Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
FutureBoy

Historia z życia programisty

Rekomendowane odpowiedzi

Poznałem ją w internecie, ja już byłem wolnym strzelcem od kilku miesięcy, ona po przejściach (miała brać ślub ale się rozstała) wolna od 3 miesięcy a przynajmniej tak mi powiedziała.

 

Na początku ja traktowałem to z dystansem, jeździłem wtedy motocyklem więc nie chciałem się zagrzebać jakimś związkiem. Byłem dość chłodny bo życie nauczyło mnie już wcześniej, żeby nie przekładać swojego szczęścia na kobietę i to ma być tylko dodatek. Tak też było, 2 spotkanie seks, blow job itp.

 

Dziewczyna ta była bardzo nastawiona na związek ze mną, starała się jak mogła. Szybko się "zakochała" i była na każde zawołanie. Seks jaki chce i kiedy chce. Tak samo kwestia finansowa. Widocznie tak ta osoba przeżywa haj związany z tak zwaną miłością. Dodatkowo do tej przesadnej miłości mógł się dołożyć poprzedni nieudany związek.

 

Trwało to 1,5 roku, potem przeprowadziłem się do niej i już wtedy zacząłem dostawać oznaki, że to nie dar z nieba a wszystko ma swoją druga twarz. Kobieta ta była strasznie zazdrosna, nawet dochodziło do sytuacji gdzie nie mogłem obejrzeć filmu gdy pojawiły się na nim cycki (przełączała i nic nie mogłem zrobić bo była u siebie + jej rodzice na górze). Na początku śmiałem się z tego ale po 2 latach mieszkania miałem tego dość. 

 

Po 3,5 roku wróciłem do siebie ale nie zerwaliśmy, w tym czasie założyłem firmę i poświęciłem swój czas na rozwój firmy. Miałem go dla niej coraz mniej. Przyjeżdżała bardzo często a ja jeździłem tylko na weekendy i tak ten czas leciał. Chociaż wiedziałem, że jest z tego powodu nieszczęśliwa ale z drugiej strony jak miała mnie codziennie to też były ciągłe awantury o byle co do takiego stopnia, że musiałem wychodzić bo robiła mi na złość wyłączając prąd i inne tego typu rzeczy bo jak twierdziła jest u siebie. Oczywiście jak się spakowałem i wychodziłem to płacz i zatrzymywanie na siłę. 

 

Po prawie 5 latach przyjechała jak zawsze ale czułem, że coś jest nie tak (prawdopodobnie był orbiter). Jak pojechała ode mnie oczywiście próbując się pokłócić o byle co, coś we mnie pękło i z gościa świadomego i twardego zminiłem się w ciepła kluche. Zacząłem próbować się skontaktować. Teraz już wiem, że wtedy był koniec. Przez 2 tygodnie próbowałem nawiązać kontakt, pisałem setki sms, dzwoniłem ale nawet nie mogła odebrać. Raz na jakiś czas dostałem niemiłego sms.

 

Po 2 tygodniach dałem sobie spokój, uznałem że to koniec i trzeba pójść dalej. Przestałem się odzywać. Wtedy dostałem wiadomość na fb, że przeprasza i jest jej źle. Głupi odpisałem, że można to naprawić ale po tej wiadomości znowu stała się niemiła. Więc definitywnie powiedziałem dość i zerwałem kontakt. 

 

Po jakimś czasie napisała, żebym przyjechał po swoje rzeczy. Odpisałem tylko "ok" i o godzinie umówionej podjechałem po nie. Zacząłem je znosić do samochodu z miną pokerzysty. Wiedziałem już wtedy, że nic innego nie ma sensu i muszę być zimny i twardy bo po co mam jeszcze karmić jej ego. Próbowała wtedy zapytać się co u mnie i czy jestem szczęśliwy ale nie odpowiedziałem. To było po prostu bez sensu moim zdaniem. Po co miałem z nią rozmawiać, minął miesiąc od rozstania.

 

Od tego momentu minął kolejny tydzień a ja dostaje znowu wiadomość na fb, że przeprasza i ma nadzieje, że jestem szczęśliwy bo ona już nigdy nie będzie i żałuje że to się stało. Oczywiście to olałem po czym dostałem 2 smsy z tym samym co również olałem. W ostatnim napisała tylko, że przeprasza za to, że napisała.

 

Kobiety to dziwne stworzenia :) ma już nową gałąź ale jeszcze pisze mi jakieś sentymentalne wypociny. Nie wiem co o tym myśleć ale wiem co z tym zrobić - kosz :)

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapomnij o niej, znam Twój ból bo byłem w związku z podobną wariatką. Każdy z nas ma jakieś granice cierpliwości. Skup się na swoim życiu i dbaj o interesy, z kobietami jeszcze nie raz będą kłopoty :D

 

30 minut temu, FutureBoy napisał:

ona już nigdy nie będzie i żałuje że to się stało.

 

Pierdol, pierdol, ja się prześpię. Typowa próba wzbudzenia w Tobie współczucia. Nie daj się zmanipulować, bo ta kobieta to książkowy wzór wampira emocjonalnego.

 

31 minut temu, FutureBoy napisał:

Kobiety to dziwne stworzenia :) 

 

Ameryki nie odkryłeś :D Kobieta sama nie wie co tak na prawdę nią steruje, a co dopiero facet :P

 

Grunt Bracie to się nie załamywać. Rób swoje i nie daj się zgnoić żadnej kobiecie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No cóż typowy schemat. Ale zrobiłeś jeden katastrofalny błąd w tej relacji @FutureBoy. Mianowicie przeprowadziłeś się do jej mieszkania. To jest karygodne. Jeśli nie masz swojego lokum a chcesz tak mieszkać wspólnie z kobietą to idź na neutralny grunt z dala od jej rodziny. Chciała ciebie zatrzymać aby jeszcze zaczerpnąć emocji dwóch gałęzi. Kolejnym błędem było wypisywanie setki smsów. Ty błagałeś aby się odezwała a ona dawała dupy innemu i to tak na ostro w każdy otwór. Długo za długo to trwało. Mam nadzieję, że już zerwałeś definitywnie z nią kontakt.

 

Pamiętaj nawet gdyby kiedyś napisała do ciebie, że byłeś jej największą miłością, tym jednym jedynym bez którego nie może żyć - NIE ODPISUJ, NIE ODBIERAJ. Nawet gdyby groziła i szantażowała samobójstwem.

 

A była zazdrosna bo skoro mieszkałeś u niej to chciała mieć ciebie na własność. Ja to na przykład nie mogłem nawet wspominać, że byłem z sąsiadką na studniówce bo od razu był foch i płacz. Więc sam widzisz jak to jest. Nie które kobiety są do bólu zaborcze.

Edytowane przez Geralt

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pukaj inne - tego Ci życzę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za cholerę nie odpisuj i nie utrzymuj kontaktu tak jak teraz, inaczej przegrasz. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A dlaczego ma jej nie odpisywać? Przecież zerwali. Jeśli nie zamierza wracać, to może teraz robić, co chce, byle świadomie.

Ja bym się pobawił taką loszką jeszcze trochę ;) Nie robi sobie nadzieję, niech płacze i żałuje, co straciła. A co!

Wszystko świadomie, aby samemu się w to nie wkręcić.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No wydaje mi się że lepiej nie odpisywać i tak też zrobiłem.  Nie widzę sensu bawić się nią bo po 1 mogę nie ogarnąć jakiegoś testu i przegrać jak pisał kolega wyżej lub stracić czas i energię gdyby przypadkowo wróciły moje myśli co by było gdyby.  Wydaje mi się ze te smsy są tylko dlatego że urwalem kontakt i boi się że mogę być bez niej szczęśliwy. 

Edytowane przez FutureBoy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tymi smsami - zawaliłeś. Nic Cię nie trzyma to zrób radykalne odcięcie na każdej linii. Po co wzbudzać w sobie wspomnienia. Ona może chcieć Cię trzymać w pobliżu, bo z nowym jej nie wyjdzie. Kobietki to dziwne istoty, nie próbuj ich zrozumieć :-) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 hours ago, FutureBoy said:

ona po przejściach (miała brać ślub ale się rozstała) wolna od 3 miesięcy

Pierwsze ostrzeżenie.

 

19 hours ago, FutureBoy said:

Dziewczyna ta była bardzo nastawiona na związek ze mną, starała się jak mogła. Szybko się "zakochała" i była na każde zawołanie. Seks jaki chce i kiedy chce.

Drugie ostrzezenie.

 

19 hours ago, FutureBoy said:

Trwało to 1,5 roku, potem przeprowadziłem się do niej

Nie masz instynktu samozachowawczego. Jak możesz być facetem na jej terenie? Jak możesz trzymać ramę gdzieś gdzie nie masz kontroli nad niczym co Cie otacza i gdzie Twoje decyzje nic nie znaczą? Dokonałeś tym samokastracji.

 

19 hours ago, FutureBoy said:

Po 3,5 roku wróciłem do siebie ale nie zerwaliśmy, w tym czasie założyłem firmę i poświęciłem swój czas na rozwój firmy. Miałem go dla niej coraz mniej. Przyjeżdżała bardzo często a ja jeździłem tylko na weekendy i tak ten czas leciał.

Pokazałeś jej ze te fistachy w gaciach to jednak jajca + zacząłeś kręcić biznes wiec znów stałeś się perspektywiczny wiec znów weszła w tryb latania za Toba.

 

19 hours ago, FutureBoy said:

Przez 2 tygodnie próbowałem nawiązać kontakt, pisałem setki sms, dzwoniłem ale nawet nie mogła odebrać. Raz na jakiś czas dostałem niemiłego sms.

Tu udowodniłeś jej ze jednak to nie były jajca a malutkie i zeschnięte fistaszki, upewniłeś ja w decyzji o przeskoczeniu na inna gałąź.

 

19 hours ago, FutureBoy said:

Po 2 tygodniach dałem sobie spokój, uznałem że to koniec i trzeba pójść dalej. Przestałem się odzywać. Wtedy dostałem wiadomość na fb, że przeprasza i jest jej źle. Głupi odpisałem, że można to naprawić ale po tej wiadomości znowu stała się niemiła. Więc definitywnie powiedziałem dość i zerwałem kontakt. 

Jak odpusciles chciala sprawdzic czy juz ogarnales system a ty jej bialorycersko ze chcesz naprawiac... Absolutnie zero szacunku do samego siebie.

 

19 hours ago, FutureBoy said:

Od tego momentu minął kolejny tydzień a ja dostaje znowu wiadomość na fb, że przeprasza i ma nadzieje, że jestem szczęśliwy bo ona już nigdy nie będzie i żałuje że to się stało. Oczywiście to olałem po czym dostałem 2 smsy z tym samym co również olałem. W ostatnim napisała tylko, że przeprasza za to, że napisała.

Hahahaha naprawdę jakież to szlachetne z jej strony, przecież jawnie już się tylko napawa tym ze złamała Ci serduszko... Chcesz chusteczkę? Bo dupkę Ci już nawilżyła tak ze gdyby chciała to wjechała by jak w masło.

 

19 hours ago, FutureBoy said:

Kobiety to dziwne stworzenia :) ma już nową gałąź ale jeszcze pisze mi jakieś sentymentalne wypociny. Nie wiem co o tym myśleć ale wiem co z tym zrobić - kosz :)

Niby wszystko wiesz a zachowałeś się jak pierwszy lepszy biały rycerz co to silił się na alfę ;) Pachnie trollem a ty jeszcze pytasz co myślimy?

 

Odpisz jej, napisz ze ja bardzo kochasz i przepraszasz i ze to wszystko była Twoja i tylko Twoja wina, kup jej największy pierścień jaki zdołasz i się oświadcz. Rozpłacz się i błagaj ja na kolanach o rękę. Nie zapomnij jej przyrzec, ze odetniesz sobie jaja i podasz jej na tacy gdy tylko królewna tego zapragnie. Brzmi idiotycznie? To czemu mam wrażenie ze poleciał byś do niej jak porąbany gdyby kiwnęła palcem =) 

 

Edytowane przez nieidealny świat
  • Like 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żaden troll,  po prostu za małe doświadczenie w rozstaniach ale już nadrabiam zaległości. Nie odpisuje na żadne smsy bo szkoda mi czasu na zabawy stara zabawka.  Już zaliczyłem 2 nowe panienki i to bez bialorycerstwa :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, FutureBoy napisał:

Nie odpisuje na żadne smsy bo szkoda mi czasu na zabawy stara zabawka.

 

Uuu przedmiotowe traktowanie kobiet... Nieładnie, nieładnie.

 

11 godzin temu, FutureBoy napisał:

 Już zaliczyłem 2 nowe panienki i to bez bialorycerstwa :)

 

Chujowe podejście, ale co ja tam wiem ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Przemek1991 napisał:

 

Uuu przedmiotowe traktowanie kobiet... Nieładnie, nieładnie.

 

 

Chujowe podejście, ale co ja tam wiem ;)

 

Byłem w związku 5 lat bez żadnej zdrady i cały czas powtarzałem tylko, że chce spokoju (brak kłótni) a wszystko co robię robię po to by żyło się nam kiedyś lepiej. W zamian dostawałem kłótnie o byle gówno i doszło to do takiego stopnia, że miałem jakby małą nerwice a momenty w których była "normalna" czyli się nie kłóciła przestawały mnie cieszyć. 

 

Może trochę przedmiotowo teraz traktuje kobiety ale działam na zasadzie kulturalnego chama czyli przepuszczam w drzwiach etc. ale jak trzeba to zjebę chociażby miała odwrócić się na pięcie i już nigdy nie wrócić. 

 

Zauważyłem, że takie zachowanie fajnie działa na kobiety. Same chcą spędzać ze mną czas i starają się, żeby było miło - brak fochów i innych testów. Oczywiście każdej mówię, że nie chce na chwilę obecną żadnych deklaracji i związków i to akceptują.

 

Zaciekawiam swoją osobą i gdy widzę jakiekolwiek zaciekawienie to zachowuje się jakby przestawały mnie interesować (tutaj często pomaga inna dziewczyna do której zawsze można się odezwać). Dzięki temu zaczynają nas zdobywać i to my rozdajemy karty. Każdy przejaw dobroci z naszej strony jest bardzo doceniany. Taka metoda działa nawet na kobiety 9/10 bo nie ślinisz się na jej widok jak 99% facetów.

 

p.s

własnie dostałem sms od byłej w którym napisała, że "chce żebyś wiedział, że nie ma sekundy w której za tobą nie tęsknie i o tobie nie myślę" 

 

wniosek? - obojętność jest gorsza od najgorszej zemsty

Edytowane przez FutureBoy
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, FutureBoy napisał:

Byłem w związku 5 lat bez żadnej zdrady i cały czas powtarzałem tylko, że chce spokoju (brak kłótni) a wszystko co robię robię po to by żyło się nam kiedyś lepiej. W zamian dostawałem kłótnie o byle gówno i doszło to do takiego stopnia, że miałem jakby małą nerwice a momenty w których była "normalna" czyli się nie kłóciła przestawały mnie cieszyć. 

 

Ja to doskonale rozumiem, bo miałem analogiczną sytuację :D

 

1 godzinę temu, FutureBoy napisał:

Oczywiście każdej mówię, że nie chce na chwilę obecną żadnych deklaracji i związków i to akceptują.

 

U mnie takie zachowanie bardzo często sprawiało, że lalki nawet bardziej o mnie zabiegały, te nasze kochane Panie :D

 

1 godzinę temu, FutureBoy napisał:

własnie dostałem sms od byłej w którym napisała, że "chce żebyś wiedział, że nie ma sekundy w której za tobą nie tęsknie i o tobie nie myślę" 

 

Standard, nie daj się wciągnąć w te gierki. Miała szansę, ale spieprzyła, niech teraz pokutuje.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bracia pomóżcie zanim zrobię coś głupiego.  Właśnie się dowiedziałem że pisząc te smsy w tym samym czasie wystawiala na fb zdjęcia z nowym.  

 

To szczyt chamstwa i prostactwa.  Chciałbym jakoś jej odplacic za takie zachowanie,  czy macie jakieś sensowne pomysły? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie pękaj, sam sobie wcześniej odpowiedziałeś, co robić :)

 

Dnia 15.12.2016 o 10:59, FutureBoy napisał:

wniosek? - obojętność jest gorsza od najgorszej zemsty

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem ale jestem tylko człowiekiem a nie androidem i chociaż wydaje mi się czasem żem jest twardy jak stal to są momenty gdy miękne jak gąbka. Na szczęście jest to forum...  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, FutureBoy napisał:

Bracia pomóżcie zanim zrobię coś głupiego.  Właśnie się dowiedziałem że pisząc te smsy w tym samym czasie wystawiala na fb zdjęcia z nowym.  

 

To szczyt chamstwa i prostactwa.  Chciałbym jakoś jej odplacic za takie zachowanie,  czy macie jakieś sensowne pomysły? 

Usuń ją z fejsa,  Instagrama etc. Nie ma żadnego argumentu za tym, żeby ona pojawiała się na twojej ścianie. Ja swoją ex usunąłem i nie interesuje mnie już jej życie. Co robi,  komu daje dupy,  w jakie miejsce chodzi albo jaka to nie jest szczęśliwa. Pomogło mi to na początku szczególnie jak miałem szybsze bicie serca,  jak tylko wiedziałem,  że coś polubiła. Teraz jest mi obojętna. Jest to jest,  nie ma to jej nie ma. Wykasuj,  zablokuj i zejdzie z ciebie napięcie. I z czasem będzie dla  ciebie jak zeszłoroczny śnieg. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, manygguh napisał:

Usuń ją z fejsa,  Instagrama etc. Nie ma żadnego argumentu za tym, żeby ona pojawiała się na twojej ścianie. Ja swoją ex usunąłem i nie interesuje mnie już jej życie. Co robi,  komu daje dupy,  w jakie miejsce chodzi albo jaka to nie jest szczęśliwa. Pomogło mi to na początku szczególnie jak miałem szybsze bicie serca,  jak tylko wiedziałem,  że coś polubiła. Teraz jest mi obojętna. Jest to jest,  nie ma to jej nie ma. Wykasuj,  zablokuj i zejdzie z ciebie napięcie. I z czasem będzie dla  ciebie jak zeszłoroczny śnieg. 

 

Oczywiście usunąłem ja z fejsa już dawno.  Niestety moja księgowa ma ja w znajomych i przy ostatniej wizycie,  zupełnie nie świadoma naszego rozstania wypaliła z pytaniem czy  się rozstalismy bo widziała że ex dodała zdjęcie tego i tego dnia.

 

Najlepsze że dałbym sobie kiedyś za nią rękę uciąć,  taki byłem jej pewien a teraz bym chodził bez ręki. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I zablokuj numer - po co Ci te smsy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, XYZ napisał:

I zablokuj numer - po co Ci te smsy?

 

Numer usunąłem żeby samemu nie wypalić z telefonem.  Jak dostaje SMS to odrazu kasuje aby nie zadzwonić po alkoholu itp.  

 

A czy blokowanie nie wiąże z udaniem się do operatora? Niestety chwilowo mam brak czasu.

 

myślałem że uda się to rozwiązać jak człowiek z człowiekiem czyli rozstać się i tyle ale widzę że ona co jakiś czas napisze żeby o sobie przypomnieć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, FutureBoy napisał:

A czy blokowanie nie wiąże z udaniem się do operatora? Niestety chwilowo mam brak czasu.

 

http://pl.ccm.net/faq/1216-jak-zablokowac-polaczenia-od-niechcianego-numeru-w-telefonie-z-systemem-android

 

10 godzin temu, FutureBoy napisał:

myślałem że uda się to rozwiązać jak człowiek z człowiekiem czyli rozstać się i tyle

 

Też tak kiedyś myślałem, rozstając się pierwszą dziewczyną. Potem to samo myślałem, rozstając się z drugą. Przy następnych okazjach miałem tylko na to nadzieję. Człowiek całe życie się uczy :lol:.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po którymś smsie z głupim pytaniem napisałem "o nic mi nie chodzi daj mi spokój po prostu"  i cały dzień cisza. 

 

Dzisiaj rano dostałem wiadomość "jak mam dać ci spokój jak nie mogę przestać o Tobie myśleć?"

 

To jakaś paranoja bo wiem, że kogoś ma. Pytanie czemu tak pisze do byłego?

 

Nie przeszkadza mi jakoś to bardzo, samo jej pisanie ale zastanawia mnie co ona ma w głowie.

 

Scalone

Rx

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dnia 19.12.2016 o 23:26, FutureBoy napisał:

zastanawia mnie co ona ma w głowie.

sieczkę :D

 

zablokuj jej numer i tyle.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dnia 19.12.2016 o 23:26, FutureBoy napisał:

Nie przeszkadza mi jakoś to bardzo, samo jej pisanie ale zastanawia mnie co ona ma w głowie

 

Doktorat mozna napisać, gdyż myśli kobiety korelują z:

Księżycem

Hormonami

Treścią DDTVN

Nastrojem przyjaciółek

Wczorajszym śniadaniem

Kremem do....

Świętem zmarłych

Sledziona i wątroba

.

.

.

Kolorem kupy

Promocją w rosmanie

 

Zajmij sie soba, bo na nia zycia ci nie starczy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na wstępie wesołych świąt bracia.

 

Chyba za wcześnie się cieszyłem z wyjścia z matrixa. Dzisiaj jest wigilia i chociaż poznaje ciągle nowe dziewczyny to cały czas myślę o tej jednej. Oczywiście słuchałem audycji Marka i dokładnie tam opisał całą sytuacje i ją rozumiem ale niestety nie da się wyłączyć emocji i można nauczyć się tylko panować nad nimi.

 

Była dziewczyna to 8/10 dla mnie bo pasowała mi z wyglądu. Moim zdaniem mały borderline a wiecie jak wygląda seks z borderline? Wciąga jak nałóg i potem seks z normalną dziewczyną nie jest już tak fascynujący.

 

Dziwny jest mózg człowieka, mogę mieć inną dziewczynę a jednak w myślach ciągle tamta. JE$%Y Matrix - Macie jakieś rady jak z niego wyjść na dobre?

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Podobna zawartość

    • Przez Mirage
      Witam
      Założyłem konto niedawno, ale jeszcze nie napisałem nic tak od siebie. Dlatego postanowiłem naprawić ten błąd i oto jestem panowie bracia samcy i panie.
      Mam 31 lat. Kawaler z wyboru. Już w wieku lat 20 kilku postanowiłem, że nie chce zakładać rodziny. Praktycznie już będąc nastolatkiem zacząłem zauważać, że coś tu nie gra. Ksiądz gada o miłości a przecież obowiązuje ich celibat. Bóg jest ale nikt go nie widział nigdy, ale jest i już. Nie dyskutuj. Nie zadawaj pytań, tylko wierz i płać, bo stworzyciel Nieba i Ziemi ciągle potrzebuje pieniędzy. Idźmy dalej kobiety. Ciągle słyszałem, że trzeba być miłym, to jakaś dobra panna nas zauważy. Ale widziałem, że najładniejsze panny były z niekoniecznie najmilszymi gościami. To nie wszystko. Rodzina. Najważniejsza. Cel każdego faceta. Zaraz ktoś ma mi wyznaczać cel w życiu. Siostra, znajomi itp. A czy ktoś mnie pyta czego ja chce? No jakoś nie. Postanowiłem iść swoją drogą. Znajomi poszli do liceum profilowanego (tak, to się wówczas nazywało). Ja do ogólniaka. Mówili, że sobie nie poradzę. Dałem radę. Fajnie, że przyjaciele wspierają co? Zazdrość i zazdrość.
       
      Potem nadszedł czas ślubów. 80 proc. znajomych się ożeniło lub wyszło za maż. Nie widzę tam szczęścia. No, ale to ja jestem trochę czarna owca, bo nie chcę się wiązać. Na ostatnie wigilii, mój nastoletni bratanek życzył mi bym znalazł sobie dziewczynę. Nic nie odpowiedziałem, gdyż wiedziałem, ze dyskusja nie ma sensu. Przyjdzie czas zrozumie. Może nawet zawita do nas.
       
      Po kilku związkach doszedłem do następujących wniosków:
      1) Tylko człowiek gdy jest sam może naprawdę być sobą.
      2) Jestem egoistą. Lubie wydawać na siebie pieniądze.
      3) Źle się czuję gdy wydaję kasę na kobiety (dziewczynę, nie prostytutkę - wtedy to jest uczciwa wymiana). Mam wtedy wrażenie, że jestem gorszy od niej, bo muszę płacić za spędzanie z nią czasu. Ona poświęca swój czas. Ja też, ale to za mało. Ty musisz dorzucić parę groszy.
      4) W wieku 31 dopiero wiem co chce zrobić. Mam hobby ciekawe i planuje dalej próbować nowych rzeczy np. w planach kurs skoczka spadochronowego. Oczywiście nie ryzykuj, głupota słyszę. 
      5) Nie mam przyjaciół i nie wiem czy chce mieć. Chce mieć znajomych do pogadania, czasem wypicia. Przyjaciele zawsze czegoś chcą, a ja nie chce lub nie mogę im tego dać.
      6) Liczy się tylko kasa.
      7) Nie warto gadać z innymi o swoim podejściu do życia. Zniszczą Cię. 
      9) Seks jest zdecydowanie przereklamowany. 
      10) Doszedłem do wniosku, że nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć, bo nikt za mnie nie umrze.
       
      10 to taka ładna okrągła liczba wiec zakończę póki co.
      CDN
      Dzięki za wysłuchanie. 
       
       
    • Przez SzejkNaftowy
      Gorąco polecam mocny materiał na temat Billa Clintona. Zawiera szokujące fakty z jego życia, zeznania świadków oraz jest mowa o wielu bardzo dziwnych zbiegach okoliczności, które miały miejsce wokół osób z jego otoczenia (m.in. zdarzało im się przedwcześnie umierać akurat w momencie gdy miały coś ważnego do powiedzenia). Trup się ściele gęściej niż jesteście sobie w stanie to wyobrazić...
       
      http://jackcaleib.com/medium/5986679
    • Przez jacekkostrzynski
      Witam,
       
      Opisywałem swoją historię już w innym temacie, jednak zbanowano mnie bodajże za nieprzeczytanie regulaminu, itd. - napisałem ją niedokładnie, chciałbym teraz dokładnie przybliżyć swoją historię.
       
      Poznałem się z nią w 2013 roku, pod koniec, miała wtedy 18 lat, ja 23. Ja miałem wtedy szalenie wysokie wymagania, sparzyłem się już wcześniej na kobietach, ale nie zostałem w jakiś sposób zrobiony na szaro, mimo, że miałem do czynienia z całkiem niezłymi agentkami. Nie miałem dużych problemów nigdy z odczytaniem natury kobiety, aż do TEJ kobiety, o czym dalej się dowiecie.  Dziewczyna ze śląska, trochę patologia- matka wszystko trzymała w ryzach, ojciec chlał, spodnie nosiła matka choć ojciec nie był pantoflem, bardziej się żarli, ale ojciec wychodził kiedy chciał i pił kiedy chciał. Po prostu się żarli, facet na pewno nie trzymał wszystkiego typowo krótko, ale pantoflem też nie był skoro wychodził i pił kiedy chciał.
      Co do dziewczyny... może właśnie dlatego tak ciężko było mi się z nią teraz rozstać, bo to nie była zwykła 'myszka'.
       
      Ja wiem jak to standardowo brzmi, bo trochę już to forum czytam i standardowy zwrot 'moja myszka taka nie jest' znam. Wiem też jednak, że ktoś tu kiedyś pisał, że dużo by dał za dziewczynę która lubi jakiś tam utwór/muzykę (nie pamiętam jakie). No więc właśnie ta 'myszka' taka była. The Doors, Velvet Underground (z Nico), Edgar Allan Poe, Pink Floyd, lubienie klimatów fińskich lodowców, zimy, itd. To może być dziwne ale wtedy miałem tak wysokie wymagania, że oprócz wyglądu, itd. laska MUSIAŁA znać te klimaty. Wychodziłem z założenia, że tylko poprzez umysł, intelekt odnajdę 'swoją' drugą połówkę. I wiecie co, coś w tym jest, niełatwo taką znaleźć, ale jak już to się stało... HAJ HORMONALNY NIE Z TEJ ZIEMI. Generalnie była to introwertyczka.
      Ale nie tylko haj hormonalny. Piękne wspomnienia, ale dziewczyna też była naprawdę pomocna. Jeździła do mnie prawie co tydzień na weekendy z biednego śląska do WARSZAWY - kupa kilometrów. To chyba dużo mówi, naprawdę dużo z siebie dała.
      Potrafiła któregoś razu w lecie płakać w pociągu, że 'nie jest już jak dawniej' gdy nie widzieliśmy się trochę dłużej niż dwa tygodnie.
      Owszem, ogólnie więcej ja zapłaciłem za te bilety (choć dokładała się ile miała) ale trudno oczekiwać, żeby laska miała kasę, nie pracowała jeszcze. Ponadto pracowała jako sprzątaczka przez chwilę... po prostu dziewczyna jak z marzeń. Skromna, dobra, znająca wartość pracy. Czułem, że Pana Boga za nogi złapałem. Przede wszystkim to poświęcenie. Raz wzięła nawet pożyczkę żeby mieć za co do mnie przyjechać. I to kto, ona, 20-21-letnie wtedy już dziewczę, studiujące, z biednego domu, bez kasy. Naprawdę bardzo to ceniłem. 
       
      Potem oczywiście zaczęło się trochę psuć. Mniej więcej po dwóch latach związku wysłała mi SMS, że nie będziemy już razem.
      Wiem jak to wygląda, typowe; 'nie wiem co czuję', jednak faktem jest, że ten miś dobry nie był. Dziewczyna dużo się poświęcała, a ja w sumie odganiałem ją gdy chciała mnie głaskać, krytykowałem, potrafiłem zjebać za złą minę; choć faktem jest, że widziałem u niej sukowatą minę a znam się na ludziach i wraz z dalszym upływającym czasem okazało się, że miałem rację. Wtedy jednak oczywiście jedyne co zrobiła to tylko ta mina, więc ciężko uzasadnić moją zjebę, potem okazało się, że zadłużyła się na ten przyjazd i podobno dlatego była taka niewesoła.
      Bardzo przeżyłem rozstanie, myślałem nawet o samobójstwie, nagle Pani już nie była taka miła... potrafiła mi napisać 'ale nagle jesteś świętojebliwy' gdy trochę na siłę udawałem miłego w SMS-ie, żeby ją z powrotem do siebie przekonać. To, co mnie bardzo zabolało to tekst, że poznała kogoś i jest dla niej interesujący. Potem okazało się, że całą historię (podobno) zmyśliła. Chciała żebym się o nią starał. No i starałem się, choć krytykowałem w SMS-ach jej wygląd, jej skórę - widać było, że ją to ruszało, a ja robiłem tak w złości z powodu tego, że tak mnie wystawiła. Pisałem tak, żeby jej pokazać 'co naprawdę myślałem' o jej wyglądzie. Choć dziewczyna była ładna, mleczna cera, blondynka.
       
      Przybrałem taktykę, żeby być dla niej miły ale nie nagabywać za często, po prostu powolne podchody. I udało się, wróciła do mnie. Potem było dalej miło, potem przyjechała na moją obronę magisterki, była ze mną w tym dniu. 
      Następnie jednak, a był to już ok. grudzień 2016 zaczęły się kolejne kłótnie. Niedługo wcześniej, w wakacje tego roku zaczęliśmy w końcu uprawiać seks. Dość późno, może dlatego, że nie było to dla mnie najważniejsze w naszej relacji, naprawdę patrzyłem oczyma miłości do niej jako do CZŁOWIEKA, DUSZY, mojego dopełnienia, a nie obiekt seksualny. Może tym jest właśnie prawdziwa miłość, kiedy ta druga osoba wcale tak bardzo Cię nie pociąga seksualnie, bo jest tak 'bliska', prawie jak siostra, choć jednak partnerka?
      Seks generalnie był piękny, byłem jej pierwszym, straciła ze mną dziewictwo.
      Na obronę mojej inżynierki (inżynierkę zacząłem dziennie równolegle z zaoczną magisterką którą skończyłem wcześniej) nie przyjechała, byliśmy w kłótni, dość powiedzieć, że moja matka pytała ją czy przyjedzie na uczczenie tej inżynierki i ociągała się, w końcu nie przyjechała.
       
      Potem pojawiły się ostre kłótnie, nie chciała się do mnie przeprowadzić od razu, tylko po licencjacie, za rok, nie chciałem tyle czekać. Podświadomie chyba czułem, że coś jest nie tak, zacząłem szukać innej- udało się. Specjalnie cyknąłem sobie z nią fotkę. Tuż przed spotkaniami z nią, moja dziewczyna pisała mi na fejsie jakieś płaczące buźki, itd. pisałem jej, że między nami koniec. Milczałem około miesiąc, ona odezwała się ona, kazałem jej spierdalać. Potem jednak ta 'nowa' laska mnie rzuciła, napisałem więc do mojej dziewczyny, a ona już nie była taka miła. Pytałem czy mnie kocha, a ona 'nie potwierdzam ani nie zaprzeczam, rozstaliśmy się'. Była wręcz chamska, milczała 2 dni, potem wysłała jakiś głupi filmik, ja go skrytykowałem na co ona nazwała mnie 'polaczkiem' z którym nikt nie będzie. Wkurwiłem się i wysłałem jej specjalnie fotkę z tamtą nową a potem życzyłem 'wszystkiego najlepszego' z satysfakcją. Laskę bardzo to rozsierdziło, pisała mi o karmie która nie dosięgnie, potem, że też nie próżnowała, ma wspaniałego przyjaciela, itd. Wyśmiałem ją i pożegnałem.
       
      Po dwóch miesiącach milczenia odezwała się - jako, że byłem wciąż sam i wciąż trochę tęskniłem pozwoliłem jej wrócić. Okazało się, że faktycznie był jakiś 'kolega' ze studiów który proponował jej podwózkę, na co ona zbyła go TYLKO TYM, że kończy trochę wcześniej zajęcia, a NIE TYM, ŻE MA NP CHŁOPAKA (maksymalny fail). Pokazała mi w pełni swojego fejsa, dała hasła i czytałem wszystkie jej rozmowy z chłopaczkiem. W sumie takie pierdu pierdu o niczym, nie widziałem tam umawiania na spotkania z wyjątkiem umówienia na danie kserówkę z notatkami na uczelni, jednak rozmawiali sobie, 'żartowali' w najlepsze, co ciekawe także wtedy kiedy ja się z nią równolegle kłóciłem. Pamiętam, że właśnie wtedy pisała mi, że potrzebuje czasu i na razie zaprzestańmy spotkań. Teraz już wiem dlaczego... Mimo wszystko bezpośredniego dowodu na zdradę nie widziałem, nie było nic o umawianiu się na spotkania, te rozmowy to były takie 'heheszki' o niczym, jednak dość częste. Znalazłem moment, gdy narzekała do niego, że moja matka (a nazwała ją: MATKA MOJEGO BYŁEGO, mimo, że nie rozstaliśmy się wcale jeszcze wtedy, po prostu były kłótnie i dni milczenia) ją dręczy o jakiś przyjazd... Tak, chodziło właśnie o ten przyjazd na uczczenie mojej inżynierki. 
       
      No nic, pozwoliłem lasce wrócić, jednak nie ufałem jej i nie mogłem ścierpieć tego, że z nim pisała. Ona też jakby zaczęła mi specjalnie zabierać pilot, itp. jak mówiła, żeby 'sprawdzić czy ją pobije, bo czuje, że tak'. Zacząłem jej jakoś lekko wykręcać ręce, odpychać. Powoli zaczynało to już wyglądać źle, raz dziewczyna doskoczyła do mnie gdy po kłótni postanowiłem przejść do innego pokoju - odepchnąłem ją na co dostałem z liścia -szok, natychmiast odpowiedziałem, potem jeszcze dostała kilka razy po gębie, żeby nauczyć ją porządku. Potem na kilku jeszcze spotkaniach powtórzyły się momenty, kiedy na jej odpysknięcie uderzyłem ją z liścia. 
       
      Bardzo tego żałowałem, a gdy ona pakowała się, wybiegałem nawet za nią prosząc, żeby wróciła do mieszkania. Cóż, nie czułem się jak pizda, bo faktycznie miałem bardzo dużo za uszami, inna dziewczyna po czymś takim, zresztą słusznie, odeszłaby na zawsze. Nie chciałem jej stracić, wciąż wierzyłem, że wszystko naprawimy.
       
      Znów zaczęła być niemiła i wręcz jakby sama proponowała rozstanie po tym wszystkim co się zdarzyło. Potem przyjechała do mnie w lutym tego roku. Na dwa dni przed przyjazdem napisałem jej, że nie ufam jej w ogóle po tamtej historii z tym kolegą, na co ona napisała: 'To spadaj'. Wkurzyłem się na maksa, natychmiast odwołałem bilet, nagle zaczęła przepraszać i dzwonić. Czułem, że chce przyjechać głównie dlatego, że obiecała swojej 11-letniej kuzynce, że pokaże jej Warszawę, a że ona jak typowa kobieta chciała zawsze dobrze wypadać przed rodziną, ludźmi, ciotką (matką tej dziewczynki) to pewnie na tym jej tak zależało. Seks na spotkaniu był... cóż, mówiła, że na razie nie chce, czuje, że nie jest dobrze, czuje, że jestem dalej agresywny i choć trochę taki byłem, to daleko było mi już od tamtej agresji. Chciałem naprawdę dobrze. Na drugi dzień jednak doszło do seksu, seks był ok. Po spotkaniu powiedziała mi, że powinniśmy sobie mówić o wszystkim a ona czuła się źle przy mnie, nie czuła się swobodnie, czuła, że nadal mam w sobie agresję. Pokłóciliśmy się, na drugi dzień napisała co słychać ja ją trochę zwyzywałem, napisałem, że za to, że próbowała wczoraj wjeżdżać mi na wyrzuty sumienia, nie spotkamy się w ten weekend. I nie spotkaliśmy się, milczeliśmy prawie miesiąc (sic!), parę dni temu Pani widząc, że chyba się nie ugnę i nie odezwę wywaliła mnie ze znajomych. Bardzo mnie to wkurzyło, ale miałem przygotowany plan rozstania - napisałem do jej mamy (celowo nie do niej, żeby pokazać, że ode mnie już ani słowa w swoim życiu nie otrzyma) żeby pogoniłą ją z odesłaniem mi pierścionka zaręczynowego. Panna napisała tylko w sms-ie, że myślała, że umiem rozstać się z klasą i że niczego mi nie utrudnia ani nie trzyma na siłę.
      Od tego czasu milczenie.
       
      I tak się zastanawiam, co robić? Bierze mnie ciągle chęć, żeby jednak do niej napisać, dać sobie jeszcze jedną szansę, choć boję się, że będzie nagle opryskliwa, kto wie, może od jakiegoś czasu z kimś 'pisze', może nawet to stary orbiter?
      Był też krótki epizod w którym Panna po którymś spotkaniu na którym dostała z liścia, a po którym pokłóciliśmy się i milczałem, Panna zadzwoniła trochę z płaczem, że tęskni, ale też, że dwa dni temu założyła profil na sympatii bo chciała się 'podleczyć'. Kazałem jej go wykasować, zrobiła to. Faktem jest, że było to rzeczywiście dwa dni wcześniej, bo podała mi maila z listem aktywacyjnym. Wydaję mi się, choć naprawdę nie jestem pewien czy dobrze myślę, że od tamtego momentu jednak jest bardziej opryskliwa- może to jednak ukryta atencjuszka która nagle zobaczyła ile to może mieć fagasów?
       
      I teraz zastanawiam się co robić. Z jednej strony wątek z tamtym orbiterem... niby do niczego nie doszło, jednak za moimi plecami z nim rozmawiała. Faktem jednak jest, że te buźki płaczące, że się rozstajemy wysyłała mi będąc wciąż w toku rozmów z nim, a te rozmowy wyglądały jak 'heheszki' więc może faktycznie miłość, przywiązanie do mnie jest tutaj realne? Ale niepokojące jest, że była w stanie napisać do niego 'matka mojego byłego'. Zastanawiam się co robić, wiem, że wielu pewnie napiszę, odpuść sobie ją, ale zauważcie, że piszecie to w 99% tematów tu, a może faktycznie ona nie jest warta, żeby ją sobie odpuścić?
       
      Faktem jest, że nie wszystkie kobiety to koszmarne manipulantki, znam niejedną parę która jest ze sobą całe życie - rodzice kumpla np, itd - nie są to przecież jakieś archaiczne roczniki, a więc jak widać - da się? da się. Może jednak iść za teorią o naprawianiu a nie wyrzucaniu i zmianie na nowe, co jest usilnie promowane w dzisiejszych głupich czasach.
       
      Poradźcie co robić, nie jestem pewien, coś mi mówi, że ona mogła naprawdę mnie kochać i zasługiwać, żebym się jeszcze raz postarał, wręcz wystawił na łatwe wyśmianie i wyjebanie.
      Szkoda mi, bo naprawdę czułem, że do siebie pasujemy a przez całkiem długi czas to była piękna relacja, bez żadnych shit testów, laska poświęcała się, potrafiła nawet raz pojechać do Łodzi złożyć jakiś papierek w moim imieniu gdy ja byłem na wakacjach w Anglii w pracy.
      Poradźcie co robić, prosiłbym jednak o wczucie się w sytuację, a nie z góry - pożegnaj Panią.
       
       
    • Przez pirateboy
      Siema!
      Mam nadzieję, że pomożecie, dodatkowo jest to też krótki opis ostatnich 5 lat mojego żywota.
       
      Mam 26 lat, moja kobieta 25, piszę w sprawię porady dotyczącej związku, chciałbym pozostać anonimowy, dlatego nie poruszam tej kwestii wśród znajomych, przyjaciół. jesteśmy ze sobą od 6 lat. Problem leży na kilku płaszczyznach, na początek seks, uprawiamy go raz w miesiącu, sam stosunek trwa do 10 minut po czym zawsze kończy się miną, która mówi kończ już. Na początku przez pierwszy rok libido mojej kobiety było dużo większe,później malało i w sumie od 4 lat nie robimy tego ani często ani długo (tak naprawdę zero spontanu, jakieś rocznice itp.) Nasza sytuacja materialna jest dobra, prowadzę firmę, ona też pracuję, nie bierze tabletek antykoncepcyjnych, ja jestem atrakcyjnym mężczyzną, raczej podobam się kobietom, regularnie ćwiczę na siłowni i uprawiam sport. Próbowałem z nią o tym rozmawiać, wysłać ją na dodatkowe badania lekarskie itd ale za każdym razem mnie zbywa i nie chce na ten temat rozmawiać. Praca zajmuje mi dziennie od 8 do 10 godzin dziennie, nie pracuje w soboty i niedzielę. Mieszkamy ze sobą praktycznie od początku związku, nie kłócimy się praktycznie wcale. Utrzymuje porządek etc. naprawdę staram się być porządnym gościem. Zauważyłem, że od pewnego czasu bardzo podoba jej się to, że podoba się innym mężczyznom, dwa razy przyłapałem ją na kłamstwie, w sumie to na nie wyjawieniu faktu, że z kimś piszę i utrzymuje kontakt z gościem który powiedział jej wprost, że chce z nią być. Ona nie wie, że o tym wiem. Jest atrakcyjną kobietą. Nie zdradza mnie bo w pracy gdzie pracuje mam dwóch przyjaciół, którzy ręczą głową za to, że w czasie pracy mnie nie zdradza. Gwarancja, że nie kłamią znam ich od lat. po pracy wraca prosto do domu. Wiem to bo pracujemy w tych samych porach więc praktycznie w czasie wolnym widujemy się bez przerwy. Zauważyłem, że gdy chcę wyjść do kumpla raz w tygodniu, oderwać się, wypić jedno piwo, dwie godziny pogadać. Nie podoba jej się to, robi mi wyrzuty, że więcej czasu spędzam ze znajomym niż z nią i że on jest dla mnie ważniejszy niż ona. 
       
      Jak myślicie co robić ? Czy jest szansa na to, że nasz związek się wypalił i zostało samo przywiązanie? Ogólnie Pierdolić to czy się starać?
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.