Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Sign in to follow this  
isaac_auto_tune

Podatek od bycia chłopem. Serio.

Recommended Posts

h5!, Jak w temacie "w Australii już majo" takie wynalazki nowoczesnej demokracji.

 

Mianowicie podatek od zakupu(coś jak taki dodatkowy vat u nas) przy zakupie usług. Dotyczy on TYLKO mężczyzn, jest to forma spłaty/zadośćuczynienia za straty moralne tzw. "społeczeństwa patriarchalnego".

Puki co jest to eksperyment ale kto wie co przyniesie przyszłość.

 

tutaj link do omawianego tematu:

 

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe kto był pomysłodawcą tego eksperymentu :) , na pewno nie mężczyzna :) .

Co te kobitki by, bez nas zrobiły.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@isaac_auto_tune Taaak, już to kiedyś widziałem. Wg mnie trzeba być imbecylem, żeby wejść do tej kawiarni będąc mężczyzną. Świetna akcja promocyjna lokalu, genialna reklama. Ale dopóki w cenie kawy nie ma loda albo striptizu to bym nawet nie oglądnął się na ten lokal :D 

Edited by Tomko

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż prywatny biznes więc właściciel może sobie ustalać co chcę. Będąc facetem w życiu bym się tam nie udał aby nabijać kabzę. Ciekaw jestem jak długo knajpa pociągnie?. Chodź pewnie znajdzie się multum biało rycerstwa co za chwilę sławy na pejsie pstryknie sobie tam focie ze swoją białogłową. I jeszcze pstryknie fotkę rachunku. Ech niektórzy to uwielbiają sobie kopać głębokie groby. A na grabarzy to chętnych nie ma :). 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Baca1980 masz rację ale np konstytucja i prawo jest jedne na obszarze całego kraju. 

Poza tym to pokazuje tendencje jak faceci spsieli :/ 

 

Ten link, wrzuciła na fb moja koleżanka z pracy z ogromnym opisem sytuacji kobiet w Polsce. Wtedy jak akurat były te protesty kobiet w Wwa.

Jeden z jej znajomych (facet) napisał komentarz, że to niesprawiedliwe itp i co ciekawe wiele kobiet go zalajkowało :) ale ani jeden białorycerz.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By Morfeusz
      Wątek Brata @Obliteraror "Seks jako nagroda dla męża po całodziennych staraniach - studium propagandy", przypomniał mi badania, które wielokrotnie były przytaczane na różnych portalach. Opublikował je nawet Matrixowy Newsweek, tłumacząc mniejszą ilość seksu lepszą jakością i podobnymi bzdurami. 
       
      Sprzątanie albo seks
       
      Kiedy mężczyzna na równi z kobietą pierze, gotuje i odkurza, staje się mniej atrakcyjny seksualnie – uważają amerykańscy psychologowie. Czy równouprawnienie w związku rzeczywiście może zabić seks? I czy liczba odbytych stosunków to właściwa miara szczęśliwego związku?
       
      Gdy mężczyźni wykonują typowo kobiece prace – gotowanie, pranie, odkurzanie – para uprawia seks rzadziej niż w związkach, w których mężczyźni trzymają się męskich ról i jedynie odśnieżają podwórko, naprawiają samochód czy wbijają gwoździe. Związek oparty na równouprawnieniu to bardziej przyjaźń niż małżeństwo – wynika z amerykańskiego badania „Egalitarianism, Housework and Sexual Frequency in Marriage” (Równość, prace domowe i częstotliwość seksualna w małżeństwie).
       
      Im więcej mężczyzna pomaga w domu, tym większe jest prawdopodobieństwo, że małżeństwo się rozpadnie
       
      Równouprawnienie może jednak stać się wrogiem małżeństwa – ostrzega dr Thomas Hansen, psycholog z Norweskiego Instytutu Badań Socjalnych. Dwa lata temu opublikował pracę „Równość w domu”, z której wynika, że im więcej mężczyzna pomaga w domu, tym większe jest prawdopodobieństwo, że małżeństwo się rozpadnie. Uczony obliczył, że wskaźnik rozwodów wśród par, które po równo dzieliły obowiązki domowe, jest o ok. 50 proc. wyższy niż w tych małżeństwach, w których kobieta pełni tradycyjną funkcję – zajmuje się sprzątaniem, gotowaniem, praniem. – Równouprawnienie w domu wcale nie musi poprawiać relacji między małżonkami ani nie sprawia, że on i ona są szczęśliwsi – komentował dr Hansen wyniki swojej pracy na łamach „The Telegraph”.   U ojców zajmujących się dziećmi spada poziom testosteronu
       
      Na razie dr Lee Gettler z amerykańskiego Northwestern University dowiódł jedynie, że zmiany w stężeniu testosteronu zachodzą w organizmach mężczyzn, którzy zostali ojcami i dużo czasu zaczęli poświęcać dziecku: karmili je, zmieniali pieluchy, chodzili z nim na spacery. Praca Gettlera ukazała się trzy lata temu w czasopiśmie naukowym „Proceedings of the National Academy of Sciences”. Uczony zaprosił do badania ponad 600 zdrowych, młodych mężczyzn w wieku 21-26 lat, a więc w pełni sił witalnych i seksualnych. Pytał ich o styl życia, relacje w związku i stosunki seksualne – tuż po zawarciu małżeństwa i później, gdy w ich życiu zachodziły różne zmiany, np. na świat przyszło dziecko. Regularnie mierzył poziom testosteronu w ich ślinie. Próbki pobierał rano i wieczorem, a potem analizował stężenie hormonu i porównywał informacje na temat wahań jego poziomu ze zmianami, jakie zachodziły w życiu uczestników eksperymentu. Badanie trwało ponad cztery lata.
      Okazało się, że u mężczyzn, którzy zostali ojcami, stężenie hormonu było o 26-34 proc. niższe niż na początku doświadczenia. Wahania musiały mieć związek ze zmianami w życiu badanych, bo spadek poziomu testosteronu był ponad dwa razy większy niż naturalne obniżenie jego stężenia zachodzące wraz z wiekiem – zapewniał dr Gettler. Najmniej bogata w testosteron była ślina panów, którzy każdego dnia poświęcali dzieciom co najmniej 1-3 godziny, czyli całkiem solidnie wypełniali ojcowskie obowiązki.
       
       
      Mężczyźni wykonujący domowe obowiązki stają się w oczach kobiet po prostu mniej męscy, bardziej kobiecy, a im mniej różnic między płciami, choćby tych podświadomie odbieranych, tym mniej pożądania. Tezę tę uczona formułuje na postawie badań, które w latach 70. i na początku 80. przeprowadzili seksuolożka Pepper Schwartz i socjolog Philip Blumstein, oboje z University of Washington w Seattle. Uczeni porównali życie seksualne 22 tys. amerykańskich par – małżeństw heteroseksualnych, par heteroseksualnych żyjących w związkach nieformalnych, par gejowskich i lesbijskich.
       
      Najbardziej podnieca macho i gwałt
       
      W ankietach panie przekonują, że idealny mężczyzna powinien być oddany i czuły dla partnerki, ale z jej badań wynika, że podświadomość domaga się czegoś zupełnie innego – intensywnego seksu z brutalnym macho.
      Uczona podłączyła grupę młodych, średnio 28-letnich kobiet do urządzenia, które miało obiektywnie ocenić, co je podnieca. Umieściła zatem w ich pochwach sieć czujników, które rejestrowały zmiany w ukrwieniu i wydzielaniu śluzu. Tak przygotowanym uczestniczkom eksperymentu wyświetlała filmy erotyczne i pornograficzne i pytała o wrażenia. Wszystkie mówiły, że podniecają je wyłącznie tradycyjne stosunki seksualne między kobietą a mężczyzną. Jednak zupełnie co innego rejestrowały czujniki. Z analizy ich wskazań wynikało, że panie podniecał także ostry seks, m.in. obrazy gwałtu z udziałem macho.
       
      Do seksu męski a jako bankomat misio
       
      Jak wielkie są różnice między deklaracjami a podświadomymi potrzebami, pokazało też badanie Martie Haselton i Kelly Gildersleeve z University of California w Los Angeles. Uczone przeprowadziły słynny test brudnego podkoszulka. Poprosiły grupę panów, by nosili T-shirty i nie zmieniali ich przez trzy dni, a potem dali je do wąchania kobietom. Panie (szczególnie w czasie owulacji) bez większego trudu wyczuwały atrakcyjnych mężczyzn. Co ciekawe, im bardziej męski był właściciel podkoszulka, tym chętniej chciały go poznać. Jak mówią uczone – odezwała się prawdziwa natura kobiety, która na co dzień chętnie skorzysta z pomocy mężczyzny uległego, ale do seksu woli samców umięśnionych, przystojnych, buzujących testosteronem.
       
      Całość na:
      newsweek.pl/wiedza/nauka/aktywnosc-seksualna-i-prace-domowe-w-zwiazku-newsweekpl/s38bczn
    • By Morfeusz
      Sfeminizowanym Polskim i wielu europejskim feministkom pozostało wylewanie frustracji takimi artykułami. Z drugiej strony to znak, że mężczyźni mają wybór. Zamiast sfrustrowanych, roszczeniowych i coraz bardziej otyłych polskich szonów wolą młode, śliczne Azjatki. Polscy mężczyźni mają już dość brzydkich i pustych Polek. 
      Kobiety zapomniały tylko, że "problem nie leży mężczyznach tylko w nich samych". 
       
      Incele chcą sprowadzać cudzoziemki na żony, bo Polki mają ich dość. W jednym miejscu taki plan wypalił
      [Prawidłowa wersja: "Mężczyźni mają już dość Polek i wybierają Azjatki"]
      W latach 70. wielu mężczyzn w Niemczech zwróciło się w stronę Dalekiego Wschodu w poszukiwaniu żon. • Fot. 123rf.com / jackmalipan / Screen z thai-frei-finder.de W dzisiejszych czasach niektóre konserwatywne grupy mężczyzn zostały w tyle za kobietami, które mają dość stereotypowego spychania ich do roli matki Polki. To jeden z powodów frustracji inceli, którzy w swoich poszukiwaniach przywiązanej do tradycji partnerki "wypłynęli" nawet do dalekiej Wenezueli czy Filipin. Choć brzmi to jak totalny absurd, w Niemczech taki plan się udał. Niestety na krzywdzie wielu kobiet.

      Na początku czerwca tygodnik "Plus Minus" opublikował tekst "Dlaczego kobietom i mężczyznom coraz trudniej się dogadać?". Odpowiedź na to pytanie to przede wszystkim fakt, że żyjemy w czasach, w których wiele kobiet zliberalizowało się – porzuciło tradycyjny model rodziny, ruszyło ze wsi do miast, gdzie panie postawiły na edukację na uczelniach.
      Liczby nie kłamią. Z badań przytoczonych przez magazyn "Rzeczpospolitej" wynika, że 65 proc. absolwentów szkół wyższych stanowią panie. Jeszcze większą przewagę kobiety mają na studiach podyplomowych. W tym miejscu warto również dodać, że pod koniec PRL wykształcenie wyższe miało 4 proc. pań i 5 proc. młodych panów, a dzisiaj odpowiednio 52 i 33 proc. Żeby było tak jak było
      Incele często atakują niezależne kobiety, sprowadzając je do hiperseksualnych samic, które w wolnych chwilach oddają się wyłącznie rozpuście i poszukiwaniu kolejnych seksualnych partnerów – Chadów. Choć w pewnych przypadkach faktycznie może tak być, cały ten pogląd inceli to wielka generalizacja. Krzywdząca dla wielu kobiet, które postawiły na odmienny model życia. Taki, w którym tylko one trzymają ster swojego losu.   Stąd konflikt. Konserwatywni wyznawcy Jordana Petersona, uznający "wymuszoną monogamię" za jedyny klucz do swojego szczęścia, widzieliby panie w roli usłużnych, wdzięcznych małżonek. Takich, które i dziecko przewiną, i obiad ugotują, a po wszystkim spełnią swoją małżeńską, misjonarską posługę. W dwóch słowach: XIX wiek. "Projekt Klaudiusz" był jednym z flagowych pomysłów inceli z Wykopu.•Fot. Screen z Wykopu Dlatego poza bezpośrednimi atakami na kobiety, które objawiły się w takich pomysłach jak osławiony "Projekt Klaudiusz", osoby żyjące w mimowolnym celibacie wymyślają bardziej praktyczne sposoby na rozwiązanie swojej nieciekawej sytuacji. Jednym z nich jest sprowadzanie do Polski kobiet z biedniejszych krajów, jak Wenezuela czy Filipiny. Absurd? Właśnie tak to brzmi. Choć z drugiej strony czy gehenna polskich piwniczaków różni się czymś od cierpienia bawarskich chłopów?

      Guten Morgen, meine Damen
      Z podobnymi problemami, co polscy incele, zmagali się mężczyźni w Niemczech w drugiej połowie XX w. Powód był ten sam – emancypacja obywatelek NRF i pożegnanie z patriarchalnym modelem rodziny. Oczywiście w kontrze do mężczyzn, zwłaszcza tych, którzy zamieszkiwali tereny wiejskie, jak np. Bawaria.

      Początków takiego stanu rzeczy trzeba szukać pod koniec lat 60.. W Niemczech mieliśmy wtedy do czynienia z tzw. "rewolucją 1968 r.". Młodzi ludzie buntowali się przeciwko mieszczańskim obyczajom i wzroście tendencji imperialnych. W NRF ważnym czynnikiem tego buntu było także uchwalenie ustawy o stanie wyjątkowym. – Na kanwie tych zmian doszło także do wzrostu samoświadomości młodych kobiet w Niemczech – mówi naTemat dr Małgorzata Stefanowicz, ekspertka ds. społecznych Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. – Zachłyśnięte rewolucją seksualną zaczęły odczuwać dyskomfort z powodu seksistowskich zachowań i komentarzy swoich kolegów. Czuły się źle z tym, że były krytykowane za liczbę partnerów lub za to, że nie poświęcały się całkowicie wychowywaniu dzieci – podkreśla.

      Takie nastroje przenikały ze środowisk miejskich również do kobiet mieszkających na wsi. Częściowo stąd pojawił się problem samotnych mężczyzn. Panie niekoniecznie chciały rodzić dzieci byle pierwszemu partnerowi, zwłaszcza jeśli nie był on na podobnym poziomie rozwoju intelektualnego, co one same, albo nie spełniał ich wyobrażeń o życiu w parze.

      – Do tego w 1977 r. zniesiono przepisu Kodeksu Rodzinnego, na mocy którego kobiety w Niemczech musiały godzić pracę z obowiązkami domowymi. Po jego likwidacji Niemki poczuły się naprawdę wyzwolone – mówi Stefanowicz. – Zmiany prawne bardzo mocno oddziaływały na modele życia rodzinnego. Wpłynęło to na wzrost zainteresowania kobietami z Azji wśród Niemców.

      Władcy i niewolnice
      Mężczyźni mieszkający na wsi (także tej mentalnej) cierpią na zasadniczy problem. To ograniczone sieci społeczne, w których żyją. W takich okolicznościach szansa na znalezienie życiowej partnerki drastycznie się zmniejsza. A skoro kobiet nie ma, panowie muszą sobie jakoś radzić. – Pod koniec lat 70. powstały w Niemczech agencje pośredniczące w zawieraniu małżeństw między obywatelami Niemiec a kobietami z krajów azjatyckich, jak Filipiny czy Tajlandia. Były to kraje uboższe, których obywatelki były bardziej otwarte na perspektywę zamieszkania w bogatszym kraju – opowiada dr Małgorzata Stefanowicz.

      Z jednej strony mieliśmy mężczyzn poszukujących kobiet wolnych od myślenia typowego dla "zgniłego Zachodu". Oddanych tradycyjnemu modelowi rodziny strażniczek domowego ogniska. Z drugiej, panie, którym zależało na wyrwaniu się z biedy, a także polepszeniu bytu swoich bliskich w Dalekiej Azji. Z pozoru takie poszukiwanie tej jednej osoby na całe życie wygląda na sytuację z loterii fantowej, w której wygrywają wszyscy. Z pozoru. W Niemczech nadal istnieje wiele biur matrymonialnych, które kojarzą niemiecko-filipińskie pary.•Fot. Screen ze strony DPP-Bayern.de Z przeprowadzanych badań wiemy, że niemieccy chłopi początkowo potraktowali mieszane małżeństwa jak mannę z nieba. Nie da się zaprzeczyć, że potrzebowali kobiety, która pomogłaby im w prowadzeniu gospodarstwa i podwyższeniu ich statusu społecznego jako mężczyzny. Do wypaczeń doprowadziły jednak uchwalone w Niemczech rozwiązania prawne.

      – Pewną deformację wprowadzał nakaz utrzymania małżeństwa międzynarodowego przez co najmniej trzy lata. Pozwolenie na nieograniczony pobyt cudzoziemka otrzymywała dopiero wtedy, kiedy małżeństwo trwało co najmniej tyle czasu. Ten zapis dawał mężczyznom narzędzie do sterowania swoimi żonami – podkreśla Stefanowicz.

      Dochodziło do patologicznych sytuacji, kiedy mąż stawał się właściwie panem życia i śmierci takiej kobiety. Często bowiem Azjatki decydowały się na zamążpójście, ponieważ chciały wesprzeć finansowo swoje rodziny pozostawione w kraju pochodzenia. Niektórzy mężczyźni czuli, że mają większą władzę nad kobietą, której zależy na obywatelstwie, niż nad partnerką z Niemiec lub innego, bogatszego kraju. Dlatego ten zapis utrzymywania małżeństwa przez trzy lata często był destrukcyjny. Kolejna biuro matrymonialne, które łączy niemieckich mężczyzn z kobietami z Azji.•Fot. Screen z thai-frau-finder.de Geschäft ist Geschäft
      Po 40 latach wiele się w Niemczech zmieniło, jednak panowie nie porzucili koncepcji mieszanych małżeństw. Dziś kojarzenie par przeniosło się do internetu. Podłączenie do sieci było prawdziwym game-changerem.

      Także na rynku matrymonialnym doszło dzięki niemu do małej rewolucji. W latach 70., kiedy pan Hans chciał poznać kobietę z Filipin lub Azji, dostawał gruby katalog wypełniony zdjęciami potencjalnych małżonek. Dziś biznes biur matrymonialnych wygląda o wiele szybciej i prościej, dlatego z perspektywy czasu bardzo ciekawym jest, jak mężczyźni radzili sobie 40 lat temu.

      – Były podawane dane kontaktowe kobiet i kiedy mężczyzna wysyłał do swojej wybranki pierwszy list, dołączał do niego słownik niemiecko-angielski – mówi nasza rozmówczyni. – Wszystko po to, by pani z Filipin po pierwsze mogła odczytać wiadomość, a po drugie jakoś na nią odpowiedzieć. Kobiety nieraz prosiły zalotnika także o pieniądze na życie, przedstawiały swoją trudną sytuację materialną – dodaje. Fot. Screen z filipa-darling.com Mężczyzna zaczynał się angażować nie tylko na polu czysto zapoznawczym, lecz także finansowo. Bardzo często w końcu zjawiał się w miejscu zamieszkania swojej wybranki. Po tym wszystkim kobieta decydowała, czy faktycznie chce wyjechać i zamieszkać z Niemcem.

      Nie tylko incele
      W Niemczech zostały zrobione badania, jacy panowie w dzisiejszych czasach decydują się na zawieranie mieszanych małżeństw z kobietami pochodzącymi z krajów uboższych. Okazuje się, że ich status jest odmienny od tego, który nieodłącznie kojarzy się z zakompleksionym, sfrustrowanym incelem.

      – Najczęściej to panowie znacznie starsi od przybywających do nich partnerek, o zbliżonym poziomie zarobków do mężczyzn biorących śluby ze swoimi rodaczkami czy kobietami z krajów bogatszych. Mają stałą pracę, choć niekoniecznie z grupy najbardziej wykwalifikowanych zawodów. Co ciekawe, są często gorzej wykształceni od swoich żon z krajów uboższych. Takie kobiety częściej mają wykształcenie wyższe, są szczuplejsze od mężów i kobiet w Niemczech – podkreśla dr Małgorzata Stefanowicz.
       
      natemat.pl/277535,jak-znalezc-zone-w-latach-70-mezczyzni-z-bawarii-sprowadzali-filipinki
    • By TheFlorator
      Zachecam do przeczytania artykulu.
       
      Czyzby pojawialy sie jakies glosy rozsadku poparte badaniami w kontrze to wszedzie obecnego agresywnego feminizmu?
       
      W artykule oczywiscie pare klasykow z cyklu “kobieta mowi A a robi B” i “hipokryzji”.
       
      https://www.newsweek.pl/wiedza/nauka/aktywnosc-seksualna-i-prace-domowe-w-zwiazku-newsweekpl/s38bczn
       
       
    • By SzejkNaftowy
      Obrzydliwy patriarchat znów pokazał swą demoniczną twarz! Okazuje się, że kobietom zabiera się mniej pieniędzy w "składkach" a daje więcej w emeryturach. Jak źle muszą się czuć nasze piękne panie gdy są traktowane ulgowo, niczym ktoś gorszy, słabszy albo głupszy?! Kobieta idzie na emeryturę 5 lat wcześniej a żyje znacznie dłużej - marnuje się. Wyobraźcie sobie jakich cierpień w związku z bezczynnością musi doznawać taka nowoczesna i postępowa "bisnesłumen" gdy słyszy "koniec tego dobrego. Jesteś już za stara by pracować. Tylko zły mężczyzna może, ty musisz od dzisiaj siedzieć w domu inaczej cię zabijemy"!
       
      Kobiety! Powstańcie! Żyjecie dłużej - więc żaden (tfu!) mężczyzna nie będzie Wam na starość przedwcześnie przerywał waszej wieloletniej kariery - zwłaszcza, że żyjecie dłużej więc możecie więcej osiągnąć! Bracia, bądźmy solidarni z kobietami, jak prawdziwi feminiści! Zawalczmy o emerytury dla kobiet najwcześniej od 73 lat! By mogły one dłużej sycić się tą niesamowitą przyjemnością jaką jest praca.
       
      A teraz na poważnie i fakty wg money.pl (należą do WP więc tam złego słowa na kobiety się nie mówi):
       
      Nasze panie narzekają na niskie emerytury, bo średnio dostają 1540zł (mężczyźni średnio 2800zł). Nie narzekają jednak na to, że żyją średnio 8 lat dłużej od mężczyzn (średnio 82 lata). Nie narzekają, że emerytowany mężczyzna pożyje średnio 9 lat a kobieta 22 lata. Statystyczny mężczyzna zarabia ~17% więcej niż kobieta. Ale kobiety odprowadzają składkę emerytalną 765 zł, mężczyźni 899. Przez lata pracy kobieta przelewa średnio 303 tys. zł. do ubezpieczyciela społecznego. Mężczyzna 399 tys. zł. Jest to 96 tys. zł. różnicy... Wg obliczeń z artykułu mężczyźni dostaną w ciągu życia średnio 345 tys. zł. emerytur a nasze nowoczesne panie aż 450 tys. zł. Czyli mężczyzna dostanie 44 tys. zł. mniej niż wpłacił... a kobieta 51 tys. zł. więcej.  
      Obrzydliwy patriarchat. Naprawdę obrzydliwy.
       
      źródło: https://www.money.pl/emerytury/wiadomosci/artykul/system-emerytalny-emerytury-kobiet-emerytury,160,0,2400160.html?fbclid=IwAR2EL7Qo0SlgWwNTVJ3DFGXBO4VSYgd3POMJRRGYpvaO1Fsm85t46eT_yiY
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.