Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Marek Kotoński

Odchudzić cyberguru o 16kg tłuszczu!

Recommended Posts

Mam dosyć swojej nadwagi - obecnie ważę 94kg, chciałbym ważyć 78kg co jest idealne przy moim wzroście (180cm w kapciach) i masie mięśniowej (niewielkiej).

 

Macie jakieś propozycje odnośnie diety i ćwiczeń?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na kiego grzyba jakieś propozycje? trzymasz miche z kalkulatorem w ręku, do tego trening i się ciało z czasem zacznie zmieniać. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jesli chodzi o ćwiczenia to proponowałbym jakieś aeroby na czczo. 

Jakaś kawa ( bez cukru ) rano i 30 minut aerobów na tętnie około 130 uderzeń/ min. Najpierw 4 razy/ tydz. I stopniowo zwiększałbym do 6 razy po 40 min. na tydzień. 

Co do żarcia to wywaliłbym po pierwsze cukier, pieczywo, alkohol ( jeden posiłek w tygodniu odpuściłbym dietę i zjadłbym normalnie - jakiś fast food coś słodkiego- żeby psycha odpoczęła )

Aeoroby rano a później jakiś trening siłowy przez dzień  - dobrze by było żebyś nie zapominał o nogach - a dokładnie udach - największe mięśnie - dużo energii na to idzie 

Edited by Headliner
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Stulejman Wspaniały Który to już raz pytasz się braci o to? :D

 

Najważniejsza jest motywacja, znajdź taką która pomoże Ci wytrwać te kilka m-cy w samodyscyplinie żywieniowej + trochę ruchu.

Ja sobie wmówiłem, że po schudnięciu będę ruchał fajne młode laski.

Oczywiście nie robię tego bo mam żonę, ale jako motywacja sprawdza się.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Brat Jan napisał:

Ja sobie wmówiłem, że po schudnięciu będę ruchał fajne młode laski.

Dobra motywacja kluczem do sukcesu :D

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja natchniony techniką małych kroków zaczynam budować dobre nawyki. Zacząłem od szklanki wody dziennie. Później zwiększę do 2, aż wpadnie mi w nawyk picia wody. Chcę ograniczyć słodkie napoje, więc od niedawna spód zostawiam na następny dzień, żeby z czasem pić coraz mniej. Tak samo z bieganiem. Mam trochę żałosną kondycje, ale jakiś czas biegałem 2,5km (może i 3 bym mógł), ale później nie chciało mi się biegać następnego dnia. Teraz będę biegać tylko 2km, aż wyrobię sobie nawyk biegania i będzie mnie to bardzo rajcowało, że kiedy zapomnę to będzie mi tego brakować. Również zastanawiam się coby rano nie spacerować. Pierwszy tydzień 5min, a każdy kolejny to 1min dłużej, aż do pół godziny. Niedługo dodam do tego proste ćwiczenia. Zacznę od 1minuty, a skończę na 30. Kiedy wyrobię sobie nawyk i bardziej skupię się na ćwiczeniach dodam jakieś trudniejsze aktywności.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Odrzucenie przede wszystkim w swojej diecie wszystkich produktów zawierających w sobie duże ilości cukru 

 

-Żeby schudnąć nie trzeba wcale uprawiać jakiś kartożniczych ćwiczeń. Warto znaleźć coś pod siebie w zależności od prowadzonego przez siebie życia. Jazda na rowerze połączona z ćwiczeniami kalistenicznymi byłoby według mnie najlepszym rozwiązaniem.

 

-Warto zadbać w swojej diecie o dobrą podaż błonnika. 

 

-Częsta ilość posiłków w diecie, powoduje, że organizm nie będzie bał się głodu przez co nie będzie odkładał niepotrzebnego tłuszczu.

 

- 3 litry wody to jest minimum, by zapewnić optymalną pracę jelit

 

Przykładowy jadłospis:

 

Na czczo szklanka wody z cytryną

I śniadanie - Owsianka z bananem 

II śniadanie - 3 kromki chleba razowego i 3 jajka gotowane na miękko albo twardo według gustu

Przekąska przed obiadem - Jabłko

Obiad - zupa warzywna + ryż z gotowanym filetem z kurczaka oraz surówka z marchewki

Przekąska przed kolacją - Jogurt naturalny 

Kolacja - 4 kromki chleba razowego z szynką ewentualnie z jakimiś dodatkami warzyw

 

Oczywiście żeby się nie męczyć niepotrzebnie można raz na tydzień , najlepiej w niedzielę żeby uczcić swoją wytrwałość zjeść jeden niezdrowy posiłek :D

 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym zaproponował zadbać o zdrowie. Ze względu na IBS część ogólnych reguł żywienia które będą dobre dla pana Kazia niekoniecznie będą dobre dla szefa. Dlatego wizyta u dietetyka klinicznego który ułoży dietę. Będą reperkusje żołądkowe to niech siedzi i poprawia. Jeśli uzna za stosowne to zleci badania na alergie pokarmowe. 

 

Co do ćwiczeń to dobrze by było poszukać aktywności, która daje nam frajdę. Tak abyśmy chcieli ćwiczyć po 3 latach dalej. Ale najpierw porządek z barkiem czyli wizyta u fizjoterapeuty/ trenera ,który zdiagnozuje problem i da odpowiednie ćwiczenia. W międzyh czasie rekreacja która nie sprawia bólu/ robi krzywdy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Marek, Ty wiesz co robić, tylko mam wrażenie, że przez swoje nerwicowe problemy, masz problem z utrzymaniem samodyscypliny. Sam mam niedoleczoną nerwicę i wiem jak to skutecznie potrafi pokrzyżować różne plany, a utrzymanie rygoru w różnych dla niektórych prozaicznych kwestiach jest 10x trudniejsze.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Samiec Alfa napisał:

Częsta ilość posiłków w diecie, powoduje, że organizm nie będzie bał się głodu

Ulubione powiedzenie mojej kumpelki medyka-dietetyka - "żeby chudnąć trzeba jeść".

Ponoć do tej szklanki wody z cytryną dobrze dodać pół łyżeczki świeżo (inaczej piperyny nie ma jak należy) zmielonego pieprzu.

 

Piperyna wzmaga proces termogenezy - czyli proces wytwarzania ciepła, podczas którego organizm spala kalorie - a także proces lipolizy, czyli spalanie tkanki tłuszczowej. Piperyna może też przyczynić się do spalania tłuszczu w jeszcze inny sposób. Jak przekonują naukowcy na łamach "Journal of Agricultural and Food Chemistry", piperyna zakłóca aktywność genów, które kontrolują powstawanie komórek tłuszczowych, a co za tym idzie - może przyczynić się do blokowania komórek tłuszczowych. Należy jednak zaznaczyć, że wyłączne przyjmowanie piperyny nie spowoduje chudnięcia. Trzeba zmienić dietę oraz zadbać o aktywność fizyczną.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie.

Jeśli będziemy podchodzić do tego jak do reżimu to psychika da o sobie znać i będzie pod górkę.

Na diecie można spokojnie zjeść ciasteczka lub coś słodkiego ale...Trzeba poświęcić trochę czasu na przygotowanie. Absolutnie nie wolno też drastycznie ograniczać kaloryczności.

Co więcej... Przy Twoim schorzeniu odwiedziłbym jednak dietetyka klinicznego. Tutaj potrzeba dużo większej wiedzy bo przyswajanie pokarmu może być upośledzone i detale będą miały wpływ na całość.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Marek, rusz dupsko i zacznij biegać. Codziennie godzinę. Zacznij od jakiś mniejszych dawek np. 15-20 minut, żebyś nie dostał zawału ;) Do tego każde odejśćie i przyjście do komputera 30 pompek. Worek masz w domu widziałem.  

- Cold Showers przyśpiesza spalanie tkanki tłuszczowej, ale nie wiem czy jesteś w stanie opuścić ciepłą i przyjemną wodę i włączyć na maxa zimną ?

 - Chleb out, junk food out, słodkie napoje out ?

 

 I pytanie na koniec : Jesz po to, żeby żyć czy żyjesz po to, żeby jeść ?

 Niestety większość ludu dla tych paru minut przyjemności , ba, paru kęsów, ryzykuje własnym przyszłym zdrowiem.

 Straszna nieodpowiedzialność. 

 

Bierz się za siebie. Kto będzie chciał słuchać rad 100 kilowego schaba  ? ;) Wielu ludzi widzi w Tobie coś, chcą Ciebie słuchać, więc musisz świecić przykładem :D 

 

Edited by Metody

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro tylko utrata wagi to domyślam się, że nie chodzi o rozwinięcie mięśni, a tym samym nie o ćwiczenia tu idzie.

Zatem - w moim przypadku działa:

- jedzenie produktów jak najbardziej zmielonych np.zupy zblendowane,

- mleko won,

- chleb won jakikolwiek czarny, biały,

- mąka, ryż, makaron won,

- cukier, dżem, nutella won,

- ostatni posiłek o godz.20 (późno chodzisz spać),

- zamiast podjechać samochodem, skuterem, rowerem - idź pieszo. Jak nie możesz w dzień to idź nocą,

- co do produktów żywieniowych wiesz lepiej ode mnie co jeść.

 

Z 96 kg zjechałem do 83 kg w 3 miesiące, wzrost 182. Chcę dojść do 78 kg. Tak jak Ty.

Ćwiczę w domu byle co, czyli brzuszki, pompki, czasem podskoczę.

Na co dzień siedzę w szklanym biurowcu, a świat raczej widzę z za szyby samochodu.

Kiedyś chodziłem na siłownię, ale po czasie nie mogłem zmieścić się w garnitury. Nie chcę mieć dużych mięśni bo wyglądam wtedy jak kowal. Przestałem tam chodzić.

Ćwiczenia w domu dają większe efekty jeśli chcesz się wyrzeźbić.

 

Jak mi wystarczy odwagi to czasem idę na plac zabaw, żeby się trochę podciągnąć.

 

Generalnie to im mniej się zmuszam do wyrzeczeń tym jest lepiej.

Sam wiesz najlepiej.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

78 kg docelowo to dosyć wyśrubowany cel. Przy tym wzroście jeśli będziesz ważył te około 83 kg też będziesz dobrze wyglądał. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Małymi kroczkami do celu: proponuję na początek po prostu wypieprzyć cukier. Ciasteczka, batoniki, napoje gazowane, słodzenie kawy czy herbaty.

 

Już samo to powinno dać jakiś efekt i poprawić samopoczucie. To zachęci do kolejnych kroków. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 minut temu, Normalny napisał:

Przy tym wzroście jeśli będziesz ważył te około 83 kg też będziesz dobrze wyglądał. 

Potwierdzam, ja zawsze byłem z tych chudych, teraz mam 82 mniej więcej przy 180 i myślę czy nie iść z wagą w górę jeszcze bo i tak szczupło wyglądam :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Weź ślub, gwarantuje że zrzucisz zbędne kilogramy.

Edited by Assasyn
  • Haha 4
  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Stulejman Wspaniały co do wpieprzania ciastek i batonów. Myślałeś o tym, żeby myć zęby w momencie, gdy chcesz zjeść coś słodkiego? Pasta jest słodkawa i myjąc zęby słodka pasta pobudza Twoje kubki smakowe na języku, więc robisz mózg w bambuko, nie trujesz się i nie tyjesz. Plus dodatkowo może zadziałać motywacja: " dobra, nie będę jadł tej czekolady, bo przed chwilą wyczyściłem zęby". Jak tak odstawiłem cukier, a kiedyś wyjadałem łyżeczkami z cukierniczki. Teraz nie słodzę i nie jem żadnych słodyczy i ciastek. Przetestuj ten sposób.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie, to jest tak że przecież ja znam niemal wszystkie diety, bo sam w tym siedzę wiele, wiele lat. I wiem jak schudnąć doskonale, niemniej jest poważny problem:

 

1. Moje trawienie jest nie do przewidzenia w żaden sposób. Raz trawię, raz nie. Zwykły posiłek powoduje biegunki i bóle brzucha, fast food nie, ale to zależy od dnia.

 

Biegać nie mogę, momentalnie bolą mnie kolana i łydki, za dużo ważę, zresztą w zimę tragedia z oddychaniem.

 

Tak więc nie proszę o porady zdrowotne, bo mam to wszystko obcykane, tylko o jakąś motywację.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Motywacją dla mnie były złe wyniki badań krwi. Wystarczyło. 

Edited by Normalny

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By RENGERS
      Przysięgam że od 3 marca br. będe spożywał mniej kalorii w efekcie czego schudnę koło 20 kilo uwydatniając swoją niesamowitą muskulaturę.
       
      Będe jadał tylko  dwa posiłki w okienku żywieniowym 12-18.
       
      Tak mi dopomóż Bóg i wy braciszkowie.
    • By Quo Vadis?
      Tak, wiem, że Lewandowski to już wszędzie wyskakuje. Niedługo zacznie spod łóżka.
      Faktem jest jednak to, że Lewy eksperymentuje z dietą. Ostatnio, w przerwie letniej zrezygnował na jakiś czas z mięsa.
      Dołożył kilka zmian w treningach, efekt widzimy do teraz. Bramka za bramką, forma życia.
       
      Inni sportowcy, którzy nie jedzą mięsa a mają świetne wyniki?
       
      Lewis Hamilton - Weganin, 6x krotny mistrz świata.
       
      Novak Djoković - od 2011 r na diecie bez mięsa i wielu innych produktów.
       
      Lionel Messi - najlepszy (kwestia dyskusyjna, on czy CR7) piłkarz na świecie nie spożywa mięsa.
      W pierwszym roku diety stracił 3kg, poprawił swoją szybkość.
       
      Scott Jurek - ultramaratończyk. Amerykanin wygrywał najtrudniejsze ultramaratony w których trzeba przebiec 246km.
      Wydał książkę "Jedz i biegaj" gdzie opisuje swoją dietę. Uważa, że to dzięki niej jest w stanie pokonywać takie dystanse.
       
      Nate Diaz - zawodnik MMA. Od 18 roku życia je posiłki roślinne. Czasem zjada jajka lub ryby.
       
      Sergio Aguero - napastnik Manchester City. Od 2004 roku wegetarianin, ścisła piłkarska czołówka.
       
      Siostry Williams - zawodniczki tenisa, temu kto śledzi ten sport nie trzeba ich przedstawiać.  Przeszły na dietę, gdy jedna z nich zachorowała.
      Lekarz zalecił jej przejście na dietę wegańską, jej siostra postąpiła podobnie w geście solidarności.
       
      Mamy więc do czynienia z pewnym trendem w zadowodym sporcie od jakiegoś czasu, który obecnie zdaje się nasila. Być może dzięki temu, wkrótce coraz więcej osób, które nie uprawiają wyczynowo sportu przejdzie na dietę, gdzie mięso będzie ograniczone, bo jak widać - dobrze skomponowana dieta nie przeszkadza zawodowcom, czemu więc miałaby przeszkadzać zwykłemu Kowalskiemu? Wychodzi na to, że podejście do spożywania mięsa przez ogół osób jest mocno przestarzałe i nieaktualne w świetle osiągnięć choćby tych wybitnych zawodników.
       
      Źródło: https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/854313/robert-lewandowski-lionel-messi-lewis-hamilton-sportowcy-coraz-czesciej-rezygnuj/1
    • By ewelina
      Witajcie!
      Zacznę od tego, że trafiłam dziś na audycję p. @Marek Kotoński na temat mięsa. Bardzo cieszę się, że poruszył ten temat, bo dotyczy on nas wszystkich. Ja nie będę dublowała tego co p. Marek powiedział, ale poruszę temat z nieco innej strony. 
       Większość z nas ma swoje mieszkania, domy, o które dba, które ceni, inwestuje pieniądze. Ale dlaczego nie cenimy miejsca, które jest naszym wspólnym domem? Naszej planety? To przecież od jej stanu uzależnione jest nasze być albo nie być. Każda nasza nawet najmniejsza decyzja bezpośrednio wpływa na stan środowiska naturalnego, a takich decyzji każdego dnia podejmujemy bardzo wiele. Dlatego każda osoba jest ważna! Jeśli ten tekst spowoduje, że chociaż jedna osoba zechce coś zmienić w swoim życiu to czas, który poświęciłam nie będzie zmarnowany.
      Jak przemysł zwierzęcy wpływa na środowisko:
      1) Przemysł mięsny zużywa 1/3  całych zasobów wody pitnej na świecie! Nie piszę nawet o produkcji nabiału, czy jajek a tylko zwierząt na mięso! Przykładowo produkcja 1kg wołowiny zużywa od 100 do 200 razy więcej litrów wody niż produkcja jednego kilograma żywności roślinnej. Czy możecie to sobie wyobrazić? Zasoby wody kurczą się w zastraszającym tempie, a my tyle wody marnujemy by produkować mięso. Dziś już praktycznie nie ma źródeł wody o idealnej czystości. Dodatkowo to przemysł mięsny jest w dużej mierze odpowiedzialny za zanieczyszczenie wód.
      2) Aby wyprodukować 1 kg mięsa potrzeba zużyć ok 12 kg zboża (w przypadku wołowiny ok. 25kg)
      3) Ok 61% wszystkich plonów w Polsce jest zużywanych na paszę dla zwierząt (nie wspominam, że ogromną ilość paszy, w tym soi importujemy)!
      4) Produkcja mleko i mięsa zużywa ok. 83% światowych terenów uprawnych!
      5) Z obszaru ziemi uprawianej wielkości 5 boisk futbolowych (10 hektarów) można wyżywić 2 ludzi jedzących mięso, 24 jedzących zboża lub 64 zjadaczy soi. Dr Maria Grodecka, działaczka i autorka wielu książek o wegetarianizmie, dowodzi, że na roczne wyżywienie jednej osoby ‚mięsożernej’ musi być przeznaczone przynajmniej 0,5 ha ziemi oraz 1,5 ha pastwisk, podczas gdy do wyżywienia ‚roślinożercy’ wystarczy 4 razy mniej powierzchni – około 0,5 ha.
      6)  Ponad 70% amerykańskiej produkcji zboża i ok 1/3 światowej przeznacza się na pasze dla zwierząt, których mięsem żywi sie ok 30% populacji. By wykarmić coraz to większe stada, do uprawy roślin przeznaczonych na paszę stosuje się obficie pestycydy i nawozy sztuczne
      7) Tarłowanie denne (metoda połowu ryb i owoców morza) odpowiada za 95% zniszczeń w naszych oceanach.
      8) Wyprodukowanie białka zwierzęcego wymaga zużycia 8 razy większej ilości paliw kopalnych niż wyprodukowanie analogicznej ilości białka roślinnego.
      9) Hodowla i produkcja mięsa odpowiada za emisję ponad 60% ogółu gazów cieplarnianych (czyli cały transport na swiecie produkuje mnie spalin niż produkcja i hodowla mięsa).
      10) Zwierzęta hodowlane stanowią 96% wszystkich zwierząt na świecie. W ciągu roku na całym świecie w celach żywnościowych zabijanych jest około 50 mld zwierząt lądowych!
       
      Mogłabym wymieniać jeszcze długo, ale myślę że przytoczone dane i tak są przerażające. Wiem, że znajdą się osoby argumentujące, że produkcja roślin również wymaga stosowania pestycydów i nawozów sztucznych, owszem,ale na wielokrotnie mniejszą skalę. Pamiętajmy, że za to co dzieje się na naszej planecie odpowiada każdy człowiek z osobna, a więc każdy ma wpływ by poprawić sytuację.
      Zadziwiające jest to, że osoby, które zwykle najbardziej krytykują weganizm czy wegetarianizm zazwyczaj albą planują mieć dzieci albo już posiadają. Dlaczego mnie to dziwi? Bo to te osoby w pierwszej kolejności powinny brać się za działanie, by swoim potomkom zapewnić jak najlepszą przyszłość. Co z tego, że zapewnimy dzieciom edukację na wysokim poziomie, start w postaci mieszkania czy samochodu skoro być może nie będą miały wody, która nada się do picia? Jeżeli sytuacja na Ziemi się nie zmieni to bardzo prawdopodobne, że w ciągu najbliższych 100 lat czeka nas ogromna katastrofa ekologiczna.
       
      W szkolnych podręcznikach biologii, w tematach dotyczących ekologii nie ma słowa o wpływie produkcji zwierząt na środowisko naturalne. Podobnie studenci ochrony środowiska w trakcie 3 letniej edukacji słyszą o problemie 1-2 razy, ale temat poruszany jest w sposób marginalny. Gdy słyszymy o ekologii to zazwyczaj jest mowa o segregacji śmieci, niemarnowaniu wody, gaszeniu światła, owszem jest to istotne, ale o ile więcej możemy zdziałać gdy na obiad zrezygnujemy z mięsnego kotleta.
       
      Obecnie żyjemy w czasach, gdy mamy dostęp do praktycznie każdego rodzaju żywności. Ignorancją jest w takim przypadku sięgać po mięso. Pamiętajmy, że wszyscy jedziemy na jednym wózku, a działając na niekorzyść naszej planety podcinamy gałąź, na której siedzimy.
      Rozumiem, że nie każdy jest w stanie od razu stać się weganinem czy przejść na pranę . Liczy się każde działanie. Pamiętajmy, że głód jest najważniejszym elementem samodyscypliny. Jeśli potrafimy kontrolować to co jemy i pijemy to potrafimy kontrolować wszystko.
       
      Panie Marku,  nie wiem czy Pan to przeczyta, ale bardzo chciałam podziękować Panu za audycję dotyczącą poruszanego tematu. Z doświadczenia wiem, że mężczyźni są znacznie bardziej oporni jeśli chodzi o rezygnację z mięsa. Tym bardziej słowa uznania dla Pana. To miło, że są ludzie, których obchodzi nie tylko czubek własnego nosa, ale reagują na cierpienie innych istot (w tym wypadku bezbronnych).
       
      Podsumowując: Czy zwierzęta powinny być pokarmem? Tak, ale nie ciała, a duszy.
      https://www.youtube.com/watch?v=HwynXS6TS84
       
      Źródła, z których korzystałam:
      https://www.theguardian.com/environment/2018/may/31/avoiding-meat-and-dairy-is-single-biggest-way-to-reduce-your-impact-on-earth
      https://advances.sciencemag.org/content/2/2/e1500323.full
      http://www.takepart.com/article/2016/02/18/4-billion-people-face-water-scarcity
      https://forsal.pl/artykuly/1390826,co-to-jest-syntetyczne-mieso-i-czy-bedziemy-je-jesc.html
      https://www.otwarteklatki.pl/dieta-roslinna-ratunkiem-dla-planety/
      https://www.onegreenplanet.org/animalsandnature/the-roots-of-deforestation-in-the-amazon/
      https://www.newsweek.pl/wiedza/nauka/mieso-jest-dla-ziemi-gorsze-niz-samochody-i-dymiace-fabryki/g5mqxlj
    • By Analconda
      Siema!
       
      Chciałbym "trochę przytyć" 65 -> 75 / 85kg.
       
       
      Moja dieta teraz:
      Śniadanie - jeżeli już to: bułki z pomidorem/ kiszonym ogórkiem z serem żółtym albo tym białym smarowanym
      Typowe obiady - Tosty, kebab, pierogi, pizza z zamrażarki, fyrtki. Czasami jakaś zupa, "normalne" obiady dość rzadko.
      Kolacja - tosty z majonezem i keczupem, pierogi ruskie, jajecznica.
      Najwięcej jem na noc, najmniej rano. Dziennie chyba nie przekraczam 2000kcal ale to "na oko".
       
      Waga i wzrost ~65kg i 186cm
      Sport: Codzienna jazda rowerem (w weekend sporadycznie po +4h). Łącznie dziennie 1-2.5h na rowerze od 2 lat.
      Dopiero rozpocząłem ćwiczenia na drążku + pompki od jakiegoś czasu - dziennie 1x-2x po 10 pompek.
       
       
      Dodatkowo kreatyna i BCAA.
      Zawsze byłem szczupły, od ~13 roku życia już chudy.
      Nie piję alko w ogóle, nie palę w ogóle. Jedyne uzależnienie to pałowanie wiplera.
      Jem bardzo mało mięsa, cukru jem tyle ile w produktach, nic nie słodzę.
      Piję właściwie tylko wodę z kranu, żadnych soków, czasem herbata, zdarzy się kawa.
      Sporo przekąsek typu ciastka, precelki, paluszki.
       
       
      Wiem, że nie powinienem jeść większości z tych produktów, ale co zamiast tego?
      Jestem dość leniwy jeżeli chodzi o kwestie gotowania, wolę coś na szybko.
    • By Ksanti
      Cześć
       
      Ostatnio w pewnym komentarzu pod jedną z Markowych audycji przeczytałem, że kilkudniowa głodówka (jedynie na sokach) jest w stanie przywrócić równowagę mikroflory bakteryjnej.
       
      Generalnie zdrowie u mnie nie najlepsze i podejrzewam, że to wina antybiotyków x lat wstecz. Raz chyba nawet bez probiotyków brałem. To były jeszcze czasy kiedy piłem różne cole, tymbarki, itede. Miewałem wtedy migreny oczne ale było w miarę stabilnie. Co ciekawe pamiętam jeden z wyzwalaczy. A mianowicie ciepła czarna herbata z cukrem przelana do plastikowej butelki. Więc coś w tym musi być.
       
      Teraz zmieniłem różne nawyki i piję głównię wodę i mocno ograniczyłem fast foody. Jednak zdrowie od tamtej pory nieco sie posypało. Podejrzewam właśnie, że równowaga jest rozwalona.
       
      Zainspirowany postanowiłem, że spróbuję takiej "głodówki" w najbliższym wolnym i spokojnym czasie. Akurat wypadnie u mnie mniej więcej kilka dni przed wigilją. 
       
      Mam odnośnie tego kilka wątpliwości. Przede wszystkim:
      - Jakie te soki? (z czego)
      Z warzyw, owoców czy to i to?
      - Podejrzewam, że może być coś w rodzaju przerostu candidy, więc jak jej nie dokarmiać? (w tych owocach jest cukier).
      - Czy za te przykładowo 3 dni "głodówki" stracę masę mięśniową? 
      - Jak się do tego przygotować?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.