Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Polecane posty

   Witam Bracia.

 

Tak se rozkminiam, jak bym nagle owdowiał. Co wtedy, zabrakło kobiety, części życia. Co wtedy? Rozbierzmy to racjonalnie.

Co zrobić dalej? Wiadomo, żal, żałoba, ale to minie, co potem? Żyć samemu w samotności, lub po mimo wszystko, przygarnąć coś co brzęczy za uchem?

 

   W sumie nie wiem co lepsze. Czy samotność czy znowu baba.

 

   Uważam że najlepszym rozwiązaniem było by zakochiwać się co dwa lata i żyć cały czas na haju. Będąc świadomym procesów mógłbym cały czas żyć na haju,

podobno najlepszym narkotykiem, i co 2 lata wymieniać obiekt uwielbienia.:D

 

   Chciałbym.:D

 

Pozdro.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Adolf Ty zacofany, męski szowinisto! Tu masz postępowego mężczyznę z klasą!

kiedy-zona-opowie-suchara-a-ty-boisz_201

33 minuty temu, Adolf napisał:

Uważam że najlepszym rozwiązaniem było by zakochiwać się co dwa lata i żyć cały czas na haju. Będąc świadomym procesów mógłbym cały czas żyć na haju,

podobno najlepszym narkotykiem, i co 2 lata wymieniać obiekt uwielbienia.:D

Przepis na życie made Padre Adolf :D A nie lepiej częściej wymieniać? Np: co roku :D 20 lat życia = 20 kobiet :D 

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Moja ciocia zmarła w ubiegłym roku na raka mając zaledwie 45 lat...

 

Wujaszek okropnie to przeżył, nie potrafił sobie znaleźć miejsca, i zwierzył się, że utracił część siebie...

 

Po niecałym roku od jej śmierci, jego kumpel zapoznał go z pewną kobietą. Rozwódka, właścicielka domu weselnego, dwójka dzieci... Wujaszek także ma dwójkę dzieci, dorosłe chłopaki, 22 i 25 lat.

 

Po zdołowanym facecie nie ma już śladu. Mam wrażenie, że mój wujek odżył i to dosłownie.

 

Jaki wniosek ? Żyjesz z kobietą ponad 20 lat, ona umiera, jest żal, jest rozpacz, jest smutek, ale jak łatwo za sprawą drugiej osoby załagodzić ból i zaledwie po roku czasu byc gotowym na nowy związek. To mnie cholernie zszokowało, jak łatwo jest móc zastąpić drugiego człowieka, który do pewnego momentu był częścią Ciebie...

  • Smutny 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie ma czegoś takiego jak część ciebie. Tak sobie to wyobrażasz jak jesteś na haju. Wystarczy żeby upłynęło odpowiednio dużo czasu a wszystko się wyreguluje. Wiem, że to bardzo smutne ale mam wrażenie, że prawdziwe.

 

Mimo wszystko chciał bym wierzyć w miłość, pokój na świecie i życie po śmierci. Wszystko by było dużo łatwiejsze nie sądzicie? :D

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, BigDaddy napisał:

Mimo wszystko chciał bym wierzyć w miłość, pokój na świecie i życie po śmierci.

 

I w striptizerki o złotym sercu :D

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 Zdedydowanie życie w samotności. Mimo iz jestem stosunkowo młody. Przekroczyłem 30-tke, to nie wyobrażam sobie życia z kobietą. Zbyt bardzo kocham ciszę i spokój. Chce jeszcze zrobić coś w życiu naprawdę wielkiego, więc nie mogę czasu marnować na relacje z kobietami ;) Na łożu śmierci nie będę żałowal kobiety, ale na pewno będę żałował, że nie spełnił swoich aspiracji. 

 

 Jeszcze kiedyś wierzyłem, ze kobieta może być częścią mojego życia i marzyłem o wielkiej miłości i ja na rycerz na białym koniu, ale zniszczyliście mi mój ukochany matrix. :D:D 

  • Like 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czyli lepiej się nie zakochiwać? po ostatnim zawodzie miłosnym zacząłem też brać pod uwagę tą opcję.

A czy to nie jest czasem reakcja obronna?

Przemek, mam to samo co twój wujek, z tą różnicą że nikt jeszcze tej pustki nie zastąpił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Adolf napisał:

(...)Uważam że najlepszym rozwiązaniem było by zakochiwać się co dwa lata i żyć cały czas na haju(...)

Po co łapać króliczka, skoro tak przyjemnie się go goni?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak półtora roku mojej byłej się odwidziałem to nie wyobrażałem sobie jak będę żył w tej ciszy , do tej pory ciągłe smski , ple ple, fiu bździu przez telefon i tego mi na początku bardzo brakowało.

Dziś jak dzwoni trzeci,czwarty tel na dzień to mnie to wkurza.

Mam kumpla który by chciał się widywać codziennie i też go mam już pełną dupę.

Zajebiście cieszę się z życia samemu a swoje braki towarzyskie i potrzebę pogadania rekompensuje mi forum i audycje Marka.

Nie wyobrażam sobie jakby mi teraz pipka dzwoniła i wysyłała po 8 smsów dziennie.

Strasznie jestem ostatnio cięty na babskie wysysanie z chłopa energii i chyba z tego powodu nie szukam na razie szparki.

Po za tym widzę jakie zombie baby robią z moich kumpli. Nie mam zwyczajnie ochoty na baby z tego powodu. 

  • Like 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czuję się momentami skrzywiony, bowiem mam ochotę poznać pannę i kiedy mi się już uda dopiąć swego... no sam nie wiem.

Rozmawiam, szanuję, poświęcam wolny czas, ale wewnętrznie czuję, że zaczynam się dusić. Nie, nikogo nie wykorzystuję, ale w pewnym momencie kiedy coś mi nie odpowiada kończę znajomość i szukam kolejnej pani.

Instynkt łowcy? Trudno orzec...

Fajnie jest mieć kobietę w zasięgu ręki, ale trudno byłoby mi się przestawić na tryb spędzania z Nią każdego dnia.

To jest męczące, chociażby z uwagi na zajmowanie głowy jakimiś pierdołami, czyt. koleżanka, torebki, buty, zakupy i inne gówna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Adolf taką technikę stosują bogaci celebryci, aktorzy - kończy się haj, zaraz znajdują inne ciało. Ale to tylko do czasu, bo ciężko kontrolować ten system hormonalny. Np. celebrytka rzuca chłopów jak minie haj i jest git, ale jak ona jest na haju i przystojny aktor rzuci ją, zaczyna się emocjonalny dramat.

 

Ja na pewno bym nie umiał tego mechanizmu okiełznać, więc do spraw zakochania podchodzę bardzo poważnie. Wejdę za mocno, i zostanę rozpieprzony w drobny mak. Może nagram o tym audycję.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
23 minuty temu, Stulejman Wspaniały napisał:

(...)Ja na pewno bym nie umiał tego mechanizmu okiełznać(...)

Tak naprawdę chyba nikt nie umie. Jak alkoholizmu czy ćpania czegokolwiek. A wszyscy próbują :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Mnemonic Myślę że są tacy co umieją - ktoś z zajebistą samooceną, kto umie pracować nad sugestiami które w niego "wchodzą", czujący ciągle głęboki spokój i radość. Taki ktoś już nie potrzebuje dawać bodźców swoim hormonom za pomocą innych ludzi, seksu, wódeczce itd.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Stulejman Wspaniały napisał:

Może nagram o tym audycję.

To mogło by być bardzo ciekawe, tym bardziej, że zamiast "miłość", można wstawić papierosy, narkotyki, seks, alkohol. Ostatnio się zastanawiałem właśnie czy człowiek nie musi co jakiś czas jednak dawkować takich rzeczy żeby utrzymywać jakotaki stan równowagi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Adolf  Samo to że zadajesz takie pytanie, sprawia Ci ból. Po co się zadręczać , jeśli taka będzie kolej losu to tak się stanie i nic temu nie zapobiegnie, a Ty będziesz musiał przez to przejść lub nie (samobój), lepiej już gorzej. Jeśli chcesz żyć na ciągłym haju hormonalnym, to co Cię przed tym hamuje? Zakochuj się i zrywaj jak haj minie, po co się męczyć, wspomniani celebryci tak robią. Byłoby to łatwiejsze jakbyś był wolny, wtedy nie ma ograniczeń. Jednak dokonałeś pewnych wyborów w swoim życiu i tyle, tak miało być, zawsze można wszystko zmienić, bilans zysków i strat sam zrobisz. Człowiek szuka szczęścia w drugiej osobie bo boi się być sam ze sobą, boi się samotności, nie potrafi być w tu i teraz, szuka ciągłego rozproszenia.  

 

Nauka trwania ciszy, samotności uwolnienie się mentalnie od więzów społeczeństwa i stanie się wolnym, fizycznie niemożliwe ale psychicznie tak. Poza tym zadać sobie zajebiście szczere pytanie po co mi jest tak naprawdę potrzebna kobieta? Do seksu, rozmowy, zabicia samotności, podbicia samooceny, z chęci posiadania potomstwa, presja społeczna? Jak już odpowiesz sobie na to uczciwe znajdziesz drogę i nie potrzeba tu żadnych mędrków, bo sam wiesz najlepiej czego potrzebujesz od życia,a szukasz w innych tylko potwierdzenia tego co siedzi w środku.

 

Jestem po długich godzinach z U.G Krishnamurti - wyprał mi mózg ;)   

 

 

Edytowano przez Antares

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Antares napisał:

Jestem po długich godzinach z U.G Krishnamurti - wyprał mi mózg 

 U.G jest anty-guru wszystkiego. Widzi rzezy takie jakie są, bez całej tej nadbudowy duchowej, filozofiznej. Wszysy jesteśmy egoistami i interesuje nas własne SELF AGENDA. Odkryłem to już dawno m.in dzięki niemu. 

 

 Czasami matka piszę, że kocha bezinteresownie swoje dziecko, że jest to miłość bezinteresowna, a ja sie śmieje :D

 Bezinteresowna ? To dlacego nie kocha tak bardzo dziecka sąsiadów, obcego dziecka ? Bo nie ma tam JA, MOJE, MNIE. Całe nasze życie jest nastawione na JA, MOJE, MNIE. Chcemy dobra ogółu, ale ze względu na siebie samego, własnego bezpieczeństwa :D 

Edytowano przez Metody

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak to co? Pocierpieć po jej odejściu i znaleźć nową. Nie ma ludzi niezastąpionych na tym świecie. Jedni odchodzą, drudzy przychodzą do naszego życia.

Nasze wspomnienia to taki wielki, wykurwisty PORT/LOTNISKO. Co jakiś czas przypływa statek z ciekawymi wspomnieniami, by po jakimś czasie odpłynąć. Niektóre zostają na dłużej. Traktuj to jako etap w życiu, ale nigdy nie traktuj tego jakby miało być NA ZAWSZE z Tobą. W życiu nie ma pewności co do niczego. No, poza jednym, poza tym, że UMRZEMY. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Pytonga
      Ok Bracia nie wiedziałem, gdzie założyć ten temat - postanowiłem dać do Manipulacji... 
       
      Tak więc było tak:
      Za górami, za lasami, w kraju gdzie ludzie obżerają się sztucznymi kiełbasami - UK
       
      Moja znajoma dzisiaj zamieściła na fejsie post-  w którym to chwali się zakupem pierwszego samochodu - używany ale w miarę nowy, osobowy.
       
      Powiecie nic takiego prawda.
      Otóż już w komentarzach jej psiapsiółki wypytują, gdzie pracujesz?
      Niewiasta bez zastanowienia odpowiada raźno nigdzie - pracę porzuciłam już dawno temu, praca z ludźmi jest nie na moje nerwy - jestem zbyt wrażliwa. (Sam fakt pisania takich rzeczy świadczy, że mózgojad zdechł z głodu już dawno temu)
       
      No cóż powiecie zdarza się najlepszym..
      Mamuśka 2 dzieciaczków - na fejsie pełno fotek księżniczek w przebraniach - tak więc niewiasta realizuje się poprzez dzieciaczki dojąc kasę z 2 różnych tatuśków oraz państwa.
      Ma mieszkanie socjalne za które zapewne także płaci państwo..
       
      I teraz zaczyna się robić jeszcze lepiej - następne komentarze - Padają pytania kiedy zdajesz test????
      Niewiasta kupiła samochód a jeszcze nie zdała nawet prawka - oczywiście padają komentarze egzamin zdasz z palcem i rozwalisz ich wszystkich...
      No cóż jako, że znam tego pałossaka to powiem tak nie zdziwię się jeżeli zdanie prawka zajmie naście prób a może nawet padnie rekord..
       
      Na koniec bomba atomowa... ogarnięta niewiasta została wyeksmitowana z poprzedniego mieszkania, gdy były przestał płacić całej kwoty kredytu a ona kasę na opłaty zaczęła przeznaczać na różne dziwne rzeczy typu powiększenie ust, botoks - wszystko robione chałupniczo w domu - przez różnej dziwnej treści pielęgniarki wizytujące ją z magiczną strzykawą..
       
       
      Tak więc jak widać da się
    • Przez Dworzanin_Herzoga
      Burzliwy związek romantyczny.
      😍
       
    • Przez havn
      Hej,
       
      Mam pytanko do męskiej części publiczności. Pomóżcie mi odp na pytanie czy to ze mną jest coś nie tak czy z moim "partnerem".
      Jestem z moim partnerem razem 4,5roku, 2,5 lata temu wyjechał do pracy na budowie. Jakoś ten nasz związek funkcjonował ale bez większych rewelacji. Ja od 1,5roku również jestem w delegacji i mamy do siebie blisko mieszkania itd.
       
      Odkąd wyjechał na budowę bardzo się między nami psuje, on otwarcie pokazuje że mnie ma w du**e, ja dalej chcę z nim być i to wszystko znoszę. Nie odp mi na pytania co dalej z nami, czy jesteśmy razem itd, mam sama sobie odp albo on nie będzie odp. Ale w sumie nie o tym chciałam. Mam na dniach urodziny, zabrałam wolne w pracy ponieważ wypadają w tygodniu poprosiłam go żeby też zabrał i zabrał po moich silnych prośbach i gadaniu.
       
      Wcześniej jeszcze napisał mi że odwołuje nasz wypad do Berlina, ponieważ ma imprezę z znajomymi i nie obchodzi go co ja będę robić. Jakoś zacisnęłam zęby i to przemilczałam to OK. Teraz na początku tygodnia piszę mi, że chyba nie da rady być na moich urodzinach ponieważ ma pracę. Napisałam, że jest mi przykro i bardzo chciałam z nim spędzić te moje urodziny. Żeby dał mi znać do czwartku tego bo muszę mieć czas na odwołanie urlopu i albo będę musiała być w pracy ale pojadę do domu.
       
      Powiedział, że on mi nie da znać bo nie wiem. Jego propozycja była taka: czekaj na mnie, najwyżej będziesz siedziała całkiem sama w swoje urodziny bo ja będę w pracy (w delegacji jestem tutaj sama). Wywiązała się między nami kłótnia i tyle, później napisał mi wiadomość że jego szefowa nie chcę zabrać tej pracy - zrozumiałam że normalnie będzie. Dzwonię wczoraj i jak się okazuję on nie wiem czy będzie, bo praca. Mówiłam mu ze je też pracuje i jego zachowanie teraz nie jest fair i że ja nie chce sama siedzieć w moje urodziny. Tyle bez krzyków z mojej strony. Oburzył się że jak ja wiem że na pewno nie będzie miał urlopu to niech robię sobie co chcę.
       
      Jak się okazało wczoraj raczej nie będzie miał tego urlopu - czytaj miałam rację. Ja zawsze co roku organizowałam mu urodziny żeby czuł się wyjątkowo w ten dzień, dawałam prezenty które chciał. Ja nigdy nie miałam z nim urodzin, oprócz wszystkiego najlepszego. Zabolało mnie to ponieważ jego znajomy ma urodziny tydzień po mnie i on jak najbardziej może, jedzie na nie się dobrze bawić a w moje oczywiście nie może.
       
      Nigdy nie zawalił żadnej imprezy z swoimi znajomymi, zawsze na nich jest co by się nie działo. Napisał mi wczoraj że już nie ma cierpliwości do mnie... Ja mu odp że szkoda że tylko ja mam wszystko rozumieć a on nic, nie szanuje mojej pracy tylko zawsze wszystko muszę ja. Jest mi przykro bo dla mnie nigdy nie ma czasu i to w taki dzień a dla znajomych zawsze i na urodziny do znajomego też bez problemu jedzie.
       
      Powiedzcie mi czy ja w tej sytuacji zachowałam się nie fair, czy ja coś zawaliłam bo mam wrażenie że ta kłótnia to tylko i wyłącznie moje wina - mogłam powiedzieć "ok nie możesz to nie. Baw się dobrze na urodzinach u kolegi. Pa" i popłakać w samotności, siedzieć zupełnie sama w te urodziny i byłby spokój ....
       
      Powiedzcie mi co ja mam teraz zrobić, jak mam się zachować dalej? Nie odzywamy się do siebie w ogóle, bo on jest na mnie mega zły ....
    • Przez dylugilu
      Witam, jestem nowy na forum także nie wiem czy temat ulokowałem w dobry dział. 
       
      Mam pewien problem, otóż miałem partnerkę dosłownie mój ideał, byliśmy razem właściwie niecałe 4 lata wszystko co razem przeżyliśmy było pierwsze, w skrócie to od dzieciaka można powiedzieć do dorosłych ludzi bo kiedy się poznaliśmy ja miałem 17 ona 15 a po rozstaniu wiadomo ja szukałem pracy ona była w trakcie matur. Pierwsze 2 lata były bez zarzutu, ja miałem do niej pełne zaufanie a ona do mnie (ciężko było to zbudować bo zawsze byłem typem kobieciarza). Niestety czar prysł wystarczyło pare drobnych kłamstw w moją stronę i coś mi się poprzestawiało w głowie zaczęło się od olewania, zdrad, unikania, tratowania tylko jak rzecz jak, dużo kłótni, zakazów (ona wobec mnie też je zaczęła stosować więc robiłem tak samo) właściwie nasz ostatni rok związku opierał się na kłótniach i seksie. Co do mojej byłem kobiety nie mam nic do zarzucenia bardzo bardzo bardzo mnie kochała, czasami aż za bardzo była za mną głupia, groźby że jak ją zostawię to sie zabije itp itd. W okresie luty-kwiecień strasznie dała mi popalić swoim zachowaniem z jej strony dużo alkoholu, papierosy, imprezy (oczywiście mnie kłamała, że siedzi w domu się uczy do matury ja jej wierzyłem bo nigdy nie chodziła na imprezy) widać już było, że ma to wszystko w dupie próbowałem walczyć dostałem jeszcze większego kopa w dupę Oficjalnie to ona ze mną zerwała, coś tam jeszcze było prób z jej strony bo odpuściłem ale po 3 tyg dalszych kłamstw ja powiedziałem dość i zerwałem kontakt 15 maja 2016r, usunąłem ją z wszystkiego co było możliwe byle by nie mieć z nią kontaktu, bawiłem się imprezowałem, nawet poznałem dziewczynę w sierpniu, z którą jestem do dziś. Zakręciła mi w głowie, ale im dłużej z nią jestem tym badziej robię z niej moją ex bo jest do niej bardzo złudnie podobna i  z wyglądu i z charakteru... Z racji tego, że była dziewicą nie doszło szybko do seksu. 15 Wrzesień 2015r oczywiście jej urodziny tyle myśli napisać nie napisać, akurat siedziałem z ziomkami mówili olej, nie posłuchałem napisałem 4 dni później była już u mnie po długich namowach na początku spokojnie później trochę zaczęliśmy się przytulać aż wybuchło cała ta tęsknota złość najlepszy seks w moim życiu, w późniejszych dniach przespaliśmy się ze sobą 3-4 razy aż w grudniu stwierdziłem, że to jednak nie może tak trwać (pojawiająca się chora zazdrość i spiny z jej strony) ostatecznie zerwałem z nią ponownie kontakty po to by skupić się na obecnej dziewczynie. Powtórka z rozrywki obecna dziewczyna również mnie kłamała więc i mi odbiło, ostatnie miesiące są dla mnie jak jakaś kara tak strasznie tęsknie za moją byłą, śni mi się, chodzę przybity, masturbuje się oglądając jej zdjęcia wszystko po to by zaspokoić mój popęd, najbadziej w tym wszystkim cierpi moja dziewczyna która 100% zdaję sobie sprawę, że znowu myślę o ex, ale ja już tak dłużej nie potrafie. Powrót nie jest możliwy aktualnie ma chłopaka z którym jest ponad rok i mieszkają razem, nie miałem z nią kontaktu przez ponad 2 lata, nie spotkaliśmy się nawet na ulicy nic dosłownie nic. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim radzić to uczucie to przyszło spowrotem tak nagle. Ja złudnie wszystko co sobie wyobrażam to właśnie z nią, nie mam wgl ochoty na seks bo chce jej. Gubię się w tym wszystkim i jestem nieszczęśliwy. Próbuje odżyć na nowo, wróciłem od miesiąca na siłownie, ograniczyłem wszelakie używki do minimum, a niektóre do zera, próbuje zająć się sobą ale to nie pomaga. Myślałem, żeby udać się do specjalisty który w końcu wpoi mi do głowy, że ona już nigdy nie wróci bo ja jednak mam nadzieje, że ona czasem też o mnie myśli i jak się znowu gdzieś spotkamy bo będzie jedno wielkie bum. Co jeszcze powinienem zrobić, może jest ktoś w stanie tutaj mi doradzić może ktoś ma podobną sytuacje, bo to wszystko nie jest normalne.. 
    • Przez dylugilu
      Witam, jestem nowy na forum także nie wiem czy temat ulokowałem w dobry dział. 
       
      Mam pewien problem, otóż miałem partnerkę dosłownie mój ideał, byliśmy razem właściwie niecałe 4 lata wszystko co razem przeżyliśmy było pierwsze, w skrócie to od dzieciaka można powiedzieć do dorosłych ludzi bo kiedy się poznaliśmy ja miałem 17 ona 15 a po rozstaniu wiadomo ja szukałem pracy ona była w trakcie matur. Pierwsze 2 lata były bez zarzutu, ja miałem do niej pełne zaufanie a ona do mnie (ciężko było to zbudować bo zawsze byłem typem kobieciarza). Niestety czar prysł wystarczyło pare drobnych kłamstw w moją stronę i coś mi się poprzestawiało w głowie zaczęło się od olewania, zdrad, unikania, tratowania tylko jak rzecz jak, dużo kłótni, zakazów (ona wobec mnie też je zaczęła stosować więc robiłem tak samo) właściwie nasz ostatni rok związku opierał się na kłótniach i seksie. Co do mojej byłem kobiety nie mam nic do zarzucenia bardzo bardzo bardzo mnie kochała, czasami aż za bardzo była za mną głupia, groźby że jak ją zostawię to sie zabije itp itd. W okresie luty-kwiecień strasznie dała mi popalić swoim zachowaniem z jej strony dużo alkoholu, papierosy, imprezy (oczywiście mnie kłamała, że siedzi w domu się uczy do matury ja jej wierzyłem bo nigdy nie chodziła na imprezy) widać już było, że ma to wszystko w dupie próbowałem walczyć dostałem jeszcze większego kopa w dupę Oficjalnie to ona ze mną zerwała, coś tam jeszcze było prób z jej strony bo odpuściłem ale po 3 tyg dalszych kłamstw ja powiedziałem dość i zerwałem kontakt 15 maja 2016r, usunąłem ją z wszystkiego co było możliwe byle by nie mieć z nią kontaktu, bawiłem się imprezowałem, nawet poznałem dziewczynę w sierpniu, z którą jestem do dziś. Zakręciła mi w głowie, ale im dłużej z nią jestem tym badziej robię z niej moją ex bo jest do niej bardzo złudnie podobna i  z wyglądu i z charakteru... Z racji tego, że była dziewicą nie doszło szybko do seksu. 15 Wrzesień 2015r oczywiście jej urodziny tyle myśli napisać nie napisać, akurat siedziałem z ziomkami mówili olej, nie posłuchałem napisałem 4 dni później była już u mnie po długich namowach na początku spokojnie później trochę zaczęliśmy się przytulać aż wybuchło cała ta tęsknota złość najlepszy seks w moim życiu, w późniejszych dniach przespaliśmy się ze sobą 3-4 razy aż w grudniu stwierdziłem, że to jednak nie może tak trwać (pojawiająca się chora zazdrość i spiny z jej strony) ostatecznie zerwałem z nią ponownie kontakty po to by skupić się na obecnej dziewczynie. Powtórka z rozrywki obecna dziewczyna również mnie kłamała więc i mi odbiło, ostatnie miesiące są dla mnie jak jakaś kara tak strasznie tęsknie za moją byłą, śni mi się, chodzę przybity, masturbuje się oglądając jej zdjęcia wszystko po to by zaspokoić mój popęd, najbadziej w tym wszystkim cierpi moja dziewczyna która 100% zdaję sobie sprawę, że znowu myślę o ex, ale ja już tak dłużej nie potrafie. Powrót nie jest możliwy aktualnie ma chłopaka z którym jest ponad rok i mieszkają razem, nie miałem z nią kontaktu przez ponad 2 lata, nie spotkaliśmy się nawet na ulicy nic dosłownie nic. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim radzić to uczucie to przyszło spowrotem tak nagle. Ja złudnie wszystko co sobie wyobrażam to właśnie z nią, nie mam wgl ochoty na seks bo chce jej. Gubię się w tym wszystkim i jestem nieszczęśliwy. Próbuje odżyć na nowo, wróciłem od miesiąca na siłownie, ograniczyłem wszelakie używki do minimum, a niektóre do zera, próbuje zająć się sobą ale to nie pomaga. Myślałem, żeby udać się do specjalisty który w końcu wpoi mi do głowy, że ona już nigdy nie wróci bo ja jednak mam nadzieje, że ona czasem też o mnie myśli i jak się znowu gdzieś spotkamy bo będzie jedno wielkie bum. Co jeszcze powinienem zrobić, może jest ktoś w stanie tutaj mi doradzić może ktoś ma podobną sytuacje, bo to wszystko nie jest normalne.. 
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.