Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

ALPHA HUMAN

  • wpisów
    21
  • komentarzy
    69
  • wyświetleń
    3116

O blogu

Dla tych, którzy chcą czerpać całymi garściami z życia.

Doznawać notorycznie szczęścia, zarabiać na znakomitym poziomie, spędzać czas z wartościowymi ludźmi.

Tak jak Ty chcesz, ale nigdy nie miałeś na to odwagi.

 

Wpisy na tym blogu

GluX

Kupa mięsa


 

Kupa mięsa

Cytat z mojego dawnego tematu:

Cytuj

Dzisiaj każdy mówi - mój dom, moja żona/dziewczyna, moje ciało, moje pieniądze, mój samochód, mój komputer, moje ciuchy.

Chciałbym Ci opowiedzieć o świecie. Wielki wybuch miał miejsce ok 13 mld lat temu, Słońce powstało 4,5 mld lat temu a potem Ziemia. Na niej powstawało życie i ewoluowało. Pierwsze mikroorganizmy, gady, płazy, ryby - ssaki i potem pierwsze namiastki człowieka ok 4mln lat temu. Ty zostajesz urodzony - czyli przywołany na ten świat i będziesz żył maksymalnie 100 lat. Jak Twoje 100 lat ma się do 13 000 000 000 lat świata?  Zostajemy przyzwani na ten świat i mamy dwa cele podstawowe - jeden niższy - przetrwanie i przedłużenie gatunku oraz jeden wyższy - doznawać świadomości świata. To, że jesteśmy tutaj i dostaliśmy to co dostaliśmy jest dowodem na to, że naszym jedynym celem wyższym jest samopoznanie świata. Przyrównałbym to do kamienia, który wykształcił w sobie ręce - aby poznać kim jest. Tym jest człowiek, rasa ludzka - dla świata. Jesteśmy formą samopoznania świata. Niczym więcej. Nic nie jest nasze, nawet nasze ciało. Bo dostaliśmy je. Wielki wybuch zapoczątkował świat - w raz z nim wszystkie cząsteczki zaczęły lepić świat - planety i gwiazdy. Na planetach zaczęło się lepić życie. Rośliny, zwierzątka, małpy - one ewoluowały w homo sapiens. Teraz Twoja Mama jadła sobie to co dawał ten świat, Twój Tata to samo. Podczas seksu doszło do zapłodnienia i powstałeś Ty. Choć jeszcze nie masz mózgu to od tego momentu lepić Cię będą wszystkie przemiany fizyczno-chemiczno-biologiczne. Każdy Twój kęs jedzenia, to cząstka świata. Każdy Twój oddech to cząstka świata. Więc wszystko co "masz" nie jest Twoje. NIC! Jako człowiek możesz najwyżej zarządzać tym co ma świat. A ma on również Ciebie - nie? Jesteś wolny? Spróbuj zrobić coś poza swój genotyp ze sobą. Nie zapomnij wstawić zdjęć!

 

Źródło

 

A tak szczerze, pora otworzyć oczy - odrzucić prawie wszystko co Ci powiedziano i szukać prawd, które działają.
Jesteś tylko użytkownikiem swojego ciała - to musisz pamiętać. Bo jak napisałem wyżej - nie jest to nawet "Twoje" ciało czy "Twoje" życie.

Dostałeś je - bo rodzice uprawiali seks i doszło do zapłodnienia. Nic więcej, nic mniej. Nie masz żadnego celu, ani żadnego wyższego powodu dlaczego tu jesteśmy.

 

Nie kupuję tego, że jesteśmy istotami duchowymi koniec końców. Studiowałem dzieła z tym związane i za każdym razem coś mówiło mi "że to nie tak", że to znowu jest papka która ma mi umilić życie tutaj - dać jakiś wyższy sens nam. Ale co jeśli go nie ma? Dlaczego w ogóle zakładamy, że jest wyższy sens dla nas? Że odrodzimy się w następnym wcieleniu, że są wyższe energie, które nas kontrolują? Że jest na nas plan tutaj? Co jeśli zostaliśmy "wywaleni" jak klocki lego na dywan i musimy się nauczyć żyć tutaj?

 

Zrozumiałem po studiowaniu zakamarków świadomości - że prawda jest brutalna - jesteśmy tylko kupą mięsa spowitą siecią neuronową. I wszystko co mamy w życiu ogranicza nas przez to.
Dlaczego tak uważam? Ja nie uważam, tylko tak jest:

 

LIpDZBk.jpg

Miło? Nie? Jak mi przykro.

A jeśli chodzi o świadomość, to radzę ją traktować jako ciekawostkę i zagadkę, którą nasz umysł na ten moment nie ogarnie. Dlaczego? Są ku temu dwa powody:

 

Pierwsza rzecz to osoby zajmujące się duchowością zawsze odrzucają jedną "duchowość" na rzecz drugiej. Np Kościół Katolicki odrzuca medytację, mantry i wszelkie inne tego typu pojęcia. Natomiast ci wielcy duchowni odrzucają nauki Jezusa, Buddy, Mahometa itp. Ja nie wchodzę w ogóle w tą dyskusję, bo szkoda czasu. Bo jeśli jedni mają rację to większość się myli. A po studiowaniu świadomości wiem, że racja to małostkowa jednostka ograniczonego umysłu. Gdzie w takim razie ta wielka otwartość każdego z tych duchownych ludzi? Zamiast tej całej pobożnej duchowości i astrologii polecam Ci zapoznanie się materiałami takich ludzi jak Friedrich Nietzsche, Napoleon Hill czy Ralph Waldo Emerson. Oni w odróżnieniu od "duchownych" dają Ci realne zasady tego świata, a kto zna zasady ten może używać dźwigni w swoich działaniach do bycia skuteczniejszym.

 

Dwa - stałem raz przed firmą i jakaś babka uwiązała psa przed sklepem. Padał śnieg. Płatki śniegu spadały na pysk zwierzaka. Widziałem po jego oczach, że nie rozumie zbytnio co się dzieje. Nie był w stanie pojąć tego, jego mózg go ograniczał. Gdzie Ty wiesz, dlaczego śnieg to śnieg, a jeśli nie wiesz to wiesz gdzie się dowiedzieć - czyż nie mam racji? I to samo uważam jeśli chodzi o duchowość, świadomość i karmo-podobne zagadnienia. Nasz umysł nas ogranicza w tym, żeby to zrozumieć - nie ma sensu szukać i próbować to zrozumieć. Świat jest wielką zagadką i zapewne jeszcze bardzo długo zostanie. Po co marnować czas na coś, co nie osiągniemy?

 

Jak myślisz, jak daleko jesteśmy od małp? Ja myślę, że jakaś znacząca różnica jest w tym, że mamy tylko bardziej rozwinięty mózg i nic więcej. Cała ta otoczka bycia altruistą i wszechobecnego pomagania: uchodźcom, kobietom, dzieciom, starszym osobom. To takie miłe głaskanie Ciebie drogi Samcu po główce i mówienie "świat jest miły, nic się nie stanie, bądźmy szczęśliwi!". Ale tak nie jest. Za często zapominamy, że jak dopadnie nas choroba, potrąci na samochód czy zaatakuje nas fanatyk religijny to życie się skończy albo pogorszy nas stan. Będziemy jak warzywko, w dodatku robić pod siebie - co według mnie jest najgorszy scenariuszem życia. Ale życie jest realne, nie ma w nim chęci, dobrych myśli - jest za to za dużo uprzedzeń, urazów i ograniczeń oraz za mało REALNOŚCI.

 

Ludzie często zapominają, że jesteśmy zwierzętami - w ulepszonej wersji - takie powiedzmy 2.0 - właśnie są beta-testy jeśli chodzi o działanie społeczeństwa wykwalifikowanego w ustroju socjalistyczno-niby-kapitalistycznym. Za często karzemy się za to, że jesteśmy tym kim jesteśmy i mamy odruchy jakie mamy. Przypominamy wtedy tego psa poniżej, który cierpi na jakiś rodzaj zaburzenia i nie rozpoznaje swoich własnych kończyn. A przecież to on i nie widzi tego kim jest? https://9gag.com/gag/aPB5RPK

O NLP słów kilka

Uważam, że NLP jest jedną z nauk życia, która jest najbardziej efektywna. Teraz wam wyjaśnię w kilku punktach dlaczego.

 

-Nasze myśli dostosowują się do rzeczywistości, nie na odwrót. Mam taki uraz do robienia porządków - sprzątania i zmywania naczyń. Po prostu nie cierpię tego i uważam, że nie jest to rzecz dla mężczyzny - w przyszłości wynajmę sobie jakąś sprzątaczkę do mieszkania/domu. Co robię gdy mam sprzątać i zmywać naczynia? Włączam audiobooka i go słucham PRZY OKAZJI - sprzątam. Skupiam się na tym co leci w słuchawkach, a gdzieś tam nawykowo bez użycia uwagi robię swoje. Bo są typowo MECHANICZNE czynności. Tak samo jak spora ilość ćwiczeń na siłowni czy np bieganie na bieżni czy jazda na rowerze stacjonarnym. Dzięki nie skupianiu się na czynności, robię ja z taką lekkością jak oddychanie.

 

Przeczytaj o eksperymencie Skinnera na gołębiach

 

Cytuj

Skinner umieszczał głodne gołębie w klatkach i karmił je w równych odstępach czasu, bez względu na to, jaką reakcję wykonywały. Okazało się, że w wyniku takich wzmocnień gołębie zaczęły się dziwnie zachowywać: niektóre podnosiły jedno skrzydełko, inne kręciły się wokół własnej osi, a jeszcze inne nauczyły się kucać. Skinner tłumaczył to zależnością magiczną – gdy kulka pokarmu wpada do klatki głodnego gołębia, to często wykonuje on akurat w tym momencie jakąś przypadkową czynność (np. podnosi skrzydło lub kręci łebkiem). W „przekonaniu” gołębia pojawienie się kuleczki pokarmu jest związane z wykonywaniem tej czynności. Przypadkowa reakcja, którą akurat wykonuje gołąb, zostaje wzmocniona. Gołąb wykonuje ją więc ponownie, a ponieważ eksperymentator podaje kulki pokarmu bez względu na to, jak zwierzę się zachowuje, to te przypadkowe reakcje znowu są wzmacniane.

 

-Skoro nasze myśli dostosowują się do rzeczywistości, a później wierzymy w prawdziwość myśli to myśli wzmacniają to co się dzieje (trochę jak to powyżej). Ile razy miałeś tak, że kupiłeś auto albo rodzice i nagle widziałeś te auta wszędzie? Nie jest tak? Dodatkowo działa wzmocnienie w programowaniu neurolingwistycznym - na zasadzie co daje mi przyjemne doznania będzie się wzmacniać w zachęcaniu, co daje mi nieprzyjemne doznania będzie wzmacniać w odpychaniu - tak jak poniżej:


a1624fce5003d304346b1430abe40aaf.gif

 

Koty nauczyły się dzwonić, bo dostawały jedzenie za każdym razem.

 

-Ale trzeba też zrozumieć ograniczenie w tym systemie. Gdzieś, kiedyś przeczytałem coś takiego:
 

Cytuj

Jeśli kot usiądzie na gorącym piecu i przypali sobie tyłek to już nigdy nie wejdzie na piec, nawet jeśli będzie zimny.

 

Dlaczego o tym wspominam? KAŻDY z nas, powtarzam, KAŻDY ma jakieś głupie przekonanie z przeszłości - najczęściej dzieciństwa - stało się coś przyjemnego i voilà - mamy już zbudowaną regułę na świat.

Tata bił Cię pasem? Masz uraz do ludzi i syndrom ofiary
Sąsiad Cię zrobił w ciula? Teraz już nikomu nie zaufasz za bardzo
Kobieta Cię zdradziła? Teraz każda to suka, niewarta Twojego czasu
Kolega miał problem z ZUSem? Nie warto prowadzić biznesu w Polsce.

 

Teraz coś Ci się zapytam: Jak to kurwa jest, że inni uważają inaczej i mają inne rezultaty? Przypadek losu?

 

Nie!

 

Oni po prostu nie trafili na coś nieprzyjemnego, nie zbudowali na tym przekonania i dalej żyją życiem bez doświadczenia, którego Ty nabrałeś.
Niektórzy spotykają się z wieloma kobietami. Niektórzy mają wiele znajomych i przyjaciół. Niektórzy budują z sukcesem swoje firmy.

 

BNPY0aB.jpg

 

Teraz wracamy do początku:
 

Cytuj

Bo jak napisałem wyżej - nie jest to nawet "Twoje" ciało czy "Twoje" życie.

 

Po co to wspominam? Żebyś zrozumiał, że Twoje ciało, Twój mózg to tylko pudełko. Możesz tam wpuszczać sobie takie węże - jak uprzedzenia typu:

"nie warto nikomu ufać choćby na trochę"

"ćwiczą tylko mięśniaki bez mózgu"

"jestem już za stary na to"

 

A możesz sobie wrzucać takie fajne i co najważniejsze przydatne rzeczy jak:


"Świetnie mi idzie z kobietami!"

"Zarabiam sporo pieniędzy, sporo oszczędzam i ciągle dostaję podwyżki"
"Jestem zdrowy, wysportowany"
"Jestem ważny"
"Zasługuję na szacunek, miłość i przyjaźń wartościowych ludzi i tylko wartościowych"

"Dbam o to co jem, bo kocham siebie - jest to mój wyraz szacunku do samego siebie"
 

 

I teraz najważniejsze!

To nie miłe i ładne myśli sprawiają, że jesteśmy szczęśliwi - to dobre i skuteczne nawyki i zachowania sprawiają, że jesteśmy radośni. A więc również zmuszanie się do bólu np. "nie jedzenia słodyczy, które są takie dobre" czy "ćwiczeń, które sprawią ból naszym mięśniom". Bo gdybyśmy nie doznawali bólu i cierpienia - szczęście nie miałoby sensu - popatrz na bogate gwiazdy, która zaćpały się na śmierć - czy dzieci zamożnych. Rozumiesz? To po przez zbudowanie nawyków - m.in. konfrontowania się z bólem - daje nam szczęście. Jeśli nadal nie rozumiesz, to zrozumiesz za jakiś czas.

 

Teraz jak podchodzimy do zmiany? Po przez okłamywanie się. H5 zarzucał, że tak nie można i trzeba być szczerym ze samym sobą. Zgodzę się pod warunkiem, że jak już jesteś szczery ze sobą to kurwa coś z tym robisz, a nie jedynie kolejne pogrążanie się w mantrze. Szczerość względem to punkt pierwszy - to latarnia dla statku - wiesz gdzie jesteś i wiesz gdzie jest port - teraz przed Tobą zadanie dobić właściwie do portu do którego wyznaczyłeś sobie cel.

 

Jak to jest że nie robimy rzeczy, które chcemy? A robimy to co nie chcemy? Bo takie jest nasze NLP! (programowanie neurolingwistyczne).

 

Teraz zmiana NLP

 

Jak to zrobić - czyli AlphaHuman by GluX w pigułce.

 

Włączamy muzyczkę, która nas wprowadzi w odpowiedni nastrój i jazda!

 

 

 

1. Zmiana musi być wymuszona w sposób zdecydowany!

 

Zamykasz oczy - wyobrażasz sobie co chcesz osiągnąć.
-Dom?
-Samochód?

-Życie w ciepłych krajach?
-Sporty ekstremalne?
-Złoto na olimpiadzie?

-Spisz wszystko co chcesz - swoje cele! Pamiętaj - cel musi być realny, czyli musi być możliwy do włożenia go np. do magazynu czy bagażnika auta.

 

 

-Teraz spisz zasady, które muszą obowiązywać, abyś osiągnął to co chcesz. Ładne ciało? Sport + dieta + ew. suplementacja.
Lepsza praca? Podjęcie jakiegoś kursu, może studia podyplomowe?

Zestaw dobrych ciuchów? Comiesięczne wydawanie określonej sumy na odzież lub oszczędzanie np. na garnitur na miarę.

 

Cokolwiek to jest, ZAWSZE możesz określić co musisz zrobić, żeby coś osiągnąć.

 

-Teraz spisz rezultaty osiągniętych celów

Lepsza praca to możliwość odłożenia większej ilości pieniędzy, większe bezpieczeństwo. Możliwość kupna lepszego auta itd.

Skup się na pozytywnych jak i negatywnych rezultatach.

 

Spodziewaj się, że jak zaczniesz się lepiej ubierać, to zaczną Cię obgadywać i przywiązywać mięso. Musisz być świadomy zawsze ceny tego co chcesz i musisz być świadomy, że zawsze jest druga strona.
 

-Następnie idź na naradę do najbliższej Ci osoby - przedstaw co chcesz osiągnąć, po co chcesz to osiągnąć i dlaczego chcesz to osiągnąć. Jakich rezultatów się spodziewasz oraz jaka jest cena tego - czyli negatywne rezultaty. Opowiedz jaki system jesteś w stanie wdrożyć, aby to osiągnąć - np. siłownia 3x w tyg. Czy nauka j. niemieckiego w szkole językowe. Po proś go o krytykę tego co chcesz zrobić albo pomoc w poszukaniu optymalnego rozwiązania.

 

-Na końcu uporządkuj to co zakładałeś i to co Ci przyjaciel powiedział i spisz wszystko od nowa w oparciu o to co już wiesz i co przedyskutowałeś. Spisz najbliższe działania, które Cię przybliżą do osiągnięcia celu.

 

Zazwyczaj na początku jest to wykonanie 2-5 najbliższych działań.

Na przykładzie języka:
Poszukaj szkoły językowe w okolicy Twoje pracy lub miejsca zamieszkania -> Przedzwoń i sprawdź oferty cenowo i jakie mają opinie -> Ustal jakie godziny nie kolidują z ofertami danych firm -> Zapisz się do najbardziej optymalnej opcji.

 

Po wykonaniu najbliższych działań pozostaje szlifowanie NAWYKU.

 

 

2. Zmiana musi być przyjazna dla Ciebie.

 

Trochę się gryzie z tym czym myślisz, że jest zmiana. Ale to nie prawda. Zmiana jest naturalna i łatwa jeśli wiesz jak. To jak z biciem się - jak trenowałeś sztuki walki to nie jest to dla Ciebie problem, jak nie trenowałeś to zazwyczaj jest.

 

Ja Ci daję teraz CZARNY PAS Kuta-Karate od Sensei Miyagi:

AAEAAQAAAAAAAANnAAAAJDM4NTFjNmE5LWExNDUt

 

-Wyobraź sobie siebie, kim musisz się stać, aby NATURALNIE osiągać to co chces
Wyobraź sobie to raz, bardzo szczegółowo - im więcej bodźców - zapachów, kolorów, dźwięków tym lepiej.

Powtarzaj wyobrażenie min 5 razy dziennie przez minutę.

 

-Okłamuj się w tym, kim chcesz być:

"jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem, jesteś świetnym sportowcem"

Powtarzaj w wolnych chwilach - np. w toalecie - tak długo, aż stanie się to prawdą.

-Wyobraź sobie, że jeśli coś musisz załatwić u innych osób to emocjonalnie nie mają one więcej niż 5-7 lat i takie też mają potrzeby. Traktuj każdego jak dziecko pod względem emocjonalnym, dla którego ważne jest dobra zabawa. U prawie każdego bardzo dobrze się to spełni.

 

3. Aby mówić o zmianie musi być to powtórzona czynność min. 50 razy.

 

Czyli jeśli się zapisujemy na siłownię i chodzimy 3 razy w tygodniu to skupiamy się na szlifowaniu nowego NAWYKU - i jeśli nie przejdziesz 50 razy sesji treningowej to dopiero się uczysz ćwiczyć, rozumiesz? Nie oczekujesz efektów od razu, one przyjdą ale z czasem - teraz najważniejsze to szlifować i kształcić nawyk. Niech każda sesja będzie najdoskonalsza i dawaj z siebie wszystko. Buduj nawyk WYGRYWANIA!

 

Gdy 50 razy przyjdziesz na trening i zrobisz go świetnie przy użyciu fachowej wiedzy, będziesz miał efekty - na 100% - małe lub duże - ale będzie zmiana, a to już coś!

 

 

Podsumowanie:

 

-Mój sposób jest w jakiś sposób logiczny, ale w gruncie rzeczy nie jest. Bo nie jesteśmy istotami bazującymi na inteligencji, a na emocjach. Więc to na nich musimy grać, żeby mieć efekt. A żeby mieć efekt musimy stworzyć inteligentny projekt - czyli inteligencja ma wpłynąć na emocje - i to chyba jest klucz do tego wszystkiego, aby być szczęśliwym. Umiejętność budowania nawyków emocjonalnych (NLP) w oparciu o to co racjonalne.

 

Przydatne pozycje:
Getting Things Done Książka autorstwa: David Allen
NLP w 21 dni Autorzy: Beryl Heather, Harry Alder
7 nawyków skutecznego działania Książka autorstwa: Stephen Covey
Myśl i bogać się Książka autorstwa: Napoleon Hill
Sukces mimo wszystko Książka autorstwa: Donald Trump

 

 

Spytasz się, a co z nawykami destrukcyjnymi - palenie papierosów, mastrubacja, alkoholizm?

One miną same jeśli wrzucisz swój plan działania w akcje, tak jak na filmie:

https://jbzdy.pl/obr/554633/cala-prawda-o-narkotykach

 

 

 

 

 

 

Jeśli dotrwałeś aż tutaj - specjalny prezent dla Ciebie, czytelniku:

 

Film dokumentalny wart swojego czasu - jak bardzo jesteśmy podobni do małp:
https://www.cda.pl/video/12986043d

 

 

Jesteśmy tylko kupą mięsa, oplecioną liniami nerwów zaprogramowanych przez emocje oraz wyobrażenia - naucz się je programować i wprowadzaj w życie zmiany, bo tylko tak będziesz szczęśliwy, przez bycie skutecznym.

 

quote-no-matter-what-happened-to-you-in-

 

-GluX

 

 

 

 

 

 

GluX

Frajer, a Kozak

Frajer, a Kozak

 

 

 

 

 

Jaka jest różnica między tym, kogo nazywamy frajerem, albo nie nazywamy ale podświadomie uważamy, że pasuje do takiej osoby takie określenie, a kimś kto wzbudza podziw, szacunek - jest kozakiem. Gdzie leży ta cienka linia między tym gdzie chłopiec się kończy, a zaczyna mężczyzna? Gdzie jest to ta różnica? W prostej różnicy:

 

Cytuj

Frajer jest tam gdzie dominuje "dlaczego", kozak zaczyna się tam gdzie rządzi "po co".*


tim-and-eric-mind-blown.gif

 

* gdyby prawda objawiona była bardziej skomplikowana to nie byłaby prawdą - potężne zasady mają zawsze charakter prostej i wyraźnej zmiany.

 

Teraz dokumentacja i kilka przemyśleń:

 

Co usłyszysz, jeśli spytasz frajera o działanie? "Dlaczego to zrobiłeś?"

 

-Bo wszyscy tak robili

-Bo co rodzice/koledzy/inni pomyślą

-Bo to przecież tradycja

-Bo mam kredyt hipoteczny/zobowiązania

-Bo muszę utrzymać dzieci

-Bo szef mnie zwolni

-Bo jestem zmęczony

 

W skrócie:

 

-Bo + wyobrażenie zagrożenia naszego komfortu

 

Co charakteryzuje zawsze frajera to jego silne "BO", "BO"  to motywacja (z łaciny "motivus" czyli ruchomy). Motywacja to szukanie swojego "BO". Ale "BO" jest zwodnicze. Dajmy przykład który jest zawsze popularny, z racji że mamy niedługo lato - to temat chudnięcia. (zawsze przypuszczaj, że większość ludzi to frajerzy - wierz mi, często nie będziesz się mylił)

 

Osoba chudnie, cieszy się nową figurą i w 3/4 przypadkach wraca do poprzedniego stanu - figury. Zjawisko to jest zawsze skorelowane z motywacją, czyli swoim uzasadnieniem. A jakie jest najczęstsze uzasadnienie jeśli o takie postanowienia noworoczne? "Bo nie chcę, być gruba", "Bo chcę poczuć, że mogę być ładna" "Bo chcę sobie coś udowodnić" itp.

 

Co się dzieje, gdy osoba osiągnie to co chciała? MOTYWACJA ZANIKA I BRAKUJE MOTYWU. Jak jesteś już atrakcyjny, to po co to utrzymywać dalej? Trenować i trzymać dietę, skoro można oglądać filmy i jeść ciastka od rana?

Wtedy pęka bańka, którą srołcze świetnie sprzedają w swoich książkach, a Ty jesteś na szczycie Mount Everest i nie wiesz co dalej.

 

Nie wierzysz? Spytaj się każdego żula/ćpuna/pracoholika/alkoholika/seksoholika/osobę uzależniona od czegokolwiek, oni uwielbiają się tłumaczyć.

 

Podświadomie lepiej mają to zaprogramowane kobiety - jako pogardę do słabości - spróbuj coś wytłumaczyć kobiecie i zacznij się usprawiedliwiać. Patrz tylko jak z każdą sekundą traci do Ciebie szacunek. Dominujący mężczyźni mają podobnie widząc słabość.

 

I tutaj z pomocą przychodzi nam postawa kozaka!

 

Kozak to osoba, która się charakteryzuje silnym "po co". Gdy spytasz taką osobę "dlaczego coś robi?" - mimo, że samo pytanie już nakierowuje na motywację - to kozak zrozumie pytanie jako "po co to robię" i odpowie następująco:

 

-Żeby awansować

-Żeby zarobić więcej pieniędzy

-Żeby odpocząć

-Żeby się dobrze czuć

-Żeby być w dobrej formie

-Żeby być zdrowym

-Żeby wyjechać na wymarzoną wycieczkę i zwiedzać

-Żeby się poznać nową kulturę

-Żeby się dobrze bawić

 

W skrócie:

 

-Żeby + wyobrażenie, czegoś dobrego

 

Widzisz różnicę? Kozak ma silne swoje "ŻEBY". Jego "żeby" jest jego kierunkiem działania. On nie potrzebuje oklasków i wsparcia, tacy ludzie wyznaczają swoje szlaki, którymi zazwyczaj inni ludzie podążają.

Każdy człowiek prawdziwego sukcesu - odpowie Ci coś podobnego? Czemu? Bo tak jest i to działa.

 

Wyobraź sobie siebie i motywację jako bile na stole bilardowym, a dołki to Twoje cele. Powiedz mi - łatwiej jest wziąć bilę w dłoń i pchnąć ją w kierunku celu, czy za pomocą innej bili (w tym przypadku motywacji), za pomocą uderzeń próbować ją wbić tam gdzie sobie marzysz? Przypomnę tylko, że jeśli chodzi o motywację to nikt nie wie gdzie ona Ciebie zaprowadzi. Dajmy za przykład podwyżkę w firmie dla wszystkich pracowników - dyrektor chce zmotywować pracowników i daje każdemu podwyżkę 500zł na rękę. Jak reagują pracownicy? RÓŻNIE.

 

Jeden pomyśli "ale zajebiście, chciałem odejść z tej pracy ale jednak zostanę na dłużej",

Drugi pomyśli "dlaczego mam taką podwyżkę jak Alina, która nic nie robi!?"

Trzeci pomyśli "Skoro zarabiam więcej niż Marek to powinienem mieć większą podwyżkę!"

Czwarty pomyśli "zajebiście, w końcu sobie kupię [wstaw cokolwiek]".

 

Widzisz? Jeden motyw i tyle ile jest osób, tyle jest różnych reakcji - wiesz, że to prawda.

 

Jedyne wyjście to postawić na jak najmniejszą zależność od motywacji, czyli w gruncie rzeczy emocji, czyli summa summarum - rzeczy, które z założenia są niestałe i ulotne.

A skupić się na swoich celach - budując systemy, mechanizmy które nas poprowadzą tam gdzie chcemy.

 

Osiąganie celów jest proste.

 

Masz cel - zapisujesz co możesz zrobić teraz i co jest wymagane, żeby dostać to co chcesz.

 

Dajmy za zadanie - naukę tańca.

 

Bierzesz kalendarz, sprawdzasz w jakie dni możesz chodzić - albo godziny jeśli np to praca zmianowa lub studia.

Szukasz w mediach szkoły tańca i różnych kursów.

Piszesz ogłoszenie na Facebooku, w odpowiedniej grupie, że szukasz partnerki - jeśli to taniec towarzyski.

Robisz mini-casting i zapisujecie się na kurs.

 

Od teraz chodzi w wyznaczone dni i godziny na kurs, tak długo aż osiągniesz to co chcesz - czyli nauczysz się tańczyć sprawnie z partnerką.

Niezależnie czy Ci się chce, co powiedzą inni, czy będzie padać śnieg albo kumple będą zapraszać na piwko.

 

Idziesz, masz swoje plany i cele do których dążysz. Jesteś bezwzględny w stosunku tego co planujesz i to wykonujesz. Po prostu.

Nie ma że boli, ale jest to po to, żeby ...

 

 

 

Na koniec:

 

Pamiętaj, że w każdej chwili, każdym momencie wybierasz - czy robisz coś z perspektywy kozaka czy frajera.

Bo robisz coś zawsze i robisz to zawsze z jakiejś perspektywy. A w moim mniemaniu percepcja jest wszystkim jeśli chodzi o efekty długofalowe.

 

Jeśli nie wiesz jak zacząć - zacznij sobie zadawać proste pytanie:

 

"Co robię i po co to robię?" - pytanie zadawaj sobie jak najczęściej, zdziwisz się sam jak szybko urośnie Twoje samoświadomość.

 

To wszystko z mojej strony - a zakończenie filmik.

 

Mimo, że tego gościa nie lubię zbytnio, to muszę przyznać, że ten filmik jest genialny:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

- GluX

 

 

 

 

 

 

GluX

Archetypy męskości

Archetypy męskości

 

Na początek trochę teorii:

 

Robert L. Moore w 1990 napisał książkę pod tytułem "King, Warrior, Magician, Lover: Rediscovering the Archetypes of the Mature Masculine", jego dzieło bazowało na wcześniejszych dziełach Carla Gustava Junga.

Moore w swojej idea zawarł myśl iż męskość można podzielić na 4 archetypy/rodzaje:

-Król (King)

-Wojownik (Warrior)

-Czarodziej (Magician)

-Kochanek (Lover)

 

Podzielenie męskości w swoim założeniu upraszcza szukanie problemu w działaniu mężczyzny dla psychologa czy samego mężczyzny.

Dzieląc nasze role, można jest w łatwy sposób ocenić, zbadać problemy i ich źródło, a następnie wypracować rozwiązanie, które często zmienia sporo w życiu.

 

Omówmy każdy z archetypów po kolei:

 

Król (King)

linus-roache-bio-wikingowie-history-sezo

 

   W swoim założeniu Król to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za:

1) Wycentrowanie osobowości - silny król to przede wszystkim spokój i opanowanie, niezależne od okoliczności potrafi on nie być impulsywny, zawsze przemyśli swoje działanie i słowa. Jest to również świadomość, że jest się panem samego siebie i swojego umysłu. To zrozumienie, że bycie reaktywnym w świecie to słabość (frajerów). Jest swoistą opoką w czasach kryzysów. Rozumie doskonale: "Można mnie pokonać, ale to od mnie zależy czy będę przegranym".

2) Jest decydujący - po przez nadanie sobie pozycji króla, mężczyzna wyzbywa się wstydu. Osoba z dobrze ukształtowanym królem - nigdy nie spyta "co zrobić, żeby się komuś przypodobać". Jest królem, nie sprzedaje się, nie interesuje go bycie gwiazdą, jest przecież królem, więc po co miałby uzyskiwać uznanie innych, skoro ma uznanie najważniejszej osoby na świecie - siebie samego. Dzięki tej świadomości, król ma odwagę decydować - o sobie, najbliższych i dalszych. Bycie decyzyjnym to kwestia czasu jeśli potrafimy zachowywać świadomość w czasach kryzysu - to domena liderów, którą oczywiście można się nauczyć.

3) Żyje wraz z innymi - król, nie może być królem bez swojego ludu (w przypadku tyrana mowa o poddanych). Jednak sporo wciąż archetypów króli w dziejach kinematografii czy książek, którzy byli źli, podstępni i słaby - a swoich poddanych traktowali jak gatunek niższy. Cóż, dobrze wykształcony król to osoba, która rozumie ekosystem działania społeczeństwa, dba o swoich poddanych w sposób szczodry, sprawiedliwy oraz pełen miłości. Rozumie chociażby w rodzinie, że doceniona żona będzie lepiej zarządzać domem niż taka, której się nie poświęca uwagi - a potomstwo lepiej będzie się rozwijać, przy jego wsparciu (finansowym ale również emocjonalnym czy służąc swoim doświadczeniem).

4) Wydaje polecenia - Król to osoba decyzyjna, ale ma również świadomość, że musi wydawać polecenia - sobie jak oraz po zdobyciu odpowiedniej pozycji - innym. Wie, że jeśli działalność ma się rozwijać, potrzeba osoby z odpowiednią wizją, która ma niezłomną wolę. Wie, że ludzie uwielbiają ludzi zdecydowanych, inteligentnych, posiadających swój cel - bo mogą pracować pod jego przewodnictwem. Ale mądry król to lider, nie tyran. Wydanie poleceń nie może być puste, jeśli nie ma się odpowiednich zasobów czy pozycji. Nikt nie będzie miał szacunku do osoby, która sobie na to nie zasłużyła np. zawód syn.

5) Inspiruje, wspiera i błogosławi innych - wie dobrze, że im silniejsze posiada otoczenie, tym sam jest silniejszy. Zawsze inwestuje w najbliższych, wspiera ich dobrym słowem, pomysłem. Podsyca ich kreatywność oraz odwagę. Nie boi się pomagać innym w myśl, że zostanie zdetronizowany. Wierzy w dobroć ludzi, rozumie zależność karmy. Błogosławienie to coś szczególnego dla króla, bo daje on coś w rodzaju dobrego nastroju dla osoby z jego otoczenia. Błogosławienie to nie jest samo słowo, które tak używają kapłani (którzy często też są swoistymi królami w pewnych miejscach), błogosławieństwo to nasycenie emocjonalne drugiej osoby po przez kontakt z nią. To zarażenie jej entuzjazmem w celu, który ona chce.

6) Obmyśla swoje dziedzictwo - król wie, że umrze, że świat będzie się dalej kręcił po jego śmierci, ale chce odcisnąć piętno na tym świecie - pomniki, nadanie imienia danemu obiektu jak najbardziej w cenie. Ale czasem to po prostu wychowanie odpowiednio podopiecznych - np. trener swoich zawodników, najsławniejszy: Cus D'Amato, który wytrenował m.in Mike Tysona (wojownika).

 

Król - materiał YouTube #1

Król - materiał YouTube #2

Król - materiał YouTube #3

Król - materiał YouTube #4

 

 

Znane osoby z dobrze wykształconej pozycji króla w swojej osobowości

-Don Vito Corleone z Ojca Chrzestnego

-Tyler Durden z Fight Clubu

-Maximus z Gladiatora

-Terence Fletcher z Whiplash

-Podpułkownik Frank Slade z Zapachu kobiety

-Frankie Dunn z "Za wszelką cenę"

-Trener Ken Carter

-Yip Man

-Francis Underwood z House of Cards

-James Keziah Delaney z serialu Taboo

-Skipper z Pingwinu z Madagaskaru

-Król Leonidas z 300

-Batman (rola Christiana Bale'a)

-Sigismund Dijkstra z Wiedźmina

-Putin

 

Cienie archetypu:

-Za dużo -> Tyran - W przypadku nieograniczonej lub za dużej władzy, która zostaje przyznana dla danej jednostki Tyran sprawia, że jest on już Panem i Władcą tego co go otacza. Błękitna krew czy arystokracja to jedno z określeń na takich ludzi. Człowiek z za dużą ilością archetypu króla w swojej osobowości zapomina, że mimo niezależności i wycentrowania, jest częścią czegoś większego od siebie. Jest on żądny władzy głównie po to, aby niszczyć i pokonywać to czego nie trzeba, głównie dla pokazania swojej władzy dla innych. Gardzi słabością. Nie potrafi się zrelaksować oraz nie przyjmuje krytyki w żaden sposób.

-Za mało -> Słabeusz - W przypadku, kiedy mężczyzna wyprze u siebie część króla, stanie się on słabeuszem, popychadłem. Bez własnego kompasu będzie dążyć do wartości narzuconych przez innych - moda, selfie w modnym miejscu. Nie będzie potrafił nigdy być asertywnym, agresywnym czy stanowczym. Tutaj często trafia wielu mężczyzn, którzy stali się pantoflami w związku.

 

 

Wojownik (Warrior)

braveheart_a_p.jpg

 

 

   W swoim założeniu Wojownik to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za:

1) Bycie agresywnym - Lecz nie w taki sposób jak to robią dresy na osiedlu, ale bycie agresywnym w sposób włożenia wszelkiego wysiłku, aby uzyskać to czego się chce. Bycie energicznym oraz pełnym inicjatywy. Wojownik rozumie rolę agresji w życiu codziennym, wie że jeśli nie będzie się rozwijał, nie będzie się zmagał z problemami to nie będzie już niedźwiedziem, postrachem tundry ale stanie się ursusem-omega czyli misiaczkiem.

2) Ma swój cel - Walczy o niego każdego dnia, jego życie nie jest skierowane ku szczęściu, przyjemności i komforcie. Ma w swoim sercu wyryty cel większy niż jego życie i podporządkowuje swój czas oraz swoje działania pod tym kątem. Nie mając celu stanie się leniwy i słaby, jego umysł nie będzie szczęśliwy bez celu, bo natura wyposażyła go w cechy drapieżnika. A drapieżnik musi mieć cel.

3) Bycie w tu i teraz - Wojownik skupia się na teraźniejszości, jest świadom, że nie mamy wpływu na przeszłość bo już wydarzyła, nie mamy wpływu również na teraźniejszość bo za szybko się ona dzieje, wie że jedyne na co ma człowiek wpływ tp przyszłość - ta bliska, jak i ta dalsza. Swoje cele osiąga szybciej dzięki pustemu umysłowi i pełnemu skupienia się na działaniu w tu i teraz. W taki sposób jest on najbardziej efektywny. Jest to umiejętność pochłonięcia się w 100% na wykonywanej czynności.

4) Jest zdolny do adaptacji - Niezależnie od sytuacji, nie będzie on płakał, że jego nowe auto miało właśnie wypadek i nie ma wykupionego AC. Jeśli nie ma niczego zastępczego to będzie jeździł chociażby komunikacją miejską, ale nie będzie się użalał i bronił się swoim wspomnieniami oraz przywiązaniem się do rzeczy materialnych. Będzie wiedział, że takie myślenie go ogranicza. Bez problemu odrzuci on rzeczy i osoby w swoim życiu, które nic nie wnoszą do jego życia, albo co gorsza - mu przeszkadzają. Wśród wojowników nie znajdziesz narkomanów i palaczy czy alkoholików - oni wiedzą, że takie używki robią z nich słabeuszy. Wojownik chce być silny, wykorzystuje do tego swoją zdolność do adaptacji. Niezależnie gdzie los wyrzuci wojownika, on sobie poradzi.

5) Bycie minimalistą - "Spartańskie warunki" to tutaj dosyć adekwatne stwierdzenie, które powinno być użyte. Ale minimalizm w roli wojownika to ograniczenie się do rzeczy niezbędnych i najważniejszych. Wojownik nie kupi niepotrzebnej pierdoły, nie ma czasu na zajmowanie się rzeczami nieważnymi. Nie ogląda całymi dniami TV, seriali, nie trzyma w szafie za wielu zbędnych ubrań, a jego szafki w mieszkaniu nie są pełne jakiś badziewi. Jeśli komórka to do dzwonienia, jak strój na siłownie to wygodny i trwały, a nie najmodniejszy, samochód wystarczający do czego ma służyć. Branie kredytów konsumpcyjnych to strzał w kolano dla filozofii wojownika. Ograniczenie życia to rzeczy i osób najważniejszy to minimalizm godny wojownika.

6) Konsekwencja - Raz podjęta decyzja przez wojownika to wyznacznik tego czemu się podda niezależnie od wszystkiego. Choćby świat stał przeciwko niemu, jeśli on widzi sens w tym co robi - opinia świata będzie dla niego nic nie warta. Dla wojownika najważniejsze jest to, co ma w sercu. Wie, że będzie upadać, że będzie raz gorzej, raz lepiej - ale będzie konsekwentny w tym co sobie postanowi. Bo to wyznacza jego wartość oraz pewność siebie.

7) Wykształcony - Wojownik jest mistrzem w swoim fachu, bo prawdziwy wojownik dąży do bycia wybitnym. Nie mam na myśli tego, że każdy ma robić teraz doktorat. Wojownik czyta, dokształca się, chodzi na kursy. Wiecznie się rozwija. Motto wojownika to "ciągle naprzód". Jeśli wojownik nie dąży do przodu, starzeje się szybciej niż czas mija. Wojownik zaspokaja swoją ciekawość oraz potrzebę odwagi.

8) Dyscyplina - Trzymanie dyscypliny w stosunku do samego siebie i swoich zasad to najważniejszy zasób lojalności. Jeśli wojownik mówi, że nikomu czegoś nie powie, to nikomu tego nie powie. Bo nie chodzi o uczciwość, względem drugiej osoby, a uczciwość względem samego siebie - najważniejszy kapitał jaki posiada wojownik. Dyscyplina to najwyższa forma szacunku do samego siebie.

9) Bez emocji - Aby wojownik mógł osiągać to co chce, nie może być podatny na swoje uczucia. Wie, że uczucia to tylko informacje od ciała, umysłu i świata. Ale on ma swoje cele i zasady, które są odporne na wszelkie wahania emocji. Emocje z założenia nie są stałe, a w pracy wojownika tylko przeszkadzają. Nie ma miejsca na słowa "nie mam motywacji". Wojownik, jeśli ma niesprzyjające okoliczności to je ignoruje i tworzy swoje, przyjazne dla jego celów

10) Ewolucjonista - Wojownik wie, że aby się rozwijać, musi pozwolić rzeczom bezużytecznym upaść. Wie że w dalszej perspektywie lepiej pożegnać kogoś i później udawać, że się go nie zna niż aby taka osoba mąciła nam w życiu. Wojownik otacza się tylko rzeczami oraz osobami, które są dobre dla niego i tylko takie rzeczy i kontakty praktykuje. Szanuje swój czas i nie boi się samotności. Wie, że musi zrobić miejsce na nowe, lepsze rzeczy.

 

Wojownik - materiał YouTube #1

Wojownik - materiał YouTube #2

Wojownik - materiał YouTube #3

Wojownik - materiał YouTube #4

Wojownik - materiał YouTube #5

Wojownik - materiał YouTube #6

 

 

Znane osoby z dobrze wykształconej pozycją wojownika w swojej osobowości:

-William Walance - Braveheart

-Doug Stamper z House of Cards

-Rust Cohle z True Detective

-Christian Wolff z The Accountant (chyba najbardziej wyraźny archetyp wojownika z jakim się spotkałem)

-Rico z Pingwiny z Madagaskaru

-Leon Zawodowiec

-Zbigniew Religa w Bogowie

-Joker z Mrocznego Rycerza

-Hachiko (pies) z Mój przyjaciel Hachiko

-John W. Creasy z Człowiek w Ogniu

-Clint Eastwood w większości westernów oraz Gran Torino

-Niki Lauda z Wyścig

-Bryan Mills z Taken

-Geralt z Rivii z Wiedźmina

 

Cienie archetypu:

-Za dużo -> Sadysta - w przypadku gdy samodyscyplina i agresja bez zasad moralnych sprawia, że powstaje mężczyzna bez skrupułów, który potrafi nakierować swoją agresję w za dużych dawkach na otoczenie, innych oraz swoje cele. Pozbawiając się w tym miejsca na inne archetypy, szczególnie swój przeciwstawny - kochanka. Każdy pracoholik to sadysta.

-Za mało -> Masochista - w przypadku, gdy mężczyzna nie zaakceptuje swojej agresji, testosteronu oraz wszystkich rzeczy, świadczącym o nim jak o drapieżniku - mimowolnie nakieruje swoją agresję, swoją energię na szkodzenie samemu sobie. Każdy mężczyzna, który ma syndrom ofiary, wyparł swój archetyp wojownika.

 

 

 

 

 

Czarodziej (Magician)

bqScaJD.jpg

 

   W swoim założeniu Czarodziej to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za:

1) Skarbnica wiedzy - Czarodziej studiuje, studiuje i jeszcze raz studiuje, ale nie tak jak dzieciaki w wieku 19-24 lat w akademiku. Archetyp czarodzieja, jest odpowiedzialny głównie za zdobywanie wiedzy - po przez książki, eksperymenty i badania. To dzięki ciągłej nauce, zaspokajaniu swojej ciekawości stają się właśnie skarbnicą wiedzy.

2) Mistrz technologii - dzięki ciągłej nauce, czarodziej może opanować wiedzę o tym jak działa wszechświat. Poznając, bawiąc się materią może on tworzyć nowe technologie, pierwotne założenie czarodzieja to osoba przeistaczające prawa naturalne na bardziej zrozumiałe dla nas ludzi w formie pisemnej czy praktycznej. Głównymi dziedzinami są tutaj - matematyka, biologia, fizyka, chemia oraz filozofia (i wszystko pośrednie - medycyna, elektryka, elektronika itp). Zadaniem czarodzieja jest ułatwić życie otoczeniu.

3) Bycie skłonnym do refleksji - O ile wojownik to energia akcji i aby całe życie nie kopać rowów łopatą, za pomocą refleksji będziesz mógł użyć koparki. Refleksja to wyobrażanie sobie innych sposobów rozegrania danych sytuacji, które się już zdarzyły. To dzięki nim możesz mądrzejszy każdego dnia i nie popełniać tego samego błędu dwa razy.

4) Bycie skromnym - Trudno mi to było określić w naszym języku, ale idea tego jest następująca: Czarodziej nie rozmawia z każdym, nie dzieli się swoją wiedzą z każdym. Wie, że nie każdy go zrozumie, ale również, że można się dzielić wiedzą tylko z osobami, które na tym skorzystają. Nauka musi być przekazywana, ale wiedza powinna być przekazana tylko odpowiednim osobom, które tego chcą i są tego godne. Dużo tutaj mężczyzn popełnia błąd m.in. rozmawiając o polityce z każdym czy też opowiadając o swoich technicznych studiach humaniście.

5) Alchemista życia - Czarodziej szuka ciągłych okoliczności do bycia lepszym człowiek. Rozumie, że porażki posiadają w sobie zawsze ziarno sukcesu, które warto odnaleźć. Mimo porażek nie poddaje się, a z każdym upadkiem jest mądrzejszy, silniejszy i bardziej efektywny. Nie boi się życia i chce czerpać z niego pełnymi garściami - niezależnie czy to co nadchodzi jest złe czy dobre.

6) Filozof - Ale mam tutaj na myśli, osobę która gada rzeczy niepraktyczne po pijaku, tylko tego kim pierwotnie powinni być filozofie - przewodnikami życia. Dzięki nauce, bogatemu doświadczeniu mogą oni pomagać innym poprzez służenie radą. Niczym szaman w plemieniu, który był odpowiedzialny za wyjaśnianie świata oraz wszelkie rytuały i obrządki.

 

 

Czarodziej - materiał YouTube #1

Czarodziej - materiał YouTube #2

Czarodziej - materiał YouTube #3

Czarodziej - materiał YouTube #4

Czarodziej - materiał YouTube #5

Czarodziej - materiał YouTube #6

 

 

Znane osoby z dobrze wykształconej pozycją czarodzieja w swojej osobowości:

-John Forbes Nash Jr. z Beautiful Mind

-Walter White z Breaking Bad

-Somerset z Se7en

-Dr Hannibal Lecter z Milczenia Owiec (Ten serialowy bardziej by podszedł pod wojownika)

-Dr Bob Sweeney z Więzień Nienawiści

-Sean Maguire z Buntownik z wyboru

-Andy Dufresne z Skazani na Shawshank

-Albus Dumbledore z Harrego Pottera

-Nicola Tesla (osoba z najbardziej wykształcony archetypem czarodzieja jak dotąd)

-Prot z K-PAX

-Carter Chambers z Bucklet List

-Kowalki z Pingwiny z Madagaskaru

-Vasemir z Wiedźmina

-Dr House

 

Cienie archetypu:

-Za dużo -> Manipulator - czarodziej, który ma w sobie za mało wiedzy, aby móc nauczać. Jest to częstość w świecie coachingu, gdzie ludzie, którzy nic nie osiągnęli uczą innych. Ja używam sformułowania "dzieci wychowują dzieci" w takich przypadkach. Manipulator, osoba która posiada wysoką wiedzę i nie przekaże jej albo osoba, która nie posiada wiedzy i chce ją sprzedać.

-Za mało -> Niewiniątko - osoba, która wyparła w sobie ciężką pracę w celu bycia mądrzejszym, w studiowaniu i uczeniu się, a mimo wszystko chce osiągnąć to wszystko bez włożenia chociażby sekundy w naukę. Niewiniątko to osoba, która chce zasługi i tytuły bez zapłacenia odpowiedniej ceny za to wszystko. To często ludzie na średnich szczeblach, którzy narzekają na lekarzy i prawników, że tyle zarabiają. Jak jesteś taki pewny siebie, to może sam zostaniesz lekarzem?

 

Kochanek (Lover)

552b0ab7fd1bd16507194667_olyvar.gif

 

 

   W swoim założeniu Kochanek to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za:

1) Smakosz życia - Kochanek to nie określenie jedynie seksualne, to nastawienia do życia i świata. Kochanek chce smakować, poznawać i doświadczać nowego. Nie mam tu na myśli zmiany partnerów czy orientacji seksualnej. To otwarcie się na doznania i aktywne ich poszukiwanie. Dotyk, smak, zapach, słuch, wzrok - smakosz chce poznawać, podróżować, bawić się.

2) Dziecięcość - Kochanek cechuje się odwagą, która nie jest skażona w żaden sposób wstydem i poczuciem winy. Akceptuje w pełni to kim jest i chce się dzielić sobą i życie z innymi. Jeśli ktoś potrafi się zaczepić na ulicy bo razem stoicie na przejściu dla pieszych to z całą pewnością, kochanek jest dobrze wykształcony u takiej osoby. Taka osoba nie wstydzi się nigdy niczego, gdy ma problem to prosi o pomoc. Rozumie, że wszyscy jesteśmy tacy sami na pewnym poziomie i się nie różnimy. Nie jest on zaprogramowany zewnętrznymi wyznacznikami jak "musisz mieć to, żeby być prawdziwym mężczyzną", nie podąża za modą, nie widzi sensu szukania akceptacji wśród innych, bo nie odczuwa wstydu ze względu na to kim jest. Jest to postawa oznaczająca prawdziwą wolność.

3) Budowanie relacji opartych na otwartości, zaufaniu oraz intymności - Kochanek posiada relacje, które są dla niego oraz drugiej osoby źródłem inspiracji, miłości, przyjaźni. To osoba, która potrafi nawiązywać więź z innymi ludźmi, właśnie przez świadomość tego, że wszyscy jesteśmy na pewnym poziomie tacy sami. Swoją odmienność traktuje jak świetne uzupełnienie relacji, wymienia się doświadczeniami, wspomnieniami i myślami. Tworzy bliskość i namiętność w kontaktach.

4) Dbanie o relaks i odpoczynek - energia kochanka, jako opozycja do wojownika jest energią odpowiedzialną poza relacją do świata, opartej na miłości, jest również energią w stosunku do samego siebie. Jako wyrażanie miłości do samego siebie - poza wygodnym dobrym, ubiorem, poza tkwieniem z świecie w którym jest się szczęśliwym, ale też zrozumienie że odpoczynek jest Twoim prawem i obowiązkiem. Czas na zabawę i relaks. Niestety w PL jest to tylko alkohol. A w dalszym rozrachunku, alkohol jest stresorem w życiu i ucieczką od problemów i pracy co weekend. Relaks ma też za zadanie nabycie dystansu do obecnego życia, poszukania szerszej perspektywy tego co się dzieje.

 

 

Kochanek - materiał YouTube #1

Kochanek - materiał YouTube #2

Kochanek - materiał YouTube #3

 

Znane osoby z dobrze wykształconej pozycją kochanka w swojej osobowości:

-Driss z Nietykalni

-Forrest Gump

-Noah Calhoun z Pamiętnika

-Wolfgang Amadeusz Mozart z Amadeusz

-George Jung z Blow

-James Hunt z Wyścig

-Kapitan Jack Sparrow z Piraci z Karaibów

-Szeregowy z Pingwinów z Madagaskaru

 

Cienie archetypu:

Za dużo -> Uzależniony. Kochanek staje się uzależniony w przypadku gdy skupi się na tym, aby skupiać się na braniu miłości. Podczas gdy największe piękno jest gdy się nim dzielimy czy też ofiarujemy, nie oczekując niczego w zamian. Dawanie prezentów daje najwięcej radości i satysfakcji. Kochanek uzależniony od dawania miłości oznacza, że problem jest na poziomie wewnętrznego dziecka. Dorosły nie ma powodu by potrzebować uwagi, miłości bez której nie może funkcjonować. Wiele facetów zostaje w tym miejscu gdy nie uda im się po związku w który się mocno zaangażowali

Za mało -> Impotent emocjonalny. Oczywiście chodzi o niezdolność do dzielenia się emocjami. Zazwyczaj wyparcie strefy emocjonalnej skutkuje w dalszej perspektywie brakiem satysfakcjonujących relacji, w których mężczyzna można się spełniać jako mężczyzna w sferze emocjonalnej, towarzyskiej czy też seksualnej. Impotenci zwyczajnie nie potrafią się bawić. Nie chodzi już tu czasem o to, że ktoś nie ma czasu na imprezę, ale zwyczajnie podczas czasu zabawy nie wiedzą jak się zachować.

 

 

Teraz główne założenia w leczeniu mężczyzny to zwyczajnie zdiagnozowanie, który z archetypów jest zaniedbany i dać mu odpowiednie wskazówki, aby wesprzeć dany archetyp u mężczyzny.

 

Dla każdego z archetypów podam narzędzia służące pomocy samemu sobie, narzędzia są proste:

 

 

Król (King)

-Więcej twórz niż zużywasz

-Zdecyduj co chcesz pozostawić po sobie tutaj

-Zbuduj praktyczną wizję tego co chcesz osiągnąć

-Bądź czyimś mentorem

-Znajdź swojego mentora

-Ustal swoje główne zasady w życiu

-Odetnij pępowinę od rodziców

-Stań się samodzielny

-Zbuduj plan na życie i go przestrzegaj

-Strzeż się podążania za pieniędzmi, władzą i seksem

-Żyj wśród innych

 

 

Wojownik (Warrior)

-Czytaj biografie ludzi sukcesu

-Rób rzeczy których się obawiasz

-Medytuj i uspokój umysł, następnie skoncentruj się na tym co chcesz osiągnąć, tworząc mentalny model swojej osobwości

-Zbuduj system działania i wartości w którym będziesz funkcjonować

-Spisuj każdego dnia listę do zrobienia lub grafik

-Kup książkę, która Ci przyda

-Stwórz zasady do których będziesz lojalny

-Wyznaczaj sobie nowe wyzwania

-Zapisz się na sztuki walki - aby zrozumieć lepiej agresję

-Zrób generalne porządki w mieszkaniu - zapoznaj się z filozofią 5S

 

 

Czarodziej (Magician)

-Zapisz się na szkolenie

-Kup książkę która pomoże Ci lepiej zarabiać

-Każdego dnia przeznacz godzinę na naukę

-Medytuj i pozwól sobie na czas wyłącznie na myślenie

-Dołącz do organizacji lub klubu, gdzie będą obowiązywały zjazdy

-Wykorzystuj wolne chwile na audiobooki i programy, które pomogą Ci być lepszym

-Zapisz się na studia jeśli masz taką potrzebę

 

 

Kochanek (Lover)

-Bądź spontaniczny

-Planuj każdego tygodnia, że zjesz coś nowego

-Wyjedź gdzieś

-Spotkaj się z przyjacielem czy znajomym, z którym chciałbyś mieć lepszy kontakt

-Miej odwagę poznawać nowe osoby

-Witaj się z sąsiadami i współpracownikami

-Przynajmniej raz tygodniowo zjedź z kimś obiad czy kolację

-Zadbaj o odpoczynek i relaks

 

 

 

filing_images_fb863e689255.jpg

 

 

 

 

 

 

- GluX.

 

 

 

 

GluX

Leo Major

 

 

Oto Leo Major, poznajcie się. Leo był jednym z wielu zwykłych chłopaków, którzy w 1940 roku zaciągnęli się do kanadyjskiej armii. Miał 19 lat, chciał walczyć z nazistami i udowodnić coś ojcu. Nie był żadnym złotym chłopcem, pochodził z biednej, robotniczej rodziny i być może to nauczyło go BEZCZELNOŚCI, która pozwoliła mu dokonać zupełnie nieprawdopodobnych (a jednak prawdziwych!) czynów.

Utrata oka? Żaden problem!

Pierwszą poważną operacją wojskową, w której uczestniczył Major, była ofensywa Overlord, czyli alianckie lądowanie na wybrzeżach Normandii. Po stronie aliantów życie straciło wówczas ponad dwieście tysięcy ludzi, ale Majorowi śmierć nie była pisana. Na początku kampanii stracił jedno oko i najwyraźniej potraktował to jako rozgrzewkę: nie chciał iść do szpitala. Twierdził, że jedno oko wystarczy do celowania. Był to początek jednej z bardziej niesamowitych karier wojskowych.

 

Aby nie okradać autora tekstu, reszta: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19184187,w-pojedynke-wyzwolil-cale-miasto-leo-major-bohater-w-tenisowkach.html

GluX

Anabolizm Społeczny

Anabolizm społeczny

Na początek teoria:

 

Cytuj

Anabolizm – grupa reakcji chemicznych, w wyniku których z prostych substratów powstają związki złożone, gromadzące energię. Jest to ta część metabolizmu , która związana jest ze wzrostem tkanek organizmu (forma metabolizmu komórkowego). Często procesy metaboliczne dzieli się na anaboliczne (wzrostowe) i kataboliczne (związane z rozkładem i zanikaniem materii organicznej).

 

źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Anabolizm

 

 

W naszym ciele w każdej sekundzie dochodzi do ogromnej ilości procesów biochemicznych (w jednym słowie to można nazwać metabolizmem). Cały proces utrzymywania nas w ryzach jest regulowany przez ogromną ilość receptorów, które na podstawie sprzężenia zwrotnego regulują to i owo. Cukier za wysoko? Trzustka wywala insulinę. Tkanka tłuszczowa na przyzwoitym poziomie? Produkcja leptyna (przynajmniej teoretycznie). Samiec widzi samicę i stara się o jej względy? Feromony odpalone. Sporo by tego można przedstawić, ale nie jestem endokrynologiem, żeby pisać o tym referat. Chcę tylko pokazać, że to na co składamy się my, jako kupa mięsa wraz z układem nerwowym i mózgiem na czele jest skomplikowane i w każdym momencie zachodzą w nas ogromne zmiany. Gdzieś czytałem, że w ciągu iluś tam lat jesteśmy praktycznie wymieniani na nowo, jeśli chodzi o wszystkie komórki - ile w tym prawdy?

 

Jako zwierzęta stadne, mieszkające w stadach i pracujące w stadach, jesteśmy skazani na obcowanie z innymi, w efekcie wymianę - spojrzeń, myśli, słów, gestów, dotyków, produktów czy pieniędzy. Te rzeczy zachodzą, czy chcesz tego czy nie. Idziesz ulicą, mijasz mimowolnie ludzi i nigdy nie jesteście sobie całkowicie obojętni. Zawsze sobie coś pomyślisz, zawsze jakoś ocenisz, albo będziesz chciał uniknąć czegoś np. wzroku albo wręcz przeciwnie, ktoś Ci się spodoba i będziesz chciał zwrócić jego uwagę na siebie - atrakcyjna płeć przeciwna, stary znajomy, dziecko z otwartym plecakiem. Wymiana jest cały czas - czy tego chcesz czy nie. Nawet siedząc teraz przed komputerem, zapewne ktoś może podświadomie myśleć o Tobie - mama, tata, brat, siostra, dziewczyna, facet, pracodawca, współpracownik, pracownik itp. Nikt nie jest anonimowy, bo każdy zostawia ślad. Czasem jest problem jak ktoś ma nerwicę i myśli, że każdy o nim myśli świadomie, no tak nie jest. Chyba, że ciągniesz za sobą żelazko po chodniku.

 

A więc jeśli wymiana zawsze zachodzi to powiem Ci coś o duszach towarzystwa - to tylko ludzie, którzy wiedzą że taka wymiana zachodzi i kontrolują nią w odpowiednią stronę, aby uzyskać to czego chcą. Większość ma naturalny dar do tego, ale według mnie to przypadkowego wyuczone schematy. Bo jak ktoś dochodzi do czegoś przypadkiem to nie różni się dla mnie od małpy, której spadł orzech kokosa na ziemię, powtórzyła to kilka razy i tak wielce umie rozbijać kokosy zrzucając je z wysokości. To co mnie interesuje to możliwość multiplikowania tego, powielania jak kameleon, aby uzyskać rdzeń i móc go wykorzystać. Nie musisz sportowcem, żeby być w świetnej formie, wystarczy, że będziesz go udawać pół roku, a potem wrócisz do swojej osobowości bogatszy o nowe narzędzie - umiejętność rzeźbienia swojego ciała. Rozumiesz, o co mi chodzi?

 

Ludzie sukcesu, to ludzie którzy wykorzystują kwestię anabolizmu dla siebie, pod swoje wpływy i korzyści. Niektórych nie można zdobyć i są nadane przez naturę - ale jeśli czegoś nie można kontrolować to mówimy "jeb*ć to" i idziemy dalej.

 

Na anabolizm społeczny nakładają się takie zachowania:

-W pełni wykształcone cechy fizyczne danej płci

-Uśmiech i pozytywne nastawienie do życia

-Dobrze dobrana garderoba

-Posiadanie przynajmniej większej ilości pieniędzy

-Bezwzględna pewność siebie

-Bycie zadbanym i czystym

-Posiadanie miłej osobowości

-Pielęgnowanie swojego indywidualizmu

-Wysoka inteligencja emocjonalna

 

 

 

Omówienie każdej z wartości:

 

 

1. W pełni wykształcone cechy fizyczne danej płci

 

Każdy z nas jest samcem czy też samicą - nie kupuje tej bajki o milionie płci. Posiadanie dobrze wykształconych cech przynależnych do danej płci postrzega nas jako atrakcyjnych. Wiem, że ten zestaw można co najwyżej poreperować u większości, ale często i tak pole do popisu jest wystarczające.

 

U mężczyzny jest to:

-Symetryczna twarz i symetryczne ciało

-Czysta, zdrowa skóra

-Wysoki wzrosty

-Niska różnica między talią i biodrami oraz duża różnica między talią, a barkami

-Zdrowe zęby

-Duży podbródek

-Płaski brzuch

-Jędrne pośladki

-Wyraziste oczy

 

U kobiet:

-Zgrabne pośladki

-Symetryczna twarz i symetryczne ciało

-Czysta, zdrowa skóra

-Długie nogi

-Zaokrąglone biodra

-Młodość

-Przeciętna twarz

-Gęste włosy

-Pełne usta

-Mały nos i duże oczy

-Wydatne piersi

-Wzrost poniżej średniej

 

źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Atrakcyjność_fizyczna

 

 

Również poziom tkanki tłuszczowej ma wpływ na atrakcyjność fizyczność

 

svRn2CS.jpg

 

źródło: http://kobieta.onet.pl/zdrowie/fitness/atrakcyjnosc-fizyczna-a-poziom-tkanki-tluszczowej/xn80w

 

 

Jak widać, na niektóre czynniki mamy wpływ, na niektóre nie. Zajmiemy się rzeczami, na które mamy wpływ (na te, na które nie mamy mówimy "jeb*ć to!"):

 

a) Czysta, zdrowa skóra.

 

Wyeliminowanie z diety rzeczy, które są zapalne - gluten, nabiał, żywność przetworzona, dodatki konserwantów itp. Dodatkowo jeśli ktoś ma pieniądze, warto zrobić test na alergie pokarmowe.

Dobrze zbilansowana dieta jest tutaj również ważna, oparta na racjonalnych przesłankach, dobrana pod potrzeby i wady właściciela. Jelita tutaj to klucz do sukcesu i warto zadbać o prawidłowe ich funkcjonowanie.

 

Również od siebie mogę polecić profilaktyczne dawki - witaminy B5 x 1g + L-Karnityny x 0,5g. Biorę od miesiąca i efekty są zadowalające.

Bazowałem na bazie tego produktu, ale paczki dostarczyłem w bardziej ekonomicznych cenach i większych ilościach:

http://www.muscle-zone.pl/mocne-wlosy-paznokcie/clear-skin-100-kaps

 

 

b ) Symetryczna twarz i symetryczne ciało.

 

Nie jest to wsparte żadnymi badaniami, więc nie musisz tego traktować jako prawdę. Ale po stosowaniu przez 3 lata zdrowej diety, z eliminacją rzeczy które wypisałem wyżej udało mi się uzyskać bardziej symetryczną twarz w moim mniemaniu, patrząc na to jak wyglądałem kiedyś. Ale po pierwsze byłem w ostatnim etapie dojrzewania jako 20latek, dwa - jest to moja subiektywna opinia.

 

Co do symetrycznego ciała - często się zdarza, że stoi za tym słaby gorset mięśni core oraz po prostu spięcie mięśni po jednej stronie i rozluźnienie po drugiej stronie. Przy pracy z fizjoterapeutą można to ładnie skorygować.

 

c) Duży podbródek

 

Wiesz co zauważyłem ostatni czasy? Cała ta moda na noszenie brody jest również korzysta dla mężczyzn z tego względu, że zwyczajnie nie widać im podwójnego podbródka. Dlatego tyle jest obrazków, gdzie mężczyzna gdy się ogoli to wygląda na mniej atrakcyjnego. U znaczącej większości facetów wystarczy dobrze zredukować tkankę tłuszczową, dać ćwiczenia 2-4x w tygodniu i ładnie zarysowany podbródek się robi sam po pewnym okresie czasu. Sam mam mocno podkreślony podbródek od pewnego czasu gdy wracam do formy i zależność atrakcyjności jest dla mnie widoczna - na to jak reagują kobiety na mnie oraz faceci, widząc mnie jako konkurenta.

 

d) Zdrowe zęby

 

Co mam Ci mówić, zasady są proste jak świat - rzuć papierosy, szczotkuj zęby elektryczną szczoteczką, a jak masz braki w uzębieniu to jest napraw. Nie ma nic gorszego niż facet bez zęba.

 

e) Zaokrąglone biodra oraz zgrabne pośladki

 

W pewnej kwestii jest to genetyka, ale pole do popisu jest tutaj znaczące. Niestety trzeba tutaj włożyć wysiłek w ćwiczenia fizyczne obejmujące mięśnie core, pośladek i ud. Dobry trener, cierpliwość i ciężka praca + odpowiednia dieta.

 

f) Wydatne piersi

 

Najczęstsze przyczyny problemu z niewydatnym biustem to: problem z tarczycą - myślę że każda kobieta powinna sobie zrobić kompleksowe badanie tego, bo macie o wiele wrażliwszy układ hormonalny od mężczyzn oraz drugim najczęstszym powodem jest zbyt niska podaż tłuszczy w diecie. Reklamowanie produktów FIT bez tłuszczu pozbawia was bazy do produkcji w prawidłowy sposób hormonów. Tłuszcze są do tego niezbędne! Ostatnią sprawą jest to, że kobiety wierzą w takie zabobony, że dzięki bieganiu (ogólnie cardio) wymodelują swoje ciało w taki sposób jaki widzą na okładach sphotoshopowanych modelek. Trening siłowy u kobiet robi mega robotę. Jako mężczyzna gorąco zachęcam do tego, bo w społeczeństwie zawsze brakuje ładnych, zgrabnych kobiet ! :>

 

h) Niska różnica między talią i biodrami oraz duża różnica między talią, a barkami

 

Jak widzisz współczynnik jeden i drugi odnosi się do talii - wystarczy ja zmniejszyć po przez schudnięcie i nasze proporcje fajnie się poprawią. Jeśli jesteśmy chudzi - wystarczy odpowiednio zwiększyć masę mięśniową prostowników, najszerszych grzbietu, kapturów oraz barków i tricepsów.

 

i) Gęste włosy

 

Tutaj sam poprawiłem swoje włoski, bo zawsze miałem cienkie i myślałem już w gimnazjum, że łysieję. Oczywiście zmiana musi nastąpić od środka, kremy w większości są mało skuteczne. Ale biznes jest ogromny, a to znaczy, że jest zapotrzebowanie na tego typu rzeczy. Co ja bym polecił na polepszenie? Cynk, MSM oraz odpowiedni podaż tłuszczy w diecie. Nic więcej, nic mniej.

 

 

2. Uśmiech i pozytywne nastawienie do życia

 

Widzisz, jest takie przysłowie "z kim przystajesz, takim się stajesz". A co jeśli Ci powiem, że duża ilość osób jest tego świadoma? Jak myślisz, kogo wolą wybrać, kogoś uśmiechniętego, żywego, pełnego energii czy życiowego frustrata? Każdy woli spędzać czas dobrze niż źle (no chyba, że sami są frustratami to rozumieją się nawzajem). Większość w moim mniemaniu jest raczej neutralno-negatywna i są w stanie poświęcić się dla kogoś kto daje im powody do uśmiechu, dobrze spędzonego czasu. Dla kogoś kto jest albo podobny do nich - na zasadzie plus i plus, bądź na zasadzie dodatniego połączenia dla nich plus i minus. Postaw się na pozycji swojego otoczenia - kredyt do spłacenia, ledwo wiążesz koniec z końcem, wolisz przyjść do pracy do osoby z którą świetnie pogadasz 15min czy 15 min gościa, który będzie narzekać na swoje życie?

 

Będąc pozytywnym stajesz automatycznie odbiornikiem na nowe okazje, nowe zaproszenia, nowe relacje. Ludzie będą do Ciebie lgnąć dlatego, że będą świetnie spędzać z Tobą. Dlaczego muzyka, słodycze, kinematografia, alkohol i narkotyki mają tak duże zapotrzebowanie obecnie? Bo człowiek zrobi wszystko, żeby uciec od szajsu, które go otacza. Jego miernego życia. Stając się pozytywną osobą, stajesz się magnesem w otoczeniu.

 

Osoba pozytywna trzyma się pewnych ram zasad:

-Nie narzeka na nic

-Jeśli coś jej się nie uda, to nie wstydzi się tego, wie, że to część życia

-Nigdy nie odwraca kota ogonem kiedy spotyka problem, stawia mu czoło takim jakim jest, nie zrzuca winy na innych

-Nie ma miejsca na nudę, jego życie to pasmo działań - zaplanowanych lub nie

-Jego najbliższe otoczenie to również pozytywni ludzie

-Ma plany na przyszłość i je realizuje - jest to ogromne źródło pozytywnej energii w jego życiu, nawet jeśli się nie udaje

-Nie rozmawia tylko po to, żeby rozmawiać, jeśli nie ma nic do powiedzenia to nic nie mówi, ale ze względu na ciekawe życie zawsze jest coś do powiedzenia

 

Podsumowując ten punkt - bądź plusem w swoim otoczeniu, nawet jeśli jest to otoczenie samych minusów.

 

 

3. Dobrze dobrana garderoba

 

Nie ma nic lepszego niż atrakcyjna osoba fizycznie, która jest pozytywna i w dodatku dobrze ubrana. Niestety, dresy można nosić idąc na trening. Jak Cię widzą tak Cię piszą i oczywiście możesz się ubierać jak chcesz gdy jesteś mega miliarderem - Jobs czy Zuckerberg. Ale w ich przypadku też myślę, że ich styl ubierania to kwestia PR'u i chęci nawiązania tego, że jest się normalnym człowiekiem, tak jak każdy z ich klientów - noszą bluzy, jeansy i adidasy. Jeśli natomiast chcesz sięgać wyżej, a taki jest cel wytworzenia anabolizmu społecznego w sobie to trzeba wiedzieć jak się ubierać. Inwestowanie comiesięczne w garderobę nie różni się niczym innym od tego, że kupujesz książkę. Jedno i drugie wpływa na Twoje relacje w otoczeniu. Im lepiej się ubierasz, tym więcej ludzi chce Cię poznać. Dobrze dopasowane koszule do Twojej sylwetki, spodnie, dobre buty, może krawat czy marynarka, koszulka polo, wygodne lniane spodnie na lato - są warte swojej ceny. Jeśli nie masz super dużo hajsu - inwestuj określoną kwotę co miesiąc na nowe ubrania, kolekcjonuj i powoli wprowadzaj w życie. Nawet jeśli będziesz wyglądać lepiej od szefa/szefowej. To będąc pozytywnym, a nie zawistnym będziesz mimowolnie zmieniać ich zdanie o sobie. A im lepsze ich podświadome zdanie o Tobie tym więcej załatwisz, dostaniesz więcej zaproszeń, więcej ofert pracy, dokonasz większej ilości transakcji. Odpowiedz mi sam na pytanie - jak widzisz kogoś atrakcyjnego dla Ciebie to chcesz zwrócić jego uwagę na siebie, co nie? Nawet jeśli nie masz na to odwagi czy możliwości. To samo będą robić ludzie w Twoim otoczeniu.

 

W zasadzie dobierania garderoby powinna królować jedna zasada - klasa, nie trend czy kunszt, nie moda. Kupuj dobre jakościowo rzeczy, nawet jeśli są droższe, idź z kimś na zakupy kto dobrze ubiera jeśli nie masz oka do tego. Z czasem przyjdzie samo. Również musisz mierzyć w praktykę swojego ubioru - lepiej ubrać koszulę polo w miejsce gdzie możesz się ubrudzić czy też nie zakładaj garnituru bawełnianego jeśli jest gorąco. Możesz kupić sobie nawet książkę, żeby zapoznać się z tematyką. http://www.empik.com/gentleman-moda-ponadczasowa-roetzel-bernhard,prod22460331,ksiazka-p?gclid=CPD3hs6MptMCFQqLsgod59QGog&gclsrc=aw.ds

 

Nie namawiam Cię do wydania 3/4 swoich oszczędności w tym momencie, ale do kupowania każdego miesiąca za określoną sumę nowej garderoby. W moim przypadku jest to 15-20% moich zarobków. Ale patrząc w jakim tempie zapełniam swoją szafę dobrymi rzeczami, niedługo najdzie czas nasycenia i zapewne moje wydatki na to zmaleją, ale nigdy nie znikną. Garderoba to ważna część życia jednostki społecznej, kobiety o tym wiedzą bardzo dobrze.

 

A pisząc do kobiet, bo tu nie jestem super znawcą. Nie idźcie za trendami modowymi, adidasy na obcasie, jeansy z dziurami, ubieranie się jak dziw*a itp.

Trzymajcie klasę i pamiętajcie, najatrakcyjniejsze jesteście na obcasie 5-6cm według badań.

 

 

4. Posiadanie przynajmniej większej ilości pieniędzy

 

Zarabianie pieniędzy to tak ważna kwestia w życiu, że nie ma o czym dyskutować. Tym bardziej u mężczyzny. Wyzwolenie kobiet jest już duże, ale i tak natury nie oszukasz. Kobiety nie chcą się zbytnio wiązać z kimś kto ma niższe wykształcenie, jest mniej inteligentny, a bron Boże mniej zarabia! Wcześniej wyglądało to tak, że kobiety wykonywały lżejsze prace - biurowe, oświata, gastronomia - a mężczyzna szedł do pracy w cięższych warunkach - fabryka, służby państwowe, kopalnie czy szedł po prostu pracować na polu, dzięki czemu zarabiał więcej od kobiety. Cięższa praca = lepiej płatna. Dziś już jest przesunięcie w inną stronę i jest więcej kobiet zarabiających lepiej od mężczyzn, są na stanowiskach nadal zazwyczaj "miękkich" - jak HR, zarządzanie czy marketing i finanse, to dzisiaj te działy nie zarabiają źle. Jedyne co może uwolnić mężczyznę to wykorzystanie jego naturalnych cech, które dostał od natury i nakierowanie ich na zysk.

A są to - racjonalność i stałość myślenia (nie mamy okresu co miesiąc, który rozwala nam życie emocjonalne i samopoczucie), łatwiejsze ponoszenie ryzyka, lepsza wyobraźnię przestrzenną. Czyli ma dwa wyjścia w moim mniemaniu - albo stać się specjalistą albo założyć własny biznes. Jak to zrobić, każdy z nas musi znaleźć sam - ale jedno jest pewne, edukacja, ale stawiałbym na formę nieformalną jednak. Kobiety natomiast mają większą ilość współczucia w sobie, lepszą pamięć i w sposób łatwiejszy odgadują typ charakteru drugiej osoby - tutaj z pewnością przyda się to podczas zdobywania klientów czy też sprzedaży.

 

Dlaczego ilość pieniędzy jest tak ważna? Bo bycie z kimś biednym nie napawa do igraszek, po prostu. Taka jest natura, że podziwiamy bogatych, bo pieniądz daje nam to co podświadomie uważamy za podstawę życia - możliwość wolność. Choć niektórzy tutaj mogą podać przykłady, ludzi bogatych pracujących po 12-14 godzin, którzy wpadli w pracoholizm. To jednak warto pamiętać, że praca to system niewolniczy w którym sprzedajesz czas ze swojego życia. Czy będziesz to robić za takie pieniądze jakie chcesz i w sposób jaki chcesz - to już zależy od Ciebie i w tym dopatrywałbym się wolności. Bo nie ma wolności tam gdzie się zarabia dwa tysiące i boi się iść na L4 bo się straci 1/3 pensji, którą jest premia uznaniowa przez kierownictwo czy też boi się stracić pracę bo ma się masę kredytów i brak oszczędności. Gdzie jest strach, tam nie ma wolności. Pieniądze dają poczucie bezpieczeństwa, czy tego chcemy czy nie.

 

 

5. Bezwzględna pewność siebie

 

Pewność siebie to postawa życiowa określona jednym mottem według mnie "Tak, mogę". To nie jest stan, który jest statyczny. Pewność siebie to stan występujący tylko podczas działania. Gdy stoisz z kawą w kuchni to nie jest pewny siebie, ale gdy podejdziesz do kobiety która Ci się podoba i zagadasz to już jesteś pewny siebie. Rozumiesz różnicę? Widzę wielu facetów udających "fajnych", ale tam niżej nie ma nic z pewnością siebie. Bo wszystko to co chcemy, odpowiednia postawa życiowa to efekt uboczny pewności siebie, z tego bierze się spokój, opanowanie oraz doświadczenie życiowe. Pewność siebie to również to co określają mierni życiowo jako wybujałe ego. Ale silne, prawidłowo uwarunkowane ego to podstawa zdrowego i szczęśliwego życia. Silne ego to słowa zaklęte w sercu: "skoro inni mogli, to ja również". Bo skoro inni mogli to dlaczego Ty nie możesz?

 

Pewność siebie to według mnie również stawianie na fakty w życiu, a nie opinie i domniemania. Jeśli stawiasz na fakty to JESTEŚ PEWIEN tego, bo to jest fakt, czyż nie? Opinia może i często jest zmanipulowana, ale fakt nie. Fakt to fakt, nie dyskutuje się z nim. Dzięki takiej postawie również osiągniesz coś w rodzaju dźwigni Twojej efektywności. Zobacz na takie biznesy jak np. komputer - kiedyś myślano, że kilka komputerów wystarczy na całą Ziemię. Przyszedł gość i spytał się "czy aby na pewno?", dziś dzięki temu, że ktoś zakwestionował tą myśl, tą opinię mamy komputer w prawie każdym domu w Europie. Rozumiesz o czym pisze? On był pewny siebie, bo podważał schematy, opinie i stawiał na fakty oraz badania.

 

Bezwzględność to tutaj ważne słowo - bo wielu traci pewność kiedy coś idzie nie tak. A co to za pewność siebie, kiedy jej nie masz podczas dołów życiowych, kiedy coś nie idzie po Twojej myśli? To wtedy właśnie przechodzisz test. To jak go zdasz wyrobi w Tobie większy kredyt zaufania do samego siebie. A kredyt zaufania to właśnie pewność siebie. "Pewność" - znajomość, wiedza; "Siebie" - mnie samego, ja. Czy nie można zawrzeć tego również w słowach właśnie "kredyt zaufania"? Że ufa się sobie samemu, że czasem nie wie się co będzie jutro, że jest źle - ale się ufa sobie. Pomimo nieprzyjaznych sytuacji zewnętrznych, pomimo niepowodzeń, pomimo wszystkiego - bezwzględnie.

 

 

6. Bycie zadbanym i czystym

 

Niestety, o dziwo nadal wielu ludzi nie dba o swoje zapachy. Już nie mówię o używaniu perfum, ale o tym, żeby nie śmierdzieć po prostu. Nie wiem jak fajny, bogaty i atrakcyjny będziesz - śmierdzisz i będziesz tak głównie zapamiętany. Często to dotyczy ludzi otyłych, którzy zwyczajnie mocno się pocą, szczególnie latem. Zakres umycia pewnych sfer też jest trudniejszy, to dosyć intymny problem dla takich osób. Ale to jeszcze rozumiem, natomiast abstrakcją dla mnie jest to, że ludzie o normalnej budowie, o dobrych zarobkach nie dbają o higienę osobistą. Tłuste włosy, przepocone ubrania, odór. Podstawa tutaj to dobre mydło i gąbka. Również jeśli chodzi o odór to dieta ma bardzo duże znaczenie, szczególnie żywność przetworzona. Następnie wybrałbym dobry dezodorant (antybakteryjny) oraz wypranie wszystkich rzeczy w dobrym proszku, w czystej pralce. Niby podstawy, ale jednak u wielu jest to nadal problem. Czystość to podstawa.

 

Kolejnym problemem jest odór z buzi - przychodzi do mnie koleżanka z pracy i przed chwilą jadła tuńczyka z puszki, pochyla się nad mną tłumacząc mi problem. Ja jej nie słucham, to co chcę to żeby poszła sobie jak najszybciej od mnie. Nie chcę tego czuć. Jeśli brak uzębienia jest dużym problemem, to odór z buzi jest mega problemem. Zadbaj o to, żeby nie jeść rzeczy które dają taki, a nie inny zapach - czosnek, ser, ryba. Albo jak lubisz to jedz to mając pewność, że nikogo nie urazisz tym, szczególnie partnera.

 

Ale są też przypadki, które mają taki "naturalny wydech". Cóż, w takim przypadku zadbałbym o picie octu jabłkowego rano, porządne mycie zębów oraz zmianę diety na zdrowszą, ew. suplementacja Betainą HCL.

Papierosy również wielu zniechęcają, ale jest na to przyzwolenie społeczne, ale i tak jest sporo przypadków, którzy nienawidzą tego zapachu.

 

 

7. Posiadanie miłej osobowości

 

Miła osobowość to taka, która nas ujmuje. To jest już uzupełnienie do bycia pozytywnym, ale miła osobowość to wisienka na torcie w nastawieniu do innych. Widzisz, gdy wysłuchujesz uważnie i z ciekawością drugiej osoby, mimowolnie budujesz więź oraz kredyt zaufania u tej osoby. A mając wystarczający kredyt u drugiej osoby, będąc pewnym siebie, dobrze ubranym trudno będzie Ci odmówić jeśli o coś poprosisz. I o to w tym chodzi, bo widzisz, sam możesz osiągnąć sporo, ale znacznie szybciej, łatwiej i więcej osiągniesz współpracując z innymi, jeśli będziesz potrafił budować swoją sieć kontaktów w otoczeniu, nawet gdy Ci się powinie noga, będziesz mógł liczyć na przysługi. A nawet jeśli Ci się nie powinie to warto mieć możliwości w zapasie, nieprawdaż? Oferta pracy u szwagra znajomej za lepszą pensję? Twój ojciec zajmuje się również tym co ja? Nie chciałabyś nas umówić na obiad?

 

Dzięki wytworzeniu miłej osobowości zyskujemy przewagę, bo mało jest osób, które Ci odmówią. Mogę również Cię zapewnić, że to działa - wiesz czemu? Bo ile rocznie masz okazji do bycia wysłuchanym, ale tak faktycznie? Nie chcę, żebyś przechodził też w skrajność i był psychologiem każdego. Wysłuchaj, nie oceniaj ale bądź ciekawy drugiej osoby, nic więcej, nic mniej.

 

 

8. Pielęgnowanie swojego indywidualizmu

 

Nie wiem jak Ty, ale ja mam dosyć osób, których głównym celem życiowym jest praca na etacie, wracanie do domu przed TV i komputer, spanie. Dodaj tam jakieś trendy shity - jak oglądanie głupich obrazków, filmików, seriali. Różnią się tylko fizycznością, czasem są ładniejsi, czasem brzydsi. Ale w środku jest to samo, szare nic. Brak pasji, brak chęci do życia, brak życia z intencją, brak determinacji, brak sukcesów, brak wszystkiego co wartościowe. Są tylko problemy, dołki życiowe, niezaradność.

 

Wiesz skąd to się bierze? Z życia bez intencji. Ci ludzie nie mają misji, której nadali swoje życie. Żyją bo żyją i chcą żyć jak najprzyjemniej, jak najdłużej, bez cierpienia, bólu i śmierci. Człowiek świadomy wie, że życie też ma swoje ciemniejsze strony i je akceptuje. Wie, że może być ból, cierpienie, łzy, śmierć - akceptuje to i się nie boi. Dzisiejsi ludzi wolą po prostu przeżyć życie, jakoś. Najlepiej ograniczając straty na każdym kroku i nigdy nie ryzykując. Badania pokazują, że w dalszej perspektywie firmy, które właśnie w taki sposób postępowały upadały bądź gorzej się rozwijały od tych, które planowany ekspansywne działania długoterminowe. A każdy z nas przed sobą samym jest jednoosobową firmą i jeśli się nie rozwijasz to się cofasz, bo świat stale się rozwija i musisz nie dość, że się rozwijać to musisz to robić szybciej niż świat, aby osiągać więcej niż inni.

 

Jeśli chcesz tego dokonać to musisz się skupić na sobie. Musisz stworzyć siebie takim jakim chcesz, poprzez powtarzalne nawyki - takie jak ćwiczenia fizyczne, czytanie książek, uczęszczanie na kursy, czytanie badań, śledzenie ludzi, którzy są wyżej niż Ty. W życiu, nie ma nic takiego jak "odkryć coś co się kocha", to tylko uwarunkowanie psychosomatyczne, gdzie ego jest zadowolone, bo uciekłeś przed tym czego nie lubisz, w to co lubisz. Ale raz - rzadko się to zdarza, dwa - prawie zawsze średni z tego pieniądz, trzy - to niszczy Twoje hobby. Nie raz słyszałem, że powinienem zostać trenerem personalnym - ale wiesz co? Pewnie znienawidziłbym tego, gdybym miał 8 godzin dziennie, 5 razy w tygodniu siedzieć nad kimś i patrzeć czy dobrze ćwiczy. Jasne, lubię pomagać, ale ile można? Poza tym, trenerzy personalni nie zarabiają milionów, nawet jeśli są najlepsi.

 

Gdy zaczniesz skupiać się na sobie, po kilku miesiącach staniesz się, jak to raz usłyszałem "mind-sexy". Indywidualność przyciąga, bo jest ciekawa. Jesteś ciekawy dla innych, gdy mówisz mądrzej, gdy robisz mądrzej, gdy masz do zaoferowania lepsze rozwiązania np. dla firmy. Im ciekawszy jesteś, tym znowu - więcej ofert świat może Ci dać oraz sam możesz sięgnąć po więcej. Maluj, pisz wiersze, ćwicz, biegaj, idź na kurs tańca, czytaj książki - bądź barwny.

 

I zapamiętaj, że jeśli nie masz pomysłu i wykonania na siebie - to będziesz wykonywać pomysł kogoś innego.

 

 

9. Wysoka inteligencja emocjonalna

 

Wysoka inteligencja emocjonalna to świadomość, że człowiek ma emocje w sobie i uwalnia je na podstawie pewnych bodźców oraz te emocje wpływają na jego działanie. To rozumienie, że coś takiego jest - taki mechanizm i co najważniejsze, można go kontrolować i zmieniać. Ile znasz przypadków osób grubych które nie ćwiczą bo "nie lubią" - to "nie lubią" jest tylko efektem ich emocji, tego jak są zaprogramowani, niestety nieświadomie. Z programowanie przychodzi nam NLP i tutaj odsyłam do literatury fachowej http://www.empik.com/nlp-w-21-dni-heather-beryl-alder-harry,prod720302,ksiazka-p

 

Również świadomość tego, że Ty to nie Twoje emocje. Bo w sumie one nie są one "Twoje", po prostu są. Niestety i bardzo ubolewam nad tym - duża część społeczeństwa nie ma tej wiedzy nadal. Przez co nasz gatunek jest płochliwy, obraża się bez problemu i ma urazy oraz żale trzymające przez całe życie. Po co to komu? Skoro można się od tego uwolnić, mieć klarowniejszy, spokojniejszy umysł, a dzięki temu być bardziej efektywnym. Tutaj polecam tę książkę
http://virgobooks.pl/alfabetyczny-katalog-ksiazek/88-zapowiedz-tytul-oryginalny-letting-go-the-pathway-of-surrender-david-r-hawkins.html

 

Na początek więcej nie potrzebujesz.

 

 

Na koniec.

 

 

W życiu możesz być maksymalnie anaboliczny, czyli będący dla środowiska punktem wzrostu albo katabolicznym, będącym punktem spadku dla środowiska. Możesz to zmienić, masz tutaj wszelką wiedzę, którą potrzebujesz na początek. Co z tym zrobisz, czy odważysz się zmienić swoją osobowość, która tylko jest nawykiem - to już zależy od Ciebie. Nie będę Cię motywował. To Twoja decyzja co zrobisz, ale Twój czas kończy się tutaj - tik tak.

 

 

 

 

 

- GluX

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

GluX

O agresji

O agresji

 

 

Widziałem i przejrzałem temat na forum gdzie jeden z braci opisał swój „problem” z agresją. Napisałem problem w cudzysłowie, bo problem z agresją to można mieć ze strony innych, która faktycznie może nam zagrażać. To co autor przedstawia ma inne podłoże i z całą pewnością nie jest problemem.

 

Agresja, gniew – po co w ogóle one są? Po co natura stworzyła coś takiego jak takie emocje? Skoro na drodze ewolucji pozostały one u większości ssaków, to musiała być praktyczna cecha gatunku i pomagająca przetrwać oraz przedłużyć swój ród. Pierwotnie te emocje i zachowania były nastawione usunięcie przeszkód z naszego życia – pierwotnie oczywiście zwierząt i innych człekokształtnych. Miałeś się wkurwić i przywalić kamieniem w skronie innego samca. Samice wtedy nie podskakiwały do samców z racji fizyczności i braku prawa. Może Ci się to nie podobać, ale samice oraz potomstwo u większości ssaków stadnych stanowią o sile oraz przyszłości grupy – są one zasobem, którego bronić powinna grupa samców. Tak więc mamy prostą analogię – samice i potomstwo to zasób, a mężczyźni to protektorzy. Czemu o tym piszę? Bo natura w wyposażyła mężczyzn w gniew i agresję nie bez powodu.

 

Zachowania agresywne mają na celu dominację – albo zdobycie jej albo okazanie jej konkurencji. Dzisiaj dominacja jest ubrana w białe rękawiczki – to rząd, organy władzy oraz banki. Spróbuj nie zapłacić podatku czy kredytu – panowie w niebieskich kolorach wpadną do Ciebie do domciu na śniadanie o 7:00 rano albo czeka Cię proces sądowy – efekt jest ten sam, zabierają Ci wolność jeśli nie robisz w myśl dominanta na danym terenie.

Ogólna papka poprawności politycznej wmawia nam obecnie, że agresja jest zła. Jak ktoś komuś da w mordę to jest słaby i dał się ponieść, jak terroryści wysadzają w powietrze przedszkole to trzeba wziąć po prostu więcej kredy i rysować więcej na chodniku wesołych obrazków. K*rwa, ludzie – naprawdę myślicie, że brutalną, zwierzęcą naturę człowieka można okiełznać miłością? Próbował ktoś okiełznać dzikiego lwa przytulaniem? Pewnie ktoś próbował, ale nie opowie nam o tym już xD

 

Powiedz mi jak zadziałasz kiedy na Twoich oczach pedofil będzie się dobierał do Twojego dziecka?

 

„Przepraszam, mógłby Pan nie macać mojej córki? Chyba jej się to nie podoba.”
Tak to widzisz?

Dałbyś mu w pysk, niezależnie od tego czy byłby większy od Ciebie czy nie. Rzuciłbyś się na niego i chciał mu przegryźć aortę – to jest zdrowa reakcja! Ogień ogniem, a nie myśleniem życzeniowym. Sposób ukierunkowania agresji określa to czy ma się kontrolę nad swoim życiem czy nie. Gdybyś miał inną reakcję to znaczy, że programowanie społeczne – a przypomnę, że w programowaniu chodzi o to, żeby za pomocą danych narzędzi wprawić obiekt/y w pożądane działanie – ta cała papka medialna wygrała nad Twoją męską duszą.

 

Tak więc podsumowując pierwszą część – agresja i gniew są częścią życia i NIE MOŻNA jej się wypierać. To właśnie po przez wyparcie tej strony swojej natury są przyczyną większości uzależnienia – narkomania, alkoholizm, palenie tytoniu, masturbacja. Bo widzisz, AGRESJA W NAS JEST, W NAS SAMCACH – I MASZ JEDEN WYBÓR:

1)Nakierujesz ją na coś dobrego świadomie – np. zdobywanie pieniędzy, kariera, sport, seks, pozycję społeczną, hobby, życiowy cel - ogólnie coś większego niż my sami – agresja nakierowana na świat - sadyzm

2)Będziesz się okłamywać, że agresja jest czymś złym – a nieświadomie nakierujesz ja na siebie samego, bo będzie musiała znaleźć ujście – agresja nakierowana na samego siebie – masochizm

 

Widziałeś kiedy zdjęcia pedofilów? Bo ja nigdy nie widziałem w tych twarzach męskości. Bardziej widziałem brak wyrobionych męskich wzorców, zapewne żaden z pedofilów nie był dobry w relacjach z kobietami. Pedofilia to źle nakierunkowana seksualność po prostu. Czasem również ma podłoże fizyczne – nie mniej, jest to zawsze efekt wyparcia i problemu – a nie, realnego wyboru.

 

I nie łudź się, że jest wybór, aby uciec od tego. Powiedzieć coś w stylu „nie chce grać w tą grę” „jestem ponad to” „medytacją przezwyciężę to zło”. To wymówki o podłożu ego – zapraszam to tematu o Nietzsche na moim blogu.

 

Jak napisał sam Napoleon Hill:

„Sukces nie wymaga wyjaśnień. Porażka nie dopuszcza usprawiedliwień”.

 

Tak więc problem z agresją u kolegi polega na jednym:

Nie ma on ogromnego celu długoterminowego, w który mógłby przelać całą swoją agresje(libido) i gniew. Miota się on się w kółko i próbuje uciec od swojej agresji w trenowanie sztuki walki. Zamiast szlifować i wykorzystywać swoją agresję po przez przelanie jej w tego typu czynność, która byłaby narzędziem w zdobyciu czegoś większego – chociażby np. pasa KSW czy innej organizacji.

 

Pamiętajcie, że w całym USA przez jedną godzinę nie doszło do żadnego przestępstwa pewnego razu. Wiecie kiedy to było? Podczas transmisji lądowania człowieka pierwszy raz na księżycu.

 

Na koniec coś z mojego ulubionego Fight Club'u - jak myślisz, dlaczego jest tak dobrym filmem? Bo przelał frustrację mężczyzn w coś większego i każdy z nas go podświadomie rozumie.

 

tumblr_n5td6avR2a1rexx6oo3_500.gif

GluX

Chciałbym was zaznajomić z twórczością Emersona - tutaj tekst jednego z najlepszym dzieł moim zdaniem.

 

Cytuj

Ralph Waldo Emerson: Natura

 

Poleganie na sobie

 

Ne te quaesiveris extra
Człowiek - swą gwiazdą przewodnią; dusza, gdy obrazuje
Człeka dostojność i prawość, panem się okazuje
Wszelkiej światłości, wszech wpływów, także losu wszelkiego;
Nic nań nie spada za wcześnie, nie ma nic spóźnionego.
Czyny są aniołami, dobrymi albo też złymi,
Nieuchronnymi cieniami nam towarzyszącymi.
Epilog "Losu człowieka uczciwego" Beaumonta i Fletchera
Niemowlę rzuć na kamienie, niech nagą pieści się skałą,
Dodawaj mleka wilczycy do pożywienia dla niego,
Kiedy z sokołem i lisem spędzi już zimę całą,
Szybkość, potęga zostaną stopami i dłońmi jego.

[tł. Zbigniew Adamski]

 

Czytałem niedawno kilka utworów poetyckich, napisanych przez wybitnego malarza, utworów oryginalnych, wcale nie banalnych. W wierszach takich, bez względu na ich treść, dusza słyszy zawsze napomnienie. Uczucie, które one w nas przelewają, większą posiada wartość niż jakakolwiek myśl, którą by mogły zawierać. Wierzyć własnej myśli, wierzyć, iż to, co dla kogoś w jego własnym sercu jest prawdą, jest także prawdą dla wszystkich - to znaczy: być geniuszem. Wypowiedz tylko swoje ukryte przekonanie, a stanie się ono powszechnym sensem; bo rzecz najgłębiej skryta staje się w należnym czasie najbardziej zewnętrzną i naszą pierwszą myśl oddadzą nam z powrotem trąby na Sądzie Ostatecznym. Choć głos ducha jest każdemu dobrze znany, jednak największa wartość, jaką przypisujemy Mojżeszowi, Platonowi i Miltonowi, leży w tym, że obniżyli do zera wartość książek i tradycji i mówili to, co myśleli oni sami, a nie to, co myśleli ludzie. Człowiek powinien się nauczyć odkrywać i śledzić ten słaby blask światła, który błyska poprzez jego duszę z wewnątrz, baczniej niż mocny blask firmamentu mędrców i bardów. A jednak człowiek odprawia swą myśl bez zwrócenia uwagi na nią, dlatego iż jest jego myślą. W każdym dziele geniusza odkrywamy nasze własne odrzucane myśli; przychodzą do nas z pewnym majestatem obcości. Wielkie dzieła sztuki nie przynoszą nam żadnej nauki, która by nas mogła przejąć bardziej od tej właśnie. Uczą nas trwać przy naszym spontanicznym wrażeniu, z pełną dobrego humoru nieugiętością - trwać najusilniej wtedy właśnie, kiedy cała nagonka głosów jest po stronie przeciwnej. Inaczej ktoś obcy wypowie jutro z mistrzowskim zdrowym rozsądkiem dokładnie to właśnie, cośmy myśleli i czuli cały czas, i oto będziemy zmuszeni przyjąć ze wstydem nasze własne zapatrywanie od innego człowieka.

 

W wykształceniu każdej jednostki jest chwila, w której dochodzi ona do przekonania, że zawiść jest nieznajomością rzeczy, że naśladownictwo jest samobójstwem, że siebie samą taką, jaką jest, musi brać jako swój posag; że chociaż szeroki wszechświat jest pełen dobra, ani jedno nasienie pożywnego ziarna nie wpadnie jej w rękę inaczej niż poprzez własny jej trud, włożony w tę działkę gruntu, jaka jej została oddana pod uprawę. Moc, która w człowieku ma swą siedzibę, jest nową siłą w naturze, i nikt poza nim nie wie, czym jest to, czego on potrafi dokonać, ani on sam nie wie nic o tym, aż stanie do pracy. Nie na próżno jakiś fakt, jakaś twarz, jakiś charakter sprawiają na nim wrażenie - inne przechodzą bez wrażenia. Ta rzeźba w pamięci polega na harmonii ułożonej z góry. Oko zostało umieszczone tam, gdzie jakiś promień mógł nań upaść, aby dać świadectwo istnieniu tego poszczególnego promienia. My dajemy tylko połowiczny wyraz samych siebie i wstydzimy się boskiej idei, którą każdy z nas przedstawia. Można jej zaufać bezpiecznie, iż jest odmierzona w należytym stosunku dla każdego z nas i da dobre wyniki, o ile się ją wiernie spełnia, ale Bóg nie chce, aby dzieło Jego znajdowało swój wyraz przy pomocy tchórzów. Człowiek doznaje ulgi i wesela, gdy serce swe włoży w pracę swoją i uczyni wszystko, co mógł; ale to, co wykonał lub powiedział inaczej, to nie da mu spokoju. Jest to wyzwolenie, które nie wyzwala. Kiedy usiłuje tak robić, opuszcza go jego geniusz; ani muza nie sprzyja, ani wyobraźnia, ani nadzieja.

 

Ufaj samemu sobie; każde serce drga w takt tej żelaznej struny. Przyjmij miejsce, które opatrzność Boska znalazła dla ciebie, przyjmij towarzystwo twych współczesnych, związki wydarzeń. Wielcy ludzie zawsze tak czynili i powierzali się, jak dzieci, geniuszowi swego wieku, odsłaniając w ten sposób swoją świadomość o tym, iż ktoś bezwzględnie godny zaufania siedział w ich sercach, działał przez ich ręce, przeważał w ich całym istnieniu. A my przecież jesteśmy ludźmi i musimy przyjmować z największym uniesieniem to samo nadziemskie przeznaczenie; boć nie jesteśmy ani małoletni, ani nie-uleczalni chorzy w jakimś ustronnym zakątku, ani nie jesteśmy tchórzami, uciekającymi przed rewolucją, ale jesteśmy przewodnikami, odkupicielami, dobroczyńcami, posłusznymi Wszechmocnemu wysiłkowi i atakującymi Chaos i Ciemność.

 

Jakież miłe wypowiedzi daje nam na ten temat natura w twarzach i zachowaniu się dzieci, niemowląt, nawet zwierząt! One nie posiadają tej podzielonej i buntowniczej duszy, która nie dowierza uczuciu, ponieważ nasza arytmetyka obliczyła siły i środki, przeciwdziałające naszym zamiarom. Ich dusza jest całością - i stąd oko ich jest jeszcze nie ujarzmione; stąd patrząc w ich oblicze czujemy, jak gubimy się sami. Niemowlęctwo nie nagina się do nikogo: wszystko do niego się układa; jedno dziecko czyni zwykle kilkoro dzieci z dorosłych, którzy bawią się z nim i gwarzą bez sensu. Tak Bóg wyposażył nie mniej i chłopięctwo, i młodość, i wiek męski ich własnym wdziękiem i urokiem, uczynił je godnymi zazdrości i uznania i sprawił, że żądań ich odrzucać nie sposób, jeżeli tylko będą one trwać przy sobie samych. Nie myśl, że młody chłopak jest bez sił, ponieważ nie umie mówić ze mną lub z tobą. Posłuchaj! - w sąsiednim pokoju głos jego jest zupełnie jasny i wyraźny. Widać, że wie, jak ma przemawiać do swoich rówieśników. Śmiały czy nieśmiały, on już będzie wiedział, jak nas, starszych, uczynić zupełnie niepotrzebnymi.

 

Swobodne zachowanie się chłopca, który pewny jest obiadu i pogardza, niczym lord, wszelkim gestem lub słowem, które by służyły do przejednania kogoś, jest zdrową postawą ludzkiej natury. Chłopak w salonie to publiczność parteru w teatrze; niezależny, nieodpowiedzialny, patrzący bystro ze swego kąta na ludzi i fakty, które się przed nim przesuwają, bada on wszystko jak sędzia i wydaje według zasług wyrok w ten zwykły chłopcom sposób: szybki, uogólniający, nazywający coś wprost dobrym, złym, zajmującym, głupim, wymownym, kłopotliwym. Nie daje się obarczać żadnymi konsekwencjami, żadnymi interesami; daje wyrok niezależny, prawdziwy. To ty musisz się o niego starać, on się nie stara o ciebie. Ale człowieka niejako przymyka w więzieniu jego świadomość. Skoro tylko raz zrobił coś lub wyrzekł jakie zdanie o pewnym rozgłosie, już jest osobą ujętą, podległą czujności ze strony współczucia lub nienawiści setek ludzi, których uczucia musi on brać w rachubę. Nie ma już na to żadnej Lety! Och, jakże pragnie przejść z powrotem w swoją neutralność! Kto jednak umie uniknąć wszelkich zaręczeń i raz zająwszy stanowisko obserwatora, zostać na punkcie obserwacyjnym tejże samej nienaruszonej, nieprzemożonej, nieprzekupnej, nieustraszonej niewinności, ten na zawsze pozostanie groźną postacią. Będzie wypowiadać sądy o wszelkich bieżących sprawach, które jako wyraźnie nieosobiste, ale konieczne, zapadać będą jak strzały w uszy ludzi i wprawią ich w przerażenie.

 

Takie są głosy, które słyszymy w samotności; słabną one jednak, stają się niedostępne z tą chwilą, gdy wchodzimy w świat. Społeczeństwo wszelkie zmawia się przeciw męskiej postawie każdego ze swych członków. Społeczeństwo jest akcyjnym towarzystwem, w którym udziałowcy zgadzają się - dla lepszego zapewnienia chleba każdemu akcjonariuszowi - poświęcać wolność i kulturę tegoż zjadacza chleba. Cnotą pożądaną najbardziej jest przystosowanie się. Poleganie na samym sobie jest przedmiotem najwyższej niechęci ze strony społeczeństwa. Ono bowiem nie lubi rzeczywistości i twórców, ale nazwy i ustalone zwyczaje.

 

Kto chce być człowiekiem, musi należeć do "nonkonformistów". Kto chce zdobyć nieśmiertelne palmy, nie może się dać powstrzymać imieniem dobra, lecz musi wpierw zbadać, co to jest dobro. W ostateczności bowiem nie ma nic świętego prócz nienaruszalności twej własnej duszy. Daj sobie samemu rozgrzeszenie, a uzyskasz potwierdzenie świata. Przypominam sobie odpowiedź, jaką - młodemu jeszcze zupełnie chłopakowi - coś mi kazało dać jednemu szanownemu doradcy, który zwykł był narzucać mi się z poczciwymi starymi naukami Kościoła. Na moje oświadczenie: "Cóż łączy mnie ze świętością tradycji, jeżeli żyję zupełnie z wnętrza mojej duszy?", znajomy mój podsunął wątpliwość: "Te impulsy mogą jednak pochodzić z dołu, nie z góry". Na to odpowiedziałem: "Nie wydaje mi się, aby tak było; jeżeli jednak jestem dzieckiem szatana, chcę żyć z szatana". Tylko prawo mojej natury jest dla mnie święte. "Dobre" i "złe" są to nazwy tylko, tak łatwo dające się przenieść na to czy na owo; jedynie słuszne jest to, co odpowiada mojej konstrukcji duchowej, jedynie błędne to, co jej się sprzeciwia. Jednostka powinna zachowywać się wobec całej opozycji, jak gdyby wszystko było tylko nominalnym i jednodniowym prócz niej jednej. Wstyd mnie ogarnia na myśl, jak łatwo kapitulujemy wobec odznak i imion, wobec wielkich zespołów i martwych instytucji. Każde przyzwoite i wymowne indywiduum działa na mnie i kieruje mną bardziej, niżby należało. Powinienem kroczyć prosto i energicznie i mówić ostrą prawdę na wszelki sposób. Jeżeli złość i próżność noszą szaty filantropii, czyliż może to ujść bezkarnie? Jeżeli gniewliwy bigot przystaje do dobroczynnej sprawy abolicji i przychodzi do mnie, przynosząc ostatnie wiadomości z Barbados, czemuż nie mam mu powiedzieć: "Idź i kochaj swe dziecko; kochaj swego drwala; bądź dobrotliwy i skromny; bądź naprawdę takim, a nie staraj się pokryć swej twardej, bezlitosnej ambicji lśniącą powłoką nieprawdopodobnej tkliwości dla czarnych o tysiące mil oddalonych. Twoja miłość na odległość jest złością w najbliższym otoczeniu". Szorstkie i niemiłe byłoby takie pozdrowienie, ale prawda jest przystojniejsza niż udawanie miłości. Twoja dobroć musi mieć pewną ostrość w sobie - inaczej nie jest dobrocią. Naukę o nienawiści trzeba ogłaszać jako przeciwdziałanie do nauki miłości, jeżeli miłość jęczy i skomli. Rzucam ojca i matkę, żonę i brata, kiedy mnie woła mój geniusz. Na odrzwiach mej bramy wypiszę sobie: "Zachcenie". Spodziewam się, że w ostateczności okaże się to czymś lepszym od kaprysu, ale nie możemy tracić dnia na tłumaczeniach. Nie oczekujcie, że podam przyczynę, dlaczego rzucam lub omijam czyjeś towarzystwo. Nie mówcie mi też, jak to jakiś poczciwiec powiedział dzisiaj, że jestem obowiązany wszystkich nędzarzy doprowadzić do stanu dobrobytu. Czy są to moi nędzarze? Powiadam ci, niemądry filantropie, że żałuję dolara, dziesięciu centów, nawet centa, danych ludziom, którzy do mnie nie należą i do których ja nie należę. Jest klasa osób, do której przynależę całym duchowym pokrewieństwem; dla nich chętnie pójdę do więzienia, jeżeli będzie potrzeba; ale te wasze różne popularne miłosierdzia, wychowywanie półgłówków po kolegiach, budowanie domów na zebrania ku próżnym celom (jakie wiele z nich dziś posiada), dawanie jałmużnygłupcom, tysiąckrotne towarzystwa dobroczynności - choć przyznaję ze wstydem, że czasami ulegam i daję dolara, to dolar ten jest grzeszny; z biegiem czasu nabiorę dość męskiej odwagi, aby go nie dać.

 

Według powszechnego mniemania cnoty są raczej wyjątkiem niż regułą. Oto jest człowiek i są jego cnoty. Ludzie robią to, co nazywa się dobrym uczynkiem, jakiś czyn odwagi lub miłosierdzia, mniej więcej w ten sam sposób, w jaki płaciliby grzywnę w celu zadośćuczynienia za codzienne niezjawianie się w spacerowej alei. Ich czyny mają być apologią czy też usprawiedliwieniem się za to, że żyją na świecie, tak jak ludzie chorowici i szaleńcy płacą wysokie opłaty w szpitalach. Cnoty ich są to - pokuty. Ja zaś nie chcę pokutować, ja chcę żyć. Życie moje istnieje samo dla siebie, a nie jako widowisko. Wolę o wiele więcej, aby było niższego typu, byleby było prawdziwe i równe, niż żeby miało być błyszczące i niestałe. Pragnę, aby było zdrowe i miłe, nie potrzebowało specjalnej diety i puszczania krwi. Żądam zasadniczego dowodu, że jesteś człowiekiem, i odrzucam odwołanie się od człowieka do jego czynów. Wiem, że dla mnie nie stanowi to różnicy, czy spełniam czyny, które uważane są za znakomite, czy ich nie spełniam. Nie mogę się zgodzić, iżbym miał płacić za przywilej tam, gdzie posiadam prawo bezwarunkowe. Choć moje zdolności są może nieliczne i słabe, ja istnieję naprawdę i nie potrzebuję dla pewności własnej czy pewności mych towarzyszy żadnego świadectwa z drugiej ręki.

 

To mnie obchodzi tylko, co ja mogę robić, a nie to, co myślą ludzie. Ta zasada, twarda zarówno w zewnętrznym, jak w intelektualnym życiu, oto cała różnica między wielkością i podłością. Jest ona tym przykrzejsza, że zawsze znajdą się ludzie, którzy będą myśleć, iż lepiej od ciebie wiedzą, co jest twoim obowiązkiem. Łatwo jest żyć w świecie w zgodzie z opinią świata; łatwo jest żyć w samotności w zgodzie z opinią własną; ale wielkim człowiekiem jest ten, kto wpośród tłumu zachowuje z doskonałą słodyczą niezależność samotności.

 

Przeciw przystosowywaniu się do zwyczajów, które już martwe są dla ciebie, przemawia to, iż ono rozprasza twoje siły. Powoduje stratę twego czasu i zaciera wrażenie twego charakteru. Jeżeli podpierasz martwy Kościół, płacisz udział w martwym stowarzyszeniu religijnym, głosujesz z dużą partią za rządem lub przeciw niemu, to zastawiasz swój stół jak marne gospodynie - popod wszystkimi tymi zasłonami z trudem mogę odkryć, jakim jesteś właściwie człowiekiem. I naturalnie tyleż siły uchodzi z własnego twego ciała. Ale wykonuj swą pracę, a poznam cię. Wykonuj swą pracę, a sam dodasz sobie siły. Należy dobrze rozważyć, jaką to grą w ciuciubabkę jest ta zabawa w przystosowywanie się. Jeżeli znam twoją sektę, z góry znam sposób twego rozumowania. Słyszę, jak kaznodzieja zapowiedział jako tekst i treść kazania konieczność jednej z instytucji swego Kościoła. Czyż nie wiem, że przy całym zewnętrznym pozorze szukania przyczyn tej instytucji nic on podobnego nie czyni? Czyż nie wiem, że zobowiązany jest wobec samego siebie patrzeć na rzecz tylko z jednej strony - strony dozwolonej mu nie jako człowiekowi, ale jako proboszczowi? Jest płatnym adwokatem, a te miny sędziowskie są tylko afektacją bez żadnej treści. Pewnie, że ludzie zawiązują sobie oczy tą czy ową chustką i przyłączają się do jednej ze wspólnot opinii. Ale to przystosowywanie się nie c powziąwszy postanowienie: strącić w przepaść zapomnienia wszystko, czego żałujemy, co nam przeszkadzało, co opłakiwalzyni ich fałszywymi w kilku tylko szczegółach, nie czyni ich twórcami kilku kłamstw, ale fałszywymi wszędzie i zawsze. Każda ich prawda jest niezupełną prawdą. Ich dwa to nierzeczywiste dwa, ich cztery to nierzeczywiste cztery - stąd każde ich słowo sprawia nam przykrość i nie wiemy, jak zacząć, aby ich sądy prostować. Tymczasem natura nie zwleka w wyposażeniu nas w więzienny strój partii, do której przystaliśmy. Dochodzimy do tego, iż mamy ten sam krój twarzy i figury i nabieramy stopniowo najsubtelniejszego oślego wyrazu. Jest zwłaszcza takie jedno przykre doświadczenie, które zresztą zawsze wybija się i w historii powszechnej - mam na myśli "głupią twarz pochlebstwa", wymuszony uśmiech, jaki przybieramy w towarzystwie, kiedy nie możemy swobodnie odpowiadać w rozmowie, zgoła nas nie zajmującej. Muskuły, nie ruszające się spontanicznie, ale podległe podłej tyrańskiej samowoli, ściskają się dokoła zarysu twarzy, wysoce niemiłe budząc uczucie.

 

Za nieprzystosowanie się świat chłoszcze cię swoim niezadowoleniem. I dlatego człowiek musi się nauczyć właściwej oceny kwaśnej miny. Przechodnie patrzą na niego z ukosa na ulicy, tak też czynią goście w salonie znajomych. Gdyby ta niechęć miała swe źródło w pogardzie i oporze, podobnych do pogardy i oporu z jego strony, mógłby iść do domu istotnie pełen smutku; ale kwaśne miny tłumu, zarówno jak jego uprzejme miny, nie mają przyczyny głębokiej, są nakładane i zdejmowane zależnie od tego, jak wiatr wieje i jak dziennik wskazuje. A jednak niezadowolenie tłumu groźniejsze jest od niezadowolenia senatu czy kolegium. Łatwo jest człowiekowi o silnej woli, znającemu świat, znosić gniew klas kulturalnych. Ten gniew jest przyzwoity i roztropny, bo warstwy te same się trwożą, jako iż same dostępne są zranieniu. Ale kiedy do ich kobiecego gniewu dołącza się oburzenie ludu, kiedy warstwy niewykształcone i biedne się poruszą, kiedy zwierzęca, nierozumna siła, która leży na dnie społeczeństwa, zacznie warczeć i szczekać, wtedy trzeba posiadać wspaniałomyślność i religię, jako stały zwyczaj, by potraktować to po bosku jako drobiazg bez znaczenia.

 

Drugą grozą, która odstrasza nas od zaufania samym sobie, jest nasze nadmierne przywiązanie do konsekwencji; uszanowanie dla naszego minionego czynu czy słowa, ze względu na to, iż oczy naszych bliźnich nie mają innych danych do wykreślenia naszej orbity prócz naszych czynów minionych, a my wzdrygamy się przed sprawieniem im zawodu.

 

Lecz czemuż to masz stale odwracać głowę poprzez ramię? Czemuż wlec za sobą tego trupa pamięci, z obawy, by nie zaprzeczyć niczemu, coś powiedział w tym lub owym publicznym miejscu? Dajmy na to, że zaprzeczysz sobie; cóż z tego? Wydaje się, że jest to mądra zasada: nie polegać nigdyDDna własnej pamięci jedynie, nawet w aktach czysto pamięciowych, ale wprowadzać przeszłość do oceny w tysiącooką teraźniejszość i żyć zawsze w nowym dniu. W metafizyce swojej zaprzeczyłeś osobowości Bóstwa; ale kiedy pobożne odruchy duszy przychodzą, poddaj im serce i życie, choćby one miały odziać Boga w kształt i barwę. Porzuć teorię swoją, jak Józef szatę w ręku nierządnicy, i uciekaj.

 

Głupia - bo przesadna - konsekwencja jest straszakiem dusz małych, wielbionych przez małych mężów stanu, filozofów, duchownych. Z czymś takim wielki umysł nie ma nic wspólnego.

 

Tyleż samo pewnie obchodzi go własny cień na ścianie. Mów, co myślisz w tej chwili, w słowach twardych, a jutro mów, co myśli jutro, znowu twardymi słowami, choćby to sprzeciwiało się wszystkiemu, co powiedziałeś dzisiaj. "Ha, to z pewnością będziesz źle zrozumiany!" Tak właśnie powie głupiec. Jestże to jednak bardzo zła rzecz - zostać niezrozumianym? Źle zrozumiany był Pitagoras i Sokrates, i Jezus, i Luter, i Kopernik, i Galileusz, i Newton, i każdy czysty i mądry duch, który przyoblekł się w ciało. Bowiem wielcy bywają źle rozumiani.

 

Przypuszczam, że nikt nie może przemóc swej natury. Wszystkie wyskoki woli człowieka są zamknięte w koło przez prawo jego istnienia, jak nierówności Andów i Himalajów nie mają znaczenia w okrągłej linii kuli ziemskiej. I obojętne jest, jak go będziesz mierzył i próbował. Charakter jest jak akrostych, czyli aleksandryjska zwrotka; czytaj go naprzód i wstecz lub na ukos, zawsze z liter złoży się to samo. W tym miłym, pokornym życiu leśnym, które mi Bóg przydzielił, niechajże zapisuję, dzień po dniu, moją uczciwą myśl bez patrzenia w przyszłość, a - nie wątpię ani na chwilę - znajdę w niej symetrię, choć jej nie widzę. Książka moja będzie mieć zapach sosen, będzie rozbrzmiewać brzękiem owadów. Jaskółka nad moim oknem tę nić lub źdźbło słomy, które niesie w dzióbku, wplecie również w moją tkaninę. Uchodzimy za to, czym jesteśmy. Charakter poucza o tym drugich ponad naszą wolą. Ludzie wyobrażają sobie, że dają znać o swoich zaletach czy wadach przez swoje otwarte czyny, a nie widzą, że cnota czy występek wysyłają swój oddech w każdej minucie.

 

W każdej różnorodności czynów będzie zgoda, byleby tylko wszystkie były uczciwe i naturalne w swojej chwili. Bo z jednej woli płynące czyny będą harmonijne, chociażby na pozór nie były podobne. Te różnice przestaje się spostrzegać z małej już nawet odległości, z niewielkiej nawet wyżyny myśli. Jedna dążność łączy je wszystkie. Podróż najlepszego statku jest zygzakowatą linią setki kursów. Spójrz na tę linię z odpowiedniej odległości - oto wyprostowuje się ona do przeciętnego kierunku. Twoje działanie, zgodne z twoją prawdą, stanie się samo przez się zrozumiałe i pozwoli zrozumieć wszystkie inne takież same prawdziwe działania. Twoje przystosowywanie się zaś nie wyjaśnia niczego. Czyń każdy akt jako coś odrębnego, a coś już zrobił w tenże sam sposób, usprawiedliwi cię dzisiaj. Wielkość odwołuje się do przyszłości. Jeżeli dziś jestem mocny na tyle, iż mogę działać według słuszności i pogardzać wzrokiem ludzkim, musiałem był działać przedtem tak samo, aby móc się bronić dzisiaj. Niech się dzieje, co chce, ty działaj dzisiaj, jak należy. Zawsze miej we wzgardzie pozory, bo zawsze wolno ci to robić. Siła charakteru ma zdolność przyboru. Wszystkie minione dni cnoty przekazują jej swe zdrowie. Co jest źródłem powagi bohaterów senatu i pola bitwy, która tak napełnia wyobraźnię? Świadomość szeregu wielkich dni i zwycięstw poza nimi. One to zlewają swoje połączone światło na występującego na przód sceny aktora. Otacza go jak gdyby widzialny orszak aniołów. Oto co ciska piorun w głos Chathama, godność w zachowanie się Waszyngtona, Amerykę w oko Adamsa. Honor jest godny czci w naszych oczach, bo nie jest utworem jednodniowym. Zawsze jest to cnota dawna. Czcimy go dzisiaj, ponieważ nie jest z dzisiaj. Kochamy go i hołd mu składamy, ponieważ nie jest to pułapka na naszą miłość i cześć, lecz, iż sam do siebie należy, sam od siebie pochodzi i przeto stary i niepokalany ma rodowód, nawet w młodzieńcu.

 

Mam nadzieję, że w naszym okresie przyszedł już koniec wskazówkom o przystosowywaniu się i o pedantycznej konsekwencji. Niechajże słowa te zostaną ogłoszone na liście bankructw i ośmieszone będą już odtąd na zawsze. Zamiast gongu, wzywającego na obiad, niechaj rozbrzmiewa piszczałka spartańskiego życia. Już się więcej nie kłaniajmy i nie tłumaczmy. Wielki człowiek przychodzi w mój dom na obiad. Ja nie pragnę przypodobać się jemu; ja chcę, aby to on zechciał mnie się przypodobać; popatrzymy z godzinę na dźwiganie i toczenie się fal i mycie skał przez ocean, przejmujemy w siebie jako siłę czerpaną z t. Stoję tutaj jako przedstawiciel ludzkości i choć zrobię to w sposób uprzejmy, niemniej zrobię to w sposób prawdziwy. Zawstydźmy i zgańmy gładką przeciętność i niezbyt czyste zadowolenie naszych czasów, rzućmy w oczy zwyczajowi, zawodowi, urzędowi ten fakt, który jest samym szczytem historii, iż wielki odpowiedzialny Myśliciel i Działacz pracuje tam, gdziekolwiek pracuje człowiek; że prawdziwy człowiek nie przynależy do żadnego czasu czy miejsca, lecz jest sam centrum rzeczy. Gdzie on jest, tam jest natura. On jest miarą dla ciebie i wszystkich ludzi i wszystkich wypadków. Zazwyczaj każda osoba w towarzystwie przywodzi nam na myśl coś innego lub jakąś inną osobę. Charakter, rzeczywistość nie przypomina nam nic innego; zajmuje miejsce całego stworzenia. Człowiek musi odebrać wszystkim okolicznościom zdolność wpływu. Każdy człowiek jest przyczyną, krajem i wiekiem; wymaga nieskończonych przestrzeni, liczb i czasu, aby w pełni wykończyć swój zamiar, a potomność zdaje się iść jego śladem, jak orszak klientów. Rodzi się człowiek Cezar i przez wieki po nim mamy rzymskie imperium. Rodzi się Chrystus i miliony dusz tak się zrastają się i sczepiają się z jego geniuszem, że zlewa się w ich oczach z cnotami i możliwościami człowieka. Instytucja jest przedłużonym cieniem człowieka; takim jak: pustelnictwo w stosunku do pustelnika Antoniego, reformacja w stosunku do Lutra, kwakierstwo wobec Foxa, metodyzm za Wesleyem, abolicja za Clarksonem. Scypiona uznał Milton za "szczyt Rzymu" i cała historia rozwiązuje się bardzo łatwo w biografię kilku mocnych i poważnych osobistości.

 

Niechże człowiek ma zatem świadomość swej wartości i nie pozwoli rzeczom panować nad sobą. Niech nie podgląda, nie skrada się i nie przesuwa się chyłkiem, jak chłopak z przytułku, nieprawe dziecko lub intruz w świecie, który przecież istnieje dla niego. Ale człowiek przeciętny, nie znajdując w sobie wartości, która by odpowiadała sile, co wybudowała wieżę lub wyrzeźbiła marmurowego boga, czuje się - patrząc na te rzeczy - nędzny. Pałac, posąg czy kosztowna książka mają dla niego obcy i odstraszający wyraz, podobnie jak świetny zaprząg, i zdają się mówić do niego: "A pan coś zacz?" A jednak one wszystkie do niego należą, oczekują, aż je zauważy, zwracają się z prośbami do jego zdolności, aby wyszły do nich i wzięły je w posiadanie. Obraz czeka na mój wyrok; to nie on ma mnie rozkazywać, ale właśnie ja uznać lub nie, czy godzien jest pochwały. Ludowa bajka o głupcu, którego pijanego aż do utraty przytomności przeniesiono z ulicy do książęcego domu, umyto, ubrano i ułożono w łóżku księcia, a po obudzeniu traktowano z całą posłuszną ceremonialnością jako księcia, zapewniając, że był przedtem w stanie obłąkania, zawdzięcza swoją popularność faktowi, że symbolizuje tak dobrze stan człowieka, który jest w świecie rodzajem głupca, ale od czasu do czasu budzi się, używa swego rozumu i odkrywa, że jest księciem prawdziwym.

 

Sposób naszego czytania jest kłamliwy i zdradliwy. W historii wyobraźnia nas oszukuje. Królestwo i godność lorda, siła i majątek są połyskliwszym słownikiem niż prywatne osoby, Jan i Edward, mieszkańcy małego miasta i pracownicy dnia powszedniego; ale sprawy życia są takie same w obu wypadkach; suma wyników jest w obu wypadkach ta sama. Skądże zatem cały ten szacunek dla Alfreda, Skanderbega i Gustawa Adolfa? Przypuśćmy, że są pełni cnót; czyż wyczerpali cnotę do dna? Taka sama stawka zależy od twego prywatnego czynu dzisiaj, jaka była związana z ich publicznymi, sławnymi krokami. Z chwilą gdy ludzie prywatni zaczną działać według swych oryginalnych poglądów, blask przeniesie się z czynów królewskich na czyny ludzi szlachetnych.

 

Świat pobierał naukę u swych królów, którzy w ten sposób magnetyzowali oczy narodów. Ten kolosalny symbol pouczył go o wzajemnym szacunku, jaki człowiek winien człowiekowi. Radosna lojalność, z jaką ludzie zawsze znosili, aby jakiś król, arystokrata czy magnat chodził wśród nich, stosując się do swoich tylko praw, tworzył swą własną skalę ludzi i rzeczy, a odwracał ich skalę, płacił za dobrodziejstwa nie pieniędzmi, lecz zaszczytem, i przedstawiał prawo we własnej osobie, była hieroglifem, przez który oni wyrażali niejasno swoją świadomość własnego swego prawa i dostojności, prawa każdego człowieka.

 

Magnetyczny wpływ, jaki wywiera wszelka działalność oryginalna, można zrozumieć, kiedy badamy przyczynę ufności człowieka do samego siebie. Kto jest ten zasadniczy Opiekun? Kto jest ta najpierwsza Jaźń, na której może się gruntować powszechne zaufanie? Co jest naturą i siłą tej gwiazdy, wymykającej się z pola wiedzy, nie posiadającej paralaksy, o pierwiastkach nie dających się obliczyć, a rzucającej blask piękna na banalny, na nieczysty nawet czyn, jeżeli pojawia się w nim choć najmniejszy ślad niezależności? Badanie prowadzi nas do tego źródła, będącego równocześnie istotą geniuszu, cnoty i życia, którą zowiemy spontanicznością lub instynktem. Tę pierwotną mądrość określamy jako Intuicję, podczas gdy wszystkie późniejsze nauki są "tuicjami", spostrzeżeniami. W tej głębokiej mocy, w tym ostatecznym fakcie, poza który analiza nie może sięgać, wszystkie rzeczy znajdują swój wspólny początek. Albowiem poczucie bytu, które w naszej duszy powstaje w spokojnych chwilach w sposób nam niewiadomy, nie jest czymś różnym od rzeczy, od przestrzeni, od światła, od czasu, od człowieka, lecz jest jednością z nimi razem i wyraźnie pochodzi z tego samego źródła, z którego ich życie i istnienie tak samo pochodzi. Najpierw mamy udział w życiu, przez które istnieją rzeczy, a potem widzimy je jako zjawisko w naturze i zapominamy, żeśmy brali udział w przyczynie. Tu bije w górę źródło czynu i myśli. Tu są płuca tego natchnienia, które daje mądrość człowiekowi, a którego istnieniu nie można zaprzeczyć, nie wkraczając w bluźnierstwo i ateizm. Leżymy na łonie niezmierzonej inteligencji, która czyni nas odbiorcami swej prawdy i organów swej działalności. Kiedy rozpoznajemy, co jest sprawiedliwe, kiedy rozpoznajemy, co jest prawdziwe, nie czynimy nic z tego sami, ale pozwalamy na przeniknięcie nas jej promieniami. Jeśli się pytamy, skąd to pochodzi, jeśli staramy się wglądnąć w duszę, która jest przyczyną, cała filozofia jest na fałszywym torze. Wszystko, co możemy twierdzić, to: owo zjawisko jest obecne lub nieobecne. Każdy człowiek rozróżnia między dobrowolnymi aktami swego umysłu i swymi niedobrowolnymi percepcjami, i wie, że winien jest wierzyć w pełni swym niedobrowolnym spostrzeżeniom. Może się mylić w wyrazie, jaki im nadaje, ale wie, że rzeczy te, podobnie jak dzień i noc, nie podlegają dyskusji. Dobrowolne czyny i nabytki są tylko ułudą; zupełnie czcze marzenie, najsłabsze wrodzone wzruszenie kierują moją ciekawością i szacunkiem. Ludzie bezmyślni zaprzeczają z taką samą gotowością stwierdzeniu zarówno percepcji, jak i sądów, albo raczej z większą jeszcze gotowością, bo nie rozróżniają między percepcją a wiedzą. Wyobrażają sobie, że ja wybieram sobie tę lub ową rzecz do widzenia. Ale percepcja nie kaprysi w wyborze, ona jest wyznaczona. Jeżeli widzę jakiś rys, moje dzieci ujrzą go po mnie, a w należytym biegu czasu i cała ludzkość - choć może się zdarzyć, że nikt go nie widział przede mną. Bo moje spostrzeżenie go jest takim samym faktem jak słońce.

 

Stosunki duszy do boskiego ducha są tak czyste, że byłoby bezbożnością starać się o pośrednictwo jakiejś pomocy. Kiedy Bóg mówi, to powiadamia nas nieuniknienie nie o jednej rzeczy, ale o wszystkich rzeczach, napełnia cały świat Swym głosem, wyrzuca światło, naturę, czas, dusze z centrum obecnej myśli; na nowo poczyna i na nowo stwarza całość. Ilekroć umysł jest prosty i otrzymuje boską mądrość, stare rzeczy przemijają - środki, nauczyciele, teksty, świątynie upadają; umysł żyje teraz i wchłania przeszłość i przyszłość w chwilę obecną. Wszystkie rzeczy stają się uświęcone przez stosunek do mądrości - każda w tej samej mierze. Wszystkie rzeczy rozwiązują się w swoje centrum przez swoją przyczynę i w powszechnym cudzie znikają małe i poszczególne cuda. Jeżeli przeto ktoś oświadcza, że wie i mówi o Bogu, a prowadzi was z powrotem do frazeologii jakiegoś starożytnego spróchniałego narodu w innym kraju, w innym świecie, nie wierzcie mu. Czyż żołądź lepsza jest od dębu, który jest jej pełnią i skończeniem? Czyż rodzic lepszy jest od dziecka, w które przelał swój dojrzały byt? Skądże zatem ten kult przeszłości? Stulecia - to spiskowcy przeciw zdrowiu i powadze duszy. Czas i przestrzeń to kolory fizjologiczne, które odróżnia oko, ale dusza jest światłem; gdzie ona jest, jest dzień; gdzie była, jest noc; i historia jest obrazą i krzywdą, jeżeliby miała być czymś więcej niż miłym apologiem, przypowieścią o moim bycie i stawaniu się.

 

Człowiek trwoży się i chętnie usprawiedliwia; już nie podnosi śmiało głowy w górę; nie śmie powiedzieć "Myślę", "Jestem", lecz cytuje jakiegoś świętego lub mędrca. Zawstydza go źdźbło trawy lub rozkwitła róża. Te róże pod moim oknem nie odwołują się do róż poprzednich lub do lepszych; są na to, na co są; istnieją wraz z Bogiem dzisiaj. Dla nich czas nie istnieje. Po prostu jest to róża, jest doskonała w każdej chwili swego bytu. Zanim jeszcze rozpękł pączek liścia, już całe życie w nim działa; i w pełnym rozkwitłym krzewie nie ma więcej życia; w bezlistnym korzeniu nie ma go mniej. Natura jej jest zadowolona i ona zadowala naturę w tej samej mierze w każdej chwili. Ale człowiek odsuwa się w przyszłość lub przypomina sobie, nie żyje w teraźniejszości, ale z odwróconym wstecz okiem obżałowuje przeszłość lub nie zwracając uwagi na bogactwa, które go otaczają, staje na palcach, aby przewidzieć przyszłość. Nie może jednak być szczęśliwy i mocny, póki nie zacznie żyć z naturą w teraźniejszości, ponad czasem.

 

To powinno być chyba jasne. A jednak patrz, jak silne umysły nie śmieją jeszcze słuchać Boga Samego, chyba że mówi frazeologią nie wiem już jakiego Dawida, Jeremiasza czy Pawła. Nie powinniśmy nigdy przywiązywać tak wielkiej ceny do kilku tekstów czy też do kilku żywotów. Jesteśmy podobni dzieciom, które powtarzają na pamięć sentencje babek i nauczycieli, a dorósłszy, sentencje ludzi talentów i charakteru, przypadkowo spotkanych, z trudem przypominając sobie dokładnie słowa przez nich mówione; potem zaś, gdy dochodzą do punktu widzenia, na którym stali autorzy owych powiedzeń, dochodzą i do zrozumienia słów i chętnie zgadzają się na porzucenie tych słów, bo każdej chwili umieją przy nadarzającej się sposobności używać słów tak samo dobrych. Jeżeli żyjemy prawdziwie, będziemy widzieć prawdziwie. Tak samo łatwo jest dla człowieka silnego być silnym, jak dla słabego słabym. Kiedy otrzymujemy nowy sposób spostrzegania, powinniśmy z zadowoleniem odciążyć pamięć z jej zebranych skarbów, jako ze starego śmiecia. Kiedy człowiek żyje z Bogiem, jego głos niech będzie wdzięczny, jak szmer strumyka lub szum łanu zboża.

 

A jednak ostatecznie najwyższa prawda w tym przedmiocie pozostaje nie wypowiedziana; prawdopodobnie nie może być wypowiedziana, bo wszystko, co mówimy, jest dalekim przypomnieniem intuicji. Myśl, za pomocą której mogę teraz zbliżyć się najwięcej do wypowiedzenia tej prawdy, jest taka. Kiedy dobro jest blisko ciebie, kiedy masz życie w sobie, to nie dzieje się to w sposób znany i zwykły; nie rozpoznasz śladów czyichkolwiek innych stóp; nie ujrzysz twarzy ludzkiej; nie posłyszysz żadnego imienia - sposób, myśl, dobro będą zupełnie obce i nowe. Przykład i doświadczenie będą wyłączone. Kierujesz się od człowieka, nie ku człowiekowi. Wszystkie osoby, które kiedykolwiek istniały, są zapomnianymi kapłanami tego zjawiska. Trwoga i nadzieja są obie poniżej tego. Nawet w nadziei jest coś niskiego. W godzinie wizji nie ma niczego, co mogłoby być nazwane wdzięcznością lub co by było właściwie radością. Dusza wzniesiona ponad uczucie widzi jednorodność i wieczną przyczynowość, spostrzega samoistność Prawdy i Prawa, i uspokaja się widząc, że wszystko idzie dobrze. Obszerne przestrzenie natury, Ocean Atlantycki, Południowy Ocean - długie przerwy czasu, lata, stulecia, nie mają żadnego znaczenia. To, co myślę i czuję, leży jako podkład pod każdym poprzednim stanem życia i okoliczności, tak jak jest podłożem mego obecnego stanu i tego, co się zwie życiem, i tego, co się zwie śmiercią.

 

Tylko życie bieżące ma wartość, nie to, że się żyło. Siła ustaje w chwili spoczynku; trwa w momencie przejścia od przeszłości do nowego stanu, w przerzucaniu się łukiem ponad przepaścią, w pędzie ku celowi. Świat nienawidzi tego jednego faktu, że dusza się ciągle staje; bo to na zawsze obniża przeszłość, obraca wszelkie bogactwo w ubóstwo, wszelką sławę we wstyd, bierze świętego za łotra, usuwa na bok zarówno Jezusa, jak Jego zdrajcę Judasza. Czemuż zatem prawimy o poleganiu na samych sobie? O ile dusza jest obecna, o tyle będzie moc, nie wierząca sobie, ale działająca. Mówić o zaufaniu to tylko nieudolny zewnętrzny sposób wysławiania się. Mówmy raczej o tym, co ufa, bo to działa i istnieje. Kto więcej jest posłuszny ode mnie, ten panuje nade mną, chociażby nie ruszył nawet palcem. Muszę kręcić się dokoła niego pod wpływem prawa grawitacji duchów. Wydaje się nam zwrotem retorycznym, kiedy mówimy o wyniosłej cnocie. Bo nie widzimy jeszcze, że cnota jest wyżyną, i że człowiek - jeden czy gromada ludzi, plastycznych i dających się przenikać zasadom - musi, naturalnym prawem, zawładnąć i ująć wszystkie miasta, narody, królów, bogaczów, poetów, co nie są takimi jak oni.

 

Ostatecznym faktem, który osiągamy szybko tak w tym, jak w każdym innym przedmiocie, jest roztopienie się wszystkiego w wiecznie szczęśliwym Jednym. Samo istnienie jest atrybutem Najwyższej Przyczyny i ono określa ilość dobra zależnie od stopnia, w jakim wejdzie we wszystko.
Gdy jakaś potrawa nam nie smakowała kiedyś, to nie jest dowodem, by i nadal musiała nie smakować. Żołądek kie niższe formy. Wszystkie rzeczy są w tym stopniu rzeczywiste, w jakim zawierają cnotę. Przemysł, gospodarstwo, polowanie, połów wielorybów, wojna, wymowa, osobista waga są czymś i żądają mego szacunku, jako przykłady jej obecności i pośredniego działania. Widzę, że to samo prawo działa w naturze tak dla zachowania, jak dla rozrostu. Siła jest w naturze istotną miarą słuszności. Natura nie znosi, aby w jej królestwach zostało coś takiego, co nie może sobie samo dać rady. Powstanie i dojrzewanie planety, jej równowaga i orbita, drzewo, odgięte silnym wiatrem, powracające do zasadniczej postawy, żywotne zasoby każdego zwierzęcia i rośliny, są przejawami wystarczającej sobie, a zatem ufnej w siebie duszy.

 

Tak wszystko skupia się w jednym punkcie - nie włóczmy się, siedźmy w domu, mając po temu przyczynę. Wprawiajmy w osłupienie i zdziwienie natrętną zgraję ludzi, książek, instytucji przez proste oświadczenie o boskim fakcie. Każ nachodźcom zdjąć chodaki z nóg, bo oto Bóg jest wewnątrz. Niech osądzi ich nasza prostota, a nasz posłuch w stosunku do naszego własnego prawa niech wykaże ubóstwo natury i losu w porównaniu z naszymi wrodzonymi bogactwami.

 

Ale teraz jesteśmy motłochem. Człowiek nie czuje głębokiego szacunku dla człowieczeństwa, ani też geniusz jego nie otrzymuje napomnienia, by bawił w domu i starał się połączyć z wewnętrznym oceanem, lecz udaje się za granicę, aby błagać o kubek wody z dzbanów innych ludzi. Musimy iść samotni. Lubię milczący kościół, zanim się zacznie nabożeństwo, lubię to więcej niż jakiekolwiek kazanie. Jak dalekie, jak chłodne, jak czyste wyglądają wtedy osoby, każda okrążona jakimś miejscem świętym, sanktuarium! Tak siedźmy zawsze. Czemuż mamy przejmować błędy naszego przyjaciela, żony, ojca, dziecka, ponieważ zasiadają wokół naszego ogniska lub iż posiadają - jak się to mówi - tę samą krew? Wszyscy ludzie mają moją krew i ja mam krew ich wszystkich. I nie mam zamiaru dlatego oto przyswajać sobie ich kaprysów i głupstw, nawet choćby z zachowaniem uczucia wstydu za to. Ale odosobnienie się twoje nie może być mechaniczne, lecz duchowe, to jest musi być wzniesieniem się. Czasem zdaje się, że cały świat umówił się, aby dręczyć cię pełnymi przesady drobiazgami. Przyjaciel, klient, dziecko, choroba i trwoga, niedostatek i miłosierdzie, wszystko to puka równocześnie do drzwi twej pracowni i woła: "Wyjdź ku nam". Ale ty zachowaj spokój; nie wychodź w ich zamęt. Tę moc, którą ludzie posiadają, aby mnie nudzić, tę moc ja sam im daję przez słabostkową moją ciekawość. Nikt nie może podejść. Do mnie inaczej, jak tylko przez mój akt. "Co kochamy, to mamy, ale przez pożądanie rabujemy sobie samym miłość".

 

Jeżeli nie możemy podnieść się od razu do świętości posłuszeństwa i wiary, to przynajmniej opierajmy się naszym pokusom; wejdźmy w stan wojenny, zbudźmy Tora i Wodana, odwagę i stałość w naszych saksońskich piersiach. To można zrobić w naszych gładkich czasach przez mówienie prawdy. Powstrzymaj kłamliwą gościnność i kłamliwe uczucie.

 

Przestań żyć dla oczekiwań tych zawiedzionych i zawodzących ludzi, z którymi przestajesz. Powiedz im: ojcze, matko, żono, bracie, przyjacielu, żyłem z wami dotąd według waszych pozorów. Od tej chwili należę do prawdy. Niech się stanie wam wiadome, że od tej chwili nie słucham żadnego prawa niższego od prawa wiecznego. Nie chcę mieć żadnych umów, lecz bliskość stosunków. Będę się starał wyżywić rodziców, utrzymywać moją rodzinę, być czystym mężem jednej żony, ale te stosunki muszę wypełniać w sposób nowy i nie mając wzorów. Odwołuję się od waszych obyczajów. Muszę być samym sobą. Nie mogę przełamywać się dłużej dla was ani was przełamywać: Jeżeli możecie kochać mnie za to, czym jestem, będziemy tym szczęśliwsi. Jeżeli nie możecie, to i tak będę się starał zasługiwać na to, abyście mnie pokochali. Nie chcę skrywać mych upodobań i niechęci. Chcę tak zaufać, że to, co jest głębokie, jest święte, iż będę czynił w obliczu słońca i księżyca z pełną mocą to, cokolwiek mnie wewnętrznie cieszy i co mi serce wyznacza. Jeżeli jesteś szlachetny, chcę cię kochać; jeżeli nie jesteś szlachetny, nie chcę ranić ani ciebie, ani siebie obłudnym uznaniem. Jeżeli jesteś prawdziwy, ale nie tą samą prawdą co moja, przebywaj ze swymi towarzyszami; ja poszukam sobie swoich. Nie czynię tego samolubnie, lecz pokornie i poważnie. Życie w prawdzie leży zarówno w twoim, jak w moim interesie - w interesie wszystkich ludzi, bez względu na to, jak długo przebywaliśmy w kłamstwach. Brzmi to szorstko dzisiaj? Wkrótce pokochamy: ty to, co dyktuje ci twoja natura, ja to, co moja, i jeżeli pójdziemy za prawdą, wyprowadzi nas ona w końcu bezpiecznie. Ale w ten sposób sprawiasz przykrość przyjaciołom. Tak, lecz nie mogę sprzedawać mojej wolności i siły, aby uratować drażliwość przyjaciół. Poza tym, każdy ma chwilę rozumu, kiedy popatrzy w krainę bezwzględnej prawdy; wtedy usprawiedliwi mnie i uczyni to samo, co ja zrobiłem.

 

Przeciętni ludzie myślą, że odrzucenie przeciętnych norm jest odrzuceniem wszelkich norm, że jest czystą antynomią; a zuchwały sensualista użyje imienia filozofii, aby pozłocić swe zbrodnie. Ale prawo sumienia trwa. Są dwa konfesjonały - w jednym z nich musimy się spowiadać. Można spełnić całkowity zakres obowiązków, wypłacając się w sposób albo bezpośredni, albo pośredni. Możesz rozważyć, czy w pełni wykonałeś swoje zobowiązania wobec ojca, matki, krewnego, sąsiada, gminy, kota i psa; zastanowić się, czy cokolwiek z nich może ci czynić wyrzuty. Ale mogę także zaniechać tej zewnętrznej, sformalizowanej normy i dać sobie sam rozgrzeszenie. Mam moje własne surowe żądania i zamknięte koło. Ono to odmawia imienia obowiązku rozmaitym posługom, które są zwane obowiązkami. Lecz jeżeli mogę wypełnić jego wymagania, pozwala mi ono nie dbać o przyjęty powszechnie kodeks. Jeżeli ktoś wyobraża sobie, że to prawo luźno tylko wiąże, niech się podda jego rozkazom na jeden dzień.

 

I rzeczywiście żąda ono pewnej boskości w tym, kto odrzucił pospolite motywy ludzkości i odważył się wierzyć sobie samemu jako kierownikowi pracy. Niech będzie mocne jego serce, wierną jego wola, jasnym jego wzrok, aby mógł naprawdę być sobie nauką, społeczeństwem, prawem, aby każdy zwykły zamiar miał wobec niego tę samą moc, co żelazna konieczność wobec innych!

 

Jeżeli ktoś rozważa obecne aspekty tego, co się nazywa w szczególności "towarzystwem", zobaczy niewątpliwie konieczność tej etyki. Ścięgna i serce zdają się być wyrwane z człowieka i staliśmy się tchórzliwymi i złośliwymi mazgajami. Boimy się prawdy, boimy się losu, śmierci, boimy się jedni drugich. Wiek nasz nie wydaje wielkich i doskonałych postaci. Potrzebujemy mężów i kobiet, którzy by odnowili życie i nasz stan społeczny, ale widzimy, że przeważna ilość natur jest niezdolna do wywiązania się z zobowiązań, nie umie zaspokoić swoich własnych potrzeb, ma ambicje przekraczające o wiele ich siły rzeczywiste, szuka podpory i żebrze nieustannie dzień i noc. Nasze gospodarstwo domowe to jałmużna, nasze sztuki, nasz zawód, nasze małżeństwo, nasza religia - wszystkiego tego nie wybraliśmy sami, ale wybrało za nas towarzystwo. Jesteśmy oficerami od salonu. Unikamy zaciekłej walki z losem, z której rodzi się siła.

 

Nasza młodzież, jeżeli komu z niej nie powiedzie się pierwsze przedsięwzięcie, traci od razu odwagę. Jeżeli młody kupiec dozna niepowodzenia, ludzie mówią, że jest zrujnowany. Jeżeli jakiś bardzo subtelny talent studiuje w jednym z naszych kolegiów, a nie dostanie urzędu w mieście lub na przedmieściu Bostonu czy Nowego Jorku w ciągu roku po skończeniu studiów, wydaje się jemu i jego przyjaciołom, że jest uprawniony do tracenia odwagi i do skarg przez całą pozostałą resztę swego życia. Mocny wyrostek z New Hampshire czy z Vermont, który po kolei próbuje różnych zawodów, prowadzi zaprzęg wołów, uprawia ziemię jako farmer, wędruje jako kramarz, prowadzi szkółkę, wygłasza kazania, wydaje dziennik, dostaje się do parlamentu, nabywa obywatelstwo miejskie i tak dalej w miarę lat, a zawsze jak kot pada na nogi, jest wart całej setki takich miejskich lalek. Kroczy w równej linii ze swymi dniami i nie czuje wstydu, iż "nie studiuje zawodowo", bo nie odkłada on życia, ale już żyje. Ma szansę nie jedną, ale sto szans. Niech jakiś stoik otworzy źródła siły człowieka - niech powie ludziom, że nie są pochyloną wierzbą, lecz że mają i muszą trwać prosto, że w miarę ćwiczenia się w ufności dla samych siebie ujawnią się nowe siły; że człowiek jest słowem, które stało się ciałem, zrodzonym, aby siać zbawienie narodom, że powinien się wstydzić litości ze strony obcych i że w owej chwili, gdy zacznie działać z siebie, wyrzucając przez okno prawa, książki, bałwochwalstwo i zwyczaje, my prze-stajemy litować się nad nim, przeciwnie, jesteśmy dlań wdzięczni i czcimy go - taki nauczyciel przywróci życiu człowieka blask i uczyni imię swoje drogim dla całej historii.

 

Łatwo spostrzec, że większe poleganie na sobie samym musi wywołać przewrót we wszystkich działaniach i stosunkach ludzi, w ich religii, ich wychowaniu, w ich dążeniach i sposobach życia, ich stowarzyszaniu się i ich własności, w ich spekulatywnych poglądach.

 

1. Na jakież to modlitwy ludzie sobie pozwalają! To, co nazywają nabożeństwem, nie jest ani męskim, ani dzielnym. Modlitwa rozgląda się naokoło i prosi, aby przez jakąś obcą cnotę przyszedł jakiś obcy dodatek, i zatraca siebie samą w nieskończonych labiryntach naturalnego i nadnaturalnego pierwiastka oraz pośrednictwa i cudu. Modlitwa - to kontemplacja faktów życia z najwyższego punktu widzenia. Jest to monolog duszy patrzącej i radującej się. Jest to duch Boży ogłaszający, że jego dzieła są dobre. Ale modlitwa jako środek do osiągnięcia osobistego celu jest pospolitością i kradzieżą. Ona bowiem przypuszcza dualizm, a nie jedność, w naturze i sumieniu. Z chwilą gdy człowiek jest jednością z Bogiem, nie będzie prosił. Zobaczy wtedy modlitwę w każdej czynności. Modlitwa rolnika, gdy klęka w polu w czasie plewienia, modlitwa wioślarza, który się pochyla, gdy uderza wiosłem, są prawdziwymi modlitwami, słyszanymi poprzez naturę, choć dla małych celów. Caratach, w "Bonduce" Fletchera, wezwany, aby zbadał zamysł boga Audate, odpowiada:

 

W naszych wysiłkach jego myśl ukryta leży

 

- Najlepsze nasze bogi są to zalety nasze.

 

Inny rodzaj fałszywych modlitw stanowią nasze żale. Niezadowolenie jest brakiem polegania na sobie; jest to słabość woli. Obżałowuj klęski, jeżeli możesz przez to pomóc cierpiącemu; jeżeli nie możesz, trwaj przy swoim dziele, a już zło zaczyna ulegać naprawie. Nasze współczucie jest tak samo niską rzeczą. Przychodzimy do ludzi płaczących niemądrze, siadamy przy nich i płaczemy do towarzystwa, zamiast udzielać im prawdy i zdrowia szorstkimi elektrycznymi wstrząsami, doprowadzając ich w ten sposób z powrotem do łączności z własnym rozumem. Tajemnica powodzenia to radość, która jest w naszym ręku. Wiecznie miły bogom i ludziom jest człowiek o zdolności samopomocy. Dla niego wszystkie drzwi stoją otworem - jego wszystkie języki witają, wszystkie zaszczyty wieńczą, wszystkie oczy idą za nim z pożądaniem. Nasza miłość wychodzi ku niemu i ściska go, gdyż on jej nie potrzebował. Zapobiegliwie i usprawiedliwiając się, okrywamy go pieszczotami i chwałą, ponieważ trzymał się własnej drogi i gardził naszym nieuznaniem. Bogowie kochają go, ponieważ go ludzie nienawidzili. "Do śmiertelnika wytrwałego" - powiedział Zoroaster - "błogosławieni Nieśmiertelni zdążają szybko".

 

Jak modlitwy ludzkie bywają chorobą woli, tak wierzenia ludzkie bywają chorobą intelektu. Mówią, jak owi niemądrzy Izraelici: "Niech Bóg nie mówi do nas, bo snadź pomrzemy. Mów ty, niech mówi z nami jaki człowiek, a my go będziemy słuchać". Zewsząd doznaję przeszkód w znalezieniu Boga w moim bracie, bo zamknął drzwi własnej świątyni i powtarza jedynie baśnie o Bogu brata swego lub brata swego brata. Każdy ludzki umysł jest nową klasą. Jeżeli się okaże umysłem o niezwykłej działalności i sile, Locke'em, Lavoisierem, Huttonem, Benthamem, Fourierem, narzuca swoją klasę innym i oto nowy system! Jego zdolność zadowalania jest w prostym stosunku do głębi myśli, i tym samym do liczby przedmiotów, których dotyka i które wnosi w krąg dostępny uczniowi. Głównie jednak widać to w wierzeniach i Kościołach, które są tak samo klasami jakiegoś potężnego umysłu, działającego na żywiołową myśl obowiązku i stosunku człowieka do Najwyższego. Takim jest kalwinizm, kwakierstwo, swedenborgianizm. Uczeń doświadcza tej samej przyjemności w poddawaniu wszystkiego nowej terminologii, jak dziewczynka, która właśnie nauczyła się botaniki, widzi za jej pomocą nową ziemię i nowe pory roku. Zdarza się nawet czasem, że uczeń spostrzeże, iż wzmogła się jego siła intelektualna przez badanie umysłu swego mistrza. Ale we wszystkich duszach niezrównoważonych klasyfikacja staje się bożyszczem, uchodzi za cel, a nie za szybko wyczerpujący się środek, tak iż ściany systemu zlewają się w ich oczach na odległym horyzoncie ze ścianami wszechświata; światła niebieskie zdają się im zawieszone na łuku, który zbudował ich mistrz. Nie mogą sobie wyobrazić, że ktoś obcy może mieć prawo do widzenia, że jest zdolny do widzenia: "W jakiś sposób musiał on skraść światło od nas". Nie spostrzegają, że światło, nie ujęte w system, nie dające się poskromić, przebija się do każdej celi, nawet do ich celi. Niech sobie tymczasem ćwierkają i nazywają je swoją własnością. Jeżeli są uczciwi i działają dobrze, niezadługo ich śliczna nowa zagroda stanie się za ciasna i za niska, pęknie, przechyli się, zgnije i zniknie, a nieśmiertelne światło, w pełni młodości i wesela, o milionie kręgów, o milionie barw, zapromienieje nad wszechświatem, jak w pierwszy poranek.

 

2. Brak samokultury sprawia, że zabobon podróżowania, którego bożkami są Włochy, Anglia, Egipt, zachowuje swój urok nieprzeparty dla wszystkich wykształconych Amerykanów. Ci, którzy Anglię, Włochy, czy Grecję uczynili tak godnymi czci w wyobraźni ludzkiej, uczynili to właśnie przez przebywanie w nich tak stałe, jak oś ziemska. W godzinach męskości czujemy, że obowiązkiem naszym jest nasze miejsce. Dusza nie jest podróżnikiem; mędrzec siedzi w domu i kiedy jego potrzeby lub obowiązki odwołują go przy jakiejś sposobności z domu lub w obce kraje, on jednak jest w domu zawsze i daje poznać ludziom przez wyraz twarzy, że przychodzi jako misjonarz mądrości i cnoty i że odwiedza miasta i ludzi jak władca, a nie jak natręt i sługa.

 

Nie stawiam prostackich zarzutów opływaniu kuli ziemskiej dla celów sztuki, badań, dobroczynności, ale pod warunkiem, że człowiek założył sobie najpierw domostwo, a nie udaje się za granicę z nadzieją znalezienia czegoś większego niż to, co wie dotychczas. Podróżnik dla zabawy lub dla znalezienia czegoś, czego sam w sobie nie nosi, oddala się od siebie samego i starzeje się nawet w młodości między starymi rzeczami. W Tebach, w Palmirze, wola jego i umysł zestarzały się i rozsypały, tak jak owe miasta. Do ruin dołączył ruiny.

 

Podróżowanie to raj dla półgłówka. Pierwsze nasze podróże odkrywają nam równorzędność wartości miejsc. W domu marzę, że w Neapolu, że w Rzymie będę się mógł upoić pięknem i pozbędę się smutku. Pakuję kufer, ściskam przyjaciół, puszczam się na morze i wreszcie budzę się w Neapolu, i oto tam przy boku swoim zastaję ten sam posępny fakt, smutnego samego siebie, niepozbytego, identycznego, od którego uciekałem. Idę do Watykanu i do pałaców. Udaję, że upajam się widokami i refleksjami, ale nie jestem upojony. Mój olbrzym idzie za mną wszędzie, dokąd idę.

 

3. Ale mania podróżowania jest objawem głębszego niezdrowia, dotykającego całego intelektualnego działania. Intelekt to włóczęga, a nasz system wychowania podnieca jeszcze niepokój. Umysły nasze podróżują, kiedy nasze ciała są zmuszone przebywać w domu. Naśladujemy; a cóż jest naśladowanie, jeżeli nie wędrówka umysłu? Domy budujemy sobie w obcym guście; półki ozdabiamy obcymi ornamentami; nasze sądy, nasze zamiłowania, nasze zdolności opierają się, idą za Przeszłością i Odległością. Dusza stworzyła sztuki, gdziekolwiek one kwitły. We własnej duszy artysta szukał modelu. Było to zastosowanie jego własnej myśli do rzeczy, które trzeba było uwzględnić. I jakaż nam potrzeba naśladować model dorycki czy gotycki? Piękno, przystojność, wspaniałość myśli i zręczny jej wyraz są nam tak bliskie, jak każdemu innemu człowiekowi i jeżeli artysta amerykański zechce zbadać z nadzieją i miłością to właśnie, co ma zrobić, biorąc pod uwagę klimat, glebę, długość dnia, potrzeby ludności, zwyczaj i formę rządu, to stworzy dom, w którym wszystkie powyższe szczegóły znajdą swoje odpowiednie miejsce, a smak i uczucie będą również zadowolone.

 

Opieraj się na sobie, nie naśladuj nigdy. Twój własny talent możesz każdej chwili wykazać, wzbogacony o całą nagromadzoną siłę, nabytą przez uprawianie go przez całe życie; ale co do przejętego czyjegoś talentu, to posiadasz go tylko przypadkowo, połowicznie. Tego, co każdy może zrobić najlepiej, może go tylko sam Twórca nauczyć. Nikt nie wie, co to jest, ani nikt nie jest zdolny tego zrobić, aż osoba dana okazała to przed światem. Gdzież jest mistrz, który by nauczył był Szekspira? Gdzież jest mistrz, który by wykształcił był Franklina lub Waszyngtona, Bacona czy Newtona? Każdy wielki człowiek to unikat. Scypionizm Scypiona jest właśnie tą zaletą, której on nie mógł zapożyczyć. Żaden Szekspir nie powstanie przez studiowanie Szekspira. Czyń, co ci jest przydzielone czynić, a nie możesz się spodziewać za mało ani ważyć się na za małe rzeczy. Istnieje teraz oto dla ciebie wypowiedzenie się tak wspaniałe i mocne, jak to, co wyszło spod kolosalnego dłuta Fidiasza, kielni Egipcjan, pióra Mojżesza czy Dantego, ale różne od nich wszystkich. Bo nie jest możliwym, aby dusza ta wszechbogata, wszechwymowna, władająca tysiąckrotnym językiem, raczyła się powtarzać; lecz jeżeli możesz usłyszeć, co mówią ci patriarchowie, istotnie potrafisz im odpowiedzieć w tym samym tonie głosu; bo ucho i język są dwoma organami jednej natury. Przebywaj w prostych i szlachetnych okolicach twego życia, bądź posłuszny własnemu sercu, a odtworzysz wtedy znowu praświat.

 

4. Tak jak nasza Religia, nasze Wychowanie, nasza Sztuka patrzą na świat poza sobą, tak też czyni i nasz stan społeczeństwa, ale nikt się sam nie poprawia.

 

Społeczeństwo nigdy nie posuwa się naprzód. Cofa się po jednej stronie, w miarę jak zyskuje grunt po drugiej. Podlega ustawicznym zmianom; jest barbarzyńskie; jest kulturalne; jest chrześcijańskie; jest bogate; jest wykształcone naukowo; ale zmiana nie jest poprawą. Za każdą rzecz przezeń otrzymaną coś mu zostaje odjęte. Społeczeństwo nabywa nowe umiejętności, ale traci stare instynkty. Jakiż to kontrast między dobrze odzianym, umiejącym czytać, pisać i myśleć Amerykaninem, posiadaczem zegarka, ołówka i banknotu w kieszonce, a nagim Maorysem, którego własność stanowi maczuga, włócznia, mata i dwudziesta część wspólnej nie rozgrodzonej szopy do spania! Ale porównaj zdrowie tych dwóch ludzi, a zobaczysz, że biały człowiek stracił swoją pierwotną siłę. Jeżeli podróżnicy mówią prawdę, dzikiego można ugodzić szerokim toporem, a w dzień, w dwa dni, ciało się zrośnie i ozdrowieje, jak gdyby cios padł na miękką smołę - ten sam cios posłałby białego człowieka do grobu.

 

Człowiek cywilizowany zbudował pojazd, ale stracił użytek nóg. Podpiera się na kulach, ale brak mu podpory muskułów. Ma doskonały genewski zegarek, ale nie posiada zdolności określania godziny przez słońce. Ma też przeciętny człowiek almanach morski z Greenwich, i pewny będąc informacji w razie potrzeby, nie rozpoznaje gwiazd na niebie. Nie zwraca uwagi na najdłuższy dzień w roku; porównania dnia z nocą również nie zna i cały jasny kalendarz roku nie ma w jego umyśle kompasu. Notatnik uszkadza mu pamięć, biblioteki przeładowują jego umysł, towarzystwo ubezpieczeniowe powiększa liczbę wypadków; a jest też jeszcze pytaniem, czy maszyny nie są dlań obciążeniem, czyśmy przez wysubtelnienie nie stracili przypadkiem pewnej dozy energii, a przez chrześcijaństwo, oszańcowane w formułach i instytucjach - pewnej krzepkości surowej cnoty. Bo każdy stoik był stoikiem; ale w chrześcijaństwie gdzież jest chrześcijanin?

 

W normach moralnych nie istnieją tak samo odskoki, jak nie ma ich w normach wielkości i objętości. Ludzie dzisiejsi nie są więksi, niż byli kiedykolwiek dawniej. Szczególną równość można zauważyć między wielkimi ludźmi pierwszych i ostatnich wieków i cała wiedza, sztuka, religia i filozofia dziewiętnastego wieku nie potrafi wychować ludzi większych niż bohaterowie Plutarcha sprzed dwudziestu trzech czy czterech stuleci. Nie w czasie czyni ludzkość postępy. Focjon, Sokrates, Anaksagoras, Diogenes to ludzie wielcy, ale nie pozostawiają po sobie klasy. Kto naprawdę do ich klasy należy, ten nie będzie nazwany ich imieniem, ale będzie sobą samym i w swojej kolei założycielem sekty. Sztuki i wynalazki każdego okresu są tylko jego strojem zewnętrznym i nie dają ludziom siły. Szkody z ulepszonej maszynerii mogą zrównoważyć dobro z niej płynące. Hudson i Bering dokonali tak wiele w swych łódkach rybackich, że zadziwili Parryego i Franklina, których wyekwipowanie wyczerpało wszystkie pomoce wiedzy i sztuki. Galileusz zwykłą lornetą odkrył wspanialszą serię niebieskich zjawisk niż ktokolwiek inny od jego czasu. Kolumb znalazł nowy świat na statku nie mającym górnego pokładu. Ciekawym jest patrzeć na stale powtarzające się zużycie i zanikanie środków i maszynerii, które wprowadzono z rozgłosem wielkim przed kilku laty czy kilku wiekami. Wielki geniusz powraca do istotnego człowieka. Zaliczaliśmy ulepszenia w sztuce wojennej między triumfy wiedzy, a jednak Napoleon zdobył Europę prostym biwakiem, który był w swej treści cofnięciem się do nagiego męstwa, odciążając go ze wszelkiej pomocy. Cesarz - mówi Las Cases - uważał za niemożliwe stworzenie doskonałej armii "bez usunięcia naszej broni, magazynów, intendentur i taborów, aż do chwili, gdy naśladując rzymski zwyczaj, żołnierz dostawał swoją porcję zboża, mełł ją w ręcznym młynku i wypiekał sobie sam chleb".

 

Społeczeństwo jest falą. Fala porusza się naprzód, ale woda, która nią jest, nie czyni tego. Ta sama cząsteczka nie wznosi się z zagłębienia na szczyt. Jej jedność jest tylko zewnętrznym zjawiskiem. Jednostki, które tworzą dzisiaj naród, umierają w następnym roku i z nimi kona ich doświadczenie.

 

I dlatego oparcie się na własności, zawierające w sobie oparcie się na rządach, które własność ochraniają, jest brakiem opierania się na samym sobie. Ludzie tak długo patrzyli na rzeczy poza nimi będące, że doszli do szanowania religijnych, uczonych i obywatelskich instytucji jako osłon własności, i ganią ataki na nie, ponieważ odczuwają je jako ataki na własność. Mierzą wzajemny swój szacunek tym, co każdy posiada, a nie tym, czym każdy jest. Ale człowiek kulturalny zaczyna się wstydzić swej własności z powodu nowego szacunku dla swej natury. Nienawidzi zaś szczególnie tego, co posiada, jeżeli spostrzeże, że jest to coś przypadkowego, przyszło doń dziedzictwem, darem, zbrodnią; wtedy czuje, że to nie jest posiadanie; nie należy to do niego, nie zapuściło w nim korzeni i jedynie dlatego leży w tym samym miejscu, iż nie zabiera go żadna rewolucja ani żaden rozbójnik. Ale to, czym człowiek jest, nabywa z konieczności, a to, co nabywa, jest własnością żywą, która nie czeka na skinienie władców tłumu, rewolucji, ognia, burzy czy bankructwa, ale ustawicznie odnawia się z każdym oddechem człowieka.

 

"Twoim dziełem czyli posagiem życia" - powiedział kalif Ali - "jest szukanie samego siebie; dlatego osiągnij spokój szukaniem siebie". Nasza zależność od tych obcych dóbr prowadzi nas do niewolniczego szacunku dla liczb. Polityczne partie spotykają się w licznych zgromadzeniach; im większe zebranie, im częściej słychać nowy hałas zapowiedzi: Deputowani z Essex! Demokraci z New Hampshire! Whigowie z Maine! - tym silniejszy czuje się młody patriota, silniejszy niż przedtem o nowy tysiąc ramion i oczu. W podobny sposób reformatorzy zwołują zgromadzenie, głosują i uchwalają w tłumie. O przyjaciele! Nie w ten sposób Bóg będzie raczył wejść i zamieszkać w nas, ale w sposób wprost przeciwny! Tylko wtedy, kiedy człowiek odrzuci wszelką pomoc obcą i stoi sam, widzę, że jest silny i że zwycięży. Osłabia go każdy rekrut, przystający pod jego chorągiew. Czyż jeden człowiek nie jest lepszy od całego miasta? Nie żądaj niczego od ludzi i wśród nieskończonej przemiany ty, jedyny mocny filar, natychmiast okażesz się tym, który podtrzymuje całe swe otoczenie. Ten, kto wie, iż siła jest wrodzona, że jest słaby, ponieważ szukał dobra poza sobą i spostrzegłszy to bez wahania cofa się ku swej myśli, ten natychmiast zyskuje moc wyprostowania się i stanie ze wzniesioną głową, rozkazuje swym członkom, dokonywa cudów; tak właśnie, jak człowiek, który stoi na nogach, jest silniejszy od człowieka stojącego na głowie.

 

Tak odnoś się do wszystkiego, co się nazywa Fortuną. Wielu podejmuje z nią grę i zyskuje wszystko - i traci wszystko, zależnie, jak się toczy jej koło. Ale porzuć te zyski jako nieprawne i zadawaj się tylko z Przyczyną i Skutkiem, kanclerzami Boga. Przez Wolę działaj i zdobywaj, a ująłeś w łańcuch koło Szczęścia, i będziesz siedział potem w spokoju bez lęku o jego obroty. Polityczne zwycięstwo, wzrost stopy procentowej, wyzdrowienie bliskiej ci chorej osoby, powrót nieobecnego przyjaciela, lub jakieś inne przyjemne zdarzenie, podnosi twego ducha i myślisz, że oto idą dla ciebie dni dobre. Nie wierz temu. Nic nie może przynieść ci spokoju prócz ciebie samego. Nic nie może przynieść ci spokoju oprócz jedynie zwycięstwa zasad.

 

 

 

 

źródło: http://przewodnikduchowy.pl/nauczyciele/ralph-waldo-emerson-poleganie.php

 

-GluX

GluX

Odchudzanie – jak nie zrobić sobie krzywdy.

 

 

                W tym wpisie chciałbym wam przedstawić to co powinniście wiedzieć nt. odchudzania, ale tylko i wyłącznie tak aby nie zrobić sobie kuku. Niestety przychodzi wiosna i ogromna ilość samców będzie musiała się pokazać w krótkich koszulkach oraz spodenkach. Do motywacji zapewne zalicza się świadomość tego, że znowu latem będąc grubym poci się bardziej, męczy się szybciej. Życie jest trudniejsze. Bycie w formie to luksus najprostszych rzeczy – wchodzenie po schodach, wysiadanie z auta, spacer i siedzenie w upale.

 

Po krótce przedstawię najczęstsze błędy jakie popełniają ludzie, którzy chcą się zabrać za coś, co wymaga jednak wiedzy, doświadczenia oraz wsparcia technologicznego – badania naukowców, rozumienie działań hormonów.

 

1.      5-6 posiłków dziennie


Niestety, wszyscy myślą, że jedzenie większej ilości posiłków, w mniejszych ilościach sprowadzi ich do wymarzonej sylwetki. I słusznie, jest to prawda. Niestety cena jaką będą musieli zapłacić za to jest straszna. Jest to upośledzenie systemu działań dwóch przeciwstawnych hormonów – leptyna-grelina – odpowiadające za poczucie najedzenia oraz głodu. Jedząc 5 posiłków nie odczuwamy głodu, a wiec nasza grelina nie wydziela się, a nasza leptyna jest cały czas na wysokim poziomie. W efekcie dostajemy leptynooporność – mamy problem z najedzeniem się – w efekcie naturalnie będziemy jeść więcej niż potrzebujemy, a tutaj już malutki krok do nadwagi. Moja naprawa tego systemu trwała 1,5 roku – przypomnę Ci, że jeszcze mam młody organizm. Jak by to miało miejsce u osoby dojrzalszej czy kobiety? Ile zabrałaby naprawa tego? Czy w ogóle byłaby możliwa w każdy przypadku?

Więc jeśli chcemy zredukować tkankę tłuszczową, 2-3 posiłki moim zdaniem są najbardziej optymalne. Jemy wtedy kiedy jesteśmy głodni i nie jemy na zagarek.


2.     Niecierpliwi


Gdy już podejmiemy decyzję o schudnięciu, chcemy automatycznych efektów. Schudnąć jak najwięcej w jak najszybszym czasie. Niestety prawda jest taka, że każda redukcja tkanki tłuszczowej(z wyłączeniem ludzi otyłych) jest swoistym niszczeniem metabolicznym. Najlepsze efekty zdrowotne uzyskuje się na umiarkowanej redukcji – optymalna prędkość to 1% masy ciała na tydzień. Oczywiście na początku utrata 4kg w ciągu tygodnia jest czymś normalnym, ale to tylko utrata wody z ciała oraz przeczyszczenie jelit. W pierwszych tygodniach mało się gubi samej tkanki tłuszczowej. Co ciekawe, wielu klientów to oburza. Nie dziwi mnie to już, nawet nie zaczynam takie współpracy, bo po co? On wyda pieniądze na wszystko – dietę, suplementy, mnie i dostanie brak efektów – ja dostanę klienta, który mnie będzie obgadywał w swoim towarzystwie, że się nie znam. Nie ma co się zmuszać i szmacić – i dotyczy to obu stron – osoby pragnącej schudnąć oraz dietetyków/trenerów personalnych.


3.      Nie potrafiący utrzymać diety.


Jedna sprawa to kwestia tego, że osoby często mają za dużo restrykcję kaloryczną(np. 1000kcal). Druga sprawa, że taką dietę jest trudno utrzymać. Kwestia czasu kiedy dopadniemy się do słodyczy, pizzy, fast foodu itp. Trzecia – to są teksty w cyklu „no ale jak kawusia bez cukru?” „Ja tak bardzo lubię ciasta i cukierki” „No ale piwko w piątek to ja muszę wypić przecież, bo mi się należy”. Frajerstwo, po prostu.



4.      Jeśli masz problemy zdrowotne to idź do specjalisty.


Pamiętaj, że dobry dietetyk to min. miesiąc czekania, choć to nie reguła. Ale niestety do zwykłego, pierwszego lepszego dowiemy się, że:
-tłuszcze nasycone wywołują zawały
-chleb jest zdrowiutki
-częste jedzenie nabiału jest zdrowe

Niestety, jeśli ma się choroby, szczególnie te przewlekłe i nieuleczalne – kwestia doboru specjalisty najwyższych lotów powinna być priorytetem. Jak nie wiesz kogo wybrać to pisz na priv, polecę Ci osoby które znają się.

Również jeśli chodzi o dobór trenera personalnego. Licz się z jedną rzeczą – jeśli Twój specjalista nie wygląda na okaz zdrowia to nie wybieraj go. Wiesz czemu? Bo jak jego zalecenia mają się do niego samego? Co z niego za praktyk. Druga sprawa, jeśli pójdziesz to kulturysty z dużym stażem – to mimowolnie będziesz dążył do sylwetki porównywalnej do niego. Będziesz duży i umięśniony, pójdzie do trójboisty – będziesz silny i zapewne troszkę większy tłuszczyk. Pójdziesz do crossfitowca – to będziesz wyglądać jak on. Każdy specjalista wie, że jego najważniejszy klient to on sam i mimowolnie jego klienci będą często dążyć do podobnej sylwetki co on.

5.    Nie jedzą tłuszczy.

Wciąż za dużo osób myśli, że wykluczając tłuste rzeczy z jadłospisu. Każdy produkt FIT dzisiaj jest reklamowany jako o obniżonej zawartości tłuszczu. W przypadku nabiału to strzał w kolano, bo tłuszcz został zastąpiony zapewne jakimś chemicznym ścierwem. Dlatego u dużej ilości osób podczas redukcji nie ma już kompletnie miejsca na seks oraz udane stosunki seksualne. Libido nie istnieje. Dobrze przeprowadzona redukcja u zdrowej osoby z nadwagą powinna finalnie zbudować człowieka z wyższym testosteronem niż na początku. Mi się to udaje właśnie dzięki temu, że wiem jakie tłuszcze dawać i w jakich proporcjach. Powiem tylko, że 1g/kg ciała to absolutne minimum dla osoby zdrowej.


  6.       Zaczynają biegać, żeby schudnąć.

Nie jestem zwolennikiem biegania i w ogóle cardio. Fakt, ma ono swoiste zalety, ale są znacznie lepsze sposoby na to żeby podkręcić metabolizm – siłownia, crossfit, interwały. Odpowiednio dobrany trening będzie morderczy dla osoby, ale również piekielnie skuteczny i zdrowy. No chyba, że ktoś chce mieć sylwetkę jak 99% biegaczy, to nie zabronię mu tego. Ale jeśli celujemy w fajną sylwetkę (u facet tzw. V z fajnymi ramionami czy u kobiet zachowanie biustu i schudniecie z tyłka i brzucha) to nic nie zastąpi treningu siłowego angażującego odpowiednie partie mięśni, w specyficzny sposób. Bieganie sprawia jedynie, że jest się lepszym w bieganiu.

 

PODSUMOWANIE:

Podsumowując, chciałbym żebyś zapamiętał jedną rzecz z tego wszystkiego. Chudnięcie to jak przeprawa przez las 30km w garniturze kiedy zepsuł Ci się samochód, aby na koniec dnia, o 21:00 w zamku być umówionym na bal – możesz się gubić, wtedy musisz skorzystać w przewodnika (dietetyk, trener), nie możesz biec bo się spocisz(być nie cierpliwym), jak chcesz wejść w spoconej koszul na imprezę? Nie możesz też iść za wolno(robienie sobie przerw), bo nie zdążysz. Nie możesz się zatrzymywać, zawracać(np. podjadanie) bo nie dojdziesz nigdy na bal.


Pamiętaj, że życie również się toczy po tym jak schudniesz. Najważniejsze rzeczy o których musisz pamiętać to:
-W jakiej formie skończysz redukcje
-Czy skończysz redukcję
-Jak wysoką cenę przyjdzie Ci zapłacić aby schudnąć (wyrzeczenia, czas poświęcony na gotowanie i prowadzenie treningów, cena specjalisty czy suplementów)

 

- GluX

GluX

 

 

Wpis zachęcający do refleksji:

 

 

Cytuj

SPORT W POLSCE I W STANACH ZJEDNOCZONYCH, CZYLI JAK TO JEST Z TYMI STERYDAMI I AFROAMERYKANAMI

Pewien mądry człowiek powiedział kiedyś, że najgorsza rzecz niezwiązana z utratą krwi i pobytem w szpitalu która może się człowiekowi przydarzyć, to wyjście do centrum handlowego w celu kupna nowych jeansow.
Do tej pory popierałem to nie tylko całym sercem, ale również nogami i tyłkiem, na które znalezienie dopasowanych spodnie jest mniej prawdopodobne, niż wpadnięcie w przebieralni na Jessice Albe która zaproponuje, że pomoże wam je ubrać..albo i zdjąć..zębami. Muszę jednak zmienić zdanie.


W Polsce pracowałem z ekstraklasowym zespołem i zawodnikami z tego szczebla rozgrywek z wielu dyscyplin sportowych. Obecnie mam przyjemność obserwować i pracować na co dzień w USA z zawodnikami NFL, graczami biorącymi udział w drafcie (próbującymi dostać się do ligi) oraz zawodnikami na poziomie Uniwersyteckim. Zajmijmy się tylko tymi ostatnimi.
Gdy mówię moim rodakom, jaka przepaść dzieli sportowców w USA i w Polsce pod względem fizycznym, odpowiedź prawie zawsze brzmi tak samo: "Biorą sterydy" albo "Bo oni są czarni". Nie, wy biedni, smutni, pogrążeni w kompleksach i swoich strefach komfortu ignoranci! Prawda jest inna:

 

OD DZIECKA

Rodzice uprawiających sport dzieci nieprzerwanie szukają sposobu, jak mogą pomóc swojemu potomkowi zniwelować ryzyko kontuzji, wejść na wyższy poziom i przegonić rówieśników. Odwiedzają więc różne ośrodki sportowe oraz szkoły i rozmawiają, rozmawiają i jeszcze raz rozmawiają. Dlatego nikt z nich nie powie: "Synu, nie możesz robić przysiadów, bo jesteś za młody, ale idź poskakać z drzewa, co o wiele bardziej obciąża Twoje stawy, bo to bezpieczniejsze", jak to się dzieję w nadwiślańskich domach. W pewnej Polskiej ekstraklasowej drużynie, zawodniczki w wieku 20+ NIGDY nie robiły przysiadów. Z kolei ich rówieśniczki zza oceanu robią to już od kilku lat.

 

AMBICJE

Przeciętny dzień Polskiego zawodowego sportowce wygląda tak:
Pobudka "skoro świt" , bo o 9. Trening. Koniec. Czasem zdarza się, że popołudniu odbywa się drugi trening. W ciągu dnia można usłyszeć średnio 10 razy z jego ust, że jest tak strasznie zmęczony/na
Przeciętny dzień sportowca na uniwersytecie :
Pobudka 5 rano. Siłownia. Kilka godzin zajęć szkolnych. Drugi trening. Kolacja. Wyjście z kolegami z drużyny, żeby jeszcze trochę potrenować na boisku. W ciągu dnia można usłyszeć średnio 10 razy z jego ust, że chce być najlepszy.
Polski zawodowy sportowiec traktuję trening jako zło konieczne, jak wyjście do pracy. Jego odpowiednik w czapce z daszkiem jak narzędzie, które pozwala mu być lepszym i spełnić marzenia.

 

NASTAWIENIE

Trener mówi do footbolisty, który w Polsce uchodziłby za najbardziej pracowitego "Widzę, jak trenujesz, widzę jakie masz nastawienie. Zawsze będziesz przeciętniakiem, nigdy nie będziesz dominował". Zawodnik przybija trenerowi piątkę i mówi: "Doceniam to. To jest motywacja".
Polski sportowiec słysząc takie słowa obraża się, przez cały sezon złorzeczy na trenera który mu/ jej to powiedział, a następnie każdym swoim poczynaniem próbuję zrobić na złość całemu sztabowi szkoleniowemu, nie zdając sobie sprawy, że jedyną osobą którą w tym momencie krzywdzie jest ona/on sam/a.

 

MOTYWACJA

Jedna z moich byłych zawodniczek chciała odbyć trening na siłowni w dzień meczu. Gdy pakowała rzeczy do torby, z ust jej koleżanek z drużyny można było usłyszeć: "Idziesz na siłownie? Po co? Daj spokój, pooglądaj lepiej z nami film".
Wczoraj z nieuwagi zjadłem przeterminowaną wołowinę, ale jak sobie to przypomnę to dopiero teraz chce mi się naprawdę wymiotować.
W USA na każdym kroku podkreślana jest konieczność dążenia do bycia lepszym. Dla siebie i dla swojej drużyny. Jeżeli wolisz oglądając film, niż doskonalić swoje umiejętności, zostaniesz nazwany zdrajcą, w męskich drużynach dziwką, oraz zasypany obelgami, że nie grasz dla swojej drużyny, tylko dla przeciwnika.

 

SPÓŹNIENIA I KARY

Mówiąc wprost, jeżeli podpadniesz w jakiś sposób, lepiej na wszelki wypadek pożegnaj się z rodziną. Nasz zespół podzielony jest na 4 grupy na siłowni. Dwóch graczy przyszło nie ze swoją grupą, dwóch spóźniło się o mniej niż minutę(nie żartuję). Doskonale wiedzieli, że czeka ich kara i w żaden sposób nawet nie próbowali protestować. Wiedzieli, że zawiedli drużynę i jest to jedyny sposób na rekompensatę. Przez godzinę robili 8 powtórzeń przysiadów z niezbyt lekką sztangą z przerwą 45s pomiędzy każda serią. Jeden wymiotował do wiadra, które przy nim stało, drugi wywrócił się idąc po wodę(miał tylko 45sekund, więc napić się nie zdążył)ale wytrwali do końca. Nawet najbardziej niesubordynowani zawodnicy nie odbyli tej kary więcej niż jeden raz, bo najzwyczajniej w świecie się jej boją, dlatego wolą nie podpadać.
W innej uczelni w której miałem okazję przebywać, zawodniczka za spóźnienie została posadzona na krześle na samym środku hali, a reszta jej koleżanek przez godzinę biegała. One wymiotowały, ona płakała.
Wróćmy do Polski.
W jednej z Polskich drużyn ekstraklasowych, w ramach kary za spóźnienie musisz przynieść kratę piwa. W innej zawodniczki są zobligowane do uiszczenia opłaty w wysokości mniej więcej wspomnianego wyżej napoju. Jednak pomimo notorycznych spóźnień, nigdy taka nie została wpłacona. Spóźnienia i brak subordynacji zdarzał się codziennie.

 

TRENING

Można by było pisać o tym książki, więc pokrótce - w Polsce przygotowaniem motorycznym zajmują się często osoby, które nie mają o tym pojęcia. Tak, fizjoterapeuci też nie mają o tym pojęcia. W USA na poziomie akademickim zajmują się tym profesjonaliści.
Nikt nie stoi na pieprzonym bosu, a wszyscy podnoszą cholernie ciężkie sztangi. Koniec.

To tylko wierzchołek góry lodowej. Większości Polskich sportowców jest leniwa, brakuje im ambicji, chęci podnoszenia swoich umiejętności i odwagi, by przyznać to przed samym sobą. Przez to większość ludzi bardziej lub mniej zaangażowanych w sport postrzega innych przez ich pryzmat. "On jest czarny dlatego podnosi 280kg w przysiadzie, a ja 40". Nie, on trenuje, a Ty oglądasz filmy. "On trenuję 3 razy dziennie, jest zbudowany jak gladiator i biega szybciej niż antylopa to na pewno jest na sterydach". Nie, po prostu nie jest leniwy, właściwie trenuje od małego, a zamiast wypić piwo w ramach kary robi przysiady.

 

Źródło:

https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1342385902522528&id=100002533928737

 

GluX

Okłamywanie się

Okłamywanie się

 


      Za każdą zmianą musi obcować manifest realnej wykonanej czynności, która jest wykonywana w powtarzalny sposób. W poprzednim temacie omówiłem, że najpierw powinno się zacząć od działania, następnie umysł sam się dostosuje, znajdzie swoja motywację, sens i cel w działaniu - w efekcie dostaniemy trwały nawyk, który na autopilocie zawiezie nas w dane miejsce (warto wiedzieć gdzie - ta wiedza odróżnia frajera od kozaka).

 

 

    Ale są szybsze sposoby na to, aby stworzyć nawyk. Wystarczy zadziałać w według pewnych schematów.

 

1) Okłamuj się w kierunku zmiany

 

      Na początku mało co Ci będzie wychodzić, będzie chujowo, niewygodnie, nie będzie się chciało, nie będzie się miało motywacji, ochoty. Trzeba zacząć robić to POMIMO tego wszystkiego.

Efektów nie będzie jeszcze długo - co w takim przypadku trzeba robić? OKŁAMYWAĆ SIĘ.

 

     Tak dużo piszę o samoświadomości, a tu wyskakuję z okłamywaniem się. Samookłamywanie się to po prostu zmiana kompasu w stronę zazwyczaj przeciwną. Proces polubienia danej czynności.

Więc za każdym razem kiedy robisz nową rzecz okłamuj się - mów do siebie w myślach lub na głos jeśli jesteś sam.

"Świetnie mi idzie"

"Jestem zajebisty"

"Ale ja to mam odwagi, żeby to robić"

"Już czuję efekty tego"

 

itp. itd.

 

Widzisz, i tak będziesz miał coś w głowie nt. jakiejś czynności. Czy to będzie realne czy bardziej fikcyjna opinia na podstawie jednorazowego doświadczenia? No właśnie, tak działa ego.

A skoro i tak się wszyscy okłamują to czemu nie okłamywać się w kierunku, który jest dla nas doby?

 

 

2) Uwalnianie emocji poziom ekspresowy

 

     Często do czynienia mam u siebie z taką głupią myślą jak "nie jestem godzien czegoś". Niska samoocena to również nawyk. Jak go zmienić? Jak spuścić hamulec ręczny i uwolnić swój potencjał do działania?

Prosta sprawa. Szukamy jakieś mantry, która do nas KOMPLETNIE nie pasuje i wyrażamy ją w stosunku do siebie.

 

Najpopularniejsze które ja stosowałem:

"Jestem zdyscyplinowany i z łatwością osiągam swoje cele"

"Jestem niezwykle efektywny"

"Jestem duszą towarzystwa"

"Zasługuję na bogactwo"

"Kocham siebie i podziwiam"

"To zaszczyt patrzeć na moje postępy"

 

Teraz się połóż, zamknij oczy i zacznij powtarzać jedną z takich mantr, które kompletnie do Ciebie nie pasują w kółko.

Zaczniesz odczuwać silne emocje - zapewne w brzuchu, gardle lub twarzy. Nie przestawaj powtarzać mantry, patrz na te emocje i je nazwij.

Możesz się spytać siebie, skąd się to wzięło - wtedy uzyskasz dostęp wizualno-empiryczny do doświadczenia, na podstawie którego wytworzyłeś sobie daną opinię na ten temat.

Patrz i oglądaj - tak długo aż emocja sama opadnie, bo opadnie na 100% - może to trwać max do 12-15min.

 

Powtarzaj to 2 razy dziennie po 15-30 min - po tygodniu gwarantuję Ci odczuwalną zmianę jeśli wykonywać będziesz ćwiczenie poprawnie.

Najważniejsze to znaleźć mantrę która jest igłą dla swojego ego. Która uwiera najbardziej, bo im bardziej uwiera, tym bardziej wyparłeś dana emocję.

A im bardziej wyparłeś swoją emocję tym mocniejszy masz nawyk uciekania do danej części życia, a więc i dostęp do dobrych stron danego zasobu.

 

Każdorazowo "niszcz" się takimi mantrami, niech boli. Bo tylko po przez to cierpienie możesz się uwolnić.

A jeśli idziesz przez piekło, nie zatrzymuj się.

 

 

Możesz też powtarzać tą mantrę kiedy idziesz gdzieś, jesteś w toalecie czy jedziesz autem. Wtedy skuteczność się danego ćwiczenia się zwiększa.

 

 

3) Nagradzaj się.

 

 

    Traktuj siebie jak psa Pawłowa w rozumowaniu emocjonalnym. Połącz swoją czynność z czymś miłym. Np. po każdym treningu włącz sobie serial albo pograj w grę.

Jeśli poświęcisz 2h na trening, a potem pograsz 30 min na kompie to i tak jesteś do przodu. A tylko to się liczy - rozwój.

Znałem raz osobę która zawsze lubiła sobie zapalić maryśkę po treningu - ale ja takich "połączeń" nie polecam tworzyć.

 

 

4) Twórz rytuały.

 

         Ja przed każdym treningiem, w drodze na siłownię słucham od 3 lat tego samego kawałka. Wiem, że jak go włączę to idę na trening i jestem na nim w 100% zmotywowany.

Moje rytuały to:

-zeszyt z rozpiską co dziś robię i jakim obciążeniem

-ręcznik na ławkę

-mp3 ze słuchawkami do treningu, na mp3 są odpowiednie kawałki staranie wyselekcjonowane kawałki względem wartości BPM.

 

Minusem jest to, że jak przerwę mój "trans" na siłowni to od razu cały trening jest zjebany, ale pilnuję tego bardzo mocno.

Żadnego gawędzenia, tylko ciężka praca.

 

Podobne rytuały mam przed nauką.

 

 

Mój kawałek w drodzę na trening

 

 

 

Korzystaj z tych czterech technologii, a wprowadzenie zmian będzie dziecinnie proste.

 

A tutaj masz ciekawe potwierdzenie tego jak ważne jest nastawienie się i karmienie się dobrymi słowami - niezależnie od wyników

 

EKSPERYMENT Z RYŻEM

 

 

~GluX

 

 

GluX

Frajerem być

Frajerem być

 

 

      Każdy z nas ma jedno życie . Rodzimy się i umieramy - co było przed i po życiu jest w sumie wielką nie wiadomą. Człowiek z racji wykształcenia w sobie ego lubi czuć się szczególnie. Lubi myśleć, że jest szczególny, że nie ma takich jak on na świecie, że nikt tyle nie przeżył co on, [dodaj co chcesz]. Wielkie korporacje zbijają na tym majątek - od firm odzieżowych, motoryzacyjnych aż po wszelkie religie świata. Mało kto potrafi się przyznać do tego, że fizycznie, na poziomie biochemii - nie różnimy się od kota, psa, banana. Idąc jeszcze "niżej" - na poziomie struktury, cząstek czy atomów - sterty kamieni.

 

 

    Ten fakt jest dla nas BAAAARDZO niemiły. No jak to? Nie różnię się od kota, przecież studiowałem informatykę, pasjonuję się sztuką wyższą, chodzę do filharmonii, codziennie się myję i szczotkuję zęby, ubieram wyprasowaną koszulę i śmigam świetnym autem do pracy. Pozwól, że Ci wyjaśnię - że jeśli zaatakowałoby Cię stado psów czy wilków to Twoja wyjątkowość byłaby bardzo praktyczna, szczególnie jeśli pies dorwałby się do Twojej szyi, a dokładnie tętnicy szyjnej. Och, czekaj - chcesz mnie wyśmiać, zaprzeczyć, przecież Ciebie to nie dotyczy, mieszkasz na 9 piętrze w bloku albo w domku za miastem, masz ciepło w domciu, wódeczka jest, papieroski są, TV, komputer, gry. Podstawowy byt jest zapewniony - jedzenie, schronienie, rekreacja. No i masz rację. Nie mniej, nie powinieneś zapomnieć, że cywilizacja - czyli zlepek betonowych nor wielopiętrowych, zagrodzonych, z ustalonymi zasadami gry jest bodajże, od może 5 tysięcy lat, podczas gdy całe nasze dziedzictwo od małpy ma ZNACZNIE więcej. Co to powinno znaczyć dla Ciebie? A no fakt, że w ciągu 5 tysięcy lat za dużo zmienić się nie może w naszej biologii. Tak, żyjemy dłużej dzięki medycynie i śmiertelność jest mniejsza. Nie zabijamy się, a nasz stosunek już nie przypomina gwałtu na kobiecie. Staliśmy się CYWILIZOWANI.

    CYWILIZOWANI to ulubione słowo dzisiejszej poprawności politycznej, szczególnie jeśli chodzi o politykę imigracyjną. Te media narzucają to co nienaturalne - najlepszy przykładem jest działaczki, które propagują to, a potem są mordowane i/lub gwałcone. Ale nie o tym ma być temat. Cywilizacja NARZUCA Ci poprzez programowanie społeczne kilka rzeczy, które nie są naturalne, które można wrzucić w jeden kubeł pt:

 

"SAM SOBIE NIE PORADZISZ, MUSISZ BYĆ ZALEŻNY OD INNYCH"

 

 

     I tutaj zaczyna się oraz kończy ogólna definicja frajera. Frajer z definicji to osobnik, który jest uzależniony od czynników zewnętrznych na które nie ma wpływu. Frajer to osoba, która CZEKA, ma mnóstwo wymówek oraz mnóstwo ograniczeń, na których skupia swoją uwagę. Najczęstsze słowa tej pasywnej postawy to
 

"Muszę chodzić do tej pracy"
"Nie nadaję się na podwyżkę"
"Jak ja nienawidzę"
"Jak mnie to wkurwia"
"Nie mam motywacji"

"Nie chce mi się"
"Nie mam czasu"

"Nie umiem tego"

"Jestem za stary, żeby"
"Nie mogę się odnaleźć"
 

      Bla bla bla. Jak słyszę kogoś takiego od razu go wyrzucam z otoczenia. Nie dość, że frajer nie wnosi nic konkretnego do Twojego życia, to jeszcze ma nieświadomą czelność Ci paprać w umyśle, który jest najważniejszym zasobem.

Frajer nigdy nie rozumie tego, dlaczego nie każdy chce się z nim zadawać i go lubić - potrzeba akceptacji u frajera jest największa - to typ ten miękkiej fujary, któremu robiono psikusy w szkole. Najsłabsze ogniwo. On chce być fajny, chce być szczęśliwy, chce czuć się lubiany, może tyrać po 12 godzin, ale jak szef mu powie, "że go lubi", to będzie pracować po 16 godzin. Bardzo łatwy typ do manipulacji, daj mu bodziec i uzależnij go od siebie, a będzie Ci płacić do końca życia. To typ mentalnego dziecka, które przychodzi do Ciebie z rysunkiem dinozaura i pyta "tat, dynosaur ladny ?", a Ty uśmiechasz się i mówisz, że tak. Dzieciak jest szczęśliwy, bo został pochwalony. Choć ten typ głównie dominował kiedyś wśród kobiet, to dzisiaj wynik coraz bardziej zbliża się niestety na przewagę facetów. Spróbuj komuś nie odpowiedzieć "cześć", zobaczysz ile osób poczuje się urażonych. To widać od razu.

 

    To słynne "trzeba być gotowym", że "musisz być przygotowany", żeby zagadać do kobiety i ją poznać. Ja się pytam - do czego w życiu jesteś przygotowany w 100%? Do jakiej czynności w życiu jesteś w pełni przygotowany? Odpowiem za Ciebie, bo mam rację - do żadnej. Do żadnej. Do żadnej rzeczy w życiu nie jesteś w pełni przygotowany.

 

- Do jazdy autem? Niech Ci wyskoczy dzik z lasu to zobaczysz.

- Do egzaminu? Nigdy nie nauczysz się w 100%, zawsze czegoś nie umiesz - na maturze można mieć 100% (sam miałem podobny wynik z matmy), ale wynik to efekt przygotowania. A więc przygotowanie nie jest efektem.

- Do podejścia do kobiety? Skąd masz wiedzieć w jakim jest humorze, czy jej się spodobasz, czy nie ma faceta, którego kocha ale i nienawidzi? Ale jak Cię oleje to powiesz sobie "nie byłem [wstaw cokolwiek]"? Przecież to głupota!

- Do zarządzania firmą? Niech US Ci zajmie konto, bo komuś kto ma wtyki robisz konkurencję - patrz np. Roman Kluska i firma Optimus.

 

W życiu będzie często nie wychodzić - bo nie ma nigdy gwarancji efektu. Ale frajer chciałby mieć tą gwarancję, ale jej nie ma i dlatego nic nie robi.

 

Kolejna sprawa: "Jeśli wszystko masz pod kontrolą to znaczy, że wzrost idzie za wolno"

 

         Wniosek jest jeden - bezosobowe podejście do efektów i traktowanie ich na podstawie "zabawy" lub "eksperymentów naukowych" na zasadzie "zobaczymy co się stanie gdy..." jest NAJEFEKTYWNIEJSZYM sposobem uczenia się, a więc rozwoju, a więc sięgania po to co chcesz. Ktoś powie: "ale myśli nie dają mi spokoju" - to wtedy odpowiadam - "JEBAĆ MYŚLI JAK CI PRZESZKADZAJĄ!". Jak coś Ci przeszkadza to mówisz "jebać to" i robisz to pomimo tego. Zrozumienie, że najskuteczniejsze programowanie swoich nawyków - a więc najwyższa forma samokontroli - jest poprzez DZIAŁANIE, a nie mantry, medytacje, wizualizacje i inne magiczne chuje muje [to chyba tak się piszę] może być dla wielu szokiem poznawczym. Najpierw się działa, potem myślenie się układa do tego. Spytaj się kogokolwiek kto ma jakąś pasję, spytaj się jak zaczął. 99% odpowie: "zacząłem to robić i po prostu robiłem". Bo widzisz, zdradzę Ci tajny sekret. Pasji się nie odnajduje - ona nie czeka nigdzie, za szafą, pod zlewem, pod łóżkiem. PASJĘ SIĘ TWORZY!

 

      Pasję się tworzy setką godzin spędzonych, przepracowanych nad danym tematem. Ludzie pasji to ludzie obsesji, oni spędzają ogromną ilość czasu nad tym. To jest prawdziwa pasja. Wiem, że wiele osób Ci będzie mówić "ja miałem szczęście, że mogę robić to co kocham", "mi się udało" czy "jakoś tak wyszło". A co mają Ci mówić? Prawdę? "Hej frajerze, ja ciężko pracuję, więc teraz Ty zapierdalaj na mnie też. Mam wszystko to czego Ty nie masz i o czym nawet boisz się marzyć, więc mnie podziwiaj i uważaj, że jestem szczególny oraz wyjątkowy". Jako, że świat dominuje w miękkie faje to jednak taka reklama nie byłaby pożądana. A dobra reklama to dobry pieniądz. A pieniądze są bardzo ważne. Każdy pilnuje swojego interesu.

 

     A skoro jesteśmy przy pasji, to zrozumiałe dla Ciebie będzie, że bez pasji nie ma prawdziwego sukcesu. Bez zapierdalania, nie ma szampana. Trump pracował podczas kampanii po 20 godzin dziennie przez kilkanaście miesięcy. Rozumiesz? 70letni dziadek pracował po 20 godzin dziennie, bo coś chciał. Ktokolwiek osiągnął coś wybitnego - ZAPIERDALAŁ. Zrozum, że nie ma drogi na skróty. Ale Cię pocieszę (a raczej Twoje ego) - 99% paliwa spalane jest w pierwszych sekundach startu rakiety w kosmos, potem zostaje już automatyzacja i regulacja kierunku - czyli nawyk - rozumiesz?

 

   Skoro wyjaśniłem sprawę pracy. Kolejna rzecz to Twoja postawa życiowa. To słynne "jestem sobą", które jest wymówką frajerów. Twój charakter. A nawet nie Twój, bo charakter to również NAWYK, a dokładniej to zestaw nawyków. A każdy nawyk można zmieniać. A jak się zmienia nawyk? Przecież już wiesz -> poprzez działanie! Znowu dla wielu to może być szok, ale Twój charakter można zmieniać. Jest plastyczny, może nie tak jak u dziecka, ale wciąż pozostaje DUŻA wrażliwość do zmiany. Wybierz sobie zestaw cech, który przyszły Ty chce mieć i zacznij je wyrabiać poprzez działanie.

 

- Chcesz mieć świetną sylwetkę? Wyrób sobie nawyk ćwiczenia i zdrowego odżywiania, wykorzeń nawyk jedzenia kijowej jakości oraz cotygodniowego chlania

- Chcesz mieć pieniądze? Wyrób sobie odpowiedni zestaw bezwzględności względem własnych działań podejmowanych w celach zarobkowych, wykorzeń strach oraz prokrastynację

- Chcesz mieć fajne kobiety w życiu? Wyrób w sobie nawyk bycia duszą towarzystwa, wykorzeń strach w kontaktach interpersonalnych i bojaźliwość opinii innych

 

 

       U większości frajerów w tym momencie załącza się czerwona kontrolka - STOP, NIE CZYTAJ DALEJ.

Wiesz dlaczego? Bo frajerowi wmówiono, przez całe jego życie go programowało otoczenie - że to puste, egoistyczne i narcystyczne. Potrzeba pieniędzy, ładnych kobiet oraz dobrego, zdrowego ciała to coś złego.

O ile się nie sprzeczam z tym, że jest to puste, egoistyczne i narcystyczne. To jebie mnie opinia ludzi, którzy mówią, że to złe.

 

- Bycie pustym to atut. Ci których nie zaprząta myślenie, rozmyślanie są bardziej skuteczni w życiu i cieszą się lepszym zdrowiem. EWOLUCYJNIE takie jednostki są wyżej. Najczęściej jednak bycie pustym utożsamiamy z frajerem, który w wieku 19 lat zrobił dziecko i dalej siedzi co wieczór z ziomeczkami na ławce, albo tapeciarą, którą poza atutami mięsnymi nie ma nic do zaoferowania.

Bycie pustym to stan flow, w którym nie ma myśli, a pozostaje czyste działanie, bez motywacji oraz usprawiedliwiania się. Myśli nam nie przeszkadzają. Dziwne jest zawsze to, że Ci którzy mówią na kogoś że jest pusty bo jeździ dobrym autem i bo pracuje w Holandii na ogórasach, zazwyczaj sami jeżdżą tramwajem. Jedni i drudzy to frajerzy. Ci wszyscy "myśliciele" jeżdżą raz do roku nad morze i czekają na operację kilka lat na NFZ. Są myślicielami i uważają się za lepszych bo kto przełknie gorzką prawdę - że jest frajerem? Przyznanie się do błędu to pierwszy etap do uleczenia.

 

- Egoizm to najważniejsza siła napędowa naszego gatunku. W trybie naturalnym, pierwotnym jesteśmy egoistami. Dbanie o swój interes, o siebie to jest egoizm i egoizm jest dobry. Egoizm jest prawem wzrostu. Kiedyś egoizm przejawiał się tym, że jeden drugiemu walnął kamieniem w łeb. Dzisiaj przejawia się tym, że jeden dla drugiego pracuje. Kim wolisz być? Martwy czy żywym? Właścicielem swojego życia czy frajerem?

 

- Narcyzm to uwielbienie siebie. Dzisiaj jest to tak negatywne stwierdzenie, że nawet są już "teorie", że jest to zaburzenie osobowości.Jak wytłumaczysz, że osoby narcystyczne to najwięksi światowi liderzy? Trump, Berlusconi, Wałęsa, Putin.

Za każdym zwycięstwem stoi stado frajerów, które obrzuca pomidorami tego najwyżej. To jest tłumaczenie wewnętrzne pt "Skoro się boję być taki jak on, to mu obrobię dupę". Frajer boi się kochać samego siebie, bo po pierwsze znowu - boli się przyznanie do bycia frajerem. Dwa - wymaga to działania i porzucenia tego co obecne - a więc zmiany. Bądź pokorny, bo zostaniesz wyrzucony z raju w którym zarabiasz 1200.

 

Pieniądze, seks oraz pozycja społeczna dałem jako najbardziej uniwersalny przykład najczęściej skrywanych potrzeb.

 

 

        Przyznanie się do tego, że ma się również swoją "ciemną stronę" daje swoiste uwolnienie emocjonalne. Nagle rozumiesz to, że możesz się wkurwiać zamiast myśleć "nie mogę, bo nie wypada, bo to głupie". To, że pożądasz jakieś kobiety nie jest niczym grzesznym. Pamiętaj, biologicznie nie różnisz się zbytnio od zwierząt, masz jedynie bardziej wykształcony mózg. A wiesz co to znaczy? Że dla naszej planety jesteśmy po prostu pasożytami. Nie żadnym "na podobieństwa Boga", "astralnym bytem", to tylko sposoby na okłamywanie się, że jest się zwykłym człowiekiem w wszechświecie którego wielkość ma 92 miliardy lat świetlnych. W tym wszystkim, jako człowiek rozumny musimy sobie znaleźć PANA - bo każdy frajer musi mieć Pana. Zamiast uczynić siebie samego Panem. Panem samego siebie. Panem tego co daje Ci świat. Właścicielem tego co Cię otacza. A lepiej dysponować dobrami materialnymi, niż być od nich zależnym. Odkryj swoją zwierzęcą naturę. Życie to ciągła wojna, miej swoją armie.

 

 

        Na koniec chcę poruszyć temat szczęścia. Zbyt wiele osób chce być "szczęśliwych". Co to w ogóle znaczy szczęśliwy? Idziesz sobie drogą i się delektujesz dniem? Nie mówię, że szczęście nie jest ważne. Ale stan szczęścia to NARZĘDZIE, a nie cel. W stanie szczęścia i spokoju ducha jesteś bardziej efektywny, a im bardziej jesteś efektywny w tym co chcesz, tym bardziej jesteś szczęśliwy. Koło się zatacza. Szczęście to nie jest spanie do 12:00, to jest zaspokojenie potrzeby ucieczki przed życiem i samym sobą u frajera. Jeśli takie szczęście to maks Twoich ambicji, to pozostań frajerem. Pracuj dla tych, którzy mają odwagę i żelazny charakter, który realizują w sposób przemyślany i dyplomatyczny. Bądź tym "szczęśliwym", pracuj na swoją cywilizację, możesz nawet przebranym za jednorożca, tylko żebyś płacił jałmużnę do góry.

 

 

 

Stwórz siebie takim jakim Ty chcesz, a nie Ci u góry.

Rób to na co masz ochotę jak najczęściej.

Dominuj w swoim otoczeniu.

Zaakceptuj swoją zwierzęcą naturę.

To co Cię wkurza jest tym, co faktycznie chcesz od życia.

Baw się i pozostaw po sobie więcej niż tylko dziecko.

Nie bądź frajerem.

Dan-Bilzerian-Goat.jpg

 

 

 

 

 

~GluX

 

 

GluX

Zmiana

Zmiana

 

                Każdego człowieka dążącego do bycia lepszym sobą będzie ciągle towarzyć wybranka życia – zmiana. Zmiana musi każdorazowo występować u jednostki stale kształcącej się, stale podążającej do swoich wartości, celów i ambicji – ponieważ na świecie nikt nie ma dostępu do jednej, uniwersalnej prawdy, którą można by się poruszać całe życie. A więc poruszanie się jednostki zawsze przypomina błądzenie w ciemnościach, w których pełno pułapek, zasadzek i trudności – tak jest i nic z tym nie zrobimy.

 

                To co najczęściej może Cię ograniczać to dwie rzeczy – Ty sam oraz środowisko. Jak widzisz, napisałem „oraz”, a nie „lub”. Każdorazowo ogranicza Cię przeszłość, którą splatasz się i mimowolnie wytworzone relacje z otoczeniem. To nic złego, to naturalny proces – tak jak poznawanie się kobiety i mężczyzny, w efekcie stają się kochankami. Czysta chemia, hormony oraz nasze podstawowe dążenia biologiczne jako osobników stadnych. Nikt z nas nie chce być sam, nawet świadome osobniki – ponieważ w głębi każdy z nas jest taki sam.

 

                Niestety ewolucja to bardzo bolesny proces. Ale im szybciej zrozumiesz, że ból oraz poświęcenie się jest naturalną ceną do zapłaty za rozwój – tym będziesz osiągać więcej w życiu. Mit słów „rób to co kochasz” albo „jeśli robisz to co kochasz to nie przepracujesz ani jednego dnia” wrzucam do śmietnika – są zasady dotyczące niewielkiego promila naszego społeczeństwa. Jeśli komuś się udało robić to co kocha i ma z tego serio dobre pieniądze – czapki z głów i uszanowanko. Niestety w większości przypadków – nas, ludzi – jesteśmy zmuszeni do robienia rzeczy niekoniecznie miłych czy przyjemnych, aby dostawać to co chcemy od życia. Naucz się języka obcego, zdaj studia, ukończ kurs, ćwicz codziennie, nie jedz słodkiego, nie pij alkoholu, czytaj codziennie książki, nie siedź do późna przed ekranem itp. Niestety, do takich rzeczy musimy się zmuszać, ale to właśnie dzięki „muszę”, dobrowolnemu „muszę” stajemy się wolni:

"musze” ćwiczyć, żeby dobrze wyglądać, a w przyszłości nie mieć problemu ze sprawnością,

„muszę” wstać o szóstej żeby dzisiaj wszystko zdążyć zrobić, żeby nie cierpieć w sytuacjach kiedy nie mam pieniędzy,

„muszę” się nauczyć na ten przedmiot, żeby zdać studia

„musze” usiąść godzinę dziennie, żeby nauczyć się języka – w efekcie zmienić pracę na lepszą.

 

                Z natury umysłu, zawsze szukamy najłatwiejszych i najlżejszych sposobów na życie – dlatego program 500+ sprawił, że tak dużo osób przestało pracować ;). Łatwo nam się osiada na mieliźnie życia, w jego szarym kącie, z każdym miesiącem stajemy się bardziej misiowaci, bardziej wygodni, wpadający w rutynę życia. Praca-dom-sklep. Podstawowe potrzeby zaspokojone? Tyle wystarczy.

 

                W tym momencie chcę powiedzieć, że jeśli nie masz ambicji to tutaj przestań czytać.

Nie interesuje mnie co myślisz, ani kim jesteś – jeśli nie działasz jak człowiek ambitny to nim nie jesteś.

 

                Ambicja to dziwka, której się płaci w krwi, zepsuciu, pocie, bólu i cierpieniu. Kto nie jest gotów na zepsucie i śmierć, ten nie jest gotów żyć. Kto nie jest gotów umrzeć teraz, nie będzie wolny nigdy. Bo ogranicza go strach, lęk przed tym co życie ma najlepsze – wariacją najróżniejszych doświadczeń – od szczęścia, przyjemności, uśmiechu po strach, smutek oraz ból. Przeciętny zjadacz glutenu woli jednak nie ryzykować, bo „życie jest niebezpiecznie”. Lepiej siedzieć w domu, chodzić przez 30 lat do jednej pracy – niech każdy dzień toczy się bezpiecznie ku…no właśnie? Ku śmierci.

Chcesz, czy nie – umrzesz. Koniec, kropka – nie dyskutujesz, wiesz o tym.

Więc czemu nie przeżyć życia jak najlepiej, na własnych warunkach?

 

                Jako aparat imitacyjno-naśladowczy musisz rozumieć, że z kim przystajesz takim się stajesz. Towarzystwo to środowisko wtórne Twoich myśli, zachowań i słów – będzie Cię korygować, abyś nie odstawał od niego za bardzo – bo naturalnie lubimy podobnych do siebie, a odmieńców nie szanujemy, bo zaburzają nasz spokój, komfort przekonań. Pamiętaj co się stało z Jezusem ;).

 

                Tak więc jeśli będziesz się otaczać sportowcami to mimowolnie zaczniesz ćwiczyć. Zaczniesz otaczać się przedsiębiorcami to sam zaczniesz myśleć jakby tu zrobić biznes + będziesz mógł się poradzić kogoś, kto jest dalej od Ciebie. Zaczniesz się otaczać imprezowiczami i studentami? Zaczniesz przystawać do nich. Narzędzie wykorzystane w sposób przemyślany, pozwala na ogromny skok w rozwoju jednostki, ale tak jak z ogniem – trzeba uważać, żeby się nie poparzyć.

                Jeśli zaczniesz przystawać do ludzi smutnych i narzekających – sam zaczniesz to robić. Ludzie mało ambitni, siedzący co wieczór na ławce z piwskiem i szlugami? Niedługo kupisz sobie dresik Adasia oraz czapkę z daszkiem. Jesteś w toksycznym związku z kobietą? Niedługo przytyjesz, przestaniesz dbać o siebie – a po dawnym tygrysie zostanie Kłapouchy.

                Sam, widzisz – jeśli chodzi o towarzystwo – jest jedna zasada.

Musi służyć Tobie.

I nie ma tutaj odpowiedzi „trochę tak, trochę nie” – albo tak albo nie.

Jeśli towarzystwo źle na Ciebie działa, zmieniasz je. Decyzja nie powinna być negocjowalna z nikim poza Tobą. To Twoje życie i w tym momencie bierzesz odpowiedzialność za siebie – bo musisz, bo nikt tego nie zrobi za Ciebie, bo jesteś świadom konsekwencji odwlekania tej decyzji w czasie, bo marnujesz swój limitowany czas w życiu. Nikt nie powinien móc wpływać negatywnie na Twoje wartości poza Tobą samym.

Szczerość i pielęgnowanie małżeństwa z samym sobą to największy kapitał, jaki możemy stworzyć – wszystko inne jest pochodną.

 

 

 

Tak więc podejmując w życiu decyzje o zmianie – musisz być świadom tego, że:

-Będziesz musiał się zmuszać do rzeczy, których nie lubisz aby uzyskać to co chcesz

-Towarzystwo z czasem będzie Cię ograniczać, jeśli nie będzie się rozwijać w kierunku co Ty

-Będziesz musiał podjąć decyzję, żeby opuścić towarzystwo

 

Cały temat chcę teraz zamknąć w tym, że będziesz musiał opuścić swoje środowisko. Mimo młodego wieku, przechodziłem to kilkanaście razy w życiu, ostatni raz – kiedy jeszcze się przejąłem to było gdy się rozstałem z byłą, którą bardzo kochałem. Dzięki doświadczeniu opiszę tutaj pewien schemat.

 

Ambicja do dążenia i stawania się bardziej sobą wymaga tego, abyś nie tracił czas na relacje, które utrzymujesz w życiu, a:

-źle na Ciebie wpływają

-trzymasz je ze względu na sentyment i przywiązanie

-trzymasz je ze względu, że nie poznasz nikogo lepszego w swoim mniemaniu

-nie wnoszą nic do Twojego życia

 

To jak zareaguje towarzystwo, które opuszczasz świadczy o tym czy zrobiłeś dobry ruch.

Reakcje osób można zobowiązać do dwóch zachowań:

  1. Powie Ci, że się cieszy, że Cię poznała i miała chwilę spędzone z Tobą. Rozumie Twoje postępowanie i życzy Ci jak najlepiej.

     

    Jeśli ktoś Ci tak podziękuje, zawsze miej namiary na taką osobę do końca życia – to znak, że potrafi ona brać bezosobowo to co przynosi życie, rozumie filozofię zmiany – w efekcie posiada ogromną siłę.

     

  2. Powie, żebyś spierdalał – zdenerwujesz ją i zacznie Cię obrażać.
    „Nie masz jaj, żeby być ze mną po prostu”
    „Jesteś nic nie wart”
    „Zmarnowałam z Tobą czas”

    „Odbiła Ci woda sodowa do głowy”
    „Nie masz w sobie za krzty pokory i szacunku do rodziców”
    „To było na żarty, ja tak nie myślałam”
    Następnie w tym towarzystwie Twoja osoba będzie obrażana oraz dewaluowana.

    To w sumie dobry znak, bo gdybyś nic nie znaczył, to nikt by nie chciał umniejszać Twojej wartości. Nikt nie obgaduje żula i go obraża na forum publicznym, co nie?

    To również znak, że podjąłeś dobrą decyzję – czemu?

    Jednostki skłonne do takich zachowań, mają poczucie, że do nich należysz i jesteś im coś winny.
    Środowisko jest brutalne dla odmieńców. Jeśli lider środowiska Cię skrytykuje, to większość podaży za nim – również ludzie, którym pomagałeś niedawno, byłeś gotów nastawić za nich kark, śmiałeś się z nimi czy po prostu rozmawiałeś i dzieliłeś się doświadczeniami. Oni nie pójdą z Tobą. Nie miej do nich żalu nigdy, wybacz – każdy popełnia swoje błędy – ale nie zapominaj o tym.

     

    Nigdy nie wracaj. Relacji się nie naprawia, a zmienia się je. Jest 7 miliardów ludzi na świecie, nie musisz biedować – na tym świecie jest wystarczają dużo książek, ludzi, pieniędzy abyś miał je dla siebie w takich ilościach i jakościach jakich chcesz.

     

    Świat to nieograniczony zasób. Wyrusz w przygodę, spakuj się, ogol się na łyso, poznawaj dużo osób, śmiej się do późnej nocy, często się kochaj, dużo podróżuj i zwiedzaj - żyj niebezpiecznie, popełniaj błędy, ucz się ciągle.
    To jest Twoje życie, przeżyj je tak jak Ty chcesz. 

 

 

Winston-Churchill-Inspirational-Quote-To

 

 

To mój manifest wolności.

GluX

GluX

Możesz być bogatszy niż myślisz.
 

Na początek definicja bogactwa

Cytuj

Bogactwo – całkowita wartość pieniędzy i wartościowych dóbr jakie posiada osoba bądź rodzina.

W moim felietonie skupimy się na drugiej części - wartościowe dobra.

 

 

Eksperyment na dziś:

weź kartkę i idąc ulicą - wypisuj za każdym razem kreskę jeśli zauważysz uśmiechniętą, pozytywną osobę.

 

Jeśli w ciągu 30 min przejścia przez miasto naliczysz 3 osoby to będzie sporo.

Mało, co? Cholernie mało!

 

Teraz zrozum, że miano bogacza ma ten kto ma dostęp do rzadkich rzeczy: ładna dziewoja, Lexus LC500, piękny duży dom itp

 

Ale ktoś zapomniał Ci powiedzieć również o: bezpodstawne i niezależne odczuwanie szczęścia. To jest tak rzadka rzecz, że ludzie się zabijają o to. Nie? Myślisz inaczej?

Hipsterzy stoją po 2-3 dni przed sklepami gdzie są sprzedawane nowe Iphony - każdy z nich powiedziałby Ci to samo - wolałby być jak najdłużej szczęśliwy niż mieć nowy model smartfona.

Każdy z nas stałby nawet i tydzień, gdyby ktoś mu zagwarantował, że wtedy będzie szczęśliwy.

Tak jak ochotnicy przed domem Tyler'a.

Screen-Shot-2013-07-17-at-11.05.22-AM-e1

 

Wychodzimy do prostej nierówności w takim razie:

 

Szczęście >> Co tam sobie wybierzesz

 

Teraz zrozum - duży dom, piękna dziewczyna, drogi samochód - one mają Ci zapewnić SZCZĘŚCIE.

Nie? Zobacz sobie jakąkolwiek reklamę - jest w niej zawsze zagrożenie, seks i jedzenie - wszystko co wpływa na Twoją uwagę.

Ale koniec końców - jest obiecywane szczęście jeśli kupisz dany produkt.

Szczęście to produkt tak luksusowy, że stawia się wyżej niż prezesa wielkiej korporacji.

Pieniądze szczęścia nie dają - To słyszałeś na 100%. To jest papka dla ubogich, żeby się nie bogacili.

Przeanalizowałem to zdanie - jest w nim jeden przekaz podprogowy:

Nie bogać się bo i tak nic z tego nie wyjdzie i w dodatku będziesz miał więcej zmartwień, więc po co Ci pieniądze, skoro nawet nie dają szczęścia?

 

Ale GluX mądra głowa i buntownik z wyboru - uwielbia robić na opak matrixowi.

Drogi Bracie:

 

To szczęście daje pieniądze.

 

Najpierw to Ty musisz być szczęśliwy, chociaż słowo "musisz" jest tutaj niepotrzebne.

Ale wiesz o zasadach - podobne przyciąga podobne, czyż nie?

Jak jesteś szczęśliwy to przyciągasz rzeczy, które będą to potwierdzać - tak samo jak jesteś smutny to cały świat chce Ci udowodnić Twoją rację.

Bo tak działa świat - jest na Twoje skinienie w gruncie rzeczy i czeka na Twoje rozkazy. A skoro Ty jesteś smutny to dajesz światu rozkaz, że chcesz być smutny.

Więc bądź szczęśliwy, a świat będzie udowadniać, że masz rację. Dla niego zawsze masz rację - kapujesz?

Różnorodność świata i myślenie selektywne dają możliwość udowodnienia czegokolwiek sobie zażyczysz.

Twoja laska Cię zdradziła? Nagle zaczniesz zauważać, że każda laska to materialna szuja, która czeka na skok na lepszą gałąź.

Pomogłeś małemu dzieciakowi, a w zamian dostałeś od niego lizaka? Świat jest piękny, ludzie życzliwi i w gruncie rzeczy są dobrzy.

Każde z tych przekonań to kłamstwo - ale chodzi mi to, że każda teza emocjonalna znajdzie potwierdzenie w rzeczywistości.

 

 

 

Nikt Ci nigdy nie powiedział jak masz żyć.

Tak, samo jak w szkole - każdy kazał Ci się uczyć, ale czy ktoś Ci powiedział jak masz się uczyć? Ja, zanim nie przeczytałem pewnej książki - nie wiedziałem.

 

Pytanie to uważam, za jedno z najważniejszych i odpowiedź jest prosta jak prezentacja w powerpaincie:

 

Jak chcesz.

(K*rwa, GluX - spodziewałem się czegoś innego)

Tak wiem, zawiodłem Cię prostotą zapewne. Ale...przyjrzyj się dobrze...bardzo dokładnie.

(K*rwa, GluX - to są dwa słowa).

Przyglądaj się dalej.

.

.

.

.

Masz żyć - i traktuj to jak rozkaz od mnie - tak jak chcesz! Nie tak, jak masz żyć.

Jedna postawa jest wyprowadzona z pozycji siły - druga z pozycji braku.

A Ty masz siłę w sobie chłopie - siłę wyboru. Bóg Ci ją dał - bo stworzył Ciebie na swoje podobieństwo.

 

Problem leży, gdzie indziej - że go nie wykorzystujesz.

Ja to nazywam złóg emocjonalny - działa niczym blokada. Blokuje Cię, abyś był tym chcesz.

 

Otóż Słońce w ciągu dnia, zawsze świeci - jedynie chmury mogą zakrywać ten fakt - tak jest z emocjami.

Ale sprawa tutaj jest prosta jak budowa cepa - zacznij uwalniać się od nich.

W tej materii nie będę więcej tłumaczył, jest tutaj temat do tego:

 

 

 

JESTEŚ BOGATSZY NIŻ 99,9% LUDZI GDY JESTEŚ SZCZĘŚLIWY.

 

Każdy chce przebywać w środowisku osoby szczęśliwej, bo będąc szczęśliwym oddziałujesz na otoczenie. Niczym światło w ciemnym pokoju - oświetlasz je.

Każdy reaguje na Ciebie - bo nasz mózg, ten gadzi w moim mniemaniu wie dobrze, że to nasz naturalny stan. Taki jak mieliśmy przed powstaniem społeczeństwa - stan wolności, który jest bliski naszemu sercu.

(Ciekawostka: plemiona, które żyją poza cywilizacją - pracują tygodniowo maksymalnie 10 godzin. Resztę poświęcają na zabawę, seks, odpoczynek i relaks.)

To wolność emocjonalna jest największą umiejętnością - to dzielenie się miłością i szczęściem jest największym zasobem.

 

Jedynie, jaki możesz mieć teraz myśl przeczącą temu co piszę - taaaa, łatwo Ci mówić - nie zarabiać najniższej krajowej.

GluX mówi na to: ale zarabiałem tyle jeszcze 2 lata temu na ochronie zarabiając 7,5zł/h.

To co mówisz, to przemawia przez Ciebie Twoja małość - zazdrość, nienawiść, pożądanie itp

Ale wraz z uwalnianiem emocjonalnego złogu będziesz rosnąć w wielkość. Pieniądze przyjdą same, jakoś - bo będziesz magnesem dla ludzi, a w efekcie dla pieniędzy.

 

 

 

 

 

 

 

GluX

Motywacja to gówno.

Motywacja to gówno.

 


Cześć, chciałbym w tym temacie obalić to co wszyscy z rozwoju osobistym próbują nam zaszczepić -  o motywacji.

 

Otóż najpierw zajmijmy się kwestią, kiedy jest nam potrzebna motywacja?

.

.

.

Kiedy nam się kuresko nie chce. Proste, logiczne.

 

Idźmy dalej tym tropem - kiedy nam się nie chce czegoś robić?

-Kiedy ego nam mówi, że możemy cierpieć przez to, albo chroni nas przed czymś

przykład:

Nie chce mi się posprzątać mieszkania - moje ego, mówi mi że to głupia i bezsensowna czynność, którą powinna robić kobieta (ale mieszkam sam^^ ).

Skąd ego wzięło tą myśl? Ten mechanizm?  A no z przeszłości - z tego co zbadałem, to byłem goniony w dzieciństwie do sprzątania, zamiast latania sobie po podwórku. Wszyscy latali, a ja patrzyłem jak oni się bawili myjąc okna.

Wytworzyłem przez to równanie odrzucenie przez rówieśników = sprzątanie.

Tak więc, czy moje nastawienie, moje ego jest aktualne? Czy mam "strategię", która jest już o 15 lat przestarzała i dziś nieadekwatna do rzeczywistości?

 

Moje ego kreuje rzeczywistość tak, żebym widział to co chcę widzieć i nie widział tego, co nie jest dla mnie ważne.

Kto z nas nie miał tak, że nagle zaczął zauważać samochody tej samej marki nagle wszędzie bo kupił takie auto? (tu jest mechanizm selektywnego myślenia)

 

Ego jest prostym mechanizmem - ciągnie nas do przyjemności i chroni przed cierpieniem. Schody robią się gdzie ego uznaje coś za przyjemnego - alkohol, narkotyki, seriale, pornografia, fast foody - albo cierpienie: stres, uczucie smutku, odrzucenia, samotność, uczucie bycia głupim, nieszanowanym.

 

Każde doświadczenie ma wpływ na ego, tak więc jesteśmy sumą swoich przeszłych doświadczeń + i tu jest jeszcze ciekawiej - jak odebraliśmy te doświadczenia. Tak wiec 2 osoby z tą samą przeszłością mogą być diametralnie różne.

Ego to swoisty kompas życia.

 

Ok, ale po co to wszytko piszę, skoro miało być o motywacji...

 

Otóż, musisz zrozumieć jedną podstawową rzecz w tym - nie ma ego. Ego jest nierealnym bytem. Spytasz, ale jak to? To tak trochę jak RAM w komputerze, przestrzeń na której operujesz.

Prawdą jest, że ego ma nam służyć jako narzędzie i do tego zostało stworzone przez nas umysł - bez tego np nie moglibyśmy wyobrazić sobie, co jest w danej szafce w kuchni.

Problem w tym, że ego miało być narzędziem, a jest....kontrolerem. No, ale zaraz - chcesz powiedzieć, że mój głos w głowie to ego, a nie ja? Dokładnie.

Twój wewnętrzny głos w głowie to ego, które sformowało się w jakiś czasie i uznajesz to za swój głos. Zrób mały eksperyment, nagraj swój głos na komórkę, a potem porównaj go z tym w głowie - dwa różne, co?

Twoje ciało się zmieniło, ale twój umysł dalej jest do tył.

 

I teraz do rzeczy, jesteś więc kontrolowany przez coś co sam stworzyłeś, co jest nierealne i w sumie raczej Ci przeszkadza niż pomaga.

Równie dobrze mógłby być to wymyślony karzeł z zespołem downa na ośle, przebrany za clowna - co za różnica?

 

Tak, więc motywacja jest Ci potrzebna do tego, żeby robić coś, co niby Ci się nie chce, bo kiedyś doznałeś nieprzyjemnego uczucia lub sobie ubzdurałeś coś na jakiś temat.

 

Jaki jest z tego punkt wyjścia?

Napoleon Hill mówił, że trzeba kontrolować swoje myśli i wtedy otrzyma się ogromną potęgę. Poprzez stosowanie autosugestii.

Osho piszę, że wystarczy zbudować w sobie świadomość - coś co jest ponad ego, korzysta z niego ale nie jest nim.

 

Ja jestem przechylny temu drugiemu twierdzeniu. Bo jeśli będziesz kontrolował myśli to znaczy, że jedna część Ciebie chce zdominować inną. Tak jak w tym powiedzeniu - jeśli wygrasz wyścig szczurów, nadal będziesz tylko szczurem.

Trzeba wyjść ponad ego. Rozwiązanie każdego problemu zawsze jest poziom wyżej niż sam problem.

A będąc w stanie świadomości wszystko jest lekkie, jest naturalne.

Czemu? Bo nie ma pośrednika między świadomością, a ciałem - czyli ego.

Połóż przed sobą ołówek lub długopis - teraz go podnieś i odłóż na miejsce.

Czy potrzebowałeś do tego motywacji, żeby to wykonać? Raczej nie, bo jest to rzecz, której nie nadaliśmy znaczenia - więc jest naturalna - to tylko ołówek/długopis - może pisać na niebiesko lub czarno - ale to tylko fakty.

Nie myślisz o tym, że ten ołówek to coś złego lub przyjemnego, no chyba, że nie zrobiłeś tego eksperymentu, bo uważasz, że nie będę Ci mówił co masz robić - to myślowe ograniczenie w takim razie.

 

Jeśli Marek pisał o matrixie, to uważam, że dopiero po wyjściu z ego zrozumiesz czym jest matrix na prawdę.

Odrzuć każdą myśl w głowie, na swój temat, na temat życia, na temat przyjaźni, na temat jedzenia, na każdy temat - nie potrzebujesz tego.

Medytuj i oczyszczaj swój umysł regularnie. Po pewnym czasie, zauważysz coś ciekawego. Że nie ma Ciebie - jesteś nieistniejący na poziomie niewerbalnym, a dzięki temu zobaczysz ego innych ludzi, zobaczysz ile faktycznie mają lat.

Najlepsze w tym wszystkim, że zrozumiesz, że mają po góra 8-9 lat maks. Zrozumiesz, że nie musisz niczego kontrolować w życiu, bo wszystko się robi automatycznie. Nagle nie patrzysz w zegarek, ale nigdy się nie spóźniasz do pracy.

Wysypiasz się i wstajesz na czas, choć nie potrzebujesz budzika. Jesteś szczęśliwy, choć nie masz dobrego samochodu, pięknej panny, świetnego domu z ogródkiem. Jesteś niezależny od otoczenia. Robisz wszystko, bo tak nakazuje Ci Twoje faktyczne wnętrze. Patrzysz na niebo i się uśmiechasz, bo tak chcesz. Rozumiesz, że nikt nie jest zły - po prostu każdy ma swoje motywy w ego. A gdy świadomość otula Twoją przeszłość to od razu ją uaktualnia. Wtedy faktycznie się zmieniasz - bo zmieniasz zasoby, na których budujesz swoje zachowania. Tu nie ma efektu jojo. Cokolwiek robisz, bądź świadomy, nie bądź ani w przeszłości, ani w przyszłości - bądź tu i teraz. To jest jedyny grzech - być nieświadomym. Nie bój się życia, doświadczaj jak najwięcej, bo dzięki temu stajesz się na prawdę bogaty. Nie uciekaj przed życiem, biegnij w nie. Po prostu żyj. Nigdy za nic się nie obwiniaj. Bądź w końcu wolny.

 

 

GluX

Psychologia trzymania diety

PSYCHOLOGIA TRZYMANIA DIETY
 

 

Jak wiadomo, o dziwo każdy to wie - trzymanie diety jest okropne. Zawsze jak mówię "jestem na diecie" to słyszę teksty pełne przyznania się do bycia idiotą i powiedzenia czegokolwiek.

Najczęściej: "Ja bym tak nie mogła" (Widzę po Twojej objętość kochana) albo "Ty to ciągle ten ryż i ryż" (bo jest łatwy do zrobienia, smaczny i zdrowy to idę najmniejszą linią oporu, łajzo)

"A Ty masz czas, żeby zjeść coś co lubisz?" (Przecież jem to co lubię inaczej nie jadłbym tego codziennie).

 

Jak widzicie - SHIT TESTY są normą gdy robi się coś na co większość nie ma odwagi. ZAWSZE. To tak jak małpy patrzą na jednego z najodważniejszego osobnika w stadzie, który podbiega do nowego obiektu, którego nikt nie zna - żeby sprawdzić co to jest.

Zadają sobie pytania "da radę?" "czy coś mu się stanie" "ciekawe co to jest?" "może jest groźne?"

 

Pytania są zadawane z naturalnej kolei rzeczy - strachu przed nieznanym. Więc każdy SHIT TEST jest ZAWSZE obrazem nadawcy - jego ograniczeń umysłowych, strachu, wstydu - wszystkiego co najgorsze w nas - naszej NIEŚWIADOMOŚCI.

Chyba, że są świadomie stawiane te testy, ale to inna bajka.

Więc nie ma co się złościć - testy są i zawsze będą - tak samo jak słońce wstaje rano i gdybyś się wkurwiał przez to, byłbyś najgłupszym człowiekiem na planecie (zaraz za tym sławnym Sławkiem ^^).

Nie możesz uzależniać swoich emocji od czegoś co jest niezależne - przecież to głupie i wiesz o tym. Przeszkadza, denerwuje oraz marnuje czas.

 

Po co wchodzić w dietę?

 

Dla korzyści fizycznych, materialnych - żeby schudnąć i być zdrowym, albo być bardziej atrakcyjnym.

 

Więcej nie będziemy się rozwodzić. Nie wchodzę tu w motywację - bo ona w 99% bazuje na kompleksach - jestem gruby i brzydki - nie chcę tak itp.

Motywacja Ci nie jest potrzebna.

 

Co nam przeszkadza w trzymaniu diety?

 

TY SAM.

 

Nie ma nikogo poza Tobą samym, kto mógłby Ci przeszkodzić w dalszej perspektywie trzymać ustalony jadłospis.

Przeczytaj to jeszcze raz. Nie przeszkodzą Ci dzieci, partner, środowisko oraz czas - bo masz WYBÓR.

Doceń to, że wszystko co robisz to wybór, w każdej chwili. To ogromna potęga - wykorzysta ją do bycia WIELKIM.

 

Żeby było jasne, zostałeś zaprogramowany przez społeczeństwo, reklamy, korporacje, szkolnictwo i zostałeś wytresowany jak pies.

Dlatego masz takie przekonania jakie masz. Ale przekonania są mocne, ale nie aż tak jak w połączeniu z emocjami.

Każdy kto się zakochał bez opamiętania wie o czym mówię.

 

A więc przeszkadzają Ci EMOCJE. Dobra wiadomość -> MASZ NA NIE WPŁYW.

 

Teraz przyjrzyj się jak wchodzisz do supermarketu.

Wchodzisz i po prawej pieczywo - o mamo, jak ono pachnie.

PACH - zdrowe i pyszne warzywka i owoce.

PACH - Pyszne wędlinki i jogurciki w lodówce.

(Tak jest zbudowane większość marketów)

 

Teraz lekcja dla Ciebie - jeśli masz czas - przejdź się kilka razy po supermarkecie i rejestruj świadomie co gdzie jest i wyjdź - powtórz to 3-4 razy w ciągu tygodnia.

Chodzi o to, żeby wejść do sklepu z pozycji SIŁY, a nie BRAKU. (dlatego też zawsze więcej kupujesz gdy jesteś głodny - udowodnione eksperymentalnie)

Musisz zrozumieć jedną rzecz - tam są rzeczy do kupienia i nic poza tym.

Nie znajdziesz tam SZCZĘŚCIA, PRZYJEMNOŚCI i RADOŚCI.

Chcę, żebyś doszedł do takiej wprawy jak ja - wchodzę i patrzę - "Pieczywo - nie myślę już "Jezuniu ta bagietka czosnkowa jest przepyszna".

Chcę żebyś przestał być NIEWOLNIKIEM i zaczął WYBIERAĆ ŚWIADOMIE.

Zacznij również obserwować co inni kupują i jak wyglądają. W sklepie to najlepiej wygląda.

Schemat jest prosty: dużo nabiału, chleba słodyczy i napojów gazowanych - osoba na 99% z nadwagą.

 

Wyjście ze schematu typu:

słodycze <=> PRZYJEMNOŚĆ

jest tutaj koniecznością - patrzysz na słodycze i musisz wiedzieć - są źródłem wyrzutów insuliny, w dalszej perspektywie insulinoodporności, hashimoto itp

Nie widzisz w tym UCZUĆ a jedynie suche FAKTY - jakie są tego skutki, dokonania tego wyboru.

 

 

What's next GluX?

 

Teraz pozostaje Ci edukowanie się z zakresu żywienia - bardzo fajne kanały tematyczne YT to tutaj: Ajwen i Mauricz oraz Michał Undra (Jeśli znacie inne, podzielcie się)

Musisz nabrać praktycznej wiedzy, którą wykorzystasz w praktyce.

 

Teraz z początku tematu:

Cytuj

"Jak wiadomo, o dziwo każdy to wie - trzymanie diety jest okropne "

To kłamstwo. Dobrze dobrana i ułożona dieta najlepiej przez specjalistę jest bardzo smaczna, syta i daje bardzo dużo radości.

Dla mnie trzymanie diety nie jest żadnym wyzwaniem. Jest trochę trudniej na początku, ale później to rutyna - nawyk - taki automatyczny proces, bez emocji.

 

Na sam koniec.

Chcę żebyś zapamiętał jedną rzecz z tego wszystkiego :

 

Twój stan fizyczny jest efektem Twojej świadomości.

 

 

 

 

Z tą wiedzą jesteś gotów na rozpoczęcie diety.

Masz moje błogosławieństwo i certyfikat z tytułem "nie mogę być już głąbem bo wiem za dużo"

   - GluX

 

 

 

 

 

GluX

Więcej testosteronu 2.0

Więcej testosteronu 2.0

 


Witam drodzy Bracia Samcy, w tym artykule/poradniku przedstawię w jaki sposób być bardziej męskim, a więc mieć więcej testosteronu.

Korzyści z testosteronu wszyscy dobrze znamy, ale też kilka jest ukrywanych:

-Dużo energii

-Mocniejsze kości

-Świetny nastrój

-Zdrowe serce

-Większy popęd seksualny

-Większe zdolności umysłowe (albo jak kto woli wyższe IQ)

-Zwiększona masa mięśniowa

-Mniejsza tkanka tłuszczowa

 

Znaczna większość facetów jest męska z natury, trzeba wiedzieć dlaczego tacy nie są, dlaczego efekt końcowy jest odwrotny tzn jest samce są coraz bardziej niemęscy.

 

- Uwarunkowanie społeczne

 

  1. Piramida żywności - przekręt ogromnej skali - wszystko po to, aby zalegające zboże zostało skonsumowane podczas II wojny światowej, kiedy w USA całe mięso poszło dla żołnierzy.

    LINK DO PIRAMIDY

    Później, ktoś mądry wpadł na pomysł, żeby tego nauczać każdego w wieku szkolnym. Wszystko po to, abyś mógł żyć na jedzeniu drugiej kategorii, nie głodował i pracował na podatki. Prawdziwa żywność, jest droższa, nie jakoś sporo, lecz jest.
    A im gorzej się odżywiasz, tym niższy poziom testosteronu
     
  2. Im w społeczeństwie mniej męskich osobników, tym łatwiej im kontrolować to społeczeństwo - może tu podpiąć każdą chyba teorię spiskową, z UFO włącznie, dlatego nikomu z góry nie zależy na Twoim testosteronie, bo po co? Dlatego prawa mężczyzn są coraz bardziej ograniczane, a kobiet zwiększane. Gdzie kobiety przejmują męską kierownicę, tam łatwiej kontrolować. Kobieta nie wyjdzie na ulice i nikogo nie pobije przecież.
     
  3. Wszechobecna celebracja homoseksualizmu - pracowałem i pracuję z kilkoma "ciepłymi". Wiem jedno, 99% z nich to faceci z bardzo niskimi testosteronem, można powiedzieć, że natura nie obdarzyła ich za mocno fizycznością i psychiką. Z kobietami im nie wychodzi, bo te chcą siły, a pociąg seksualny jakiś tam mają i trzeba go zaspokoić. Celebracja tego jest o tyle zła, że hamuje w nasz naturalny męski odruch pogardy dla gorszych fizycznie kompanów. Bo po co Ci był słaby i chuderlawy "ciepły" jaskiniowiec jak musiałeś upolować ogromnego mamuta? Żeby Cię dopingował? Dlatego uważasz, że niski poziom testosteronu jest ok, a 1800 na miesiąc to szczyt Twoich możliwości.
     
  4. Kosmetyki - zawierające spore ilości androgenów, które wpływają niekorzystnie na Twoją gospodarkę hormonalną - więcej: http://www.strengthsensei.com/top-10-androgen-killers/
     
  5. Bycie grubym jest ok - NIE JEST OK. Ludzie otyli są chorzy - ich układ hormonalny jest w tragicznym stanie, serce pracuje na ciągle podwyższonych obrotach, ciągle się pocą, a stawy modlą się kiedy to wszystko się skończy. To prawie tak samo jak ciągłe przeziębienie. Nie oszukujmy się, dla mężczyzny najlepszy poziom to gdzieś ok 10%, dla osób po 60 - 13-15%

 

 

Teraz najważniejsze, jak wrócić do formy, czyli bycia samcem z krwi i kości. Tym kim się urodziłeś i masz być.

 

  1. Zaczynamy dobrze jeść - to co wrzucasz do siebie, to później dostajesz w swoim samopoczuciu.
    Dobrze jeść tzn:
    -Dużo mięsa, tłustego mięsa - białko to budulec, ale to tłuszcz zwierzęcy jest najlepszy do produkcji testosteronu (testosteron ma bardzo zbliżoną budowę do cholesterolu). Od teraz codziennie musisz zjeść przynajmniej karkówkę/golonkę/boczek/dobrą kiełbasę
    -Warzywa - 300g dziennie to absolutne minimum. - warzywa mają charakter zasadowy + posiadają minerały i witaminy
    -Pijemy min 2-3 litry wody dziennie odpowiednio zmineralizowanej (600mg/l to minimum)
    -Jemy jajka
    -Węglowodany dopiero wieczorem - trzymaj całą swoją pulę na moment przed snem
    -Dbamy o  ogólny stan naszego układu pokarmowego, a przede wszystkim JELIT -
    *probiotyki co jakiś czas (raz na 2-3 miesiące profilaktycznie)
    *kiszonki 2-3 razy w tygodniu 
    *ZUPA MOCY RAZ NA TYDZIEŃ


    -Wyrzucamy z jadłospisu:
    *pszenice - mąki, ciasta, makarony, chleb  (gluten to okropna sprawa i to co nam robi w organizmie mogłoby Cię przerazić)
    *nabiał - białko i cukry nie są przez nas dobrze przyswajalne, mogą je pić dzieci, ale nie dorośli. Kefiry, mleko, jogurty, twarogi - to wszystko żegnamy, nie jesteśmy cielakami domyślnie.
    *cukry - wszystkie napoje słodzone, ciastka, słodycze, unikamy posiłków z wysoką porcją cukru
    *owoce - fruktoza to okropna sprawa, jest przetwarzana tylko przez wątrobę, a nadmiar idzie od razu w tłuszcz. Jak już to owoce z zawartością glukozy i nie za często.
     
  2. Przestajemy palić papierosy - każdy wie dlaczego. Ja powiem tylko od siebie jedno. Albo palisz i jesteś słaby, albo nie palisz i jest silny - Twój wybór.
     
  3. Suplementacja


    Witaminy i minerały:

    -Cynk - (pamiętając o zawartości faktycznej w różnej formach - cytrynian - 34%, siarczan - 22%, glukonian - 13%, monometionina - 21%) 
    dawkowanie 10-40mg, a więc aby dostarczyć 30mg cynku trzeba wziąć 230g glukonianu cynku

    -Selen - min. 200mcg
    (osobna porcja w stosunku do cynku)

    -Witamina D3 - min. 2000 IU (zawsze przy posiłku zawierającego większą ilość tłuszczu)

    -Witamina A -  min. 5000 IU

    -Witamina E -  min. 200 IU


    Suplementy warte uwagi:

    -Ashwagandha - dawkowanie 500mg-2g dziennie - przed snem i treningiem


    -Tongkat Ali - min. 100mg

    -Bulbine Natalensis - min. 500mg

    -Wyciąg z korzenia pokrzywy - min. 500mg

    -Saw Palmetto - min. 500mg



    Kompleksowe preparaty, warte uwagi:


    -Now Foods Adam lub Special Two

    -Orange Traid + Greens


     
  4. Dbamy o relaks i sen. Ważne jest to, aby nie siedzieć do późna na komputerze czy przed TV - ja osobiście polecam poczytać książkę, coś co nam pozwoli odetchnąć po całym dniu latania za pięknymi kobietami i pieniędzmi. Im większy stres tym mniejszy testosteron - jak kogoś stać to polecam masaże - jak nie to pozostaje spacer lub basen, żeby się popluskać.
     
  5. Uprawiamy sport - mając na myśli sport, mówię tu o takim który nam służy - Intensywny i krótki - Najlepiej siłownia, crossfit - tutaj radzę odezwać się do jakiegoś profesjonalnego trenera, żeby ułożył nam plan treningowy i najważniejsze to pokazał jak ćwiczyć - co do diety, nie przekonałbym się - mało osób układa ją, bazując na najnowszych badaniach.
    Jeśli nas nie stać na siłownię polecam bieganie systemem HIIT - czyli interwały lub tabata w domu
    Nie biegamy na długie dystansy, nie jeździmy rowerem setek kilometrów, i nie pływamy na basenie godzinami.
    Chodzi o to, żeby ciało zszokować, na krótko, a potem żeby się regenerowało i było silniejsze. Nie chodzi o to, żeby zużywać swojego ciała na maksa.
    Porównaj sobie w lekkoatletyce facetów - na 100m i na 10km - sam zrozumiesz.
     
  6. Schudnij - ograniczając węglowodany i wchodzą na dietę z ujemną kalorycznością, niż Twoje zapotrzebowanie. Ważne, bo tkanka tłuszczowa konwertuje testosteron w estrogen. Im więcej tłuszczu tym bardziej jesteś Misiem, a nie Niedźwiedziem. Przy diecie redukcyjnej zachowaj odpowiedni podaż tłuszczy - min. 1g/kg (z czego min. 30% tłuszczy nasyconych)
     
  7. No i ograniczamy alkohol do minimum - najgorsze jest piwo.

 

 

 

Pamiętaj drogi samcu - masz być w pełni męski, tak jak Cię stworzył świat, na podobieństwo Boga, a nie świni w oborze.

Po pół roku stosowania tych zaleceń dostrzeżesz ogromną różnicę, o której niektórzy mogą zapomnieć.

Dzielę się tym, bo sam przebrnąłem przed długą drogę do normalności i chcę, żeby ludzi podobnych do mnie było jak najwięcej.

 

 

GluX

Kwadrat relacyjny

Kwadrat relacyjny

 



Dziś opowiem o atrakcyjności każdej z jednostek w przeglądzie społecznym oraz indywidualnym.

 

Otóż, na kursie sprzedaży dostaliśmy kwadrat relacji, który określa Twoja pozycję względem klienta i waszą relację. Wyglądał on tak:

WF9J4J4.png

 

Pokazuje on 4 typy w relacji sprzedażowej - omówię każdy z nich.

Gość

wiadomo, mała wartość relacyjna (słabo go znamy, nie piliśmy razem itp) + mała wartość materialna (jest biedny, brzydki, źle ubrany, chujowa praca) - Czyli ogólnie ktoś kogo nie znamy i kto nie wyróżnia się na ulicy

1xfcbxw.jpg

Przyjaciel 

 

Ma wartość relacyjną (no bo macie kontakt, możecie rozmawiać o problemach itp) ale przyjaciel NIGDY nie ma wartości materialnej.

 

comment_qUKhai4mtf35yzeTjw4k3pum2c27Clc1

 

Dostawca

Ja go porównuję do fachowca - z którym nie masz wspólnych tematów, nie rozmawiacie. On wykonuje swoją pracę fachowo i wraca do domu.

 

540e6a62b2a8fc7e0d938ca64.jpg

 

 

 

 

I na końcu:

 

DORADCA

 

Doradca to ten typ człowieka któremu ufamy - mamy wspólne tematy, śmiejemy się, mamy wspólne doświadczenia + ten człowiek w naszym mniemaniu jest fachowcem i zna się na rzeczy.

Dlatego... Prosimy go o rady - bo jest naszym doradcą.

 

 

To tak pokrótce - powiem tylko że jeśli chodzi o relacje długofalowe z klientem to naszym PRIORYTETEM jest bycie dla niego DORADCĄ - wtedy można mu sprzedać wszystko.

 

 

 

 

 

A teraz zamieńmy nasz kwadrat na relacje damsko-męskie, a ujrzymy coś takiego:

 

S7OHv8h.png

 

Teraz zrozumiesz faktyczny sens, omówimy wszystkie typy jeszcze raz.

 

Gość - nie znamy go i nie ma zasobów materialnych. To jest każda kobieta która: 1) nie wyróżnia się materialnością 2) Nie znamy się

 

Przyjaciel - Znamy się dobrze, możemy pogadać, może to być nieciekawa koleżanka, która jest miła i sympatyczna dla nas itp

 

Kochanek - to jest osoba, która 1) zasoby które chcemy i szanujemy 2) mamy niski poziom relacji (tylko seks, ale już nie pogadamy zbytnio)

 

Wymarzony Partner - To jest osoba, która dla nas jest atrakcyjna materialnie - ciało, zasoby, zaradność + jesteśmy ze sobą zżyci mocną więzią.

 

A teraz trochę matematyki:

 

Każdy kto nie szanuje swojego czasu, nie buduje swojej materialności - nie dba o pieniądze, swoje ciało, swoje miejsce zamieszkania, tym czym się porusza itp - Będzie miał zawsze łatkę przyjaciela - ZAWSZE.

 

Każdy kto szanuje swój czas i wszystko co wyżej wymienione - nigdy nie wpadnie w szufladę przyjaciela. Czemu? Bo po prostu szanuje swój czas.

 

Każdy kto ma problemy z nawiązywaniem relacji będzie gościem - stereotypowy informatyk w flanelowej koszuli

 

Każdy kto szanuje swój czas i materialność, ale nie będzie dążył do zrozumienia i budowania relacji z partnerem może być conajwyżej Kochankiem - może utrzymywać kobietę, ale ona nie będzie względem niego w pełni lojalna - bo wie, że jest na smyczy materialnej.

 

Znacznie ciężej jest przejść z szuflady przyjaciela w wymarzonego partnera niż z kochanka.

 

Będąc gościem wszystko jest pisane o Tobie na podstawie wrażenia i tego co o Tobie ew mówią - choć zapewne niewiele.

 

DLACZEGO JESTEM PRZYJACIELEM ZAWSZE?

Bo sobie pozwalasz na to. Zapewne nie trenujesz niczego, nie dbasz o jedzenie które jesz. Nie poświęcasz się realizacji samego siebie, nie spełniasz swoich marzeń, nie planujesz jak powiększyć swoich pieniędzy w najbliższej przyszłości.

Jesteś pryszczaty i brzydki - bo nie dbasz o swoje życie - akceptujesz to co masz i się na to godzisz.

 

DLACZEGO RUCHAM LASKI, ALE NIE MOGĘ I TAK ZNALEŹĆ TEJ JEDYNEJ?

A masz pasje człowieku? Czy poza imprezowaniem, fajnymi furami możesz opowiedzieć o czymś majestatycznym co ostatnio przeżyłeś.

Czy faktycznie słuchasz drugiej osoby i wiesz czego ona chce? Czy czytasz książki?

 

 

To tak pokrótce, ale nie byłbym GluXem gdybym Cię zostawił w tym momencie

red-or-blue-pill-matrix-neo-morpheus.jpg

 

Chcę dać Ci wybór i oświecić.

 

Moja rada jest następująca - nigdy się nie zmieniaj dla nikogo. Jeśli chcesz ruchać a brak Ci materialności - nie poświęcaj się, żeby zarobić. Jeśli brak wrażliwości w relacji - nie zadawaj sztucznych pytań, na które nie chcesz usłyszeć odpowiedzi.

Ja mówię - odrzuć łatkę przyjaciela, gościa, kochanka, wymarzonego partnera.

Ja mówię - bądź sobą.

Ja mówię - rozwijaj to co chcesz i to co jest Twoje

Ja mówię - odrzuć to czego nie chcesz i nie jest Twoje

 

Wiesz co się dzieje, gdy przystąpisz do wyścigu szczurów po złoty ser? Twój max to bycie najlepszym szczurem, ale wciąż szczurem, nie LWEM.

Dlatego skup się na sobie i na innych.

Nie uciekaj od wyzwań losu w alkohol, zamulacze i pożeracze czasu i inne rzeczy.

Każdy kto ucieka przed czymś jest słaby, każdy kto dąży do przyjemności jest słaby. Jest słaby, bo jest manipulowany.

Ktoś chce być bogaty bo raz doświadczył biedy i to było dla niego upokarzające doświadczenie.

Ktoś wziął narkotyk i czuł się po nim świetnie - teraz chce doświadczać tego jak najczęściej.

 

Odrzuć cierpienie i odrzuć przyjemność - to tylko figle naszego umysłu - skup się na wyższych stanach - szczęście, radość, wdzięczność, satysfakcja.

A wtedy staniesz się wymarzonym partnerem dla wielu ludzi - bo będziesz wolny, prawdziwie wolny.

Wiesz dlaczego każdy podziwia człowieka majętnego i szczęśliwego? Bo przypomina mu człowieka prawdziwego - tego, który jest skrywany w każdym z nas.

Każdy wie, że on tam jest - człowiek, który nie jest zależny od okoliczności.

 

I w Tobie też jest, wystarczy że jako przyjaciel wysłuchasz go i jako fachowiec dasz mu odpowiednie narzędzia.

On czeka, aż dasz mu szansę.

 

 

 

 

GluX

GluX

Jak schudnąć ?

KOMPLEKSOWY PORADNIK SPALANIA TŁUSZCZU



 

 

 

Cześć i witam - jako że raz już schudłem i dokonałem coś czego znacznej większości facetów się nie udaje - wróciłem do rozmiaru spodni z liceum. Chcę się podzielić z wami poradnikiem ogólnych zasad spalania tłuszczu i obalę kilka mitów.

 

Tutaj link do tematu mojej metamorfozy - chcę żebyś przejrzał zdjęcie, dietę oraz ćwiczenia - nie oceniał i wrócił tutaj do blogu - wyjaśnię dalej co i jak.

 

 

Na początek obalamy mity:

  1. "Schudłem 2 kg w tydzień od tej nowej pracy" - po pierwsze utrata wagi, a spalanie tłuszczu to dwie różne rzeczy - możesz się odwodnić, mogą Ci się przepchać jelita - ale wiesz mi proces spalania tłuszczu to proces faktyczny, długotrwały a nie na 1 tydzień. To jest taka różnica jak między wypadaniem włosów, a łysieniem - jedna z marek szamponów robi na tej różnicy dobry hajs.
  2. "Oliwa z oliwek jest dobra na chudnięcie, ale np cukier i słodkie nie."  "Od jabłek się chudnie, od bananów tyje" - nie do końca prawda, po pierwsze, aby ciało zaczęło spalać tłuszcz musisz przyjmować mniej kalorii niż zużywasz, po drugie jest coś takiego jak wyrzuty insuliny spowodowane glutenem i węglowodanami (najbardziej cukrem i fruktozą) oraz rzeczy związane z tym, które mogą przeszkadzać w spalaniu tłuszczu.
  3. "Jem dużo owoców bo jestem na diecie" - okropna decyzja - po pierwsze owoce, które posiadają fruktozę są spalanie w wątrobie - nadmiar idzie od razu w tłuszcz - dlatego, znam kilka osób, które jedzą głównie owoce (brak kompletnie mięsa) a i tak są grube/otyłe.
  4. "Trzeba jeść 5 posiłków dziennie, żeby schudnąć" - i tak i nie - ja byłem na diecie niskotłuszczowej i chudłem przy 4-5 posiłkach, mój kumpel był na diecie niskowęglowodanowej(ketonowej) i jadł 2 posiłki na dzień i też chudł - zależy od diety.
  5. "Żeby schudnąć trzeba zacząć biegać" "Areoby to podstawa chudnięcia" - kompletnie nie trafiona informacja. Można mieć tylko treningi siłowe i świetnie chudnąć również, a nawet dodał bym, że lepiej niż od biegania. Przy bieganiu zużywamy mięśnie,są spalane najpierw, a dopiero potem potem tłuszcz - bo do biegania organizm się przygotowuje, w taki sposób "aha, mięśnie spalają najwięcej kalorii więc trzeba się ich pozbyć, żebyśmy mogli lepiej biegać, potem jak mięśnie będą na niskim poziomie, zobaczymy co dalej, może spalimy tłuszcz" - więc nie licz na fajną sylwetkę przy bieganiu, co najwyżej wychudzoną. W ogóle zapomnij o świetnych ramionach - one pierwsze spadną.
  6. "Brązowy ryż jest na chudnięcie bo ma niski indeks glikemiczny" - po pierwsze ryż brązowy nie jest do końca zdrowy - zawiera tak kwas fitynowy, dwa nie jemy tylko ryżu, dodatkowo jemy warzywa i mięso, ew tłuszcze - więc średnia posiłku będzie o wiele mniejsza niż od samego ryżu białego - więc spokojnie możesz jeść biały ryż.

 

Ogólne moje rady (nie patrz proszę na moją dietę przy redukcji, bo czułem się na niej jak szmata):

-Wyrzuć wszelkie rzeczy związane z mąką/pszenicą - glutem bardzo mocno podwyższa insulinę - ludzie z cukrzycą wiedzą o tym doskonale, dodatkowo gdybyś zobaczył proces trawienia glutenu to widać, że żołądek nie wie co do nie wrzuciłem i próbuje go przetrawić na "oślep"

-Ogranicz nabiał, jeśli możesz wyeliminuj go kompletnie - chodzi o to, żeby nie pozyskiwać kalorii z tego źródła pożywienia, bo zawiera wszystko - białka/tłuszcze/węglowodany - a jeśli jesteś na diecie niskotłuszczowej - to nie chcesz mieć tłuszczy, na ketonowej - węglowodanów.

-Nie jedz owoców - kompletnie - wyżej wyjaśniłem

-Nie jest nic słodkiego - jedząc słodkie utrudniasz sobie tylko cały proces - pozwól działać glukagonowi LINK DO MECHANIZMU GLUKAGONU

-Pij tylko wodę i kawę (bez mleka i cukru) - woda wiadomo, wypłukuje wszystkie szkodliwe związki - kawa zwiększa metabolizm i zmniejsza uczucie głodu. Wodę pij do posiłków, jedzenie napęcznieje i dłużej nie będziesz głodny.

 

 

Teraz tak, wyróżniamy 3 stanu w których znajduje się KAŻDY człowiek:

spalanie tłuszczu, stabilizacja i budowanie masy lub tycie.

 

TPYP.jpg

 

 

Teraz kilka prawd:

-Nie można zbudować zbytnio mięśni na redukcji - chyba, że mamy mały staż treningowy to jest to możliwe - później już nie.

-KAŻDY PROCES REDUKCJI TRZEBA ZAKOŃCZYĆ STABILIZACJĄ - w przeciwnym wypadku, wrócimy do stanu sprzed 3-4 tygodni w ciągu 1-2 tygodni (efekt jojo)

-Każda redukcja to niszczenie metabolizmu, po to aby później na stabilizacji  to naprawić

-Im większa różnica między Twoim zapotrzebowaniem kalorycznym, a dostarczanym w pożywieniu - tym łatwiej o efekt jojo + bardziej niszczysz metabolizm i go spowalniasz  - dlatego głodówki są debili i ludzie bez żadnej wiedzy, działających na chłopski rozum Opisanie procesu jojo przez Mariusza Mroza

-Redukcja jest łatwiejsza niż stabilizacja - głównie ze względów psychologicznych - bo masz myśli typu "dobra, schudłem - chcę żreć normalnie już!" "już zrobiłem swoje!" - otóż nie, runda druga zaczyna się wraz ze stabilizacją i cotygodniowym dodawaniu kalorii aż będziesz na poziomie dla siebie optymalnym.

 

 

Teraz, skoro już tyle wiemy to:

 

Co potrzebuję, żeby schudnąć?

-Waga łazienkowa - kontrolujesz i zapisujesz w zeszycie, na kartce każdego dnia lub tygodnia wagę - zaczynasz kontrolować swoje ciało - dzięki temu wiesz czy schudniesz i czy nie - dzięki porównaniu z przeszłością

-Waga kuchenna - od teraz musisz wszystko ważyć - WSZYSTKO - nie ma nic takiego jak "zjadłem kurczaka z warzywami i ryżem" - konkretnie - ILE TEGO ZJADŁEŚ? po co? a no, żeby wiedzieć ile dostarczasz kalorii do organizmu.

No chyba, że masz na paczce napisaną wagę - warzywa mrożone/mięso w paczkach.

-Suplementacja:

  • Witamina D3 - ok 5000-10000 UI dziennie ALLEGRO LINK (Może być z witaminą K2) - witamina D3 jest w sumie bardziej hormonem niż witamina - bardzo pomaga w chudnięciu - jest to naturalny spalacz.
  • Witamina C - 1-7g dziennie ALLEGRO LINK - świetnie oczyszcza organizm + pilnuje żebyśmy nie zachorowali
  • Przy problemach ze stawami MSM - 2-5 g dziennie ALLEGRO LINK

 

Przy redukcjach gdzie chcesz mieć kratę na brzuchu, takie serio mocne wycięcie polecam: VPX REDLINE HARDCORE - ale to dopiero przy poziomie ok 12% tłuszczu możemy brać się za spalacze, do tego momentu są one wyrzuceniem pieniędzy w błoto.

-Kalkulator żywieniowy LINK DO POBRANIA KALKULATORA- tutaj piszemy to co zamierzamy jeść/ jaką dietę sobie ustalamy + wpisujemy swoje dane - wzrost/wage/tryb pracy/budowa ciała i zaznaczamy "x" przy redukcji.

 Nie sugerujemy się podanymi wartościami białka/węglowodanów/tłuszczy przy zapotrzebowaniu dobowym w kalkulatorze - interesuje nas tylko zapotrzebowanie kaloryczne. Później wyjaśnię dlaczego.

 

I NAJWAŻNIEJSZE:

ZAJEBISTA WYTRWAŁOŚĆ

 

Świadomość tego, że spalanie tłuszczu to proces, a nie jednorazowy wyczyn.

Wiedza, że spalanie tłuszczu to głównie trzymanie odpowiedniej diety, a nie ćwiczenia. Bez ćwiczeń schudniesz, bez diety - nie.

 

DWIE SZKOŁY SPALANIA TŁUSZCZU JEŚLI CHODZI O DIETY

1) Niskotłuszczowa - Dukana/Plaż południowych/Wysoko białkowa

Ogólne zasady: Nie jemy rzeczy tłustych - sery/tłuste mięso/     ograniczamy tłuszcze typu: smalec/oliwa z oliwek/masło/wszelkie oleje - max 40g/ml dziennie.

Żadnych sosów.

 

Jemy głównie:

-Piersi z kurczaka, szynka odłuszczona

-Jajka

-Chude ryby

-Warzywa

-Biały Ryż/Kasze

 

Wady: Niszczy bardzo metabolizm, jest wolniejsza od następnej, jest gorsza jeśli chodzi o chudnięcia przy poziomach 5-10%

Zalety: Jemy częściej/ posiłki są bardziej schludne/ na początku nie ma problemu z koncentracją, możemy czasami coś podjeść - raz na 5-7 dni.

 

Przykładowa dieta:

Dieta_niskot_uszczowa.jpg

 

 

 

2) Niskowęglowodanowa - Paleo/Samuraja/Ketonowa

1 ZASADA: węglowodany jemy tylko na noc, maksymalnie 60g dziennie resztę energii dostarczamy z białek i tłuszczy. Węglowodany też liczymy z warzyw.

 

Jemy głównie:

-Tłuste mięsa - golonki, wieprzowina [karkówka, boczek itp], wołowina

-Jajka

-Tłuszcze - olej kokosowy, masło klarowane, oliwa z oliwek, smalec

-Tłuste ryby

-Warzywa

-Możemy ew sery.

 

 

Wady: Przez pierwsze 2-3 dni możemy mieć bóle głowy i problemy z koncentracją, które później zanikają (organizm się przestawia na pozyskiwanie energii z ciał ketonowych), jeśli podjesz coś słodkiego to partaczysz proces na kolejne 2-3 dni - więc tutaj trzeba być bardzo rygorystycznym, śmierdzi z buzi przez owe ciała ketonowe więc zaopatrujesz się w gumy do żucia

Zalety: jest to naturalna dieta naszych przodków, która bazowała tylko na tłustym mięsie /jest nam o wiele cieplej/tłuszcz jest spalany znacznie sprawniej/po przestawieniu się mamy taką "klarowność umysłu", możemy sobie zjeść 2-3 posiłki dziennie - są bardzo syte przez tłuszcz

 

 

Przykładowa dieta:

Dieta_niskow_glowodanowa.jpg

 

 

 

 

 

Teraz jak postępujemy dalej?

Najpierw szukamy swojego pułapu kalorycznego - wiec wyliczamy sobie kaloryczność przez kalkulator.

Później trzymamy dietę przez tydzień bez podjadania - sprawdzamy jak się waga trzyma - jest więcej? mnie? bez różnicy?

Jeśli więcej - to obniżasz kaloryczność o 200kcal

Jeśli bez różnicy - obniżasz o 100kcal

Jeśli schudłeś 0,5 - 1kg - zostawiasz.

I tak co tydzień.

Redukowanie.jpg

 

 

 

Co gdy osiągnę swoją upragnioną wagę? Czyli o STABILIZACJI.

Stabilizacja polega na dodawaniu do diety co tydzień ok 100-150kcal tygodniowo - proces powinien trwać przynajmniej 4 tygodnie.

Dodajemy, tłuszcze (masło, więcej tłustego mięsa) i węglowodany (ryże, kasze).

 

 

Jakie ćwiczenia na przyśpieszenie metabolizmu?

Jeśli siłownia - wystarczy tutaj 3 razy w tygodniu FBW (trenując kolejności na sesji: nogi, plecy, klatę, barki, triceps, biceps i brzuch - na każdą partię 3serie x 15 powtórzeń - 45s przerwy miedzy seriami - ruch powolny i kontrolowany

Jeśli nie chcemy chodzić na siłownię - polecam HIIT - znajdujemy bieżnię gdzieś w okolicy i biegamy - 3 razy w tygodniu Czym jest HIIT - Link do YT

Jeśli nie chcemy w ogóle trenować i nie lubimy się pocić, albo z przyczyn zdrowotnych nie możemy, to musimy i tak ruszyć tyłek - codziennie godzinny spacer - z psem, partnerem, samemu.

 

 

Jeśli potrzebujecie dobry zestaw ćwiczeń i/lub diety ułożonej pod siebie warto uderzyć do odpowiednich trenerów - np Przemysław Kozak.

 

Zaznaczam, że reguły działają na osoby, które zdrowie znajduje się w normach zdrowotnych - nie jest to porada dla osób mających choroby przewlekłe.

 

Na koniec jeden z autorytetów wypowiada się nt piramidy żywienia:

http://www.ajwendieta.pl/blog/dieta/piramida-zywienia-dziecka-wg-ajwen-iwona-wierzbicka/

GluX

Napoleon Hill - Zasady Sukcesu

Napoleon Hill - Zasady Sukcesu



Witam, jako że czasem wspominam otóż tego autora w postach/wpisach na blogu, chcę wam przybliżyć dlaczego darzę tego autora respektem i go promuje bezinteresownie.

 

Życiorys - skopiuję z Wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Napoleon_Hill

Życie i twórczość

Napoleon Hill
   

Napoleon Hill urodził się w ubogiej, jednoizbowej chacie w miasteczku Pound w stanie Virginia. W wieku lat 15 Hill zaczął pisać do lokalnej gazety jako "reporter z gór". Zarobki przeznaczał na naukę w szkole prawniczej, ale nie wystarczały mu i musiał zrezygnować z tej szkoły. Punktem zwrotnym w jego karierze było spotkanie z Andrew Carnegie – przemysłowcem i miliarderem, fundatorem m.in. słynnej Carnegie Hall. Hill pisał serię artykułów o sławnych ludziach i otrzymał zadanie przeprowadzenia wywiadu z Andrew Carnegie, który w tym czasie był jednym z najbogatszch w tamtych czasach ludzi świata. Carnegie uważał, iż proces osiągania sukcesu można przedstawić w jakiejś prostej formule, którą przeciętny człowiek mógłby zastosować, aby sukces osiągnąć. Carnegie zlecił Hillowi przeprowadzenie wywiadów z ponad 500 osobami, kobietami i mężczyznami, aby odkryć tę formułę sukcesu. Za tę pracę Hill nie otrzymywał wynagrodzenia; Carnegie dostarczał mu jedynie listy polecające. Jednak dzięki niej Hill poznał i rozmawiał z plejadą najbogatszych, najpotężniejszych i najsłynniejszych ludzi swoich czasów. Nazwiska wielu z nich są znane również nam dzisiaj: Thomas Edison, Alexander Graham Bell, George Eastman, Henry Ford, Elmer Gates, John D. Rockefeller, Sr., Charles M. Schwab, F.W. Woolworth, William Wrigley Jr., John Wanamaker, William Bryan, Józef Stalin, Theodore Roosevelt, William H. Taft, Woodrow Wilson, Charles Allen Ward and Jennings Randolph. Opisy spotkań z tymi ludźmi i analizę ich drogi do sukcesu można znaleźć na stronnicach książek Hilla.

Zadanie to trwało ponad 20 lat, w którym to czasie Hill awansował najpierw na doradcę pana Carnegie, a następnie był także doradcą dwóch prezydentów USA: Woodrowa Wilsona i Franklina Roosevelta. Ta ogromna praca dała w wyniku Filozofię Sukcesu – formułę dojścia „od biedy do dostatku” – opublikowaną po raz pierwszy w 1928 roku jako kurs do samodzielnej nauki zatytułowany „Prawa Sukcesu”. Była to pierwsza pozycja tego rodzaju w literaturze światowej, chociaż zdecydowanie nie ostatnia. Formułę tę Hill doskonalił i wydawał w kolejnych kursach samodzielnej nauki aż do roku 1941. Hill uważał, że Sukces jest sprawą nadrzędną i że to właśnie jemu Amerykanie zawdzięczają dobrobyt, jakim cieszyli się przez prawie dwa stulecia. On także pierwszy przedstawił ideę „Określonego Celu Głównego” jako wyzwanie dla czytelników, ponieważ uważał, iż 98% ludzi nie ma twardych przekonań i już sam ten fakt stawia sukces poza ich zasięgiem.

Książki Hilla nadal sprzedają się w milionach egzemplarzy, co dowodzi, że współcześni Amerykanie równie żywo interesują się dojściem do sukcesu jak pokolenia przed nimi. W swoich utworach Hill poruszał wiele kontrowersyjnych tematów, jak rasizm, niewolnictwo, ucisk, porażka, rewolucja, wojna i bieda. Twierdził, że na przekór tym przeciwnościom, zadaniem każdego Amerykanina jest wytrwać, a potem odnieść sukces.

 

Zasady sukcesu

Zadanie to trwało ponad 20 lat, w którym to czasie Hill awansował najpierw na doradcę pana Carnegie, a następnie był także doradcą dwóch prezydentów USA: Woodrowa Wilsona i Franklina Roosevelta. Ta ogromna praca dała w wyniku Filozofię Sukcesu – formułę dojścia „od biedy do dostatku” – opublikowaną po raz pierwszy w 1928 roku jako kurs do samodzielnej nauki zatytułowany „Prawa Sukcesu”. Była to pierwsza pozycja tego rodzaju w literaturze światowej, chociaż zdecydowanie nie ostatnia. Formułę tę Hill doskonalił i wydawał w kolejnych kursach samodzielnej nauki aż do roku 1941. Hill uważał, że Sukces jest sprawą nadrzędną i że to właśnie jemu Amerykanie zawdzięczają dobrobyt, jakim cieszyli się przez prawie dwa stulecia. On także pierwszy przedstawił ideę „Określonego Celu Głównego” jako wyzwanie dla czytelników, ponieważ uważał, iż 98% ludzi nie ma twardych przekonań i już sam ten fakt stawia sukces poza ich zasięgiem.

Książki Hilla nadal sprzedają się w milionach egzemplarzy, co dowodzi, że współcześni Amerykanie równie żywo interesują się dojściem do sukcesu jak pokolenia przed nimi. W swoich utworach Hill poruszał wiele kontrowersyjnych tematów, jak rasizm, niewolnictwo, ucisk, porażka, rewolucja, wojna i bieda. Twierdził, że na przekór tym przeciwnościom, zadaniem każdego Amerykanina jest wytrwać, a potem odnieść sukces.

 

Kurs zawiera kilkanaście lekcji, które według autora mają nam zapewnić sukces:

Spis lekcji:

 

I. Superumysł
Pierwsze prawo musisz poznać, by przygotować się psychicznie i emocjonalnie na sukces, który wkrótce stanie się Twoim udziałem. To prawo leżące u podstaw wszystkich pozostałych. Pozwoli Ci przyswoić niezbędną wiedzę, wskaże drogę do naturalnej harmonii oraz pomoże Ci pozbyć się wszelkich blokujących Cię ograniczeń.

II. Określony główny cel
Drugie prawo nauczy Cię precyzować życiowe cele i pokaże, jak postępować, by je osiągnąć. Pomoże zajrzeć w głąb siebie, byś mógł jasno określić, co jest dla Ciebie najlepsze; pokaże Ci również siłę działania skutecznej autosugestii na drodze do sukcesu.

III. Pewność siebie
Trzecie prawo pomoże Ci zapanować nad sześcioma blokującymi lękami: krytyką, utratą miłości, chorobą, ubóstwem, starością oraz śmiercią. Pokaże Ci, jak nie poddawać się nawet w najtrudniejszych życiowych sytuacjach, jak zachować spokój ducha, jak śmiało i pewnie iść do przodu z umiejętnością pokonywania najtrudniejszych przeszkód.

IV. Nawyk oszczędzania
Czwarte prawo zawiera wiedzę na temat tego, jak zarządzać pieniędzmi, by móc czuć się pewnie i bezpiecznie, nie obawiając się recesji, kryzysów oraz nagłych i niespodziewanych wydatków. Udowadnia, że umiejętne zarządzanie własnymi dochodami może stać się źródłem Twojej prawdziwej potęgi osobistej.

V. Inicjatywa i przywództwo

Piąte prawo uzmysłowi Ci, że umiejętności przywódcze są niezbędnym warunkiem odniesienia sukcesu, natomiast inicjatywa to podstawa przywództwa. Pokaże Ci, jak budować aktywną postawę, jak przyswoić sobie cechy charakteryzujące najwybitniejszych przywódców oraz jak zmieniać otaczającą Cię rzeczywistość.

VI. Wyobraźnia

Szóste prawo nauczy Cię korzystać z możliwości własnego umysłu w celu oddziaływania na innych ludzi. Zdradzi Ci zasady prawa przyciągania oraz autosugestii. Pokaże, jak obudzić w sobie ponadprzeciętną kreatywność i jak wyprzedzić konkurencję, myśląc poza schematami.

VII. Entuzjazm

Siódme prawo pomoże uwolnić tkwiące w Tobie ogromne pokłady energii. Pokaże Ci, jak zamienić pracę w pasję i jak postępować, by móc poczuć się spełnionym zawodowo i prywatnie. Zademonstruje Ci moc sugestii i udowodni, że możesz wpływać na innych oraz nakłaniać ich do przyjmowania Twoich propozycji i pomysłów.

VIII. Samokontrola

Ósme prawo to źródło wiedzy na temat tego, jak świadomie kierować swoim działaniem w drodze do realizacji najodważniejszych nawet celów. Pokaże Ci, jak możesz skutecznie negocjować, poprawić wyniki swojej pracy, zdobyć awans oraz szacunek otoczenia.

IX. Nawyk robienia więcej niż to, za co Ci płacą

Dziewiąte prawo mówi o tym, jak nauczyć się czerpać satysfakcję ze swojej pracy i jak bardzo możesz rozwinąć się, robiąc to, co naprawdę kochasz. Poznaj sekret ludzi wytrwałych i dowiedz się, jak znaleźć źródła wewnętrznej motywacji. Przekonaj się, że miłość, którą wkładasz w pracę, zwróci Ci się w dwójnasób.

X. Miła osobowość

Dziesiąte prawo uświadomi Ci, jak wiele sekretów zdradza Twój wygląd i strój, Twoja mowa ciała i mimika. Dowiedz się, czym jest osobisty magnetyzm i jak sprawić, by ludzie Ci zaufali i byli lojalni wobec Ciebie . Naucz się robić na innych pozytywne wrażenie i zjednywać sobie przyjaciół oraz zwolenników.

XI. Poprawne myślenie

Jedenaste prawo będzie dla Ciebie szczególnie cenną lekcją. Pokaże Ci, jak ważne są w codziennym życiu zasady logiki, a także umiejętność wyznaczania priorytetów i gromadzenia wartościowych informacji. Naucz się posługiwać autosugestią, przekonaj się, czym jest kreatywne myślenie i jak możesz zacząć korzystać z potęgi bezgranicznej inteligencji.

XII. Koncentracja

Dwunaste prawo pozwoli Ci wykształcić w sobie nawyki, dzięki którym będziesz mógł z łatwością osiągać wyznaczone cele. Odkryj, jak wielki potencjał tkwi w Twoim umyśle i jak wiele możesz zrobić dzięki kontrolowaniu własnej uwagi i skupianiu jej na problemie tak długo, aż zostanie rozwiązany. Naucz się w pełni panować nad sobą i swoimi myślami.

XIII. Współpraca

Trzynaste prawo oferuje Ci wiedzę dotyczącą zawierania korzystnych sojuszy, dzięki którym nie tylko łatwiej osiągniesz założone cele, ale również wzbogacisz swoje osobiste doświadczenie. Pozwoli Ci również otworzyć swój umysł na nowe możliwości, z których do tej pory nie zdawałeś sobie sprawy.

XIV. Obracanie niepowodzeń na własną korzyść

Czternaste prawo zapewnia Ci siłę, którą będziesz mógł wykorzystać w najtrudniejszych momentach swojego życia. Dowiesz się, jak przezwyciężać porażki, jak czerpać z nich ważne lekcje i jak nie dać się ponieść goryczy oraz rezygnacji. Zrozumiesz, że potknięcia otwierają Ci drogę do nowych, lepszych i bardziej wartościowych rozwiązań.

XV. Tolerancja

Piętnaste prawo uzmysłowi Ci wartość otaczających Cię osób, dostarczy wiedzy, jak zdobywać przyjaciół i jak oddziaływać na ludzi tak, by przy ich współudziale udało Ci się stworzyć wielkie dzieła. Nauczysz się oceniać rzeczywistość w sposób obiektywny i wydawać sprawiedliwe sądy, rozwiniesz umiejętności interpersonalne i przekonasz się, że ludzie zaczną do Ciebie lgnąć.

XVI. Praktykowanie złotej zasady

Szesnaste prawo przekracza pod względem ważności każde inne prawo przedstawione w poprzednich lekcjach. Oferuje Ci ono klucz do władzy i wiedzy, jak zdobyć wszystko, co do tej pory leżało poza Twoim zasięgiem. To wydanie zawiera jeszcze jedno prawo, które do tej pory było okryte tajemnicą.

 

Prawo uniwersalne

Niezwykła moc tego prawa jest ukryta w Tobie, Twojej naturze, osobowości, posiadanych, a często nieuświadomionych możliwościach. Pozwoli Ci ono spoić wiedzę z drzemiącym w Tobie potencjałem, dzięki czemu osiągniesz szczyty swoich możliwości!

 

 

 

Od siebie:

 

Książka zawiera zbiór podstawowych zasad, prawd życia i funkcjonowania człowieka i społeczeństwa. Jest solidną dawką wiedzy. Wiedzy którą powinni nam przekazać starsi, ale tego nie zrobili, bo też jej nie mieli.

Ja zbudowałem na niej swój "kręgosłup", kurs pomógł mi przezwyciężyć bardzo ciężkie chwile w życiu.

W Polsce można go kupić w 4 tomach w każdej komercyjnej księgarni.

 

Co sobie cenię w tych książkach obnażają gołą prawdę, choć nie robią tego w sposób chamski (tak jak lubię), a przyzwoity.

Co również warto wiedzieć to fakt, że działalność Napoleona Hilla była początkiem dla literatury samorozwoju - większość dzisiejszej literatury po powielanie tego co pisał Hill - Tracy, Krool, Grzesiak itp - jedynie dodają coś od siebie do reszty. Ale tak to szkielet wszystkiego jest taki sam. Warto się z nim zapoznać.

 

Dzięki temu kursowi zrozumiałem, że chcę mieć silne towarzystwo, bo dzięki przebywaniu w nim ja również staję się silniejszy.

Dlatego drogi czytelniku zależy mi, żebyś przeczytał te książki - był sprytniejszy, inteligentniejszy i wypowiadał się tutaj na forum. Bo im jesteś silniejszy, wypowiadasz się tutaj i ja to czytam, tym silniejszy staję się ja.

 

Więc się rozwijaj Drogi Samcu - bądź silniejszy, dla mojego pożytku. Zależy mi na tym bardzo egoistycznie.

 

 

GluX

OPIERANIA SWOJEJ WIEDZY NA FAKTACH

 

 

Trochę Historii:

 

Napoleon Hill w swoich książkach "Zasady sukcesu" opisuje jedną lekcję jako "Poprawne myślenie".

Zwraca w tym rozdziale na fakt, że ludzi można podzielić na dwa typy:

-Tych, którzy opierają swoją wiedzę na faktach

-Tych, którzy opierają swoją wiedzę na domniemaniach

 

Bardzo dużo dobrego przypisuje pierwszej grupie ludzi, pisząc, że osiągają oni więcej niż reszta, mają swoistą "dźwignię" w życiu i stosują ją aby osiągać więcej niż normalnie.

Otóż skąd bierze się to, że robimy to co robimy?

Jest to automatyczne działanie - nawyk - stworzony przed dziedziczenie społeczne.

 

Eksperyment Stephensona:

dba57008b3d199995a57eb50963f9b8b_origina

 

Eksperyment pokazuje dosadnie, że małpy robiły to co robiły i w sumie nie wiedziały dlaczego.

 

Musimy odpowiedzieć na kilka rzeczy w swoim życiu:

-Dlaczego chodzimy do pracy?

-Dlaczego robimy takie zakupy?

-Czemu ciągle siedzimy przed kompem, nie wiadomo po co?

-Jemy to co jemy?

-Oglądamy TV co wieczór?

 

Bo tak robią wszyscy. Opinia innych jest dla nas ważniejsza niż cokolwiek.

Faceci bardziej cenią sobie dobry samochód niż własne zdrowie, często zaniedbując to co jedzą - no ale Audi A5 musi być.

Kobiety bardziej cenią to jak wyglądają niż to czy są szczęśliwe.

Dzieci bardziej chcą szpanować nowymi telefonami niż po prostu się bawić.

 

 

Czy to jest normalne?

W świecie zwierząt jak najbardziej, zobaczmy na piękne pawie

paw-i-pawica.jpg

 

Samiec posiada piękne pióra, tylko po to aby konkurować z innymi samcami, o samicę.

Przez te cholerne pióra samiec jest znacznie mniej mobilny, łatwiej zauważalny za drapieżników - ewolucyjnie same minusy.

Wszystko w idę przekazanie genów.

 

Ludzie tak nie robią? Kiedyś pokonywaliśmy wrogów w sposób fizyczny - bijąc, zabijając.

Dziś? Jak dziś pokonujemy innych?

Odpowiedź jest prosta: Mając więcej pieniędzy niż inni.

Gdzieś, kiedyś czytałem spostrzeżenie psychologa, nt. tego ile ludzie chcą zarabiać - doszedł do prostego wniosku: więcej niż inni - niezależnie czy było to w przekroju 2-3tyś czy 5-10 tyś czy więcej.

To jest nasz naturalny instynkt. Nie ma się czegoś wstydzić - a instynkt jest im bardziej mocny, im biedniejsze jest społeczeństwo - dlatego w PL częściej doznasz nienawiści gdy coś osiągniesz, niż w innych krajach.

 

Chcę Ci pokazać drogi czytelniku, że jesteś prowadzony niewidzialną ręką społeczeństwa, który wykorzystuje Twoje instynkty i prowadzi do miejsca, które ktoś zaplanował za Ciebie i nie chce żebyś był szczęśliwy.

Są to wszelkiego rodzaju reklamy - samochodów, domów, ciuchów, wczasów, kosmetyków, suplementów, lekarstw.

Wszystkie instytucje - szkoły, urzędy, sądy.

 

Mają jeden cel na Ciebie - żebyś jakoś to żył, jakoś jadł, jakoś nie chorował i co najważniejsze - płacił, płacił i jeszcze raz płacił.

Kupował to, kupował tamto i płacił podatki. Czy to Ci czegoś nie przypomina?

neo-wakes-up.png

 

 

Byłbym niezadowolony, gdybym pozostawił Cię w tym momencie.

Chcę dać Ci wybór

 

morpheus-red-or-blue-pill-the-matrix-195

 

Chcę Ci dać wybór - coś co naturalnie masz - ale z niego nie korzystasz, albo tylko uważasz, że korzystasz.

Musisz zacząć szukasz prawdy, opierać swoją wiedzę na faktach, a nie na przekonaniach, emocjach, wspomnieniach i myślach. To wszystko jest nierealne.

Zacznij szukać prawdy w sobie - ucieknij od tego wszystkiego - rodziny, przyjaciół, pracy, środowiska - odetnij się od tego wszystkiego i przemyśl to wszystko - wczuj się w siebie, co chcesz naprawdę?

Czy cokolwiek z "Twoich" rzeczy ma sens?

 

Pytaj się często, zaczniesz się uczyć i co najważniejsze zaczniesz się na prawdę rozwijać. Tak jak chce tego Twoja natura. Nie uciekaj przed nią, zaakceptuj i wykorzystaj.

Zawsze olewaj tych, którzy mówią "mi się wydaje", "tak się nie robi", "nie masz honoru", "nie jesteś męski", "co to za facet w wieku 30 lat bez żony?", "co to za kobieta po 30 bez dziecka?",

"musisz to zrobić", "skończ dobre studia", "miej dobrą pracę", "kiedy w końcu dzieci?", "zostań po godzinach i to zrób".

Oni jeszcze śpią, nie złość się - możesz próbować ich uświadamiać, ale to będzie trudne. Bo żyją matrixie i będą go bronić, bo na tym zbudowali całe życie. Uświadamiaj się stale sam, jak najczęściej możesz.

Odkryjesz wiele rzeczy, wiele nowych rzeczy, reguł, spojrzeń. Świat się zmieni, bo zmieniłeś się Ty.