Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Rapke

Związek z Panią z borderline.

Recommended Posts

Mam pewne podejrzenia co do swojej obecnej partnerki, niestety w internecie nie znalazłem satysfakcjonujących mnie informacji. Chciałbym zapytać bezpośrednio braci którzy byli w związkach z loszkami z borderline, jak to się objawiało. Wiem ze jest wiele "kombinacji", ale byłbym wdzięczny gdyby wypowiedziało się kilku samców po przejściach. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Loszka borderline ma wahania nastrojów od chujowych do tych fajnych. Z czym częściej ma te chujowe. Często obwiniają partnera nawet o pierdoły. Potrafią szantażować emocjonalnie i działać na złość. 

Są niczym takie emocjonalne wampiry, które wysysają z Ciebie energię i chęć do życia przez powyżej wymienione zachowania. One oczywiście nigdy nie poczuwają się do winy za swoje odpały. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Rapke Borderline czyli przeżywa intensywnie emocje, jak nienawidzi to na całego, jak coś odwalisz, to będzie w stanie odgryźć Ci jaja :D 

Mówię poważnie, im dłużej z nią jesteś tym gorzej dla ciebie, bo jak znudzi Ci się ona i odejdziesz od niej, a ona tego nie będzie chciała ,to możesz spodziewać się na prawdę srogich konsekwencji :) .

W Borderline emocje totalnie dominują nad umysłem, taka kobieta nie kontroluje swoich emocji. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ataki bedą coraz częstsze i silniejsze . 

Taka laska jest w pewnym momencie rzeczywiście nieobliczalna . Posunie sie do wszystkiego żeby Cie zniszczyć . Normy prawne i moralne nie istnieją dla takiej osoby .

Im dłużej w takim zwiazku tkwisz tym gożej dla Ciebie . 

Kończac taki zwiazek bedziesz potrzebował pomocy , najlepiej od kogoś kogo ona nie zna i wogóle nie ma pojecia o istnieniu tej osoby lub osob. 

Licz sie z utratą przyjaciół ( znajdziesz nowych , lepszych ?)  i utratą rodziny ( wrócą za jakiś czas z podwiniętymi ogonami mowiąc " ale nas nabrała" ).

Część z nich zostanie pod jej wpływem już na zawsze , ale dobrze im tak ?

 

Dyktafon ! ( nie tel kom z aplikacją nagrywającą) . Noś przy sobie 24h na dobe i nagrywaj . Prowokuj ją do ataku i nagrywaj .

Uratuje Ci to życie , dosłownie.

Nie jestem pewien jak wygląda stan prawny w Polsce , ale tutaj nagranie audio lub wideo na telefonie nie może być dowodem w sądzie . 

Nagranie musi być w formie i formacie który uniemożliwia jego edycje .

Jak bede miał troche czasu wrzuce na ten wątek pare linków .

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spotykałem się przez moment z taką kobietą, seks mega potem fochy co chwile. Niestabilność emocjonalna, ciągłe zaczepki, szukanie emocji wszędzie, szybko ewakuowałem się z tej relacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Red_Pill napisał:

Nagranie musi być w formie i formacie który uniemożliwia jego edycje .

 

Błąd, nagranie musi być nie edytowane i na oryginalnym nośniku, na którym je zapisano i to wszystko. Format dowolny (nie ma formatów, których nieedytowalnych).

 

Rzeczoznawca oceni czy nie było coś wycięte, zmienione, zmontowane, zmienione datowanie pliku itp. I musi mieć dostęp do oryginalnego pliku nie kopii. 

 

Więc jeśli masz nagranie na telefonie i nic z nim nie robisz wszystko jest ok, może być to uciążliwe jeśli zapisujesz w pamięci telefonu, a nie na karcie sd bo np. do wykonania cyfrowej kopii rzeczoznawca potrzebuje zabezpieczyć nośnik, tak dasz kartę sd, a tak stracisz telefon na kilka dni. 

 

Dyktafon jest wygodniejszy z trzech powodów:

 

1 Jest oddzielnym urządzeniem, o którego posiadaniu loszka nie powinna wiedzieć, telefon może zawsze przeszperać i wyczyścić.

 

2 Dyktafon został stworzony do nagrywania, będzie działał dłużej, zbierał dźwięk lepiej i będzie bardziej czuły.

 

3 Dyktafon można dać rzeczoznawcy bez żalu w przeciwieństwie do smartfona i oczywiście osoba postronna nie będzie miała dostępu do danych zgromadzonych w telefonie (kontakty, zdjęcia, terminarz i inne).  

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Rapke może napisz co Twoja laska robi, bo jedna cecha nie czyni jej od razu borderline. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli jest "nie w sosie" to dopierdoli się o wszytko dosłownie i nakręca się sama szuka nowych dram a wszytko to twoja wina co i jak nie powiesz to złe jest... ja wypchałem jezyk do ust i stosunek to ja uspokajało na Ok 6-8 godzin... potem to samo nie taki ruch, złe odpisanie na wiadomość... i tak w koło Macieju, kłamstwa i naciąganie faktów aby manipulować.

 

Kiedyś zapytalem jej ze tak sie nie da, że to chore jest...

 

w odpowiedzi otrzymalem ze Ona musi tak żyć ze wtedy czuje ze żyje bo jest drama. Cos się dzieje...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ufff.... przekopałem się przez całego posta podanego przez @Wotankeld.

 

Jeszcze 6 lat temu pisał bym jak Tamten Pan .

Mialem podobną jazde , na dodatek : 

- mieszkam i pracuje za oceanem , mam ograniczony kontakt z rodziną i  tylko pare osòb na ktorych mogłem się oprzeć .

- ona miała całą patologiczną rodzinkę po jej stronie

-  kredyt na dom 

- ja , 2 kredyty na samochody 

- fhooj długów narobionych przez ksieżniczke w ciągu 10 lat małżenstwa

- ja,  bardzo wymagająca praca na pełny etat i często gęsto jakieś fuchy

- ja , studia wieczorowe

- żona z borderline na które nałożyła się paskudna depresja po porodowa...

- teściów obrabiających mi dupe przy każdej możliwej sytuacji

- tutejsze zjebane , ultra nazi feministyczne prawo rodzinne i rozwodowe 

- 14 miesieczne dziecko , o którym zawsze marzyłem i świata poza nim nie widziałem .........

 

Sam nie wiem jak to ku**a zrobiłem i przez to wszystko przebrnąłem .

 

Po prostu życie  , jakoś tak fajnie stawiało na mojej drodze rzyczliwych i pomocnych ludzi.

 

Z perspektywy 6 lat i paskudnego rozwodu ...dzisiaj na wszystko mam wyjebane , patrze na to jak na cenną lekcje od życia .

 

Mój budrysek rośnie zdrowo ? uwielbia tate i czas który z nim spędza . 40 % czasu z ojcem w kraju w którym mieszkam zdarza się rzadko , bardzo rzadko......

Robie wszystko aby zniweliwać negatywny wpływ rozwodu na dziecko.

 

Ja wrócilem do mojego ulubionego sportu Thai Boxing , mała sekcja , BARDZO tradycyjnie prowadzona , przez ludzi z Tajlandii ?.

Szybkie , wymagające , bolesne , skuteczne i quuuurewsko brutalne .

Jak bym mógł , siedział bym w gym codziennie ?.

 

Od 2 lat własna firma , zawsze chciałem być niezależny . 

Nezła opinia w "industry " fhooj roboty za niezłą kase.

Za wszelką cenę unikam pracy z kobietami inżynierami lub " pod " kobietami , poprostu nie warto , to jest mentalna sraczka . Jeśli nie mam wyjścia i już musze pracować z lub"pod" babą ?..... moja stawka godzinowa ×2 , i chuj mnie to obchodzi że jakiś leszcz zrobi to taniej . 

Zrobi to taniej tylko raz ,  nastęmpny bedzie drożej , bo leszcz załapie że nie warto pracować za taką kase i być emocjonslnym  tamponem .

 

W życiu prywatnym... kobiet na pęczki, same się proszą .....

Unikam polek , naprawde BARDZO blado wypadają w porównaniu do innych kultur ! 

Żyje w jednym z najwiekszych tyglòw kulturowych , wiem co mówie .

Jeśli już się zdecyduje na 'związek' , bedzie to z azjatką ( tak , wszystko co Mosze Red pisze o nich to prawda ) , oczywiście z DOSKONAŁĄ intercyzą i bez ślubu ........

Coż wiecej moge powiedzieć ...... Bracie ......, nigdy...... , przenigdy... ,  się nie poddawaj  ! 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Red_Pill napisał:

Ja wrócilem do mojego ulubionego sportu Thai Boxing , mała sekcja , BARDZO tradycyjnie prowadzona , przez ludzi z Tajlandii ?

 

Szacun

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej,

 

Jaki dyktafon z doświadczenia polecacie? Na co zwracać uwagę.

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do zwiazkow z borderkami. Mi najgorzej przyszlo pogodzenie sie z faktem ,ze cos mnie kręciło w tych jej stanach zmiennych. Chcialem jej pomoc, wyleczyc. Jako dziecko bylem swiadkiem roznych akcji mojej mamy (Chad) wiec loszka z borderem znalazla mnie, cos nas do siebie przyciagnelo. Moim zdanien to podświadomie checi uzdrowienia siebie. Oczywiscie nikt nikogo nie uzdrowil bo mozna uzdrowić siebie samego jedynie. Ale trzeba byc świadomym ,a ja na pewno nie bylem. Dlugo sie ludzilem, ze sytuacja sie zmieni. W rezultacie podczas naszej ostatniej klotni powiedzialem ze mam.dosc jej zachowania I nie pozwole wrocic jej do mnie jeśli sie nie bedzie leczyc. Tak ja to wkurwilo, ze przestala sie odzywac. Zostałem z dlugiem okolo 6k ale... prawdopodobnie wygralem zycie.

  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przesrane. Ja ze swoją borderką byłem jedynie jakieś pół roku, po czym z dnia na dzień ze mną zerwała (tak jak ze swoim poprzednim gachem zerwała, żeby być ze mną). Na szczęście nie wywaliłem na nią zbyt dużo kasy, nie zalałem formy, itd. Też mi się włączył wtedy syndrom wybawiciela. Myślałem, że ją uszczęśliwię, wyleczę z tego, ale teraz już wiem, że to niemożliwe. Fochy, humory, zaczepianie nie ustawały - wysysała ze mnie całą energię. Od czasu się widujemy przypadkiem na mieście albo na uczelni i za każdym razem udaje, że mnie nie zna. :D Najgorzej jest, kiedy przyłapuję się czasem na tęsknocie za nią, mimo że wiem, iż to nie jest moje pragnienie, lecz podświadomości i ta relacja by mnie zniszczyła doszczętnie. Borderki niestety mają często w sobie to "coś", co przyciąga (pomijam już oczywiście seks, bo to wiadomo).

  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

6 tysięcy za uwolnienie od borderki, to horrendalnie, nieprawdopodobnie, drakońsko niska cena. 

 

To plus.

 

A minus jest taki, że nastąpiło jedynie uwolnienie w realu, a czy w głowie, wzorcach? Raczej nie, bez pracy nie da się tego osiągnąć.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiscie ,ze nie. Ale po pierwszych miesiącach cierpienia psychicznego po zakonczeniu związku dopiero zaczynam widziec ogrom pracy nad sobą. Jak juz pisalem widze problem , potrwa troche zanim go rozwiąże albo bedzie jakas poprawa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spokojnie, nie od razu Rzym zbudowano. To długi proces. Ja po równym roku od rozstania, odkrycia forum oraz przeczytania książek Marka nadal się łapię czasem na starych wzorcach, ale i tak zrobiłem ogromny krok naprzód. Kluczem jest cierpliwość i miłość do samego siebie. 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 hours ago, Insightful said:

 Zostałem z dlugiem okolo 6k..

 

To jest nic ....uwierz mi . Nawet jeśli to by było 6k eur , to dalej jest nic. 

Uszlo Ci dosłownie na sucho .

 

Spoko że rozumisz wpływ  matki na twoje wzorce , to już naprawde dużo . Teraz musisz zmienic pare swoich wzorców z dzieciństwa , troche zejdzie ? ale naprawde warto .

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czasami odnoszę wrażenie,że borderką jest co 2 samica...

  • Like 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

A może poprostu coś w tobie je przyciąga , albo troche przewrażliwiony jesteś. Sam tak miałem przez jakiś czas , dużo w sobie musiałem zmienic . Teraz jakoś tych borderek ?nie widze ....

A jak sie jakaś trafi robie natychmiastowy EJECT ! 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydaje mi się ze kobiety niezwykle mocno manipulują. 

 

Ze swojej strony mogę polecić stronę 

 

www.koniectoksycznych.blogspot.com 

 

Nie wiem kto tą stonę stworzył niemniej jednak jest tam bardzo dużo fajnie opisanych przypadków trudnych relacji z kobietami. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Kolejorz
      Witajcie, bracia! Trafiłem na to forum podczas poszukiwań instrukcji obsługi tzw. borderek i szybko zauważyłem, że dysponujecie obszerną wiedzą na ten temat... Poruszaliście już to, jak je rozpoznać czy czym to grozi, sam chciałbym jednak przegadać inną kwestię. Poznałem kobietę pół roku temu i od razu zrobiła na mnie obłędne wrażenie, więc szybko zacząłem podejrzewać, że coś jest nie tak - w końcu aż trudno było mi uwierzyć, że taka partia jest singielką. Od samego początku chętnie mówiła o swoich przeżyciach i problemach, więc nie musiałem długo czekać, by się przyznała do tego, że ma zdiagnozowane borderline... Rzecz w tym, że od tamtego czasu się spotykamy i myślę, że jestem zakochany, stąd moje pytanie: jak stworzyć szczęśliwy związek z borderką? Jak się z taką dziewczyną obchodzić, żeby znała swoje miejsce? Wiem, że pewnie powiecie, że oszalałem, ale czy ktoś z Was tego próbował, czy komuś się udało? 
    • By hutch
      Wiem że staż mojego konta jest względnie długi, ale zostało założone ponieważ szukałem pomocy w sprawach NoFap.
      Teraz szukam pomocy i próbuje wylać z siebie to co siedzi we mnie po zakończonym TOKSYCZNYM związku z borderline.
      Do napisania tego posta skłoniło mnie to że przeglądałem posty innych użytkowników z swiezakowni i zaczęło mi to otwierać oczy, bardzo dużo
      schematów powielało się z tymi z mojego związku, więc być może ktoś skorzysta na mojej historii.
       
      Długość związku:
      9 miesięcy, skończył się parę tygodni temu
       
      Wiek:
      Mój i jej 21 lat
       
      Wygląd dziewczyny:
      8/10 (wydaje mi się że nie jest to subiektywna opinia bo znajomi i każdy kto ja ze mną widział mówił ze sztos, modelka)
       
      Doświadczenie dziewczyny:
      4 związki (maks 1-2 lata każdy)
       
      Doświadczenie moje:
      Miałem wcześniej relacje z kobietami ale to był mój pierwszy poważny związek, związek
       
      Początek relacji:
      Przed rozpoczęciem związku oboje się znaliśmy ale nie osobiście tzn. mieliśmy jakiś tam wspólnych znajomych, przez których w jakiś sposób mieliśmy siebie na Instagramie i Snapchacie.
      Jednak zero kontaktów przez social media nie licząc dawania sobie likeów pod zdjęciami i wysyłaniem snapow ale niespersonalizowanych (ogólnie nie jestem zwolennikiem rozpoczynania znajomosci przez pisanie w social).
      Pewnego wieczoru, los (albo pech 🤣) chciał że znaleźliśmy się na jednej imprezie gdzie było dużo ludzi (nie był to klub ani nic w tym stylu). Wiadomo był tam też alkohol.
      Postanowiłem że to niepowtarzalna szansa żeby spróbować coś zdziałać bo miałem ją na oku od dłuższego czasu, podobała mi się.
       
      Stykneliśmy się na tej imprezie i wszystko później poszło jak z górki, sam z perspektywy czasu nie wierzę że poszło tak łatwo. Ona pierwsza zainicjowała pocałunek, a na moją propozycje zebysmy jechali do mnie
      zgodziła się praktycznie od razu (pokazując lekkie zawahanie - które wydaje mi się że było próbą pokazania że nie jest łatwa).
      Wylądowaliśmy u mnie w mieszkaniu nie pamiętam już co się działo dokładnie ale dokładnie pamiętam że szybko wylądowaliśmy w łóżku. Oboje pijani.
      Penetracji nie było tylko ostre pieszczoty, duszenie, seks oralny.
       
      Obudziliśmy się nazajutrz, bałem się że ni chuja nie będzie o czym z nią gadać jednak ranek minął nam super.
       
      Po całej sytuacji nie inicjowałem kontaktu z nią tzn. nie pisałem pierwszy, to ona pisała do mnie ja się zdystansowałem i nie napalałem się żeby nie spalić relacji.
      2 dni później, przyjechała do mnie na noc mimo iż pisałem że nie mam za bardzo czasu ale w ostateczności się zgodziłem.
       
      Było super lodzik, dominacja ale nadal brak penetracji, wtedy jeszcze nie wiedziałem jaki jest tego powód albo wymówka 😅.
      Byłem o to wkurwiony ale starałem się nie pokazywać emocji po prostu jak widziałem opory to odwracałem się na drugi bok i leciałem w kimę.
       
      Ogólnie do momentu zbliżenia i mojej chęci penetracji uważam że było super pod każdym względem, uważałem że jesteśmy dobrze dopasowani (jakież to było złudne).
       
      Kolejne miesiące:
      Hardcore, rollercoaster (jednego dnia KOCHAM CIĘ chcę z Tobą już zawsze być drugiego lodowatość, oziębłość) z perspektywy czasu wiem że była to cała gama zachowań osobowości BORDERLINE. Opisze pare po krótce.
      Potrafiło nam być wspaniale a za parę godzin kłótnie.
       
      1. Powód największych kłótni: 
      Brak seksu z penetracją. Dochodziło do regularnych zbliżeń, ale gdy chciałem włożyć cały urok pryskał. Przestałem to olewać i postawiłem sytuacje wprost
      "Co jest, dlaczego gdy ma dojść do zbliżenia zaczynasz płakać robisz minę jakbym Cię miał zgwałcić i że to jest moja naturalna potrzeba że skoro jestem z kimś w związku to mam ochotę to robić, a jak ona nie chce tego robić ze mną to żegnam" coś w tym stylu
      W zamian dostałem odpowiedź w akompaniamencie płaczu
      "Że ją to boli i jej to sprawia ból"
       
      Moja początkowa reakcja była taka że to jej jakieś wymyślone pierdolenie. Nie ulegałem temu tłumaczeniu ale po którejś takiej sytuacji poczytałem na necie że faktycznie są takie zaburzenia jak pochwica itp. i jej reakcje się z tym pokrywały
      bo była bardzo wrażliwa w tamtych miejscach unikała dłuższego dotyku narządów rozrodczych a lekkie dotkniecie pochwy czy to palcami czy językiem kończyło się płaczem.
       
      Przyjąłem inną taktykę, stwierdziłem że postaram się z nią jakoś w tej kwestii dogadać i wspólnie znajdziemy rozwiązanie.
       
      Były długie i przyjemne rozmowy, ona zdradzała mi swoje potrzeby co lubi (dowiedziałem się ze woli powoli i delikatnie a nie jak wcześniej myślałem na ostro) ja mówiłem czego ja oczekuje. Mówiła że nigdy w życiu z żadnym facetem nie mogła tak spokojnie porozmawiać. Trochę mnie to cieszyło a trochę denerwowało że pokazuje takie miękkie cechy ale stwierdziłem że szczypta ciepła z mojej strony nie zaszkodzi że tak powinny wyglądać zdrowe relacje.
       
      Jednak rozmowy nie dawały efektów bo unikała zbliżeń, a jeśli już były to kończyły się na odmowie niewerbalnej. Pomimo iż wprowadzałem masę różnych urozmaiceń, technik które miały ją rozluźnić.
       
      UWAGA!!! Po którejś rozmowie stwierdziła że jest aseksualna i nie czuje potrzeby uprawiania seksu. Byłem w szoku bo miałem ją na samym początku za nimfomankę. Spytałem o jej wcześniejsze kontakty seksualne bo przecież miała kilka związków, stwierdziła że nigdy nie kończyły się penetracją a jedynie próbami i że ogólnie starała się unikać seksu (z perspektywy czasu nie wiem ile w tym prawdy, wtedy uwierzyłem) stwierdziła nawet ze jest dziewicą. Chciałem to sprawdzić osobiście jednak ciężko było na dłużej zająć się jej pochwą z racji tego ze twierdziła ze sprawia jej to ból a zapytanie się bez pardonu "Czy mogę sprawdzić czy faktycznie jesteś dziewicą?" wydawało mi się po prostu niesmaczne.
       
      Ogólnie cała ta sytuacja niszczyła mnie psychicznie bardzo mocno, niemożliwość uprawiania seksu ze swoją partnerką i kłótnie o to...z perspektywy czasu utnę takie coś od razu w przyszłości.
      Doszliśmy do wniosku że musi podjąć leczenie u specjalisty, tylko że ten specjalista najbliższe wolne terminy ma za kilka miesięcy a w chwili obecnej nie jesteśmy już razem.
       
      2. Chwiejność emocjonalna
      MASAKRA! Potrafiło być wszystko super cały dzień bez kłótni a tu nagle płacz, bez powodu a przynajmniej bez konkretnego powodu tylko gadanie "sama nie wiem czemu płaczę".
      To było coś co strasznie wyniszczało mnie psychicznie. Chodziłem struty bo nigdy nie wiedziałem kiedy jej odwali. Mimo wszystko ją kochałem.
       
      3. Zazdrość
      Ona może być zazdrosna a ja nie. Miała dużo kolegów z którymi pisała nie pokazywałem o to zazdrości ale gdy do mnie napisała moja była albo koleżanka z którą miałem jakiś intymny kontakt to był plącz nieodzywanie się przez 1-2 dni. I kwitowanie wszystkiego "Jestem zazdrosna i mogę być". Oczywiście kłótnie o to a ja głupi co zrobiłem.
      "Okej skoro jesteś o to zazdrosna usunę ten kontakt skoro o to prosisz" - bo wydawało mi się że to normalny mechanizm zdrowego związku, skoro osoba na której mi zależy czuję sie źle przez to że pisze do mnie moja była to utnę ten kontakt.
      Usidliła mnie tak że siłą rzeczy nie miałem innych opcji, to był koszmarny błąd zabijający moją atrakcyhność.
       
      4. Ona zawsze miała rację
      Praktycznie zero kompromisów, we wszystkim to ona ma rację i ma być tak jak ona chce.
      Nie wierzyłem a wręcz śmiałem się że ktoś może być tak zamknięty na próbę dogadania się. Było to dla mnie coś kompletnie abstrakcyjnego.
       
      5. Niestabilny i kapryśny nastrój
      Podobnie jak w punkcie 2.
      Śmiech radość dobry humor by za parę minut wszystko ją wkurwiało.
      Pamiętam wyjście do sklepu z nią na większe zakupy, byłem już trochę zmęczony ale przysięgam na boga starałem się tego nie okazywać a ona nagle na środku galerii usiadła na ławce i zaczęła ryczeć.
      Wyobraźcie sobie wzrok wszystkich ludzi "Co ten skurwysyn jej zrobił?".
      To było 2 miesiące temu i wtedy po raz pierwszy powiedziałem jej ze uważam ze powinniśmy skończyć ta relacje.
       
      Tych cech borderline było znacznie więcej ale musiałbym napisać chyba książkę a nie o to chodzi.
       
      ZERWANIE:
       
      Ogólnie tak mocno mocno pierdolić zaczęło się 2 miesiące temu. Kilkakrotnie mówiłem jej że chyba nie pasujemy do siebie i powinniśmy zerwać ona na to płaczem że mnie kocha itp. że się zmieni. Zmian nie było nazajutrz to samo.
      Ja sam obniżyłem swoje zaangażowanie, wiedziałem że nie dostaje nic szczególnego w tej relacji w zamian. Ale nadal czułem że ją kocham.
       
      Teraz najbardziej bolesny dla mnie moment:
      Koniec końców parę tygodni temu napisałem jej ze chce do niej przyjechać i przekazać jej ze to koniec.
      Powstrzymałem się jednak ale nie mieliśmy kontaktu 2 dni.
      Po czym spotkaliśmy się i ona sama powiedziała że to koniec.
      Poczułem kopniaka w jaja. JAK TO ONA ZRYWA!?
      Zareagowałem dwubiegunowo. Na początku odpowiedziałem na spokojnie ze tez tak uważam ale dwa dni później sfrajerzylem się 
      i prosiłem o szansę i rozmowę w której emanowało ze mnie to ze nie chce końca tej relacji, łzy w oczach
      (jeśli ktoś to czyta NIGDY PRZE NIGDY NIE POKAŻCIE TEJ SŁABOŚCI KOBIECIE)
      Boli mnie to bardzo że to ona zerwała a nie ja, dalej czuje że ją kocham ale logicznie wiem że to i tak by pierdolnęło. Bardzo chciałbym
      nie czuć już nic do niej i kierować się tylko logiką. 
      Krótko mówiąc mam depresję. 
      Ciągle myślę o niej.
      Najchętniej przyjąłbym jakieś antidotum które wypali całkowicie moje uczucie do niej.
      Wiem że to był zły a nawet bardzo zły związek ale czuję pustkę której nie mogę zasypać.
      I tak już jest lepiej po paru tygodniach bo potrafię zając się innymi sprawami ale są momenty gdy atakują mnie emocje i przypominają się mi wspólne chwile te dobre. Zwłaszcza wieczorami.
      To pojebane.
       
      I tutaj liczę na was i wasze doświadczenie jak przejść ten etap do normalnego życia i odnaleźć szczęście. Jak Wy sobie z tym radziliście?
      Chce się rozwijać naprawdę nie chce być w tym stanie.
      Myślę nad ruszeniem na dziewczyny ale boję się że to nieodpowiedni moment bo nie jestem obecnie prawdziwym sobą. Czuje ze moje myśli błądzą w kierunku mojej byłej.
      Poczekać?
       
      Moim błędem było to że uzależniłem swój mózg
      od tego że ONA=SZCZĘŚCIE
      Czułem się spełniony że mam ładną dziewczynę, mimo potężnych wad w jej charakterze.
       
      Najbardziej pragnę zbudować taką wersję siebie żeby mogła zobaczyć co straciła.
      Czy takie podejście jest złe? Karmię swoje ego? Czy może właśnie taki powinien być mój cel.
       
    • By deleteduser62
      Witam.
      Mam wam do opowiedzenia historię. Bez happy end'u.
      Opowieść może wydać się wam znajoma. Była poruszana na forum, jak dziesiątki jej podobnych.
      Relacja z związku z borderką.
      Zdawała się, być zamkniętą dziewczyną. Miała piękny uśmiech i smutne oczy.
      Powiedziała. "Czasem najbardziej uśmiechnięci ludzie, okazują się najsmutniejsi."
      Chowała się, przed ludźmi, przed życiem. Skrzętnie skrywała siebie.
      Jednak, gdy emocje były zbyt silne, gdy okazała odrobinę zaufała. Pokazywała swoje Ja.
      Była jak soczewka. Reflektor neutronów. Potrafiła przyjąć i wzmocnić, emocje. Szczęście z wspólnych doświadczeń. Radość z pokonywania słabości.
      Cechowała ją życzliwość ,chęć do pomocy. Opiekuńczość, potrafiła przyjść i pomóc w chorobie. Kochana, choć bała się zbliżyć. Bała się odrzucenia.
      Nie trudno, było się zakochać. Niestety, im bardziej się angażowałem. Tym szybciej się wycofywała.
      Tak jak była wspaniałą osobą, tak samo potrafiła być ohydna. Drugą stroną tej samej monety.
      Jej nastrój, zmieniał się momentalnie. Niesprowokowany. Przejście z ekstazy do agresji.
      Nagle potrafiła stać się zimna, odciąć się od ciebie. Okrutna, wykorzystując wiedzę o tobie, by zadać ci ból. Z premedytacją, dziesiątki pchnięć.
      Nie poznała mnie dobrze, zadawała ciosy na ślepo. Część jednak trafiała. Kogoś innego mogła by zgładzić.
      Prócz tego, cechowały ją jeszcze inne wady. Kłamstwo, rozwiązłość. Wiem, że czuła pustkę. Brak granic, poszanowania twoich.
       
      Częściej jej nie było. Rozchodząc, starała się palić mosty. Pozostawić tylko zgliszcza. Po tym jednak wracała. Na następny dzień. po dwóch tygodniach.
      Był to tajfun. Pełen krzyku, zarzutów. Jednak, moja przeszłość przygotowała mnie na to. Uodporniła.
      Wyciągała zemnie najgorsze cechy. Moją gniew, agresje. To co dobre obracała przeciw mnie, przywiązanie, opiekuńczość.
      Jednak rozwijałem się przy niej. Zacząłem swoją własną naprawę, aby być gotowym. Co złe, trzymałem na wodzy.
       
      Wszyscy, którzy wiedzieli jej prawdziwą Ja. Skreślili ją, radzili porzucić. Jak zepsutą zabawkę.
      Ja jednak widziałem w niej dobro, człowieka. "Rough diamond".
       
      Na razie odeszła. Niszczyć siebie, życie ludzi uwikłanych z nią w związki.
      Wypijcie zdrowie, tych których zniszczyła. Jej zdrowie, nim przepadnie.
       
      Uciekła, przed sobą. Przede mną.
      Powiecie, wyświadczyła ci przysługę. Być może.
      Skreśliła jednak, swoją jedyną szanse na szczęście. Akceptację.
       
      Powodzenia Śnieżko. Nie byłem twoim księciem.
      Mogę być tylko, wielkim złym wilkiem.
       
      PS
      Opowieść tą chcę dedykować @deomi
      Czasem ci którzy cierpią, odpychają od siebie miłość.
       
      Podziękować Siostrze @Apocalypse za rozmowę i wsparcie.
      Bratu @Jaśnie Wielmożny i wszystkim który pochylili się nad moją osobą.
      Dziękuję. Dziś już wierze, że po drugiej stronie trawa jest bardziej zielona.
       
      PSS
      Nie jest to zapowiedz samobójstwa.
      Tylko wiara, że praca nad sobą, może ukoić demony. Które kiedyś zamknęliśmy z sobą.
       
       
       
       
    • By Miłowitwibowit
      Witam wszystkich,
       
      bardzo lubię słuchać Pana Marka. Pan Marek porusza ciekawe dla mnie tematy. Obecnie  jestem w związku prawdopodobnie z osobą o zaburzeniach typu Borderline, przeżyłem ponad pół roku temu awanturę we własnym mieszaniu. Wszyscy moi znajomi po wysłuchaniu moich relacji i opisu sytuacji oraz próśb o doradzenie co zrobić, mówili, abym skończył znajomość, natomiast ja zostałem z tą osobą. Teraz żyję w ciągłym strach, że mimo tego że jest bardzo dobrze, partnerka jest dla mnie miła i troskliwa, wciąż się boję, że taka sytuacja się może powtórzyć, natomiast boję się skończyć tego związku. 
    • By Tarczowy
      Już jakiś czas temu przymierzałem się do napisania tematu o bpd. Miałem przez wiele lat do czynienia z osobą, która miała to zaburzenie zdiagnozowane. Nie była to wprawdzie moja partnerka, ale była to osoba z mojego kręgu rodzinnego. Widziałem, jak ona funkcjonuje, jak buduje relacje itd. Dosyć negatywnie oceniam post JurkaB na temat bpd, gdyż o ile w części faktycznie on opisuje osobę z bpd, to jest tam jednak wiele błędów, i generalnie opis Jurka, to opis osoby z różnymi zaburzeniami i problemami. Tyle wstępem.
       
      Osoby z bpd generalnie funkcjonują lepiej niż ludzie z psychozą jednak gorzej niż osoby z nerwicą. Funkcjonują więc na granicy pomiędzy nerwicą a psychozą - stąd nazwa zaburzenia - zaburzenie osobowość z pogranicza. To, co charakteryzuje również ludzi z tym zaburzeniem, to jest to, że są trudnymi pacjentami, dlatego często zmieniają psychoterapeutów. Leczenie borderline jest bardzo trudne, a szanse wyleczenia są małe. Wiąże się to między innymi z tym, że leczenie zaburzeń osobowości jest generalnie bardzo trudne. Osobowość jest czymś stałym i jest takim fundamentem, na którym jest dopiero postawiony charakter czy intelekt. Jeśli osobowość została nieprawidłowo ukształtowana, to ciężko tu coś potem zrobić. Nieprawidłowa osobowość jest jakby częścią tej osoby.
       
      BPD zaliczane jest do zaburzeń klaster B - czyli jest na jednym poziomie z zaburzeniem narcystycznym, antyspołecznym i histrionicznym. Wszystkie te zaburzenia charakteryzuje narcyzm i silne skupienie a sobie. Jednak co istotne, osoby z bpd mają empatię, jest jednak ona dosyć charakterystyczna, gdyż oni przekierowują ją na siebie. To oni są zawsze najbardziej pokrzywdzeni, to im zawsze najbardziej trzeba współczuć. Borderline oznacza chaos i życie w skrajnych emocjach. Dlatego mówi się o nich, że są niewolnikami emocji. Nie ma tam też półśrodków. Wszystko jest czarne albo białe. 
      Po więcej informacji na temat samego zaburzenia odsyłam do tego artykułu:
      http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/135-zdrowie-i-choroba/1499-zaburzenia-osobowosci-z-pogranicza-borderline-joanna-krawczyk.html
       
      Relacje i borderline
       
      Problemy osób z bpd najbardziej wyłażą w relacjach romantycznych. Związek z borderką, która się nie leczy, jest niemożliwy na dłuższą metę. Z osobą, która się leczy, często również nie.  Znam kobietę, która leczy się 10 lat i dalej efekty są słabe. Nie ma znaczenia, czy partner będzie pierdolą i białorycerzem, czy twardym facetem stawiającym granice. Jeden i drugi i tak polegnie, bo tam są zbyt poważne problemy. Borderki potrafią być bardzo zaborcze i zawłaszczeniowe względem swojego obiektu ''miłości''. One w związku rozgrywają swoje niezałatwione sprawy z dzieciństwa, a ich facet jest tylko obiektem. Charakterystyczna jest także dla borderek (i borderów) idealizacja i dewaluacja ludzi, co wiąże się ze wspomnianym myśleniem: czarne albo białe. Np. o 13 rzuci ci się na szyję i powie, że jesteś dla niej wszystkim i bez ciebie żyć nie może, a o 17 powie ci, że masz wypierdalać, jesteś zerem, i że nie chce mieć z tobą nic wspólnego. I jedno i drugie będzie prawdą, bo u borderów to chwilowe emocje budują fakty. Kiedy mówi, że kocha, to mówi to szczerze, i w to wierzy (w tym momencie). Jednak kiedy mówi , że masz wypierdalać, to też mówi to szczerze, bo tak czuje w tej chwili. Partner ma być dla nich rodzicem doskonałym. Potrafią bardzo nim manipulować, jednak nie potrafią budować strategii. Np. mogą grac ofiarę i mówić ci, że tylko ty możesz im pomóc. Ciągłe żyją w lęku, że zostawisz, wiec wciąż testują ile wytrzymasz. 
       
      W przypadku seksualność u bpd, to panuje tutaj wiele mitów. Jednym z nich jest to, że bordery mają tendencję do zdradzania.  To jest nieprawda. Ten mit obaliły badania na temat życia seksualnego borderek. Badania przeprowadzono w Kanadzie w 2009 roku. Wynik był taki, że życie seksualne kobiet z bpd w stałych związkach, dających poczucie bezpieczeństwa, nie różni się od  związków z kobietami niezaburzonymi. Także twierdzenie, że większość lub wszystkie borderki zdradza jest bzdurą. Zauważono jednak, że kobiety z bpd mają statystycznie więcej partnerów w ciągu życia niż kobiety niezaburzone.
      Natomiast jest grupa borderek, która notorycznie zdradza także w stałych związkach. Nie ma tu statystyk, ale są takie przypadki. Jednak trzeba pamiętać, że zaburzenia osobowości nigdy nie występują pojedynkę. Zazwyczaj są dwa lub trzy na raz. To może mieć wpływ na takie zachowania. Jeśli np. kobieta ma bpd plus zaburzenia histrioniczne i antyspołeczne, to może być grubo. Borderki są również często mylone przez niektórych facetów z uwodzicielskimi kobietami, mającymi histrioniczne zaburzenie osobowości i  warto o tym pamiętać. 
       
      Borderki i borderzy nie wiedzą również kimś są, co lubią, czego chcą. W związku z tym, w relacji tworzą obraz siebie taki, jaki myślą, że chciałby widzieć ich partner. Przykład: Lubisz góry? Ona też będzie je lubić. Jej poprzedni partner mógł ich nie lubić? - ona wówczas też ich nie lubiła - tak to działa.
       
      Fazy relacji z osobą z bpd fajnie zostały opisane tutaj, dlatego zachęcam do lektury:
      http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=449
       
      Teraz, czy są jakieś sygnały świadczące o tym, że wasza partnerka może mieć bpd. Są pewne wskazówki, które mogą wskazać na problem, jednak zdiagnozować może tylko specjalista. Więc odradzam zabawę w domorosłego psychiatrę. Same kryteria diagnostyczne z ICD10 i DSM IV, również nic wam nie dadzą. Wszystkie wyróżnione tam zachowania, w przypadku zaburzenia osobowość muszą mieć charakter stały i niezmienny. Wsza partnera może spełniać wszystkie kryteria ale to nie oznacza jeszcze że ma bpd. Ona może mieć np. kryzys emocjonalny i zachowywać się jak 100 procentowa borderka, ale to nie oznacza, że ona nią jest. Kobiety z depresją, neurotyczki, kobiety z syndromem dda, chorujące na ChAD, mogą przez laików być brane za borderki. Dlatego domorosłą diagnostykę jeszcze raz odradzam. 
      Jednak jakie są sygnały wskazujące, że możecie mieć z taką panną do czynienia. Jest ich tak na prawdę tylko kilka. Nawet jednak jeśli wasza kobieta spełnia wszystkie, to i tak jeszcze nic nie znaczy. oto one:
       
      -  Ma dużo tatuaży i kolczyków na ciele. Jest to uznawane za dążenie do autodestrukcji i może być przejawem borderline.
       
      -  Szybkie budowanie relacji. Tu akurat wychodzi ich brak granic (twoich zresztą też). Relacja buduje się natychmiast. Natychmiast jest również seks. Nie ma długiego zdobywania, jak jest to w przypadku zdrowych kobiet. W związek wskakujesz natychmiast.
       
      - Szybko mówi ci, że cię kocha. Jeszcze cię dobrze nie zna, ale już bardzo ''kocha''. 
       
      - Chce bardzo szybko żebyś się do niej wprowadził lub ona chce szybko wprowadzić się do Ciebie. 
       
      - Jest niestabilna emocjonalnie - jednak nie lekko niestabilna lecz patologicznie niestabilna. Szybko wybucha gniewem, jest impulsywna i gniewna, rządzą nią emocje. UWAGA!: to może być również objawem depresji lub choroby afektywnej dwubiegunowej.
       
      - Kontakty z byłymi. Niektóre borderki lubią kontaktować się z byłymi partnerami. To taki sygnał pomocniczy, gdy spełnia pozostałe sygnały.
       
      - Szybko się przed tobą otwiera.
       
      Te sygnały mogą tylko wykazywać na możliwość wystąpienia problemu. To nie są kratery diagnostyczne.
       
      Jest też pewien mit, mówiący, że kobieta z bpd musi być wyzywająca, kusząca itd. Borderka może być szarą myszką, która jest zamknięta w sobie i unika ludzi., a jej problemy wyjdą dopiero, kiedy wejdziecie z nią w bliską relację i miejcie to panowie na uwadze...
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.