży filmowej. Do wytwórni, teatrów i władz została w tej sprawie wysłana petycja. Szykują się zmiany w prawie mające na celu dokładne określenie, czym jest "obopólna zgoda na seks". Niełatwo to zdefiniować, zwłaszcza że wciąż zastanawiamy się, czym ofiara zawiniła, że stała się ofiarą... Ale mam nadzieję, że to początek zmian.
       
      Twoje koleżanki określają się mianem feministek?
      - Tak, wszystkie! Ale to kwestia pokoleniowa. Mężczyźni wciąż boją się feministek, bo uważają, że zagrażają ich dominującej pozycji. Moja mama nigdy nie nazwałaby się feministką, bo to słowo kojarzy jej się z kobietami, które nienawidzą mężczyzn. Teraz, po części dzięki mnie, coraz częściej mówi o tym, czego naprawdę chce. Na szczęście dwudziesto- i trzydziestolatkowie rozumieją już, że patriarchat szkodzi nie tylko kobietom, ale i samym mężczyznom, którzy czują się zmuszeni do tego, żeby okazywać siłę. Niektórzy wciąż boją się tego, że feminizm jako ruch kobiecy prowadzi wyłącznie do emancypacji kobiet, ale coraz więcej osób rozumie, że wolność kobiet łączy się z wolnością wszystkich słabszych - ofiar białych mężczyzn.
       

      Swoje pisanie traktujesz jako swój feministyczny projekt?
      - Tak, moja nowa książka będzie swoistym przewodnikiem przetrwania pod hasłem "Jak przeżyć w świecie mężczyzn". Od tego, jak poradzić sobie z natrętnym podrywem w pubie do tego, jak całkiem dosłownie "przeżyć". Bo przecież my, kobiety, padamy ofiarą mężczyzn całkiem dosłownie. 
       
       
      Dobra panowie. Już przebrnęliśmy przez ten potok feministycznych bzdur. Czas na fakty!  
      Kto wymyślił podpaski? Mężczyzna
       
      https://en.wikipedia.org/wiki/Sanitary_napkin#History
      "Jednorazowe wkładki menstruacyjne powstały z wynalezionego przez Bena Franklina wynalazku pomagającego powstrzymać rannych żołnierzy przed krwawieniem, ale wydaje się, że po raz pierwszy pojawił się na rynku od około 1888 r. Przy użyciu wkładki Southalla. Pierwszymi komercyjnie dostępnymi amerykańskimi jednorazowymi serwetkami były ręczniki Lister stworzone przez Johnson & Johnson w 1888 roku. Jednorazowe wkładki zaczynały się od pielęgniarek używających ich bandaży z drewna, aby złapać ich przepływ menstruacyjny, tworząc podkładkę, która została wykonana z łatwo dostępnych materiałów i niedrogo wyrzucić po użyciu. Pierwsza reklama Koteksu dla produktów wykonanych z tej pulpy drzewnej (Cellucotton) pojawiła się w 1888 roku. Kilku pierwszych producentów jednorazowych podkładek było również producentami bandaży, co może świadczyć o tym, jak te produkty były."
       
      Kto wymyślił tampon?! MĘŻCZYZNA!
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Tampon_higieniczny
      W nowożytnym świecie tampon został po raz pierwszy opatentowany w 1929 roku przez Earle'a Clevelanda, lekarza z Denver w stanie Colorado. Patent został przyznany 19 listopada 1931, wraz z zarejestrowanym znakiem towarowym "tampax". Prawa do produkcji zostały sprzedane w 1934 Gertrudzie Tenderich, businesswoman z Wyoming. Założona przez nią firma nosiła nazwę Tampax Sales Corporation.
       
      Pomimo przydatności wynalazku, rozpowszechnienie tamponów w owych latach było bardzo trudne w związku z niechęcią środków masowego przekazu do podjęcia reklamy takiego produktu podstawowym narzędziem promocji tamponów stał się marketing szeptany oraz reklama prowadzona metodami door-to-door. Do wzrostu popularności tamponów przyczyniła się druga wojna światowa, jako okres, w którym kobiety masowo podejmowały pracę.
       
      W roku 1984 firma produkująca tampony tampax zmieniła nazwę na Tambrands Inc. W 1997 weszła ona w skład holdingu Procter & Gamble. Tampony "tampax" wynalezione przez Clevelanda były wykonane z elastycznego materiału, którego objętość w stanie rozprężonym utrudniała umiejscowienie tamponu w pochwie. Częścią wynalazku Clevelanda był aplikator umożliwiający włożenie do pochwy ściśniętego nim tamponu.
       
      Feministki i tak uznają, że wszystkiemu winny patriarchat 
    • Przez MoszeKortuxy
      http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-01-31/pokoje-placzu-dla-policjantek-w-okresie-menopauzy-pomysl-brytyjskiej-policji/
      Jak można jeszcze dogodzić kobietom? Można stworzyć "pokoje płaczu" dla kobiet-policjantek. Po co mają walczyć z twardymi bandytami skoro mogą się wypłakać? Coś czuje, że policja w UK będzie miała większy problem z przestępcami  Piszcie co sądzicie na ten temat  
       
      Policja w brytyjskim hrabstwie Nottinghamshire wprowadziła przepisy, które mają pomóc funkcjonariuszkom przechodzącym menopauzę. W każdym komisariacie ma być pokój, w którym kobiety służące w policji będą mogły odpocząć, wypłakać się lub porozmawiać z bliskimi. Zmiany wdrożono, gdy okazało się, że wiele kobiet rezygnuje ze służby, gdy zaczyna odczuwać przykre dolegliwości menopauzy.
       
       
      Wszystkie przygotowane rozwiązania zostały zaprezentowana w specjalnym poradniku, który został wydany na początku stycznia. Oprócz wymogu wprowadzenia specjalnego pokoju są w nim też instrukcje mające pomóc funkcjonariuszkom z atakami duszności, rozdrażnieniem czy uderzeniami gorąca, które mogą być objawami menopauzy.
       
      Policjantki mają więc w miarę możliwości siedzieć w pobliżu  drzwi lub okien, mieć na biurkach dodatkowe wentylatory i ułatwiony dostęp do pryszniców oraz możliwość regulowania temperatury w biurze.
       
      "Wdrożenie tych przepisów było absolutnie słuszne"
       
      Funkcjonariuszki działające w terenie będą również miały prawo zrezygnować z niektórych elementów munduru, jeśli okażą się dla nich niewygodne.
       
      Aby walczyć z niskim poczuciem wartości, który w wielu przypadkach towarzyszy menopauzie, kobiety będą również przechodzić indywidualne testy sprawności. Przewodnik wyjaśnia, że "dla kobiety mającej niską samoocenę bieganie w obecności kolegów z pracy może być zniechęcające".    
       
      Nową politykę wobec kobiet funkcjonariuszy wprowadzono po tym, gdy była komisarz lokalnej policji Sue Fish, odkryła, że wiele kobiet rezygnuje z dalszej służby, gdy zacznie odczuwać pierwsze objawy menopauzy.
       
      - Traciliśmy w ten sposób wiele utalentowanych osób. Wdrożenie tych przepisów było absolutnie słuszne - powiedziała.
       
      "To obraźliwe dla kobiet policjantek"
       
      Nowe przepisy nie wszystkim przypadły jednak do gustu. Skrytykował je m.in. David Davis z Partii Konserwatywnej, który uważa je za "obraźliwe dla kobiet-oficerów".
       
      - Nie sądzę, aby dobrym pomysłem, było przekonywanie kobiet, że mogą potrzebować prywatnej przestrzeni, żeby się wypłakać. To trochę obraźliwe dla kobiet, które codziennie stawiają czoła bardzo trudnym sytuacjom - powiedział polityk.
       
      Dr Louise Newson, ekspertka ds. menopauzy, powiedziała brytyjskim mediom, że nie należy lekceważyć problemu menopauzy i jej wpływu na życie zawodowe kobiet.
       
      Według badań naukowych przeprowadzonych ostatnio na policjantkach z hrabstwa West Midlands, cztery na pięć kobiet w okresie menopauzy wykazywało objawy, które miały wpływ na ich życie zawodowe.
       
    • Przez Brat Jan
      Czy zauważyły panie związek jednego z drugim?
      Oraz, że ciąża trwa 10 miesięcy księżycowych?
       
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Cykl_miesiączkowy
       
      " W 1979 roku przeprowadzono badanie na 305 kobietach, w którym okazało się, że około jedna trzecia badanych miała księżycowe cykle miesiączkowe tj. wynoszące średnio 29,5 dnia, plus minus 1 dzień. U prawie dwóch trzecich badanych kobiet cykl miesiączkowy rozpoczynał się, kiedy Księżyc był w swoich jasnych fazach[31]. Z kolei inne badanie pokazało, że statystycznie, menstruacje występują o wiele częściej podczas nowiu, niż w jakimkolwiek innym czasie[32]. "
       
      Z racji cyklicznego trybu pracy hormonów u kobiet zastanawia mnie również możliwość sugerowania się fazami księżyca na chęć kobiet do seksu oraz ogólnie do podrywu i poznawania samców.
      Nie robiłem statystyk, ale obecnie gdy jesteśmy w 1 kwadrze mam więcej odpowiedzi od nowych kobiet na portalu randkowym niż gdy byliśmy w nowiu.
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.