Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
MoszeKortuxy

Jak wychować syna? Temat zbiorczy

Recommended Posts

Cześć Bracia. Chciałbym założyć temat dotyczący tego jak wychować syna. Podawajcie tu swoje rady, przemyślenia, doświadczenia, artykuły, książki itp. dotyczącego wychowania syna przez ojca. Choć sam nie chcę być nigdy ojcem to ta wiedza może się przydać innym braciom, którzy mogą zechcieć mieć dzieci ;)  

 

 Oczywiście na ten artykuł trzeba spojrzeć z lekkim przymrużeniem oka w niektórych momentach :D 

linkhttp://joemonster.org/art/40562/

treść artykułu:

 

W języku angielskim istnieje słowo "cuckold", w skrócie "cuck", oznacza mężczyznę, który pozwala swojej żonie na posiadanie wielu partnerów seksualnych, bo myśli, że sam nie jest psychicznie czy fizycznie w stanie jej zaspokoić. No typowa pipa-jeleń.

 

No to jedziemy z koksem. Jeśli ostatnio wszedłeś w posiadanie syna i jak wszyscy ojcowie (i matki) nie chcesz, żeby syn ci wyrósł na małą piczę, która pozwala innym facetom bzykać na jego oczach jego żonę, to przygotowaliśmy dla Ciebie zrozumiałą i prostą instrukcję, jak tego uniknąć. 

 

Podstawówka

 

Wszyscy wiemy, że publiczne szkoły zostały przejęte przez socjalistów uwielbiających indoktrynację i pragnących wyprać mózgi naszym dzieciakom już za młodu, by zagwarantować sobie, że będą w pełni posłuszne ideologicznej rewolucji, poprawności politycznej, zasadzie "różnorodności" i tak dalej. 

 

Ich celem jest wytworzenie w małych chłopcach poczucia wstydu spowodowanego wszystkim tym, co związane z męstwem. Każą im odrzucić konwencjonalne myślenie, opierające się na starym, dobrze sprawdzonym systemie ról płciowych. W skrócie: chcą, by Twój chłopak był dziewczynką. 
 

Na szczęście z odpowiednim wzorcem możesz pokrzyżować niecne plany zjebania Twoich dzieci. 

 

Opiekunka w przedszkolu nie będzie się mogła bawić z Twoim synem karabinem, ale Ty możesz bez problemu skoczyć na strzelnicę ze swoim 5-latkiem i wywalić z nim parę magazynków do tarczy. 

Twój syn powinien być odpowiednio wprowadzony w świat broni najszybciej jak to tylko możliwe. Nic nie daje więcej poczucia męstwa, niż zestrzelenie jakiegoś szajsu. 

 

Jak będzie miał 9 lat, to powinien wejść na poziom snajpera.

 

Żeby zwiększyć swoje szanse w walce przeciw praniu jego mózgu, musisz pokazać synowi, że płacz jest dla kobiet, uczucia są dla słabych i że choć przemocy powinno się unikać, to nigdy nie można jej wykluczyć z arsenału potencjalnych rozwiązań. 

 

Na przykład, jeśli jesteś na wycieczce w lesie ze swoim 9-letnim synem, który właśnie zauważył jelenia i mówi "Och, zobacz, jaki słodki ten jeleń"... NATYCHMIAST wróć do samochodu, wyciągnij swojego Winchestera i wytłumacz młodemu, że nie wyjdzie z lasu, dopóki jeleń nie będzie martwy, oprawiony i złożony na pace twojego pickupa. 

 

Wiele osób (szczególnie liberalnych kobiet) będzie myślało, że zastrzelenie czegokolwiek i wypatroszenie tego nożem myśliwskim jest okrutne i zupełnie niepotrzebne 9-latkowi, ale to są właśnie te osoby, które wychowały swoich synów na pizdojeleni. 

 

Gimnazjum

Och, ach, Twój syn jest w wieku, w którym zaczyna interesować się laskami. No to co? Wciskać "panic-button"? Nie! W żadnym wypadku! 
 

Feminazistyczne przegrywy będą próbowały sprawić, by Twój syn poczuł się winny z tego powodu, że podobają mu się dziewczyny i lubi się za nimi oglądać. Nawet za samo patrzenie w dekolt dłużej niż 3 sekundy nazwą go gwałcicielem. Straszne, co? 

 

Nic się nie bój, jesteśmy tu, by Ci pomóc. 
 

Młody facet czujący pociąg do kobiet jest jak najbardziej normalny. Nigdy i pod żadnym pozorem nie rób nic co sprawi, by myślał, że jest inaczej.

 

Jeśli wejdziesz do pokoju Twojego syna i zastaniesz go oglądającego nagie kobiety w internecie, to nie krzycz na niego i nie dawaj mu szlabanu, lepiej podrzuć mu jakieś dobre stronki, jak RedTube czy Pornhub. 
 

W momencie, w którym chcesz go powstrzymać lub zawstydzić, potwierdzasz tylko wszystko, co marksistowskie feminazistki chciały zaaplikować mu poprzez pranie mózgu w ostatnich latach. Będzie myślał, że oglądanie gołych babeczek i ślinienie się do cycków to perwersja (wcale tak nie jest, to całkiem normalne), będzie myślał, że jest z nim coś nie tak i pewnego dnia, jak za dotknięciem magicznej pałeczki, zamieni się w cipojelenia. 

 

Szkoła średnia

Jeśli wprowadziłeś i utrzymałeś dyscyplinę, odpowiednie poczucie moralności, etyki i właściwe wzorce różnic płciowych swojemu synowi przez ostatnie 14 lat, to już jesteśmy prawie w domu. 
 

W tym miejscu Twój syn powinien dowiedzieć się, jak być jednocześnie rycerskim dżentelmenem i dziką bestią. Obydwie postawy są niezwykle istotne i potrzebne dla utrzymania równowagi męskiego mózgu - współczucie jest równie istotne jak agresja. Pogódź się z tym, bądź mężczyzną. 
 

W wieku 15 lat powinien wiedzieć już co to jest praca, powinien znać zasady obowiązujące przy robocie i powinien mieć za sobą już najmniej jedną wakacyjną pracę. Chłopakom najlepiej dawać jakieś prace wymagające tężyzny fizycznej już w wieku 8 lat, żeby upewnić się, że nie zostaną cuckami-cipkami. 

 

Kiedy będzie miał 18 lat, powinien od razu odebrać prawko i mieć jakiś fajny samochód. Nie kupuj mu waginosceptycznej, brzmiącej normami środowiskowymi hybrydy, kup mu jakiegoś żrącego wachę muscle-cara. Im więcej będzie kopcił i zanieczyszczał środowisko, tym lepiej. Jeśli zrobisz to dobrze, ziemia powinna ocieplić się o jakieś 3 stopnie Celsjusza przez globalne ocieplenie spowodowane tym, że młody przewiezie 100 różnych lasek na bzykanie jeszcze przed skończeniem szkoły średniej. 

 

Studia

Najlepiej w ogóle nie wysyłać synów na studia, tylko zrobić im jakieś porządne szkolenie i wrzucić w wir handlu, albo niech sobie wyrobi prawko na ciężarówki, jak prawdziwy facet. Studia to tylko drogi dom opieki prowadzony przez marksistów. 

 

No ale jeśli musi iść już na studia, to upewnij się, że będzie woził się tylko z najlepszymi laskami, że odrzucił feminazistyczne, nonsensowne spojrzenie na świat i wie, jak być prawdziwym facetem. Upewnij się, że chodzi na wszystkie imprezy, wali browary do 9 rano, stuka masę dobrych lasek i nie daje jebania o to, co myślą o nim inni. 

 

Upewnij się, że on wie, że jeśli ktokolwiek nazwie go "dupkiem", to powinien przyjąć to jako komplement, bo pipki są po prostu zielone z zazdrości i nienawiści, a wiadomo, haters gonna hate. Nołbadi kiers. Na tym kończymy szkolenie. 

 

Gratuluję, Twój syn nie stał się pizdojeleniem! 

  • Like 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja od siebie dodam kilka przykładów co mogłoby się dziecku przydać (a czego mnie nie dano, a by mnie rozwinęło):
-Lekcje języków obcych już od najmłodszych lat. Angielski i jakiś inny język.
-Zajęci sztuk walki najlepiej z jakimiś poważnymi sparingami, żeby umiał spuścić łomot kiedy trzeba.
-Zajęcia z czegoś co go interesuje. Piłka nożna, tenis, basen czy pianino jak lubi.
-Aktywne spędzenie czasu z rodziną. Wyjazdy w plener, rower, kajaki. Wiadomo rodzinne i aktywne spędzanie czasu. Można by wymieniać tego od cholery. Jest wiele miejsc, w których można fajnie spędzić weekend.
-Wyjazdy za granice, ale nie zorganizowane. Najlepiej gdyby na dziecku wymusić trochę, żeby poszukał co możecie zobaczyć i co sam by chciał zobaczyć.
-Wszelkiego typu kursy i inne rzeczy, które go jakoś rozwiną. Karta pływacka, prawko kat.b1 czy na skutery itd.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak dobrze rozumiem artykuł to on namawia do użycia broni (w Polsce mało prawdopodobne mieć broń palną), później promuje porno.
Ja uważam, że najlepsze jest wychowanie socjopatyczne (inni wstawiają tu pewną nację/religię :D ).

1.Ojciec jest najważniejszy.

2.Wmawiasz synowie, że większość ludzi to zdziczałe psy. Jak każdego psa można wytresować, a jak się pomylisz to cię zagryzą.
3. Kobiety są łatwe.
4. Każdy chce cię zmanipulować, więc ty musisz ich pierwszy zmanipulować.
5. Porno jest złe, pacz pkt 3.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@deomi żyjemy w takich czasach, że musimy wybrać między: socjopatą, psychopatą, białym rycerzem lub Januszem któremu alkomat zawsze pokazu więcej niż 2 promile :(

Edited by shinobi

Share this post


Link to post
Share on other sites

@deomi Nawet bardzo przekoloryzowany ten artykuł (bardziej pasta), ale zwraca uwagę na ciekawe kwestie. Nie zgadzam się z częścią, że pokazywanie emocji to słabość. NIE WOLNO hamować emocji, ale można je wyrażać inaczej niż płacz przed znajomymi... Twórcza działalność, czy nawet sport... Rozładowywać i uczyć się odporność już od najmłodszych lat. Niech wyładuje się na strzelnicy, czy nawet pisząc wiersze jak jest bardziej wrażliwy, ale nie nie robi z siebie mazgaja przed znajomymi... Jeżeli nasze dziecko byłoby bardziej delikatne to trzeba go nauczyć twardego życia i podejmowania wyzwań, ale nie można mu zakazać np. tańca, pisania wierszy, czy grania na jakiś instrumentach, bo krzywdzimy go i to bardzo... Nawet jeśli lubi bardziej "zniewieściałe" rzeczy niech się rozwija i ma w nas oparcie, ale trzeba go nauczyć też twardego życia i odporności psychicznej... To jest bardziej skomplikowane. Oczywiście można wyłożyć lachę i będzie kolejny seba, no ale kto co lubi...

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@shinobi Myślę że w obecnych czasach wspólczynnik socjopati jest najnizszy niz kiedykolwiek indziej , badz został lekko uśpiony przez dośc dużą możliwość wykrywalnosci i spolecznego ostracyzmu . Żyjemy w najbardziej cywilizowanych czasach od zarania dziejów. Pomyślcie co się mogło dziać kiedy np urodzenia nie byly rejstrowane

Share this post


Link to post
Share on other sites

@deomi mylisz się, społeczeństwo staje się coraz bardziej bezduszne, psychopaci bez problemu mogą się ukryć i mogą być uważany za tych dobrych i miły w porównaniu do reszty ludzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@shinobi owszem porno jest złe, ale nie można go zakazywać 13latkowi! To naturalne że młody człowiek ma potrzeby seksualne, a w tym wieku nie ma możliwości ich realizować, więc może wyrosnąć frustrat seksualny/dewiant. W dawnych(bardzo) czasach seks 15letnich chłopców był normą, często ojcowie zabierali syna do div. Dziś coś takiego jest nierealne, niech 13latek ogląda sobie porno(dawaj mu dostęp do kompa bez zabezpieczeń raz w tygodniu), ale należy mu dokładnie wytłumaczyć jak to szkodzi, a nie zakazywać. W wieku 16/17lat jeżeli pozostałe punkty zostaną spełnione to bez problemu będzie miał seks, wtedy porno sam sobie odpuści. Chodzi o ten złoty środek by nie uzależnił się od porno(mało teścia) i by nie wyrósł na frustrata.

 

Ale temat mnie zmotywował, podchodzę kolejny raz do prawka i idę na strzelnicę jak dostanę wypłatę :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

@shinobi To, że tak jest nie oznacza, iż trzeba w tym uczestniczyć. To ty decydujesz i wybierasz. Możesz być dobry i nie dawać się wykorzystywać, lub też wykorzystywać innych... Możesz wychować potomka na dobrego i zaradnego człowieka, ale to kosztuje dużo pracy. Możesz też go nauczyć, żeby kradł ile się da i nie patrzył na innych byleby Tobie i jemu było dobrze...

Share this post


Link to post
Share on other sites

@seven Pomyśl, że ja mam dwadzieścia parę lat i nigdy nie oglądałem porno. Zauważ, że nie jestem dewiantem, frustratem czy prawiczkiem. Uważam, że ludzie którzy oglądają porno są aseksualni i pieskami dla dziewczyn bojąc się zachęcić dziewczynę do seksu mimo, że ona znana jest z tego, że z każdym sypia.

@Gromisek Ja swoją opinię już wyraziłem ty masz inną. Zauważ ile jest Korwinowców w  klasie robotniczej, oraz jak PO jest bronione przez KOD.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tutaj znalazłem nowy artykuł tego dotyczący.

link - http://joemonster.org/art/40548

treść artykułu:

Wychowywanie dzieci to temat, z którym większość z nas w którymś miejscu życia się zetknie i jest to próba bardzo wymagająca. Poza tym, że zawsze powinniśmy być po prostu sobą, warto wiedzieć też jak wygląda to od strony bardziej naukowej, bo ta może dać nam wiele wskazówek, dzięki którym lepiej będziemy rozumieli to co dzieje się w naszych domach i rodzinach i dowiemy się, jak wygląda budowanie relacji na linii ojciec-syn.

 

Dlaczego syn i córka to nie to samo

 

Oczywiście wszystkie dzieci należy kochać tak samo i w ogólnym ujęciu traktować tak samo, jednak już poruszyliśmy bardzo ważną kwestię pojęcia bliskości, które różni się ze względu na płeć. Wiemy, że kobiety swoją bliskość budują poprzez współprzebywanie, a mężczyźni poprzez współdziałanie. Temat przekłada się również na wychowanie dzieci, więc stąd prosty wniosek, że nasze córki będą wymagały większej ilości naszego czasu dla podtrzymania bliskich relacji - to może być nawet pasywnie spędzony czas, po prostu musimy być blisko. Synowie natomiast będą czuli się bardziej docenieni i zwiążą się z nami mocniej emocjonalnie, jeśli będziemy z nimi podejmować wspólne akcje. Rzecz jasna z synem warto spędzać równie dużo czasu, ale jeśli to będzie tylko siedzenie obok siebie na kanapie, to większej bliskości w ten sposób nie zbudujemy, tutaj potrzebne są wspólne działania, podejmowanie wspólnych akcji czy wspólna praca. Najlepiej praca nad różnego rodzaju zainteresowaniami czy nad rzeczami, które dają namacalne efekty. 

 

Chłopcy ponadto potrzebują pochwał w momencie, w którym coś stworzyli, dali coś od siebie, zapracowali na to - takie pochwały są dla nich najistotniejsze. Najgorszym rodzajem pochwały dla młodych chłopców są przeważnie teksty typu "jaki fajny z ciebie kawaler", "jak ty wyrosłeś", "jaki ty przystojny jesteś" - chłopcy po takim komplemencie mogą poczuć pewną kłującą niesprawiedliwość, bo przecież jak można chwalić za coś, na co oni sami nie mają wpływu i czego sami nie dokonali? Dla chłopców to nie ma większego sensu. Dla dziewcząt coś takiego jest zdecydowanie większą nobilitacją. Pamiętajmy, że za podejmowane przez dziewczęta przedsięwzięcia również należy im się dobra pochwała, jednak tutaj widać kolejną różnicę, ponieważ w tym przypadku częściej spotkamy się z zaprzeczeniem komplementu. Komplement: "Pięknie narysowałaś tego kotka", odpowiedź: "Nie wiem, nie podoba mi się, jest brzydki", za czym może iść "Chyba wyrzucę ten rysunek". Często odbieramy to jako zbędną kobiecą kokieterię zorientowaną na to, żeby zmusić nas do coraz mocniejszego komplementowania i być może w niektórych przypadkach tak jest, jednak generalnie rzecz ujmując, u podstaw leży właśnie inne postrzeganie świata i swoich zasług. 

 

Rodzice jako wzór

Wiemy, że dzieci przejmują wzorce zachowań od swoich rodziców, to kwestia bardziej niż oczywista, jednak należy pamiętać o tym, że nawet jeśli samotna matka będzie wychowywała syna, to ten syn nie przyjmie w 100% wzorca od swojej matki i w pewnym miejscu postanowi, że musi być "prawdziwym mężczyzną", tak samo dziewczęta wychowywane przez ojców w końcu zapragną być "prawdziwymi kobietami". Na tym prostym przykładzie widać, że płeć jako "konstrukt społeczny" to tylko hasło, które nie znajduje oparcia w rzeczywistości. 

 

Weźmy jednak na tapet rodzinę klasyczną, z dwójką rodziców, bo tutaj odpowiedzialne wychowanie będzie wymagało współpracy dwójki rodziców, co nie zawsze jest takie proste. 

 

Dlaczego jesteśmy uzależnieni od kobiet

W rodzinie klasycznej, gdzie mamy zarówno zdrową psychicznie matkę, jak i zdrowego psychicznie ojca, każde z dzieci ma dostęp do dwóch wzorców. Naturalnie chłopcy będą chcieli być tacy jak tata, a dziewczęta takie jak mama. Tutaj bardzo często powstaje pewien zgrzyt, bo dla zbudowania bliskiej relacji z drugim mężczyzną, nawet z własnym synem, ojciec musi być w pełni świadomym i odpowiedzialnym i niezależnym mężczyzną - w skrócie mówiąc i może nawet w stylu PaoloKoalo: żeby zbudować bliskość z drugim mężczyzną, najpierw trzeba zbudować bliskość z samym sobą. Trzeba się poznać. Trzeba mieć do siebie zaufanie. 

 

O tym mówiliśmy już w poprzednim tekście - mężczyźni sprawdzają się nawzajem - jeśli zjedzą razem beczkę soli i wypróbują się w ekstremalnych sytuacjach, to są sobie bliscy już do końca życia, bez względu na to, czy ze sobą utrzymują często kontakty czy nie (stąd silne przyjaźni w ciężkich zawodach). Problemem jest to, że w ostatnich latach powstała spora grupa mężczyzn, którzy sami siebie nigdy nie sprawdzili w ekstremalnej sytuacji, ponieważ przez całe życie polegają na pomocy z zewnątrz i chodzi o pomoc ze strony kobiet, bez których by sobie nie poradzili. 

 

Jeśli popytacie swoich znajomych o to, kiedy ostatnio kupili sobie majtki czy skarpetki, to będzie wśród nich pewna grupa mężczyzn, która odpowie "nigdy nie kupiłem sobie majtek, kiedyś mi mama kupowała, teraz żona". Tak samo znajdą się mężczyźni, którzy nigdy sobie nie ugotowali samodzielnie obiadu, etc., etc. Żadna z wymienionych rzeczy nie jest jakoś szczególnie zła, jednak daje do zrozumienia, że wielu z nas, mężczyzn, nigdy nie zostało pozostawionych "sam sobie" na dłuższy czas i cały czas żyjemy gdzieś tam wspomagani życiowo przez nasze wspaniałe i troskliwe kobiety. 

 

Tym sposobem mężczyźni nie spędzają w ciągu swojego życia ani jednego dnia uzależnieni w zupełności sami od siebie i odpowiedzialni sami za siebie - jeden dzień czy tydzień w obcym mieście, czy pod nieobecność mamy / żony absolutnie się nie liczy, jeśli został spędzony w skarpetkach kupionych przez mamę czy żonę. 

 

Stanąć w obliczu śmierci

Najlepiej byłoby stanąć tak raz w życiu w obliczu śmierci, jak pierdylon lat temu na polowaniu, ramię w ramię z pobratymcami wystąpić przeciwko bestii. Czasy rzecz jasna się zmieniają i tutaj obliczem śmierci będzie choćby śmiesznie brzmiąca śmierć głodowa, co anegdotycznie w swoim wykładzie pokazał pan Jacek Masłowski w typowej sytuacji na biwaku "Tato, a gdzie jest widelec?" - "Nie wiem, mama pakowała". Dlatego właśnie każdemu młodemu mężczyźnie potrzebny jest taki moment w życiu, w którym będzie całkowicie zdany na siebie, żeby poznał sam siebie i żeby zbudował na tym swoje własne i silniejsze poczucie wartości. 

 

Z takim doświadczeniem mamy już większe zaplecze do budowania relacji z najważniejszym mężczyzną naszego życia - z własnym synem. I to właśnie jemu tym łatwiej przekażemy wtedy wzorzec prawdziwego męstwa. 

 

Warto w tym momencie zaznaczyć, że słowo "męstwo" według słownikowej definicji nie oznacza wcale bycia nieprzystępnym dzikiem. Męstwo to cecha charakteru, która jest nawet jedną z cnót kardynalnych w religii chrześcijańskiej, zaraz obok roztropności, sprawiedliwości i umiarkowania. Samo słowo "męstwo" przez szalejącą poprawność polityczną może mieć już nieco negatywny wydźwięk, jednak nie zapominajmy o pierwotnym jego znaczeniu. 

 

Pamiętajmy, że nie chodzi tutaj o wychowywanie syna na twardego i nieugiętego skurczybyka oglądającego mecze, popijającego piwko i nie szanującego kobiet, jest zupełnie na odwrót. 

 

Męstwo, które mamy do przekazania to siła charakteru, uczuć, miłości. Męstwo to filar, który daje wygodę i bezpieczeństwo psychiczne tym, którzy są blisko.

 

Czy da się tego dokonać, jeśli nie spędziliśmy w życiu choćby dnia skazani zupełnie sami na siebie, uzależnieni sami od siebie i odpowiedzialni sami za siebie? Jedno jest pewne, z takim doświadczeniem jest o wiele łatwiej i właśnie to pozwala nam na budowanie silniejszych i bliższych relacji z synem. Jeśli pozwolimy mu być odpowiedzialnym, to sam stanie się silniejszym i pewniejszym siebie człowiekiem w przyszłości, który będzie silnym wzorem do naśladowania dla innych. 

 

Reasumując

Sposobów są setki, od nas cztery przykłady.

 

 

  1. Działać wspólnie, pracować wspólnie, robić rzeczy wspólnie - nie trzeba budować rakiety kosmicznej, to może być nawet wspólne gotowanie.
  2. Pozwalać być odpowiedzialnym i uczyć ponoszenia konsekwencji zarówno pozytywnych, jak i negatywnych - to może być nawet wręczenie dziecku do ręki paczki z pieprzem kajeńskim przy tym gotowaniu, młody sypnie od serca, jaja będą do wyrzucenia, ale wtedy wystarczy trochę cierpliwości na drugie podejście i nauka pozostanie.
  3. Nie bójmy się pozwalać dzieciom robić rzeczy, z którymi wiemy, że sobie nie poradzą. Niech je robią, bo w końcu jak się mają tego nauczyć?
  4. Jeśli jesteś kobietą i twój mąż odpierdziela jakieś dziwne akcje z dzieciakami (np. porozstawiał pluszowe wiewiórki na drzewie i strzelają do nich z synkiem za pomocą ogrodowych flamingów, albo klasycznie buduje babki z piasku i bawi się Lego), to wcale nie znaczy, że jest nieodpowiedzialny, on po prostu buduje z nimi bliskość - to bardzo ważne. ;)

Tak więc ojcowie, do klocków, do piasku i do zabawy! To nie ja zachęcam, to czysta nauka! 

 

 

 

Edited by MoszeKortuxy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziwne że temat szybko ucichł... Dobre, odpowiednie wychowanie dzieci to chyba jedna z poważniejszych rzeczy (jeśli nie jedyna), które możemy zrobić żeby zapobiec postępującemu spie*doleniu świata, relacji męsko damskich i ogólnego syfu światopoglądowego panoszącego się po świecie. 

 

Kilka propozycji wynikających z moich doświadczeń, obserwacji mojej rodziny i innych rodzin. (Z góry sorki za offtop z córką- ale to tez ważne i pomaga zrozumieć pewne analogie)

 

0. Wybór odpowiedniej kobiety. Powodzenia. 

 

1. Poukładane relacje z matką- nie możemy sobie pozwolić na to że przeprowadzamy z synem/córką jakieś zdobywanie czynności pomocnych w życiu, a ona nagle podbiega pociesza, przytula i kończy doświadczenie zalewając dziecko emocjami (niech zrobi to po "nauce"). Przykładowo- dziecko utknęło na drzewie- zaczyna płakać- już wiemy że kobietę korci żeby je zdjąć przytulic i uspokoić- ale zadaniem ojca jest nauczyć dziecko radzić sobie w kryzysowych sytuacjach- pomóc mu opanować swoja stabilnością emocjonalną panikę i podsunąć logiczne przemyślenie sprawy, pomóc uwierzyć we własne możliwości- coś czego kobiety nie dostarczają. Wiadomo pokazanie punktów podparcia i nauczenie samoświadomego radzenia sobie z problemami i zbierania doświadczenia. Dlaczego? Bo zgadnij co się stanie jak Cie nie będzie w pobliżu: dzieciak znowu wlezie na to drzewo. Rozwijając to poza przykład: żeby syn nie był zapłakanym piz*usiem, a córka żeby nie myślała koleżankami w przyszłości. Przykład wychodzenia na drzewo- użyty dla łatwości zobrazowania postępowania ojcowskiego z powodu jego małego skomplikowania w porównaniu do ważniejszych problemów typu: wybory szkół, uczelni, zawodów, partnerów, zainteresowań czy mówiąc ogólnie- przyszłego życia. Matka po tym ma zrobić swoje- synowi powiedzieć że był dzielny i że jest z niego dumna (oczywiście ojciec też powinien wyrazić aprobatę- werbalnie (słowa uznania), niewerbalnie (błysk w oku, uścisk dłoni, reakcja aprobaty) i czynnościowo (np.: nagrodą ale lepiej rozszerzeniem zakresu przywilejów (i oczywiście idących również z tym obowiązków wymagających kolejnej odpowiedzialności))), córce? w sumie nad tym nie myślałem :D ale pewnie coś że pięknie wyglądała na tym drzewie. Oczywiście córce zapewnić zdrowy kontakt fizyczny z ojcem- typu przytulenie i całus itp. Nie ma co się bać okazywać córce (synowi też) przywiązania i pozytywnych emocji (także dotykiem)- oczywiście z poprawką na to że ona będzie kobietą ;) a Ty jesteś facetem. 

 

Nasza kobieta musi nam ufać, kwasy nie mogą się odbywać przy dzieciach. Dostarczenie kawasów (kłótnie, wrzaski, rozwody (wiem, czasem nie ma rady)) w czasie gdy dziecko zaczyna się socjalizować na poważniej i powoli rozumieć otaczający świat (10-16 lat) to prosty sposób żeby wychować córkę, która będzie po prostu łatwiejsza (szukanie atencji, potwierdzenia kobiecości itp.- dłuższa rozprawka o przyczynach i innych skutkach- nawet nie wiecie ile razy podymaliście tylko dlatego że ojciec spartolił robotę po całości) i syna, który nie będzie pewny siebie, będzie się łatwo uzależniał i uganiał za bezwartościowymi pannami (nawet nie wiemy ile razy zostaliśmy wydymani dlatego że ojciec spartolił robotę po całości). Nadpobudliwym mamusiom należy pomóc w "odstawieniu" dziecka od cycka a i samemu nie zapominać od odłączeniu od portfela (oczywiście oba w trochę metaforycznej formie- wiadomo).

 

2. Uprawianie sportu z dziećmi- same korzyści- spędzanie czasu, uczenie ich i siebie nowych umiejętności, pewne "odmłodzenie się" przez kontakt z dziećmi, rozwijanie także siebie- utrzymywanie swojej SMV tak pomocne do ustawiania swojej kobiety w długich relacjach ;) Z innych korzyści odmłodzenia- lepszy kontakt z dzieciakami- a ma być tak dobry, żeby inne dzieci mówiły- stary, zazdroszczę Ci starych moi to takie stare zgredy bez energii przy Twoich (ale nie w ten sposób że pozwalamy na wszystko). Oczywiście syna uczymy przydatnych rzeczy- obowiązkowo sztuki albo sporty walki (uważam że nawet jak nie będzie chciał i lubił warto go przymusić przez jakiś krótki okres- rok czy dwa, no i nie siedzimy na ławce i przyglądamy się jak syn ćwiczy (widziałem wiele razy i nigdy tego nie rozumiałem- że można w ogóle przegapić okazje na trening :blink:)- tylko ciśniemy razem z nim). Wspomniane strzelnice i ogólnie survivalowe jak najbardziej. Córkę- najlepiej jakiś sport, który polubi tu raczej nie ma co przymuszać, trochę socjalizujący ale jednocześnie wymagający wysiłku i wytrzymałości- wiadomo podniesienie jej SMV na starcie (plus ogarnięta głowa- czynią naprawdę cuda- chyba każdy z nas miał kiedyś styczność z kobieta wyraźnie pozytywnie wyróżniającą się ze średniej i wiadomo o co chodzi, a poza tym chyba chcemy żeby nasza córka miała dobrze w życiu) zdrowie, odwagę, lekkie współzawodnictwo, może poznać wartościowsze koleżanki niż serialowe psiapsióły. Oddalimy widmo otyłości- później nie będzie jakimś niepewnym potworem- warto samemu ogarniać tematy żywienia i kontrolować i wspomagać swoją kobietę i w tym temacie jak również zainteresować tym dzieci (widziałem przypadki przekarmienia dziewczyny przez mamusie). Ze sportem u dziewcząt trzeba też badać otoczenie, w które ją wysyłamy żeby nie uzyskać chłopczycy (tu chyba też ważna rola matki). Podstawa typu wycieczki w góry i do lasu itp. No i nauczamy dzieciaki sportów ułatwiających socjalizację, zdrowe zdobycie adrenaliny- narty, sporty wodne, motosporty, górskie, jak ktoś bogatszy to można tu wciągnąć i droższe sporty, które ludzie raczej oglądają w necie w filmikach typu people are awesome itp.  

 

3. Nauczenie syna ogólnotechnicznych rzeczy- coś jak zadanie mamusi nauczenia ogólnokobiecych umiejętności córki. Nawet jak my średnio ogarniamy- zawsze jest do pomocy jakiś dziadek, wujek, sąsiad, który grzebie w garażu i warto młodego tam czasem podesłać. A samemu również ogarniać te tematy warto- rozmowy z synem o technice, fizyce, ogólnie świecie, duchowości- na pewno będą mile wspominane a i na starość będzie jakiś punkt zaczepienia. Coś naprawiamy- syn naprawia z nami- coś się zepsuło- tłumaczymy jak działa- znajdujemy rozwiązanie jak naprawić. Nie mam doświadczenia z handlem, co jest w którymś postów powyżej wspomniane ale myślę że to warto także dołączyć (z wiedzą techniczną- zabójcza mieszanka produkująca pieniądze (oczywiście inne składniki też, typu umiejętności socjalne i wiele innych)). Przykładowo: pyta nas syn dlaczego Słońce świeci- nie wiemy- przekładamy rozmowę na później-dowiadujemy się i niezwłocznie tłumaczymy- owszem, możemy powiedzieć mu: zerknij na wiki, ale gdzie tu samorozwój i okazja podczas takich rozmów do przekazania dziecku naszego światopoglądu!! nawiązania relacji z dzieckiem (wracając na ziemię- potrzebna na przykład przy rozwodzie żeby dziecko też cisnęło matkę na kontakt z ojcem- i dlatego też sport (i to co będzie niżej). Ojciec ma być genialny dla dziecka, ma z nim spędzać twórczo i wesoło czas- tak żeby dziecko samo to chciało a nie było przymuszane). 

 

3a. Nauka języków obcych- nie umiesz- uczysz się z dzieciakiem- umiesz- pomagasz mu i sam się douczasz i robisz powtórki. 

 

4. Praca- nauczyć syna szacunku do pracy innych ludzi a przede wszystkim jego pracy, pieniędzy i jego czasu (ile ja bym czasu w życiu zaoszczędził np.: na internecie i kobietach :P )- uczłowieczające zadanie ojca (powiedzmy że trochę mu bliżej do emocjonalnych powinności matki wobec syna- która, mniejsze prawdopodobieństwo że to zrobi ;) ). Prace wakacyjne bardzo spoko- pomagać w przeanalizowaniu wyników, naszym doświadczeniem pokierować- czy było to opłacalne, czy podłapał kontakty, czy go ktoś nie oszukał na pieniądzach, podpowiedzieć w szukaniu pracy ale nie pomagać w tym przesadnie. Pogłowić się żeby pomóc młodemu zarabiać na jego pasjach. Ewentualnie doradzić jakieś inwestycje w siebie zamiast inwestycji w mniej konkretnych rejonach- jakieś kursy itp. (oczywiście sami też takowe zapewniamy, ewentualnie dorzucamy się z chęcią jeśli syn wykaże się własnym wkładem w coś co widzimy że go rozwinie). Ogólnie ogarnąć syna finansowo- wiedza o ekonomii, gospodarce itp., inwestycje, intercyzy (stała forumowa śpiewka)- niestety tu więcej nie napisze bo ja nie mam tego ogarniętego :unsure:

 

5. Nauczyć syna/córkę podróżować- po Polsce, po świecie, po kosmosie (chodzi o to co w pkt 3. ;)). Podróżować z wykorzystaniem dzisiejszych możliwości- tanio (warto wpoić nieduże oczekiwania od życia jeśli są słabe warunki np.: nie ma karimaty- karton też dobry- wiadomo)- w ciekawe miejsca. Podnosi SMV- czyni go człowiekiem zorientowanym, nie nudziarzem, osobą potrafiącą sobie dobrze i przyjemnie zorganizować czas- jak produktywnie spędza czas mniejsze prawdopodobieństwo że: przypałęta się jakaś nieogarnięta panna (ucieknie od niej bo będzie wiało nudą), złe towarzystwo, narkotyki, uzależnienia, dewastacje, rozboje itp. 

 

5a. Książki. Czytać dzieciom pomaga utworzyć relację z dzieckiem wtedy kiedy matka ma znaaacznie więcej do powiedzenia (małe dzieci)- później podsuwać wartościową literaturę, pomaga to rozwijać wyobraźnię, inspirować, myśleć, uczy ortografii, pomaga się wysłowić, daje podbudowę w dziedzinie życia, której książka dotyczy, np.: podróżnicze- geografia- ogólne zorientowanie w świecie- pomoc w podróżach- profit- wiadomo :D  

 

6. Socjal, kultura, wygląd, zabawa. Tak panowie- ogarnięcie mody- klasycznej, casualowej, sportowej- warto i to dodać do wspólnych momentów z synem. Zadbanie o fryzury (też wspólne a co). I nie ma że to pedalstwo bo po pierwsze to higiena (tak to ojciec ma nauczyć syna jak się co myje i czego się gdzie nie wkłada jak jest brudno albo niedomyte ;)), po drugie w pewnym umiarkowanym stopniu bez przesadyzmu, po trzecie również ogarnianie naszego SMV przy okazji. Nauczenie podstawowych zasad kultury- jak się wysławiać, jak zwracać się do ludzi zależnie od ich pozycji (między innymi: zawsze założony na początku szacunek, ale jeśli spotkamy się z postawami na taki nie zasługującymi, także kultura wymaga umieć zareagować i naszą rolą jest syna nauczyć takich reakcji). Kurs tańca- obowiązkowo- ewentualnie jak chłopak ma to coś że umie panny sam z siebie na potańcówce zdrowo poobracać- gratulacje i zachęcanie. Organizowanie imprezek, wspólnych (syna) wyjazdów ze znajomymi, wakacji w wieku nastoletnim późniejszym- zachęcenie, wsparcie, pomoc. Nauczyć się bawić, także bez alkoholu- mierzi mnie jak świetne ziomki ze sztuk walki wychodzą razem na piwo zamiast spędzić czas na sportowo :angry: albo w jakiś inny produktywny ale i odprężający sposób. Nauczyć i pomóc w samodzielnej nauce obywania się z kobietami- temat rzeka. 

 

6a. Brudek. Bywają momenty gdzie zachowanie higieny jest niemożliwe- wychowywanie dziecka pod kloszem to proszenie się o problemy natury immunologicznej- oczywiście nie uda się już osiągnąć poziomu taplania się w błocie i podjadania koniom chleba zapijanego podkradzionym prosto od krowy mlekiem :D tak jak kiedyś bywało przy samowychowaniu dzieciaka przez podwórka itp. I tu kolejne ważne ogarnięcie nadgorliwych matek naszych dzieci- niech się młody pobrudzi jak nie ma zbytniego zagrożenia- bo potem będzie jakiś wypadek, infekcja i rozłoży go coś na co potrzebne są antybiotyki uszkadzające organizm i utrudniające życie a osobie przygotowanej zrobiło by to troszkę zaczerwienienia i ropy. Dodatkowo zbytnia higieniczność dla dzieciaka jeśli się nie mylę może powodować uaktywnienie się pewnych alergii później- a to bywa męczące. 

 

7. Towarzystwo do wychowywania- taki poziom wychowania jak proponowany musi zawierać osoby nam w tym pomagające, mające podobne podejście do naszego- po prostu łatwiej zorganizować wyjazd z dzieciakami i ma się kto nimi zająć jak najdzie ochota na wyjeździe na szybki numerek z matką dziecka :D  A i dzieci będą miały kontakt z bardziej wartościowymi rówieśnikami. Jakieś stowarzyszenia, wspólnoty (jak ktoś katolicki- ale to trzeba rozsądnie- też temat rzeka), środowiska wokół nauczycieli z pasją, pasjonatów sportowych, klubów sportowych itp. Warto oczywiście zaprzęgnąć naszych rodziców (np.: we wspomnianych powyżej czynnościach i naszym czasie wolnym od dzieci). 

 

8. Czas wolny. Tak. W tym wszystkim trzeba dziecku zostawić wolny czas żeby samo sobie go umiało zorganizować i miało czas na swoje błędy. Ogólnie duża doza samodzielności (pogódź to z powyższym :P ). No i nie zrobienie w tym wszystkim z dziecka swojego uzupełnienia niezrealizowanych marzeń, nie narzucenie jakiejś chorej emocjonalnej więzi- temat rzeka. Na pewno znacie rodziny z dziećmi typu małe zombie aktywności- wolna tylko niedziela- bo po drodze lekcje śpiewu, baletu, języka, pływania, korekcyjna, instrument (oo tu też warto posłać :D ), tenis, itp itd. 

 

9. Nałogi. Generalnie jeśli wszytko powyższe i jedno z poniższego zrobimy dobrze z tym punktem nie będziemy mieć problemów. Pomóż dziecku znaleźć pasję- nie będzie miało pieniędzy i czasu na wódę, papierosy, pornosy. Wóda- najlepiej jak najdłużej uchronić dzieciaka przed zetknięciem z alkoholem, głównie tutaj pewność wyniesiona z domu, towarzystwo dla którego naprawdę ważny jest sport (uwaga- czasem tu też chleją na umór). Uświadomić w skutkach spożywania wódki- zalanie formy po pijaku jak wiemy niejednemu obcięło skrzydła, bo zalał zanim dorósł do nie tyle ojcostwa, co w ogóle kontaktów z kobietami.  Pornosy- sami wiemy jaka jest dostępność porno w internecie, jak porno ryje mózg, odczuwanie przyjemności, energię, męskość ogólnie- jak łatwo się uzależnić. Dobry kontakt emocjonalny z ojcem, świetna komunikacja pozwolą nam zapobiec przez wytłumaczenie z czym to się je, albo jeśli prześpimy moment pornoinicjacji pomóc uniknąć dalszych błędów. Dobrze mieć tu ogarniętą swoją seksualność, kontrolę na popędem itp. bo po prostu jak tego nie mamy to nie przkażemy synowi czegoś czego nie mamy ;) Oczywiście narkotyki- też dzieciaka trzeba ustrzec- temat rzeka. (W sumie to chyba jedna z rzeczy przy których bardzo szybka reakcja i skrojenie dupy pasem synowi może mu uratować życie (wyprzedzająco- np.: jak pierwszy raz weźmie po kimś niedopałek papierosa żeby zaistnieć w towarzystwie (pamiętam jak dziś :D )). Córek (tu reakcji na narko jeszcze nie przemyślałem) nie bijemy- bo sobie wychowamy albo porąbaną w różny sposób babkę albo lesbijkę). 

 

10. Internety. Wszystko pięknie ładnie ale niech mamusia da dzieciakowi tablet z dostępem do internetu za wcześnie. W ogóle rzadko się spotykam z tym tematem w zawartości dotyczącej wychowania, ale Internet jest kolejną rzeczywistością, z którą zetknie się nasze dziecko. Sporą częścią tej rzeczywistości. To tak trochę jak wysocy dowódcy wojskowi przygotowujący się na wojnę, która już była... Jaki ja mam plan na tę wojnę? Założenia są takie żeby wychować dziecko do rzeczywistego życia ale żeby nie było zapóźnione cyfrowo. Po pierwsze punkt 3- technologiczne wytłumaczenie młodemu człowiekowi jak funkcjonuje sieć (również samemu się można i trzeba tu doszkolić). Niech syn wie w jakiej kolejności są kabelki w RJ45 ;) na którym kanale ustawić wifi żeby mieć troszkę lepsze parametry i gdzie kabel od netu wtykać a nie zamiast gniazdo WAN w inne wywalając całą sieć w akademiku. Naprawdę poziom spie*dolenia w tym temacie bywa niewiarygodny.  Historię sieci, możliwości, zastosowania itp. Własnie zastosowania- dajemy dziecku komputer, smartfona itp. No i czeka tu na niego mnóstwo zagrożeń w postaci pożeraczy czasu- bezmyślne gry (na równi stawiam seriale paradokumentalne, portale obrazkowe, typu kwejki, i inne, mogę nie być na bieżąco tu :D chociaż bardzo często popełniam grzech marnowania życia w internecie, właściwie to większość wolnego czasu tak marnuję), lub mniej bezmyślne, które w większości są ucieczką od obowiązków, problemów, jedyna niewielka korzyść to możliwość socjalizowania się z ludźmi również zajaranymi grą. Co zrobić? Pokazać pozytywne możliwości sieci, paradoksalnie wyciągające z niej do realnego świata- niech google maps używa żeby widzieć gdzie pojechać, niech ma e-podróżnika na smartofnie, niech ogarnia promocje na tanie loty na portalach społecznościowych, niech ma słownik wyrazów obcych a nie tylko tłumacza, niech ma inne apki, które są pożyteczne, symulatory techniczne itp. sportowe, jakieś endomondo czy inne runtastic, apki gdzie są promocje na jedzenie w dobrych kanjpkach a nie jakieś zsuwanie kolorowych klocków czy hodowla krów. Gwoli offtopa: polecam też mieć aplikacje z kalendarzykiem menstruacyjnym pod pannę obecnie obrabianą, nie w ramach antykoncepcji, ale w ramach wyczajenia jej nastrojów (tudzież pewne wspomaganie we wspominanych na forum sytuacji typu: "możesz bez gumy", wymyślania okresów 3 razy w miesiącu, tłumaczenia jazd hormonami (jakby to usprawiedliwiało) itp, wiadomo ;) ). 

 

 

Podsumowując: Dzieci to strasznie niepewna inwestycja, (dodatkowo sytuacja prawno- światopoglądowa kobiet w Polsce). Ale warto być dumnym pod koniec życia z tego że się światu zostawiło coś dobrego, jakieś swoje konkretne dziedzictwo. Owszem to co opisałem wymaga przede wszystkim ogarnięcia siebie- żeby utrzymać taki poziom- oczywiście będzie sporo upadków- ale na tym polega rozwój siebie, że nie zawsze ważne co się zapieprzyło, ważne jak to się przyjęło na klatę i jakie wnioski, i działania z tego wyszły. Oczywiście wymaga to olbrzymich nakładów finansowych, czasowych, nerwowych (bo wychowywać trzeba z kobietą :D i na wiele czynników nie mamy wpływu (szkoła, znajomi)). 

 

Podsumowując 2: Opisałem to na podstawie głównie przemyśleń co zrobić by było lepiej, w sensie jak poprawić robotę moich rodziców. Nie mam dzieci i nie mam doświadczenia w ich wychowywaniu (poza tym że często za dzieciaka bywałem przewodnikiem stada małych bajtli, a potem opiekowałem się młodszymi z rodziny, wypełniając to zadanie sumiennie, dobrze i wbrew pozorom z pewną dozą przyjemności i niejakiej dumy :P ). 

 

Podsumowując 3: Na przetestowanie tych rzeczy mamy kilkanaście lat, także chyba warto do wychowania się przygotować i podejść do tego odpowiedzialnie i zaplanowanie, żeby dać jak najlepszy start człowiekowi w życie, żeby później nie musiał wypisywać tęsknych postów na różnych forach ;):D 

 

Podsumowując 4: Fajnie by było jakby temat żył, rozkwitał i był przyczynkiem do zmniejszenia pewnego spie*dolenia w społeczeństwie, wymianę pozytywnych i negatywnych doświadczeń, ogólnych tendencji i  szczególnych przypadków dotyczących wychowania. 

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiele dobrych rad, poważnie tak uważam, padło powyżej (choć nie przeczytałem wszystkiego i mam nadzieję, że nie powtórzę tego co już padło), ale mam wrażenie, że życia by nie starczyło (doby, tygodnia, miesiąca), żeby to wdrożyć, a raczej wdrażać cały czas, codziennie. A gdzie czas dla nas samych, rodziców? Dzieci uczą się przez naśladowanie. Dzieci muzyków często zostają muzykami, dzieci aktorów aktorami, a przynajmniej próbują itp. Dzieciom generalnie należy dawać przykład samym sobą (nie chce się wymądrzać bo mnie to wcale nie idzie idealnie, ale zastanawiam się nad tym) i w ten sposób wychowywać. Dziecko będzie czerpać wzorce z tego jak reagujesz na ataki na siebie, gdy popełniasz błąd, gdy podejmujesz wyzwanie, jak się z nim zmagasz, jak negocjujesz w sklepie, że zawsze przynajmniej starasz się być uśmiechnięty i życzliwy dla innych, czy jesteś sprawiedliwy i przynajmniej próbujesz ich wysłuchiwać, czy jesteś stanowczy i konsekwentny  i czy przynosi ci to korzyść, czy nie. Czy ćwiczysz systematycznie (pływasz, biegasz), czy  masz swoje pasje, swoje zdanie, opinie, przekonania i jak dyskutujesz, z tymi, którzy maja inne zdanie.

Dziecko rośnie na nasze podobieństwo, bo nas stara się naśladować (uczy się świata przez naśladowanie), gdy mu imponujemy, ale gdy je zawiedziemy (tak poważnie, w ważnej sprawie) zrobi wszytko, aby nie być tacy jak my. Czasem to dobrze, że dzieci nie są tacy jak rodzice alkoholicy czy narkomani, dzieci nad ambitnych rodziców (lekarzy, prawników, architektów), którzy chcą je uszczęśliwiać na silę i często siła. Moim zdaniem, ważne, aby z kobietą, z którą masz te dzieci wyznawać podobne wartości i mieć choćby zbliżony pogląd na sprawy fundamentalne, aby trzymać wspólny front. Jeśli chcesz aby dzieci poszły w twoje ślady, bądź sobą i w zgodzie z sobą. Jeśli chcesz aby nie popełniły twoich błędów, sam musisz je sobie najpierw uświadomić, a potem uświadomić to swoim dzieciom.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przede wszystkim nie robienie z niego drugiego Lewandowskiego albo Otylii Jędrzejczak - czytaj pływanie od ściany do ściany przez 2-4h dziennie :o 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Pawlikowski
      Bracia, zwracam się do was o pomoc, poradę, cokolwiek bo szkoda mi patrzeć jak porządny koleś się marnuje. 
      Problem dotyczy mojego brata, który od paru lat stoi w miejscu i robi się z niego zrzędliwy stary kawaler.

      Brat lat 35, mieszka z mamą, ma firmę zajmującą się marketingiem internetowym (jest to dość ogólne stwierdzenie, ale żeby opisać co robi zajęło by mi to z kilka akapitów a ta historia i tak będzie długa). Ma dwóch wspólników, a owa firma zaczyna ładnie prosperować. Mają klientów, klienci są zadowoleni, wszystko działa, pieniądze się zarabiają. Jak z nim rozmawiałem zarabia na rękę 6k zł. Sam twierdzi, że nie jest to dużo i mógłby dużo więcej, ale cały czas inwestuje, zatrudnia nowych specjalistów bo ma w planach dojść do zarobków ponad 10k na rękę w ciągu roku. 
      Poza firmą od kilku lat handluje na rynku FOREX przy czym idzie mu to naprawdę dobrze. Traktuje to jako hobby, które zawsze przyniesie jakiś grosz. Żeby nie być gołosłownym w przeszłości planował karierę jako broker giełdowy i w tym celu zdał egzamin na maklera papierów wartościowych po czym pracował w stolicy pół roku. Jednak jak się przekonał, tak stresująca praca nie jest dla niego. 
      Rzucił to i przeprowadził się do innego miasta wojewódzkiego gdzie pracował 3 lata stwierdzając, że chce założyć własną firmę, jednak, z braku funduszy na start wrócił do rodziców, do prowincjonalnego miasteczka. 
      Był to moment kiedy nasz ojciec był na chemioterapii bo walczył z nowotworem szpiku kostnego. Ojciec był surowy i konkretny, jednak zgodził się na powrót brata, mimo że wcześniej zarzekał się, że jak będzie chciał znowu wrócić i obrócić swoje życie do góry nogami to się za nic nie zgodzi. Brat wrócił, a wszystko wyglądało naprawdę dobrze. Rozwijał firmę, jeździł po Polsce do klientów, wspólnicy przyjeżdżali czasem do niego, sam nawet widziałem, jak to wszystko zaczyna łączy się w całość. Niestety ojciec zmarł. Wszyscy to przeżyliśmy. Generalnie nie chciałem pisać tutaj o ojcu, ale jest on ważny dla tej historii, o tym jednak za chwilę. 
      Problem polega na tym, że brat nie ma żadnej dziewczyny, nie spotyka się nawet z żadną. Generalnie jeżeli chodzi o tą sferę życia to przestał być w niej aktywny i widzę jak to wpływa na niego bo robi się z niego książkowy przykład starego kawalera. Nic mu nie pasuje, co chwilę marudzi. Po śmierci ojca wylałem na niego wiadro zimnej wody i opier***łem go z góry na dół, że ma nadwagę, siedzący tryb życia, pije piwo wieczorami i w taki sposób będzie miał zaraz nadciśnienie, miażdżycę a stąd do zawału prosta droga. Poskutkowało bo ograniczył piwko, codziennie biega, zmienił dietę, zaczął dbać o siebie. 
      Brat mieszka z mamą. Gdy wszyscy mówią "że dobrze jest mu na garnuszku mamusi" prawda wygląda tak, że to on opłaca całe rachunki za dom, opłaca zakup opału na zimę. Mamie psuło się auto co chwilę to on płacił za naprawy. Mama sama marudziła na niego przez dwa lata, a teraz doszło do tego, że martwi się, jak poradzi sobie jeżeli on będzie chciał się wyprowadzić.
      Mój problem polega na tym, że ten chłop ma łeb jak sklep. Skończył informatykę, zajmuję się handlem na forexie, prowadzi własną firmę tylko ma tak trudny charakter, że już nie mogę z nim wytrzymać. Wspomniałem o ojcu, ponieważ to była jedyna osoba, której on słuchał. Przykład: 
      ja mogę mu powiedzieć, żeby coś zrobił, zmienił swoje życie, ale muszę mu to mówić przez tydzień, przy czym jest to tydzień kłótni, krzyków, trzaskania drzwiami. Ojciec gdy chciał zrobić to samo, wchodził do jego pokoju, rzucał prosto w twarz co mu się nie podoba, a mój brat bez słowa przytakiwał i zmieniał to. 
      Po śmierci ojca brat ani razu nie był na jego grobie. Nie powie mi tego w twarz, ale widzę, że nie pogodził się ze śmiercią taty. 
      Siostra i moja mama co chwilę mi sugerują, żebym z nim porozmawiał, zabrał go ze sobą, rozkręcił go. I tu tkwi problem. Lubię mojego brata bo mamy wiele wspólnych tematów jednak gdy coś mu proponuje to on zawsze jest na nie. Mam wrażenie jak by zdziadział całkowicie. Przykład ostatnio był ładny i upalny weekend to mu mówię chodź wsiadamy w auto i jedziemy nad jezioro, ja mogę prowadzić, a ty sobie jakieś zimne piwko wypijesz. Zjemy coś na jeziorem, może kogoś się pozna. On jest na nie. 
      Innym razem chciałem wyciągnąć go na burgera i piwko. Też nie ja ze wszystkim. 
      Gdyby brat był brzydki, gruby czy nieatrakcyjny to inna sprawa, ale każda moja koleżanka pyta się mnie czy ma dziewczynę bo jest taki przystojny. Po czym każda jest tak samo zdziwiona, że jak to możliwe, aby nie miał dziewczyny. 
      Rozpisałem się, ale to jest mój brat, który ma potencjał, jednak go nie wykorzystuje i widzę, jak się marnuje. 
      Lubię skurczybyka bo też mi wielokrotnie pomógł.
      Z drugiej strony mam swoje życie, którym muszę się zająć, a wiem, że nie mogę być matką teresą wszystkich potrzebujących. 
      Mnie to zaczyna powoli boleć bo wracam do rodzinnego domu na weekend i widzę po bracie, że nie ma w nim energii życiowej. Wstaje rano, żeby siedzieć przy komputerze, rozmawiać z klientami tylko po to, aby wieczorem się położyć i pójść spać. 

      I tu moje pytanie czy ktoś z was przerabiał podobną historię? 
      Wiem, że nie mam co pomagać na siłę, przekonałem się o tym. Jeżeli ludzie mają się zmienić to najpierw muszą sami zauważyć w sobie problem. 
      Zastanawiałem się czy on może chce przeżyć życie w taki sposób, ale nie wydaje mi się. Gdy mieszkał w dużym mieście inaczej się zachowywał. Ubierał się lepiej, dbał o siebie, spotykał się z jakimiś dziewczynami, chodził uśmiechnięty, żartował, śmiał się. 
      Stoję przed wyborem czy próbować jakoś mu jeszcze pomóc, skierować go na inną drogę, czy rzucić to w cholerę i zająć się swoim życiem?
      Trochę się rozpisałem, ale martwi mnie to bo gdyby to był kumpel, przyjaciel to nie przeżywał bym tak tego. Jednak to jest mój brat, a twierdzę, że rodzina jest ważna.
      Z góry dzięki za pomoc.  
    • By Perun82
      https://www.money.pl/gospodarka/wkurzeni-30-letni-zyja-na-dorobku-nie-moga-liczyc-na-panstwo-6384090080929921a.html
       
      Ale zderzenie z Matrixem boli..
       
      I nagle świadomość kim jesteś dla systemu i jaka jest Twoja w nim rola.
    • By Samotny_Ojciec233
      Nie wiem nawet jak to napisać... Jeszcze tydzień temu byłem w szczęśliwym związku z kobietą, którą kochałem, a dziś jestem sam.
      Poznałem Monikę Dwa lata temu. Byłem na imprezie i zacząłem rozmawiać z nieznajomą kobietą. To była właśnie moja późniejsza dziewczyna. Zakochałem się w niej. Przez pierwszy rok naszej znajomości wszystko było świetnie, ale potem Monika zaszła w ciąże. Zaczęła mnie unikać. W końcu urodziła synka, nadaliśmy mu na imię Wiktor. Miesiąc po chrzcie, ona wyjechała. Zostawiła dla mnie list, w którym prosiła, żebym się z nią nie kontaktował. Teraz podejrzewam, że ma kochanka i to on zrobił jej to dziecko. Zostałem sam, ze złamanym sercem i niemowlakiem do wykarmienia. Postanowiłem się podzielić tą historią, abyście uważali z kim planujecie spędzić życie. Słowa Pana Marka naprawdę do mnie przemawiają, poniekąd to on pomógł mi się pozbierać. 
      Pozdrawiam, Samotny Ojciec
    • By Imiennik
      Witajcie bracia! 
       
      Jest to pierwszy temat założony przeze mnie na BS.
       
      Jak już niejednokrotnie pisałem, jednej suce udało wrobić się mnie w dziecko. Mam w tym więcej szczęścia niż rozumu, bo rozeszliśmy się każdy w swoją stronę, bez żadnych roszczeń emocjonalno-finansowych, chociaż lekko nie było i nerwy zostały mocno nadszarpnięte.
       
      Jak uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości? Gumy to lipa, pęknie albo nie pęknie. Paniom nie ma co ufać, już jedna mnie zapewniała...
       
      Szczerze rozważam wazektomię + oddanie nasienia do banku spermy dla spokoju ducha, dla samej świadomości, że w razie czego mogę, ale to ja przejmuję pałeczkę kontroli prokreacji
       
      Dlaczego? Raz, że dzieci nie chcę i nie lubię, dwa że są mocną kartą przetargową do przejmowania dóbr materialnych i niszczenia emocjonalnego - dopiero niedawno odpuściła mi nerwica, mimo, że ex patrząc obiektywnie zachowywała się bardzo po ludzku jak na kobietę.
       
      Mam nieruchomość, dobrze zarabiam. Dla mnie ZUS może upaść już teraz, o swoją starość się nie boję. Będę popijał drinki na południowo-amerykanskich wyspach za zyski z majątku i przyszłych inwestycji. Co może zniszczyć moje plany? Hmmm...
       
      SUKA!
       
      Myślę o tym od dawna, dzieci to ja nie chcę mieć odkąd pamiętam. W tych czasach to tylko zachcianka, a szklankę wody mam w dupie - nie ma to jak kran przy łóżku hahaha. Daje sobie jeszcze czas na przemyślenie, a właściwie szukanie minusów, których dostrzec nie potrafię, bądź są minusami dla innych - ja je postrzegam jako plusy.
       
      Co sądzicie bracia o takim rozwiązaniu przy wręcz antynatalistycznym podejściu do potomstwa? 
      Nie, audycje i filozofia nie namieszały mi w głowie, to moje podejście nakierowało mnie na tę tematykę, a także forum. Nie wzoruję się na nikim, raczej wybieram co mi odpowiada.
       
       
      PS
      Mam nadzieję, że wybrałem odpowiedni dział, ciężko było mi się zdecydować, gdyż temat jest wielopłaszczyznowy. 
      W razie czego bardzo proszę o przeniesienie.
    • By Rodanek
      Młode panny mają coraz większe wymagania do rodziców. Niektórym to już całkowicie odbiło. No ale to jest inny poziom życia codziennego i jednocześnie staje się normą w Polsce. 
      Rodzic nie żałuje pieniędzy na własne dzieci , ale roszczeniowość przekracza już wszelkie granice bezczelności.
       
                                  https://wiadomosci.wp.pl/wysokie-wymagania-corki-wiceministra-zada-od-ojca-25-tys-zlotych-alimentow-6362490041247361a
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.