Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Długowłosy

Ankieta dla Braci, Którzy byli w długich (1,5 +) związkach

Warunek wypełnienia - w trakcie lub po związku o minimum 1,5 letnim stażu.  

120 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Czy, gdybyś znalazł odpowiednią partnerkę, stworzysz z nią klasyczny związek niesformalizowany?

    • TAK
      92
    • NIE
      28
  2. 2. Czy, gdybyś znalazł odpowiednią partnerkę, zawarłbyś z nią związek małżeński?

    • TAK
      32
    • NIE
      88
  3. 3. Czy w ogóle jesteś zainteresowany klasycznymi związkami w stylu LTR z kobietami?

    • TAK
      84
    • NIE
      36


Rekomendowane odpowiedzi

Bracia,

 

szybka ankietka - czy w przypadku spotkania kobiety, która odpowiadałaby Ci w 99% (nie deliberujemy czy takie istnieją) wszedłbyś z nią w związek formalny / nieformalny / w ogóle nie chcesz związków.

 

Proszę o odpowiedzi Braci, którzy byli / (ewentualnie są ;)  ) w związku / małżeństwie minimum 1,5 letnim ).

 

Każdy głos jest mile widziany poza jojczeniem "kobiety to k....y" itp.

 

Moje zdanie cześć z Was zna, to nie tajemnica, jestem ciekaw jak WY to widzicie.

 

Zapraszam do odpowiadania i dyskusji :)

 

Wyzwiska kobiet, trolling i spamowanie - polecą warny i bany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ślub to jest dla mnie w ogóle abstrakcja.

Facet z własnej woli oddaje się woli partnerki.

Ten papierek daje paniom praktycznie kontrolę, bo przy rozwodzie wyduszą pieniądze, sąd da im z marszu opiekę nad dzieciakami.

 

Dla faceta to kompletnie żaden interes.

Ale co niektórzy nie zrobią, byle tylko zamoczyć :D

Edytowane przez czader

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłem w dłuuuugim małżeństwie i kolejnego nie będzie.

Związek - jak najbardziej ale przy zachowaniu odrębności finansowej, mieszkaniowej itp.

Na chwilę obecną idealny jest dla mnie typu LAT (czyli trochę singiel a trochę w parze).

  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

    Zmęczony jestem kobietami. Nie chcę tego więcej. Ty coś dajesz, ona chce wziąć wszystko. Nie, dosyć, niech ona bawi się ze sobą.

Chce mieć faceta, to niech dba o niego.

  

   Nie warto brnąć w związek. Sam dla siebie jestem ważniejszy.

  • Like 7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłem w długim związku, mieszkaliśmy razem, ślub był w planach (zaręczony). Nic nie wiedziałem, nie wiele rozumiałem. Na szczęście do ślubu nie doszło. 

Dzisiaj nie ma mowy o małżeństwie. Prosty powód - umowa dla faceta całkowicie nie korzystna, nawet biorąc pod uwagę intercyzę. Po co mam się pchać w coś co może kiedyś obrócić przeciwko mnie?.... Z czego nie będę miał żadnych wymiernych korzyści tylko zobowiązania. Kiedyś tego nie rozumiałem teraz kiedy wiem nie wchodzi taki akt prawny w grę. Chyba każdy Samiec jeśli zrozumie co tak na prawdę oznacza ten kilkuminutowy akt prawny i jak działa psychika kobiety nie zaryzykuje jego podpisania.

Edytowane przez SennaRot
  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że to pytanie jest źle sformułowane.

 

Jeśli spotkałbym partnerkę, która by mi odpowiadała w 99% oczywiście, że zawarłbym z nią związek małżeński.

 

Ale takiej nie spotkam. Taki stopień dopasowania w przyrodzie nie występuje. Been there, done that.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzy razy NIE :)

Chyba naprawdę zestarzałem się bo zupełnie inaczej patrzę teraz na kobiety niż to miało miejsce jeszcze kilka lat temu.

Kryzys wieku średniego ??? :ph34r: Nie sądzę ...

Niektórzy z moich znajomych mówią, że "niewiedza jest błogosławieństwem" ale na pewno nie w tym przypadku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi sie chepie tym związkiem po 14 latach :D Jeżeli żona to na pewno nie polka a jakaś jasnowłosa długowłosa amerykańska blondyna - nie no to tylko sfera marzeń :) .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja po głębokim namyśle zaznaczyłem "TAK". Może wyjdzie ze mnie biały rycerze, ale tu jest mowa o kobiecie w 99% idealnej.

Gdyby taka była, gdybym miał pewność jej wierności, wsparcia i tego że poświęci dla mnie wszystko to sam też wiem, że potrafiłbym i chciałbym to odwzajemnić.

Zatem oczywiste, że chciałbym z taką osobą założyć rodzinę, mieć dzieci i się zestarzeć. Oczywiście pod warunkiem, że ten pozostały 1% procent to jakiś mały nieznaczący drobiazg.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kobiety są fajne, ale tylko do momentu gdy poczują że mają przewagę, wtedy bezwzględnie to wykorzystują.

Żadnych zależności , wspólności itp.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, Adolf napisał:

    Zmęczony jestem kobietami. Nie chcę tego więcej. Ty coś dajesz, ona chce wziąć wszystko. Nie, dosyć, niech ona bawi się ze sobą.

Chce mieć faceta, to niech dba o niego.

  

   Nie warto brnąć w związek. Sam dla siebie jestem ważniejszy.

 

14 godzin temu, Pozytywny napisał:

Ja po głębokim namyśle zaznaczyłem "TAK". Może wyjdzie ze mnie biały rycerze, ale tu jest mowa o kobiecie w 99% idealnej.

Gdyby taka była, gdybym miał pewność jej wierności, wsparcia i tego że poświęci dla mnie wszystko to sam też wiem, że potrafiłbym i chciałbym to odwzajemnić.

Zatem oczywiste, że chciałbym z taką osobą założyć rodzinę, mieć dzieci i się zestarzeć. Oczywiście pod warunkiem, że ten pozostały 1% procent to jakiś mały nieznaczący drobiazg.

 

Paradoksalnie dla mnie dwie najbliższe rzeczywistości wypowiedzi ;) 

 

Czekam na kolejne wypowiedzi Braci i podyskutujemy :)

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem trochę zagwozdkę z tą ankietą, ale ostatecznie po zastanowieniu doszedłem do wniosku, że gdybym trafił na pasująca mi kobietę o podejściu jak opisał to @Pozytywny, to wszedłbym z nią w związek, ale małżeństwo zdecydowanie odpada. Tyle tylko, że chciałbym wejść w taką relację dopiero za jakiś czas, jak już uda mi się zrealizować pewne postawione sobie cele... chyba że owa samica faktycznie była by wsparciem, ale to rzadkość.

 

Problem z obecnymi paniami jest taki, że już dawno nie trafiłem na taką, jak z opisu Pozytywnego. Raz miałem przyjemność z taką samicą, która starała się, zaskakiwała mnie i patrzyła na mnie jak w obrazek, co było bardzo przyjemne. Potem haj minął, rycerskość wzięła górę, wyszedł brak męskiego wzorca i wszystko się skończyło.

Edytowane przez HORACIOU5
  • Like 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że większość Braci zaznacza "NIE" ponieważ po różnych przygodach, nie są w stanie wyobrazić sobie kobiety w 99% idealnej.

A tu nie chodzi o to czy takie są, tylko czy jeśli taka się znajdzie to wejdziemy w nią związek. Uważam, że większość z nas by w to weszła :)

 

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szkoda ze jest tylko trzy mozliwosci :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wypełnione, obecnie jestem w prawie 3letnim związku.

Jeżeli kobieta jest ogarnięta, nie odpierdala jej za bardzo to nie mam nic przeciwko LTR, ale bez żadnych dzieci i innych formalizacji (kredyt, mieszkanie itp itd).

A tak to to forum mi zdecydowanie wybiło z głowy wszelkie ożenki :) 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak zacznie jęczeć o ślub, to się spytajcie, gdzie miała swoje dziewictwo :D

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No jak to? Musisz się chajtnąć bo tak trzeba, inaczej ciotka babcia wujkowie X powiedzą że co? Może gej jesteś xD :D Sam widze po braciaku że z jednej strony się cieszy ale z drugiej ma obawy:D jednak co ja mogę skoro tyle razy mu mówiłem:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1. TAK

2. ZDECYDOWANIE NIE. Znam, wiem z czym to się je, drugi raz nie spróbuję - dzięki. Instytucja wybitnie niekorzystna dla mężczyzny. Prawnie, społecznie, psychologicznie itd.

3. TAK. LTR ale zdecydowanie LAT - tak jak napisał @Normalny. Namieszkałem się juz non-stop pod jednym dachem i ... raz na jakiś czas można, ale non-stop to nie jest dobra opcja dla mężczyzny. Kobieta się przezwyczaja i zaczynają się kłopoty.

 

99% sukcesu z kobietami w układach długoterminowych to trzymać je w pewnej dozie niepewności. Małżeństwo i wspólne mieszkanie non-stop nie zapewniają jej a wręcz przeciwnie.

 

S.

Edytowane przez Subiektywny
  • Like 9

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja na wszystko dałem NIE 

Powod jest taki ze teraz jestem na etapie samorozwoju a jeżeli mocno w to wejdziemy to po prostu nie ma czasu na kobiety. 

 

Gdyby nie to- spokojnie mógłbym mieć coś na stałe ale jednak bez ślubu:) 

Fajnie miec ogarniętą pannę, pomiziać, posmyrać;] to jest BARDZO MIŁE:) 

Edytowane przez qbacki
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co prawda mój związek nie wypalił, ale liczę na coś takiego jak opisał @Mosze Red w temacie udanych małżeństw i możliwe że jest światełko w tunelu bo znalazłem coś więcej niż "miłość" ale bratnią duszę. Małżeństwo zaś jest jedynie opcją z uwagi na dziecko (nazwisko i kwestie prawne) bo do samego związku jest zbędne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To i ja się wyspowiadam z ankiety.

1 - tak, pod warunkiem że jej zależy, oboje wiemy czego od siebie oczekujemy i wspólnie wiosłujemy w tym samym kierunku.

2 - nie! Abso-fucking-lutely. Jeśli laska potrzebuje ślubu, to znaczy że nie o mnie jej chodzi, tylko o coś innego. Poza tym dochodzi cała lista negatywnych konsekwencji w świetle których, nieformalizowanie związków jest jednym z filarów męskiego BHP (Bezp. i Hig. Pożycia) w naszej kulturze.

3 - tak, i w zasadzie czy LAT czy nie, potrafię dokładnie wyznaczyć własne terytorium. Ani kroku dalej.

 

Kobiety, to nie zło wcielone. Twierdząc tak, jest trochę jak by się saper na bombę obrażał, że spierdolił (żeby nie było, "udało" mi się to parę razy) i mu ręce przy rozbrajaniu urwało. Więc albo jesteś świadomym ryzyka saperem, znasz swoje możliwości i za bomby lotnicze się nie zabierasz, bo masz tylko miny przeciwpiechotne rozpracowane, albo się szkolisz żeby bomba niestraszną była. Albo zmieniasz zawód.

  • Like 7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ależ oczywiście że istnieje idealna kobieta! Tak długo, jak istnieje chemiczny haj, nazywany potocznie zakochaniem. Wtedy właśnie kobieta jest idealna i to nie w jakiś tam 99% ale w 120%...

Problem polega na tym, że ten haj bardzo szybko się kończy... Ja chodziłem nabuzowany jakieś 2 lata, a później był taki kop w głowę, ze to aż cud, że nie odpadła...

Jedyne co dziś mogę zrobić, to ostrzegać młodych.

 

Koledzy, nie idźcie tą drogą...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brak wam abstrakcyjnego myślenia i wyobraźni :) Weźcie przykład z samiczek, one przez całe życie wierzą w chodzący ideał.

Nawet jak są w "szczęśliwym związku", po ślubie, mają dzieci to i tak wierzą, że w końcu przyjdzie ten jej wymarzony książę i spełni jej baśniowe fantazje.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli udałoby mi się znaleźć odpowiednią partnerkę, to zdecydowanie wolałbym stworzyć z nią związek niesformalizowany.

 

Małżeństwo, to jak dla mnie tylko papierek i obiecywanie sobie złotych gór, przy zgromadzonych gościach i kapłanie, który jest Boskim "pośrednikiem". To czysta głupota.

 

Życie jest nieprzewidywalne, i w chwili gdy jedna osoba zdecyduje się odejść to nie jesteśmy skazani na rozwody, dzielenie majątku i inne tego typu pierdoły, po prostu się rozstajemy i każde z nas idzie w swoją stronę.

 

Głównym problemem oczywiście będzie sama zainteresowana, bo jak wiemy, mało która kobieta zgodzi się na tego typu relacje. W małżeństwie w przypadku Pań, co Twoje, to moje, a co moje to moje :D 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez dylugilu
      Witam, jestem nowy na forum także nie wiem czy temat ulokowałem w dobry dział. 
       
      Mam pewien problem, otóż miałem partnerkę dosłownie mój ideał, byliśmy razem właściwie niecałe 4 lata wszystko co razem przeżyliśmy było pierwsze, w skrócie to od dzieciaka można powiedzieć do dorosłych ludzi bo kiedy się poznaliśmy ja miałem 17 ona 15 a po rozstaniu wiadomo ja szukałem pracy ona była w trakcie matur. Pierwsze 2 lata były bez zarzutu, ja miałem do niej pełne zaufanie a ona do mnie (ciężko było to zbudować bo zawsze byłem typem kobieciarza). Niestety czar prysł wystarczyło pare drobnych kłamstw w moją stronę i coś mi się poprzestawiało w głowie zaczęło się od olewania, zdrad, unikania, tratowania tylko jak rzecz jak, dużo kłótni, zakazów (ona wobec mnie też je zaczęła stosować więc robiłem tak samo) właściwie nasz ostatni rok związku opierał się na kłótniach i seksie. Co do mojej byłem kobiety nie mam nic do zarzucenia bardzo bardzo bardzo mnie kochała, czasami aż za bardzo była za mną głupia, groźby że jak ją zostawię to sie zabije itp itd. W okresie luty-kwiecień strasznie dała mi popalić swoim zachowaniem z jej strony dużo alkoholu, papierosy, imprezy (oczywiście mnie kłamała, że siedzi w domu się uczy do matury ja jej wierzyłem bo nigdy nie chodziła na imprezy) widać już było, że ma to wszystko w dupie próbowałem walczyć dostałem jeszcze większego kopa w dupę Oficjalnie to ona ze mną zerwała, coś tam jeszcze było prób z jej strony bo odpuściłem ale po 3 tyg dalszych kłamstw ja powiedziałem dość i zerwałem kontakt 15 maja 2016r, usunąłem ją z wszystkiego co było możliwe byle by nie mieć z nią kontaktu, bawiłem się imprezowałem, nawet poznałem dziewczynę w sierpniu, z którą jestem do dziś. Zakręciła mi w głowie, ale im dłużej z nią jestem tym badziej robię z niej moją ex bo jest do niej bardzo złudnie podobna i  z wyglądu i z charakteru... Z racji tego, że była dziewicą nie doszło szybko do seksu. 15 Wrzesień 2015r oczywiście jej urodziny tyle myśli napisać nie napisać, akurat siedziałem z ziomkami mówili olej, nie posłuchałem napisałem 4 dni później była już u mnie po długich namowach na początku spokojnie później trochę zaczęliśmy się przytulać aż wybuchło cała ta tęsknota złość najlepszy seks w moim życiu, w późniejszych dniach przespaliśmy się ze sobą 3-4 razy aż w grudniu stwierdziłem, że to jednak nie może tak trwać (pojawiająca się chora zazdrość i spiny z jej strony) ostatecznie zerwałem z nią ponownie kontakty po to by skupić się na obecnej dziewczynie. Powtórka z rozrywki obecna dziewczyna również mnie kłamała więc i mi odbiło, ostatnie miesiące są dla mnie jak jakaś kara tak strasznie tęsknie za moją byłą, śni mi się, chodzę przybity, masturbuje się oglądając jej zdjęcia wszystko po to by zaspokoić mój popęd, najbadziej w tym wszystkim cierpi moja dziewczyna która 100% zdaję sobie sprawę, że znowu myślę o ex, ale ja już tak dłużej nie potrafie. Powrót nie jest możliwy aktualnie ma chłopaka z którym jest ponad rok i mieszkają razem, nie miałem z nią kontaktu przez ponad 2 lata, nie spotkaliśmy się nawet na ulicy nic dosłownie nic. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim radzić to uczucie to przyszło spowrotem tak nagle. Ja złudnie wszystko co sobie wyobrażam to właśnie z nią, nie mam wgl ochoty na seks bo chce jej. Gubię się w tym wszystkim i jestem nieszczęśliwy. Próbuje odżyć na nowo, wróciłem od miesiąca na siłownie, ograniczyłem wszelakie używki do minimum, a niektóre do zera, próbuje zająć się sobą ale to nie pomaga. Myślałem, żeby udać się do specjalisty który w końcu wpoi mi do głowy, że ona już nigdy nie wróci bo ja jednak mam nadzieje, że ona czasem też o mnie myśli i jak się znowu gdzieś spotkamy bo będzie jedno wielkie bum. Co jeszcze powinienem zrobić, może jest ktoś w stanie tutaj mi doradzić może ktoś ma podobną sytuacje, bo to wszystko nie jest normalne.. 
    • Przez dylugilu
      Witam, jestem nowy na forum także nie wiem czy temat ulokowałem w dobry dział. 
       
      Mam pewien problem, otóż miałem partnerkę dosłownie mój ideał, byliśmy razem właściwie niecałe 4 lata wszystko co razem przeżyliśmy było pierwsze, w skrócie to od dzieciaka można powiedzieć do dorosłych ludzi bo kiedy się poznaliśmy ja miałem 17 ona 15 a po rozstaniu wiadomo ja szukałem pracy ona była w trakcie matur. Pierwsze 2 lata były bez zarzutu, ja miałem do niej pełne zaufanie a ona do mnie (ciężko było to zbudować bo zawsze byłem typem kobieciarza). Niestety czar prysł wystarczyło pare drobnych kłamstw w moją stronę i coś mi się poprzestawiało w głowie zaczęło się od olewania, zdrad, unikania, tratowania tylko jak rzecz jak, dużo kłótni, zakazów (ona wobec mnie też je zaczęła stosować więc robiłem tak samo) właściwie nasz ostatni rok związku opierał się na kłótniach i seksie. Co do mojej byłem kobiety nie mam nic do zarzucenia bardzo bardzo bardzo mnie kochała, czasami aż za bardzo była za mną głupia, groźby że jak ją zostawię to sie zabije itp itd. W okresie luty-kwiecień strasznie dała mi popalić swoim zachowaniem z jej strony dużo alkoholu, papierosy, imprezy (oczywiście mnie kłamała, że siedzi w domu się uczy do matury ja jej wierzyłem bo nigdy nie chodziła na imprezy) widać już było, że ma to wszystko w dupie próbowałem walczyć dostałem jeszcze większego kopa w dupę Oficjalnie to ona ze mną zerwała, coś tam jeszcze było prób z jej strony bo odpuściłem ale po 3 tyg dalszych kłamstw ja powiedziałem dość i zerwałem kontakt 15 maja 2016r, usunąłem ją z wszystkiego co było możliwe byle by nie mieć z nią kontaktu, bawiłem się imprezowałem, nawet poznałem dziewczynę w sierpniu, z którą jestem do dziś. Zakręciła mi w głowie, ale im dłużej z nią jestem tym badziej robię z niej moją ex bo jest do niej bardzo złudnie podobna i  z wyglądu i z charakteru... Z racji tego, że była dziewicą nie doszło szybko do seksu. 15 Wrzesień 2015r oczywiście jej urodziny tyle myśli napisać nie napisać, akurat siedziałem z ziomkami mówili olej, nie posłuchałem napisałem 4 dni później była już u mnie po długich namowach na początku spokojnie później trochę zaczęliśmy się przytulać aż wybuchło cała ta tęsknota złość najlepszy seks w moim życiu, w późniejszych dniach przespaliśmy się ze sobą 3-4 razy aż w grudniu stwierdziłem, że to jednak nie może tak trwać (pojawiająca się chora zazdrość i spiny z jej strony) ostatecznie zerwałem z nią ponownie kontakty po to by skupić się na obecnej dziewczynie. Powtórka z rozrywki obecna dziewczyna również mnie kłamała więc i mi odbiło, ostatnie miesiące są dla mnie jak jakaś kara tak strasznie tęsknie za moją byłą, śni mi się, chodzę przybity, masturbuje się oglądając jej zdjęcia wszystko po to by zaspokoić mój popęd, najbadziej w tym wszystkim cierpi moja dziewczyna która 100% zdaję sobie sprawę, że znowu myślę o ex, ale ja już tak dłużej nie potrafie. Powrót nie jest możliwy aktualnie ma chłopaka z którym jest ponad rok i mieszkają razem, nie miałem z nią kontaktu przez ponad 2 lata, nie spotkaliśmy się nawet na ulicy nic dosłownie nic. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim radzić to uczucie to przyszło spowrotem tak nagle. Ja złudnie wszystko co sobie wyobrażam to właśnie z nią, nie mam wgl ochoty na seks bo chce jej. Gubię się w tym wszystkim i jestem nieszczęśliwy. Próbuje odżyć na nowo, wróciłem od miesiąca na siłownie, ograniczyłem wszelakie używki do minimum, a niektóre do zera, próbuje zająć się sobą ale to nie pomaga. Myślałem, żeby udać się do specjalisty który w końcu wpoi mi do głowy, że ona już nigdy nie wróci bo ja jednak mam nadzieje, że ona czasem też o mnie myśli i jak się znowu gdzieś spotkamy bo będzie jedno wielkie bum. Co jeszcze powinienem zrobić, może jest ktoś w stanie tutaj mi doradzić może ktoś ma podobną sytuacje, bo to wszystko nie jest normalne.. 
    • Przez Mordimer
      Natrafiłem na wykopie link do artu pod pięknie brzmiącym tytułem :
      A więc szanowni stulejarze i inne epitety jakimi nas określają, nasze drogie kobietki powoli same przyznają na czym polega usidlenie faceta i wyciągnięcie z niego korzyści wszelakich.
      To co my tu wałkujemy od dłuższego czasu powoli przedostaje się do "głównych mediów internetowego ścieku".
       
       
       
       
      Żródło: https://nieidealnaanna.com/do-czego-jest-potrzebny-mezczyzna/
      Dyskusja na wykopie https://www.wykop.pl/link/4443845/do-czego-jest-potrzebny-mezczyzna-do-placenia-zrobienia-dzieci-i-minetki/
       
      Klasyk na końcu
       
    • Przez Perun82
      Bardzo ciekawy artykuł:
       
      https://porady.sympatia.onet.pl/sympatia-radzi/100-lat-polskoczy-malzenstwa-przestana-istniec/esv7xhq
       
      Ten fragment przykuł moją uwagę:
       
      - Można powiedzieć, że w związkach formalnych jest dokładnie tak samo, jak w tych nieformalnych - mówi. - Ale jednak nie jest. Fakt, że wypowiadamy przysięgę w obecności świadków, że człowiek zdecydował się na ten krok, to samoistnie zmienia sposób myślenia o relacji między dwiema osobami. Człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że rozstanie już nie będzie takie łatwe.
       
      Potwierdza to moją tezę, że słowo dane drugiej osobie nic nie znaczy. Ta druga "połówka" oczekuje ŚWIADKÓW.  Pieprzenie o dorosłości, zaufaniu - ale jednak słowo da drugiej nie jest traktowane poważnie. Jak na takich podstawach budować i kontynuować związek.
       
      I cały czas przemycany jest smaczek, że małżeństwo, formalne, utrudnia wypisanie się ze związku. Czyli matrix puszcza oczko.
       
      Pięknie pokazane, że nieformalne związki są dla dwojga ludzi, natomiast formalizacja powoduje, że państwo reguluje pożycie miedzy dwojgiem obywateli i pilnuje ich by zachowywali się tak jak chce system.  
    • Przez darbyd
      Witam 
       
      Wpadł mi do głowy pomysł na wykorzystanie kobiecych słabości dla wykorzystania ich dla męskich przyjemności 😏 
      Dlatego potrzebuję waszej pomocy i liczę na wasze doświadczenie. 
      Kobiety jako stworzenia hipergamiczne poszukują lepszych samców najlepiej takich aby pozostałe samice przyjaciółki jej zazdrościły. Przykładem tego jest że chętnie ulegną emocją panom z zachodniej granicy Odry. Jednak czy waszym zdaniem my Polacy też wzbudzamy takie emocje u kobiet za Wschodnią granicą. Jakie macie doświadczenia z samicami z Ukrainy, GruzjI, Armenii lub innych krajów o niskim PKB. 
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.