Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Zgadzam się, Todd z RSD też jest dobry. Max tak bardziej wesoło śmieszek, a Todd  bardziej logicznie.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By leto
      Obejrzałem sobie "do poduchy" ten materiał:
       
       
      Pani Sandra dzieli się swoją wiedzą i opinią na temat PUA'sów (pick up artists), ich technik i szerszego kontekstu ich działania. Jej opinia jest wg mnie zaskakująco wyważona (zasłonę milczenia spuszczam na jej pozytywną opinię n/t Tatiany Mitkowej - tej pani nie szanuję) i ciekawie prezentuje, jak to wygląda od strony płci żeńskiej. Szczególnie przypadło mi do gustu rozróżnienie na "czarną" i "białą" stronę mocy, gdzie np manipulacje typu celowe zwlekanie z komunikacją są przez Sandrę jednoznacznie uznawane za niedopuszczalne i dające asumpt do zerwania znajomości.
       
      Jak to tam wygląda z Waszej, kobiecej perspektywy? Byłyście kiedykolwiek takimi technikami "urabiane"? Bal, czy żal?
    • By RENGERS
      Chciałbym tu opisać co pozwoliło mi przełamać pierwsze lody, stać się pewniejszym siebie, bawić się procesem jakim jest uwodzenie dam w Polsce i na świecie.
       
      Na dzień dzisiejszy czuję tak niesamowitą energię i flow podczas podrywu kobiet że myślę, iż byłbym w stanie poderwać nawet Angelinę Jolie, kto wie może nawet przez pewien czas sponsorowałaby mnie i  moje zachcianki, oczywiście pomijam dni
       
      kiedy mam  niską energię życiową, wtedy najlepiej podryw odpuścić i zająć się czymś innym, założę się że wtedy nie wyrwał bym nawet otyłej babci klozetowej ( nie obrażając babci klozetowej ).
       
      Do sedna :
       
      - Cały serial "Californication" - wspaniały  David Duchovny, załapałem wiele z jego ( dokładniej moja podświadomość)  "serialowego stylu" - totalne wyjebanie, luz, spontan, wariactwo, ogólne carpe diem.
       
      -  Znajomości z mocniejszymi ode mnie kolegami - naturalnymi badbojami, naturalsami, często o niezbyt widowiskowej aparycji, zawsze jednak charakterystycznej niesamowitej aurze , chorym wręcz poziomem pewności siebie.
       
      - Prostytutki
       
      - Marek Aureliusz pisał kiedyś że wykonując jakąś czynność powinniśmy zastanowić się co zrobiłby, jak zachowałby się ktoś kim chciałbyś być, twój idol ( doskonałym przykładem   jest serialowy Hank Moody z
       
      serialu Californication- ekspert od babek czy  mityczny   Casanova ) to tyczy się nie tylko uwodzenia , a każdej czynności, aktywności w życiu.
       
      - Świadomość śmierci  ( Mam takie momenty w życiu, w których nagle świadomie orientuję się, że moja egzystencja całkiem niedługo się skończy, miałbym nie robić tego co sprawia wielką przyjemność, co mnie podnieca, co jest w gruncie rzeczy niesamowitą frajdą   ??? NIGDY W ŻYCIU !
       
      - Niesamowite samopoczucie po podejściu, randce z kobietą, masa endorfin wynikająca z przełamania siebie, nagroda od matki natury,  nieważne co się stało, jak poszła randka,  właśnie doprowadziłem do konfrontacji z piękną kobietą, nawet jak
       
           nie jest w moim typie, to cieszę się że miałem interakcję z tą długonożną istotą, czuję wdzięczność do niej za poświęcony mi czas.
       
      - Ilość opcji -  trzeba mieć dziesiątki opcji, z których robisz odsiew, mieć świadomość że ta jedyna nie istnieje, kobiety są do siebie bardzo podobne i każda cipka smakuje podobnie, nie idealizować jednostek  kobiecych  np. Tinder - 100 meczy, 40
       
      odpisuje  na wiadomość, spotka się jedyne  10, ruchać chce się tylko 5.
       
      - Zaakceptować odrzucenie, nikt nie jest notorycznie odrzucany, w końcu trafisz na chętną, kwestia czasu i liczb.
       
      - Przebywanie w środowiskach kobiecych  np. kółko baletowe - kiedyś zapisałem się na balet, specjalnie po to by poznać kobiety, prócz  wstydliwego popierdalania w seksownych rajstopkach poznałem masę kobiet, byłem jedyną
       
      opcją męską w grupie, to ONE o mnie walczyły, a baletnice wyglądają jak wyglądają - są piękne, szczupłe, mają ciekawe hobby, masa z nich jest po prostu do rany przyłóż.
       
      - Polubić kobiety, dobrym uwodzicielem może być  tylko gość który  kobiety lubi, jak chcesz być lubiany przez ludzi skoro ludzi nie lubisz ? Nie da się.
       
       
      Żaden ze mnie ekspert, jestem zwykłym kolesiem który jest leniwy, ale się stara.
       
      Uwierz w siebie   i pracuj nad sobą nie tylko w zakresie jakże przyjemnego uwodzenia.
       
      Kart od natury nie zmienisz, graj nimi !
       
       
      Pozdro 600.
       
       
    • By olek163
      Nie miałem pomysłu gdzie dodać ten temat. 
      Jestem niepełnosprawny w stopniu znacznym, nie mogę sam chodzić bo mam błędnik uszkodzony. Rodzaj niepełnosprawności właściwie uniemożliwia mi wyjazd na filipiny, oczywiście głównie pod kątem dziewczyn. Nie tracę jednak nadziei że wkrótce się to zmieni i znajdę parę znajomych pod których opieką będę mógł odwiedzić ten tajemniczy rajski zakątek świata. Mimo mojej beznadziejnej sytuacji, mam (głównie z ciekawości) pytanie. Czy tacy kalecy jak ja też są w cenie, też mają branie?
    • By Nonconformist
      Cześć. Obejrzałem sobie to video i później tak się zastanawiam o co chodzi, co to jest budowanie atrakcyjności?  Matt tego tam dokładnie nie tłumaczy.Pytam, bo pewnie przy podrywie też bym zaczął od gadki jak typowy "beciak" i zaczął budować komfort, gadać o zainteresowaniach.  To wg. autora prowadzi prosto do friend zone. W budowaniu atrakcyjności chodzi o jakieś droczenie się, żarty z dziewczyny?
       Dawno nie podrywałem i zapomniałem dużo rzeczy. I szczerze mówiąc mam dosyć chodzenia do prostytutki z roksy, chciałbym coś podziałać. Oznaki zainteresowania czasami otrzymuję od dziewczyn na uczelni, więc tragedii chyba nie ma. Tylko jestem czasami zbyt mało pewny, i brakuje mi wiedzy i zapewne praktyki..
       
      Pozdrawiam.
       
    • By leto
      Pewnie niejeden z Was, bracia, myślał sobie przynajmniej raz w życiu: "eeeech, podrywanie jest trudne. Każda kobieta ma tylu adoratorów, a wśród nich jest na pewno wielu lepszych ode mnie, taka konkurencja, eeeech, mam marne szanse". No ja tak myślałem kiedyś. Szczególnie odnośnie kobiet z tej wyższej półki.
       
      Podzielę się teraz z Wami jednym moim osobistym doświadczeniem, które powinno dać Wam do myślenia.
       
      Jakiś czas temu spiknąłem się z jedną taką fajną laską. Dziewczyna ładna, bystra i - jak sądzę, z tego co zauważyłem - szczera. Pracuje na dobrym, prawie elitarnym stanowisku w specyficznej branży, związanej ze sztuką. W moim typie, ale mój typ odstaje trochę od standardowego (większość mężczyzn chyba nie przepada za wystającymi żebrami haha), więc pewnie dali byście jej max 6/10. Jak już pisałem - bystra, wygadana, taki trochę typ uroczej cwaniary. Bardzo pewna siebie.
       
      Spotykaliśmy się niezbyt długo, czemu to się skończyło to inna historia, w każdym razie nasza zażyłość w tym krótkim czasie stała się powiedziałbym dość głęboka. Nie tylko w warstwie fizycznej. Dużo rozmawialiśmy, o tysiącu różnych spraw, między innymi tak szczerze, bez owijania w bawełnę, o sprawach damsko-męskich. Wiecie, co mi powiedziała? Że ma od zawsze problem ze znalezieniem faceta. Powód być może Was zaskoczy: okazuje się, że, jak mi relacjonowała, przy niej większość mężczyzn traci pewność siebie. Nie jest młoda (ciut po 30), więc tych adoratorów siłą rzeczy miała multum. No i właśnie to był jej największy ból i zdziwienie - że mężczyźni przy niej tracą fason. Że opadają im maski twardzieli/cwaniaków/bystrzaków/alfa-Chadów. Że kulą się w sobie i stają potulnymi misiami idącymi za nią jak na sznurku. Ciekawe, nie?
       
      Ciągle myślicie, że do tej Waszej wymarzonej łani są takie tłumy twardzieli, którym nie dorastacie do pięt?
       
      Disclaimer: nie chcę tym wpisem w jakikolwiek sposób reklamować siebie. Nie jestem chyba raczej ani twardzielem, ani cwaniakiem, ani, tym bardziej, alfa-Chadem. Tak, mam wzrost który nawet najwyższe kobiety, które znałem (a znałem jedną 180cm) uznają za dostatecznie dużo wyższy od nich. Nie mam za bardzo mięśni (ale to się kurłłłła zmieni w 2020!). Nie umiem się ubierać. Mam pieniądze, ale nie wydaję ich (od dłuższego czasu, kiedyś było inaczej) na kobiety, randki czy zewnętrzne objawy "bycia zajebistym" typu zegarek czy samochód. Ot taki ze mnie normalny gość. W przypadku wyżej opisanej dziewczyny najwyraźniej to, co mnie mocno odróżniło od innych, to to, że traktowałem ją (tak jak zresztą zawsze traktuję ludzi, a w szczególności kobiety) jako równą sobie. Ani jak szmatę, ani jak boginię. O, fajna osoba, o, super, można pogadać, wyskoczyć na miasto, iść do łóżka. Normalnie, bez spiny. Czasem to wystarcza, jak widać
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.