Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Mosze Red

"Samczy poradnik rozwodnika" - nowa książka w sklepie!

Polecane posty

Nowa książka w samczym sklepie do nabycia. Tym razem poradnik w tematach rozwodowych i około rozwodowych.

 

Do nabycia tu: http://samczeruno.pl/sklep/downloads/samczy-poradnik-rozwodnika/

 

Audycja na temat nowej książki:

 

 

Opis Marka dotyczący tej pozycji:

 

Jeśli Twoje serce szybciej bije na myśl o pięknej jak jutrzenka dziewczynie, to śmiało można założyć, że kiedyś zapragniesz zaobrączkować (a może i zapłodnić) swą ukochaną.

Zaobrączkować i zapłodnić

To naturalna kolej rzeczy. Małżeństwo jest jednak decyzją z bardzo poważnymi skutkami prawnymi, które mają kolosalny i dożywotni wpływ na życie mężczyzny. Po Twoim podpisie papierka w urzędzie stanu cywilnego, nic już nie będzie takie samo; odwieczne przedstawienie (komedia romantyczna, dramat, groteska, horror) się zacznie.


Małżeństwo (rozumiane jako inwestycja) jest dużo bardziej ważne i skomplikowane, niż jakakolwiek inwestycja której się w życiu podejmiesz. I jeśli w coś inwestujesz, uczysz się wszystkiego na ten temat, by zmaksymalizować zyski i zminimalizować straty. Uczysz się gdzie może się coś nie udać, i jak ratować resztę majątku gdy wszystko zacznie się układać nie po Twojej myśli.
To oczywista oczywistość, prawda?

Poradnik rozwodnika

Właśnie dlatego oferuję wam „Poradnik rozwodnika”, który polecam nie tylko nieszczęśnikom na początku albo w trakcie rozwodu, ale przede wszystkim tym, którzy są w związku, a zwłaszcza tym którzy w związku nie są – ale o nim marzą, gdyż od marzeń do ich realizacji często bywa niebezpiecznie blisko.


Co odróżnia człowieka mądrego od naiwnego? Mądry chce wiedzieć wszystko o inwestycji w którą wchodzi. W przypadku małżeństwa, mądry chce nauczyć się jak działa psychika jego kobiety, a także jego własna, oraz poznać wszystkie możliwe konsekwencje porażki wielkiej, życiowej inwestycji, jaką jest małżeństwo.


Jeśli wiesz jaki może być koniec małżeństwa, możesz mądrze zaplanować małżeństwo i swój związek, ocalić zdrowie, majątek, dobra opinię i wiele, wiele innych dóbr. Gdy wiesz że szybka jazda (np. na motocyklu) może spowodować kalectwo albo śmierć, zwalniasz i dbasz o dobry ubiór ochronny. Bez tej wiedzy, ludzie kończą swój żywot znacznie wcześniej niż musieli.
Wiedza o końcu, pozwala mądrze zaplanować początek. Bez wiedzy o możliwym zakończeniu inwestycji, źle zaczniesz.

Jakoś to będzie…

Naiwny natomiast idzie za „głosem serca”, oraz z mottem „jakoś to będzie” na ustach, które na sali sądowej zmienia się w rozpaczliwe wrzaski, gdy uświadomi sobie że właśnie stracił mieszkanie, oszczędności życia i został „opodatkowany” na wiele lat przez osobę, która np. go zdradziła i zabrała mu dziecko. Albo dziecko było sąsiada/kolegi z pracy i musi na nie płacić alimenty, a na własne w przyszłym związku nie będzie go stać.


Mądry inwestuje 222 złotych, i kieruje swym życiem tak, że nie wpadnie na rafy które go zatopią. Naiwny żałuje dwustu złotych, śmiejąc się pod wąsem, że oto właśnie wyrolował wszystkich „frajerów” którzy zapłacili. Jego uśmieszek zostanie brutalnie zmazany pięścią realności na sali sądowej, gdzie zabiorą mu niemal wszystko. On by teraz chętnie zapłacił znacznie większe pieniądze, ale już za późno. Wiedza musi zostać skonsumowana w odpowiednim momencie, by przyniosła określony efekt.


Adwokat weźmie od was 100 – 200pln za 30 minut rozmowy, z której niewiele zapamiętacie. To oczywiste że nie powie wam WSZYSTKIEGO, bo z czego by żył? I czy zrozumiecie jego „prawniczą mowę”? A tu wszystko macie na zawsze pod ręką, profesjonalnie przełożone z prawniczego na polski, ojczysty.

Szczęki systemu prawnego

Poznacie wszystkie najważniejsze zagadnienia, jakie wiążą się z rozwodem, a więc wzory pism, intercyza, jak Panie wrabiają Panów w „niebieską kartę” i inne ostre szczęki systemu prawnego, włącznie z najbardziej podstawowymi pytaniami (jak się ubrać, zachowywać na korytarzu sądowym gdy ex płacze z rodziną a ta chce nas pobić, koszty procedur sądowych i całą masę innych ciekawostek, dzięki którym przetrwasz te straszne chwile).

 

A Ty jesteś mądry, czy naiwny? Wolisz liczyć na szczęście albo ingerencję Boską, czy też w ogóle nie myśleć, a może wolisz już zawczasu zainwestować w wiedzę, która ochroni Twój majątek, godność, zdrowie i często życie?

Worek bokserski sądowych żywiołów

Wolisz zminimalizować straty i wyjść zwycięsko z prasy miażdżącej bezrozumnych mężczyzn, czy też płakać, narzekać i rozpaczać całe życie? I na kogo zrzucisz winę za brak wiedzy o małżeństwie, inwestycji prawnej w którą z własnej woli wszedłeś? Kto będzie winny lenistwu, chytrości, dziecięcej naiwności?


Chytry dwa razy traci, a w sprawach rozwodowych znacznie, znacznie więcej. Mądry, nowoczesny mężczyzna po prostu MUSI mieć tę wiedzę w swojej głowie, bo bez niej staje się workiem bokserskim sądowych żywiołów. Dopiero ta wiedza, uświadomi Ci jaki jest PRAWDZIWY koszt zaczynającego się związku z ukochaną kobietą – może nie będziesz chętny na taką transakcję, gdy poznasz na początku cały jej przebieg? To już Twoja decyzja.

 

Ta pozycja przyda się "na półce" każdego samca, który jest w związku małżeńskim lub taki planuje. Oczywiście samcom na wylocie (w trakcie rozwodu) też się przyda. 

 

I jak zwykle, kupować szekli nie żałować.

  • Like 8

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Planujecie wydać wersje papierową?

Edytowano przez SzachMat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie było mowy o wydaniu papierowym, ale gdyby było zapotrzebowanie, kto wie. Rynek zadecyduje. 

 

Od początku planowaliśmy wersję elektroniczną bo łatwiej ją rozpowszechniać i łatwiej używać. 

 

To jest poradnik, który przedstawia konkretne problemy i metody działania, a wersja elektroniczna jest w dzisiejszych czasach:

 

- szybciej dostępna

 

- nadaje do odczytania na większości urządzeń elektronicznych (telefony, komputery, tablety, czytniki) 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jako człowiek po "zawirowaniach życiowo małżeńskich" powiem że taka pozycja jest jak najbardziej potrzebna, wielu może bardzo pomóc i zapobiec tragedią, z pewnością kosztowała też dużo pracy, patrząc z perspektywy własnych doświadczeń wydanie 222 pln nie jest wielkim kosztem w porównaniu z tym co nas może spotkać.

Jednak dla "świeżaków" w temacie , do których głównie jest kierowana będzie to cena wygórowana wręcz zaporowa.

Ja jak i większość tych którzy przez to przeszli/przechodzą  z pewnością doceni tą prace i wie że to żaden wydatek, jednak nie świadomi prędzej wydadzą tą kasę na perfum dla księżniczki niż na coś co ma zerwać z jej twarzy maskę a jemu różowe okulary.

 

A i jak zawsze wolę zapach papieru.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Panowie, szkoda, że nie wyszło to z 3 lata wcześniej:(... Pozycja jak najbardziej obowiązkowa dla zwykłego zjadacza chleba, który jest w trakcie rozwodu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Polecam poradnik i kawalerom i żonatym. Nawet tym "szczęśliwie" żonatym. No i tym nieszczęśliwie...

Nawet jeśli chcesz iść do adwokata lub chcesz aby cię reprezentował - to idź do niego z pewną wiedzą.

 

Koszt poradnika może się okazać śmieszny w porównaniu do kasy jaką możesz stracić podczas wydarzeń około rozwodowych.

I wiem co mówię Panowie.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, AIRBAG napisał:

 

Panowie, szkoda, że nie wyszło to z 3 lata wcześniej:(... Pozycja jak najbardziej obowiązkowa dla zwykłego zjadacza chleba, który jest w trakcie rozwodu

 

 

W mojej opinii pozycja dla każdego kto planuje zawarcie związku małżeńskiego.

  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Więc pozostaje tylko zakupić wersje elektroniczną i sobie samemu wydrukować ;)  , szczerzę to nie przepadam za e-bookami wole wersje papierowe.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, SzachMat napisał:

Więc pozostaje tylko zakupić wersje elektroniczną i sobie samemu wydrukować ;)  , szczerzę to nie przepadam za e-bookami wole wersje papierowe.

 

Zawsze możesz dać do oprawy jak pracę magisterską ;) 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Również jestem za wersją papierową. Wystarczy spojrzeć jak Kobietopedia wychodziła w tej wersji. ;) Jakby coś się zmieniło, zawsze można w sklepie udostępnić erratę za symboliczną opłatą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czy poradnik będzie jakoś aktualizowany w przypadku zmian w prawie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Teraz, manygguh napisał:

Czy poradnik będzie jakoś aktualizowany w przypadku zmian w prawie?

 

Tak.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Uważam, że pozycję powinien przeczytać KAŻDY facet.

 

Ja sobie obiecałem, że kupuję i czytam w momencie kiedy dopadnie mnie haj hormonalny albo się "zakocham" albo pojawią mi się w głowie jakieś przebłyski o stałym związku albo co gorsza jakiejś formalizacji związku (teraz mi to nawet przez klawiaturę nie chce przejść ;) ale kto wie co człowiekowi strzeli do głowy). Wtedy kupuję poradnik i go sobie czytam aby przypadkiem nie popełnić jakiegoś głupstwa. 

 

Zresztą każdy kto ma zamiar podjąć jakieś kroki i zmiany w swoim życiu ( np związek i jego formalizacja) powinien zapoznać się z tym co ten krok ze sobą niesie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mam pytanie, co lepiej kupić w Pierwszej kolejności, poradnik rozwodnika czy nagrania synchronizacyjne?

 

Jestem na początku drogi do rozwodu lub odwracania ramy w związku (zobaczymy co wyjdzie) i na dzień dzisiejszy stać mnie jedynie na jeden z tych produktów. kolejny kupię za ok 2 miesiące. 
Praca nad pewnością siebie jest mi bardzo potrzebna by osiągnąć jakieś wyniki w swoich działaniach. Z drugiej strony poradnik może mnie ustrzec przed błędami które już robię..... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli jesteś zagrożony rozwodem, to sprawa jest oczywista. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Mosze Red dzięki, martwię się jedynie że bez pracy nad swoją samoocena ani do rozwodu ani do obrotu ramy nie dojdzie. 

 

Ale ok najpierw poradnik. Niedługo zakupię i napisze o wrażeniach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja daję zawsze taki przykład. Czy witaminki są ok? Jasne. Ale jak masz zawał, to daje się leki ratujące życie, a witaminki później. Jeśli masz nóż na gardle, to najpierw poradnik a później nagranie. Bo nagranie to długa praca, a poradnik da Ci konkretną wiedzę po godzinie, dwóch czytania.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czy w poradniku są zawarte informacje na temat sytuacji kiedy nie ma z kobietą ślubu,ale np.jest dziecko,a my żyjemy w luźnym związku i chcemy się z niego wymiksować?

Edytowano przez giorgio

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, giorgio napisał:

 

Czy w poradniku są zawarte informacje na temat sytuacji kiedy nie ma z kobietą ślubu,ale np.jest dziecko,a my żyjemy w luźnym związku i chcemy się z niego wymiksować?

 

 

Poradnik jest skierowany głównie do osób:

 

- żonatych

- planujących wejść w związek małżeński

 

Aczkolwiek zawiera pewne elementy, które mogą być przydatne dla osób żyjących w konkubinacie. Konkubinat nie wyklucza wszak prób założenia niebieskiej karty czy odcięcia od dziecka. 

 

Chcecie się ze związku wymiksować, w jakim sensie i ty i niewiasta? Jeśli obie strony to co za problem, ustalacie zasady opieki nad wspólnym dzieckiem i rozchodzicie się. 

 

Chyba, że macie jakieś wspólne dobra np. nieruchomości to się sprawa ciut komplikuje. Generalnie nie podałeś żadnych konkretnych informacji, więc trudno się odnieść.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Powiedzmy,że kobieta łapie mnie na dziecko.Nie mamy ślubu,wspólnych nieruchomości,ruchomości,nic. Czy w poradniku jest zawarte jak w takiej sytuacji są naliczane np.alimenty? Generalnie czego mogę się wtedy spodziewać? Rozumiem,że na dziecko i tak trzeba płacić,ale czy są jeszcze jakieś dodatkowe koszta?Jakie kobieta ma wtedy opcje?

Ja w takiej sytuacji nie jestem.W związek małżeński na pewno nie wejdę,ale wrobiony w bajtla zawsze mogę być i dobrze wiedzieć co wtedy?

 

W teorii poradnik nie jest dla mnie,ale tylko w teorii :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jest podane czym kieruje się sąd przy naliczaniu alimentów, nie jest uzyskiwany przychód (to mit) - tylko potencjał zarobkowy ^^, na który może składać się wiele czynników i zostaje to w ocenie sądu :>

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję Marku, celne porównanie. Zakupię na dniach poradnik i zacznę czytać. 

 

Ogólnie wszystkim polecam przerabianie ebook na audiobook za pomocą ivony. Przeczytałem w ten sposób wszystkie książki Marka podczas jazdy samochodem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To już mam idealny prezent dla kumpla gdy poinformuje mnie o planach oświadczyn ze swoją partnerką.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Rycerz Maly
      Witam serdecznie szanownych braci. 
      słuchając audycji Pana Marka pomyślałem czy np. Pan Marek nie myślał nigdy o bajkach dla dzieci.
      Krótkie historyjki, lub rymowanki. By już od najmłodszych lat zaszczepiać w młodych samcach informacje że na kobiety trzeba uważać.
      Myślałem myślałem i nagle wymyśliłem bajkę którą nagrałem i publikuję tylko tu na forum.
      Bajka spontan, freestyle nagrana dla przykładu czy np. takie rzeczy mają sens czy raczej nie opowiadać tego swojemu dziecku.
      proszę o opinie i wyrażenie swojego zdania
      https://soundcloud.com/edonebytom/rys-i-marysia/s-dW2W8
    • Przez Łabędź
      Witam szanownych braci, przejdę od razu do rzeczy. 
      Z końcem ubiegłego roku założyłem sprawę o rozwód w Anglii ( mieszkam tu od 13lat), sprawa ciągnęła się dość długo ale wkońcu jestem "wolny". 
      Wolny celowo w cudzysłowiu, gdyż po orzeczeniu sądowym o rozwód, nadal ciąży nade mną sprawa o podział majątku. 
      Na początku mojej drogi prawnik z którym się kontaktowałem i który prowadził pierwszą sprawę, mówił że nie będzie problemu z podziałem majątku o ile jesteśmy w tej sprawie dogadani. Jesteśmy dogadani! Wszystko co dla nas ważne jest spisane na papierze i podpisane przez obydwie strony. Natomiast prawnik zaczyna kręcić i wycofał się z wcześniej uzgodnionej kwoty za sprawę o podział i żąda niebotycznej stawki godzinowej na którą mnie nie stać. Węszę w tym próbe naciągnięcia mnie na kase.
      Piszcie braciszkowie, których los pokierował do Anglii i mieli podobne problemy jak ja. Może możecie polecić jakąś dobrą kancelarie, która prowadzi takie sprawy. Może macie pomysł jak to ugryźć...
      Dzięki.
    • Przez Perun82
      Bardzo ciekawy artykuł:
       
      https://porady.sympatia.onet.pl/sympatia-radzi/100-lat-polskoczy-malzenstwa-przestana-istniec/esv7xhq
       
      Ten fragment przykuł moją uwagę:
       
      - Można powiedzieć, że w związkach formalnych jest dokładnie tak samo, jak w tych nieformalnych - mówi. - Ale jednak nie jest. Fakt, że wypowiadamy przysięgę w obecności świadków, że człowiek zdecydował się na ten krok, to samoistnie zmienia sposób myślenia o relacji między dwiema osobami. Człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że rozstanie już nie będzie takie łatwe.
       
      Potwierdza to moją tezę, że słowo dane drugiej osobie nic nie znaczy. Ta druga "połówka" oczekuje ŚWIADKÓW.  Pieprzenie o dorosłości, zaufaniu - ale jednak słowo da drugiej nie jest traktowane poważnie. Jak na takich podstawach budować i kontynuować związek.
       
      I cały czas przemycany jest smaczek, że małżeństwo, formalne, utrudnia wypisanie się ze związku. Czyli matrix puszcza oczko.
       
      Pięknie pokazane, że nieformalne związki są dla dwojga ludzi, natomiast formalizacja powoduje, że państwo reguluje pożycie miedzy dwojgiem obywateli i pilnuje ich by zachowywali się tak jak chce system.  
    • Przez KrzysztofJerzyna
      Witam raz jeszcze wszystkich Braci.
       
      Postanowiłem podzielić się z Wami swoją historią, a więc od początku..
       
         Poznaliśmy się za granicą, oboje wyjechaliśmy tam za pracą. Od razu coś między nami "zaiskrzyło", związaliśmy się i poczułem, że to naprawdę ta jedyna. Niecały rok później wzięliśmy ślub, 4 lata po ślubie urodził się syn, który teraz ma niewiele ponad półtora roku. Pierwsze trzy lata naszego związku uważam za najszczęśliwszy okres w moim życiu, który po czasie zaczął się przeradzać w ostatnie pół roku najgorszego okresu w moim życiu. Przez pierwsze 4 lata pracowaliśmy razem, byliśmy właściwie sami, 24h na dobę ze sobą ale było nam z tym dobrze. Problemy zaczęły się, jak żona przerwała pracę w związku z ciążą i została w domu. Powoli, dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, coraz więcej rzeczy jej zaczynało przeszkadzać. Zaraz przed narodzinami młodego, zacząłem również studia zaoczne w Polsce, z myślą o przyszłości - możliwością zadbania finansowo o rodzinę. Z każdym wyjazdem zawsze były jakieś żale, że za rzadko dzwonię (kilka razy dziennie to jest za mało?!), że nie opowiadam jej wszystkiego, ogólnie telefony ciągłe i kontrola: co, gdzie, jak, z kim. Jak zmęczony wracałem do domu po podróży i nie opowiadałem od razu od nowa wszystkiego to też wielka obraza jak ja tak mogę. Nie chodziłem na żadne imprezy będąc w Polsce, zadawałem się właściwie tylko z facetami, a i tak pretensje i chorobliwa zazdrość o "młode dupy" na roku. 
       
         Rok po narodzinach syna wróciliśmy do Polski, ona została w wynajętym mieszkaniu z dzieckiem, ja poszedłem do pracy zarabiać na rodzinę a weekendowo na studia. W tym momencie rozkręciła się na dobre. Ciągłe pretensje o co tylko się dało, o ton w jakim mówię, jak odbieram telefon (dwudniowy problem, że odebrałem telefon mówiąc "no halo" zamiast "cześć kochanie"), że idę do pracy żeby nie spędzać czasu z rodziną (wtf?!), że za często mówię, że ją kocham, potem o to że za rzadko (?!). Po prostu, o wszystko. Odczuwałem, że muszę cenzurować co mówię i uważać na to jak mówię, żeby przypadkiem nie nadepnąć na minę. Na początku starałem jej się poprawić nastrój, komplementując ją, przynosząc kwiaty, ale jak po miesiącach nie przynosiło to rezultatu, zacząłem się po prostu izolować i zamykać w sobie. Jak łatwo się domyślić, pretensje zaczęły się też o to, że jak mogę być tak nieczuły itp., kiedy jej spokojnie tłumaczyłem, że nie mogę tak żyć w ciągłych pretensjach i poczuciu osaczenia. Warto też wspomnieć, że często problemy robiła o coś, co niby powiedziałem ale było to kompletnie przekręcone w stosunku do rzeczywistości, tego, co na prawdę mówiłem. Raz ją nawet poprosiłem, żeby przez 7 dni powstrzymała się od pretensji do mnie, a ja jestem przekonany, że będę się w stanie znowu otworzyć. Wytrzymała aż 3 dni, ale za to 3 godziny bezprzerwnych pretensji byłem zmuszony wysłuchiwać.
       
         W pewnym momencie ona stwierdziła, że musi iść do pracy bo jest nieszczęśliwa i ją to męczy. Na początku średnio wspierałem ten pomysł, odpowiadał mi taki model rodziny, że mój syn jest w domu przy matce a nie w żłobku/z opiekunką, ale z czasem stwierdziłem śmiało, idź. Niby szukała, ale jakoś dziwnym trafem nic nie mogła znaleźć. Po kolejnym z wielu jej ataków z dnia na dzień spakowała się i wyjechała z synem do matki, akurat jak ja byłem na zajęciach. Nie było jej 10 dni. W tym momencie sobie uświadomiłem, że nadchodzą nieuniknione zmiany, nie byłem jeszcze tylko pewien jakie. Doszedłem do wniosku, że, nazywając rzeczy po imieniu, zostawiając mnie i odbierając mi syna (pomimo, że tymczasowo) mogę się spodziewać, że zrobi to ponownie.
       
        W związku z powyższym, stwierdziłem, że po jej powrocie trzeba podpisać rozdzielność majątkową (zaraz będę otwierał firmę, po tym co zrobiła nie zamierzałem ryzykować). Po wojnie z tym związanej, w końcu się zgodziła. Mieliśmy spróbować bez wzajemnych żali i oczekiwań, po prostu, brać siebie takimi jacy jesteśmy, starając się dać od siebie jak najwięcej. Wytrzymała, uwaga uwaga.. dwa dni! Jakąś pierdołą zdenerwowała mnie, więc wyszedłem do pokoju obok chwilę odetchnąć. Poszła z dzieckiem na rękach za mną i powiedziała, że poczekają na mnie. Po tym jak usłyszała, że chciałem chwilę pobyć sam zaczęła atakować, a czemu, czemu sam, czemu i po którymś pytaniu odpowiedziałem, że nie muszę się jej ze wszystkiego tłumaczyć. Wtedy jej już kompletnie odbiło. Zaczęła krzyczeć, że jak mogłem jej takie coś powiedzieć, że już mi nigdy nie zaufa (po raz kolejny: wtf?!), jak mogłem itd. Tak z dwa dni, które doprowadziły do tego że powiedziałem, że w takim wypadku musimy się rozwieść. Kłótnia była wieczorem, następnego dnia zaczęła się zachowywać jakby nic się nie stało. Ale już po jednym dniu powrót do wylewania żali i pretensji. Co się zaczęliśmy dogadywać to ona znowu zaczynała coś tworzyć, byle tylko doprowadzić do niepodpisania intercyzy. Wczoraj przyszła do mnie do pracy z synem, byłem sam więc mieliśmy chwilę żeby pogadać (dzień wcześniej znowu dogadaliśmy się, że podpiszemy intercyzę jak tylko znajdzie pracę). I znów zaczęła że takie układy to nic dobrego itd. W tym momencie zagotowało się już we mnie, bo po raz kolejny uwierzyłem, że może nam się uda, więc powiedziałem, że nie będę teraz o tym dyskutował przy synu, żeby dopiła kawę i poszła, ja zszedłem w międzyczasie na dół. Chwilę potem usłyszałem "idź synek tutaj", myślałem, że chce, żeby się młody ze mną pożegnał, jak się odwróciłem to zobaczyłem rękę lecącą w moją twarz. Gdyby nie mój refleks, dostałbym z całej siły w mordę od własnej żony. W tym momencie stwierdziłem, że dość tego. Powiedziałem tylko "Pakuj się i wypierdalaj" i na tym się skończyło. Po powrocie do domu już jej nie było. I prawdę mówiąc, w końcu spadł mi kamień z serca. Już dawno bym to zakończył gdyby nie syn, bez którego nie wyobrażam sobie życia.. Nie po to zapierdzielam, utrzymuję dom i rodzinę, żeby słuchać tylko ciągłym pretensji.. Historia jakich wiele. Zastanawiam się tylko, czy iść od razu do adwokata i szykować pozew, czy też poczekać miesiąc-dwa, odłożyć na prawnika i spokojnie to rozegrać, czy pożyczyć kasę i działać od razu. Nie udało mi się nic odłożyć, bo jak tylko były jakieś wolne środki to od razu znajdowało się coś, na co ona potrzebuje je wydać. 
       
         W mojej historii jest o tyle dobrze, że właściwie niczego jeszcze się nie dorobiliśmy (wykupiłem mieszkanie mojej mamy i wtedy ona dopiero jako darowiznę mi je przekazała, wiec tylko ja mam do niego prawo, na szczęście). Firma też jeszcze nie otwarta. Jedyne co to dziecko i podział opieki nad nim spędza mi sen z powiek. Bo pomimo, że zaklinała się, że nie będzie mi ograniczać kontaktów z synem (we wcześniejszych kłótniach już byliśmy blisko rozwodu więc temat poruszony), to odkąd zaczęły się te wszystkie kłótnie mam wrażenie że jest ona coraz bardziej nieobliczalna. Jak usłyszała, że nie zamierzam płacić alimentów na jej utrzymanie (bo kurwa z jakiej racji?!) to usłyszałem tylko jakim to ja jestem chamem i skurwysynem. Oczywiście, na dziecko płacić chcę i będę. W ogóle nie potrafiła nad sobą panować przy synu, i wszystkie żale i wyzwiska wyrzucała przy nim, mimo wielu moich próśb, żeby poczekała jak mały już będzie spał. Boję się o syna, że będąc z nią i jej matką, z którą zapewne będą mieszkać, młody po prostu zeświruje. Jej matka jest jeszcze gorsza od niej pod względem żali do męża swojego, córeczka poszła w mamusię, choć jeszcze przed kilkoma laty widziała to jaka jest jej matka i ze świętym przekonaniem mówiła że nigdy się taka nie stanie. Życie zweryfikowało. Utrwaliło mnie to tylko w tym, że kobiety chcąc nie chcąc powielą to, co się wyprawia w ich domach. A byłem pewien, że ona taka nigdy się nie stanie..
       
      No nic, to by było chyba na tyle, pozdro Bracia! 
       
    • Przez SzejkNaftowy
      Sprawa dla reportera - "Nie jesteś ojcem tego dziecka"

      Pan Przemysław, bokser, spotkał na swojej drodze piękną blondynkę. Zamieszkał z nią, utrzymywał ją. Niestety ale był romantykiem i trochę białorycerzył ignorując ważne znaki ostrzegawcze. Po czasie dorobili się dziecka. Kobieta mimo to imprezowała i odwalała krzywe akcje, później doszły m.in pomówienia partnera o pobicie. W pewnym momencie coś go tknęło i zrobił badania na ojcostwo. Okazało, się, że na 100% to nie jego potomek. Pan Przemysław zaskarżył byłą partnerkę. Sąd pierwszej instancji uznał, że został oszukany i nakazał zapłacić jej 17 tys. zł.
       
      Niestety sąd drugiej instancji nie był już tak wspaniałomyślny ponieważ fakty (a przynajmniej interpretacja sądu) wskazały, że pan Przemysław od początku miał wątpliwości co do swojego ojcostwa a jednak nic z tym nie zrobił.
       
       
      Podsumowując tą dyskryminację kobiet: jeden odchował jakieś 2,5 roku za darmola, biologiczny ojciec dziecka płaci alimenty 2000 zł, gratis odszkodowanie za samotne macierzyństwo a bonusowo znajdą się frajerzy... żyć nie umierać, odpowiedzialności nie ponosić bo za wszystko płacą inni.

      Fajnych rad udzielają poszkodowanemu Jaworowicz i kumple: "oszukano cię, olej, odpuść, idź do przodu jak prawdziwy facet a pieniądze to tylko pieniądze". Już widzę co by się działo gdyby komuś nie zapłacili za występ. Do tego Olbrychski udziela złotej rady i "lekcji stylu" (wg prowadzącej): "ja wychodziłem z dużą walizką z domu zostawiając mieszkania moim kobietom z którymi rozstawałem się".
       
      Standardowo widać bezgraniczne oburzenie "byłej babci" dziecka, gdy się okazało, że nie swoimi genami musiała się zajmować. Okrutna kobieta nie chciała wychować jak swoje (wybaczy pani, sarkazm).
       
      Teoretycznie sam sobie jest winien bo miał czas żeby sprawdzić. Ale z drugiej strony został oszukany, poniósł straty a matka dziecka tylko na tym skorzystała (jest ofiara i oszust). Co myślicie Bracia?
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.