Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
samiczka

Dotyczy: Śluby, wesela i ich niebagatelne koszty. Jaki to ma sens?

Rekomendowane odpowiedzi

Nie jestem pewna, czy umieściłam temat w dobrym dziale, jeśli nie to przepraszam i proszę administrację o przeniesienie.

 

Po przeczytaniu tego tematu byłam w lekkim szoku. Jakie wy macie doświadczenia ze "zwracaniem" się wesel?

Ja muszę przyznać mam doświadczenia zupełnie odwrotne niż zostały tam napisane.

Bo w moim otoczeniu robienie wesela = duży zarobek w dwa dni. Moja siostra robiła nie tak dawno wesele i gdyby płacili za wszystko sami byliby na plusie jakieś 40tysięcy, a że za praktycznie wszystko oprócz sukni, obrączek i garnituru płacili rodzice to są na plusie 140tysięcy ;) Łatwo, szybko i przyjemnie :)

 

Ciekawa jestem ile w waszych okolicach daje się "w kopertę"?

Od razu odpowiem, że my zwykle dajemy od 1200zł (dla dalszych znajomych) - 3000zł (najbliższa rodzina - rodzeństwo). Bardzo mnie zdziwiło jak @Odlotowy napisał, że niektórzy znajomi planują dać "aż" 500-700zł, bo ja takich kwot to nie dostawałam nawet na swoim weselu, które było już kilka dobrych lat temu.

 

A co do samych wesel - to je uwielbiam. Rzadko jest czas żeby spotkać się w większym gronie rodzinnym, a wesele to idealna okazja - wszyscy biorą urlopy, przyjeżdżają z zagranicy, itd. Dobre jedzenie, alkohol, muzyka, czego chcieć więcej ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, samiczka napisał:

Od razu odpowiem, że my zwykle dajemy od 1200zł (dla dalszych znajomych) - 3000zł (najbliższa rodzina - rodzeństwo). Bardzo mnie zdziwiło jak @Odlotowy napisał, że niektórzy znajomi planują dać "aż" 500-700zł, bo ja takich kwot to nie dostawałam nawet na swoim weselu, które było już kilka dobrych lat temu.

 

 

Tentego...
Nie obracam się w aż tak bogatych sferach :-)
Moi znajomi/rodzina też :-)
 

500 PLN dla szeroko pojmowanych znajomych (w przypadku gdybym w ogóle stawił się na wesele, a takowych imprez organicznie nie cierpię), 1000 PLN dla szeroko pojmowanej rodziny, 2k to już absolutny (!) maks i nie ma w moich okolicach osób, które "zasługiwałyby" na taką kwotę (ufff...).

Serio, dopytaj dokładniej, bo to tematy trudne - wszyscy opowiadają o "kosmicznych zarobkach na ślubach", a potem jak co do czego i się towarzystwo kolanem dociśnie, to "eee... wiesz... no... nie dołożyliśmy... za wiele... Kredyt skończymy spłacać za jakieś 5 lat"...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Stary_Niedzwiedz napisał:

Serio, dopytaj dokładniej, bo to tematy trudne - wszyscy opowiadają o "kosmicznych zarobkach na ślubach", a potem jak co do czego i się towarzystwo kolanem dociśnie, to "eee... wiesz... no... nie dołożyliśmy... za wiele... Kredyt skończymy spłacać za jakieś 5 lat"...

Jestem pewna, że tym osobom, z którymi rozmawiałam wesele się przynajmniej zwróciło :)

Oczywiście są osoby, z którymi nie trzymam tak bliskich kontaktów by rozmawiać na takie tematy - ale też szybki przypływ gotówki był widoczny. Tuż po ślubie kupno nowego samochodu, wykończenie mieszkania, ruszenie z budową domu, który stał już kilka lat, itd. Oczywiście wpływ pewnie również ma to, że często rodzice wykładają jakąś kasę na wesele, więc młodym automatycznie zostaje więcej, ale jak pisałam, znam wiele przypadków, które nawet nie wliczając pomocy rodziców byłyby na plus.

No i biorąc pod uwagę ile daje się u nas w rodzinie to łatwo policzyć, że nawet przy wystawnym weselu koszta by się zwróciły. Tylko właśnie byłam ciekawa jak to jest u innych, jakie to rzędy kwot, bo podane w tamtym temacie mnie zaszokowały delikatnie mówiąc :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, samiczka napisał:

Oczywiście są osoby, z którymi nie trzymam tak bliskich kontaktów by rozmawiać na takie tematy - ale też szybki przypływ gotówki był widoczny. Tuż po ślubie kupno nowego samochodu, wykończenie mieszkania, ruszenie z budową domu, który stał już kilka lat, itd

 

Zasadniczo ślub bierze się (przynajmniej teoretycznie) po to, żeby bawić się w rodzinę/dzieci/takietam.
Stąd LOGICZNYM ruchem jest "ruszenie z miejsca" z inwestycją w nieruchomości.

Patrząc z zewnątrz można powiedzieć, że "się na ślubie obłowili".
Czy tak jest faktycznie?

Moim zdaniem - nie.
W dzisiejszych czasach grubsze inwestycje czy "inwestycje" (samochód to nie inwestycja, tylko konsumpcja i zbytek) i tak wymagają wsadu kredytowego.
Będąc w małżeństwie masz wyższy scoring i zdolność kredytową. No i rodzina chętniej groszem podsypie na "wspólne" (hahhaha).

"Rozgrzebane" inwestycje też mogą ruszyć z kopyta, bo rodzina "odpali" nierokującą nieruchomość i "niech się młodzi wożą".

Mało to ślubów zresztą jest na zasadzie "żyjemy razem, ale starzy powiedzieli, że bez papierka nie odpalą tego-czy-tamtego"?


A+B = C -> oznaki zewnętrzne, ale niekoniecznie dowody gigantycznej zyskowności...

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Stary_Niedzwiedz

No tak - ale to by miało zastosowanie przy osobach, z którymi nie rozmawiałam wprost ;) A są takie, z którymi rozmawiałam, są takie, których "podsumowania" widziałam, a są nawet takie, którym pomagałam te pieniądze liczyć i uzupełniać tabelki w Excelu ;)

 

Poza tym raczej widać, czy ktoś właśnie się zapożyczył na kilkanaście lat, czy może sporo zarobił, bo świeżo upieczona żonka rzuca pracę mimo, że nie jest w ciąży, i mimo tego, że dopiero co kupiono mieszkanie to ciągłe wyjazdy na zagraniczne wakacje, częste imprezki, sporo nowych ciuchów itd :) Wy faceci pewnie tego nie potraficie ocenić, ale ja umiem dostrzec, że dziewczyna w tym miesiącu kupiła sobie trzecią torebkę za prawie 1000zł ;)

 

A no i oczywiście - zgadzam się z "odpalaniem" od rodziców ;) Moi rodzice bardzo chętnie opłacili mi całe wesele, tak samo całego naszego rodzeństwa. Ale gdybym im powiedziała : "Wiecie co, ślubu nie będziemy robić, ale gdybyśmy go robili kosztowałby was 80tysięcy to dajcie nam 50tysięcy, bo jeszcze lepiej na tym wyjdziecie" - to nie dostałabym złamanego grosza :) (kwoty przypadkowe)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak dla mnie to 500-700 jest "aż" i to bardzo. Znajomym daję 400-500, rodzinie bliższej 500-600. I z tego co przed weselami pytałam np. w pracy to gdzieś tyle ludzie dają. Zależy jeszcze czy idą w 2 osoby czy z 3 dzieci, wtedy pewnie więcej. Generalnie lubię wesela, ale nie takie spędy na 200 osób, gdzie nie ma jak zagadać ani z młodymi, ani się z nimi pobawić tak naprawdę siedzisz tylko z partnerem i ewentualnie jakiś daleki kuzyn koło ciebie...  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kwoty które podała @samiczka wydają mi się trochę z kosmosu. Tzn. nie twierdzę, że ludzie tyle nie dają/nie dostają, ale raczej nie powiedziałabym, że to standard... ;)Brałam ślub cztery lata temu, wówczas standardem od pary było 300-500zł, częściej to drugie. Dzisiaj jak chodzę na wesele daję 500zł - z mężem mamy taki układ, że kogo rodzina czy znajomi, ten wykłada kasiurę ;) Bez obrazy, ale musiałoby mi na łeb paść, żeby przy okazji jednej imprezy wyskakiwać z połowy wypłaty ;) To według mnie byłoby słynne "zastaw się, a postaw się". Jak kogoś stać to proszę bardzo, ja tyle hajsu nie mam ;) 

 

Jeśli chodzi o zwracanie się imprez, to faktycznie zwróciły nam się chrzciny. Zaprasza się wówczas tylko najbliższą rodzinę, w restauracji za obiad i deser płaci się u nas poniżej 100zł, a w kopercie raczej nikt nie da mniej niż ową stówę, więc wychodzi do przodu.

 

Sama miałam tradycyjne wesele, średniej wielkości - ostatecznie było 56 osób, zaprosiliśmy 70. Ogólnie impreza się udała, ale prawda taka, że na cudzych weselach człowiek bawi się lepiej, na własnym musiałam wysłuchiwać jojeczenia babci, że jej za głośno, przejmowałam się czy ludzie będą się bawić itp. Ale faktycznie jest tak, że w pewnym wieku człowiek (w sensie, kobieta ;) ) ma ciśnienie, żeby się hajtnąć. Człowiek kończy studia, znajduje pracę i ślub jest po prostu kolejnym etapem, a zaraz potem dziecko. Ale np. moja siostra takiego parcia nie ma i pomimo 30stki ślubu nie chce (staż związkowy ma dłuższy niż niejedno małżeństwo), dzieci też nie. Jakkolwiek lubi bawić się z moją córą i za nią przepada, tak twierdzi, że nie ma manii posiadania i nie musi mieć własnego dziecka ;) Ale fakt, że jest to jedyna znana mi kobieta, która będąc w związku z fajnym facetem (8/10 spokojnie) nie ma parcia na ślub i dziecko. Przeszła przez etap pytań "to kiedy ślub?" i teraz nikt jej już nie pyta ;) 

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@samiczka a nie masz gdzieś tam jeszcze jakiejś wolnej siostry, kuzynki? Chętnie wżeniłbym się w rodzinę, w której dysponuje się tak niebagatelnymi kwotami. 
Ok. Żartowałem. Nie chcę ślubu. Z nikim. Wystarczą te koperty ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wg mnie wszystkie tego typu ceremonie (śluby, wesela, chrzciny, bierzmowania, komunie) utraciły znaczenie, choć nawet nie mogę sobie przypomnieć czy kiedykolwiek miały znaczenie.

 

Strata czasu, pieniędzy, nerwów i najważniejsze - walor symboliczny na poziomie zera.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, (Nie)Typowa napisał:

Generalnie lubię wesela, ale nie takie spędy na 200 osób, gdzie nie ma jak zagadać ani z młodymi, ani się z nimi pobawić tak naprawdę siedzisz tylko z partnerem i ewentualnie jakiś daleki kuzyn koło ciebie...  

U nas przeważnie tej wielkości są wesela ;) i przyznam - mało kiedy udało mi się porozmawiać z młodymi, ale jakoś nie żałuję - zwykle bawię się z najbliższymi mi osobami, a młodzi to tylko dodatek :P

 

@catwoman

Dziękuję za odpowiedź :) u nas wesela na mniej niż 100 osób się nie zdarzają, osobiście nie byłam na żadnym.

 

@Szakal

Niestety wszystkie siostry (już) mężatki :D Jakaś kuzynka by się znalazła :D

Niby fajnie, ale trzeba się liczyć z tym, że jak pójdziesz do kogoś na wesele to też pasuje tyle dać ;)

Osobiście czuję się pokrzywdzona, bo brałam ślub jako jedna z pierwszych w mojej rodzinie (wśród rodzeństwa i kuzynostwa) już spory czas temu i wtedy się dostawało mniejsze kwoty. A teraz wszystkim tym, którzy u mnie byli muszę wywalić taką sutą kopertę, bo już czas się zmienił :P Chociaż wiadomo - koszty wesela się również podniosły i oczywiście na czasie jest wiele różnych udziwnień i udogodnień, których za moich czasów nie było :) Siostra za suknię zapłaciła prawie 5tysięcy, a za welon 700zł, gdzie ja niewiele więcej zapłaciłam za suknię :P I wcale nie brałam najtańszej. A już kompletną stratą kasy było dla mnie wypuszczanie 250 balonów ledowych za które zapłacili 2500zł :D ale cóż, rodzice fundują, można szaleć

 

@Selqet

Szanuję Twoje zdanie - i zgadzam się, się, że straciły na wartości ogromnie. Ale dla mnie każda okazja, by spotkać się w większym gronie rodzinnym jest dobra :)

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pogrzeby też przyciągają tłumy, tylko nie trzeba martwić się o kopertę. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@samiczka - co tu dużo mówić, jesteś po prostu z bogatej rodziny i tyle :) 3000zł w kopercie na wesele. Nie do pomyślenia dla przeciętnych ludzi. 300-700zł to przedział kwot jakie ostatnio dostali znajomi co wyprawiali.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@samiczka
Jak powiedział ojciec panny młodej w "Weselu" Smarzowskiego:"najlepsza w tym wszystkich jest suknia slubna, raz zalozy i 2500zł jak psu w dupe". Bardzo lubię wesela, ale jak pomyślę, ile one kosztują (pieniędzy, stresu i przygotowań), to cieszę się, że nigdy nie będę organizatorem takiej imprezy. I to wszystko za jedną noc. W dobie szalejącego wskaźnika rozwodów, nawet wśród młodych małżeństw, w czasach upadku instytucji małżeństwa. Przynależąc do gatunku, któremu monogamia jest biologicznie obca.
Dawaj kuzynkę ;)

 

Edytowane przez Szakal
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I pomyśleć, że kiedyś chciałem się ożenić i założyć rodzinę. Dobrze, że mi przeszło, bo bym się wpakował w niezły bajzel.

 

Co do wesel, to w ich trakcie polecam uważne obserwowanie wszelakich par, które się na nich znajdują. Można zobaczyć jak tak naprawdę wyglądają niektóre relacje, kiedy alkohol zacznie działać oraz jak bardzo niektóre samice... ekhm... "kochają" swoich misiów. Wesele to takie zakłamanie, które jest rozwiewane przez alkohol, a całość jest przyprawiona wielkimi wydatkami. Kiedyś nie czaiłem filmu "Wesele", ale po jakimś czasie zrozumiałem.

Edytowane przez HORACIOU5
  • Like 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raz się szarpnęłam na tysiaka dla kumpla, ale tylko dlatego, że on nam tyle dał i siarą by było dać mniej ;) Ogólnie kwoty o których piszesz @samiczka to dla mnie jakaś abstrakcja, od dłuższego czasu idę w stronę minimalizmu i takie szastanie kasiurą jawi mi się jako totalne marnotrawstwo. 

  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety wiele osób chce się pokazać i to winduje koszty. To nie jest zazwyczaj przyjęcie na którym "cieszymy" z podjętych decyzji itp. Goście często zachowują się jak jurorzy tańca z gwiazdami. Na paru weselach co byłem były na stole rozkładówki co kiedy się wydarzy. I tu się zaczyna zapraszanie zespołów , pokaz akrobacji lotniczej itp. Jeden wielki żal i marność spod sztucznych uśmiechów. 

 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Ramzes bo ten "szczęśliwy dzień" to nic innego jak pokazówka z uśmiechami, za którymi tak naprawdę nie kryje się nic ładnego.

Edytowane przez HORACIOU5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"ten szczęśliwy dzień" z relacji znajomych to męczące przedstawienie i ciągłe denerwowanie czy się uda. Większość twierdziła ,że albo większości nie pamięta albo ,że wyluzowali po 1 tańcu. Mi bardziej pasowały przyjęcia na 50-70 osób wspólny obiad i tylko osoby bliskie i ważne dla młodych. :)  raz miałem taki sezon ,że byłem na ok 12 uroczystościach tego typu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakby popytać co jest najważniejsze na ślubie, to pierdyliard rzeczy wymienią. Ciekaw jestem ile % powiedziałby, że najważniejszy jest moment kiedy młodzi składają przysięgę małżeńską.

Edytowane przez slavex

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli już o sukniach mowa... Nie lepiej wynająć jakąś? Po co kupować nową na jedną noc? 

 

Chciałabym pominąć brak gustu, ale nie mogę się powstrzymać :D Np:

 

slub-malgorzaty-rozenek-i-radoslawa-majdana-suknia-376488-GALLERY_600.jpgrakieta_lot.jpg

 

Co to ma być? Rakieta odrzutowa? Haha :D  

 

 

 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Selqet napisał:

Jeśli już o sukniach mowa... Nie lepiej wynająć jakąś? Po co kupować nową na jedną noc? 

 

Chciałabym pominąć brak gustu, ale nie mogę się powstrzymać :D Np:

 

slub-malgorzaty-rozenek-i-radoslawa-majdana-suknia-376488-GALLERY_600.jpgrakieta_lot.jpg

 

Co to ma być? Rakieta odrzutowa? Haha :D  

 

 

 

Haahaa, nawet pod kolor :D

 

Ze ślubem jak z samochodem czy domem. Lwia część ludu chce się pokazać nawet za cenę kredytu, a już szczególnie za dotację od rodziny.
Fajnie sobie to racjonalizują.
Zapytałem miesiąc temu pana młodego jak tam po weselu no i sam stwierdził, że zastanawiał się nad małym weselem z najbliższą rodziną (było na 180 osób finalnie).
Na pytanie dlaczego wybrał duże.
Odpowiedź: bo nie chcę wspominać swojego wesela z moją lubą jak niedzielny obiad :P
Czytaj: nie interesuje mnie sam akt "duchowy". Najważniejsza jest impreza :P




 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, peg napisał:

Pogrzeby też przyciągają tłumy, tylko nie trzeba martwić się o kopertę. 

Oj ale nie potańczysz i nie pośpiewasz ;) Często nawet alkoholu nie ma :(

 

Godzinę temu, self-aware napisał:

3000zł w kopercie na wesele

To tak jak napisałam - dla najbliższej rodziny, czyli mojej siostry, u której dodatkowo byłam świadkową. Kuzynom itd przeważnie dajemy 2000zł, chyba, że ich bardzo lubimy to coś więcej :)

 

54 minuty temu, Szakal napisał:

Dawaj kuzynkę ;)

To jednak się zdecydujesz na wesele? :P

 

42 minuty temu, catwoman napisał:

ale tylko dlatego, że on nam tyle dał i siarą by było dać mniej

No właśnie u nas dokładnie to samo zjawisko występuje :) wszyscy tyle dają, a jakbym dała mniej to ho ho, ale by było gadania i obrazy :P

 

41 minut temu, Ramzes napisał:

I tu się zaczyna zapraszanie zespołów , pokaz akrobacji lotniczej itp. Jeden wielki żal i marność spod sztucznych uśmiechów. 

Przebiję Cię :D Byłam na weselu gdzie, uwaga uwaga, PANNA MŁODA tańczyła na rurze :D nawet był filmik na Youtubie, ale niestety już został usunięty po fali hejtu. Żałuję do dziś, że kopii nie zrobiłam. Te zażenowane miny ciotek i babć. Już nie mówiąc o dziadkach, którzy patrzyli jak ich wnusia się gnie na rurce w bieliźnie :D

 

26 minut temu, slavex napisał:

Jakby popytać co jest najważniejsze na ślubie, to pierdyliard rzeczy wymienią. Ciekaw jestem ile % powiedziałby, że najważniejszy jest moment kiedy młodzi składają przysięgę małżeńską.

Wódka i jedzenie :P kto by się młodymi przejmował :P

 

25 minut temu, Selqet napisał:

Jeśli już o sukniach mowa... Nie lepiej wynająć jakąś? Po co kupować nową na jedną noc? 

A chciała kupić to niech sobie kupuje, każdy ma inne marzenia :P mówi, że nie straciła na niej wiele - "zaledwie" 2500zł, bo suknia od projektantki, więc szybko poszła :P

 

@Moriarty

Pewnie Panna Młoda naciskała, tylko wstyd mu było się przyznać ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, samiczka napisał:

Byłam na weselu gdzie, uwaga uwaga, PANNA MŁODA tańczyła na rurze :D nawet był filmik na Youtubie, ale niestety już został usunięty po fali hejtu. Żałuję do dziś, że kopii nie zrobiłam. Te zażenowane miny ciotek i babć. Już nie mówiąc o dziadkach, którzy patrzyli jak ich wnusia się gnie na rurce w bieliźnie :D

 

idontwanttoliveonthisplanet.jpg

 

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 minutes ago, samiczka said:

Przebiję Cię :D Byłam na weselu gdzie, uwaga uwaga, PANNA MŁODA tańczyła na rurze :D 

Doświadczenie wyniesione z pracy ? ;)

  • Haha 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez mirek_trzepacz
      Cześć bracia!
       
      Mam wesele niedługo w dalszej rodzinie i wiem, że będę zalewany masą pytań o życie zawodowe, zarobki, partnerkę. Przeciwników mam solidnych bo dzierżących argument zarobków w euro i bogactwa socjalnego krajów skandynawskich. Ja natomiast mam 27 lat, nietrafione studia, swoją umowę zlecenie i zero doświadczenia z kobietami. Może ktoś z Was był w podobnej sytuacji i ma pomysł na przeżycie choć tych kilku godzin bez powikłań i awantur. Dodam, że odpada opcja tańców bo idę sam i tańczyć nie umiem. Alkoholu nie piję bo mam taką zasadę. Z racji, że to rodzina i bez wykształcenia i trochę bez honoru odpada opcja szarżowania intelektualnego z mojej strony, niegrzecznych odzywek itp. Czy myślicie, że wynajęcie partnerki za kasę powiedzmy 3-5 stów na taką imprezę uratowałoby mnie z opresji?
       
      Jakieś pomysły, wskazówki bardziej doświadczonych Braci?
    • Przez Ksanti
      Ostatnio mam różne przemyślenia odnośnie relacji z płcią przeciwną. Jednak dzisiaj postanowiłem założyć wątek na temat lasek, które nie chcą się żenić i mieć dzieci. Docelowo takie relacje wtedy prawdopodobnie zawędrują na FF, konkubinat, związek partnerski (tego chyba nie ma w naszym kraju - jeszcze), itp. Mnie osobiście interesuje coś stałego. 
       
      Mogę wymienić kilka grup które przychodzą mi obecnie na myśl odnośnie (niechęć do ślubu i dzieci):
      - środowiska alternatywne (punk, metal, goth, ezo, wege, tribal, rasta itp.)
      - bizneswomen
      - "singielki" po 40-stce
      - niektóre Japonki
      - feministki
      - homo/ bi (oczywiście chodzi tylko o kobiety)
      - laski na Zachodzie
       
      Oczywiście wiadomo, że nie każde z tych środowisk będą pasować/ odpowiadać, ale można rozpatrywać hipotetycznie.
       
      Otóż teraz pytanie jakie to niesie ze sobą zagrożenia i konsekwencje? Osobiści środowiska alternatywne kojarzą mi się z rozwiązłością. Tak samo, jak reszta z wyżej wymienionych. No może Japonki nie tak bardzo. Poza tym w tych grupach pewnie też często występują choroby psychiczne. Chyba, że się mylę. Co o tym sądzicie? Czy warto szukać lasek z którejś z wymienionych grup? (jeśli chodzi o brak ślubu i dziecka). Po prostu tak sobie żyć i już. Oczywiście przy tym, że nie może być tam rozwiązłości. A może znacie jeszcze jakieś inne środowiska? Czy jednak nie warte zachodu i szukać wśród "normalnych" samic?
    • Przez Pitor
      Panowie proszę o szybką radę. Kolega zaprosił mnie na wesele, na które nie mam zamiaru iść. Głównie ze względu na fakt, że nie przepadam za takimi imprezami. Drugi powód jest taki, że nie trawię panny młodej i z chęcią namówiłbym go żeby się wstrzymał z tym ślubem, niestety wiem, że po pierwsze wszystko wygada swojej lubej, a po drugie wyszedłbym na kogoś, kto chce rozbić ich związek.
      W każdym razie nie wybieram się tam i chciałbym w jakiś kulturalny sposób podziękować za zaproszenie i się wyłgać z uczestnictwa w przedstawieniu. Jak to zrobić? Powiedzieć wprost, że nie lubię takich spędów? Wymyślanie wymówek, że coś mi nagle wyskoczyło i nie dam rady raczej odpada. Proszę zatem o Wasze sugestie i doświadczenia w temacie.
    • Przez MoszeKortuxy
      https://dorzeczy.pl/swiat/59145/USA-Rozwod-w-rodzinie-Trumpow.html Rozwód w rodzinie Trumpów. Ciekawe o co poszło. Zwłaszcza, że jak to zwykle bywa to żona złożyła wniosek o rozwód.
       
      Syn Donalda Trumpa i była modelka Vanessa Kay Haydon wzięli ślub w 2005 roku. Doczekali się aż pięciorga dzieci – dwóch córek i trzech synów. Vanessa Haydon Trump wniosek o bezsporny rozwód złożyła w czwartek do sądu na Manhattanu.
       
      Para wydała oświadczenie, w którym czytamy: "Po 12 latach małżeństwa zdecydowaliśmy się pójść oddzielnymi drogami. Zawsze będziemy mieć ogromny szacunek dla siebie i naszych rodzin. Mamy razem piątkę pięknych dzieci i one pozostają naszym najważniejszym priorytetem. Prosimy o uszanowanie prywatności".
    • Przez Panther
      Cześć bracia

      Od dawna już wierzyłem wam że większość z kobiet które na starcie mówią ,,seks tylko po ślubie" to laski które spały z wieloma mężczyznami (którzy nie potrzebowali ,,papierka" a czasami nawet znać dziewczyny imienia aby mieć niesamowiecie prosty dostęp do jej majtek) ale teraz nagle stały się czyste, nietykalne i chcą być ,,tradycyjną" żoną. Szukają teraz faceta który będzie (Nie lubie kategoryzacji na alphe, bete, omege więc pozwólcie że sobie daruję) provider-em który będzie zabierał do restauracji, kupował kwiaty, samochody może nawet i drogie wycieczki (bez seksu) w zamian za nic, a ostatecznie podpisze papierek który sprawi że na conajmniej kilkanaście lat mężczyzna będzie trzymany przez kobietę na smyczy prawnej i reputacyjnej w zamian za OBIETNICE zrobienia z nim czegoś, co z innymi robiła wcześniej bez żadnych niemalże wymagań. To jest strasznie poniżające dla mężczyzny - i na dodatek taka właśnie dziewczyna ma opinię ,,porządnej" wśród rodziny, przyjaciół itd. Jeśli spała z innymi bez problemu a nagle jakiś mężczyzna potrzebuje oddać większość swoich starań, pieniędzy i resztek wolności to znaczy że dla niej on jest po prostu gorszy od pozostałych. 

      Nie do końca w to wierzyłem. Dziś po prostu to tu zostawie. Oczywiście panienka jest już skreślona. Informacyjnie laska 22 lata 5.5/10

      PS. Nie chce na nią tracić trudu, naprawde. Jestem jeszcze zbyt słaby żeby ,,przełamywać opory zaawansowanymi taktykami w których jedna pomyłka oznacza zawalenie się wszystkiego". Ciągle jeszcze pracuje nad samooceną więc proszę turbopua o nie pisanie ,,gdybyś jednak dobrze poprowadził z nią randkę i gwiazdy Ci sprzyjały to na pewno byłby lay". Ja chcę poświęcać energię na pasje, nie podrywanie niezainteresowanych dziewczyn, ok?)   

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.